Jak zacząć?

Trochę lasactwo, trochę skauting z domieszką traperki, nieco survivalu, sporo demobilu, a ogólnie radosne piknikowanie w terenie bez... obrusa.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pt, 11 lis 2011, 15:24

Poczytałeś o puszczaństwie, zobaczyłeś kilka fotek ludzi, zasiadających wokół ogniska, czy wykonujących rozmaite czynności w lesie, i chciałbyś sam/a spróbować? To nic trudnego - trzeba tylko przekonać siebie samego/ą do wyjścia z domu. Rozejrzyj się po swojej okolicy. Ustal położenie najbliższego lasu, jeżeli do takowego jest za daleko, poszukaj większego zagajnika wśród pól, jeżeli w pobliżu płynie jakaś rzeka, jest duża szansa, iż znajdziesz nad jej brzegami zupełnie dzikie i wydawałoby się nieprzebyte chaszcze. Nie nastawiaj się od razu na nocleg w lesie, czy kilkudniowe w nim bytowanie. Choć w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by po prostu wyjść z domu, i wrócić do niego np za tydzień. Ale zdecydowanie lepiej jest zdobywać doświadczenie w sposób stateczny.

Zacznij więc od wycieczek jednodniowych, z powrotem do domu na noc. Co musisz ze sobą zabrać? Najprawdopodobniej wszystko, czego potrzebujesz, masz już w domu, a jak nie masz, to nie musisz wydać majątku, by potrzebny sprzęt zgromadzić. Ciuchy - najlepsze stare, których nie szkoda zniszczyć, odpowiednie do zapowiadanej na dany dzień pogody. Buty - również stare, wygodne, chroniące stopę przed spotkaniem z ostrymi przedmiotami. Nie przejmuj się kolorystyką, ani tym, ze na fotkach większość ludzi paraduje w rozmaitych odmianach kamuflażu z demobilu. Ale jak uznasz, że musisz sobie do lasu sprawić specjalną odzież, bo np na co dzień używasz garniturów od Bossa - to właśnie demobil jest dobrym wyborem (chyba, że cierpisz na nadmiar gotówki, wtedy mniej więcej to samo kupisz w sklepach outdorowych).

Sprzęt - na takiej wycieczce w zasadzie go nie potrzebujesz. Jakiś scyzoryk, czy folder, w ostateczności mały nóż kuchenny to jedyne narzędzie, jakie warto ze sobą dźwigać. Parę kanapek, czy batonów, butelka wody i hajda w las. Bez trudu spakujesz się w chlebak, czy mały miejski plecak. Niezależnie od pory roku warto mieć jakieś nakrycie głowy, i bandanę której zastosowań jest mnóstwo - spełni funkcję szalika, moskitiery, potnika, zgrubnie przefiltrujesz przez nią wodę, gdyby zabranych zapasów kiedyś zabrakło. Zabierz też ze sobą skromnie wyposażoną apteczkę.

Przygotuj sobie mapę terenu, na który się wybierasz. Postaraj się o taką z oznaczeniem kwartałów lasu i z numeracją dróg przeciwpożarowych. Słupki oddziałowe bardzo ułatwiają nawigację i orientację w terenie. Ściana słupka, na której znajduje się najmniejsza liczba wskazuje nam kierunek północno - wschodni. Więcej o znakach w lesie znajdziesz tutaj. Wiedzę w pigułce znajdziesz w temacie zasady leśnej nawigacji.

Użyj dodatkowo Google Maps z funkcją fotografii satelitarnej dla wyszukania interesujących obiektów - trasę układaj tak, by penetrować miejsca mało dostępne, nie przesadzaj z ilością zaplanowanych kilometrów do przebycia. Nie wybierasz się wszak, by napierać przed siebie dla samego napierania. Twoim celem jest zaprzyjaźnienie się z lasem, nauka podstawowej orientacji w terenie. Przy okazji szukasz miejsc na ewentualny nocleg w terminie późniejszym.

Nie zapuszczaj się na początek zbyt daleko, na powrót przeznacz więcej czasu, niż na marsz przed siebie - i dopiero jak będziesz bez trudu powracał do miejsca, z którego wyszedłeś, planuj dłuższe wycieczki. Gdybyś zgubił drogę - nie wpadaj w panikę. W Polsce praktycznie nie ma lasu, w którym idąc w jednym kierunku w ciągu maksymalnie kilku godzin nie wyjdziesz na jakąś osadę czy utwardzoną drogę, która do takowej osady prowadzi. Staraj się lokalizować przebytą drogę i ciekawsze odkryte miejsca na mapie. Kompas może być ułatwieniem, ale tak naprawdę niezbędny nie jest.

Wędrując przez las nie spiesz się, delektuj się widokami, wyszukuj ciekawe zjawiska przyrody. Ptasie gniazda, czeczoty na drzewach etc. Staraj się utrzymać kierunek, ale nie wahaj się skręcić, ilekroć będziesz przypuszczał, że właśnie tam znajdziesz coś ciekawego. Jakieś miejsce spodoba ci się szczególnie - zatrzymaj się, usiądź, odpocznij. Jesteś w lesie - nic cię nie goni, nie masz obowiązku gdziekolwiek dojść.

Celowo nie piszę o takich wędrówkach w grupie. Grupa odwraca twoją uwagę od otoczenia. Najlepiej i najszybciej zaprzyjaźnisz się z lasem będąc z nim sam na sam. Zdobyta w ten sposób wiedza jest najtrwalsza. Oczywiście - z czasem zaczniesz się spotykać z podobnymi sobie, umawiać na wspólne wypady.
Ostatnio edytowano So, 12 lis 2011, 22:16 przez Miki, łącznie edytowano 6 razy
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » Pt, 11 lis 2011, 16:12

A ja mam tu pewne zastrzeżenie... W lesie bardzo łatwo o utratę orientacji co do kierunku, zwłaszcza kiedy się idzie przełajem. W rezultacie istnieje ryzyko, że zacznie się krążyć, a to wbrew sentencji w moim podpisie stwarza ryzyko, że się nigdzie nie dojdzie... No chyba, że za teren wycieczki wybierzemy Puszczę Białowieską, którą jeszcze za carskich czasów przerżnięto wiorstową siatką duktów -- wtedy zabłądziwszy (jeśli dysponujemy mapą podającą numerację oddziałów) można się zorientować gdzie się jest po wyjściu na dukt, ale w lesie który nie jest urządzony w tak regularny sposób, jeśli ma więcej niż 3x3 km kompas jest narzędziem, które pozwala uniknąć takiej opresji.
A zdarzało mi się "zakrążyć się" w terenie dobrze znanym, a nawet w górach, gdzie pryncypalny kierunek wyznacza wszak nachylenie stoku...
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pt, 11 lis 2011, 17:40

Ja nie odradzam zabierania ze sobą kompasu. Choć bez umiejętności posługiwania się nim wraz z mapą też nie na wiele się przyda. Radzę uczyć się orientacji w terenie bez wspomagania. Z czasem wyrabia się taki instynkt, który pozwala trafić tam, gdzie się zaplanowało. Dziś chyba nikt nie łazi bez telefonu komórkowego, a zasięg jest praktycznie wszędzie - zawsze można wezwać ratunek.

Dlatego jak ktoś kompas posiada - niech zabiera, ale nie jest to warunek sine qua non rozpoczęcia leśnej przygody. Za to radzę metodę małych kroków - i zachowanie dużego marginesu czasowego na powrót. Albo taki wybór celu wędrówki, by nawet znaczne zboczenie z kursu wyprowadzało na łatwo rozpoznawalny teren. Np rozpoczęcie wędrówki, która prowadzi w stronę przecinającej las drogi. Czy się zboczy w lewo, czy w prawo, ma wtedy marginalne znaczenie.

Mały przykład:

[ img ]

Gdybym sobie tę mapkę wydrukował przed wyjściem, nie poszedłbym jak czerwona krecha pokazuje. Zapamiętałem sobie, że trzeba odbić z drogi w piachy na zakręcie w prawo - ale nie utrwaliłem sobie wcześniejszego łuku w tymże kierunku. Odbić trzeba było "na pustynię" - a pech sprawił, że na tym pierwszym łuku po lewej też było piaszczysto. Dość szybko zorientowałem się, że idę nie tak. Wracać mi się nie chciało, dlatego od miejsca zaznaczonego czerwoną kropą ciąłem na sagę mniej więcej na południowy wschód wiedząc, że tak czy siak podróż zakończę na płynącej w poprzek rzece, nad którą było miejsce spotkania. W rezultacie doszedłem do niej duktem równoległym do właściwego, nadkładając stosunkowo niewiele drogi.
Ostatnio edytowano Pt, 11 lis 2011, 18:59 przez Miki, łącznie edytowano 1 raz
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » Pt, 11 lis 2011, 18:55

Miki napisał(a):Radzę uczyć się orientacji w terenie bez wspomagania.

Ale ważne jest, by przy okazji tej nauki nie zarobić Nagrody Darwina...
Miki napisał(a):Dziś chyba nikt nie łazi bez telefonu komórkowego, a zasięg jest praktycznie wszędzie

Niestety, wewnątrz większych kompleksów leśnych zdarzają się dziury. Np. między Starymi Jabłonkami a Łuktą trafiają się miejsca bez zasięgu.

A generalnie z tym krążeniem rzecz się przedstawia następująco: naturalna długość kroku dla lewej nogi jest nieco inna niż prawej, co stwarza tendencję do zbaczania w jednym kierunku. O ile kierunek marszu jest "pod kontrolą wzroku" to to jest bez znaczenia, bo tendencja ta jest systematycznie korygowana, jeśli jednak idzie się bezdrożem i nie ma się punktu odniesienia dla nawigacji, to korygowanie tego zbaczania wyłącza się i rezultatem jest chodzenie w kółko.
Nawet bardzo niewielka różnica skutkuje zaskakująco małą średnicą tego koła...
Celem kompasu nie jest w tym wypadku zorientowanie się na mapie, lecz właśnie trzymanie względnie stałego kierunku marszu -- dopóki nie wyjdzie się na jakąś "ludzką" drogę (bynajmniej niekoniecznie utwardzoną). Wtedy rzeczywiście, konsekwentne trzymanie się tej drogi dokądś nas zaprowadzi (niestety: jeśli na porębę albo na bagno, to znaczy że trzeba było iść w przeciwnym kierunku... czyli spora strata czasu) -- do skraju lasu, albo do drogi większej i lepszej która rzeczywiście wyprowadzi do ludzi...

Poza tym: aerofotomapa z Google maps to rzecz dobra do orientacji w mieście, ale w lesie musi zawieść: korony drzew skutecznie zakrywają ścieżki. Nawet w miejskim parku odtworzenie sieci dróżek na podstawie takiego zdjęcia jest trudne, jeśli w ogóle możliwe (próbowałem). Do łażenia bezdrożami na podstawie mapy potrzeba topograficznej 25-tki (już 50-tka będzie za mało dokładna) i to przy założeniu, że sieć dróg leśnych nie jest na niej bałamutna (często bywa, zwłaszcza gdy mapa starsza). Alternatywą jest pójście w bezdroża dopiero wówczas, gdy się już dobrze poznało okoliczne drogi i ścieżki, a i to pod warunkiem, że ich sieć jest dostatecznie gęsta, tzn. że nie "zakrążymy się" wewnątrz "oczka" tej sieci.
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pt, 11 lis 2011, 19:06

Masz słuszność - ino tyczy to raczej zupełnie nieznanego terenu, w którym mamy za zadanie przejść od punktu a do b w konkretnym czasie. A ja piszę o systematycznym rozpoznaniu konkretnego lasku, zaczynając od stosunkowo niewielkich wypraw w głąb, i rozszerzaniu eksplorowanego terenu w miarę poznawania go i nabierania doświadczenia. Nie zalecam eksplorowania na jeden rzut tysiąca hektarów w jednym kawałku :) W mojej młodości taką rolę pełnił zapuszczony i zarośnięty park dworski o powierzchni ok 6 hektarów. Ze szkoły miałem tam dosłownie rzut beretem, i jak tam poleźliśmy na wagary, nie była nas w stanie znaleźć wezwana w tym celu kompania ze szkółki milicyjnej w Golędzinowie.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 11 lis 2011, 19:10

Miki napisał(a):Ja nie odradzam zabierania ze sobą kompasu. Choć bez umiejętności posługiwania się nim wraz z mapą też nie na wiele się przyda.

Może ja już zbyt dawno zaczynałem włóczenie się po lasach i górach i nie bardzo pamiętam, jak to było na początku, ale miałem to szczęście, że najsampierw miałem towarzystwo bardzo doświadczonych w tej materii. Kiedy później zacząłem samotne wędrówki, kompas i mapa nie stanowiły już jakichkolwiek tajemnic.
Miki ma sporo racji, że nie należy przesadzać z obawami, ale też i z... zamierzeniami. Metoda małych kroczków jest godna naśladowania. Kłopot w tym, że i tak potrzeba do tego sporo szczęścia. Bywa, że załamanie pogody lub niespodziewana, gęsta mgła mogą takiemu niedoświadczonemu entuzjaście samokształcenia terenowego narobić niezłego... kuku.
Zatem, stanowczo opowiadam się za najpierw porządnym nauczeniem się posługiwania mapą i kompasem, a dopiero później nieplanowane a ciekawskie skręcanie tam, gdzie niknie leśna ścieżka. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, że akurat tam prawie zawsze będzie bardziej interesująco niż na często uczęszczanej drodze jezdnej.
Jeśli natomiast ekskursja miała by wieść przez teren mocno sfalowany, że o górach nie wspomnę, samotnie... zawsze oznacza ryzykownie i to niezależnie od wielkości doświadczenia.
A propos tego zasięgu, co to on jest wszędzie... ponoć.
Kłopot w tym, że te najnowsze telefony komórkowe mają o wiele gorszą "czułość" na sygnał niż stareńkie, te z wystającą anteną. Jeśli by taki aparat był w zasięgu, warto właśnie jego zabierać ze sobą. Zaręczam, że do samego telefonowania będzie on zupełnie wystarczający. Pewno będą kłopoty ze starymi bateriami, więc dobrze jest poszukać nowych, pasujących. Wbrew pozorom nadal nie jest to zbyt trudne.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pt, 11 lis 2011, 22:02

Patrzycie panowie na temat od strony turysty-podróżnika. Puszczaństwo to sposób na życie, a nie na podróże. I owszem - zdarzy się jechać kawał drogi do lasu. Ale zawsze celem jest ów las, a nie to, co za nim. Dlatego jadąc nawet w nieznane nie przemierzam niestworzonej ilości kilometrów w docelowym miejscu. Często łażąc przez cały dzień nie oddalę się od poprzedniego obozowiska więcej niż o kilka kilometrów. Często obozuję w tym samym, dogodnym z różnych względów, miejscu, bo choć złaziłem teren wokół, zawsze jest jakieś bajorko, czy kępa krzaków, które pragnę odwiedzić raz jeszcze, by np sprawdzić, czy ptaszki z gniazda znalezionego miesiąc wcześniej bezpiecznie wyleciały.

W takim trybie eksploracji terenu bardziej się przydaje pamięć wzrokowa i ogólna orientacja w terenie, niż mapa i kompas.

Wychodząc z domu mam mniej więcej pojęcie, gdzie ostatecznie wyląduję. Wiem też, kiedy do domu wrócę. Reszta zależy od wielu czynników. Początkującym nie zalecam robienia tego zimą, czy w górach. Na bagna też samotnie chodzić się nie powinno. Ale ogólnie - przy zachowaniu minimum ostrożności i przy posiadaniu minimum potrzebnej wiedzy, przez 8 czy 9 miesięcy w roku głównym przeciwnikiem takiego puszczanina są jego urojenia. W lesie tak naprawdę nie czyha żadne niebezpieczeństwo. Nie ma tam drapieżników, które gotowe są napaść. Nie ma jadowitych węży, wyjąwszy dosłownie kilka miejsc w kraju.

Oczywiście - zdarza się osobnik, który potrafi się zgubić nawet w drodze do własnej łazienki w mieszkaniu. Ale takiemu nie pomoże i tysiąc godzin szkolenia...
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 11 lis 2011, 22:45

Miki napisał(a):Patrzycie panowie na temat od strony turysty-podróżnika. Puszczaństwo to sposób na życie, a nie na podróże.

Podróżowanie, turystyka w naszym rozumieniu i puszczaństwo takie, jakie nam tu przedstawiasz mają dokładnie tę samą jedną cechę: żadne nie jest sposobem na życie - to zbyt poważne określenie, ale są metodą na spędzanie czasu wolnego od innych obowiązków. Żadne nie jest ani o krztę lepsze od drugiego. Ani gorsze zresztą... także.
Miki napisał(a):przy zachowaniu minimum ostrożności i przy posiadaniu minimum potrzebnej wiedzy,

No właśnie!
Sam zatytułowałeś ten wątek "Jak zacząć". Może zatem warto byś określił nie tak ogólnie, a bardziej precyzyjnie, co rozumiesz przez te obydwa minima?
Nawołujesz do początków samodzielnych. No, to tym bardziej te minima trzeba doprecyzować... jak myślę.
Mnie tam rybka, tak od razu się nie zgubię, ale skądinąd wiemy, że to forum czyta od cholery osób w ogóle się nie rejestrujących. Trochę mi zależy na tym, by przenosząc do własnego życia idee tu opisywane, nie pakowali się w zupełnie niepotrzebne im problemy.
Jakoś nie hołdujemy tu porywającemu wielu hasłu: jest ryzyko, jest zabawa...
Miki napisał(a):Oczywiście - zdarza się osobnik, który potrafi się zgubić nawet w drodze do własnej łazienki w mieszkaniu. Ale takiemu nie pomoże i tysiąc godzin szkolenia...

A potrafisz sobie wyobrazić, że i takiego można powoli, ale skutecznie nauczyć poruszania się w bardzo zawiłym terenie?
Ja na samotne eskapady namawiam bardzo rzadko i wyłącznie tych, o których wiem, że sobie tam poradzą bez niczyjej pomocy.
Tak, w tym aspekcie Twoje puszczaństwo różni się od mojej turystyki. Lecz żadne z nich nie jest przez to gorsze czy lepsze... nadal.
Są po prostu inne.

Oczywiście, przemawia do mnie argument o bliższym kontakcie z naturą, gdy jest się wobec niej samemu. Nie od tego bym jednak zaczynał...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » Pt, 11 lis 2011, 22:58

Ja na tę sprawę patrzę w ten sposób: jak się weszło, trzeba umieć wyjść... OK, sześciohektarowy zagajnik prawdopodobnie da się całkowicie bezpiecznie spenetrować, zaś banda chłopaczków na wagarach może się schować w zapuszczonym parku tak, że Golędzinów ich tam nie wyśledzi (acz podejrzewam, Miki, że się przechwalasz z tym Golędzinowem: dyrektor szkoły musiałby być kompletnym wariatem, by na uczniów co się zerwali z lekcji wzywać oddział antyrozruchowy, a komendant równy wariat, by klienta nie spławić). Ale temat tego jest: jak zacząć, czyli skierowany jest do kompletnych greenhornów... I ja bałbym się takiego namawiać, żeby w lesie zszedł ze ścieżki pomiędzy krzaki... Trzeba mieć naprawdę świetną spostrzegawczość i pamięć szczegółów, by w środowisku na pierwszy pogląd "powtarzalnym" wyłapać istotne punkty orientacyjne, i bardzo dobre wyczucie kierunku, by po zabrnięciu w obce sobie miejsce utrzymać względnie prostoliniową trasę przy wycofie... Pewnie, że problemem nie są tu "wilki-i-żmije"... Problem jest taki, że nawet całkiem niewielki las stwarza warunki w których można zabłądzić, to znaczy znaleźć się w miejscu, z którego nie zna się drogi powrotnej. I im mniejsze doświadczenie ma wchodzący w las, tym większe ryzyko, że mu się taka przygoda przytrafi. Nie chodzi o to by z A do B przejść w oznaczonym czasie. Chodzi o to, by z lasu, do którego weszło się rano, wyjść przed zachodem słońca.
Pochlebiam sobie, że mam wspomniane nieco wyżej zalety. Jak widać, skoro teraz to piszę, nie zdarzyło mi się tak zabłądzić w lesie, by miało to skutki fatalne. Ale w sytuacjach, w których okazywało się że jestem zupełnie gdzie indziej niż mi się wydawało, zaś strony świata skręcają o 90, albo i więcej stopni w stosunku do moich wyobrażeń, znajdowałem się tyle razy, że w pełni uzasadnia to mój sceptycyzm...
A, jeszcze jedno. Gros leśnej szwendaniny w moim, a podejrzewam że i Zygmunta wypadku, to nie jest "turystyka podróżnicza". Owszem to też, ale przede wszystkim włóczęgi leśnymi ścieżkami, które zwłaszcza latem mogą trwać spory kawał dnia ale kończyć się w miejscu, gdzie się zaczęły... I chyba główna różnica między taką zabawą a puszczaństwem polega właśnie na proporcji dróg do bezdroży w tej szwendaninie?...
Ostatnio edytowano Pt, 11 lis 2011, 23:38 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 11 lis 2011, 23:36

Miki napisał(a):Przygotuj sobie mapę terenu, na który się wybierasz. Użyj Google Maps z funkcją fotografii satelitarnej - trasę układaj tak, by penetrować miejsca mało dostępne

Często korzystam z Google Maps, ale... na ekranie i przy biurku.
W terenie, zwłaszcza zupełnie mi obcym zdecydowanie wolę mapy sztabowe 1:25 000. Teraz są łatwo dostępne i wcale nie za drogie pod warunkiem, że właśnie nie za duży teren chcę spenetrować. "Sztabówki" mają tę przewagę nad wszystkimi innymi mapami, że zawierają mnóstwo nigdzie indziej niedostępnych danych.

A tak swoją drogą...
W czasach, gdy zdobycie map sztabowych czy choćby lotniczych graniczyło z cudem i w razie wpadki "pachniało" paskudnymi konsekwencjami, robiło się przy użyciu kompasu z celownikiem własne szkice terenowe. Przy poznawaniu terenów leśnych "małymi kroczkami" było to wystarczająco skuteczne do planowania kolejnych "kroczków". W ogromie Borów Tucholskich sprawdzała się ta metoda zupełnie dobrze. Złaziłem je wtedy w znacznej części bardzo dokładnie bez żadnej mapy, ale zawsze z kompasem. Dawno już takich szkiców nie robiłem, ale umiejętności pozostały. Jakby co, można do tego wrócić.

Mój kompas, a właściwie busola:

[ img ]

Wyprowadził mnie ten natowski klamot z niejednej opresji. Trochę to waży, bo dawno temu kupiłem toto w "demobilu", ale obecnie są dostępne tej samej konstrukcji, równie dokładne, a zdecydowanie lżejsze. W ramach "zdrapywania gramów" z pleców pewnie za jakiś czas wymienię na taki.
TakiJeden napisał(a):Gros leśnej szwendaniny w moim, a podejrzewam że i Zygmunta wypadku, to nie jest "turystyka podróżnicza". Owszem to też, ale przede wszystkim włóczęgi leśnymi ścieżkami, które zwłaszcza latem mogą trwać spory kawał dnia ale kończyć się w miejscu, gdzie się zaczęły... I chyba główna różnica między taką zabawą a puszczaństwem polega właśnie na proporcji dróg do bezdroży w tej szwendaninie?...

Zdecydowanie potwierdzam z tym że dość często nadal zdarza mi się poleźć "śladem ginącej ścieżki", jak to lubił mówić Władysław Krygowski. Bywa także, że nie kończy się to na jednodniowych pętlach. TakiJeden ma za to moim zdaniem absolutną rację w kwestii: to tylko kwestia proporcji - WYŁĄCZNIE...!
Istotą działania jest umiłowanie "dożylnego" obcowania z naturą. Forma ma tu znaczenie tylko drugorzędne. Nie chcę używać określenia bajer, ale jest coś jakby... na rzeczy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » So, 12 lis 2011, 00:12

O stosownych mapach -- tam.
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » So, 12 lis 2011, 03:07

Widzę, że wywiązała się fajna dyskusja :) Panowie - i owszem, są miejsca, gdzie trzeba mieć sporo doświadczenia, żeby sobie łazić. Ale przeciętny polski las naprawdę jest bezpieczniejszy od ulic miasta. Można w nim zmylić drogę, narobić niepotrzebnie kilometrów, ale naprawdę trudno w ten sposób narazić życie, czy zdrowie na szwank. Google Maps przydaje się do wyszukiwania potencjalnych terenów do eksploracji, drukowanie sobie tego jest mało przydatne, lepiej kupić odpowiednią mapę. Ale na takiej nie znajdzie się np starego bunkra na poligonie. Albo potencjalnie ciekawej zadrzewionej łachy nad Wisłą :) Łażąc po Puszczy Kampinoskiej używam dziś takiej mapy. Wydana niedawno, na pokrytym plastikiem papierze, ułatwia ogólną orientację w terenie. Ale moje używanie ogranicza się głównie do posiadania jej w kieszeni, gdy idę pieszo, albo w sakwie rowerowej, gdy po lesie jeżdżę.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » So, 12 lis 2011, 10:39

Co roku w naszych lasach gubi się kilkoro dzieci, i dla niektórych z nich kończy się to fatalnie. Pewnie, że ryzyko śmierci gwałtownej lub w wypadku w Polsce jest znacznie większe w mieście niż w lesie, ale dla kogoś kto stracił orientację, głównymi czynnikami ryzyka są wychłodzenie i odwodnienie. Sztuki radzenia sobie z tymi niebezpieczeństwami nabywa się mniejwięcej w tym samym tempie co i orientacji w terenie i kompletny mieszczuch-greenhorn jest w takim razie w tej samej sytuacji co kilkuletni dzieciak. Dlatego się uprę: żeby bezpiecznie poruszać się po lesie, trzeba posiąść umiejętność wyjścia z lasu tego samego dnia, kiedy się weszło. A wbrew pozorom, sztuka ta nie jest bynajmniej oczywista dla wszystkich.

PS. Łażąc po podwarszawskich lasach naogół nie mam ze sobą żadnej mapy, oprócz tej... w głowie, która na ogół całkiem nieźle się sprawdza, choć zdarza się czasem że okaże się "zaskakująco fałszywa". Ale te lasy nie są aż tak rozległe, by trzymanie się drogi nie wyprowadziło dokądś w ciągu kilku godzin, a i gęstość dróg jest taka, że "przypadkowe błądzenie" dość szybko na jakąś wyprowadza. Natomiast jeśli weźmiesz się za taką zabawę np. w Puszczy Knyszyńskiej, to nie masz gwarancji, że droga na którą w końcu wyjdziesz wyprowadzi cię z lasu za dnia. Pamiętam z lat osiemdziesiątych jak uczestniczyłem w imprezie okołoweselnej kolegi która odbywała się w gajówce Wyżary, koło Walił. To było w lutym, chyba 85, śnieg, ja miałem narty śladowe. Następnego dnia (żeby przeciąć wszelkie spekulacje: już trzeźwy jak świnia), "w ramach powrotu" postanowiłem pójść do Supraśla. Mapę miałem (setkę tzw. "geologiczną") kompas też. Wyruszyłem około południa. I co: do cywilizacji dotarłem dobrze po zmroku (tj. ca. 18 jeśli nie później, ciemno w lutym jest po 17), i nie było to miasteczko Supraśl, tylko szosa koło Talkowszczyzny, dobre 20 km na wschód... A szedłem wyłącznie duktami. Zaś podobnych przykładów z własnego doświadczenia, o których mogę ex post rzec, że kusiłem los i że "Pan Bóg ustrzegł", mógłbym przytoczyć jeszcze kilka.

NB. w międzyczasie zauważyłem, że autor pod wpływem dyskusji wprowadził w swoim tekście pewne zmiany, wycofując rady które mogły zachęcać do nadmiernego ryzykancwa. Tymniemniej moja rada dla kogoś kto chce wejść w głęboką zażyłość z jakimś kawałkiem lasu jest taka: wpierw naucz się na pamięć wszystkich dróg, duktów i ścieżek które otaczają twój "kawałek raju". Dopiero wtedy będziesz się mógł w nim zgubić bezpiecznie, bez ryzyka, że się nie odnajdziesz...
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » So, 12 lis 2011, 20:23

Doprecyzowałem jedynie do czego ma służyć Google Maps, i dodałem linka do posta o mapach. Od początku zalecałem ostrożność i małe kroki :)

W kompas warto się zaopatrzyć, ale nadal uważam, że bez tego gadżetu do lasu iść można. Oczywiście - warto i trzeba wiedzieć, jaki to las, i jakie ewentualnie zagrożenia może sprawić. Jeżeli ktoś zauważy, że bardzo w lesie błądzi, sam dojdzie do wniosku, że kompas nabyć musi.

Na pewno do lasu należy zabrać zdrowy rozsądek. Trochę wiedzy na temat określania i utrzymania kierunku się przyda - i tu wypada poczytać, i potrenować. Pewnie - jak się ma kogoś, kto wprowadzi i nauczy, jest lżej. Ale akurat dziś ta dziedzina życia nie jest wcale licznie reprezentowana - daje mało punktów do lansu... Jak ktoś się do mnie zwróci w tej sprawie, chętnie pomogę.

Taka dyskusja pomaga temat dopracować - właśnie dorzuciłem linka o słupkach podziałowych i ich wykorzystaniu w leśnej łazędze.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » So, 12 lis 2011, 20:45

Wiesz co, Miki? Załóż tu jeszcze wątek o zasadach orientacji w lesie. Przypuszczam, że nawet nie wiesz jak nieoczywiste dla szerszej publiczności jest to co ci się wydaje zupełnie naturalne...
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » So, 12 lis 2011, 20:51

TakiJeden napisał(a):Wiesz co, Miki? Załóż tu jeszcze wątek o zasadach orientacji w lesie. Przypuszczam, że nawet nie wiesz jak nieoczywiste dla szerszej publiczności jest to co ci się wydaje zupełnie naturalne...

Dobry pomysł :)
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 12 lis 2011, 21:15

A ja się będę upierał przy uzyskaniu zadowalającej odpowiedzi w kwestii:
Zygmunt Skibicki napisał(a):
Miki napisał(a):przy zachowaniu minimum ostrożności i przy posiadaniu minimum potrzebnej wiedzy,

No właśnie!
Sam zatytułowałeś ten wątek "Jak zacząć". Może zatem warto byś określił nie tak ogólnie, a bardziej precyzyjnie, co rozumiesz przez te obydwa minima?
Nawołujesz do początków samodzielnych. No, to tym bardziej te minima trzeba doprecyzować... jak myślę.

Sprawa jest moim zdaniem zbyt poważna, by załatwiać to tylko zmianami we wcześniejszych postach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » So, 12 lis 2011, 22:08

Tak na marginesie dyskusji: gdy spierałem się cokolwiek z "Miki" w kwestii że zabłądzenie w lesie pociąga za sobą dość poważne ryzyko, z tyłu głowy miałem też opowiadanie Zygmunta "Mgła pod Słoniem". Jest to tu co prawda trochę nie na temat, jako że rzecz dzieje się w górach (nie przesadnie bynajmniej wysokich...), ale jest to przykład, jak przez nadmierne ryzykanctwo przy błądzeniu w kiepsko znanym terenie można się doprowadzić na skraj śmiertelnego zamarznięcia ... w środku lata.
Ostatnio edytowano So, 12 lis 2011, 22:52 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 12 lis 2011, 22:24

Miki napisał(a):Taka dyskusja pomaga temat dopracować...

Bo o to i tylko o to chodzi!

My tu dokładnie wiemy jakiego fisia mamy...
Lojalnie uprzedzam: nie tylko ja i TakiJeden...!
To co nas różni od for turystycznych z tak zwanych "wyższych półek", to unikanie ekstremalizmu w jakiejkolwiek postaci oraz permanentna świadomość, że może tu zajrzeć jakiś kompletny greenhorn, zafascynować się tematem i poleźć gdzieś, gdzie... sam nie powinien. Zatem wybacz, ale będziemy się nadal dopominać o jasne wskazówki dla żółtodziobów.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 12 lis 2011, 22:36

TakiJeden napisał(a):Popraw tego słonia. dopiero teraz zauważyłem, że brakuje mu środka, i że to nijak nie jest zaznaczone

"Słoń..." się ukazał w całości w innym miejscu - zmieniłem Twoje podlinkowanie.
NB... W wolnej chwili powstawiam więcej opowiadań w wątkach, bo te "na froncie" już mi się nie podobają.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » So, 12 lis 2011, 22:58

A ja na to jak na lato :) Czasem trudno od razu omówić dany temat dogłębnie, zwłaszcza, gdy człowiek wcześniej podręczników dla freblówki nie pisywał... Ale z taką pomocą pójdzie łatwiej :)
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 12 lis 2011, 23:10

Miki napisał(a):...człowiek wcześniej podręczników dla freblówki nie pisywał...

Dobre...!
Ja też nie pisywałem. Sprawdź, ile lat nam zajęło stworzenie tego forum w takiej postaci?
Siedem ze sporym okładem!
I też na początku bywało... różnie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 13 lis 2011, 17:05

Miki napisał(a):Google Maps przydaje się do wyszukiwania potencjalnych terenów do eksploracji, drukowanie sobie tego jest mało przydatne, lepiej kupić odpowiednią mapę. Ale na takiej nie znajdzie się np starego bunkra na poligonie.

Czy chcesz przez to powiedzieć, że na Google-fotkach potrafisz to znaleźć?
Chętnie bym się tego nauczył...
Mógłbyś...?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez PigTail » N, 13 lis 2011, 20:44

Prawdę mówiąc znacznie przydatniejszy jest w takich eksploracjach geoportal
http://maps.geoportal.gov.pl/webclient/
PigTail
 
Posty: 38
Dołączył(a): Wt, 18 maja 2010, 22:13

Re: Jak zacząć?

Postprzez TakiJeden » N, 13 lis 2011, 21:31

PigTail napisał(a):Prawdę mówiąc znacznie przydatniejszy jest w takich eksploracjach geoportal

Zależy gdzie. W niektórych okolicach geoportal ma lepsze aerofoto ale w innych google
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pn, 14 lis 2011, 02:29

Zygmunt Skibicki napisał(a):
Miki napisał(a):Google Maps przydaje się do wyszukiwania potencjalnych terenów do eksploracji, drukowanie sobie tego jest mało przydatne, lepiej kupić odpowiednią mapę. Ale na takiej nie znajdzie się np starego bunkra na poligonie.

Czy chcesz przez to powiedzieć, że na Google-fotkach potrafisz to znaleźć?
Chętnie bym się tego nauczył...
Mógłbyś...?


Po prostu trzeba dany kwartał lasu dokładnie na najwyższej rozdzielczości fotograficznej mapy prześledzić. Bunkier, przy którym często biwakujemy, tak właśnie znaleźliśmy. Oczywiście - na fotce to była tylko minimalnie jaśniejsza plamka wśród drzew.

[ img ]
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 14 lis 2011, 10:37

Miki napisał(a):Oczywiście - na fotce to była tylko minimalnie jaśniejsza plamka wśród drzew.

To mów szczerze i od razu, że od samego początku sprawą nadrzędną był akurat ten kwartał lasu i wszystkie w nim byle "plamki" na fotce z góry spenetrowaliście i to wielokrotnie. Macie swoją "ziemię dzieciństwa", a ona ma... Was - tys piykna sprowa! Głowy nie dam, ale można przypuszczać, że wpierw doskonale znaliście położenie i wnętrze tego betoniaka, a dopiero później znaleźliście tę plamkę na ekranie.
Jednym słowem: całe to googlarstwo funta kłaków nie jest warte w porównaniu ze sztabówkami. Jeden plus, że w każdej chwili, za biurkiem i za frico dowolny, ileś tam lat temu sfotografowany kawałek ziemi można sobie obejrzeć z góry i sporo z tego zapamiętać. Natomiast nawet gdybyś to zabrał ze sobą do lasu na jakimś kosmicznym tablecie, g..no mu to da.

A tak przy okazji...
Nie myśleliście może o "prześwietleniu" tego Waszego ogródka jordanowskiego tak na dwa trzy metry wgłąb? Kilka fajnych rzeczy można by znaleźć... :shock:
Dziś można stosownej mocy wykrywacz metalu po prostu wypożyczyć... :cool:
Bo rozumiem, że ze szkłem radzicie sobie w sposób stricte puszczański i żadnych protez w rodzaju elektronicznych jego wykrywaczy nie potrzebujecie...! :biggrin:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pn, 14 lis 2011, 11:15

To były poligon artyleryjski - nie trzeba wykrywaczy, najrozmaitszego złomu można znaleźć na metry. Teren jest rozległy - i potrzeba lat, żeby go spenetrować naprawdę dokładnie. Jasne, że nie każda plamka na fotce z gógla to od razu bunkier, ale kilka w ten sposób znaleźliśmy. Normalnych map też używamy, niektórzy nawet wloką ze sobą GPS-y...

Szkło jest dla ludzi - Jaca akurat miał 25 urodziny wtedy. To ten, co na fotce pręży "muskuły" :) Jego dziewczyna odkryła wtedy właściwe zastosowanie dla mojej gitary...

[ img ]
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Jak zacząć?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 14 lis 2011, 12:04

Miki napisał(a):To były poligon artyleryjski - nie trzeba wykrywaczy, najrozmaitszego złomu można znaleźć na metry.

To była tylko sugestia...
Zazwyczaj takie pomysły przychodzą mi do głowy, gdy łażę po Jarmarku Dominikańskim pomiędzy straganami ze starym żelastwem. Można się zdziwić, co leży po kilkadziesiąt... kilkaset lat ledwie pół metra pode ziemią po której chodzimy. Ale to przecież zupełnie inna szajba...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10908
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak zacząć?

Postprzez Miki » Pn, 14 lis 2011, 12:23

ot - egzemplum:

[ img ]

[ img ]

[ img ]
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Następna strona

Powrót do Puszczaństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości