Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 19 cze 2016, 11:12

Tak było i jest nadal, że żeglarze, zwłaszcza oceaniczni zajmują się poza wachtami: jedzeniem, snem, czyszczeniem i malowaniem elementów jednostki oraz przeżywaniem obezwładniającej nudy ogromnych przestrzeni wody oraz... nadmiaru wolnego czasu. Stąd wśród nich tak wielu pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy oraz... pleciug wyplatających z kawałków lin istne cudeńka... czasem.

Żarty żartami, ale nie znam rozsądnego skippera, który by nie zadbał o porządną, wyplataną sizalowym lub konopnym sznurem wycieraczkę przy trapie, która dokładnie jak żadna inna oczyści zapiaszczone stopy czy podeszwy załogantów przed ich wejściem na pokład. Potem się to dokładnie płucze za burtą, suszy i... jest jak nowa! Jasne że można taki sprzęt kupić w prawie każdym sklepie żeglarskim, ale bardzo łatwo i prawie bezkosztowo można sobie to zrobić samemu i to akurat w takim kształcie, wielkości oraz wzorze, jakie skipperowi pasują. A wymyślnych i stosunkowo łatwych wzorów jest w literaturze doprawdy sporo.
Żeglarze mają szczególne gusta. Każda rzecz na i pod pokładem może mieć formę prostą, albo... wymyślną. No i jachty oraz żaglowce mają prawie wszystko naznaczone... nadmiarem wolnego czasu załogi. Kto na przykład widział dzwon okrętowy z dowiązanym do jego serca kawałkiem zwykłej liny? Podejrzewam, że bardzo niewielu. Ta krótka linka (ringabulina) jest zazwyczaj wykonana z kompilacji bardzo przemyślnych plecionek i każdy skipper chciałby mieć na swym dzwonie jakąś unikalną, zdecydowanie różniącą się od innych. To także nic trudnego, ale ringabulina kupiona w sklepie to wstyd i hańba... prawie!

Kiedy ja to piszę, jest lato i sezon wcale nie nudny. Przyjdą jednak długie zimowe wieczory, gdy wszystko po sezonie będzie ostatecznie sklarowane, a do napraw wiosennych będzie jeszcze za zimno w hangarze i za odległy jeszcze będzie... kolejny sezon. Wtedy na pewno rozwinę ten wątek może nawet... nazbyt. :wink: :???:

No... chyba, że od razu znajdzie się ktoś chętny do pokazania nam tu i teraz, jakie żeglarskie ozdobniki(*) do swojego jachtu czy domu właśnie robi...
Nie ma przeciwwskazań...!
Zapraszam...!
Może sam się czegoś nauczę...?

Jest tu także wątek opisujący węzły żeglarskie oraz inny opisujący szplajsy.

W razie wątpliwości co do użytej terminologii warto zajrzeć do - Słownik terminów żeglarskich

(*) - Karol Olgierd Borchardt w trakcie jednego ze spotkań autorskich i chwili znamiennego dla niego humoru użył był na to trafnego określenia - durnostojki! A ryzykownie dopytany, czy zalicza do tego także swoje książki, które przynajmniej częściowo powstawały na morzu, odrzekł: Też... przynajmniej częściowo!

Węzły patentowe przydają się nie tylko na pokładzie jachtu czy w ścianie wspinaczkowej. Da się z nich robić dużo supełków do użytku codziennego... fajnych, wygodnych i... ładnych.

Wisiorki

[ img ]

Bodaj najprostszy - ósemka podwójna. Takie przedłużenie uchwytu suwaka zdecydowanie zmniejsza prawdopodobieństwo jego ułamania nawet przy szybkich akcjach.

[ img ]

Prosty i łatwy wisiorek do suwaka. Jak widać, składa się z wyblinki oraz dziewiątki podwójnej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 19 cze 2016, 11:58

Pętle

Najprościej zrobić mocną pętlę związem wantowym.

[ img ]

Na pewno będzie pewniejsza, gdy zrobimy ją związem podwójnem.

[ img ]

Można też... potrójnym, ale to już kwestia wyłącznie... gustu, choć nie do końca. Taką pętla pozwala na regulowanie jej obwodu przy niewielkich obciążeniach.

[ img ]

Jak się dobrze przyjrzeć, to podwójny i potrójny związ przypomina dwa stopery angielskie z... drugimi końcami liny w środku!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 19 cze 2016, 12:52

Smycz

Na pokładach, ale nie tylko chętnie używamy smyczy. O ile jeszcze na lądzie te kupowane czy otrzymywane, reklamowe mają sens, o tyle na pokładzie dużo lepsze, a na pewno nieporównywalnie bezpieczniejsze są smycze wykonywane własnoręcznie. One się po prostu nigdy nie rozlecą w najmniej odpowiednim momencie.

Najpierw wybieramy kawałek liny i potrzebną szeklę. Układamy sobie wszystko jak na fotce.

[ img ]

Użyłem tu linki kevlarowej, która na smycze nadaje się... średnio.

Teraz na obydwu końcach obejmując "wszystko" zawiązujemy podwójny stoper angielski.

[ img ]

Zaciągamy obydwa stopery, zsuwamy je do siebie i... smycz gotowa!

[ img ]

Taka smycz góruje nad wszystkimi "miejskimi" także tym, że można zespół obydwu stoperów przesuwać dowolnie wzdłuż smyczy, co jest bardzo przydatne, gdy musimy szybko coś zabezpieczyć sobie na nadgarstku.

[ img ]

Jeśli odpowiednio dobraliśmy miękkość i szorstkość linki, to możliwe jest także rozsuwanie stoperów i tym sposobem regulowanie sobie takiej długości smyczy, jaka nam akurat pasuje.

Mój Osculati ma dokładnie taką smycz.

[ img ]

A tak jej używam przy robotach pokładowych.

[ img ]

Dokładnie taką samą smyczą, ale ze stoperami potrójnymi związałem moje... klucze.

[ img ]

Drobne wyjaśnienie: widoczna po lewej na wierzchu "moneta" to jest fałszywka 1€, którą wydał mi automat biletowy w madryckim metrze. Otwór wywierciłem sam. Do wózków we wszystkich europejskich marketach... idealna!

Jedna rada: gdy linka krótka, supeł skomplikowany, a miejsca na paluchy za mało, bardzo się przydają zgrabne, małe szczypce chirurgiczne (kochery)... za kilka złotych od ruskich na bazarze.
Tutaj pokazane mają długość całkowitą 12,5 centymetra.

[ img ]
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 sty 2017, 11:35

Skrót łańcuszkowy

Nauczył mnie tego mój Ojciec jeszcze gdy byłem zasmarkanym pacholęciem.
Wszystkie podręczniki węźlarstwa go opisują. Mój problem z nim w tym, że... nigdy, nigdzie i do niczego mi ten skrót nie był potrzebny.
No ale... skoro klasyka, to... się należy szacunek i co najmniej porządna wzmianka oczywiście ze stosownymi... ilustracjami.

Zaczynamy od przewleczenia haka przez sztyk...

[ img ]

Przez przewleczoną pętlę wkładamy dwa albo trzy palce i łapiemy wystający z przeplotu bieg liny...

[ img ]

Wciągamy go w pętlę i zaciągamy ją...

[ img ]

Znów wkładamy palce w wyciągniętą pętlę i łapiemy nimi linę...

[ img ]

Wyciągamy kolejną pętlę i... powtarzamy to tyle razy, ile... trzeba.

[ img ]

Na koniec wtykamy choćby kołek w pętlę i zaciągamy wszystko na sicher!
Można teraz skróconą linę obciążyć.

[ img ]

Teraz wystarczy wyciągnąć kołek z oczka obciążonej liny i cały skrót sam się "spruje"!

Warto porównać z tym!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 sty 2017, 13:29

Diamentowy

Jest to węzeł z grupy ozdobnych. Widuje się go na pętlach do noży i smyczach innych narzędzi, a nawet na niezbyt skomplikowanych... ringabulinach!
Zazwyczaj wyplata się go z paracordu. Tutaj dla większej jasności pokażę ten węzeł zrobiony z dwóch różnych i dość grubych lin żeglarskich.
Zaczyna się dokładnie tak samo jak węzeł prosty.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

I to jest już węzeł prosty!
Jeśli by jednak końce wolne były nieco dłuższe, to można je wplatać dalej...

[ img ]

Zachowując kierunek wplatania końca wolnego (tu w prawo!) i kończąc wprowadzając w oko środkowe...

[ img ]

Ciągnąc jedną ręką za końcówki wolne, a drugą za pracujące i układając węzeł symetrycznie uzyskuje się właśnie węzeł diamentowy!

[ img ]

A tak to wygląda, gdy użyje się parakordu.

[ img ]
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 9 sty 2017, 16:13

Mata trapowa, wycieraczka

Przyszedł na to czas!
Zanabyłem drogą kupna 20 metrów zwykłej 8-milimetrowej kręconej linki konopnej i zabieram się do roboty.

Zaczyna się od zwykłego półsztyku, ale założonego w połowie liny.

[ img ]

Obydwa "policzki" półsztyku wyciągamy mocno w dół.

[ img ]

Obie pętle skręcamy w prawo - warto dobrze przyjrzeć się zdjęciu: który bieg liny leży nad którym!
W tej robocie trzeba cały czas bardzo na to zwracać uwagę, bo tych przeplotów będzie tu mnóstwo!

[ img ]

Krzyżujemy obydwie pętle układając gustownego "bałwanka".

[ img ]
Tak naprawdę to ten "bałwanek" przy tej linie i tej akurat macie powinien mieścić się w prostokącie 35x22 cm. Ja go zrobiłem sporo za dużego, by lepiej pokazać szczegóły.

Zaczynamy wplatać linę z górnego zwoju...

[ img ]

I jednocześnie tę z dolnego...

[ img ]

Oczywiście wplecione końcówki przeciągamy do końca.
Po drugiej stronie "bałwanka" zawracamy i zaczynamy wploty równoległe...

[ img ]

Na dole "bałwanka" powstaje symetryczna pętla do jego "głowy".

[ img ]

Od tego momentu mamy już pełną kanwę maty i wyplatamy ją na przemian obydwoma końcami liny. Po przewleczeniu jednego końca przez całą matę robimy to drugim i tak dalej...

[ img ]

[ img ]

Niebawem otrzymujemy matę z wyplotem podwójnym.

[ img ]

Wkrótce potem powstaje wyplot potrójny...

[ img ]

Poczwórny...

[ img ]

Wreszcie pięciokrotny i... kończy się lina!
Mata jest stanowczo zbyt luźna, więc zaczynamy zmniejszać jej oczka, co powoduje pozyskiwanie wolnych końców liny do kolejnego wyplotu...
To jest raczej żmudna robota i zdecydowanie nie należy się na tym etapie spieszyć!

[ img ]

Oczka wyplotu należy zmniejszać tylko do takiej wielkości, by zmieścił się jeszcze jeden wyplot maty!

[ img ]

Otrzymujemy wystarczająco gęstą matę z wyplotem sześciokrotnym!

[ img ]

Obydwa końce liny obcinamy i łączymy najlepiej szplajsem, ale równie dobrze można klajdem.

Z dwudziestu metrów kręconej liny konopnej o średnicy 8 milimetrów uzyskałem matę o wymiarach 42 x 25 centymetrów!

[ img ]

Pozostał mi prawie dokładnie metr liny z obciętych końcówek.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 16 sty 2017, 10:20

Mata okrągła

Zaczynamy od... oczywiście półsztyka.

[ img ]

W niego wplatamy drugi...

[ img ]

Potem następny...

[ img ]

Jeszcze jeden...

[ img ]

Wreszcie piąty, który splatam z pierwszym. Przesuwam linę, by mieć końcówkę blisko wyplotu...

[ img ]

Mam teraz pełną kanwę maty. Jeśli to zrobiłem bezbłędnie, to dalej praktycznie nie ma się gdzie... pomylić, albowiem dalsze wyplatanie jest prowadzeniem równoległym do już istniejącego wyplotu. Wykonujemy zatem drugą końcówką liny najpierw drugi wyplot...

[ img ]

Potem trzeci...

[ img ]

Można oczywiście zrobić czwarty...

[ img ]

...piąty czy nawet szósty wyplot, ale to już według potrzeb. Mnie ta mata była ongiś potrzebna jako podkładka pod balon, w którym robiłem w domu nalewki, więc skończyłem na trzecim wyplocie. Całość mieści się w okręgu o średnicy 25 centymetrów. Zużyłem na to około 7 metrów kręconej liny konopnej 8 mm. Gdy zrobiłem czwarty wyplot, to 11 metrów
było akurat.

Przy okazji i zupełnie przypadkowo odkryłem jeszcze jedną przydatność tej niezbyt ciasno wyplecionej maty. Gdy się ją lekko rozsunie w środku i nałoży na szyjkę gąsiora, a ów gąsior będzie w ładnym wiklinowym koszu wyścielonym sianem, to mamy niesamowicie oldschoolową osłonę na szklany balon! Stosowałem to ongiś zawsze, gdy po całym domu biegały małe dzieci oraz pies i... kot.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 28 sty 2017, 11:09

Bulina kwadratowa
Bulina, czyli odciąg albo obciąg linowy... lina, linka lub dzyndzel do pociągania za coś. Oczywiście także może być ozdobna, a jeśli to ringabulina, to już nawet bardzo fikuśna. Tak się w tak zwanym środowisku porobiło, że ringabuliny są zazwyczaj szczytowym efektem umiejętności węźlarskich skipera.

Najpierw krzyżujemy dwie liny przewleczone przez kółko. Można oczywiście od razu jedną lub obydwie liny przewlec przez to, do czego ma być później bulina przyczepiona.

[ img ]

Wykonujemy dość prosty przeplot wszystkich czterech końcówek.

[ img ]

Przeplot zaciągamy...

[ img ]

Robimy drugi przeplot praktycznie tak samo jak poprzednio, ale kierujemy każdą z końcówek w drugą stronę.

[ img ]

Też zaciągamy i... to już wszystko. Kolejne przeploty są powtórzeniami dwóch poprzednich.

[ img ]

Wyplatanie kontynuujemy do momentu, gdy długość buliny jest zadowalająca nas, albo aż... skończy się któraś z czterech końcówek.

[ img ]

Oczywiście można użyć obydwu lin jednakowych, albo wręcz odwrotnie... czterech różnych, a ich wszystkie końcówki związać jedną mocną opaską z każdej strony buliny, czy każdą żyłę zrobić z dwóch różnych. Inwencja wskazana!
W końcu to ma być coś ozdobnego i każdy może zrobić sobie ozdóbkę taką, jaka jemu akurat w danym miejscu pasuje.

Można na przykład z nietonącej linki wypleść sobie gustowny brelok do dwóch najważniejszych kluczy na jachcie (główna zejściówka i stacyjka silnika), ale zawsze trzeba sprawdzić, czy aby nasze klucze nie pociągną jednak takiego breloka na dno? Jeśli chodzi o breloki do kluczy, to żarówiasto pomalowany, prasowany styropian lub uroczo olschoolowy, naturalny korek są zdecydowanie najlepsze!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 28 sty 2017, 11:29

Bulina okrągła

Trzy pierwsze kroki wykonujemy dokładnie tak samo jak przy bulinie kwadratowej.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Teraz następuje zmiana! Kolejny przeplot końcówek robimy dokładnie w tę samą stronę, co pierwszy.

[ img ]

Zaciągamy przeplot i... jedziemy tak do końca!
Uzyskujemy bulinę zdecydowanie mniej kanciastą i nieco szerszą.
Oczywiście wraz ze wzrostem średnicy zmniejszy się długość buliny uzyskanej z takich samych linek.

[ img ]

Nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić bulinę na przykład: dwa przeploty kwadratowe, dwa okrągłe i tak... na przemian. A z końcówek lin sposobem choćby... szplajsu powrotnego zrobić gustowną gałkę.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 28 sty 2017, 13:20

Bulina płaska

Układamy linkę tak, by środkowy hak miał długość potrzebnej buliny.

[ img ]

Robimy pierwszy przeplot...

[ img ]

Zaciągamy i symetrycznie robimy drugi...

[ img ]

Przeplatamy do końca...

[ img ]

W czasie wyplatania warto często sprawdzać z obydwu boków, czy aby pętle układają się właśnie tak?

[ img ]

Oczywiście przy większej wprawie należy robić tę bulinę zawsze od razu tak, by była wpleciona w przeznaczone dla niej ucho czy oczko...

Uwaga: sploty tej buliny oraz płaskiej szerokiej są wykorzystywane w szpanerskich brasoletkach tak zwanych... survivalowych wyplatanych z paracordu. Pewnie też kiedyś taką tu opiszę...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 28 sty 2017, 13:46

Bulina płaska szeroka

Analogicznie do poprzedniej, ale układając w środku nie dwa, a cztery biegi liny można wypleść znacznie szerszą bulinę.

[ img ]

[ img ]

Końcówki wplatamy w pętelki na końcu i mocno zaciągamy pętlą początkową.

[ img ]

Gotowe!
Jeśli to zrobić z paracordu, to do złudzenia przypomina wspomniane w poprzednim poście bransoletki...

[ img ]

Niezaprzeczalną przewagą tego splotu nad poprzednim jest to, że końcówki wystają na końcu buliny i można je tam ładnie, w sposób mało widoczny zakończyć, albo coś nimi dalej... pleść.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 1 lut 2017, 12:09

Warkocz z trzech

Bywa, że jest potrzebna lina o wytrzymałości trzykrotnie większej niż ta, którą akurat dysponujemy. Jeśli to jest lina kręcona, zawsze można zrobić skręt trzech, by uzyskać jedną, trzykrotnie mocniejszą. Kłopot w tym, że w ten sposób uzyskuje się bardzo grube liny.
"Szczuplejszym" od skrętu trzech lin, tym samym dłuższym z tej samej ilości materiału wyjściowego, ale nie mniej mocnym rozwiązaniem jest warkocz. Warkocze są bardzo przydatne zwłaszcza wtedy, gdy trzeba doraźnie przygotować mocne stropy dźwigowe. Dla lin plecionych w takiej sytuacji jest to praktycznie jedyne rozwiązanie.

Kto ma lub miał córkę, ten warkocz z trzech umie zaplatać nawet w sztormie, wichurze, cwangli, deszczu i chwiejbie na mokrym, stającym dęba pokładzie.

Dla jasności będę robił warkocze z możliwie najbardziej kolorowych lin, jakie posiadam. Pstrokacizny nie lubię, ale tym razem kolory mają istotne znaczenie.
Trzy związane liny układamy i zapamiętujemy ich kolory. Od dołu to jest:zielony, żółty i niebieski.

[ img ]

Krańcowy dolny, czyli zielony przekładamy między żółty i niebieski.

[ img ]

Krańcowy górny, czyli niebieski przekładamy między zielony i żółty.

[ img ]

Krańcowy dolny, czyli żółty przekładamy między zielony i niebieski.

[ img ]

Krańcowy górny, czyli zielony przekładamy między niebieski i żółty.

[ img ]

Krańcowy dolny, czyli niebieski przekładamy między zielony i żółty.

[ img ]

Krańcowy górny, czyli żółty przekładamy między zielony i niebieski.
Mamy teraz dokładnie ten sam układ kolorów, co na początku, od dołu: zielony, żółty, niebieski.

[ img ]

Powtarzając kolejność wyżej opisanych przeplotów uzyskujemy warkocz takiej długości, jaka jest nam potrzebna.

[ img ]

Planując długość warkocza warto próbnie wypleść jego kawałek z tej samej liny, by potem przez proporcję uzyskać od razu potrzebną jego długość.

Gdy warkocz ma mieć charakter nie tylko ozdobny, ale raczej użytkowy, pozostaje kwestia "zarobienia" jego końcówek. Mamy do wyboru: ucha wyplecione szplajsem lub przewiązy klajdem. Jeśli to mają być często używane stropy dźwigowe, to zawsze warto uzbroić je w kausze.

Jest także sposób bardzo stary i... fikuśny: grumot warkoczem!
Robi się to z dwóch lin równo krótkich i jednej nieco ponad trzykrotnie dłuższej. Wyplatamy z tego dokładnie taki sam warkocz jak opisałem wyżej, zwracając jedynie uwagę na to, by kolory(*) na końcu nie były w tym samym układzie co na początku. Dokładnie to powinno być tak: długa trafia w jedną z krótkich, a drugi koniec tej krótkiej trafia w początek drugiej krótkiej.
Następnie zaczynając od początku warkocza wywlekamy jedną z krótkich (tę, w którą akurat "trafiła" lina dłuższa!), a na jej miejsce wciągamy długą. Gdy w ten sposób uwolnimy całkowicie pierwszą z krótkich, to samo robimy z drugą, a na samym końcu łączymy obie końcówki liny długiej - oczywiście najlepiej zgrabnym, długim szplajsem. Taki grumot wypleciony warkoczem po solidnym zaimpregnowaniu będzie świetnym stropem dźwigowym i zapewne posłuży przez wiele lat.

(*) - zdecydowanie lepiej robić to z liny kręconej, bo ładniejszy będzie efekt końcowy, ale wtedy na początku wyplatania warto kolorami zaznaczyć obie końcówki poszczególnych lin krótkich!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 1 lut 2017, 15:02

Warkocz z czterech

Bywa, że potrzebny jest strop jeszcze mocniejszy i wtedy można wypleść warkocz z czterech lin.

Przez trzy dni "wisiał" tu opis, który od początku nie podobał mi się. Po prostu... uznałem go za mało zrozumiały. Wreszcie (04 lutego) wpadłem na pomysł lepszego opisu. Zrobiłem nowe zdjęcia i zmieniłem cały post. Myślę, że teraz jest to zdecydowanie bardziej komunikatywne...

Dla ułatwienia zrozumienia użyłem dwóch par lin, każda w innym kolorze i ich końcówki zacisnąłem w imadle.

[ img ]

Zewnętrzne krzyżujemy i wkładamy pomiędzy rozsunięte wewnętrzne.

[ img ]

Teraz zewnętrzne krzyżujemy w ten sam sposób i wkładamy pomiędzy rozsunięte wewnętrzne...

[ img ]

I ten proceder powtarzamy naprzemiennie z obydwoma parami lin...

[ img ]

I w ten sposób uzyskujemy taki długi warkocz, jaki jest nam potrzebny.

[ img ]
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 3 lut 2017, 11:12

Warkocz z pięciu

Warkocz z pięciu lin jest zaraz za warkoczem z trzech bodaj najprostszym do wyplecenia...
Zaczynamy od porządnego zamocowania pięciu lin. Do tych zdjęć zacisnąłem je w imadle - "obcięte" kadrowaniem pi lewej.

[ img ]

Jedną z krańcowych przekładamy w środek.

[ img ]

Krańcową z drugiej strony przekładamy w środek.
I to jest cały algorytm! Jedyne, o co musimy zadbać, to równomierne naprężenie wszystkich lin przez cały czas wyplatania.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Tak to wygląda na końcu.

[ img ]

Zaplecenie końcówek to odrębna kwestia, bo wszystko zależy o tego, do czego ten warkocz miałby być... potrzebny?

Uwaga!
Tą metodą można wypleść zgrabny warkocz z każdej ilości lin nieparzystych! O ile rzecz jasna była by taka... potrzeba.
Ba...! Da się zrobić grumot warkoczem z każdej nieparzystej, gdy przyjdzie taka chęć! Problem tylko w tym, że przy łączeniu obydwu końców warkocza musi być taki układ lin, by żaden początek liny nie trafiał w swój... ogon.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 4 lut 2017, 11:20

Warkocz z sześciu

Jasne, że da się to wypleść! Jest jednak podstawowa kwestia: po co ćwiczyć kolejny splot, skoro można wypleść warkocz równie mocny z trzech, w którym każda żyła będzie się składała z... dwóch lin!?

Ale, gdyby jednak komuś zależało, by w środowisku... zabłysnąć, to nie ma sprawy, wystarczy się nauczyć!

Znów dla ułatwienia naśladowania umieszczam w szczękach imadła symetrycznie kolorami sześć lin.

[ img ]

Ta metoda podobnie jak "czwórkowa" jest skuteczna dla każdej ilości parzystych lin! Zewnętrzne liny krzyżuję i wkładam w środek między rozsunięte.

[ img ]

Z teraz zewnętrznymi robię... to samo.

[ img ]

I znów...

[ img ]

I tą metodą uzyskuję cały warkocz.

[ img ]

Jak już się nauczymy, to warto - zapewniam! - wypleść upatrzony warkocz z liny skręconej z włókna naturalnego. Na pewno będzie mniej pstrokaty niż tu wcześniej pokazywane, ale bez porównania bardziej... szykowny. A już na pewno bardzo oldschoolowy!

[ img ]
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzyndzelki, smycze, maty, buliny, warkocze...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 27 mar 2017, 11:56

Warkocz okrągły z czterech

Bywa, że na pokładzie potrzebna jest lina mocna i to nadająca się do pracy w zbloczach, a w kabelgacie mamy jedynie linki cienkie, za to w sporych ilościach...
Z racji kształtu ich przekrojów płaskie warkocze są wtedy zupełnie nieprzydatne. No to oczywiście wymyślono warkocze... okrągłe!

Zaczynamy od mocnego związania czterech lin.

[ img ]

Dwie przeciwległe (niebieska i zielona) w związie rozchylamy, a pozostałe dwie (żółta i czerwona) krzyżujemy.

[ img ]

Teraz krzyżujemy tamte dwie... oczywiście pomiędzy poprzednio skrzyżowanymi.

[ img ]

Znów krzyżujemy dwie pierwsze, ale zwracamy uwagę, by w stosunku do pierwszego ich skrzyżowania układały się w skręt, a nie równolegle.

[ img ]

Identycznie postępujemy z drugą parą, ale jej skręt powinien być przeciwny niż w parze pierwszej.

[ img ]

I tak to sobie pleciemy, pleciemy... aż skończą się nam liny wymierzone do tego dzieła.

[ img ]

Naprawdę warto ćwiczyć na bardzo kolorowych, wręcz pstrokatych linach, bo od razu widać każdy ewentualny błąd w splocie!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości