Zobacz stronę główną / FAQ / Szukaj na forum
Zaloguj się / Zarejestruj się /
Lista użytkowników /
Powrót do strony głównej serwisu.

Forum Skibicki.pl Strona Główna » Marsze z kijkami » Kontrola postępów... Idź do strony 1, 2  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
09-06-2008 21:44:29

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
Kontrola postępów...*
Marsze z kijkami można uprawiać dla bardzo wielu różnych celów, o czym piszę dość szeroko w książce.
Jest i taki powód, że potrzebujemy dość szybko i zdecydowanie zwiększyć naszą wydolność fizyczną. Marsze z kijkami są jedną z bardziej skutecznych i bardzo tanią metodą na takie podreperowanie kondycji.
Kiedy już wynajdziemy sobie trasę marszów i zdecydujemy się, od jakiego dystansu zacząć, warto wziąć najzwyklejszy stoper albo za kilka złotych zwykły elektroniczny zegarek naręczny ze stoperem i kontrolować za każdym razem, w jakim czasie pokonujemy wybrany dystans.
Wcale nie chodzi o jakieś bicie rekordów, ale skoro wydolność ma rosnąć, czas pokonywania dystansu powinien powoli ale systematycznie maleć.
Jest i inna na to metoda - zabieramy ze sobą minutnik - może być taki w telefonie komórkowym i na obranej trasie idziemy z maksymalną osiągalną szybkością za każdym razem ten sam czas - co kilka dni dystans pokonywany w czasie powiedzmy godziny powinien rosnąć...
Metoda stałego czasu ma tę zaletę, że można obrać na przykład czas kwadransa i po takim czasie zatrzymywać się na chwilę, łyknąć nieco z bidonu i... włączać minutnik na kolejny kwadrans - szczególnie zalecam ten "algorytm" przy silnej operacji słonecznej.
Rzecz jasna, naszej przygody z kijkami nie zaczynamy od dystansu sześcio kilometrowego albo od godzinnego marszu na "pełny gaz", bo skończyło by się to paskudnymi kontuzjami. Zaczynać trzeba od nie więcej niż dwa i pół, góra trzy kilometry albo od czasu nie dłuższego niż pół godzinny. Potem oczywiście dystans i czas należy wydłużać.
Co jakiś czas warto się także zważyć.
Odczytywane wyniki warto zapisywać, by po jakimś czasie przejrzeć je i przemyśleć. Ja z racji licznych i powtarzających się tych samych zapytań o metodologię oraz inne szczegóły, notuję to sobie w osobnym wątku na forum, ale nie każdy akurat chce robić to tak publicznie...

Natomiast o wszelkiego rodzaju pedo... i innych "metrach" oraz ich przydatności wypowiadam się w osobnym wątku]
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem



_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
08-05-2010 8:23:47

Monika
Dołączył: 14 Kwi 2007
Posty: 96
Odnośnie kontroli postępów w kijkowaniu to chciałam się podzielić następującym spostrzeżeniem:
Zaczęłam kijkować popołudniami - trasa 10 km a może nawet nieco więcej, może + 200 m ( próbowałam objechać samochodem całą trasę, nie wszędzie się dało dojechać ).
Mój czas dla tego dystansu to 1 godzina 40 minut, było już 1 godzina 35 minut i dążę żeby się ustabilizował ale ciężko mi się przebić dalej.

Odkąd dołożyłam sobie poranne kijkowanie, przed wyjściem do pracy, trasa oczywiście krótsza - 4850 m, to poranny czas dla tego dystansu mam już 33 minuty. Zauważyłam, że rano chodzi mi się zdecydowanie lepiej i czas poprawia się systematycznie.
Ten sam dystans ( 4850m ) popołudniu to prawie 45 minut i ostatnio ani drgnie w dół tylko w górę.

Obserwuję, że w popołudniowym kijkowaniu, po mniej więcej połowie dystansu, troszeczkę poprawia mi się tempo.

Dodam , że staram się kijkować codziennie rano, natomiast popołudniu różnie bywa, w zależności od wolnego czasu.
Zaczęłam systematycznie od marca ( popołudniu ), od początku kwietnia włączyłam poranne kijkowanie.
Być może to jeszcze zbyt krótki czas na jakieś spektakularne osiągnięcia co do poprawy czasów kijkowania ale te właśnie analizy wpływają na moją mobilizację i obserwację postępów.

I na koniec jeszcze się pochwalę , że największą radość sprawiło mi to, że koleżanka odłączyła się od wspólnego popołudniowego kijkowania bo stwierdziła, że dla niej to już za szybko chodzę Smile .
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
08-05-2010 10:51:26

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
No, ładnie Ci idzie!
Z punktu widzenia li tylko własnych korzyści dokładne zmierzenie trasy wcale nie jest konieczne. Dużo ważniejsze jest powtarzanie tego samego dystansu, w tę samą stronę i kontrola czasu. No, nie da się w nieskończoność obniżać czasu przejścia określonego dystansu - gdzieś jest nasza indywidualna granica. Zresztą, bez nadzoru trenerów, specjalistów od "śrubowania" wyników za bardzo to ja bym nie radził szarżować. Do tego, do czego my używamy "kijkowania" dużo bardziej istotna jest systematyczność i ciągły "nacisk" na możliwie maksymalny wysiłek. Warto tylko pamiętać, że każdy taki "trening" powinien trwać około godziny, bo pierwsze pół godziny wysiłku zawsze organizm pochłania na "potrzeby bieżące", a dopiero drugie na "skutki trwałe", o które nam chodzi. Zatem, zupełnie bez sensu jest intensywny wysiłek w czasie tylko pół godziny.
Ja bym jednak "scalił" te Twoje dwa treningi...
Kwestia: rano czy wieczorem?
Cóż, rano zazwyczaj stan naszego organizmu jest bardziej zbliżony do stanów z innych poranków. Przecież jesteśmy prawie tuż po spaniu, wypoczęci i nastawieni "bojowo" na czekające nas obowiązki. Dużo bardziej jest także stabilna pogoda - zwłaszcza temperatury. Poranne upały są w naszym klimacie dużą rzadkością. Rano wystarczy tylko odpowiednio wcześniej wstać i na wszystko jest czas.
Popołudnia przypadają po różnej intensywności dniach, bywamy przecież bardziej lub mniej "dobici" pracą; słoneczne popołudnie potrafi być nawet w maju upalne, albo wietrzne i zimne jak nieszczęście. Popołudniami trzeba czasem ostro kombinować, by wyrwać kawałek czasu pomiędzy zajęciami cyklicznymi, a tymi niespodziewanymi.
To wszystko razem wzięte ma oczywiście duży wpływ na możliwą do wygenerowania fizyczną wydolność organizmu.
Reasumując, chyba powinnaś przenieść całe kijkowanie na godzinę pomiędzy pobudką a pracą. Oczywiście, do niczego Cię ta moja sugestia nie obliguje.
.............................
Nie czas przemarszu jest najważniejszy, a ogólna wydolność organizmu. Czas "stoperowy" jest tylko i wyłącznie miernikiem dorywczym - takim bieżącym "kontrolerem" poziomu wygenerowanej wydolności. Prawdziwy wynik zauważysz i radość przyniesie dopiero dużo mniejsza zadyszka na podejściu na przykład pod Caryńską czy Wielką Rawkę.
I o to chodzi, i o to chodzi!
Monika napisał:
koleżanka odłączyła się od wspólnego popołudniowego kijkowania bo stwierdziła, że dla niej to już za szybko chodzę

No i bardzo dobrze! Towarzystwo w czasie takich treningów zawsze sprowadza się do tego, że jedni muszą być popędzani, a drudzy hamowani. No to: po jaką cholerę? ...że się tak trywialnie zapytam.
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem



_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
02-06-2010 22:18:44

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
Witam po długiej przerwie.

Chciałem się pochwalić, że i mnie wzieło na kijkowanie w ciągu tygodnia a nie tylko wówczas gdy maszeruje po górach. I tak już dawni stwierdziłem, że samo kijkowanie po górach to za mało. Być może to efekt ostatniego wejścia na Trzy Korony i pamięć sprzed dwóch lat ile to czasu zajeło mi wówczas a ile 3 tygodnie temu.
Już dawno powinienem to zrobić no ale cóż...lepiej późno niż wcale...

Narazie trzy dni i po jednym kółku naokoło Błoń krakowskich..to około 3500 m ale nie chcę się przeforsować na samym początku. Najważniejsze, że za każdym razem przechodzę ten dystans w krótszym czasie: pierwszy dzień to 37 minut i 30 sekund, drugi dzień to 34 minuty a dziś...właśnie niedawno wróciłem i było 33 minuty i 20 sekund.

A od jutra jeszcze poranne przebiegi i zobaczę czy może z rana zacząć robić po dwa kółka (wiem że jedno kółko to dużo metrów, z czasem znajdę coś co ma krótsze kółka) czy może wieczorem.

A w gruncie rzeczy chodzi przecież o dobrą zabawę i poprawę wydolności, szczególnie w moim przypadku. Zauważyłem, że nie mam problemów z wejściem na wyżej położone szczyty w Tatrach i nie mam zadyszki ale coś serducho zbyt często i za szybko bije...to utrudnia marszowanie dlatego postanowiłem zacząć marsze nie tylko w górach ale też codziennie.

A do tego mam nadzieję na zrzucenie paru kilo bo to co mam to stanowczo za dużo Wink

Pozdrawiam

Piotr
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
02-06-2010 22:53:41

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
PiotrM napisał:
nie chcę się przeforsować na samym początku.

I to jest bardzo rozsądne!
PiotrM napisał:
za każdym razem przechodzę ten dystans w krótszym czasie: pierwszy dzień to 37 minut i 30 sekund, drugi dzień to 34 minuty a dziś...właśnie niedawno wróciłem i było 33 minuty i 20 sekund.

Nie "duś" tego czasu za mocno, bo to nic nie da!
W takim treningu pierwsze pół godziny właściwie nic trwałego nie daje. Cenne jest dopiero to drugie pół godziny.
Zatem, lepiej zwiększyć dystans do dwóch kółek. Pierwsze na 3/4 gazu, a drugie na cały "gwizdek". Po pewnym czasie można "podkręcać" pierwsze kółko.
Powodzenia!
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem



_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 9:07:36

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
Dzięki za rady...tak właśnie zrobie. Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 12:29:07

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
Zygmuncie!

Czasami sam się sobie dziwie, ale zauważyłem, że wystarczy parę razy pochodzić na kijkach a już marsz po lesie - mniejsze i trochę większe pagórki i już od razu lżej się idzie.

Wieczorem znów na kijki ale tym razem dwa kółka czyli wyjdzie około 7 km.

Pozdrawiam
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 13:32:11

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
Bo sam regularnie stosowany ruch czyni cuda...
A tak dokładniej...
Największą szkodą, którą czyni zabiurkowy bezruch w naszych organizmach, to spadek elastyczności i "skracanie" się ścięgien najdłuższych mięśni - tych w kończynach. Podejmując się potem zdecydowanie bardziej aktywnych zajęć zmuszamy nasze, zwiotczałe zresztą mięśnie do "nadrobienia" tej sztywności i... natychmiast je przeforsowujemy "wbijająć" w nie potężne ilości kwasu mlekowego - to te bolące gruzełki wyczuwalne palcami przy rozmasowywaniu kończyn.
Wystarczy jednak przed dużym wzrostem aktywności choćby lekko porozciągać ścięgna, ale bez forsowania, a bólów związanych z dużym wysiłkiem jest znacznie mniej. No i znacznie "trudniej" o poważną kontuzję typu skręcenie kostki... na przykład.
Siedzący tryb codziennych zajęć czyni jeszcze wiele innych szkód w organizmach. Na przykład nadmierne odkładanie się tkanki zapasowej - tłuszczu, który potem trzeba ze sobą wszędzie "targać", co pod górę jest szczególnie przykre.
Z moich własnych obserwacji: każdy, ruchem "zrzucony" nadmierny kilogram masy własnej pozwala na zwiększenie masy plecaka o... dwa kilogramy bez istotnej różnicy w końcowym zmęczeniu wędrówką. To potężna motywacja - zwłaszcza dla górołazów, choć wcale nie tylko dla nich.
.............................
No, tak się sam zachęciłem powyższym wywodem, że natychmiast zbieram się na kije, bo te ostatnie ulewy poczyniły zbyt duże przerwy i skutki niestety da się odczuć i nawet... zauważyć.
A akurat nieco obeschło...
Hej!
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem



_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 13:59:47

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
I też dlatego koniec z "siedzeniem"...trza się ruszać co by właśnie później na szlaku nie zdychać pod plecakiem...

Miłego kijkowania.
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 16:25:25

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
Dzięki Wielkie...! Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem



_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 16:32:56

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
Zygmunt Skibicki napisał:
Dzięki Wielkie...!


Jak widzę się udało... Smile
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 16:43:31

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
Nawet nieźle poszło... się - 8 km w czasie 1:01:54 Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem



_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 16:49:08

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
Widzę...widzę... Smile

Ja dzisiaj zaczynam wieczorem swoje 2 kółka...jednak wolę na takie kijkowanie aby poprawić wydolność późniejsze wieczory.

Pozdrawiam
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 17:13:27

Zygmunt Skibicki
Mundek
Dołączył: 29 Maj 2004
Posty: 7331
Skąd: Łódź
PiotrM napisał:
jednak wolę na takie kijkowanie aby poprawić wydolność późniejsze wieczory.

Jeden by tak, drugi bytak...
A tak poważnie...
Kiedy lepiej: w upale, "duchocie", czy w chłodzie?
Jasne, że na określonym dystansie kilku kilometrów łatwiej osiągnąć lepszy wynik czasowy, gdy jest chłodniej.
Zważywszy jednak główny cel całej tej "zabawy" pytanie trzeba postawić inne: w jakich warunkach zewnętrznych łatwiej wygenerować większy wysiłek? ... w określonym czasie osiągnąć największe zmęczenie organizmu? ...i żeby to jeszcze dawało możliwie najbardziej trwały rezultat wydolnościowy!
I tu już odpowiedź wcale nie jest taka prosta. Mnie się łatwiej "wypruć" w gorącu, ale to wcale nie oznacza, żebym miał to komuś innemu zalecać.
Kurcze! To są bardzo indywidualne sprawy.
Przecież równie dobrze można wziąć kawał kija, albo rury wodociągowej i na większym tarasie czy w ogrodzie, albo na innym kawałku trawnika "palnąć" 5, 6 ostrych "kolejek" Rufiera dla osiągnięcia tego samego, co my robimy przez godzinę ganiając w kółko z kijami drażniąc przechodniów oraz ich... psy.
Podejrzewam, że przeciętny fizykoterapeuta ma na podorędziu ze dwadzieścia jeszcze innych, równie fajnych i skutecznych pomysłów.
Mniejsza o metodę. Ważne, by jakąś dobrze zrozumieć, zaakceptować i ją systematycznie realizować aż do polubienia i poczucia dotkliwej straty, gdy z jakichś powodów nastąpi kilkudniowa przerwa, ot co!
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem




Ostatnio zmieniony przez Zygmunt Skibicki dnia 03-06-2010 17:22:36, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Pod rozwagę podaję wzór:
Głupota nie polega na mówieniu bzdur,
Lecz na durnym wciąż w tym trwaniu,
Że się inni na tym nie poznają.

Mundek
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
03-06-2010 17:18:43

PiotrM
Dołączył: 26 Wrz 2008
Posty: 89
Skąd: Kraków
Zygmunt Skibicki napisał:
Jeden by tak, drugi bytak...


Dokładnie aczkolwiek i tak już dzisiaj maszerowałem w słońcu i jak tak sobie pomyśleć to trzeba i tak i tak, bo przecież na szlaku różne warunki bywają.

Zygmunt Skibicki napisał:
Mniejsza o metodę. Ważne, by jakąś zaakceptować i ją systematycznie realizować, ot co!


Otóż to...!!!
Odpowiedz do tematu

Odpowiedz z cytatem


Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG

 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
 Kontrola postępów... 
 Forum Skibicki.pl Strona Główna » Marsze z kijkami
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 2  
Idź do strony 1, 2  Następny
  
  


R-net 2004 - Powered by phpBB