Wypadki i zagrożenia w górach

Przygody uczestników forum oraz przez nich... zasłyszane

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

2018.12.26

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 26 gru 2018, 09:54

wp.pl napisał(a):Akcja ratownicza GOPR W Sudetach. Zabłądziła rodzina z dziećmi
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-ratownic ... 550689409a

Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR ratowała we wtorek czteroosobową rodzinę. Rodzice z dziećmi zabłądzili w rejonie Małego Śnieżnika. Akcja ratownicza trwała pięć godzin.

Wałbrzysko-Kłodzka Grupa GOPR otrzymała we wtorek po południu zgłoszenie od czeskiej Horskiej Służby o czterech osobach, które zabłądziły w górach - informują ratownicy na Facebooku. Chodziło o rodziców z dwojgiem dzieci w wieku 6 i 12 lat. Wiadomo było tylko, że prawdopodobnie utknęli oni w rejonie granicznego szlaku w rejonie Przełęczy Puchacza.

Ratownicy starali się dotrzeć do poszkodowanych skuterem śnieżnym oraz quadem na gąsienicach. Niestety, ze względu na teren, w jakim znajdowali się poszkodowani, ostatni etap akcji musieli pokonać na nartach skiturowych.

Poszkodowani nie mieli w telefonie aplikacji "Ratunek", więc czterech GOPR-owców szukało ich przez pięć godzin. Rodzinę odnaleziono w rejonie Małego Śnieżnika. Nie mieli latarek, a dzieci ubrane były w getry, sukienki oraz krótkie buty. Turyści nie byli przygotowani na panujące warunki i byli już w pierwszym stopniu hipotermii.

Ratownicy sprowadzili rodzinę do schroniska na Hali pod Śnieżnikiem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.02

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2019, 22:42

TOPR na swej stronie napisał(a):Poniedziałek 24.12.
O godz. 13.35 do TOPR zadzwonił turysta informując, że w 7-mio osobowej grupie schodzili z Liliowego w kierunku Hali Gąsienicowej . Pobłądzili we mgle, nie mogą odnaleźć zasypanego szlaku, proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w kierunku turystów wyruszył dyżurujący tam ratownik a z Centrali do pomocy w poszukiwaniach wyjechało 2 ratowników. O godz. 15.03 ratownik, który wyruszył z Hali dotarł do zagubionych turystów i przed 16-tą doprowadził ich do schroniska.
W czasie tych działań, za pośrednictwem aplikacji „ Na Ratunek” z Centralą TOPR skontaktował się turysta informując, że jest na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem, pobłądził w gęstej mgle, jest bardzo zmęczony, łapią go silne skurcze nóg, nie da rady o własnych siłach dotrzeć do schroniska. Turysta podał swoje namiary GPS. Z Centrali na Chochołowską wyjechało 12 ratowników. O godz. 18.03 ratownicy dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po napojeniu gorącą herbatą założono mu rakiety śnieżne i przed 20-tą doprowadzono do schroniska na Chochołowskiej. Po krótkim odpoczynku zwieziono go samochodem na Siwą Polanę, gdzie miał się przesiąść do swojego samochodu. Ponieważ samochód mu zamarzł i nie mógł go uruchomić, ratownicy odwieźli go na kwaterę w Kirach. Jak się okazało turysta dość późno bo około 11-tej wyruszył samotnie w kierunku Rakonia. Idąc pieszo przecierał zasypany szlak, co jakiś czas wpadając w głębokie zaspy. Duży wysiłek włożony w torowanie w głębokim śniegu doprowadził do skurczy Na dodatek we mglę pobłądził. Wyprawa ratunkowa przebiegała w trudnych warunkach pogodowych, przy mrozie i silnym wietrze i ograniczonej do kilku m widoczności. W takich warunkach nie powinno się, zwłaszcza samotnie wyruszać na takie wycieczki.
O godz. 20.49 recepcjonista z Murowańca zadzwonił do TOPR z informacją że do tej pory nie powrócił z wycieczki 23-letni turysta z Częstochowy, który około 10-tej rano wyruszył samotnie z zamiarem wyjścia na Kasprowy lub nad Czarny Staw i dalej w kierunku Zawratu. W pokoju pozostawił swoje rzeczy w tym czołówkę. Podano ratownikom nr telefonu turysty. Próby dodzwonienia się nie powiodły się ( jego telefon dzwonił- turysta nie odbierał). Rozpytano turystów w Murowańcu, jedni z nich potwierdzili, że podobnie ubranego turystę widziano jak podchodził w kierunku Kasprowego, ale nie byli pewni czy to był poszukiwany. Poproszono policję o namierzenie jego telefonu. Sprawdzono czy Słowaccy ratownicy nie udzielali pomocy poszukiwanemu turyście.

Wtorek 25.12.
Rano na poszukiwania w rejonie Hali Gąsienicowej wyruszyło 13 ratowników, którzy podzieleni na zespoły sprawdzali Zawrat, Kozią Dolinkę, , Karb, Świnicką Kotlinkę i Dol. Pańszczycy. W czasie poszukiwań policja przekazała informację, że jego telefon logował się do BTS w Murowańcu a o 13-tej do BTS na Kasprowym w kierunku Murowańca. Ratownicy doszli do wniosku, że turysta może być w tamtym rejonie lub zgubił telefon, tym bardziej, że Słowacy potwierdzili, że telefon poszukiwanego nie logował się do ich BTS-ów. Z Centrali w rejon Świnicy wyruszyła 4-osobowa grupa ratowników, z zadaniem sprawdzenia tego rejonu. O godz. 15.20 do ratowników dotarła informacją, że poszukiwany z obcego telefonu do swojego kolegi przesłał informację, że jest na dworcu…… w Liptowskim Mikulaszu. Poproszono słowacką Policję, by sprawdzili czy na dworcu w Mikulaszu rzeczywiście znajduje się poszukiwany turysta. O godz. 17.20 od Słowaków otrzymano informację, że policja nie odnalazła na dworcu w Mikulaszu poszukiwanego. Ze względu na zapadający zmrok i trudne warunki jakie panowały podczas poszukiwań, ratownicy powrócili do Centrali. O godz. 20-tej do TOPR zadzwonił poszukiwany informując, że jest cały i zdrowy. W rozmowie udało się ustalić, jak doszło do całego zdarzenia. Turysta około 10-tej wyszedł z Murowańca i udał się w rejon Kasprowego. Po drodze zgubił telefon, o czym zorientował się dość późno. We mgle dotarł na grań, nie wiadomo czy w rejonie Suchej Przeł. czy na Liliowym, tam pomyliły mu się kierunki i zamiast schodzić z powrotem na Halę zszedł do Dol. Cichej. Tam brodząc w śniegu dotarł, prawdopodobnie rano do Podbańskiej. Zamiast stamtąd zadzwonić, z leśniczówki lub hotelu do Murowańca lub TOPR-u na drodze złapał jakąś okazję i dojechał do Liptowskiego Mikulasza. Tam pożyczył od kogoś telefon i przesłał tylko informację do kolegi w Polsce. Na dodatek gdzieś się schował na dworu tak, że nie odnalazła go słowacka policja. Na kanwie tego zdarzenia znów widać, że szereg popełnionych przez turystę błędów: samotne wyjście w trudnych warunkach na wycieczkę, nie pozostawienie w recepcji schroniska informacji gdzie zamierza iść i kiedy wrócić, zgubienie telefonu, słaba znajomość topografii, wreszcie dziwne zachowanie i nie poinformowanie o swoim położeniu recepcji schroniska, najbliższych, czy TOPR-u skutkowało tym, że kilkunastu ratowników, w trudnych warunkach przy ograniczonej widoczności i zagrożeniu lawinowym prowadziło niepotrzebne poszukiwania. Ponadto do poszukiwań zaangażowano ratowników HZS, polską i słowacką policję.

Czwartek 27.12.
Po godz. 17-tej z Kotła Goryczkowego do Kuźnic przetransportowano skuterem narciarza, który doznał urazu nogi.

Piątek 28.12.
O godz. 10.14 za pomocą aplikacji „ Na ratunek” do TOPR dotarła informacja, że na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem zasłabła 37-letnia turystka, Wystartował śmigłowiec, ze względu na kiepskie warunki nie było możliwości desantu ratowników w pobliżu turystki. Śmigłowiec powrócił do bazy. Kolejnym lotem dowiózł na Polanę Chochołowską 5-ciu ratowników ze sprzętem do transportu, którzy na nartach udali się w rejon wypadku. O 11.51 ratownicy dotarli do turystki. Okazało się, że turystka skarży się na silne dolegliwości gastryczne. Po udzieleniu I pomocy turystkę włożono do noszy Skeed i rozpoczęto transport w kierunku schroniska, gdzie dotarto o 13.57. Tam turystka odmówiła transportu do szpitala, postanowiła pozostać w schronisku.
W czasie tych działań, powiadomiono TOPR, że na szlaku do Jaskini Raptawickiej znajduje się turysta z urazem nogi. Z Centrali do Dol. Kościeliskiej wyjechało dwóch ratowników, którzy przetransportowali kontuzjowanego do szpitala.

Niedziela 30. 12.
Po godz. 10-tej z Kondratowej przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu stopy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.04

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 4 sty 2019, 22:03

HZS na swej stronie napisał(a):Chatu pod Rysmi zasiahla lavína

Dňa 4. 1. 2019 oznámili náhodní svedkovia pád lavíny spod Ťažkého štítu, ktorá zasiahla Chatu pod Rysmi. Situáciu odišli preveriť záchranári HZS z Oblastného strediska Vysoké Tatry. Odtrh lavíny mal výšku približne 2 metre, šírku približne 300 m a dĺžku približne 400 m. V chate sa našťastie v tom čase nikto nenachádzal, strechu chaty zasypalo snehom, ale lavína nespôsobila veľké škody. Bližšie informácie poskytnú príslušníci Strediska lavínovej prevencie na stránke www.lavíny.sk po zmonitorovaní udalosti v teréne.


wp.pl na ten sam temat napisał(a):Lawina zeszła na Schronisko pod Rysami. Prawie je przykryła
źródło - https://www.o2.pl/artykul/lawina-zeszla ... 642492033a

Potężna lawina zeszła najprawdopodobniej z masywu Ciężkiego Szczytu. Uderzyła w Schronisko pod Rysami po słowackiej stronie Tatr.

Śnieg zasypał znaczną część budynku. Skala zniszczeń nie jest na razie znana. Na razie nie ma informacji o ofiarach lawiny - donosi portal tvnoviny.sk. W schronisku nikogo nie było, bo zimą jest ono wyłączane z ruchu turystycznego.

Na miejsce udali się ratownicy, by sprawdzić, co się stało. Lawina miała około 2 metry wysokości, prawie 300 metrów szerokości i 400 metrów długości – podaje w komunikacie Horská Záchranná Služba.

W całych Tatrach obowiązuje 4. stopień zagrożenia lawinowego. Jak podkreślają ratownicy TOPR, w górach nadal jest bardzo niebezpiecznie. W ciągu najbliższej doby spodziewane się kolejne obfite opady śniegu.

Schronisko pod Rysami zbudowano w 1993 roku. Jest najwyżej położonym tego typu obiektem w Tatrach. Mieści się na osuwisku pod przełęczą Waga w górnej części Doliny Żabiej Mięguszowieckiej. Ze względu na specyficzne położenie było kilkakrotnie niszczone przez lawiny
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.15

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 15 sty 2019, 13:24

wp.pl napisał(a):Akcja ratunkowa w górach. Poszukiwani wykopali jamę śnieżną. Palili kask i gogle
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-ratunkow ... 780228225a

Aż 40 ratowników brało udział w akcji ratunkowej w rejonie Pilska. W poniedziałek wieczorem dostali informację o zaginionych dwóch narciarzach. Poszukiwanym udało się schronić w wykopanej jamie śnieżnej. Palili kaski i gogle, by się ogrzać.
Akcja ratunkowa trwała całą noc

Ratownicy GOPR prowadzili w nocy z poniedziałku na wtorek wyjątkowo trudną akcję ratunkową. Wieczorem ratownik dyżurny otrzymał zgłoszenie od zaniepokojonych narciarzy, że ich dwaj koledzy, z którymi się rozdzielili, nie dotarli w umówione miejsce, a ich telefony są poza zasięgiem.

Podjęto decyzję o poszukiwaniach. W związku z tym, że w górach panują skrajnie trudne warunki na miejsce wysłano ratowników wszystkich sekcji operacyjnych. Byli oni skuterami śnieżnymi wywożeni na Halę Miziową.

Ze względu na prawdopodobieństwo, że narciarze mogli zjechać na słowacką stronę, po kontakcie z Horską Służbą otrzymano zgodę na wysłanie patroli w tamten rejon. Horska Służba rozpoczęła patrole dna doliny Roztoki - informuje GOPR Beskidy na swoim profilu na Facebooku.

W nocy udało się poszukiwanych odnaleźć w zaimprowizowanym schronieniu, pod gałęziami jednego z drzew. Byli wyziębieni i przemoczeni. Aby zagrzać się, rozpalili ognisko i spalili część swojego wyposażenia m.in. kask narciarski i gogle. Dostali od ratowników ciepłe napoje i suche ubrania.

Wszyscy mogą mówić o dużym szczęściu, bo tuz po wyjściu z kryjówki, na improwizowane schronienie spadło łamiące się drzewo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.16

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 16 sty 2019, 20:18

TOPR na swej stronie napisał(a):31.12. Poniedziałek.
Po dwunastej z szlaku na Nosal przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu nogi.
O godz. 12.50 do TOPR zadzwonił mężczyzna informując, że jego kolega wybrał się na skitury w rejon Kasprowego. W śnieżycy, mgle i silnym wietrze stracił orientację, podał swoje namiary GPS, gdzie się aktualnie znajduje i w jego telefonie wyczerpała się bateria. Według podanych informacji skitourowiec powinien się znajdować w rejonie Przeł. Nad Zakosy, w pobliżu słupka granicznego nr.225. Tam na poszukiwania wyruszało z Kasprowego dwóch ratowników, którzy po dotarciu w rejon, gdzie miał oczekiwać poszukiwany, nikogo nie znaleźli a wszelkie ślady zostały zasypane. Ratownicy zawrócili w kierunku Kasprowego wędrując od słupka do kolejnego słupka granicznego licząc, że może we mgle rozminęli się z poszukiwanym. Zjechali w kierunku Pośredniego Goryczkowego sprawdzić, czy przypadkiem tam nie zjechał skitourowiec. W czasie tych działań udało się skontaktować telefoniczne z poszukiwanym ( jego bateria w telefonie na chwilę „ożyła”). W czasie rozmowy podał swoje aktualne dane. Okazało się, że znajduje się on na wierzchołku Czuby Goryczkowej, a podchodząc tam, zgubił po drodze narty. W tamten rejon z Centrali przez Kasprowy wyruszyła kolejna ekipa ratowników, którzy o 16.29 dotarli do poszukiwanego narciarza. Asekurując doprowadzili go na Kasprowy. Stamtąd został on kolejką zwieziony na Myślenickie Turnie i dalej skuterem do Kuźnic. Najprawdopodobniej skitourowiec zamiast na Kasprowy dotarł na Przeł. nad Zakosy. Stamtąd zadzwonił do kolegi podając mu swoje namiary. Zamiast pozostać w miejscu i czekać na pomoc, postanowił iść na Kasprowy, lecz pomylił kierunki i poszedł na zachód dochodząc do Czuby Goryczkowej. Poszukiwania były prowadzone w bardzo trudnych warunkach, przy silnym wietrze, opadzie śniegu, ograniczonej do kilku m widoczności i zagrożeniu lawinowym.

2.01. Środa
Nad ranem na prośbę pogotowia, które nie było w stanie dojechać do chorej, ratownicy TOPR pojechali do Gronia na Janiołów Wierch i przetransportowali ją do oczekującej na odśnieżonej drodze karetki pogotowia.
O godz. 16.03 do TOPR zadzwonili turyści znajdujący się w Dol. Roztoki na szlaku do 5-ciu Stawów, informując że Buczynowym Żlebem na szlak w Dol. Roztoki zeszła lawina. Przed zejściem lawiny na rozwidleniu zielonego i czarnego szlaku widzieli 2 osoby. Według nich te osoby mogły zostać przysypane przez lawinę. O godz. 16.18 na Wodogrzmoty i dalej na miejsce zdarzenia wyruszyła pierwsza grupa ratowników. W kolejnych kilkuminutowych odstępach w tamten rejon wyruszyły kolejne grupy ratowników w sumie 19 osób i pies lawinowy. O godz. 17.45 po rozmowach telefonicznych z kolejnymi świadkami zdarzenia ustalono, że lawina nie zasypała nikogo, wobec tego odwołano ratowników do Centrali. Na kanwie tego zdarzenia dwie refleksje. Ratownikom mimo użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych w samochodach trudno było się przebić zakorkowanymi drogami w kierunku Palenicy Białczańskiej, oraz problemem było poruszanie się skuterami śnieżnymi po zasypany dużą ilością śniegu szlakiem w Dol. Roztoki. Turyści wędrujący w takich warunkach nie powinni wychodzić na szlak.
W czasie tych działań przez aplikację „Na Ratunek” do ratowników dotarła informacja, że dwoje turystów wędrując szlakiem z Równi Waksmundzkiej do Murowańca potrzebuje pomocy. Nie są w stanie w głębokim śniegu kontynuować dalszej wędrówki. Z Hali Gąsienicowej w ich kierunku wyruszył znajdujący się tam ratownik. Do pomocy wyruszyło mu 4 ratowników, którzy wcześniej działali na lawinisku w Dol. Roztoki. O godz. 20.16 doszli do turystów i po 22-giej dotarli z nimi do Murowańca.

3.01. Czwartek
Tego dnia TOPR ogłosił IV stopień zagrożenia lawinowego a TPN zamknął szlaki powyżej górnej granicy lasu i Drogę do M. Oka,

4.01. Piątek
Tego dnia śmigłowcem ze schroniska w 5-ciu Stawach ewakuowano 21 turystów, którym duże opady śniegu odcięły bezpieczny powrót.

5.01.
Ze względu na zagrożenie lawinowe zamknięto schronisko w Dol. Kondratowej.

Poniedziałek 7.01.
Przed godz. 13-tą z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego turystę, który ze względu na zasypany szlak i duże zagrożenie lawinowe nie mógł bezpiecznie zejść na Wodogrzmoty.

Piątek 11.01.
Po godz. 11-tej z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala chorego pracownika schroniska.

Niedziela 13.01.
Na prośbę Grupy Podhalańskiej GOPR ze schroniska pod Bereśnikiem przetransportowano do szpitala w Zakopanem 31-letniego turystę z podejrzeniem urazu kręgosłupa.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.23

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 23 sty 2019, 20:50

TOPR na swej stronie napisał(a):Sobota 19.01.
O godz. 16.32 do TOPR zadzwonił turysta schodzący szlakiem z Gubałówki informując, że na ścieżce znalazł osłabioną i wychłodzoną kobietę. W tamto miejsce udał się ratownik pełniący dyżur na Gubałówce. Tuż przed 17-tą ratownik dotarł na miejsce zdarzenia informując Centralę, że „turystka” będącą w stanie po spożyciu alkoholu, nie jest w stanie samodzielnie dojść w bezpieczne ( ciepłe) miejsce. Ratownik poprosił o wsparcie kolegów z Centrali, gdyż sam nie był w stanie transportować kobiety. Z Centrali z pomocą pospieszyło 3 ratowników, którzy przetransportowali kobietę do będącego poniżej samochodu i przewieźli ją do szpitala.
Po godz. 13-tej z Dol. Strążyskiej do szpitala przetransportowano turystkę, która powyżej szałasu doznała urazu nogi. Ze względu na zalegające na drodze w Dolinie śniegi do transportu do wylotu Doliny trzeba było użyć skutera śnieżnego.


wp.pl napisał(a):Opadli z sił, wezwali GOPR. Akcja w Gorcach
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/opadli-z-sil-w ... 929041537a

Niebezpieczne, zimowe warunki w górach. Ratownicy GOPR sprowadzają ze szczytu Lubania trójkę turystów, którzy opadli z sił podczas wyprawy zielonym szlakiem. Służby apelują: nie macie doświadczenia, nie idźcie w góry.
Do akcji skierowano dwa zespoły ratowników GOPR z Sekcji Operacyjnych Szczawnica i Krościenko.

To już kolejna tej doby akcja ratunkowa w masywie Lubania w Gorcach. Po całonocnych, szczęśliwe zakończonych poszukiwaniach młodego mężczyzny, ratownicy GOPR po godz. 17 zostali wezwanie do pomocy trójce turystów, którzy opadli z sił schodząc zielonym szlakiem ze szczytu Lubania (1225 m) do Grywałdu.

"Mężczyźni są wyczerpani całodzienną wędrówką w głębokim śniegu i nie są w stanie jej samodzielnie kontynuować. Dodatkowo posiadają przy sobie tylko jedną sprawną latarkę, co znacznie utrudnia poruszanie się" - podaje Grupa Podhalańska GOPR w mediach społecznościowych.

Pozycję turystów udało się namierzyć dzięki sygnałom z ich telefonów komórkowych i aplikacji "Ratunek".

Do akcji skierowano dwa zespoły ratowników GOPR z Sekcji Operacyjnych Szczawnica i Krościenko nad Dunajcem, którzy korzystają ze skuterów śnieżnych.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 28 sty 2019, 12:52

TOPR na swej stronie napisał(a):Czwartek 24.01.
O godz. 19.45 powiadomiono TOPR, że podczas zejścia z Kasprowego W. w kierunku Hali Gąsienicowej upadła i złamała nogę turystka. Z pomocą pospieszyło 2 ratowników pełniących dyżur na Hali Gąsienicowej, którzy o 20.15 dotarli do rannej. Po udzieleniu I pomocy zwieziono ją skuterem na Halę Gąsienicową i dalej do Brzezin, gdzie o 21.52 została przekazana załodze karetki pogotowia.

Piątek 25.01.
O godz. 16.14 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz ze znajomą schodzili z Małołączniaka do Dol. Miętusiej. Zgubili szlak, weszli w stromy, zaśnieżony teren, z którego nie są w stanie samodzielnie się wydostać. Z Centrali na Przysłop Miętusi i dalej w kierunku turystów wyruszyła 5-cio osobowa ekipa ratowników. O godz. 19.36 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów, którzy znajdowali się w Kobylarzowym Żlebie. Po ogrzaniu i napojeniu herbatą, wyprowadzili ich na szlak, którym zeszli na Przysłop Miętusi. Stamtąd turystów zwieziono skuterem do Kir. Ponieważ turystom nic się nie stało, stamtąd udali się do miejsca zamieszkania a ratownicy o godz. 22.15 powrócili na Centralę.

Sobota 26.01.
O godz. 13.27 do TOPR zadzwonił turysta informując, że podczas zejścia z Małołączniaka w kierunku Dol. Miętusie zgubił szlak. Dzięki aplikacji „Na Ratunek” ratownicy ustalili jego położenie . Okazało się, że turysta zgubił się w tym samym miejscu co poprzedniego dnia schodzący z Małołączniaka turyści. Telefonicznie wyprowadzono go na szlak, którym bezpiecznie dotarł na Przysłop Miętusi. Okazało się, że turysta szedł śladami poprzedników i pobłądził w Kobylarzowym Żlebie, w miejscu, w którym szlak skręca w prawo i dalej prowadzi na Przysłop Miętusi.
O godz. 14.10 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z kolegą chorym na astmę schodzili z Hali Gąsienicowej na Brzeziny. Kolega zapomniał zabrać ze sobą leków, źle się poczuł i nie da rady kontynuować zejścia. Z Centrali w kierunku Hali Gąsienicowej wyjechało 2 ratowników, którzy o godz. 14.45 dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu I pomocy został on samochodem przetransportowany do szpitala.
O godz. 16-tej do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz ze znajomą schodzą z Ciemniaka w kierunku Zahradzisk. Zgubili szlak. Dzięki podaniu współrzędnych GPS naprowadzono ich na szlak. O godz. 17.09 kolejny telefon od turystów z informacją, że znów zgubili szlak. Okazało się, że w rejonie Chudej przeł. zaczęli schodzić w kierunku Dol. Tomanowej. Ponowne próby telefonicznego naprowadzenia na szlak nie powiodły się. Z Centrali w kierunku turystów wyruszyło 4 ratowników, którzy o 21.11 dotarli turystów. Po ogrzaniu i napojeniu herbatą o godz. 22.05 sprowadzono ich na Zahradziska, skąd samochodem przewieziono ich do Zakopanego.

Niedziela 27.01.
O godz. 14.34 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z żoną i dwójką dzieci ( 9 i 10 lat) schodzą niebieskim szlakiem z Hali Gąsienicowej do Kuźnic. Są około 250 m poniżej Przeł. między Kopami. Ze względu na silny wiatr i zamieć nie są w stanie iść dalej ani powrócić na Przeł. Proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w kierunku turystów wyruszył pełniący tam dyżur ratownik, który o 15.08 dotarł do turystów i o 16.10 sprowadził ich do Kuźnic.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.30

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 30 sty 2019, 17:54

Tygodnik Podhalański napisał(a):Lawina pod Rysami porwała sześć osób
źródło - http://24tp.pl/n/54761

Na miejsce poleciał śmigłowiec z ratownikami TOPR i psami lawinowymi. Lawina porwała sześć osób. Trzy są w dość ciężkim stanie.
Pod śniegiem znalazło się sześć osób. Na miejscu znajdowało się kilka grup turystów. Nie wiadomo, kto wywołał lawinę.
- Stan trzech osób jest poważny. Po jedną z nich leci śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, żeby ją przetransportować bezpośrednio do Krakowa. Jeden pacjent w stanie ciężkim trafił do szpitala w Zakopanem - mówił po godz. 12 Stanisław Krzeptowski Sabała, ratownik TOPR. - Śmigłowiec poleciał teraz wysadzić ratowników, aby sprowadzili turystów, którzy są powyżej lawiny.
Informacja o lawinie pochodziła od osoby, która zobaczyła, że masy śniegu porywają turystów. Cztery porwane osoby pochodzą ze Śląska, a dwie z naszego regionu.
Ostatecznie osoba w najcięższym stanie z Zakopanego została przetransportowana do szpitala w Nowym Targiem, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.


wp.pl na ten sam temat napisał(a):Tatry: w rejonie Rysów zeszła lawina. Przysypała pięć osób
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/tatry-w-rejoni ... 701886593a

Ratownicy TOPR znów w akcji. W rejonie Rysów zeszła lawina. Pod śniegiem znalazło się pięć osób. Na szczęście ratownikom udało się je odnaleźć. Trzy z nich są ranne.
W rejonie Rysów zeszła lawina
Informację o zejściu lawiny w rejonie Rysów - podał portal rmf24.pl. Na miejsce polecieli śmigłowcem ratownicy TOPR z psami, które potrafią odnaleźć przysypanych przez śnieg ludzi.
Portal tp24.pl podaje, że pod śniegiem znalazło się pięć osób. Ratownikom udało się odnaleźć i wyciągnąć na powierzchnię wszystkich zasypanych. Z najnowszych informacji wynika, że trzy osoby są ciężko ranne.
- Stan trzech osób jest poważny. Po jedną z nich leci śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, żeby ją przetransportować bezpośrednio do Krakowa. Jeden pacjent w stanie ciężkim trafił do szpitala w Zakopanem - powiedział portalowi tp24.pl Stanisław Krzeptowski Sabała, ratownik TOPR. - Śmigłowiec poleciał teraz wysadzić ratowników, aby sprowadzili turystów, którzy są powyżej lawiny - dodał.
Z informacji na stronie TOPR wynika, że w Tatrach obowiązuje drugi (w pięciostopniowej skali) stopień zagrożenia lawinowego. Są one możliwe szczególnie na stromych stokach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.01.31

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 31 sty 2019, 12:32

Tygodnik Podhalański napisał(a):Ratownicy TOPR uratowali dwójkę turystów. Osłabiona kobieta spędziła noc w górach
źródło - http://24tp.pl/n/54777

Akcja rozpoczęła się wczoraj wieczorem. Brało w niej udział kilkunastu ratowników. W rejonie Zawratu i Świnicy utknęło dwoje turystów. Gdy do znajdującej się w rejonie Gąsienicowej Turni pary dotarli ratownicy okazało się, że mężczyzna jest w niezłym stanie, a kobieta jest osłabiona.
Turystę ratownicy sprowadzili w dół, turystka została ona na miejscu pod opieką ratownika w wykopanej w śniegu jamie. Nad ranem zabrał ich śmigłowiec TOPR.
Przypomnijmy, że szlak między Zawratem a Świnicą, gdzie znajdowali się turyści jest zamknięty z powodu obrywów skalnych.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.04

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 4 lut 2019, 20:47

TOPR na swej stronie napisał(a):29.01. Wtorek
Po godz. 15-tej z Dol. Kościeliskiej przetransportowano szpitala turystę, który doznał urazu nogi.

30.01. Środa
O godz. 11.05 do TOPR zadzwonił turysta informując, że 6 osób ( w różnych grupach) szło na Rysy. Ruszyła lawina, która zabrała ich w dół. Na powierzchni w jego zasięgu wzroku są 3 osoby, brakuje 3 osób. Te które są w jego pobliżu są w ciężkim stanie, ale są przytomne. O godz. 11.09 startuje śmigłowiec, który spod Centrali zabiera 4 ratowników i 2 psy lawinowe. O godz. 11.19 do TOPR zadzwonił jeden z turystów, którzy w tym czasie szli na Rysy informując, że lawina została uruchomiona pod Przełączką pod Rysami, jego nie zabrała. Potwierdza, że wraz z nim na Rysy szło 6 osób. Żadnej z nich nie widzi. O godz.. 11.28 pierwsza grupa ratowników desantuje się w pobliżu leżących osób, około 15 m poniżej progu w Wielkim Wołowym Żlebie. Ratownicy potwierdzają, że na powierzchni lawiniska leżą 4 osoby z poważnymi urazami. Po desancie śmigłowiec leci w górę lawiniska, by z powietrza sprawdzić, co z pozostałymi dwoma osobami. Ratownik z pokładu śmigłowca dostrzega dwie osoby. Jedna z nich schodzi w dół, ( jak się później okazało, to turysta , który jako drugi dzwonił do TOPR informując o lawinie). Ponieważ wszyscy turyści są na powierzchni, śmigłowiec leci do Zakopanego po kolejną grupę ratowników i sprzęt do transportu rannych, gdyż jak się okazało 2 osoby mają poważne urazy i wymagają pilnego transportu do szpitala. W międzyczasie o zdarzeniu powiadomiono Centrum Hipotermii Głębokiej w Krakowie by byli przygotowani na ewentualne działania. Po dostarczeniu sprzętu transportowego, śmigłowiec wywozi 2 ratowników w okolice tzw „Kamienia”, tam desantują się w pobliżu dwóch turystów. Jeden z nich ze względu na odniesione obrażenia ( lekkie) zostaje wraz z towarzyszącym mu ratownikiem wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do M. Oka. Drugi, który nie odniósł obrażeń schodzi samodzielnie z towarzyszącym mu ratownikiem. Najciężej ranni w pierwszej kolejności zostają przetransportowani śmigłowcem na lądowisko przy zakopiańskim szpitalu. Jeden z nich ze względu na poważne obrażenia głowy zostaje śmigłowcem LPR przetransportowany do Nowego Targu.
Po przetransportowaniu rannych w kolejnych lotach śmigłowiec zabiera do Zakopanego ratowników biorących udział w akcji, psy lawinowe i sprzęt.
Jak doszło do wypadku? 2 taterników wybrała się na Rysy w celu wspinaczki fragmentem Grani Głównej Tatr. Za nimi podążyło 4 turystów. Będąc około 30 m od Przełączki (na wysokości 2400 m), pierwsza grupa wyzwoliła lawinę. Turyście, który jako drugi zadzwonił do TOPR udało się odskoczyć z toru lawiny, wbić czekan, co uchroniło go przed porwaniem przez masy śniegu. Pozostałych lawina porwała i zwlokła na wysokość około 1700 m. Według relacji uczestników zdarzenia, po zatrzymaniu lawiny, dwie osoby były całkowicie zasypane , pozostałym dwóm z mas śniegu wystawały ręka i głowa. Wszyscy zasypani odkopali się sami. Podczas spadania w rejonie wylotu Rysy, lawina wyrzuciła jednego turystę ( tego, którego śmigłowiec przetransportował do M. Oka). Żaden z uczestników zdarzenia nie posiadał lawinowego ABC a doświadczeni taternicy kaski i czekany mieli w plecakach. Lawina miała długość około 1 km a deniwelacja pomiędzy początkiem i końcem lawiny wynosiła 700 m. Wszyscy, którzy zostali porwani przez lawinę, mimo odniesionych obrażeń mogą mówić o ogromnym szczęściu, że nie stracili życia oraz , że była lotna pogoda, co pozwoliło kilkunastu ratownikom biorącym udział w akcji szybko dotrzeć z pomocą. Wierzący niech przyjmą to zdarzenie w charakterze cudu, bo cuda czasem w Tatrach się zdarzają.
O godz. 17.45 do ratowników dotarła informacja o zagubieniu się turystki w rejonie Żółtego Potoku. Z pomocą pospieszyło z Murowańca dwóch ratowników, którzy o godz. 18.37 dotarli do turystki i po 19-tej doprowadzili ją do Murowańca.
O godz. 18. 03 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz ze znajomą schodzili ze Świnicy w kierunku Zawratu. Utknęli w stromych głębokich śniegach, Nie są w stanie dalej iść, potrzebują pomocy. O godz. 19-tej z Centrali na Wodogrzmoty wyruszyła 6-cio osobowa grupa ratowników. W tym czasie , celem namierzenia, w którym miejscu znajdują się turyści, ze schroniska w Stawach w ich kierunku wyruszył pełniący tam dyżur ratownik, który zauważył światła turystów pod Gąsienicową Turnią, zdecydowanie bliżej Świnicy niż Zawratu. W związku z tym o godz. 20.30 z Hali Gąsienicowej przez Liliowe, Świnicę w kierunku turystów wyruszyło 4 ratowników, którzy o 0.02 dotarli do oczekujących turystów. Ratownicy, którzy wyruszyli z Centrali dotarli na Zawrat, ale ze względu na duże zagrożenie lawinowe nie ruszyli dalej tylko czekali na informację od grupy, która przez Świnicę dotarła do turystów. Okazało się że turystka jest w nienajlepszym stanie, nie da rady poruszać się dalej, opadła z sił, jest wychłodzona. Podjęto decyzję, by ratownicy wykopali jamę, w niej umieścili turystkę, przy użyciu pakietów grzewczych, NRC- tek i śpiwora, podając gorącą herbatę chronili ją przed zimnem. Do czuwania nad nią pozostał jeden z ratowników. 3 ratowników, asekurując wyprowadziło turystę na Świnicę i o godz. 3.20 doprowadzili go do Murowańca. Pozostali ratownicy powrócili do schroniska w Stawach. O godz. 7.25 wystartował śmigłowiec, którym turystka została przetransportowana do szpitala.

31.01. Czwartek
Po godz. 11-tej z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która doznała urazu kolana.
Po godz. 12-tej z Kalatówek do szpitala przetransportowano 58-letnią turystkę, która upadając doznała kontuzji ręki.
O godz. 16.14 powiadomiono TOPR, że podczas zjazdu na „jabłuszku zachodnim zboczem Gubałówki, uderzyła w drzewo i straciła przytomność 18-letnia turystka z Warszawy. Z Centrali na sygnałach wyruszyła karetka TOPR, z Gubałówki na miejsc zdarzenia wyruszył pełniący tam dyżur ratownik. Chwilę po tym ze względu na stan poszkodowanej na miejsce zdarzenia wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się w pobliżu. Po udzieleniu I pomocy, turystkę, która odzyskała przytomność ,śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

1.02. piątek
Po godz. 13-tej ze szlaku z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która doznała urazu kolana uniemożliwiającego dalsze samodzielne poruszanie się.

3.02. Niedziela
O godz. 14.55 do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Buli pod Rysami, w prawej części ściany na Drodze „ Żlebem” utknęli dwaj wspinacze. ( Brak umiejętności?? Brak sił?), proszą o pomoc. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu desantował się jeden z ratowników, który założył stanowisko. Następnie w to miejsce desantowało się dwóch kolejnych ratowników, który ze stanowiska zjechali do znajdujących się poniżej taterników. Po przygotowaniu ich do podebrania , nadleciał śmigłowiec. Bezpośrednio ze ściany wraz z towarzyszącymi im ratownikami zostali oni wciągnięci dźwigiem na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowani do Zakopanego.


wp.pl napisał(a):Tragedia w Alpach. Polak wśród ofiar śmiertelnych
źródło - https://www.o2.pl/artykul/tragedia-w-al ... 215762561a

Polak jest jedną z 6 osób, które zginęły w lawinach we włoskich Alpach. Ratownicy dotarli do kolejnych zwłok.

W poniedziałek służby ratunkowe odnalazły ciała czworga narciarzy. Porwała ich lawina, która zeszła w niedzielę w dolinie Veny we włoskich Alpach.

Zgłoszenie o zaginięciu dotyczyło dwóch Brytyjczyków i dwóch Francuzów. Mieli oni jeździć na nartach w pobliżu kurortu Courmayeur. Początkowo ratownicy wypatrzyli z samolotu zwłoki tylko trzech osób - podaje agencja AP.

Nieco później pojawiła się wiadomość o odnalezieniu czwartego ciała. Włoscy ratownicy poinformowali, że był to Polak rezydujący we francuskim Chamonix. Z kolei niepotwierdzone informacje mówią, że brytyjskie ofiary pochodziły tak naprawdę z Nowej Zelandii, jedynie mieszkały w Londynie.

W niedzielnych lawinach zginęło także dwóch Włochów. Zeszły one w Dolinie Aosty oraz w regionie Górnej Adygi.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.12

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 12 lut 2019, 18:21

wp.pl napisał(a):W Beskidzie Śląskim zaginął turysta. 19-latek nie ma jedzenia i wody
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/w-beskidzie-sl ... 707125889a

Trwa akcja poszukiwawcza 19-latka, który w poniedziałek wyszedł w Beskid Śląski. Turysta kilka godzin później poinformował ojca, że zszedł ze szlaku. Od tego momentu nie ma z nim kontaktu. 19-latek pochodzi z Bielska-Białej

19-latek z Bielska Białej wyruszył w góry w poniedziałek. Ojciec odwiózł go w rejon bielskiej Wapienicy. Turysta nie zabrał ze sobą wody ani jedzenia.

Pomiędzy godz. 11 a 12 skontaktował się z rodziną. Powiedział ojcu, że zszedł ze szlaku i zabłądził w okolicach Błatniej od strony Wapienicy.

19-latek wyszedł w góry w czarnym polarze z białym napisem "Fjord Nansen” na lewej piersi. Miał na sobie czarne spodnie dresowe "Nike" i czarną czapkę oraz czerwone buty sportowe z szarą podeszwą marki "Nike”. Wziął ze sobą plecak z motywem moro. Turysty szukają GOPR, policja i leśnicy.


Kolejna wiadomość o 20:17:
wp.pl napisał(a):Beskid Śląski. Tragiczny finał akcji poszukiwawczej, nie żyje 19-letni turysta
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/beskid-slaski- ... 819658881a

Ratownicy GOPR znaleźli ciało 19-latka z Bielska-Białej. Turysta w poniedziałek zabłądził w masywie Błatniej w Beskidzie Śląskim.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.18

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 18 lut 2019, 20:59

wp.pl napisał(a):Akcja TOPR pod Rysami. Zaskakujący sprzęt ukraińskich turystów
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/akcja-topr-pod ... 159976577a

Piękna pogoda, która zawitała w Tatry, zachęciła turystów do wycieczek górskich. Tylko w niedzielę TOPR interweniowało kilka razy. Uratowano turystę, który zsunął się ze zbocza Rysów. Największe zaskoczenie wzbudziła jednak grupa z Ukrainy, która poszła na najwyższy szczyt polskich Tatr wyposażona w raki i czekany... własnej roboty.
W niedzielę ratownicy TOPR dostali zgłoszenie, że podczas zejścia z Rysów ktoś poślizgnął się na śniegu i zsunął się około 100 m. Turysta z Ukrainy doznał mocnych otarć i potłuczeń. Jak się okazało, wybrał się wysokie góry bez raków i czekana.
Na ratunek ukraińskiemu turyście ruszył śmigłowiec TOPR. Z jego pokładu ratownicy zostali spuszczeni w pobliżu rannego. Potem windą został on wciągnięty na pokład helikoptera i przetransportowany do szpitala.

Czekany z drutu zbrojeniowego
Inna grupa ukraińskich turystów, która wybrała się na Rysy w niedzielę, była zabezpieczona w raki i czekany, ale... własnej roboty.
Mieli gumowce owinięte taśmą montażowo-izolacyjną, na rękach rękawice robocze, prowizoryczne raki przyczepili do butów plastikowymi opaskami, a czekany zrobili z drutu zbrojeniowego. Tak wyposażonych wędrowców napotkał pan Bartosz, turysta ze Śląska - informuje gazetakrakowska.pl.
- Spotkałem ich w niedzielę o godz. 6.30 rano nad Czarnym Stawem pod Rysami - mówi portalowi pan Bartosz. - Poszli na szczyt i tam dotarli, bo dwaj moi koledzy ich widzieli. Ja wycofałem się od stawu. Podobno ich zejście też wyglądało ciekawie. W większości zjeżdżali na tyłkach - dodaje.
Ukraińcy wracając z Rysów, zgubili jeden z "czekanów". Jego zdjęcie opublikowała na Facebooku firma Plecaki Lawinowe
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.20

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 20 lut 2019, 14:26

TOPR na swej stronie napisał(a):Poniedziałek 4.02.
O godz. 13.10 CPR Kraków przekazał do Centrali TOPR informację, że w pobliżu górnej stacji wyciągu na Wielkiej Krokwi u 70-cio letniego turysty nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu desantowali się ratownicy i przystąpili do zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych, które dały pozytywny wynik. Turystę w noszach wraz z towarzyszącym mu ratownikiem windą wciągnięto na pokład będącego w zawisie śmigłowca i pilnie przetransportowano do szpitala. Niestety pacjent zmarł w szpitalu.

Wtorek 5.02.
O godz. 15.00 powiadomiono TOPR, że ktoś prawdopodobnie skoczył z mostu na Wodogrzmotach do Niżniego Wodogrzmotu. Wystartował śmigłowiec zabierając na pokład ratowników wyposażonych w odpowiedni sprzęt do działań canioningowych. Z jego pokładu ratownicy desantowali się na placu za mostem. Dostrzeżono zaklinowane pod sporym głazem znajdujące się pod wodą ciało mężczyzny. Po dotarciu na miejsce stwierdzono, że mężczyzna nie żyje. Rozpoczęto wydobywanie ciała na brzeg. W tej czynności pomagali ratownikom przybyli na Wodogrzmoty strażacy. Ciało przekazano policjantom, którzy przybyli na miejsce zdarzenia i przystąpili do stosownych czynności koniecznych do określenia jak doszło do śmiertelnego wypadku. Ratownicy biorący udział w akcji ratunkowej zostali śmigłowcem przetransportowani do Zakopanego.
Po godz. 19-tej z drogi powyżej Wodogrzmotów przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu stawu skokowego.

Środa 6.02.
O godz. 13.20 powiadomiono TOPR, że na stromym, zaśnieżonym odcinku szlaku pomiędzy Myślenickimi Turniami, a Kasprowym utknęły dwie turystki. Z pomocą pospieszyli ratownicy pełniący dyżur na Kasprowym. Po dotarciu do turystek i założeniu raków, turystki samodzielnie wyszły na Kasprowy.
Po godz. 15-tej z M. Oka do szpitala przetransportowano turystkę, która w wyniku poślizgnięcia i upadku doznała urazu ręki.

Czwartek 7.02.
Po godz. 10-tej z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystę, który doznał urazu kolana.
Po godz. 12-tej z Dol. Goryczkowej przetransportowano śmigłowcem do szpitala narciarkę, która upadając doznała urazu barku i skarżyła się na silny ból w klatce piersiowej.
O godz. 14.40 powiadomiono TOPR, że na drodze do M. Oka w rejonie Żlebu Żandarmerii 19-letnia turystka zasłabła i straciła przytomność. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca zdarzenia. Po udzieleniu I pomocy turystkę przetransportowano do szpitala.
W czasie tych działań do TOPR dotarła informacja, że podchodzący szlakiem z Myślenickich Turni w kierunku Kasprowego zsunął się po stromych, twardych śniegach aż do znajdującego się poniżej lasu, narciarz skitourowy. Dzięki aplikacji „Ratunek” udało się ustalić dokładnie miejsce, w którym zatrzymał się skitourowiec. W tamten rejon udali się z Kasprowego dwaj ratownicy. Po dotarciu na miejsce okazało się, że podczas zsuwania, narciarz uderzył w drzewo doznając urazu kolana, otarć i potłuczeń. Celem przetransportowania poszkodowanego z Centrali, ze środkiem transportu wyruszyła 7-mio osobowa grupa ratowników. Po udzieleniu I pomocy, narciarz został przetransportowany do Kuźnic i tam przekazany załodze karetki pogotowia.
W czasie powyższych działań o godz. 15.55 powiadomiono TOPR, że w Małej Łące narciarka skitourowa doznała urazu kolana. Została ona śmigłowcem przetransportowana do szpitala.
O godz. 16.10 przez aplikację „Ratunek” kolejne zgłoszenie wypadku. W Dol. Starej Roboty turysta doznał urazu nogi. Ratownicy odczytali jego pozycję GPS. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Ze względu na silny wiatr ratownicy nie mogli się desantować w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Desantowali się na grani w masywie Zadniego Ornaku i przed 17-tą dotarli do oczekującego na pomoc turysty. W tym czasie z Centrali do Dol. Starej Roboty wyruszyła 7-mio osobowa grupa ratowników ze środkiem transportu. O godz. 18.20 po udzieleniu I pomocy rozpoczęto transport kontuzjowanego turysty i o 21.25 przekazano go na SOR w zakopiańskim szpitalu. Jak się okazało turysta, chcąc szybciej znaleźć się w Dolinie Starej Roboty, zaczął zjeżdżać po stromych śniegach na jabłuszku, mając na nogach raki, co doprowadziło do poważnego urazu stawu skokowego.

Piątek 8.02.
O godz. 10.47 do TOPR dotarła informacja, że podczas zjazdu ( poza trasą) w Kotle Gąsienicowym narciarz przewrócił się poniżej 12 podpory wyciągu i zsunął się stromymi śniegami Żlebem Ściekowiec do Dol. Suchej Kasprowej, uderzając po drodze w skały. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu narciarza desantowali się dwaj ratownicy a śmigłowiec poleciał w rejon Żlebu Bryji, gdzie w stromych, twardych śniegach utknął turysta. Tam desantował się jeden z ratowników, który wyprowadził turystę w bezpieczne miejsce.
Ratownicy, którzy desantowali się w Dol. Suchej Kasprowej udzielili I pomocy narciarzowi, który doznał urazu głowy, mocnych otarć i potłuczeń i przygotowali go do podebrania przez śmigłowiec, który następnie przetransportował go do szpitala.

Sobota 9.02.
O godz. 12-tej do TOPR zadzwonił turysta informując, że podczas zejścia Kobylarzowym Żlebem zsunął się około 100 m po stromych twardych śniegach i doznał urazu nogi i ma ranę głowy. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu miejsca zdarzenia desantowało się dwóch ratowników. którzy przystąpili do udzielania I pomocy. W czasie tych działań obok ratowników przemknęła kolejna osoba żlebem w dół. Jeden z ratowników , którzy udzielali pomocy rannemu turyście, zszedł w dół Żlebu i dotarł do turystki, która zjechała po stromych śniegach. Okazało się , że miała więcej szczęścia od turysty, bo nic się jej nie stało i nie potrzebuje pomocy. Śmigłowiec przetransportował turystę do szpitala.
W czasie tych działań do TOPR dotarła informacja, że na drodze około 200 m poniżej schroniska na Ornaku znajduje się turystka po utracie przytomności. Lot do Dol. Kościeliskiej. W pobliżu turystki desantował się jeden z ratowników, który udzielił jej I pomocy. Ponieważ turystka poczuła się lepiej, została samochodem przetransportowana do szpitala.
O godz. 13.35 powiadomiono ratowników, że na szlaku z Myślenickich Turni na Kasprowy, w rejonie Żlebu Bryji w twardych stromych śniegach utknęło dwoje turystów. Zostali oni przez ratowników pełniących dyżur na Kasprowym, sprowadzeni na Myślenickie Turnie.

Niedziela 10.02.
O godz. 11.30 do TOPR zadzwonił mężczyzna ( turysta? taternik? narciarz?) informując, że utknął w skałach około 15 m powyżej Małego Kotła Mięguszowieckiego . Nie jest w stanie samodzielnie dalej się poruszać. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono mężczyznę w eksponowanym miejscu. Z będącego w zawisie śmigłowca został opuszczony na windzie jeden ratownik, który podebrał mężczyznę i obaj zostali wciągnięci na pokład śmigłowca, którym ratowany został przetransportowany do Zakopanego. Okazało się, że mężczyzna wybrał się w rejon Mięgusza by na nartach zjechać prawdopodobnie z Hińczowej Przeł. W czasie rozmowy z ratownikami wyjawił , że w Tatry po raz pierwszy wybrał się na skitury i od razu wyznaczył sobie tak ambitne przedsięwzięcie. W Tatrach nie sprawdza się przesłanie wieszcza by mierzyć siły na zamiary. Akcję przeprowadzono w trudnych warunkach, przy silnym wietrze. Tylko kunsztowi pilotów skiturowiec zawdzięcza, że pomoc była szybka i skuteczna. Gdyby nie to, to musiałby on tkwić w eksponowanym terenie co najmniej kilka godzin, zanim dotarli by do niego ratownicy działający w sposób klasyczny.
O godz. 18.25 do ratowników dotarła wiadomość od dwóch taterników, którzy wspinali się Diretissimą MSW, że podczas wspinaczki w kopule szczytowej, jeden z nich odpadł, wycofują się ze ściany i zamierzają schodzić Zachodem Janczewskiego. Próby telefonicznego naprowadzania na właściwą drogę zejściową nie do końca się powiodły. Ze względu na mgłę taternicy mieli problemy z nawigacją, a taternik , który zaliczył lot doznał kontuzji stawu skokowego co utrudniało zejście. Podjęto decyzję by wyruszyć im naprzeciw. Z Centrali do M. Oka wyjechała pierwsza grupa ratowników. O 2.40 dotarli do taterników, którzy w międzyczasie zeszli do Bandziocha. Okazało się, że kontuzja taternika jest na tyle bolesna, że trzeba będzie go transportować. Z Centrali wyjechała kolejna grupa ratowników ze środkiem transportu. O godz. 5.45 cała ekipa dotarła do schroniska w Morskim Oku.

Poniedziałek 11.02.
Przed południem, na prośbę KPR ratownicy TOPR pomogli w transporcie chorego z Choćkowskiego do szpitala.
Tuż po 12-tej powiadomiono TOPR, że na Szpiglasowej Przeł. jedna z turystek dostała ataku paniki i nie zejdzie samodzielnie do M. Oka. Z pomocą pospieszył pełniący tam dyżur ratownik, który po dotarciu do turystki, asekurując tuż przed 17-tą doprowadził ją do schroniska w Morskim Oku.

Piątek 15.02.
Rano na prośbę policji na poszukiwania w rejonie Galicowej Grapy zaginionego mieszkańca Poronina,wyruszyło 9-ciu ratowników. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.
Tuż przed 12-tą powiadomiono TOPR, że w Dol. Chochołowskiej znajduje się 48-letnia turystka skarżąca się na silne dolegliwości krążeniowo oddechowe. Turystkę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

Sobota. 16.02.
Przed godz. 11-tą powiadomiono Centralę TOPR, że na Hali Gąsienicowej pracownik schroniska ma problemy oddechowe. Został on skuterem zwieziony na Brzeziny i przekazany załodze karetki pogotowia.
Tuż po 14-tej do TOPR zadzwonił narciarz, który wędrując na nartach śladowych w masywie Magury Witowskiej pobłądził a szukając drogi powrotu osłabł ( po przebytej chorobie) i nie jest w stanie samodzielnie powrócić. Na poszukiwania w tamten rejon wyruszyło 4-ratowników. O pomoc w poszukiwaniach poproszono strażaków z OSP Podczerwone. Po godz. 16-tej odnaleziono poszukiwanego. Ze względu na jego stan, został on śmigłowcem przetransportowany do Zakopanego.
W czasie tych działań powiadomiono TOPR, że wędrując w Masywie Koziego W. turysta doznał bolesnego urazu stawu skokowego. Nie jest w stanie samodzielnie zejść do 5-ciu Stawów. Turysta został śmigłowcem przetransportowany do szpitala.

Niedziela 17.02.
Tuż po 12-tej powiadomiono TOPR, że pod Zawratem od strony 5-ciu Stawów znajduje się 31-letni turysta, który ma problemy z oddychaniem. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu turysty desantowali się ratownicy. Po udzieleniu I pomocy turysta wraz z towarzyszącym mu ratownikiem został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
Tuż przed 16-tą powiadomiono Centralę TOPR, że podczas zejścia z Rysów poślizgnął się na stromych śniegach i zsunął się około 100 m doznając mocnych otarć i potłuczeń ukraiński turysta. Jak się okazało nie miał on raków i czekana. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu turysty. Po udzieleniu I pomocy został on wraz z towarzyszącym mu ratownikiem windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
Po godz. 16.30 z Drogi pod Reglami ( wylot Dol. Białego ) przetransportowano pod skocznię i przekazano załodze karetki pogotowia 65-letnią turystkę, która upadając doznała urazu barku.
W tym samym czasie z Drogi do M. Oka na Palenicę Białczańską przetransportowano turystę, który ze względu na chorobę miał problemy z oddychaniem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.02.26

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 26 lut 2019, 19:01

TOPR na swej stronie napisał(a):Wtorek 19.02.
Po godz. 11-tej do TOPR dotarła wiadomość o wypadku do jakiego doszło podczas jazdy skuterem śnieżnym w masywie Gubałówki na zach. od przekaźnika. Jadąca skuterem 19-letnia turystka w wyniku upadku doznała prawdopodobnie urazu kręgosłupa. Z pomocą pospieszył ratownik pełniący dyżur na Gubałówce. Wezwano karetkę pogotowia. Ponieważ nie było wiadomo czy na miejsce zdarzenia dojedzie karetka, do lotu przygotowała się załoga śmigłowca. Tuż przed 12-tą do poszkodowanej dotarł ratownik, chwilę potem dojechała karetka pogotowia. Po zbadaniu poszkodowanej odwołano lot śmigłowca a turystkę do szpitala zabrała karetka pogotowia.
Po godz. 17-tej z Wiktorówek do szpitala przetransportowano turystkę, która upadając złamała rękę.

Czwartek 21.02.
Po godz. 9-tej ze schroniska na Chochołowskiej przetransportowano do szpitala chorą, mającą dużą gorączkę turystkę.
Po godz. 12-tej powiadomiono ratowników, że podczas wspinaczki progiem Dolinki za Mnichem, Drogą „ Wesołej Zabawy” taterniczka doznała urazu nogi. Partner opuścił ją do podstawy ściany. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu taterników. Po udzieleniu I pomocy ranną włożono do noszy i wraz z towarzyszącym jej ratownikiem została windą wciągnięta na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowana do szpitala.
Przed godz. 17-tą z Hali Gąsienicowej na Brzeziny przetransportowano skuterem kontuzjowaną turystkę.

Piątek 22.02.
Po godz. 9.30 do TOPR zadzwonili turyści, znajdujący się w okolicy Siwego Zwornika informując, że mają problemy orientacyjne ze względu na gęstą mgłę, opad śniegu i zamieć.
Poprzez aplikację „Na Ratunek” wysłali swoją pozycję GPS. Okazało się, że znajdują się oni w górnej części Zadniej Dol. Gaborowej. Zasugerowano im by w tych warunkach schodzili na stronę słowacką. Po godz. 12-tej turyści ponownie zadzwonili do TOPR informując, że bezpiecznie zeszli do wylotu Doliny.
Po godz. 19-tej ratownik pełniący dyżur w 5-ciu Stawach otrzymał informację od podchodzących do schroniska turystów, że na szlaku znajduje się mocno osłabiony i wychłodzony turysta. Ratownik przed 20-tą doszedł do turysty i bezpiecznie doprowadził go do schroniska.

Sobota 23.02.
Po godz. 15-tej z Grani Ornaków przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystę, który doznał urazu nogi.
Po godz. 16-tej ze szlaku narciarskiego z Kondratowej w kierunku Kuźnic przetransportowano do szpitala narciarkę skitourową, która upadając doznała bolesnego urazu nogi.
Po godz. 17-tej z Progu Stawiańskiego przetransportowano do szpitala słowackiego turystę, który doznał urazu nogi.

Niedziela 24.02.
Po godz. 15-tej z Dol. Kondratowej przetransportowano do szpitala turystę, który doznał urazu nogi.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.03.08

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 8 mar 2019, 17:21

TOPR na swej stronie napisał(a):Poniedziałek 25.02.
Tuż prze 12-tą poprzez aplikację „Na ratunek” do TOPR zadzwonił turysta informując, że wchodził na Rysy. Znajduje się niedaleko wierzchołka. Dostał skurczów nóg, nie jest w stanie dalej się poruszać. Prosi o pomoc. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu turysty. Po założeniu uprzęży ewakuacyjnej, turysta wraz z towarzyszącym mu ratownikiem został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
W godzinach popołudniowych z Morskiego Oka na Palenicę zwieziono turystkę z urazem nogi. Stamtąd do szpitala przewiozła ją karetka pogotowia.

Środa 27.02.
Przed południem ze schroniska na Ornaku przetransportowano do szpitala turystę, który doznał urazu nogi.

Czwartek 28.02.
Tuż przed 12-tą słowaccy ratownicy poprosili o przylot naszego śmigłowca do Dol. Białej Wody, gdzie podczas wspinaczki Młynarzowym Żlebem lawina zabrała jednego z taterników, a drugi pozostał w eksponowanym miejscu. Ze względu na silny wiatr, Sokół nie był w stanie dolecieć na miejsce wypadku i musiał zawrócić do Zakopanego.

Piątek 1.03.
Przed południem z Morskiego Oka przetransportowano na Palenicę turystę z urazem nogi. Dalej udał się on własnym transportem.
Tuż przed 16-tą do TOPR dotarła wiadomość, że w rejonie Zadniego Granata znajduje się turysta, który doznał urazu mięśnia i ma problemy z samodzielnym zejściem. Ponieważ w tym rejonie był akurat jeden z ratowników, zaopatrzył on kontuzjowanego turystę i asekurując zaczął go sprowadzać w dół. Do pomocy w transporcie z Hali z odpowiednim sprzętem wyruszyła 6-cio osobowa ekipa ratowników, którzy o 17.40 napotkali schodzących, Po włożeniu do noszy, przed 19-tą ratownicy dotarli z kontuzjowanym turystą do Murowańca. Stamtąd terenową karetką TOPR został on przewieziony do szpitala.
Tym samym transportem zabrano ze schroniska starszego turystę po chwilowej utracie przytomności i z silnymi dolegliwościami gastrycznymi.

Sobota. 2.03.
Tuż po 8-mej rano powiadomiono TOPR, że podczas wspinaczki Direttisimą MSW, prowadzący wyciąg nad Małym Kotłem taternik odpadł, doznając bolesnego urazu barku. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu rannego desantowało się dwóch ratowników. Po przygotowaniu stanowiska i udzieleniu I pomocy, rannego w noszach wraz z towarzyszącym mu ratownikiem, windą wciągnięto na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowano do szpitala.
Po godz. 15-tej z Psiej Trawki do szpitala przetransportowano turystę, który doznał urazu nogi.

Niedziela 3.03.
W godz. popołudniowych dwukrotnie z M. Oka i raz z Hali Gąsienicowej transportowano turystów z urazem nóg.
Tuż przed 19-tą do TOPR zadzwonili turyści ( 2 osoby) informując, że podczas zejścia z Gubałówki na Walową Górę zgubili szlak. Próby telefonicznego naprowadzenia na szlak nie powiodły się. Z pomocą z Centrali wyruszyło dwóch ratowników, którzy około 20.30 dotarli do turystów i bezpiecznie sprowadzili ich na Walową Górę.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2019.03.19

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 19 mar 2019, 12:42

TOPR na swej stronie napisał(a):Poniedziałek 4.03.
O godz. 14.30 powiadomiono TOPR, że w rejonie Siwego Zwornika, francuski skitourowiec doznał urazu kolana. Nie jest w stanie samodzielnie zjechać do schroniska. Został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.
Po godz.21-szej z rejonu Polaka w Dol. Goryczkowej przetransportowano do szpitala narciarza skitourowego, który podczas nocnego zjazdu doznał urazu kolana.

Czwartek 7.03.
Po godz. 9-tej z Murowańca skuterem na Brzeziny i dalej samochodem do szpitala przewieziono kontuzjowanego francuskiego skitourowca, który podczas zjazdu doznał urazu nogi.

Sobota 9.03.
O godz. 12.40 przez aplikację „ Na ratunek” turysta powiadomił Centralę TOPR, że podczas zejścia Głazistym Żlebem jego kolega doznał urazu nogi. W pobliżu w Dol. Małej Łąki akurat przebywali dwaj ratownicy, którzy szybko doszli na miejsce wypadku , udzielili I pomocy poszkodowanemu i zabezpieczyli go cieplnie. Przekazali do Centrali informację, że stan poszkodowanego wymaga transportu. Z Centrali samochodem do Dol. Małej Łąki i dalej skuterem w pobliże miejsca zdarzenia wyjechali dwaj ratownicy. Turystę zwieziono skuterem do wylotu doliny i dalej samochodem przetransportowano go do szpitala.
Po godz. 15-tej z Dol. Kondratowej przetransportowano do szpitala turystę, który poślizgnął się na stromych, twardych śniegach i zsunął się około 300 m doznając urazu stawu skokowego.

Poniedziałek 11.03.
Tuż przed 21-szą CPR poprosił o pomoc w transporcie do szpitala chorego mieszkańca Ciągłówki, gdyż karetka pogotowia nie była w stanie dojechać do pacjenta. Został on terenową karetką TOPR przetransportowany do miejsca, gdzie oczekiwała karetka pogotowia.

Wtorek 12.03.
Około godz. 15-tej do TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z mężem błądzą we mgle w okolicy Rakonia. Podali nr słupka granicznego przy którym się znajdują. Okazało się, że są na wierzchołku Rakonia. Ratownik dyżurny poinformował ich, jak iść w kierunku Grzesia i stamtąd zejść do Chochołowskiej. Przed 16-tą turyści poinformowali TOPR, że minęli Grzesia, schodzą szlakiem w kierunku schroniska i nie potrzebują już pomocy.

Piątek 15.03.
Po godz. 8-mej do TOPR zadzwoniła mieszkanka Poronina informując, że wczoraj około 21-szej z jej domu, wyszedł w góry jej znajomy, zabierając tylko niewielki plecak z prowiantem. Nie zabrał leków, które musi stale zażywać. Nie udało się nawiązać z nim łączności telefonicznej. Sprawdzono schroniska, czy do którego z nich nie dotarł poszukiwany mężczyzna. O godz. 11.27 CPR poinformował TOPR, że zadzwonił do nich turysta informując, że szedł z Kuźnic na Giewont i utknął na jakiejś górze. Połączenie zostało przerwane. Nie udało się ponownie do niego dodzwonić. W rejonie Kondratowej akurat przebywał jeden z ratowników. Polecono mu by sprawdził, czy z rejonu szlaku na Giewont nie wzywa ktoś pomocy. Również w tym czasie dwaj ratownicy prowadzili grupę skitourowców w kierunku Łopaty. W rejonie Suchego Wierchu dostrzegli siedzącego na śniegu mężczyznę. Okazało się, że doznał on urazu kolana. Ma wyładowany telefon i nie może wezwać pomocy. O zdarzeniu poinformowano Centralę, przekazując nazwisko turysty. Okazało się, że jest to poszukiwany od rana mężczyzna. Został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.

Sobota 16.03.
W godzinach popołudniowych z Dol. Chochołowskiej przetransportowano do szpitala turystę, który schodząc z Trzudniowiańskiego W. doznał urazu nogi.

Niedziela 16.03.
Po północy powiadomiono TOPR, że rano z pensjonatu na Antałówce wyszedł na wycieczkę na Wołowiec i dotychczas nie powrócił, mieszkający tam turysta. Okazało się, że przebywa on w schronisku na Chochołowskiej, o czym nie powiadomił właścicieli pensjonatu.
Przed godz. 10-tą z Dol. Kondratowej przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystę z ostrym bólem brzucha, wskazującym na ostre zapalenie wyrostka.
O godz. 11.12 jeden z turystów powiadomił , że z Miedzianego w kierunku Dol. za Mnichem zeszła lawina. Na lawinisku widzi 4 osoby. Nie wie czy ktoś nie został zasypany. Jak dotrze na miejsce zdarzenia ponownie zadzwoni do TOPR. Powiadomiono załogę śmigłowca by pilnie przygotowała się do lotu. W tym czasie pod Szpiglasową Przeł. podchodził na nartach jeden z ratowników, który potwierdził, że zjedzie zaraz na lawinisko. W tym czasie wystartował śmigłowiec, zabierając spod Centrali przewodnika i psa lawinowego. W Morskim Oku do działań na lawinisku przygotowała się akurat przebywająca tam grupa ratowników. O 11.24 na lawinisko dojechał ratownik spod Szpiglasowej Przeł. który po rozmowie z będącymi tam osobami i sprawdzeniu detektorem lawiniska, poinformował Centralę, że nikt nie został zasypany, a przebywającym tam narciarzom nic się nie stało. Wobec tego śmigłowiec zawrócił do bazy.
Po godz. 14-tej z Wiktorówek przetransportowano do szpitala 67-letniego mężczyznę, który ze względu na silne dolegliwości gastryczne nie był w stanie samodzielnie zejść na Zazadnią.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Opowieści i relacje ku przestrodze i... nie tylko

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość