Wypadki i zagrożenia w górach

Przygody uczestników forum oraz przez nich... zasłyszane

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

2018.12.26

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 26 gru 2018, 09:54

wp.pl napisał(a):Akcja ratownicza GOPR W Sudetach. Zabłądziła rodzina z dziećmi
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-ratownic ... 550689409a

Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR ratowała we wtorek czteroosobową rodzinę. Rodzice z dziećmi zabłądzili w rejonie Małego Śnieżnika. Akcja ratownicza trwała pięć godzin.

Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR otrzymała we wtorek po południu zgłoszenie od czeskiej Horskiej Służby o czterech osobach, które zabłądziły w górach - informują ratownicy na Facebooku. Chodziło o rodziców z dwojgiem dzieci w wieku 6 i 12 lat. Wiadomo było tylko, że prawdopodobnie utknęli oni w rejonie granicznego szlaku w rejonie Przełęczy Puchacza.

Ratownicy starali się dotrzeć do poszkodowanych skuterem śnieżnym oraz quadem na gąsienicach. Niestety, ze względu na teren, w jakim znajdowali się poszkodowani, ostatni etap akcji musieli pokonać na nartach skiturowych.

Poszkodowani nie mieli w telefonie aplikacji "Ratunek", więc czterech GOPR-owców szukało ich przez pięć godzin. Rodzinę odnaleziono w rejonie Małego Śnieżnika. Nie mieli latarek, a dzieci ubrane były w getry, sukienki oraz krótkie buty. Turyści nie byli przygotowani na panujące warunki i byli już w pierwszym stopniu hipotermii.

Ratownicy sprowadzili rodzinę do schroniska na Hali pod Śnieżnikiem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.02

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2019, 22:42

TOPR na swej stronie napisał(a):Poniedziałek 24.12.
O godz. 13.35 do TOPR zadzwonił turysta informując, że w 7-mio osobowej grupie schodzili z Liliowego w kierunku Hali Gąsienicowej . Pobłądzili we mgle, nie mogą odnaleźć zasypanego szlaku, proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w kierunku turystów wyruszył dyżurujący tam ratownik a z Centrali do pomocy w poszukiwaniach wyjechało 2 ratowników. O godz. 15.03 ratownik, który wyruszył z Hali dotarł do zagubionych turystów i przed 16-tą doprowadził ich do schroniska.
W czasie tych działań, za pośrednictwem aplikacji „ Na Ratunek” z Centralą TOPR skontaktował się turysta informując, że jest na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem, pobłądził w gęstej mgle, jest bardzo zmęczony, łapią go silne skurcze nóg, nie da rady o własnych siłach dotrzeć do schroniska. Turysta podał swoje namiary GPS. Z Centrali na Chochołowską wyjechało 12 ratowników. O godz. 18.03 ratownicy dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po napojeniu gorącą herbatą założono mu rakiety śnieżne i przed 20-tą doprowadzono do schroniska na Chochołowskiej. Po krótkim odpoczynku zwieziono go samochodem na Siwą Polanę, gdzie miał się przesiąść do swojego samochodu. Ponieważ samochód mu zamarzł i nie mógł go uruchomić, ratownicy odwieźli go na kwaterę w Kirach. Jak się okazało turysta dość późno bo około 11-tej wyruszył samotnie w kierunku Rakonia. Idąc pieszo przecierał zasypany szlak, co jakiś czas wpadając w głębokie zaspy. Duży wysiłek włożony w torowanie w głębokim śniegu doprowadził do skurczy Na dodatek we mglę pobłądził. Wyprawa ratunkowa przebiegała w trudnych warunkach pogodowych, przy mrozie i silnym wietrze i ograniczonej do kilku m widoczności. W takich warunkach nie powinno się, zwłaszcza samotnie wyruszać na takie wycieczki.
O godz. 20.49 recepcjonista z Murowańca zadzwonił do TOPR z informacją że do tej pory nie powrócił z wycieczki 23-letni turysta z Częstochowy, który około 10-tej rano wyruszył samotnie z zamiarem wyjścia na Kasprowy lub nad Czarny Staw i dalej w kierunku Zawratu. W pokoju pozostawił swoje rzeczy w tym czołówkę. Podano ratownikom nr telefonu turysty. Próby dodzwonienia się nie powiodły się ( jego telefon dzwonił- turysta nie odbierał). Rozpytano turystów w Murowańcu, jedni z nich potwierdzili, że podobnie ubranego turystę widziano jak podchodził w kierunku Kasprowego, ale nie byli pewni czy to był poszukiwany. Poproszono policję o namierzenie jego telefonu. Sprawdzono czy Słowaccy ratownicy nie udzielali pomocy poszukiwanemu turyście.

Wtorek 25.12.
Rano na poszukiwania w rejonie Hali Gąsienicowej wyruszyło 13 ratowników, którzy podzieleni na zespoły sprawdzali Zawrat, Kozią Dolinkę, , Karb, Świnicką Kotlinkę i Dol. Pańszczycy. W czasie poszukiwań policja przekazała informację, że jego telefon logował się do BTS w Murowańcu a o 13-tej do BTS na Kasprowym w kierunku Murowańca. Ratownicy doszli do wniosku, że turysta może być w tamtym rejonie lub zgubił telefon, tym bardziej, że Słowacy potwierdzili, że telefon poszukiwanego nie logował się do ich BTS-ów. Z Centrali w rejon Świnicy wyruszyła 4-osobowa grupa ratowników, z zadaniem sprawdzenia tego rejonu. O godz. 15.20 do ratowników dotarła informacją, że poszukiwany z obcego telefonu do swojego kolegi przesłał informację, że jest na dworcu…… w Liptowskim Mikulaszu. Poproszono słowacką Policję, by sprawdzili czy na dworcu w Mikulaszu rzeczywiście znajduje się poszukiwany turysta. O godz. 17.20 od Słowaków otrzymano informację, że policja nie odnalazła na dworcu w Mikulaszu poszukiwanego. Ze względu na zapadający zmrok i trudne warunki jakie panowały podczas poszukiwań, ratownicy powrócili do Centrali. O godz. 20-tej do TOPR zadzwonił poszukiwany informując, że jest cały i zdrowy. W rozmowie udało się ustalić, jak doszło do całego zdarzenia. Turysta około 10-tej wyszedł z Murowańca i udał się w rejon Kasprowego. Po drodze zgubił telefon, o czym zorientował się dość późno. We mgle dotarł na grań, nie wiadomo czy w rejonie Suchej Przeł. czy na Liliowym, tam pomyliły mu się kierunki i zamiast schodzić z powrotem na Halę zszedł do Dol. Cichej. Tam brodząc w śniegu dotarł, prawdopodobnie rano do Podbańskiej. Zamiast stamtąd zadzwonić, z leśniczówki lub hotelu do Murowańca lub TOPR-u na drodze złapał jakąś okazję i dojechał do Liptowskiego Mikulasza. Tam pożyczył od kogoś telefon i przesłał tylko informację do kolegi w Polsce. Na dodatek gdzieś się schował na dworu tak, że nie odnalazła go słowacka policja. Na kanwie tego zdarzenia znów widać, że szereg popełnionych przez turystę błędów: samotne wyjście w trudnych warunkach na wycieczkę, nie pozostawienie w recepcji schroniska informacji gdzie zamierza iść i kiedy wrócić, zgubienie telefonu, słaba znajomość topografii, wreszcie dziwne zachowanie i nie poinformowanie o swoim położeniu recepcji schroniska, najbliższych, czy TOPR-u skutkowało tym, że kilkunastu ratowników, w trudnych warunkach przy ograniczonej widoczności i zagrożeniu lawinowym prowadziło niepotrzebne poszukiwania. Ponadto do poszukiwań zaangażowano ratowników HZS, polską i słowacką policję.

Czwartek 27.12.
Po godz. 17-tej z Kotła Goryczkowego do Kuźnic przetransportowano skuterem narciarza, który doznał urazu nogi.

Piątek 28.12.
O godz. 10.14 za pomocą aplikacji „ Na ratunek” do TOPR dotarła informacja, że na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem zasłabła 37-letnia turystka, Wystartował śmigłowiec, ze względu na kiepskie warunki nie było możliwości desantu ratowników w pobliżu turystki. Śmigłowiec powrócił do bazy. Kolejnym lotem dowiózł na Polanę Chochołowską 5-ciu ratowników ze sprzętem do transportu, którzy na nartach udali się w rejon wypadku. O 11.51 ratownicy dotarli do turystki. Okazało się, że turystka skarży się na silne dolegliwości gastryczne. Po udzieleniu I pomocy turystkę włożono do noszy Skeed i rozpoczęto transport w kierunku schroniska, gdzie dotarto o 13.57. Tam turystka odmówiła transportu do szpitala, postanowiła pozostać w schronisku.
W czasie tych działań, powiadomiono TOPR, że na szlaku do Jaskini Raptawickiej znajduje się turysta z urazem nogi. Z Centrali do Dol. Kościeliskiej wyjechało dwóch ratowników, którzy przetransportowali kontuzjowanego do szpitala.

Niedziela 30. 12.
Po godz. 10-tej z Kondratowej przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu stopy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.04

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 4 sty 2019, 22:03

HZS na swej stronie napisał(a):Chatu pod Rysmi zasiahla lavína

Dňa 4. 1. 2019 oznámili náhodní svedkovia pád lavíny spod Ťažkého štítu, ktorá zasiahla Chatu pod Rysmi. Situáciu odišli preveriť záchranári HZS z Oblastného strediska Vysoké Tatry. Odtrh lavíny mal výšku približne 2 metre, šírku približne 300 m a dĺžku približne 400 m. V chate sa našťastie v tom čase nikto nenachádzal, strechu chaty zasypalo snehom, ale lavína nespôsobila veľké škody. Bližšie informácie poskytnú príslušníci Strediska lavínovej prevencie na stránke www.lavíny.sk po zmonitorovaní udalosti v teréne.


wp.pl na ten sam temat napisał(a):Lawina zeszła na Schronisko pod Rysami. Prawie je przykryła
źródło - https://www.o2.pl/artykul/lawina-zeszla ... 642492033a

Potężna lawina zeszła najprawdopodobniej z masywu Ciężkiego Szczytu. Uderzyła w Schronisko pod Rysami po słowackiej stronie Tatr.

Śnieg zasypał znaczną część budynku. Skala zniszczeń nie jest na razie znana. Na razie nie ma informacji o ofiarach lawiny - donosi portal tvnoviny.sk. W schronisku nikogo nie było, bo zimą jest ono wyłączane z ruchu turystycznego.

Na miejsce udali się ratownicy, by sprawdzić, co się stało. Lawina miała około 2 metry wysokości, prawie 300 metrów szerokości i 400 metrów długości – podaje w komunikacie Horská Záchranná Služba.

W całych Tatrach obowiązuje 4. stopień zagrożenia lawinowego. Jak podkreślają ratownicy TOPR, w górach nadal jest bardzo niebezpiecznie. W ciągu najbliższej doby spodziewane się kolejne obfite opady śniegu.

Schronisko pod Rysami zbudowano w 1993 roku. Jest najwyżej położonym tego typu obiektem w Tatrach. Mieści się na osuwisku pod przełęczą Waga w górnej części Doliny Żabiej Mięguszowieckiej. Ze względu na specyficzne położenie było kilkakrotnie niszczone przez lawiny
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.15

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 15 sty 2019, 13:24

wp.pl napisał(a):Akcja ratunkowa w górach. Poszukiwani wykopali jamę śnieżną. Palili kask i gogle
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-ratunkow ... 780228225a

Aż 40 ratowników brało udział w akcji ratunkowej w rejonie Pilska. W poniedziałek wieczorem dostali informację o zaginionych dwóch narciarzach. Poszukiwanym udało się schronić w wykopanej jamie śnieżnej. Palili kaski i gogle, by się ogrzać.
Akcja ratunkowa trwała całą noc

Ratownicy GOPR prowadzili w nocy z poniedziałku na wtorek wyjątkowo trudną akcję ratunkową. Wieczorem ratownik dyżurny otrzymał zgłoszenie od zaniepokojonych narciarzy, że ich dwaj koledzy, z którymi się rozdzielili, nie dotarli w umówione miejsce, a ich telefony są poza zasięgiem.

Podjęto decyzję o poszukiwaniach. W związku z tym, że w górach panują skrajnie trudne warunki na miejsce wysłano ratowników wszystkich sekcji operacyjnych. Byli oni skuterami śnieżnymi wywożeni na Halę Miziową.

Ze względu na prawdopodobieństwo, że narciarze mogli zjechać na słowacką stronę, po kontakcie z Horską Służbą otrzymano zgodę na wysłanie patroli w tamten rejon. Horska Służba rozpoczęła patrole dna doliny Roztoki - informuje GOPR Beskidy na swoim profilu na Facebooku.

W nocy udało się poszukiwanych odnaleźć w zaimprowizowanym schronieniu, pod gałęziami jednego z drzew. Byli wyziębieni i przemoczeni. Aby zagrzać się, rozpalili ognisko i spalili część swojego wyposażenia m.in. kask narciarski i gogle. Dostali od ratowników ciepłe napoje i suche ubrania.

Wszyscy mogą mówić o dużym szczęściu, bo tuz po wyjściu z kryjówki, na improwizowane schronienie spadło łamiące się drzewo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.16

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 16 sty 2019, 20:18

TOPR na swej stronie napisał(a):31.12. Poniedziałek.
Po dwunastej z szlaku na Nosal przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu nogi.
O godz. 12.50 do TOPR zadzwonił mężczyzna informując, że jego kolega wybrał się na skitury w rejon Kasprowego. W śnieżycy, mgle i silnym wietrze stracił orientację, podał swoje namiary GPS, gdzie się aktualnie znajduje i w jego telefonie wyczerpała się bateria. Według podanych informacji skitourowiec powinien się znajdować w rejonie Przeł. Nad Zakosy, w pobliżu słupka granicznego nr.225. Tam na poszukiwania wyruszało z Kasprowego dwóch ratowników, którzy po dotarciu w rejon, gdzie miał oczekiwać poszukiwany, nikogo nie znaleźli a wszelkie ślady zostały zasypane. Ratownicy zawrócili w kierunku Kasprowego wędrując od słupka do kolejnego słupka granicznego licząc, że może we mgle rozminęli się z poszukiwanym. Zjechali w kierunku Pośredniego Goryczkowego sprawdzić, czy przypadkiem tam nie zjechał skitourowiec. W czasie tych działań udało się skontaktować telefoniczne z poszukiwanym ( jego bateria w telefonie na chwilę „ożyła”). W czasie rozmowy podał swoje aktualne dane. Okazało się, że znajduje się on na wierzchołku Czuby Goryczkowej, a podchodząc tam, zgubił po drodze narty. W tamten rejon z Centrali przez Kasprowy wyruszyła kolejna ekipa ratowników, którzy o 16.29 dotarli do poszukiwanego narciarza. Asekurując doprowadzili go na Kasprowy. Stamtąd został on kolejką zwieziony na Myślenickie Turnie i dalej skuterem do Kuźnic. Najprawdopodobniej skitourowiec zamiast na Kasprowy dotarł na Przeł. nad Zakosy. Stamtąd zadzwonił do kolegi podając mu swoje namiary. Zamiast pozostać w miejscu i czekać na pomoc, postanowił iść na Kasprowy, lecz pomylił kierunki i poszedł na zachód dochodząc do Czuby Goryczkowej. Poszukiwania były prowadzone w bardzo trudnych warunkach, przy silnym wietrze, opadzie śniegu, ograniczonej do kilku m widoczności i zagrożeniu lawinowym.

2.01. Środa
Nad ranem na prośbę pogotowia, które nie było w stanie dojechać do chorej, ratownicy TOPR pojechali do Gronia na Janiołów Wierch i przetransportowali ją do oczekującej na odśnieżonej drodze karetki pogotowia.
O godz. 16.03 do TOPR zadzwonili turyści znajdujący się w Dol. Roztoki na szlaku do 5-ciu Stawów, informując że Buczynowym Żlebem na szlak w Dol. Roztoki zeszła lawina. Przed zejściem lawiny na rozwidleniu zielonego i czarnego szlaku widzieli 2 osoby. Według nich te osoby mogły zostać przysypane przez lawinę. O godz. 16.18 na Wodogrzmoty i dalej na miejsce zdarzenia wyruszyła pierwsza grupa ratowników. W kolejnych kilkuminutowych odstępach w tamten rejon wyruszyły kolejne grupy ratowników w sumie 19 osób i pies lawinowy. O godz. 17.45 po rozmowach telefonicznych z kolejnymi świadkami zdarzenia ustalono, że lawina nie zasypała nikogo, wobec tego odwołano ratowników do Centrali. Na kanwie tego zdarzenia dwie refleksje. Ratownikom mimo użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych w samochodach trudno było się przebić zakorkowanymi drogami w kierunku Palenicy Białczańskiej, oraz problemem było poruszanie się skuterami śnieżnymi po zasypany dużą ilością śniegu szlakiem w Dol. Roztoki. Turyści wędrujący w takich warunkach nie powinni wychodzić na szlak.
W czasie tych działań przez aplikację „Na Ratunek” do ratowników dotarła informacja, że dwoje turystów wędrując szlakiem z Równi Waksmundzkiej do Murowańca potrzebuje pomocy. Nie są w stanie w głębokim śniegu kontynuować dalszej wędrówki. Z Hali Gąsienicowej w ich kierunku wyruszył znajdujący się tam ratownik. Do pomocy wyruszyło mu 4 ratowników, którzy wcześniej działali na lawinisku w Dol. Roztoki. O godz. 20.16 doszli do turystów i po 22-giej dotarli z nimi do Murowańca.

3.01. Czwartek
Tego dnia TOPR ogłosił IV stopień zagrożenia lawinowego a TPN zamknął szlaki powyżej górnej granicy lasu i Drogę do M. Oka,

4.01. Piątek
Tego dnia śmigłowcem ze schroniska w 5-ciu Stawach ewakuowano 21 turystów, którym duże opady śniegu odcięły bezpieczny powrót.

5.01.
Ze względu na zagrożenie lawinowe zamknięto schronisko w Dol. Kondratowej.

Poniedziałek 7.01.
Przed godz. 13-tą z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego turystę, który ze względu na zasypany szlak i duże zagrożenie lawinowe nie mógł bezpiecznie zejść na Wodogrzmoty.

Piątek 11.01.
Po godz. 11-tej z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala chorego pracownika schroniska.

Niedziela 13.01.
Na prośbę Grupy Podhalańskiej GOPR ze schroniska pod Bereśnikiem przetransportowano do szpitala w Zakopanem 31-letniego turystę z podejrzeniem urazu kręgosłupa.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.23

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 23 sty 2019, 20:50

TOPR na swej stronie napisał(a):Sobota 19.01.
O godz. 16.32 do TOPR zadzwonił turysta schodzący szlakiem z Gubałówki informując, że na ścieżce znalazł osłabioną i wychłodzoną kobietę. W tamto miejsce udał się ratownik pełniący dyżur na Gubałówce. Tuż przed 17-tą ratownik dotarł na miejsce zdarzenia informując Centralę, że „turystka” będącą w stanie po spożyciu alkoholu, nie jest w stanie samodzielnie dojść w bezpieczne ( ciepłe) miejsce. Ratownik poprosił o wsparcie kolegów z Centrali, gdyż sam nie był w stanie transportować kobiety. Z Centrali z pomocą pospieszyło 3 ratowników, którzy przetransportowali kobietę do będącego poniżej samochodu i przewieźli ją do szpitala.
Po godz. 13-tej z Dol. Strążyskiej do szpitala przetransportowano turystkę, która powyżej szałasu doznała urazu nogi. Ze względu na zalegające na drodze w Dolinie śniegi do transportu do wylotu Doliny trzeba było użyć skutera śnieżnego.


wp.pl napisał(a):Opadli z sił, wezwali GOPR. Akcja w Gorcach
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/opadli-z-sil-w ... 929041537a

Niebezpieczne, zimowe warunki w górach. Ratownicy GOPR sprowadzają ze szczytu Lubania trójkę turystów, którzy opadli z sił podczas wyprawy zielonym szlakiem. Służby apelują: nie macie doświadczenia, nie idźcie w góry.
Do akcji skierowano dwa zespoły ratowników GOPR z Sekcji Operacyjnych Szczawnica i Krościenko.

To już kolejna tej doby akcja ratunkowa w masywie Lubania w Gorcach. Po całonocnych, szczęśliwe zakończonych poszukiwaniach młodego mężczyzny, ratownicy GOPR po godz. 17 zostali wezwanie do pomocy trójce turystów, którzy opadli z sił schodząc zielonym szlakiem ze szczytu Lubania (1225 m) do Grywałdu.

"Mężczyźni są wyczerpani całodzienną wędrówką w głębokim śniegu i nie są w stanie jej samodzielnie kontynuować. Dodatkowo posiadają przy sobie tylko jedną sprawną latarkę, co znacznie utrudnia poruszanie się" - podaje Grupa Podhalańska GOPR w mediach społecznościowych.

Pozycję turystów udało się namierzyć dzięki sygnałom z ich telefonów komórkowych i aplikacji "Ratunek".

Do akcji skierowano dwa zespoły ratowników GOPR z Sekcji Operacyjnych Szczawnica i Krościenko nad Dunajcem, którzy korzystają ze skuterów śnieżnych.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 28 sty 2019, 12:52

TOPR na swej stronie napisał(a):Czwartek 24.01.
O godz. 19.45 powiadomiono TOPR, że podczas zejścia z Kasprowego W. w kierunku Hali Gąsienicowej upadła i złamała nogę turystka. Z pomocą pospieszyło 2 ratowników pełniących dyżur na Hali Gąsienicowej, którzy o 20.15 dotarli do rannej. Po udzieleniu I pomocy zwieziono ją skuterem na Halę Gąsienicową i dalej do Brzezin, gdzie o 21.52 została przekazana załodze karetki pogotowia.

Piątek 25.01.
O godz. 16.14 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz ze znajomą schodzili z Małołączniaka do Dol. Miętusiej. Zgubili szlak, weszli w stromy, zaśnieżony teren, z którego nie są w stanie samodzielnie się wydostać. Z Centrali na Przysłop Miętusi i dalej w kierunku turystów wyruszyła 5-cio osobowa ekipa ratowników. O godz. 19.36 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów, którzy znajdowali się w Kobylarzowym Żlebie. Po ogrzaniu i napojeniu herbatą, wyprowadzili ich na szlak, którym zeszli na Przysłop Miętusi. Stamtąd turystów zwieziono skuterem do Kir. Ponieważ turystom nic się nie stało, stamtąd udali się do miejsca zamieszkania a ratownicy o godz. 22.15 powrócili na Centralę.

Sobota 26.01.
O godz. 13.27 do TOPR zadzwonił turysta informując, że podczas zejścia z Małołączniaka w kierunku Dol. Miętusie zgubił szlak. Dzięki aplikacji „Na Ratunek” ratownicy ustalili jego położenie . Okazało się, że turysta zgubił się w tym samym miejscu co poprzedniego dnia schodzący z Małołączniaka turyści. Telefonicznie wyprowadzono go na szlak, którym bezpiecznie dotarł na Przysłop Miętusi. Okazało się, że turysta szedł śladami poprzedników i pobłądził w Kobylarzowym Żlebie, w miejscu, w którym szlak skręca w prawo i dalej prowadzi na Przysłop Miętusi.
O godz. 14.10 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z kolegą chorym na astmę schodzili z Hali Gąsienicowej na Brzeziny. Kolega zapomniał zabrać ze sobą leków, źle się poczuł i nie da rady kontynuować zejścia. Z Centrali w kierunku Hali Gąsienicowej wyjechało 2 ratowników, którzy o godz. 14.45 dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu I pomocy został on samochodem przetransportowany do szpitala.
O godz. 16-tej do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz ze znajomą schodzą z Ciemniaka w kierunku Zahradzisk. Zgubili szlak. Dzięki podaniu współrzędnych GPS naprowadzono ich na szlak. O godz. 17.09 kolejny telefon od turystów z informacją, że znów zgubili szlak. Okazało się, że w rejonie Chudej przeł. zaczęli schodzić w kierunku Dol. Tomanowej. Ponowne próby telefonicznego naprowadzenia na szlak nie powiodły się. Z Centrali w kierunku turystów wyruszyło 4 ratowników, którzy o 21.11 dotarli turystów. Po ogrzaniu i napojeniu herbatą o godz. 22.05 sprowadzono ich na Zahradziska, skąd samochodem przewieziono ich do Zakopanego.

Niedziela 27.01.
O godz. 14.34 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z żoną i dwójką dzieci ( 9 i 10 lat) schodzą niebieskim szlakiem z Hali Gąsienicowej do Kuźnic. Są około 250 m poniżej Przeł. między Kopami. Ze względu na silny wiatr i zamieć nie są w stanie iść dalej ani powrócić na Przeł. Proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w kierunku turystów wyruszył pełniący tam dyżur ratownik, który o 15.08 dotarł do turystów i o 16.10 sprowadził ich do Kuźnic.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.30

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 30 sty 2019, 17:54

Tygodnik Podhalański napisał(a):Lawina pod Rysami porwała sześć osób
źródło - http://24tp.pl/n/54761

Na miejsce poleciał śmigłowiec z ratownikami TOPR i psami lawinowymi. Lawina porwała sześć osób. Trzy są w dość ciężkim stanie.
Pod śniegiem znalazło się sześć osób. Na miejscu znajdowało się kilka grup turystów. Nie wiadomo, kto wywołał lawinę.
- Stan trzech osób jest poważny. Po jedną z nich leci śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, żeby ją przetransportować bezpośrednio do Krakowa. Jeden pacjent w stanie ciężkim trafił do szpitala w Zakopanem - mówił po godz. 12 Stanisław Krzeptowski Sabała, ratownik TOPR. - Śmigłowiec poleciał teraz wysadzić ratowników, aby sprowadzili turystów, którzy są powyżej lawiny.
Informacja o lawinie pochodziła od osoby, która zobaczyła, że masy śniegu porywają turystów. Cztery porwane osoby pochodzą ze Śląska, a dwie z naszego regionu.
Ostatecznie osoba w najcięższym stanie z Zakopanego została przetransportowana do szpitala w Nowym Targiem, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.


wp.pl na ten sam temat napisał(a):Tatry: w rejonie Rysów zeszła lawina. Przysypała pięć osób
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/tatry-w-rejoni ... 701886593a

Ratownicy TOPR znów w akcji. W rejonie Rysów zeszła lawina. Pod śniegiem znalazło się pięć osób. Na szczęście ratownikom udało się je odnaleźć. Trzy z nich są ranne.
W rejonie Rysów zeszła lawina
Informację o zejściu lawiny w rejonie Rysów - podał portal rmf24.pl. Na miejsce polecieli śmigłowcem ratownicy TOPR z psami, które potrafią odnaleźć przysypanych przez śnieg ludzi.
Portal tp24.pl podaje, że pod śniegiem znalazło się pięć osób. Ratownikom udało się odnaleźć i wyciągnąć na powierzchnię wszystkich zasypanych. Z najnowszych informacji wynika, że trzy osoby są ciężko ranne.
- Stan trzech osób jest poważny. Po jedną z nich leci śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, żeby ją przetransportować bezpośrednio do Krakowa. Jeden pacjent w stanie ciężkim trafił do szpitala w Zakopanem - powiedział portalowi tp24.pl Stanisław Krzeptowski Sabała, ratownik TOPR. - Śmigłowiec poleciał teraz wysadzić ratowników, aby sprowadzili turystów, którzy są powyżej lawiny - dodał.
Z informacji na stronie TOPR wynika, że w Tatrach obowiązuje drugi (w pięciostopniowej skali) stopień zagrożenia lawinowego. Są one możliwe szczególnie na stromych stokach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.31

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 31 sty 2019, 12:32

Tygodnik Podhalański napisał(a):Ratownicy TOPR uratowali dwójkę turystów. Osłabiona kobieta spędziła noc w górach
źródło - http://24tp.pl/n/54777

Akcja rozpoczęła się wczoraj wieczorem. Brało w niej udział kilkunastu ratowników. W rejonie Zawratu i Świnicy utknęło dwoje turystów. Gdy do znajdującej się w rejonie Gąsienicowej Turni pary dotarli ratownicy okazało się, że mężczyzna jest w niezłym stanie, a kobieta jest osłabiona.
Turystę ratownicy sprowadzili w dół, turystka została ona na miejscu pod opieką ratownika w wykopanej w śniegu jamie. Nad ranem zabrał ich śmigłowiec TOPR.
Przypomnijmy, że szlak między Zawratem a Świnicą, gdzie znajdowali się turyści jest zamknięty z powodu obrywów skalnych.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.04

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 4 lut 2019, 20:47

TOPR na swej stronie napisał(a):29.01. Wtorek
Po godz. 15-tej z Dol. Kościeliskiej przetransportowano szpitala turystę, który doznał urazu nogi.

30.01. Środa
O godz. 11.05 do TOPR zadzwonił turysta informując, że 6 osób ( w różnych grupach) szło na Rysy. Ruszyła lawina, która zabrała ich w dół. Na powierzchni w jego zasięgu wzroku są 3 osoby, brakuje 3 osób. Te które są w jego pobliżu są w ciężkim stanie, ale są przytomne. O godz. 11.09 startuje śmigłowiec, który spod Centrali zabiera 4 ratowników i 2 psy lawinowe. O godz. 11.19 do TOPR zadzwonił jeden z turystów, którzy w tym czasie szli na Rysy informując, że lawina została uruchomiona pod Przełączką pod Rysami, jego nie zabrała. Potwierdza, że wraz z nim na Rysy szło 6 osób. Żadnej z nich nie widzi. O godz.. 11.28 pierwsza grupa ratowników desantuje się w pobliżu leżących osób, około 15 m poniżej progu w Wielkim Wołowym Żlebie. Ratownicy potwierdzają, że na powierzchni lawiniska leżą 4 osoby z poważnymi urazami. Po desancie śmigłowiec leci w górę lawiniska, by z powietrza sprawdzić, co z pozostałymi dwoma osobami. Ratownik z pokładu śmigłowca dostrzega dwie osoby. Jedna z nich schodzi w dół, ( jak się później okazało, to turysta , który jako drugi dzwonił do TOPR informując o lawinie). Ponieważ wszyscy turyści są na powierzchni, śmigłowiec leci do Zakopanego po kolejną grupę ratowników i sprzęt do transportu rannych, gdyż jak się okazało 2 osoby mają poważne urazy i wymagają pilnego transportu do szpitala. W międzyczasie o zdarzeniu powiadomiono Centrum Hipotermii Głębokiej w Krakowie by byli przygotowani na ewentualne działania. Po dostarczeniu sprzętu transportowego, śmigłowiec wywozi 2 ratowników w okolice tzw „Kamienia”, tam desantują się w pobliżu dwóch turystów. Jeden z nich ze względu na odniesione obrażenia ( lekkie) zostaje wraz z towarzyszącym mu ratownikiem wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do M. Oka. Drugi, który nie odniósł obrażeń schodzi samodzielnie z towarzyszącym mu ratownikiem. Najciężej ranni w pierwszej kolejności zostają przetransportowani śmigłowcem na lądowisko przy zakopiańskim szpitalu. Jeden z nich ze względu na poważne obrażenia głowy zostaje śmigłowcem LPR przetransportowany do Nowego Targu.
Po przetransportowaniu rannych w kolejnych lotach śmigłowiec zabiera do Zakopanego ratowników biorących udział w akcji, psy lawinowe i sprzęt.
Jak doszło do wypadku? 2 taterników wybrała się na Rysy w celu wspinaczki fragmentem Grani Głównej Tatr. Za nimi podążyło 4 turystów. Będąc około 30 m od Przełączki (na wysokości 2400 m), pierwsza grupa wyzwoliła lawinę. Turyście, który jako drugi zadzwonił do TOPR udało się odskoczyć z toru lawiny, wbić czekan, co uchroniło go przed porwaniem przez masy śniegu. Pozostałych lawina porwała i zwlokła na wysokość około 1700 m. Według relacji uczestników zdarzenia, po zatrzymaniu lawiny, dwie osoby były całkowicie zasypane , pozostałym dwóm z mas śniegu wystawały ręka i głowa. Wszyscy zasypani odkopali się sami. Podczas spadania w rejonie wylotu Rysy, lawina wyrzuciła jednego turystę ( tego, którego śmigłowiec przetransportował do M. Oka). Żaden z uczestników zdarzenia nie posiadał lawinowego ABC a doświadczeni taternicy kaski i czekany mieli w plecakach. Lawina miała długość około 1 km a deniwelacja pomiędzy początkiem i końcem lawiny wynosiła 700 m. Wszyscy, którzy zostali porwani przez lawinę, mimo odniesionych obrażeń mogą mówić o ogromnym szczęściu, że nie stracili życia oraz , że była lotna pogoda, co pozwoliło kilkunastu ratownikom biorącym udział w akcji szybko dotrzeć z pomocą. Wierzący niech przyjmą to zdarzenie w charakterze cudu, bo cuda czasem w Tatrach się zdarzają.
O godz. 17.45 do ratowników dotarła informacja o zagubieniu się turystki w rejonie Żółtego Potoku. Z pomocą pospieszyło z Murowańca dwóch ratowników, którzy o godz. 18.37 dotarli do turystki i po 19-tej doprowadzili ją do Murowańca.
O godz. 18. 03 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz ze znajomą schodzili ze Świnicy w kierunku Zawratu. Utknęli w stromych głębokich śniegach, Nie są w stanie dalej iść, potrzebują pomocy. O godz. 19-tej z Centrali na Wodogrzmoty wyruszyła 6-cio osobowa grupa ratowników. W tym czasie , celem namierzenia, w którym miejscu znajdują się turyści, ze schroniska w Stawach w ich kierunku wyruszył pełniący tam dyżur ratownik, który zauważył światła turystów pod Gąsienicową Turnią, zdecydowanie bliżej Świnicy niż Zawratu. W związku z tym o godz. 20.30 z Hali Gąsienicowej przez Liliowe, Świnicę w kierunku turystów wyruszyło 4 ratowników, którzy o 0.02 dotarli do oczekujących turystów. Ratownicy, którzy wyruszyli z Centrali dotarli na Zawrat, ale ze względu na duże zagrożenie lawinowe nie ruszyli dalej tylko czekali na informację od grupy, która przez Świnicę dotarła do turystów. Okazało się że turystka jest w nienajlepszym stanie, nie da rady poruszać się dalej, opadła z sił, jest wychłodzona. Podjęto decyzję, by ratownicy wykopali jamę, w niej umieścili turystkę, przy użyciu pakietów grzewczych, NRC- tek i śpiwora, podając gorącą herbatę chronili ją przed zimnem. Do czuwania nad nią pozostał jeden z ratowników. 3 ratowników, asekurując wyprowadziło turystę na Świnicę i o godz. 3.20 doprowadzili go do Murowańca. Pozostali ratownicy powrócili do schroniska w Stawach. O godz. 7.25 wystartował śmigłowiec, którym turystka została przetransportowana do szpitala.

31.01. Czwartek
Po godz. 11-tej z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która doznała urazu kolana.
Po godz. 12-tej z Kalatówek do szpitala przetransportowano 58-letnią turystkę, która upadając doznała kontuzji ręki.
O godz. 16.14 powiadomiono TOPR, że podczas zjazdu na „jabłuszku zachodnim zboczem Gubałówki, uderzyła w drzewo i straciła przytomność 18-letnia turystka z Warszawy. Z Centrali na sygnałach wyruszyła karetka TOPR, z Gubałówki na miejsc zdarzenia wyruszył pełniący tam dyżur ratownik. Chwilę po tym ze względu na stan poszkodowanej na miejsce zdarzenia wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się w pobliżu. Po udzieleniu I pomocy, turystkę, która odzyskała przytomność ,śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

1.02. piątek
Po godz. 13-tej ze szlaku z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która doznała urazu kolana uniemożliwiającego dalsze samodzielne poruszanie się.

3.02. Niedziela
O godz. 14.55 do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Buli pod Rysami, w prawej części ściany na Drodze „ Żlebem” utknęli dwaj wspinacze. ( Brak umiejętności?? Brak sił?), proszą o pomoc. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu desantował się jeden z ratowników, który założył stanowisko. Następnie w to miejsce desantowało się dwóch kolejnych ratowników, który ze stanowiska zjechali do znajdujących się poniżej taterników. Po przygotowaniu ich do podebrania , nadleciał śmigłowiec. Bezpośrednio ze ściany wraz z towarzyszącymi im ratownikami zostali oni wciągnięci dźwigiem na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowani do Zakopanego.


wp.pl napisał(a):Tragedia w Alpach. Polak wśród ofiar śmiertelnych
źródło - https://www.o2.pl/artykul/tragedia-w-al ... 215762561a

Polak jest jedną z 6 osób, które zginęły w lawinach we włoskich Alpach. Ratownicy dotarli do kolejnych zwłok.

W poniedziałek służby ratunkowe odnalazły ciała czworga narciarzy. Porwała ich lawina, która zeszła w niedzielę w dolinie Veny we włoskich Alpach.

Zgłoszenie o zaginięciu dotyczyło dwóch Brytyjczyków i dwóch Francuzów. Mieli oni jeździć na nartach w pobliżu kurortu Courmayeur. Początkowo ratownicy wypatrzyli z samolotu zwłoki tylko trzech osób - podaje agencja AP.

Nieco później pojawiła się wiadomość o odnalezieniu czwartego ciała. Włoscy ratownicy poinformowali, że był to Polak rezydujący we francuskim Chamonix. Z kolei niepotwierdzone informacje mówią, że brytyjskie ofiary pochodziły tak naprawdę z Nowej Zelandii, jedynie mieszkały w Londynie.

W niedzielnych lawinach zginęło także dwóch Włochów. Zeszły one w Dolinie Aosty oraz w regionie Górnej Adygi.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.12

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 12 lut 2019, 18:21

wp.pl napisał(a):W Beskidzie Śląskim zaginął turysta. 19-latek nie ma jedzenia i wody
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/w-beskidzie-sl ... 707125889a

Trwa akcja poszukiwawcza 19-latka, który w poniedziałek wyszedł w Beskid Śląski. Turysta kilka godzin później poinformował ojca, że zszedł ze szlaku. Od tego momentu nie ma z nim kontaktu. 19-latek pochodzi z Bielska-Białej

19-latek z Bielska Białej wyruszył w góry w poniedziałek. Ojciec odwiózł go w rejon bielskiej Wapienicy. Turysta nie zabrał ze sobą wody ani jedzenia.

Pomiędzy godz. 11 a 12 skontaktował się z rodziną. Powiedział ojcu, że zszedł ze szlaku i zabłądził w okolicach Błatniej od strony Wapienicy.

19-latek wyszedł w góry w czarnym polarze z białym napisem "Fjord Nansen” na lewej piersi. Miał na sobie czarne spodnie dresowe "Nike" i czarną czapkę oraz czerwone buty sportowe z szarą podeszwą marki "Nike”. Wziął ze sobą plecak z motywem moro. Turysty szukają GOPR, policja i leśnicy.


Kolejna wiadomość o 20:17:
wp.pl napisał(a):Beskid Śląski. Tragiczny finał akcji poszukiwawczej, nie żyje 19-letni turysta
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/beskid-slaski- ... 819658881a

Ratownicy GOPR znaleźli ciało 19-latka z Bielska-Białej. Turysta w poniedziałek zabłądził w masywie Błatniej w Beskidzie Śląskim.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.18

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 18 lut 2019, 20:59

wp.pl napisał(a):Akcja TOPR pod Rysami. Zaskakujący sprzęt ukraińskich turystów
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-topr-pod ... 159976577a

Piękna pogoda, która zawitała w Tatry, zachęciła turystów do wycieczek górskich. Tylko w niedzielę TOPR interweniowało kilka razy. Uratowano turystę, który zsunął się ze zbocza Rysów. Największe zaskoczenie wzbudziła jednak grupa z Ukrainy, która poszła na najwyższy szczyt polskich Tatr wyposażona w raki i czekany... własnej roboty.
W niedzielę ratownicy TOPR dostali zgłoszenie, że podczas zejścia z Rysów ktoś poślizgnął się na śniegu i zsunął się około 100 m. Turysta z Ukrainy doznał mocnych otarć i potłuczeń. Jak się okazało, wybrał się wysokie góry bez raków i czekana.
Na ratunek ukraińskiemu turyście ruszył śmigłowiec TOPR. Z jego pokładu ratownicy zostali spuszczeni w pobliżu rannego. Potem windą został on wciągnięty na pokład helikoptera i przetransportowany do szpitala.

Czekany z drutu zbrojeniowego
Inna grupa ukraińskich turystów, która wybrała się na Rysy w niedzielę, była zabezpieczona w raki i czekany, ale... własnej roboty.
Mieli gumowce owinięte taśmą montażowo-izolacyjną, na rękach rękawice robocze, prowizoryczne raki przyczepili do butów plastikowymi opaskami, a czekany zrobili z drutu zbrojeniowego. Tak wyposażonych wędrowców napotkał pan Bartosz, turysta ze Śląska - informuje gazetakrakowska.pl.
- Spotkałem ich w niedzielę o godz. 6.30 rano nad Czarnym Stawem pod Rysami - mówi portalowi pan Bartosz. - Poszli na szczyt i tam dotarli, bo dwaj moi koledzy ich widzieli. Ja wycofałem się od stawu. Podobno ich zejście też wyglądało ciekawie. W większości zjeżdżali na tyłkach - dodaje.
Ukraińcy wracając z Rysów, zgubili jeden z "czekanów". Jego zdjęcie opublikowała na Facebooku firma Plecaki Lawinowe
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10862
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Opowieści i relacje ku przestrodze i... nie tylko

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości