Wypadki i zagrożenia w górach

Przygody uczestników forum oraz przez nich... zasłyszane

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

2018.12.26

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 26 gru 2018, 09:54

wp.pl napisał(a):Akcja ratownicza GOPR W Sudetach. Zabłądziła rodzina z dziećmi
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-ratownic ... 550689409a

Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR ratowała we wtorek czteroosobową rodzinę. Rodzice z dziećmi zabłądzili w rejonie Małego Śnieżnika. Akcja ratownicza trwała pięć godzin.

Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR otrzymała we wtorek po południu zgłoszenie od czeskiej Horskiej Służby o czterech osobach, które zabłądziły w górach - informują ratownicy na Facebooku. Chodziło o rodziców z dwojgiem dzieci w wieku 6 i 12 lat. Wiadomo było tylko, że prawdopodobnie utknęli oni w rejonie granicznego szlaku w rejonie Przełęczy Puchacza.

Ratownicy starali się dotrzeć do poszkodowanych skuterem śnieżnym oraz quadem na gąsienicach. Niestety, ze względu na teren, w jakim znajdowali się poszkodowani, ostatni etap akcji musieli pokonać na nartach skiturowych.

Poszkodowani nie mieli w telefonie aplikacji "Ratunek", więc czterech GOPR-owców szukało ich przez pięć godzin. Rodzinę odnaleziono w rejonie Małego Śnieżnika. Nie mieli latarek, a dzieci ubrane były w getry, sukienki oraz krótkie buty. Turyści nie byli przygotowani na panujące warunki i byli już w pierwszym stopniu hipotermii.

Ratownicy sprowadzili rodzinę do schroniska na Hali pod Śnieżnikiem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10840
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.02

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2019, 22:42

TOPR na swej stronie napisał(a):Poniedziałek 24.12.
O godz. 13.35 do TOPR zadzwonił turysta informując, że w 7-mio osobowej grupie schodzili z Liliowego w kierunku Hali Gąsienicowej . Pobłądzili we mgle, nie mogą odnaleźć zasypanego szlaku, proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w kierunku turystów wyruszył dyżurujący tam ratownik a z Centrali do pomocy w poszukiwaniach wyjechało 2 ratowników. O godz. 15.03 ratownik, który wyruszył z Hali dotarł do zagubionych turystów i przed 16-tą doprowadził ich do schroniska.
W czasie tych działań, za pośrednictwem aplikacji „ Na Ratunek” z Centralą TOPR skontaktował się turysta informując, że jest na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem, pobłądził w gęstej mgle, jest bardzo zmęczony, łapią go silne skurcze nóg, nie da rady o własnych siłach dotrzeć do schroniska. Turysta podał swoje namiary GPS. Z Centrali na Chochołowską wyjechało 12 ratowników. O godz. 18.03 ratownicy dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po napojeniu gorącą herbatą założono mu rakiety śnieżne i przed 20-tą doprowadzono do schroniska na Chochołowskiej. Po krótkim odpoczynku zwieziono go samochodem na Siwą Polanę, gdzie miał się przesiąść do swojego samochodu. Ponieważ samochód mu zamarzł i nie mógł go uruchomić, ratownicy odwieźli go na kwaterę w Kirach. Jak się okazało turysta dość późno bo około 11-tej wyruszył samotnie w kierunku Rakonia. Idąc pieszo przecierał zasypany szlak, co jakiś czas wpadając w głębokie zaspy. Duży wysiłek włożony w torowanie w głębokim śniegu doprowadził do skurczy Na dodatek we mglę pobłądził. Wyprawa ratunkowa przebiegała w trudnych warunkach pogodowych, przy mrozie i silnym wietrze i ograniczonej do kilku m widoczności. W takich warunkach nie powinno się, zwłaszcza samotnie wyruszać na takie wycieczki.
O godz. 20.49 recepcjonista z Murowańca zadzwonił do TOPR z informacją że do tej pory nie powrócił z wycieczki 23-letni turysta z Częstochowy, który około 10-tej rano wyruszył samotnie z zamiarem wyjścia na Kasprowy lub nad Czarny Staw i dalej w kierunku Zawratu. W pokoju pozostawił swoje rzeczy w tym czołówkę. Podano ratownikom nr telefonu turysty. Próby dodzwonienia się nie powiodły się ( jego telefon dzwonił- turysta nie odbierał). Rozpytano turystów w Murowańcu, jedni z nich potwierdzili, że podobnie ubranego turystę widziano jak podchodził w kierunku Kasprowego, ale nie byli pewni czy to był poszukiwany. Poproszono policję o namierzenie jego telefonu. Sprawdzono czy Słowaccy ratownicy nie udzielali pomocy poszukiwanemu turyście.

Wtorek 25.12.
Rano na poszukiwania w rejonie Hali Gąsienicowej wyruszyło 13 ratowników, którzy podzieleni na zespoły sprawdzali Zawrat, Kozią Dolinkę, , Karb, Świnicką Kotlinkę i Dol. Pańszczycy. W czasie poszukiwań policja przekazała informację, że jego telefon logował się do BTS w Murowańcu a o 13-tej do BTS na Kasprowym w kierunku Murowańca. Ratownicy doszli do wniosku, że turysta może być w tamtym rejonie lub zgubił telefon, tym bardziej, że Słowacy potwierdzili, że telefon poszukiwanego nie logował się do ich BTS-ów. Z Centrali w rejon Świnicy wyruszyła 4-osobowa grupa ratowników, z zadaniem sprawdzenia tego rejonu. O godz. 15.20 do ratowników dotarła informacją, że poszukiwany z obcego telefonu do swojego kolegi przesłał informację, że jest na dworcu…… w Liptowskim Mikulaszu. Poproszono słowacką Policję, by sprawdzili czy na dworcu w Mikulaszu rzeczywiście znajduje się poszukiwany turysta. O godz. 17.20 od Słowaków otrzymano informację, że policja nie odnalazła na dworcu w Mikulaszu poszukiwanego. Ze względu na zapadający zmrok i trudne warunki jakie panowały podczas poszukiwań, ratownicy powrócili do Centrali. O godz. 20-tej do TOPR zadzwonił poszukiwany informując, że jest cały i zdrowy. W rozmowie udało się ustalić, jak doszło do całego zdarzenia. Turysta około 10-tej wyszedł z Murowańca i udał się w rejon Kasprowego. Po drodze zgubił telefon, o czym zorientował się dość późno. We mgle dotarł na grań, nie wiadomo czy w rejonie Suchej Przeł. czy na Liliowym, tam pomyliły mu się kierunki i zamiast schodzić z powrotem na Halę zszedł do Dol. Cichej. Tam brodząc w śniegu dotarł, prawdopodobnie rano do Podbańskiej. Zamiast stamtąd zadzwonić, z leśniczówki lub hotelu do Murowańca lub TOPR-u na drodze złapał jakąś okazję i dojechał do Liptowskiego Mikulasza. Tam pożyczył od kogoś telefon i przesłał tylko informację do kolegi w Polsce. Na dodatek gdzieś się schował na dworu tak, że nie odnalazła go słowacka policja. Na kanwie tego zdarzenia znów widać, że szereg popełnionych przez turystę błędów: samotne wyjście w trudnych warunkach na wycieczkę, nie pozostawienie w recepcji schroniska informacji gdzie zamierza iść i kiedy wrócić, zgubienie telefonu, słaba znajomość topografii, wreszcie dziwne zachowanie i nie poinformowanie o swoim położeniu recepcji schroniska, najbliższych, czy TOPR-u skutkowało tym, że kilkunastu ratowników, w trudnych warunkach przy ograniczonej widoczności i zagrożeniu lawinowym prowadziło niepotrzebne poszukiwania. Ponadto do poszukiwań zaangażowano ratowników HZS, polską i słowacką policję.

Czwartek 27.12.
Po godz. 17-tej z Kotła Goryczkowego do Kuźnic przetransportowano skuterem narciarza, który doznał urazu nogi.

Piątek 28.12.
O godz. 10.14 za pomocą aplikacji „ Na ratunek” do TOPR dotarła informacja, że na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem zasłabła 37-letnia turystka, Wystartował śmigłowiec, ze względu na kiepskie warunki nie było możliwości desantu ratowników w pobliżu turystki. Śmigłowiec powrócił do bazy. Kolejnym lotem dowiózł na Polanę Chochołowską 5-ciu ratowników ze sprzętem do transportu, którzy na nartach udali się w rejon wypadku. O 11.51 ratownicy dotarli do turystki. Okazało się, że turystka skarży się na silne dolegliwości gastryczne. Po udzieleniu I pomocy turystkę włożono do noszy Skeed i rozpoczęto transport w kierunku schroniska, gdzie dotarto o 13.57. Tam turystka odmówiła transportu do szpitala, postanowiła pozostać w schronisku.
W czasie tych działań, powiadomiono TOPR, że na szlaku do Jaskini Raptawickiej znajduje się turysta z urazem nogi. Z Centrali do Dol. Kościeliskiej wyjechało dwóch ratowników, którzy przetransportowali kontuzjowanego do szpitala.

Niedziela 30. 12.
Po godz. 10-tej z Kondratowej przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu stopy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10840
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.04

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 4 sty 2019, 22:03

HZS na swej stronie napisał(a):Chatu pod Rysmi zasiahla lavína

Dňa 4. 1. 2019 oznámili náhodní svedkovia pád lavíny spod Ťažkého štítu, ktorá zasiahla Chatu pod Rysmi. Situáciu odišli preveriť záchranári HZS z Oblastného strediska Vysoké Tatry. Odtrh lavíny mal výšku približne 2 metre, šírku približne 300 m a dĺžku približne 400 m. V chate sa našťastie v tom čase nikto nenachádzal, strechu chaty zasypalo snehom, ale lavína nespôsobila veľké škody. Bližšie informácie poskytnú príslušníci Strediska lavínovej prevencie na stránke www.lavíny.sk po zmonitorovaní udalosti v teréne.


wp.pl na ten sam temat napisał(a):Lawina zeszła na Schronisko pod Rysami. Prawie je przykryła
źródło - https://www.o2.pl/artykul/lawina-zeszla ... 642492033a

Potężna lawina zeszła najprawdopodobniej z masywu Ciężkiego Szczytu. Uderzyła w Schronisko pod Rysami po słowackiej stronie Tatr.

Śnieg zasypał znaczną część budynku. Skala zniszczeń nie jest na razie znana. Na razie nie ma informacji o ofiarach lawiny - donosi portal tvnoviny.sk. W schronisku nikogo nie było, bo zimą jest ono wyłączane z ruchu turystycznego.

Na miejsce udali się ratownicy, by sprawdzić, co się stało. Lawina miała około 2 metry wysokości, prawie 300 metrów szerokości i 400 metrów długości – podaje w komunikacie Horská Záchranná Služba.

W całych Tatrach obowiązuje 4. stopień zagrożenia lawinowego. Jak podkreślają ratownicy TOPR, w górach nadal jest bardzo niebezpiecznie. W ciągu najbliższej doby spodziewane się kolejne obfite opady śniegu.

Schronisko pod Rysami zbudowano w 1993 roku. Jest najwyżej położonym tego typu obiektem w Tatrach. Mieści się na osuwisku pod przełęczą Waga w górnej części Doliny Żabiej Mięguszowieckiej. Ze względu na specyficzne położenie było kilkakrotnie niszczone przez lawiny
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10840
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.15

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 15 sty 2019, 13:24

wp.pl napisał(a):Akcja ratunkowa w górach. Poszukiwani wykopali jamę śnieżną. Palili kask i gogle
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-ratunkow ... 780228225a

Aż 40 ratowników brało udział w akcji ratunkowej w rejonie Pilska. W poniedziałek wieczorem dostali informację o zaginionych dwóch narciarzach. Poszukiwanym udało się schronić w wykopanej jamie śnieżnej. Palili kaski i gogle, by się ogrzać.
Akcja ratunkowa trwała całą noc

Ratownicy GOPR prowadzili w nocy z poniedziałku na wtorek wyjątkowo trudną akcję ratunkową. Wieczorem ratownik dyżurny otrzymał zgłoszenie od zaniepokojonych narciarzy, że ich dwaj koledzy, z którymi się rozdzielili, nie dotarli w umówione miejsce, a ich telefony są poza zasięgiem.

Podjęto decyzję o poszukiwaniach. W związku z tym, że w górach panują skrajnie trudne warunki na miejsce wysłano ratowników wszystkich sekcji operacyjnych. Byli oni skuterami śnieżnymi wywożeni na Halę Miziową.

Ze względu na prawdopodobieństwo, że narciarze mogli zjechać na słowacką stronę, po kontakcie z Horską Służbą otrzymano zgodę na wysłanie patroli w tamten rejon. Horska Służba rozpoczęła patrole dna doliny Roztoki - informuje GOPR Beskidy na swoim profilu na Facebooku.

W nocy udało się poszukiwanych odnaleźć w zaimprowizowanym schronieniu, pod gałęziami jednego z drzew. Byli wyziębieni i przemoczeni. Aby zagrzać się, rozpalili ognisko i spalili część swojego wyposażenia m.in. kask narciarski i gogle. Dostali od ratowników ciepłe napoje i suche ubrania.

Wszyscy mogą mówić o dużym szczęściu, bo tuz po wyjściu z kryjówki, na improwizowane schronienie spadło łamiące się drzewo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10840
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.16

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 16 sty 2019, 20:18

TOPR na swej stronie napisał(a):31.12. Poniedziałek.
Po dwunastej z szlaku na Nosal przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu nogi.
O godz. 12.50 do TOPR zadzwonił mężczyzna informując, że jego kolega wybrał się na skitury w rejon Kasprowego. W śnieżycy, mgle i silnym wietrze stracił orientację, podał swoje namiary GPS, gdzie się aktualnie znajduje i w jego telefonie wyczerpała się bateria. Według podanych informacji skitourowiec powinien się znajdować w rejonie Przeł. Nad Zakosy, w pobliżu słupka granicznego nr.225. Tam na poszukiwania wyruszało z Kasprowego dwóch ratowników, którzy po dotarciu w rejon, gdzie miał oczekiwać poszukiwany, nikogo nie znaleźli a wszelkie ślady zostały zasypane. Ratownicy zawrócili w kierunku Kasprowego wędrując od słupka do kolejnego słupka granicznego licząc, że może we mgle rozminęli się z poszukiwanym. Zjechali w kierunku Pośredniego Goryczkowego sprawdzić, czy przypadkiem tam nie zjechał skitourowiec. W czasie tych działań udało się skontaktować telefoniczne z poszukiwanym ( jego bateria w telefonie na chwilę „ożyła”). W czasie rozmowy podał swoje aktualne dane. Okazało się, że znajduje się on na wierzchołku Czuby Goryczkowej, a podchodząc tam, zgubił po drodze narty. W tamten rejon z Centrali przez Kasprowy wyruszyła kolejna ekipa ratowników, którzy o 16.29 dotarli do poszukiwanego narciarza. Asekurując doprowadzili go na Kasprowy. Stamtąd został on kolejką zwieziony na Myślenickie Turnie i dalej skuterem do Kuźnic. Najprawdopodobniej skitourowiec zamiast na Kasprowy dotarł na Przeł. nad Zakosy. Stamtąd zadzwonił do kolegi podając mu swoje namiary. Zamiast pozostać w miejscu i czekać na pomoc, postanowił iść na Kasprowy, lecz pomylił kierunki i poszedł na zachód dochodząc do Czuby Goryczkowej. Poszukiwania były prowadzone w bardzo trudnych warunkach, przy silnym wietrze, opadzie śniegu, ograniczonej do kilku m widoczności i zagrożeniu lawinowym.

2.01. Środa
Nad ranem na prośbę pogotowia, które nie było w stanie dojechać do chorej, ratownicy TOPR pojechali do Gronia na Janiołów Wierch i przetransportowali ją do oczekującej na odśnieżonej drodze karetki pogotowia.
O godz. 16.03 do TOPR zadzwonili turyści znajdujący się w Dol. Roztoki na szlaku do 5-ciu Stawów, informując że Buczynowym Żlebem na szlak w Dol. Roztoki zeszła lawina. Przed zejściem lawiny na rozwidleniu zielonego i czarnego szlaku widzieli 2 osoby. Według nich te osoby mogły zostać przysypane przez lawinę. O godz. 16.18 na Wodogrzmoty i dalej na miejsce zdarzenia wyruszyła pierwsza grupa ratowników. W kolejnych kilkuminutowych odstępach w tamten rejon wyruszyły kolejne grupy ratowników w sumie 19 osób i pies lawinowy. O godz. 17.45 po rozmowach telefonicznych z kolejnymi świadkami zdarzenia ustalono, że lawina nie zasypała nikogo, wobec tego odwołano ratowników do Centrali. Na kanwie tego zdarzenia dwie refleksje. Ratownikom mimo użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych w samochodach trudno było się przebić zakorkowanymi drogami w kierunku Palenicy Białczańskiej, oraz problemem było poruszanie się skuterami śnieżnymi po zasypany dużą ilością śniegu szlakiem w Dol. Roztoki. Turyści wędrujący w takich warunkach nie powinni wychodzić na szlak.
W czasie tych działań przez aplikację „Na Ratunek” do ratowników dotarła informacja, że dwoje turystów wędrując szlakiem z Równi Waksmundzkiej do Murowańca potrzebuje pomocy. Nie są w stanie w głębokim śniegu kontynuować dalszej wędrówki. Z Hali Gąsienicowej w ich kierunku wyruszył znajdujący się tam ratownik. Do pomocy wyruszyło mu 4 ratowników, którzy wcześniej działali na lawinisku w Dol. Roztoki. O godz. 20.16 doszli do turystów i po 22-giej dotarli z nimi do Murowańca.

3.01. Czwartek
Tego dnia TOPR ogłosił IV stopień zagrożenia lawinowego a TPN zamknął szlaki powyżej górnej granicy lasu i Drogę do M. Oka,

4.01. Piątek
Tego dnia śmigłowcem ze schroniska w 5-ciu Stawach ewakuowano 21 turystów, którym duże opady śniegu odcięły bezpieczny powrót.

5.01.
Ze względu na zagrożenie lawinowe zamknięto schronisko w Dol. Kondratowej.

Poniedziałek 7.01.
Przed godz. 13-tą z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego turystę, który ze względu na zasypany szlak i duże zagrożenie lawinowe nie mógł bezpiecznie zejść na Wodogrzmoty.

Piątek 11.01.
Po godz. 11-tej z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala chorego pracownika schroniska.

Niedziela 13.01.
Na prośbę Grupy Podhalańskiej GOPR ze schroniska pod Bereśnikiem przetransportowano do szpitala w Zakopanem 31-letniego turystę z podejrzeniem urazu kręgosłupa.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10840
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Opowieści i relacje ku przestrodze i... nie tylko

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości