Wózek kajakowy

czyli mokra robota z radosnymi... ofiarami

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Wózek kajakowy

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 10 wrz 2009, 16:13

Gdy przytrafi się nam naprawdę długa przenoska, a płyniemy w pojedynkę i ani nam w głowie korzystanie z kosztownej podwody potrzebny będzie nam wózek kajakowy. Zawsze trzeba taką ewentualność sprawdzić w przewodnikach kajakowych przed wyprawą!

[ img ]

Takie wózki są całkowicie rozbieralne, to znaczy składają się w płaską i łatwą do pakowania konstrukcję z rurek i odłączalne koła - wchodzi to bez problemów pod pokład lub do luku wodoszczelnego. Ja pakuję rurki do luku, a koła(*) upycham daleko w dziobie kajaka. One są całkiem wygodne jako siedziska biwakowe!

Jeśli taki wózek przypniemy stabilnie(**) pod tylnym lukiem kajaka taśmą ze ściągaczem - tą sama co do oplątywania kajaka na bagażniku dachowym samochodu - a przez przedni uchwyt łódki przewleczemy pętlę z szerokiej taśmy, to zakładając sobie ową pętlę przez ramię i biorąc wiosło do ręki, możemy bez dużego wysiłku ciągnąć taką taczkę nawet kilka kilometrów. Świetnie sprawdza się tu zasada napełniania taczki - główny ciężar powinien spoczywać na kołach, a na uchwycie jedynie niewielki.

Opisana tu metoda jest dobra nawet dla delikatnych kajaków składanych pod warunkiem, że cały załadowany do niego sprzęt będzie zgromadzony bezpośrednio nad wózkiem.

Nie mam odpowiedniej fotki, ale ją zrobię i tu wstawię... niebawem.

Taką taczką w niecałą godzinę od wylądowania do wodowania, nie spociwszy się nawet, pokonałem bodaj najdłuższą moją przenoskę - ponad trzy kilometry!

Nigdy i pod żadnym pozorem nie należy wlec załadowanego sprzętem kajaka po ziemi! ŻADNEGO...!!!
Nawet na biwakowej łące można rozpruć dno łodzi na ostrym kamieniu albo wystającym z ziemi, ale ukrytym w trawach, zapomnianym śledziu namiotowym...


(*) - koła takich wózków mają dętki pompowane powietrzem (wentyle samochodowe!) i zawsze przed wyprawą warto sprawdzić, czy przypadkiem nie trzeba zajrzeć do warsztatu wulkanizacyjnego?
(**) - kajak w okolicach tylnego luku zwęża się i cała konstrukcja może się z niego zsunąć, gdy będzie zbyt luźna. Dobrze jest owiązać kryzę luku mocną linką i przewlec przez nią taśmę trzymającą wózek - nie trzeba wtedy nazbyt mocno naprężać taśmy, co zważywszy możliwe po drodze wyboje i pełne załadowanie łodzi całym sprzętem może grozić pęknięciem skorupy kajaka.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10903
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez bob » Pt, 18 cze 2010, 09:11

Bardzo ciekawe i pouczające sugestie dotyczące transportu.
Jako że przenoski dla mnie są zmorą również w tym roku zaopatrzyłem się w wózek transportowy. Trzeba dbać o kręgosłup i oczywiście o kajak:)
[ img ]
[ img ]
Udało mi się go upolować za dużo niższą cenę. Leżał gdzieś na dolnej półce, w sezonie zimowym. Do luku bagażowego w mim kajaku się mieści, więc na tegorocznym spływie będzie razem ze mną. Nie wiem na ile mi się przyda bo płyniemy Rospudą.
bob
 
Posty: 13
Dołączył(a): Śr, 16 cze 2010, 15:00

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 18 cze 2010, 19:55

bob napisał(a):Nie wiem na ile mi się przyda bo płyniemy Rospudą.

Przyda się i to wielokrotnie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10903
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wózek kajakowy

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 mar 2018, 13:49

Jak zamocować taki super lekki wózek kajakowy, by łódka z niego nie spadała?
Po prostu postawić kajak na wózku i ciągnąć...? To bardzo marny pomysł, bo kajak po prostu będzie spadał przy byle nierównościach, a tych na polach biwakowych i przenoskach jest mnóstwo...
Sprawa wydaje się pozornie prosta: jakkolwiek, byle mocno!
Ale wcale tak fajnie nie jest, gdy kajaki są obecnie głównie plastikowe, a mokre polietylenowe sprawiają najwięcej kłopotów.
Po pierwsze trzeba ten wózek zamocować tak, by kajak nie zsuwał się z niego do przodu, ale to jest dość łatwe. Wystarczy przedni pałąk wózka kilkukrotnie omotać byle linką i jej końce naciągnąć mocno i zawiązać "na sicher" przed kokpitem - wszystko będzie trzymała kryza kokpitu.
Po drugie trzeba zabezpieczyć kajak przed spadaniem na boki, a to na byle pochyłościach największy kłopot...!
Opracowaliśmy taki patent dla wózka z pałąkami - pierwszy(*) w tym wątku:
1. Stawiamy kajak na wózku umieszczonym pod tylnym kokpitem.
2. Z jednej strony przewlekamy pod obydwoma pałąkami wózka lekką, ale mocną taśmę z zaciągaczem(**), przekładamy oba końce taśmy za kryzę kokpitu i zaciągamy likwidując tylko luz.
3. To samo robimy drugą taśmą z drugiej strony "pojazdu"...
4. Zaciągamy obydwa zaciągacze taśm na mocno, ale równomiernie po obydwu stronach i... wystarczy.
Teraz można złapać za przedni uchwyt kajaka i go po prostu ciągnąć(***) jak taczkę. Zapewniam, że i bez opróżnienia kajaka z gratów jest to bardzo łatwe nawet dla wiotkiej dziewczyny.

Wersja dla kanadyjki:
1. Wózek stawiamy pod zamontowaną na sztywno poprzeczką kanadyjki.
2. obie taśmy z zaciągaczami przekładamy tylko pod przednim pałąkiem wózka i pod poprzeczką łodzi. Uwaga: zbyt duża siła naprężenia taśm może wyrwać poprzeczkę!
3. Równomiernie zaciągamy obydwa zaciągacze.
Powodzenia...!

Przy okazji najbliższego spływu zrobię kilka poglądowych fotek i tu wstawię, ale to będzie dopiero w lipcu.

(*) - z drugim tu omawianym jest nieco łatwiej, ale zamiast jednej jego taśmy zawsze trzeba mieć dwie i zakładać tak jak tu opisuję.
(**) - warto wiedzieć, że te taśmy muszą mieć minimum po 3,5 metra długości - im obszerniejszy kokpit, tym dłuższe.
(***) - nigdy nie pchać!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10903
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Kajaki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość