Szplajsy

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 21 maja 2016, 13:00

Szplajsy to węzły żeglarskie polegające nie na przeplataniu całych lin, a na splataniu pojedynczych pokrętek lin kręconych. Każdy zatem szplajs rozpoczyna się od przynajmniej częściowego na końcu liny rozwinięcia pokrętek na oddzielne żyły.
Szplajsy pochodzą z dawnych technik powroźniczych i taklerskich, gdy liny okrętowe były kręcone z surowców naturalnych, a wykonywano je w zamówionych indywidualnie długościach wraz z ich zakończeniami i ewentualnie wplecionymi okuciami. Pomimo wielkiej teraz dominacji plecionych lin syntetycznych liny kręcone oraz techniki z tym związane przetrwały do dziś. Nadal wykonuje się też szplajsy na linach kręconych, a także łączące liny tekstylne ze stalowymi, a nawet z łańcuchami.
Odrębną grupą szplajsów ze względu mniej na samą technologię, ale bardziej na sposoby i narzędzia pomocne do ich wykonywania są szplajsy na linach stalowych i pewnie za jakiś czas tym się tu także zajmiemy...

Jest tu także wątek opisujący węzły żeglarskie.

W razie wątpliwości co do użytej terminologii warto zajrzeć do - Słownik terminów żeglarskich



© - copyright by Zygmunt Skibicki 2016 – wykorzystanie komercyjne całości bądź jakiejkolwiek części tego wątku wyłącznie za zgodą autora.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 26 maja 2016, 11:04

Kurza stopka

Używałem do zdjęć liny konopnej nie impregnowanej.

Gdy robimy szplajsy zawsze rozplatamy częściowo co najmniej jedną końcówkę liny. Warto wtedy dla wygody kolejnych operacji każdą pokrętkę zabezpieczyć taśmami klejącymi o różnych kolorach...

[ img ]

Następnie na jednej z pokrętek (niebieskiej) kładziemy od "czoła" liny drugą (białą), na niej trzecią (czerwoną), którą potem przewlekamy pod uchem pierwszej (niebieskiej)... Proste do... bólu. Warto także założyć na linie pod splotem opaskę tymczasową, by lina nie rozwijała się nadmiernie w czasie dociągania.

[ img ]

Dociągamy równomiernie wszystkie pokrętki jednocześnie mocno dokręcając każdą z nich zgodnie z jej pierwotnym skrętem.

[ img ]

Po zdjęciu opaski tymczasowej kurza stopka gotowa. Bywa, że jest to nasz szplajs końcowy, choć taki przeplot pokrętek będzie bardzo podatny na rozplatanie się w czasie użytkowania.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 26 maja 2016, 11:18

Szplajs powrotny

Mając już kurzą stopkę, można ją dobrze zabezpieczyć przed samorzutnym rozplataniem się.
Najpierw trzeba zdjąć opaskę tymczasową, bo będzie już zbędna.
Trzeba teraz dokładnie przyjrzeć się układowi pokrętek, wybrać jedną z nich, przełożyć ją w poprzek nad pierwszą pokrętką pod kurzą stopką, kolejną podważyć marszpiklem i wsunąć pod nią naszą wybrankę mocno dociągając i dokręcając pokrętką zgodnie z jej pierwotnym skrętem. To dokręcanie należy zawsze robić z każdą pokrętką po każdym jej przepleceniu.

[ img ]

Następnie robimy dokładnie to samo z kolejnymi dwoma pokrętkami.

[ img ]

Uzyskaliśmy w ten prosty sposób pierwszy szplajs powrotny z pokrętek skierowanych przeciwnie do pierwotnego skrętu liny.
Analogicznie postępujemy robiąc drugi szplajs.

[ img ]

Kolejne robi się dokładnie tak samo.
Na końcu obcinamy wystające końcówki...

[ img ]

Porównanie krótkiego szplajsu powrotnego i opaski konopnej.

Uwaga: dla jasności opisu i obrazów nie zaciemnionych zbyt długimi pokrętkami wykonałem tu jedynie dwa rzędy szplajsu. W praktyce robi się ich minimum cztery lub... tyle więcej, ile nam akurat potrzeba i... starczy czasu oraz ochoty do pracy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 27 maja 2016, 13:25

Ucho cumownicze

Można oczywiście mocną liną zawiązać odpowiedni węzeł na polerze, można doraźnie na linie zrobić pasującej wielkości ucho ósemką, ale można też zawczasu przygotować sobie stosownej wielkości ucho cumownicze, co zwłaszcza w mocno zatłoczonych marinach będzie zawsze wygodniejsze. Z lin kręconych wykonamy takie ucho odpowiednim szplajsem.
Kwestią zasadniczą na początku pracy jest zdecydowanie o wielkości robionego ucha. Obwód ucha cumowniczego powinien być minimum pięciokrotnie większy od średnicy polera, na który będzie zakładane; chodzi o możliwie mały kąt rozbiegania się naprężonych ramion ucha z obciążonego znaczną siłą szplajsu.

Pierwszym krokiem jest rozwinięcie liny na długości około 20-tu jej średnic na pokrętki, opasanie każdej kolorowymi taśmami, a samą linę zabezpieczamy przed niekontrolowanym rozwijaniem się tymczasową opaską.

[ img ]
Mój leciwy Osculati nadal sprawuje się świetnie!

Kolejnym krokiem jest ustalenie na linie takiego miejsca, by wielkość ucha cumowniczego gwarantowała prawidłową jego pracę. Teraz pozostaje podważanie marszpiklem wybranych zwojów liny i przeplatanie pod nimi pokrętek. Stara zasada powroźnicza jest wciąż taka sama: jeden zwój pod pokrętkę, a wplatamy pod następny.

[ img ]

Oczywiście przy dociąganiu dokręcając każdą pokrętkę zgodnie z jej skrętem pierwotnym.

[ img ]

Od tego momentu opaska tymczasowa staje się zbędna, ale można ją pozostawić aż do końca pracy.
Kolejne przeploty pokrętek wykonuje się zgodnie z podstawową zasadą szplajsów: jeden zwój liny pod, a wsuwamy pod następnym.
Tak wykonujemy minimum cztery linie szplajsu.

[ img ]

Można szplajsy wykonywać aż do całkowitego wplecenia pojedynczych pokrętek, ale można także dalszą część wykonywać pocieniając splot. W tym celu zdejmuje się opaski z pokrętek, obcina się połowę z grubości każdej i powtórnie nakłada się opaski na końcach.

[ img ]

Pocienionymi pokrętkami wykonujemy kolejne linie szplajsów aż do wplecenia ich do końca.

[ img ]

Obcinamy końcówki pokrętek.

[ img ]

Mamy już całkowicie wykonane ucho cumownicze, ale z racji działania dużych sił na cumy warto przynajmniej końcową połowę całego splotu owinąć mocną opaską zaczynając nieco pod ostatnim przeplotem pokrętek.

[ img ]

Na końcu wygląda to tak.

[ img ]

Dokładnie takimi szplajsami wykonano tylną osłonę-"siedzisko" dla sternika na STS Pogoria.

[ img ]

Cumy, a zwłaszcza ich ucha często wpadają do wody, a w czasie rejsów leżą długo w ciasnych kabelgatach, gdzie zazwyczaj jest dość wilgotno. Schną wisząc między burtami i kejami raczej rzadko i krótko, więc bardzo zasadne jest solidne ich zaimpregnowanie.

Uwaga: pokazałem tu szplajsy na linach konopnych; gdy wykonujemy je na śliskich linach syntetycznych, należy dwukrotnie zwiększyć ilość przeplotów, czyli już na samym początku dwukrotnie wydłużyć długość rozplatania końców liny.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 28 maja 2016, 13:43

Szplajs łączący krótki

Ten szplajs służy do łączenia lin z tego samego surowca, tej samej konstrukcji i o takiej samej średnicy.

Pierwszym krokiem jest zawiązanie opasek tymczasowych (tu zastosowałem wyblinki) w odległości 12 średnic liny od końców, rozplecenie pokrętek i zabezpieczenie ich taśmami.

[ img ]

Zbliżamy obydwa nierozplecione końce lin przekładając ich pokrętki między sobą - każda z lewej jest pomiędzy dwoma z prawej. Następnie ciągnąc tylko za luźne pokrętki maksymalnie zbliżamy nierozplecione końce do siebie..

[ img ]

Na jednej z lin (tu lewej) mocno obciągamy i obciskamy pokrętki drugiej (tu prawej), zakładamy na tym trzecią opaskę tymczasową.

[ img ]

Zdejmujemy opaskę z prawej liny i rozpoczynamy na niej szplajsowanie pokrętkami lewej.

[ img ]

Wykonujemy minimum trzy rzędy szplajsów.

[ img ]

Zdejmujemy z lewej liny obie opaski tymczasowe i szplajsujemy na niej pozostałe pokrętki.

[ img ]

Tak to wygląda na końcu.

[ img ]

Na końcach ukończonego szplajsu warto jak zawsze założyć mocne klajdy, których tu nie wykonałem.

Jak widać w miejscu połączenia nastąpiło znaczne pogrubienie liny, co może utrudniać przechodzenie jej przez bloki dobrze dopasowane do średnicy samej liny ...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 5 cze 2016, 10:31

Szplajs prostopadły

Szplajs prostopadły wykorzystuje się rzadko, ale gdy trzeba wpleść na przykład wyblinki w wanty, przydaje się bardzo. Siatki do przenoszenia ładunków bomem między keją a pokładem i siatki trymujące ładunek na jednostce wykonuje się właśnie takimi szplajsami. Inna sprawa, że w dzisiejszym żeglarstwie jest to mocno... oldschoolowe, ale nadal pływa się jeszcze na takich jachtach i żaglowcach.

Zaczynamy od rozplecenia końcówki liny wplatanej, zabezpieczenia jej pokrętek oraz założenia na niej opaski tymczasowej (wyblinka), by nie rozplatała się nadmiernie w czasie pracy.

[ img ]

Pokrętkę lewą (niebieska) wplatamy pod dwoma górnymi pokrętkami liny głównej.

[ img ]

Środkową (biała) wplatanej wciągamy pod wyższą głównej.

[ img ]

Prawą (czerwona) wplatanej wciągamy pod kolejną głównej, ale "od tyłu". Dociągamy dokręcając wszystkie wplecione pokrętki i zdejmujemy opaskę tymczasową.

[ img ]

Niebieską przekładamy nad liną główną i wplatamy pod najbliższą pokrętkę liny wplatanej. Koniecznie dokręcać każdą pokrętkę po każdym przepleceniu!

[ img ]

Czerwoną przekładamy górą i wplatamy pod kolejną wplatanej. Białą przekładamy pod liną główną i wplatamy pomiędzy ostatnie dwie wplatanej tak, by wyszła symetrycznie do czerwonej i niebieskiej.

[ img ]

Dalsze postępowanie jest identyczne jak przy wykonywaniu szplajsu powrotnego.

[ img ]

Wykonujemy minimum trzy rzędy szplajsu powrotnego(*).

[ img ]

Nie zaszkodzi rząd czwarty...

[ img ]

Obcinamy końcówki pokrętek, co kończy szplajs.

[ img ]

Oczywiście można, a czasem nawet trzeba wykonać juzingiem klajd na końcu szplajsu, a nawet wykonać T-opaskę w strefie połączenia obydwu lin...

(*) - na śliskich linach syntetycznych należy wykonać co najmniej pięć rzędów szplajsu powrotnego.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Gość » N, 17 lip 2016, 14:05

Witam.
Czytam, ćwiczę według opisów i obrazków i coraz bardziej mi się tu podoba!
A mógłby Pan pokazać, jak zrobić ładną i zgrabną gałkę?
Najlepiej szplajsem, bo bosmańska na linie jest w każdej książce. Poza tym jest za duża, mało wygodna i de facto... trywialna.
Gość
 

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 17 lip 2016, 14:10

Gość napisał(a):A mógłby Pan pokazać, jak zrobić ładną i zgrabną gałkę?
Najlepiej szplajsem, bo bosmańska na linie jest w każdej książce. Poza tym jest za duża, mało wygodna i de facto... trywialna.


Witam, witam!
Gałek nie lubię, ale oczywiście kilka z nich potrafię zrobić...
Bosmańską lubią się bawić moje wnuki, choć zawsze mam obawę, że któreś zakręci tym za mocno i... walnie się lub któreś w głowę.

Szplajsem... powiadasz...
Może być szplajsem, ale to trzeba zacząć od stopki hiszpańskiej...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 17 lip 2016, 14:47

Stopka hiszpańska

Stopka hiszpańska ma podobną funkcję do kurzej stopki. Obie służą do lekko pogrubiającego i zabezpieczającego przed rozplataniem się zakończenia liny kręconej. Używa się ich także do wykonywania bardziej skomplkowanych szplajsów.

Zaczynamy od założenia zwykłej i wąziutkiej opaski z juzingu stosunkowo daleko (circa 20 średnic)(*) od końca liny. Końcówki pokrętek oczywiście zabezpieczamy kolorowymi taśmami.

[ img ]

Na kolejnej fotce widać dokładnie, jak poprzeplatać pokrętki, by powstała stopka hiszpańska. Proszę nie zapominać, by podczas pracy cały czas dokręcać skręt pokrętek!

[ img ]

A tak ona wygląda po zaciągnięciu. Trzeba to zrobić mocno!

[ img ]

Wystarczy poobcinać pokrętki zostawiając końcówki o długościach mniej więcej połowy średnicy liny.

(*) - dopiero w kolejnym poście się okaże, czemu tak daleko.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 17 lip 2016, 15:09

Gałka szplajsem

Zaczynamy od poluzowania stopki hiszpańskiej z poprzedniego postu.

[ img ]

Nad poluzowaną stopką hiszpańską wiążemy kurzą stopkę... także luźną.

[ img ]

Proszę zauważyć, że poprzednio sterczące ponad stopką hiszpańską końcówki pokrętek wyraźnie skierowały się "same" w stronę liny.
Te dwie przeciwne cechy obydwu stopek będziemy konsekwentnie wykorzystywać!

Teraz następuje kluczowy moment plecenia gałki. Końcówkę "czerwonej" pokrętki przekładamy pod stopkę hiszpańską i wciągamy ją pod najbliższy jej przeplot.

[ img ]

Trzeba cały czas pilnie uważać, by w każdym przeplocie dokręcać pokrętki. Bardzo przydają się do tego małe szczypce chirurgiczne z łukowatymi chwytami.

Identycznie postępujemy z pozostałymi pokrętkami. Tworzy się zdublowanie połowy przeplotów od strony liny, a pokrętki wyraźnie układają się znów w stronę czubka powstającej gałki.

Teraz znajdujemy dla końcówek pokrętek logicznie równoległe, pojedyncze biegi wcześniejszych przeplotów, tym razem kurzej stopki i dokańczamy dublowanie całego węzła.
Dość żmudnie szczypcami dociągamy wcześniejsze przeploty ciągle dokręcając pokrętki!

[ img ]

Obcinamy krótko końcówki, usuwamy opaskę na linie i... gałka szplajsem jest gotowa.

[ img ]

Zazwyczaj tak mi wychodzi, że ta gałka ma średnicę około trzech średnic liny. Do linki "wiadrowej"... w sam raz.

Uwaga: stopnie "luźności" stopkek hiszpańskiej i kurzej w tym szplajsie są kluczowe i zazwyczaj całość gałki udaje się za drugim, a nawet trzecim razem. Mnie też za pierwszym razem wyszedł obrzydliwy koślawiec...

Konsekwencja, a nawet upór w ćwiczeniach zwykle prowadzą do powodzenia!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 22 lip 2016, 13:58

Grumot

Grumot, to trójżyłowy, bezkońcowy wieniec wypleciony w całości z jednej pokrętki liny kręconej przez trzykrotny jej obieg z zachowaniem naturalnego skrętu; stosowany jako lik do wzmocnienia otworów w żaglach. Tam, gdzie obecnie stosuje się stalowe luwersy i remizki, dawniej stosowano wszywane juzingiem małe grumoty. Dopasowanymi wielkością grumotami zabezpieczano krawędzie dziur w żaglach, by się dalej nie rozdzierały. Bardzo mocne grumoty stosowano jako zawiesia drewnianych bloków i jufersów.

Dziś grumoty "osobiste" o obwodzie nieco ponad jednego metra wyplatają sobie oldschoolowi załoganci żaglowców - w ich portkach i koszulach nie ma kieszeni! Na pokładzie noszą je na ramieniu w skos przez tułów do zawieszania na nich pochwy z nożem oraz smyczami drobnych narzędzi do prac pokładowych. Natomiast wybierając się do dzielnic portowych noszą grumoty pod koszulami i zawieszają na nich sakiewki z pieniędzmi, dokumentami i oczywiście nóż. Wykonanie tak długiego grumota wcale nie jest proste ani łatwe. Grumot wiązany choćby najwymyślniejszym, ozdobnym węzłem czy łączony klajdem to jednak... fajansiarski obciach!

W literaturze można znaleźć informację, żeby wziąć linę kręconą o długości 3,5 obwodu planowanego grumota. I to jest racja, gdy robi się małe grumoty(*). Grumoty wszywane ongiś w żagle jako luwersy były właśnie małe. Wystarczyła taka wielkość, by przechodziły przez nie liny. Ja będę robił grumot o obwodzie 120 centymetrów, a to jest znacznie trudniejsze niż mały grumot do zabawy albo jako zawiesie do drewnianego, oldschoolowego zblocza czy jufersa. Wystarczy do mojego celu lina o długości trzy razy dłuższej plus nie więcej około 20 centymetrów, czyli w tym wypadku 3,8 metra. Wybrałem nie bez powodu kręconą linę konopną o średnicy jednego centymetra.

Podstawowy problem ze zrobieniem grumota: podczas całej pracy zachować naturalny w linie kręconej skręt oddzielonej od niej pokrętki.

Najpierw trzeba żmudnie i dokładnie policzyć, ile pełnych skrętów ma każda pokrętka w odmierzonym odcinku liny?
Moja na długości 3,8 metra ma ich 127, co warto zapamiętać, gdybyśmy z pozostałej liny chcieli zrobić kolejne grumoty.
Kolejny etap to zaznaczenie na środkowej części liny tego odcinka, który będzie stanowił podstawę grumota, jego środkową część, czyli w moim wypadku 120 centymetrów (po 60 cm w obie strony od środka liny).

[ img ]

Teraz trzeba odłączyć jedną skrętkę od dwóch pozostałych. I tu jest moment wszędzie w literaturze opisywany jednakowo: trzeba odkręcić od liny tę jedną skrętkę. I... potem są już tylko same kłopoty.
Należy postąpić dokładnie odwrotnie: jedną pokrętkę zabezpieczyć taśmą klejącą i przykleić do małego poprzecznego kołeczka, który przyciskamy czymkolwiek, by się nie ruszał i przez odwijanie kolejnych skrętów wokół wybranej pokrętki odłączyć dwie skrętki (otaśmowane razem!) od tej jednej nam potrzebnej. Zachowamy w ten sposób naturalny skręt tej pokrętki! Oczywiście, by nie "pogubić" skrętów, drugi koniec liny też należy przed rozłączaniem skrętek zabezpieczyć przyklejonym kołeczkiem i go czymś obciążyć. Sporo lin zmarnowałem, zanim na to wpadłem...!

[ img ]

Gdy dotrzemy do pierwszej taśmy oznaczającej początek odcinka środkowego, odwijamy taśmę i natychmiast zawijamy na potrzebnej nam potem skrętce. Dokładnie tak samo postępujemy, gdy dotrzemy do drugiej i do końcowej taśmy. Oczywiście i ten drugi kołeczek musi pozostać przy oddzielanej skrętce.

[ img ]

Teraz trzeba luźno, najlepiej w jednej linii na śliskim podłożu rozłożyć potrzebną nam pokrętkę i wyrównać jej skręty na całej długości. W tym momencie można dodać skrętce równomiernie na całej długości pewną ilość skrętów, gdy potrzebny jest nam grumot nieco twardszy lub odjąć, gdy chcemy mieć bardziej miękki. Zwiększenie ilości skrętów skróci nieco obwód końcowy grumota, a zmniejszenie wydłuży. Zdecydowałem ostatecznie, że potrzebuję grumota nieco twardszego od liny i o obwodzie 110 centymetrów, więc dodałem 11 skrętów... na oko! Ciekawe, czy utrafię? Ważne by dobrze wyrównać gęstość skrętów na całej długości pokrętki!

[ img ]

Jak widać moje podłoże było mało śliskie, ale... też się nadało.

Następnie jeden z kołeczków (lewy) nadal mocno zabezpieczamy przed poruszaniem się, a prawy przytrzymujemy czymś doraźnie, robimy pętlę ze skrętki łącząc taśmą obydwa środkowe znaczniki i zaczynamy owijanie bacząc, by po każdym obwoju i ułożeniu zwojów względem siebie kołeczek znalazł się znów w tej samej pozycji bez jakiegokolwiek obrotu w międzyczasie - to bardzo ważne!

[ img ]

Cały czas wyrównujemy skręt pętli i owijającej ją końcówki pokrętki. Nasz splot powinien wyglądem przypominać wcześniej odłączoną resztę liny, teraz już dwużyłowej(**). W ten sposób dochodzimy dookoła do połączonych znaczników, które łączymy z kończącą się pokrętką kawałkiem taśmy. Możemy już odłączyć od pokrętki pierwszy kołeczek, bo już jest zbędny.

[ img ]

[ img ]

Teraz zajmujemy się pozostającym kawałkiem pokrętki, który cały czas leżał bez żadnego obrotu. Postępujemy analogicznie układając trzecią żyłę grumota aż dotrzemy znów do połączonych znaczników, które ostatecznie zdejmujemy.

[ img ]

Grumot powinien wyglądem skrętów przypominać linę w stanie początkowym!

[ img ]

Tu już widać wyraźnie, że mój grumot ma nieco większy skręt niż lina wyjściowa. odrobinę wzrosła też średnica splotu. O to mi chodziło!

Dokańczamy wplatanie pozostałej pokrętki aż do miejsca, gdzie skończyliśmy wplatać poprzednią. Owijamy względem siebie obydwa końce pokrętki.

[ img ]

Końcówki przewlekamy pod najbliższymi zwojami gotowego już grumota i je krótko obcinamy. Zakładamy na splot końców pokrętki klajd juzingiem mniej więcej na długości półtorej do dwóch średnic grumota i...

[ img ]

Cieszymy się skończonym dziełem!
Udało się! Mój grumot ma obwód 110 centymetrów i jest trochą twardszy od liny. Ma trochę własnego skrętu - wiszący zwija się podwójnie w ósemkę... Może jednak za dużo tych skrętów dodałem, ale to się wyrówna... z czasem. Będę go impregnował...

Wybrałem linę konopną umyślnie, bo w tym wypadku jest bodaj... najtrudniejsza. Na kręconych linach sizalowych, polipropylenowych, a nawet bawełnianych łatwiej zachować naturalny skręt oddzielonej pokrętki.

(*) - najczęściej robi się obecnie niewielkie grumoty z liny sizalowej do... zabawy pokładowej polegającej na rzucaniu grumotem tak, by zawisł na oddalonym kiju. Oczywiście... im mniejszy grumot i większa odległość, tym mniej trafionych rzutów.
(**) - linę kręconą dwużyłową nazywa się... postronkiem.

Dopisek po impregnacji:
Zaimpregnowany tak jak planowałem, grumot pociemniał i przestał się samoczynnie skręcać. I o to chodziło!

[ img ]

Miejsce, gdzie zbiegają się obydwa końce pokrętki oczywiście zabezpieczyłem niewielkim klajdem.

Grumot osobisty można też wypleść sobie... warkoczem! Mówiąc szczerze... wolę warkoczowy, bo jest płaski,no i zdecydowanie łatwiejszy do wykonania!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szplajsy

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 8 paź 2016, 15:44

Szplajs łączący z łańcuchem

Rozsądnym rozwiązaniem jachtowego kabla kotwicznego jest 5 - 6 metrów łańcucha dopiętego do kotwicy, a dalej mocna lina kotwiczna.
Po co aż tak?
Ano, po to, by ciężki łańcuch układał się na dnie, a dopiero potem dużo lżejsza od łańcucha lina biegła w górę do pokładu. Taki sposób daje możliwie głębokie "oranie" dna kotwicą oraz sporą elastyczność całego układu kotwicznego(*) i w dużym zakresie zmniejsza szarpnięcia jednostką oraz, co znacznie bardziej groźne... kotwicą.

Połączenie liny z łańcuchem można robić na co najmniej dwa sposoby:
1. na ostatnie oczko łańcucha założyć kauszę (trudno - bez rozgięcia na gorąco, a potem zakucia się nie obędzie!), a następnie na tej kauszy zapleść linę szplajsem lub zrobić pętlę zamkniętą długim klajdem. Powstaje w ten sposób duże miejscowe pogrubienie kabla kotwicznego, co może znacznie utrudniać przejście przez kluzy. Jeszcze gorsze do operowania z ciężką kotwicą na końcu jest połączenie łańcucha z uzbrojonym w kauszę uchem linowym przy pomocy szekli.
2. wpleść powrotnie linę w łańcuch.
3. bardzo długim szplajsem wpleść linę w ostatnich 10 - 12 oczek łańcucha. Unika się w ten sposób miejscowego pogrubienia kabla kotwicznego.

I właśnie tą trzecią metodę tu pokażę.

1. Najpierw do liny dobieramy stalowy łańcuch, najlepiej nierdzewny o takich oczkach, by z minimalnym oporem przechodziła przez nie lina złożona w hak.

[ img ]

2. Odmierzamy od końca liny długość 12 oczek łańcucha i zakładamy tam mocną opaskę, a na pokrętki zakładamy doraźne kolorowe opaski.

[ img ]

3. Odmierzony odcinek rozplatamy na pokrętki.

[ img ]

4. Z każdej pokrętki oddzielamy 1/4 jej żyłek, łączymy je w jedną i mamy teraz linę rozplecioną na 4 równe pasma, którym nadajemy naturalny dla nich skręt.

[ img ]

5. Dwa pasma przekładamy przez ostatnie oczko łańcucha zapamiętując ich kolory. Lekko skręcając każde pasmo zakładamy na odtworzonym kawałku liny kolejną opaskę. Po założeniu opaski każde pasemko należy "dokręcić" i wyciągnąć tak, by wszystkie były symetryczne. Przez kolejne oczko łańcucha przewlekamy znów dwa lekko poskręcane pasma liny bacząc, by powstawały pary naprzemienne np. jeśli w pierwszym oczku były pary/; biała-niebieska i żółta-czerwona, to w kolejnym powinny być: biała-żółta i niebieska-czerwona. Na zebrane znów pasma zakładamy kolejną opaskę, dokręcamy i dociągamy.

[ img ]
Widać, że nie zrobiłem dokręcenia i dociągnięcia w drugiej opasce. W trzeciej już to zrobiłem.

7. Przez kolejne oczko przewlekamy oczywiście parę biała-czerwona, zakładamy opaskę i analogicznie postępujemy aż do wyczerpania pasemek. W ostatnim oczku robimy mocną możliwie najdłuższą opaskę, ale taką, by cała mieściła się w oczku.

[ img ]
Uwaga! Na koniec nie powinno być widoczne żadne zetknięcie oczek. Umyślnie zrobiłem i pokazałem na powyższym zdjęciu błąd przeplecenia między ósmym a dziewiątym oczkiem. Tego na pewno należy unikać!

8. Na koniec oczywiście mocno impregnujemy linę.

To jest najbardziej skomplikowana i żmudna metoda łączenia liny z łańcuchem, ale ma tę niewątpliwą zaletę, że stosunkowo łatwa do przetarcia o przeszkody denne lina jest w tej metodzie najlepiej chroniona ogniwami łańcucha oraz najmniej go pogrubia, co ma niewątpliwą zaletę przy przechodzeniu przez kluzy.

(*) - działa to podobnie, ale znacznie lepiej niż prosiak - patrz słownik terminów żeglarskich.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość