Węzły żeglarskie

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 12 lip 2016, 17:50

Stoper angielski

Ja polubiłem stoper zwany przez niektórych angielskim i wiążę "toto" na wszystkich szotach, fałach itp.

Zawijamy końcówkę liny i robimy obwój wokół niej.

[ img ]

Potem drugi obwój...

[ img ]

Wtykamy końcówkę liny w obydwa obwoje od strony pracującej i... zaciągamy.

[ img ][ img ]

Podoba mi się taki stoper, ale czasami robię nie dwa, a trzy obwoje...

[ img ]

Właśnie taki, choć to niewątpliwie przesada - dwa w zupełności wystarczą.
Cóż... żagle, które trymuję własnoręcznie istnieją wyłącznie dla mojej osobistej frajdy!

Ten stoper można wykonać inną metodą(*).
Zawiązujemy na linie luźny supeł i przewlekamy wolną końcówkę jeszcze tyle razy, ile obwojów ma mieć stoper na końcu - tu robię potrójny...

[ img ][ img ]

Ciągniemy za obydwa końce i dość żmudnie przesuwamy powstający stoper na sam koniec liny.

[ img ][ img ]

Jak widać efekt końcowy jest identyczny, a wybór metody, to sprawa całkowicie osobista.

(*) - wiele węzłów, a na dobrą sprawę każdy z nich ma kilka różnych sposobów wykonania prowadzących do identycznego wyniku końcowego.

Warto porównać z tym!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 12 lip 2016, 17:51

Węzeł Motyl

Ten węzeł znany jest alpinistom jako motyl alpejski, ale najczęściej jest stosowany przez grotołazów. Charakteryzuje się tym, że obciążany w każdą stronę trzyma na "sicher"(*).
Alpiniści mając do dyspozycji mnóstwo łączników z zatrzaskami wiążą go zupełnie inaczej(**) niż żeglarze unikający karabinków i szekli zatrzaskowych.

Żeglarze używają motyla zazwyczaj do wplatania liny w luwers szotowy, by z jednej długiej mieć od razu dwa szoty. Dlaczego tak? Ano... to właśnie liny szotowe poza swoją podstawową funkcją trymowania pracujących żagli, w marinach są pomocne do wielu różnych działań, zamiast wisieć bezczynnie na knagach czy naglach, służą za cumy, gaje, renery, doraźne talrepy itp... Do takich celów zawsze lepiej mieć jedną długą linę niż dwie krótsze.

Pierwszym krokiem jest przewleczenie połowy liny przez luwers - tu zastosowałem kauszę. Następnym krokiem jest zrobienie pętli i wsunięcie liny pod drugi jej bieg.

[ img ]

Symetrycznie postępujemy z drugim końcem - powstaje coś w rodzaju... haftki. To łatwo ułożyć na jednej dłoni przyciskając kciukiem punkt newralgiczny skrzyżowania pętli z końcami obydwu żył!

[ img ]

Dalsze czynności robimy wolną ręką: lewą linę przewlekamy przez prawe ucho "haftki".

[ img ]

Prawą linę symetrycznie przez lewe ucho haftki.

[ img ]

Układamy ciasno cały węzeł regulując wielkość wystającej z niego pętli. Jeśli, co jest wskazane, upletliśmy węzeł dość ciasno, to wystarczy mocno pociągnąć za pętlę przewleczoną przez w luwers...

[ img ]

Tak ten węzeł wygląda od drugiej strony.

[ img ]

Teraz można obydwa szoty przewlec przez kipy i oczywiście zawiązać na końcach stopery.

(*) - trzyma zdecydowanie lepiej niż często stosowana do tego wyblinka, a to ważne, gdy kroi się dłuższy i atrakcyjny rejs z mnóstwem łopotów foka, co "roztrzepuje" wyblinki.
(**) - Motyla wiążą taternicy - tak!, ale są sytuacje na pokładzie, gdy ich metoda przydaje się także żeglarzom.

Warto także zajrzeć - tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 12 lip 2016, 17:53

Węzeł Siatkowy

Na początek trzeba ustalić nazewnictwo: siatki, to nie są sieci, które wyplata się żyłkami, lub cieniuteńkimi plecionkami wiązanymi węzłami szotowymi przy pomocy miarek i kleszczek, ale nie tym się będziemy tu i teraz zajmować. Wyplatanie sieci opisałem w innym miejscu - patrz link wyżej.

Siatki natomiast służą żeglarzom (i nie tylko) do bardzo wielu celów:
1. siatki ładunkowe do przenoszenia bomami ładunkowymi naraz wielu drobnych ładunków pomiędzy keją a pokładem,
2. siatki relingowe do zabezpieczania załogi, zwłaszcza dzieci przed wypadnięciem za burtę,
3. bingi, czyli siatki rozpinane pod dużymi bukszprytami,
4. siatki sztauerskie do opinania ładunku w miejscach jego składowania na jednostce,
5. elastyczne kieszenie bagażowe w kajutach lub w bakistach podobne do tych stosowanych w bagażnikach samochodowych,
6. elastyczne siatkowe zamknięcia bakist ładunkowych,
7. elastyczne kieszenie fałowe na pokładach.

Problem w tym, że rzadko gotowe siatki bagażowe ze sklepów pasują do naszych potrzeb pokładowych. Można sobie wypleść samemu dokładnie takie, jakich potrzebujemy. Wychodzi znacznie taniej! Wyplata się je linami, linkami lub sznurami elastycznymi i stosuje się do tego właśnie węzły siatkowe...

Układamy dwie liny krzyżujące się pod kątem prostym.

[ img ]

Jedną z nich robimy luźny obwój na drugiej.

[ img ]

Drugą liną robimy obwój na obydwu żyłach poprzedniego obwoju.

[ img ]

Mocno zaciągamy obydwie liny.

[ img ]

Węzeł siatkowy jest gotowy. Ten węzeł dobrze "trzyma" pod ciągłym obciążeniem. Gdy siatka jest zwinięta i wielokrotnie przekładana, jej węzły się nieco poluźniają, ale to jest w tym wypadku akurat zaleta, a nie wada!

Planując siatkę trzeba zrobić eksperyment, który da nam odpowiedź na pytanie: ile z długość wybranej liny pochłania każdy stosowany w tym wypadku węzeł?

Na dwóch końcach liny zakładamy opaski w odmierzonych odległościach - tu 20 centymetrów.

[ img ]

Po założeniu i mocnym zaciągnięciu węzła mierzymy odległości między opaskami - tu zmierzyłem 14,5 centymetra. Oznacza to, że każdy węzeł mojej siatki pochłonie po 5,5 centymetra z każdej z lin.

[ img ]

Dla pokazania zaplanowałem siatkę 40 na 60 centymetrów z oczkami 10 na 10 centymetrów, a linka do wyplatania pochłania 2,5 centymetra w każdym węźle. Pionowych przebiegów wyszło mi pięć, a poziomych trzy. Tu jest mały myk... warto tak zaplanować, by zarówno liczba poziomych jak i pionowych przebiegów linki wyszły nieparzyste. Oczka siatki wcale nie muszą być kwadratowe!

Projektując siatkę trzeba dokładnie policzyć, ile węzłów będzie na każdej linii poziomej i pionowej, a z tego wynikną długości potrzebnych lin. Tak po prawdzie, to będzie jedna lina odpowiednio najpierw ułożona, a następnie wiązana, a jej łączna długość to suma długości wszystkich "szczebli" siatki plus ilość węzłów pomnożona przez dwie "wchłanialności" liny w węzeł.
Zatem w moim przypadku:
5 x 40 cm + 3 x 60 cm + 15 x 2 x 2,5 cm = 455 cm.
Potrzebuję 4,55 metra linki do wyplecenia tej niewielkiej siatki.

Obrzeże takiej siatki robi się grubszą liną (sznurem elastycznym) niż ta, którą będziemy wyplatać samą siatkę. Tu pojawia się problem: o ile większa od rozmiaru końcowego powinna być forma? Forma powinna mieć zawsze rozmiary końcowe, a jedynie ułożenie lin powinno stosownie "wystawać" na każdym biegu po dwóch bokach formy.

[ img ]

Ułożyłem prostokąt o wymiarach 40 na 60 centymetrów z grubszej liny(*), a linę do wyplatania wstępnie zamocowałem przy jednym rogu i ułożyłem robiąc na niej "zapasy" wystające na 7,5 centymetra na każdym pionie. Ważne, by koniec układania wypadł nam w rogu po przekątnej miejsca, gdzie uwiązałem jej początek. Przeplatam na tym rogu jak na zdjęciu.

Teraz odmierzając po 10 centymetrów od liny brzegowej zawiązuję węzeł siatkowy. Bardzo pomocne są przy tym zwykłe nożyczki, których używamy najpierw jak rożka bosmańskiego, a następnie rozciągamy ostrza, by powstało miejsce na założenie węzła.

[ img ]

Węzeł zakładamy przewlekając dwukrotnie (tu od lewej do prawej) przez "oczko" na nożyczkach.

[ img ]

Cały czas odmierzając po 10 centymetrów zaciągam węzeł na średnio mocno, by po zakończeniu pracy łatwiej było węzły przesuwać, co zwłaszcza za pierwszym razem okazuje się zwykle... konieczne.

[ img ]

Tak samo postępując robimy węzły na każdej pionowej aż do końca, na linie końcowej zawracamy i robimy drugi rząd węzłów. Potem trzeci (tu ostatni), aż wreszcie przeplatając koniec jak na rogu przekątnym związujemy końce liny na przykład podwójnym związem wantowymi albo robimy odpowiednio długi przewiąz... siatka jest gotowa!

Gdy będziemy robić to pierwszy raz, z pewnością się okaże, że nasze oczka są niezbyt równe. Nic nie szkodzi. Wystarczy marszpikiel, poluźnianie węzłów i przesuwanie ich na właściwe miejsca. A zresztą... nie po to robimy to "hand made", by wyglądało jak... fabryczne!

Taką siatką można "zamknąć" na przykład osobisty odzieżowy luk ładunkowy. Wystarczy nieco poprzesuwać węzły, by utworzyć większe oczko służące do wkładania i wyjmowania elementów garderoby. To bardzo wygodne!

Siatki ładunkowe i sztauerskie zwykle wyposaża się na rogach w kausze mocowane przewiązami.

Siatka ze sznurów elastycznych jest tylko odrobinę trudniejsza od tej linkowej, bo trudniej określić "pochłanianie" sznura przez węzły, a i utrzymanie odstępów jest trudniejsze, ale to także żadne cuda na... kiju. Wprawa czyni mistrzem!

Dokładnie takimi węzłami na linie polipropylenowej wyplotłem pięć lat temu dużą siatkę zabawową dla moich wnuków. Jak widać, zbyt równo to mi to nie wyszło...

[ img ]

Jak na razie nigdy nie zdejmowana istnieje i nadal dobrze rosnącym dzieciom służy... zbladła ino... nieco!

Uwaga: hamaki bardzo kojarzące się z żeglarstwem, zwłaszcza oldschoolowym lepiej wyplatać bardzo cienkimi lineczkami, ale jednak stosując węzły sieciarskie, czyli po naszemu...szotowe.

(*) - to nie musi być ostatecznie wybrana lina - można ją potem łatwo wymienić.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 12 lip 2016, 17:54

Węzeł Bramszotowy

O ile do węzła szotowego nigdy nie miałem zaufania, to jego wersja, bramszotowy jeszcze mnie nie zawiódł.

Jeśli zwykły szotowy...

[ img ]

rozbudujemy o tylko jeden obwój...

[ img ]

i zaciągniemy...

[ img ]

To uzyskamy porządne połączenie nawet na śliskich linach polipropylenowych.

Jedna uwaga: do żagli trójkątnych jako szotowy żaden węzeł nie jest lepszy niż motyl alpejski!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 13 lip 2016, 08:43

Węzeł Flagowy

W czasach gdy informacje na ledwo dostrzegalną odległość na morzach przekazywano za pomocą kodu flagowego, trzeba było szybko zdejmować flagi kodowe z flaglin i zakładać następne. Opracowano wtedy szybki węzeł zwany flagowym, czyli... szotowy z wycofem.

Zaczyna się go dokładnie tak samo jak węzeł szotowy...

[ img ]

A potem dodaje do niego najzwyklejszy wycof.

[ img ]

I... to wszystko!

A jak by się dodało jeszcze zablok, to pewno by się nawet nadał do wiązania flagi na obozie skautowskim...

Uwaga: węzeł flagowy wiązany podobnie, lecz nie końcówką, a hakiem i w zupełnie innym celu znają także alpiniści - nazwa w tym wypadku zupełnie bez sensownych skojarzeń! On im służy do blokowania liny asekurującej partnera na drugim jej końcu(!) w celu uwolnienia własnych rąk do chwilowo innych zajęć. Tutaj nie ma sensu zajmować się tą kwestią szerzej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 15 lip 2016, 12:06

Węzeł Hiszpański

Węzeł ten znany jest w literaturze pod nazwą hiszpański ratowniczy, ale tak po prawdzie to nigdy go w tej funkcji nie stosowałem. Może dlatego, że skrajnym tatrzańskim wiążę się i ewentualnie innych w każdej możliwej sytuacji oraz... pozycji i to niezależnie od ręki, którą złapię rzutkę. No i ten węzeł nigdy mnie nie zawiódł. Nie słyszałem też o jakiejkolwiek jego wadzie, gdy zostanie zawiązany prawidłowo.
Natomiast jako zawiesie do prac przeładunkowych używałem węzła hiszpańskiego wielokrotnie. Ma on i taką rzadką zaletę, że nawet po dużych obciążeniach rozwiązuje się go łatwo gołymi rękoma. Można go stosować na atestowanych pętlach z taśm rurowych! Jest oczywistym, że do zrobienia zawiesia kluczową kwestią jest zastosowanie odpowiednio mocnej liny lub taśmy.

Pokażę tu najpierw "książkową" metodę wiązania tego węzła, a w kolejnym poście metodę znacznie prostszą, którą sam stosuję. Zapewne nie ja jeden...

Zaczynamy od ułożenia liny w dwie pętle skrzyżowane.

[ img ]

Każdą z pętli krzyżujemy jeszcze raz... symetrycznie!(*)

[ img ]

Lewą pętlę wciągamy w prawą i całość znów formujemy symetrycznie, co jest ważne.

[ img ]

Zdecydowanie powiększamy dolną pętlę kosztem obydwu górnych, które powinny pozostać możliwie najmniejsze.

[ img ]

Lewą część dolnej pętli wciągamy w lewą górną pętlę.

[ img ]

Symetrycznie postępujemy z dolną prawą pętlą.

[ img ]

Symetrycznie powiększamy obie pętle "gasząc" pierwotne (górne) aż do zaciągnięcia węzła.

[ img ]

A tak on wygląda z drugiej strony.

[ img ]

Gdy trzeba zrobić bezpieczne zawiesie na przykład do poziomo przenoszonej bomem ładunkowym ciężkiej belki, wiązki desek czy beczki w pozycji poziomej(**), ten węzeł jest bardzo pewny i... skuteczny. Robiąc zawiesie do przedmiotów długich należy przygotować tak długie obydwie pętle, by mniej więcej jedna trzecia ładunku spoczywała pomiędzy nimi, a kąt rozwarcia pętli nie przekraczał 60 stopni. Ze szkolnej geometrii wynika zatem, że każda z pętli powinna mieć długość nie mniejszą niż 1/3 długości elementu zwieszanego.
Przy beczce natomiast trzeba z obydwu stron leżącego antała nałożyć pętle tak, by rozbiegały się od węzła też mniej więcej pod kątem 60-ciu stopni, a sam węzeł był możliwie blisko beczki. Na leżącej beczce jest to wręcz... banalnie proste, choć wstępne oszacowanie długości obydwu pętli może sprawiać kłopoty. Nic to! Trzeba wielkość tych pętli nieco przeszacować, a po nałożeniu na beczkę poluźnić węzeł i wybrać zbędne luzy!

Gdy natomiast trzeba wyciągnąć z jachtu lub na nim zamontować silnik stacjonarny, węzeł ten okazuje się wręcz niezastąpiony. Łatwo bowiem nawet po zaciągnięciu całości, lekko poluzować węzeł i zróżnicować wielkości obydwu pętli tak, by silnik zwykle posiadający dwa niesymetrycznie rozmieszczone zaczepy w czasie przenoszenia cały czas pozostawał w pozycji pionowej lub tak pochylonej, jak nam akurat pasuje..

(*) - symetria w czasie wiązania tego węzła powinna być zachowywana przez cały czas.
(**) - zawiesie do beczki w pozycji pionowej robi się węzłem beczkowym, ale o nim kiedyś w innym poście... może.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 15 lip 2016, 13:57

Węzeł Hiszpański "na miarę"

Zwłaszcza jeśli od razu wiemy jak długa ma być każda z pętli węzła hiszpańskiego(*), możemy zastosować inną metodę jego wiązania. Znam takich, którzy tak właśnie wiążą węzeł hiszpański zawsze. Sam się do nich zaliczam. Już na samym początku tego wątku napisałem, że każdy węzeł można zawiązać na kilka różnych sposobów. Tu jest przekonywujący przykład, że nie były to słowa... czcze.

Najpierw układamy linę z pętlami o potrzebnych długościach - mogą być różne!

[ img ]

Teraz "układankę" z poprzedniej fotki zawijamy względem "poprzeczki"... do siebie.

[ img ]

Przewlekamy oba końce liny przez środkowe oczko...

[ img ]

I... zaciągamy na sicher.
Węzeł jest gotowy!

[ img ]

Z drugiej strony wygląda on tak.

[ img ]

Nie ma bata! To jest dokładnie ten sam węzeł z poprzedniego postu!
Każdy może sobie wybrać pasującą mu metodę.

(*) - tak bywa, gdy na przykład potrzebne jest zawiesie do sporego, ciężkiego a nieforemnego ładunku.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 16 lip 2016, 09:49

Pętla ósemką na biegu liny

Warto najpierw zajrzeć - tu!

Jeśli na biegu pracującej liny trzeba zrobić pętlę, oczywiście można to zrobić zdwojoną ósemką...

[ img ]

Trzeba mieć jednak świadomość, że obciążenie liny będzie tę ósemkę... rozrywało.
Na pewno także nie będzie tak zastosowany węzeł wykazywał się znamienną dla ósemek wytrzymałością, bo akurat nie do obciążeń poprzecznych ósemkę wymyślono.

[ img ]

Przydaje się wtedy specjalnie przez żeglarzy wymyślona odmiana ósemki, czyli ósemka na biegu liny.

Układamy najpierw linę w odpowiednio długie dwa haki...

[ img ]

Jeden z haków przekładamy nad drugim...

[ img ]

Przewijamy go od dołu...

[ img ]

I wciągamy w oczko drugiego haka.

[ img ]

Mocno zaciągamy i... zgrabnie uformowana, zawsze leżąca wzdłuż biegu liny pętla jest gotowa!

[ img ]

Można ją wykorzystać na przykład do założenia na dowolny element otaklowania lub dopiąć skośnie biegnącą bulinę.
W tej postaci pętla bywa często wykorzystywana do szybkiego wyłączenia z pracy jakiegoś uszkodzonego fragmentu pracującej liny. Zapewniam, że jest to dużo lepszy sposób niż nigdy nie do końca pewny skrót linowy.

Ósemka na biegu bywa także wykorzystywana do szybkiego zrobienia pętli cumowniczej, ale tu już mocno i nie bez uzasadnienia konkuruje z nią klasyczna pętla zdwojoną ósemką - patrz link na początku postu.

[ img ]

Jeśli się dobrze przyjrzeć temu węzłowi, to jest to najzwyklejsza zdwojona ósemka, ale bez ostatniego obwoju końcówką i jej przejścia przez środek węzła. Zatem ze względu na samą konstrukcję musi mniej kompensować szarpnięcia i de facto być odrobinę mniej wytrzymałym węzłem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 16 lip 2016, 13:13

Węzeł Bung (czop)
Bung, to po angielsku po prostu... czop.

Coraz mocniejsze, a w wyniku tego coraz cieńsze liny wprawdzie nie wymagają wymiany zbloczy, ale zmusiły żeglarzy do wymyślenia zdecydowanie grubszych stoperów, by im końcówki lin nie uciekały z kip.
Ten węzeł pokazał mi pewien australijski żeglarz, który wymienił na swoim jachcie liny polipropylenowe na cevlarowe i wcale nie musiał wymieniać kip. Nazwę przejąłem od niego... po prostu. Zapewne funkcjonują także inne nazwy tego stopera.

Zaczynamy od ułożenia sobie ucha.

[ img ]

Przez ucho przewlekamy hak i w ten sposób powstaje na linie odwrócony półsztyk...

[ img ]

Zaciągamy półsztyk...

[ img ]

Poniżej półsztyku robimy prawie pełny obwój na linie i wtykamy końcówkę w oczko haka.

[ img ]

Ciągnąc za część pracującą liny gasimy oczko haka, a następnie ciągnąc za obydwa końce mocno zaciskamy cały węzeł(*).

[ img ]

Tak on wygląda z drugiej strony.

[ img ]

I to rzeczywiście daje zdecydowanie większą średnicę stopera niż jakakolwiek inna metoda... pomijając oczywiście gałkę bosmańską.

(*) - każdy stoper musi być naprawdę mocno zaciągnięty, a ten ze względu na jego rozmiar... szczególnie!

Inne stopery - tu! i tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Gość » N, 17 lip 2016, 17:18

Witam.
Czy można prosić o opisy węzłów wędkarskich?
W czasie żeglowania bardzo się przydają...
Pozdrawiam.
Gość
 

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 17 lip 2016, 17:27

Witamy!
To jest wątek poświęcony stricte turystyce żeglarskiej.
Tak się składa, że trolling (łowienie ryb na wędkę wleczoną za płynącą łodzią) było przez wiele lat zabronione. Od jakiegoś czasu już jest dozwolone, ale nie wszyscy to praktykują z własnych powodów. Też tego nie pochwalam... może dlatego, że lubię po wielkich jeziorach pływać wpław i to zdecydowanie poza ogrodzonymi kąpieliskami...
Nie zamierzam zatem w wątku żeglarskim opisywać węzłów wędkarskich, ale na pewno liczne strony wędkarskie nieźle opisują mnóstwo takich węzłów.
Powodzenia!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 17 lip 2016, 22:39

Węzeł Motyl metodą alpejską
...czyli motyl bez końca.

A gdy do liny trzeba dowiązać bulinę prostopadłą?
Pętla zdwojoną ósemką do tego się nie nadaje. Także pętla ósemką na biegu liny nie będzie dobra!
Potrzebny jest obmyślony do obciążania w dowolnych kierunkach motyl, ale jak go zawiązać, gdy obydwa końce liny są zajęte i szotowa metoda wiązania motyla jest nie do wykonania? Trzeba się przeprosić ze stricte taternickim sposobem jego wiązania, bo nic lepszego i tak się nie znajdzie nawet w ogromnym opracowaniu Clifforda W. Ashley'a! Szotową metodę wiązania tego węzła z wolnymi końcami liny pokazałem tu!

Najpierw zbieramy linę w dwukrotnie skręconą pętlę i formujemy z niej ósemkę o pierwszym oczku wyraźnie mniejszym od drugiego.

[ img ]

Następnie zaginamy względem środkowego skrzyżowania i nakładamy mniejsze oczko na większe.

[ img ]

Łapiemy za "szczyt" większego oczka i przewlekamy go przez złożone oczka.

[ img ]

Mocno ciągniemy za to oczko.

[ img ]

I... to wszystko. Motyl alpejski jak... malowany!

Jak by ktoś miał wątpliwości, to można obejrzeć węzeł z drugiej strony i porównać z wzorcem...

[ img ]


Warto także zajrzeć - tu! oraz tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 8 paź 2016, 15:57

I na tym mniej więcej kończy się lista węzłów żeglarskich, które uznałem za niezbędne w turystyce żeglarskiej. Przynajmniej mnie one wystarczają w zupełności. No, może wystarczały... jak dotąd. Czasami tylko musiałem zastosować kompilację dwóch, a chyba tylko raz przydarzyła mi się potrzeba, że... trzech. Potem wszak się okazało, że zaaferowany zaskakującą potrzebą na pokładzie... przekombinowałem, bo można było inaczej i prościej.

Będzie i o plecionkach, ale to może nie akurat w środku sezonu wodniackiego.

Można, rzecz jasna... podążać drogą zbliżania się do "suplarskiej" monografii i kontynuować. W końcu Clifford Warren Ashley w swej najbardziej znanej publikacji z roku 1944 opisał aż 3 800 węzłów...

[ img ]

Podejrzewam, że liczba z okładki nie zgadza się dokładnie z zawartością, ale oczywiście nie sprawdzałem, bo... po co? Tak po prawdzie to ja przez to tomiszcze nigdy nie przekopałem się dokładnie i krok po kroku. Większość przećwiczyłem, ale na pewno nie wszystkie tam opisane zapamiętałem. We własnych zbiorach tej książki nie posiadam, ale... od tego ongiś były biblioteki uniwersyteckie. Nota bene... śmiesznie musiałem wyglądać w "bule"(*), może nawet podejrzanie wśród innych ślęcząc w czytelni nad książką i jednocześnie plącząc co chwila jakieś knuty na przyniesionych kawałkach lin i sznurków...
Dziś można tę fundamentalną monografię znaleźć w internecie... w PDF-ach, ale za to free, rzecz jasna. Uwaga: są też wersje płatne, ale niczym nie lepsze od tej wskazanej. To sprawdziłem dokładnie!

Z wielkim szacunkiem i powagą podchodzę do International Guild of Knot Tyers.

[ img ]

Element graficzny w tym logo, to nic innego jak splot turecki 2x4

Sam wielokrotnie korzystałem z publikacji ich podstawowych opracowań, ale odnoszę wrażenie, że oni tam poszli już tak głęboko w ogromną kompilację praktycznych węzłów, iż służy to obecnie bardziej rzeźbiarstwu niż samemu żeglarstwu, z którego pierwotni twórcy IGoKT się wywodzili.

Uważam, że sztuka czy nawet artyzm żeglowania podobnie jak wszystkie inne dziedziny sztuki, to połączenie wielu w miarę solidnie poznanych rzemiosł użytych do realizacji potrzeb... własnego umysłu. Zatem, każde dalsze pogłębianie tych rzemiosł ma sens tylko wtedy, gdy ma posłużyć spełnieniu nieosiągalnych bez tego celów.

Gdyby jednak komuś przydarzyła się potrzeba, w której opisane tu węzły nie wystarczyły mu, chętnie zapoznam się z takową sytuacją i obiecuję, że postaram się znaleźć porządne jej rozwiązanie. Czekam zatem na opisy takich sytuacji...

Jest, mam nadzieję, oczywistym, że najbardziej ucieszy tu nas prosta kontynuacja wątku i wstawianie opisów jeszcze nie zamieszczonych węzłów żeglarskich, lub uzasadnionych potrzebami innych wersji wiązania węzłów wcześniej opisanych.

(*) - buła, a właściwie BUŁ-a to Biblioteka Uniwersytetu Łódzkiego... jak by się ktoś pytał.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 9 paź 2016, 10:38

Splot łączący linę z łańcuchem

Rozsądnym rozwiązaniem jachtowego kabla kotwicznego jest 5 - 6 metrów łańcucha dopiętego do kotwicy, a dalej mocna lina kotwiczna.
Po co aż tak?
Ano, po to, by ciężki łańcuch układał się na dnie, a dopiero potem dużo lżejsza od łańcucha lina biegła w górę do pokładu. Taki sposób daje możliwie głębokie "oranie" dna kotwicą oraz sporą elastyczność całego układu kotwicznego(*) i w dużym zakresie zmniejsza szarpnięcia jednostką oraz, co znacznie bardziej groźne... kotwicą.

Połączenie liny z łańcuchem można robić na co najmniej trzy sposoby:
1. na ostatnie oczko łańcucha założyć kauszę (trudno - bez rozgięcia na gorąco, a potem zakucia się nie obędzie!), a następnie na tej kauszy zapleść linę szplajsem lub zrobić pętlę zamkniętą długim klajdem. Powstaje w ten sposób duże miejscowe pogrubienie kabla kotwicznego, co może znacznie utrudniać przejście przez kluzy. Jeszcze gorsze do operowania z ciężką kotwicą na końcu jest połączenie łańcucha z uzbrojonym w kauszę uchem linowym przy pomocy szekli.
2. Wpleść powrotnie linę w łańcuch.
3. bardzo długim szplajsem wpleść linę w ostatnich 10 - 12 oczek łańcucha. Unika się w ten sposób miejscowego pogrubienia kabla kotwicznego.

Pokażę tu tą drugą metodę.

1. Najpierw do łańcucha dobieramy nieuszkodzoną linę w ten sposób, by z minimalnym oporem złożona w hak przechodziła przez oczko.

[ img ]

2. W ostatnie oczko łańcucha wciągamy linę na długość circa siedemnastu oczek.

[ img ]

3. Przewlekamy linę przez kolejne oczka zważając, by przed każdym kolejnym przewleczeniem obracać łańcuch zawsze w tym samym kierunku - ciąg liny powinien stanowić spiralę śrubową.

[ img ]

4. W ósmym oczku zawracamy i wciągamy linę w kolejne oczka zawsze tak, by lina wchodziła pod wciągniętą już linę i oczywiście mocno dociągamy po każdym przewleczeniu.

[ img ]

5. Zdejmujemy z końca liny pierwotną opaskę i zakładamy ostateczny, mocny klajd na obydwie żyły i impregnujemy linę.

Ta metoda jest bodaj najłatwiejszym i najszybszym sposobem łączenia liny z łańcuchem, bardzo niewiele i "łagodnie" pogrubia łańcuch (kluzy!), połączenie przez nieco skośne ustawianie się kolejnych ogniw łańcucha i spiralowy przebieg przez nie liny jest dodatkowym amortyzatorem ewentualnych szarpnięć oraz poza niewielkim kawałkiem juzingu poza nożem nie wymaga żadnych dodatkowych okuć: szekle, kausze oraz narzędzi.
Można także wykorzystać ten patent do linowego łączenia łańcuchów, a także do linowego, doraźnego łączenia "w gwiazdę" kilku łańcuchów, co jednak zawsze bezpieczniej i bezspornie robić kutymi szeklami.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 18 paź 2016, 10:41

Węzeł Motyl jako związ

Motyl może służyć także jako związ. Powinien pracować pod ciągłym niekoniecznie dużym i siłowo stałym naprężeniem, ale za to rozwiązuje się go łatwo gołymi rękoma nawet po bardzo mocnym zaciągnięciu.
Łączone liny powinny być jednakowego rodzaju, ale mogą nieco różnić się grubością - patrz zdjęcia.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Widać teraz, że ten motyl, to są splatające się dwa sztyki!

[ img ]

[ img ]

Gdyby łączone liny miały by podlegać łopotaniu lub być używane doraźnie, a w przerwach być buchtowane, trzeba każdą z końcówek przyłożyć do liny jej części pracującej i założyć klajdy.

Warto także zajrzeć - tu! i tu!

A gdyby na etapie drugiej tu fotki żółtą linę położyć na wierzchu, a nie pod spodem...?

[ img ]

I dalej postępować logicznie, czyli... końcówkę żółtej włożyć w żółto-niebieskie oczko od dołu, a końcówkę niebieskiej od góry...?

[ img ]

I zaciągnąć...?

[ img ]

Coś to zaczyna przypominać...?
A spójrzmy z drugiej strony...

[ img ]

No i wszystko jasne! Mamy węzeł Huntera...!!
Można porównać - tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 28 gru 2016, 09:47

Skrót łańcuszkowy

Nauczył mnie tego mój Ojciec jeszcze gdy byłem zasmarkanym pacholęciem.
Wszystkie podręczniki węźlarstwa go opisują. Mój problem z nim w tym, że... nigdy, nigdzie i do niczego mi ten skrót nie był potrzebny.
No ale... skoro klasyka, to... się należy szacunek i co najmniej porządna wzmianka oczywiście ze stosownymi... ilustracjami.

Zaczynamy od przewleczenia haka przez sztyk...

[ img ]

Przez przewleczoną pętlę wkładamy dwa albo trzy palce i łapiemy wystający z przeplotu bieg liny...

[ img ]

Wciągamy go w pętlę i zaciągamy ją...

[ img ]

Znów wkładamy palce w wyciągniętą pętlę i łapiemy nimi linę...

[ img ]

Wyciągamy kolejną pętlę i... powtarzamy to tyle razy, ile... trzeba.

[ img ]

Na koniec wtykamy choćby kołek w pętlę i zaciągamy wszystko na sicher!
Można teraz skróconą linę obciążyć.

[ img ]

Teraz wystarczy wyciągnąć kołek z oczka obciążonej liny i cały skrót sam się "spruje"!

Warto porównać z tym!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 28 gru 2016, 21:23

Węzeł Płaski

Węzeł ten zwany jest także węzłem Heraklesa(*). Wykonanie jest tak proste, że aż... prowadzi do częstych błędów - patrz fot. 4 i 5.

[ img ]

[ img ]

Zaciągnąć i... finał!

[ img ]

Jeśli na etapie pokazanym na zdjęciu drugim wykonamy przeplot odwrotny...

[ img ]

Uzyskamy węzeł, który dla własnych celów nazywam "złym"... i to bardzo złym!
Seksistowsko nazywa się go... babskim.

[ img ]

Zwłaszcza wykonany na linach syntetycznych "zły" nie daje się zaciągnąć! Po prostu liny przesuwają się w węźle i jeśli cokolwiek na końcu trzyma, to końcowe stopery... o ile na obydwu linach były wcześniej założone.

(*) - niektórzy węzłem Heraklesa nazywają - węzeł refowy, który od płaskiego różni się tylko wycofem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 28 gru 2016, 21:24

Węzeł Prosty (carric bend)

Carric bend (zakręt, skręt, splot Carric) to historyczna(*), być może nawet pierwotna nazwa bardzo wśród wodniaków rozpowszechnionego węzła do łączenia grubych i bardzo grubych lin, głównie cumowniczych.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Nie da się uniknąć skojarzeń, że powyższy obraz jest podobny do początku wyplatania wycieraczki pokładowej - kiedyś i ją opiszę, obiecuję.
Identycznie zaczyna się także bardzo ozdobny węzeł diamentowy!

[ img ]

[ img ]

Ten węzeł nawet na często moczonej i wielokrotnie mocno naprężanej cumie daje się rozwiązać łatwo i to zazwyczaj gołymi rękoma!

(*) - istnieje dość logiczne wyjaśnienie, że nazwa może pochodzić od Carric Roads, ulicy w Falmouth (Wielka Brytania), gdzie - w epoce żaglowców był największy port świata.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez TakiJeden » Cz, 29 gru 2016, 11:30

Zygmunt Skibicki napisał(a):Węzeł płaski[...]

Wykonanie tego węzła jest tak proste, że aż... prowadzi do częstych błędów - patrz fot. 4 i 5.

Jeśli na etapie pokazanym na zdjęciu drugim wykonamy przeplot odwrotny...

Uzyskamy węzeł, który dla własnych celów nazywam "złym"... i to bardzo!

[ img ]

Nazywasz go "złym" przez poprawność polityczną? bo ja ten węzeł znam jako "węzeł babski". W jakiej książce dla dzieci napisano o nim, że "rozwiązuje się od samego patrzenia".
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 29 gru 2016, 12:01

TakiJeden napisał(a):Nazywasz go "złym" przez poprawność polityczną? bo ja ten węzeł znam jako "węzeł babski". W jakiej książce dla dzieci napisano o nim, że "rozwiązuje się od samego patrzenia".

Masz rację! Ten węzeł już samą nazwą ma wyglądać odpychająco!
Określenie "babski" tak na mnie nie działa, rzekłbym... póki co... na szczęście! :lol:

Tak to już jest z węzłami, że bardzo długo w ogóle nie przywiązywano wagi do międzynarodowego ujednolicenia nazewnictwa, co teraz często prowadzi... na manowce.
Już w pierwszym poście tego wątku napisałem, że... czort z nazwami węzłów! Nomenklatura (nazewnictwo) jest istotna tylko w okresie nauki, by instruktor najpierw pokazał i nauczył, a potem mógł egzekwować jasno określone zadania. Potem, gdy już kursanci posiądą patenty, każdy i tak wiąże "to, co mu pasuje", byle tych kilku, kilkunastu węzłów się nauczył rzeczywiście porządnie i umiał je wiązać każdą ręką, w każdą stronę, po ciemku, a nawet pod wodą.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 30 gru 2016, 10:34

Węzeł Chirurgiczny

Nazwa pochodzi stąd, że wymyślili go chirurdzy do swoich potrzeb zawodowych. Wodniacy, co oczywiste, używają go do innych celów i inaczej niż chirurdzy go wiążą.
Jest to bodaj najlepszy związ do niezbyt grubych, nawet bardzo śliskich lin syntetycznych. Natomiast wędkarze wiążą tym węzłem przypon do żyłki i... też go sobie chwalą.

Najpierw dwukrotnie oplatamy wokół siebie obydwa końce łączonych lin...
Uwaga: jeśli łączymy żyłki wędkarskie lepiej zrobić trzy takie oploty.

[ img ]

Same końcówki odchylamy i jeszcze raz oplatamy je względem siebie - na żyłkach robimy dwa oploty. Uwaga na kierunek oplatania. Nie wolno go zmieniać!

[ img ]

Trzy oploty pierwotne i dwa końcówkami... Tak się wiąże żyłki wędkarskie - niektórzy nazywają to węzłem podwójnym chirurgicznym.
Kontynuując pociągamy równomiernie obydwa żółte końce w jedną stronę, a niebieskie w drugą...

[ img ]

Uwalniamy z rąk końcówki i mocno naprężamy jedynie liny pracujące.

[ img ]

Tak to wygląda z drugiej strony.

[ img ]

Jeszcze jedno... Jeśli wiążemy żyłki wędkarskie, warto węzeł przygotowany do zaciągnięcia - patrz fotka druga... poślinić. Zamoczenie w wodzie nie skutkuje tak dobrze.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 3 sty 2017, 12:02

Węzeł Pacyfic
Węzeł ten tak po prawdzie to... nie ma nazwy.
Ba... Wręcz nazywa się go... nienazwany lub węzeł bez nazwy.

Wymyślili go marynarze na lotniskowcach US Navy w czasie II wojny światowej na Pacyfiku. Wiązali nim samoloty w hangarach pod pokładami, by na skutek kołysania okrętów na wielkich, pacyficznych falach same się nie przetaczały i skutkiem tego nie... porozbijały.
No to ja go sam dla siebie nazwałem... Pacyfic... właśnie!

Obejmuję liną kołek, poler, ucho lub... cokolwiek innego, byle trwale umocowanego.

[ img ]

Lewą dłonią skręcam dwukrotnie ucho...

[ img ]

Na zdjęciu jest pokazany tylko jeden skręt ucha - lepiej zrobić dwa!
Prawą dłonią pod liną pracującą przekładam końcówkę i formuję na niej hak...

[ img ]

W skręconą pętlę wkładam hak , blokuję go lewym kciukiem i jednym pociągnięciem prawej ręki zaciągam węzeł.
Uwaga: bez tego zablokowania haka w pętli dość trudno liczyć na powodzenie!

[ img ]

Powiem tak: łatwo i szybko się to wiąże nawet w kompletnych ciemnościach. Jeszcze łatwiej się rozwiązuje - wystarczy pociągnąć za wystający z węzła koniec!
Ale... jakoś wolę inne węzły do przywiązywania.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 4 sty 2017, 12:03

Węzeł Palowy
...zwany palowym prostym.

Węzłów cumowniczych do pala, dalby, polera, pachoła itp. jest całe mnóstwo, ale jeden jest najbardziej prosty - właśnie ten!

Robi się go, gdy na keję podawana jest cuma złożona wpół, czyli tak jakby do cumowania "na biegowo"...
Jeśli cumowanie robi się nie na chwilę, to i cuma "na biegowo" musi mieć porządny węzeł, albowiem proste zarzucenie pętli na poler niejednemu skiperowi już... wyszło bokiem.
Wiąże się wtedy węzły tak zwane "bez końca". Jasne, że króluje wśród nich wyblinka lub tatrzański pośredni, ale pod względem użytkowym... niczym nie ustępuje im palowy prosty.
Tylko... może tylko wygląda mniej... "fachowo"...!

[ img ]

Otwieramy hak i zarzucamy go na pal.

[ img ]

Zaciągamy...

[ img ]

Ma ten węzeł tę przewagę nad wszystkimi bardziej skomplikowanymi, że nawet po bardzo mocnym zaciągnięciu poluźnia się go bardzo łatwo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 4 sty 2017, 12:32

Węzeł Cumowniczy bez końca

To jest węzeł, którego nigdy na żadnej kei nie widziałem, ale kursantów na egzaminach wręcz się nim... maltretuje.
A wszystko dlatego, że w bardzo niewielu podręcznikach jest opisywany, a jeśli już nawet uda sią taki opis znaleźć, to tak jakby sam autor dzieła nie bardzo wiedział, jak się toto wiąże.
Ujek Google na temat tego węzła wie... prawie nic. No to instruktorzy pokazują ten węzeł wiążąc go błyskawicznie i wytrząsają się, że kursantom to nie wychodzi.
Wszędzie na świecie wszyscy instruktorzy lubią wykazać się "wyższością" nad kursantami...

No to postanowiłem pokazać wiązanie tego węzła bez żadnych tajemnic... krok po kroku.

[ img ]

Dokładnie tak samo zaczyna się wiązanie motyla sposobem alpejskim...
Teraz zawijamy i nakładamy dolną pętlę na górną...

[ img ]

Do tego momentu wszystko jest tak jak w motylu...
Teraz jednak następuje bardzo istotna zmiana: dwie środkowe w oku należy unieść i wsadzić pod nie kciuki - oczywiście obydwa, ale czymś musiałem tę fotkę zrobić...

[ img ]

Oko, które powstało nakładamy na pal wyrównując dokładnie obydwa biegi liny i zaciągając węzeł.

[ img ]

Tak i tylko tak ten węzeł pokazują ilustracje podręcznikowe!
Od tyłu wygląda on tak.

[ img ]

Ten węzeł w postaci podręcznikowej użyty jako cumowniczy ma poważną wadę. Moim zdaniem zdecydowanie dyskwalifikującą...

[ img ]

Jak dokładnie widać na zdjęciu: obie liny tworzące cumę wychodzą z węzła z bardzo dużym zgięciem, co przy potężnych siłach naprężających liny cumownicze grozi ich zerwaniem właśnie w miejscach takich zagięć.
Tak właśnie, przy takim układzie cięgien można gołą ręką zrywać juzing! Też to trzeba kiedyś obfotografować i opisać, bo... żeglarza na pokładzie bez noża raczej się nie widuje, ale... co szpanu wśród gawiedzi się zrobi, że można tak mocną nić zerwać gołą ręką...!


Żeby nie było... Jeśli oko (to z kciukami!) założy się na pal odwrotnie, to uniknie się tych ostrych zagięć lin, ale... to już będzie zupełnie inny węzeł.

[ img ]

Nawet ładnie... wręcz kusząco to wygląda i na pewno wytrzyma większe naprężenia niż opisywany tu węzeł, ale po mocnym zaciągnięciu na pachole można... już nigdy go nie rozwiązać.
Wyćwiczyłem (sam nie wiem, po co...?) taki patent: jeśli w miejscu tej ładnej pętli wokół odchodzących z węzła lin wsadzić pod węzeł na przykład rożek bosmański... i nikt go z kei nie świśnie, to przy rozwiązywaniu takiej cumy wybijamy najpierw tego "klina" i... jest o wiele łatwiej.

Jak dobrze się nad tym węzłem zastanowić, to można wpaść na metodę zdecydowanego zmniejszenia opisywanej tu jego wady.
Jeśli - patrz fotografia 4! - tak ułożymy węzeł na palu, że te niebezpieczne zagięcia liny przestaną być tak strome, to zagrożenie zerwaniem już nie będzie tak poważne.

[ img ]

I się okazuje, że taki węzeł wcale się nie zaciąga nawet podczas bardzo długiego cumowania!
Tylko... czy to jeszcze będzie ten właśnie węzeł, który autorzy monografii węźlarskich pokazują w postaci takiej jak na tutejszej fotografii numer 4...?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 sty 2017, 00:52

Węzeł Wyblinka bez końca

Sposób pierwszy:

[ img ]

Prawą pętlę unosimy i kładziemy na lewej.

[ img ]

Całość nakładamy na to, co trzeba i... zaciągamy.

[ img ]

Gotowy!

Sposób drugi - zdjęcia wyjaśniają wszystko!

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Warto porównać - tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 sty 2017, 11:22

Węzeł Boa bez końca
Ze zdjęć wynika wszystko.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Warto porównać - tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 sty 2017, 13:27

Węzeł Diamentowy
Jest to węzeł z grupy ozdobnych. Widuje się go na pętlach do noży i smyczach innych narzędzi, a nawet na niezbyt skomplikowanych... ringabulinach!
Zazwyczaj wyplata się go z paracordu. Tutaj dla większej jasności pokażę ten węzeł zrobiony z dwóch różnych i dość grubych lin żeglarskich.
Zaczyna się dokładnie tak samo jak węzeł prosty.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

I to jest już węzeł prosty!
Jeśli by jednak końce wolne były nieco dłuższe, to można je wplatać dalej...

[ img ]

Zachowując kierunek wplatania końca wolnego (tu w prawo!) i kończąc wprowadzając w oko środkowe...

[ img ]

Ciągnąc jedną ręką za końcówki wolne, a drugą za pracujące i układając węzeł symetrycznie uzyskuje się właśnie węzeł diamentowy!

[ img ]

A tak to wygląda, gdy użyje się parakordu.

[ img ]
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 sty 2017, 15:00

Węzeł Rzutkowy

Kiedy trzeba na przykład podać grubą i ciężką cumę na keję, zawsze łatwiej przerzucić leciuteńką rzutkę, do której przywiązana jest cuma.
Związ rzutkowy służy właśnie do połączenia rzutki z dużo grubszą liną.
Uwaga: węzeł rzutkowy wiąże się jako gałkę na drugim końcu rzutki... tym rzucanym!

Najpierw zobaczmy, jak wygląda w tej sytuacji węzeł płaski?

[ img ]

Zważywszy, że to wpadnie do wody i będzie w niej ciągnięte, na pewno jest to zbyt niepewne połączenie...
A gdyby dodać jeden obwój rzutką...?

[ img ]

Chyba nadal za mało...
No to może jeszcze jeden obwój...?

[ img ]

Może by wystarczyło, ale dla pewności lepiej zrobić tak:

[ img ]

Rzutkę i jej końcówkę związuję zwykłym węzłem płaskim.
Zapewniam, że nawet bardzo poważne liny cumownicze udaje się podać na keje takim połączeniem z rzutkami.

A jeśli trzeba na keję podać nie linę prostą, a cumownicze ucho?
Też się da tym sposobem...!

[ img ]
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 7 sty 2017, 12:03

Gałka Bosmańska

Skoro opisałem już związ rzutkowy (patrz post poprzedni), to trzeba opisać drugi koniec rzutki, czyli uplątany kawał liny w ciężki element przydatny przy obszernym zamachu "młynkiem" - patrz opis działania starożytnych procarzy.
Tak po prawdzie to innej przydatności tej kuli nie dostrzegam. Lubią się czymś takim bawić moje wnuki, choć zawsze mam obawę, że któreś zakręci tym za mocno i... walnie siebie lub kogoś w głowę.

Zaczynamy od zawiązania półsztyku na końcu liny.

[ img ]

Robimy 3 obwoje...

[ img ]

Wkładamy półsztyk do środka i robimy kolejne 3 obwoje prostopadle do poprzednich i przewlekamy linę przez obwoje pierwsze.

[ img ]

Teraz jest kluczowy moment!
Robimy kolejne 3 obwoje prostopadle do pierwszych i drugich, ale w sposób wyjątkowy: prowadzimy linę pod obwojami pierwotnymi i nad drugimi... oczywiście 3 pełne obwoje!

[ img ]

Węzeł jest kompletnie upleciony, ale jeszcze nie ułożony!
Odnajdujemy pierwszy obwój opasujący półsztyk i zacieśniamy go. Potem drugi i trzeci...
Teraz jest kolej na obwoje drugie, które także po kolei zacieśniamy.

[ img ]

Zacieśniamy teraz kolejno obwoje trzecie...

[ img ]

Wreszcie zostaje ostatni obwój...

[ img ]

Dociągamy...

[ img ]

Gałka bosmańska gotowa!

Żeby zrobić tę dość prostą gałkę potrzeba trochę więcej niż 200 średnic liny, czyli liny o średnicy 10 mm gałka "wchłania" ponad... 2 metry!

Uwaga:
Pokazana tu gałka ma po trzy obwoje w każdej warstwie, a widuje się gałki, które mają cztery, a nawet pięć obwojów.
Jak to zrobić? Metoda jest dość prosta: zamiast półsztyka w środku robi się bung lub w ogóle nie robi żadnego węzła i wciska się tam kulkę z twardego styropianu o średnicy pięć razy większej niż średnica liny i robi gałkę "poczwórną", albo sześć razy większą kulkę i wychodzi wtedy gałka "pięciokrotna". Kulka styropianowa zdecydowanie poprawia pływalność gałki, bo zmniejsza jej ciężar, co pogarsza efekt "młynka" - coś za coś!

Powiem tak: trzymanie takich gałek na pokładzie sensu raczej nie ma. Wiązanie w potrzebie...? A kto ma wtedy na to czas? Jednym słowem: fajans bez sensu służący głównie do zabicia nadmiaru wolnego czasu na pokładzie.
Kolosalna większość wodniaków w razie potrzeby wiąże na końcu rzutki odpowiedniej wielkości plastikową butelkę z wodą, robi tym obszernego młynka i... wypuszcza w tę stronę, gdzie jest potrzeba. Zwykle dolatuje...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Węzły żeglarskie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 7 sty 2017, 14:36

Węzeł Krowi

Jest to linowy odpowiednik węzła taśmowego zwanego główka skowronka.

[ img ]

Stosowany głównie do doraźnego zawieszania na relingu czy wantach krótkich podręcznych linek: krawatów, bencli, szkentli itp...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości