Liny...

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 10:24

Najważniejsze cechy lin żeglarskich

Liny produkuje się w bardzo wielu asortymentach. Różnią się nie tylko kolorystyką i średnicą, ale... co bardzo ważne, także znacznie bardziej dla użytkowników ważnymi parametrami fizycznymi, które warto rozumieć oraz zawsze sprawdzać na etykietach fabrycznych.

W razie wątpliwości co do użytej terminologii warto zajrzeć do - Słownik terminów żeglarskich

Wytrzymałość na zerwanie

Liny żeglarskie mają na celu przeniesienie pomiędzy dwoma punktami siły potrzebnej do zrównoważenia sił oddziaływujących na omasztowanie i ożaglowanie jednostki. Stąd konieczna jest ich wytrzymałość na zerwanie. Każda współczesna lina jest pod tym względem badana i producenci podają tę wartość na etykietach swych produktów. Z kolei konstruktorzy i producenci jachtów oraz żagli podają wartości niezbędne do zastosowania do określonych funkcji otaklowania. Do tak szczegółowych porad internetowych w tej należy podchodzić bardzo ostrożnie...

Należy zawsze sprawdzać, czy planowana do zastosowana na jachcie lina w konkretnym jej miejscu i funkcji spełnia gwarantowane przez producenta wymogi wytrzymałościowe, by nie... wdepnąć na minę. Warto wiedzieć, jak przeliczać poszczególne jednostki sił zrywających liny:
1 kiloniuton [kN] = 100 dekaniutonów [daN] = 103,5 kilogramsiła [kG]
Warto zajrzeć do przelicznika - tu!

Każda lina po jakimś czasie jej eksploatacji ulega osłabieniu. Zwykle chodzi o naderwanie jej włókien wewnętrznych, co bywa niewidoczne, ale na pewno każde widoczne, zewnętrzne jej uszkodzenie świadczy o poważnym już osłabieniu.

Wydłużenie liny pod działaniem sił rozciągających

Ogólnie można dokonać podziału wszystkich lin na:
- statyczne, tylko minimalnie wydłużające się pod wpływem obciążenia,
- dynamiczne, cechujące się znacznymi wydłużeniami na skutek ich dużego obciążania.
Żeglarze stosują wyłącznie liny statyczne. Praktycznie jedynym wyjątkiem są liny lonży przy pokładowych uprzężach bezpieczeństwa...

Obciążenie liny siłą rozciągającą powoduje jej wydłużenie, co jest oczywistym. Dla żeglarzy problem tkwi w tym, że podczas żeglowania te obciążenia są zmienne. Mocniej lub słabiej wieje wiatr napierający na płaty żagli, a to właśnie linami przenosi się na maszty mocowane do kadłuba... także linami.

Liny żeglarskie w odróżnieniu od alpinistycznych(*) powinny być możliwie jak najmniej podatne na wydłużenia. Chodzi o to, by wytrymowany zablokowanymi linami żagiel zachował swe położenie względem reszty takielunku także wtedy, gdy napierający nań wiatr zelżeje lub się wzmoże, co nawet przy stałym wietrze następuje choćby przy niewielkich zmianach kursu. Z kolei olinowane omasztowanie, na które działają liny utrzymujące żagle, także nie powinno zbytnio zmieniać położenia względem kadłuba.

Zawsze w pewnym stopniu rozciągliwe liny stalowe są najmniej podatne na wydłużenie pod działaniem sił rozciągających. Wykonuje się z nich główne olinowanie stałe: wanty, sztagi, baksztagi, achtersztagi...

Tuż za stalowymi plasują się liny aramidowe (kevlarowe) - doskonałe na fały, brasy i szoty, ale z racji swej wytrzymałości na zerwanie, a co za tym idzie niskie średnice dość trudne do częstych operacji ręcznych(**) i wymagające specjalnego oprzyrządowanie: kipy, bloki, kabestany, knagi.

Liny poliestrowe, a zwłaszcza poliamidowe aczkolwiek zdecydowanie od kevlarowych tańsze i przyjemniejsze w obsłudze ręcznej, rozciągają się znacznie bardziej od wcześniej wymienionych i z tego powodu wymagają częstego luzowania oraz wybierania głównie szotów (brasów).

Liny konopne i sizalowe mają swą rozciągliwość trudną do jednoznacznego określenia: początkowo dość sprężyste, ale z czasem i po dużych obciążeniach "ustalają" swą sprężystość na poziomie i tak znacznie wyższym niż wszystkie wcześniej wymienione. Ta rozciągliwość zmienia się także pod wpływem aktualnej ich wilgotnosci. Poza tym są one znacznie mniej wytrzymałe w porównaniu z linami syntetycznymi o tych samych średnicach...

Najbardziej rozciągliwe liny manilowe i kelapowe są wykorzystywane w żeglarstwie rzadko i obecnie już tylko regionalnie.

Nasiąkliwość

Wyrażana w procentach masy liny zawartość w niej wody po całkowitym i długotrwałym zamoczeniu. Zazwyczaj poszukuje się lin, które w ogóle nie wchłaniają wody, a ich nasiąkliwość jest zbliżona do... zera.

Pływalność

Zdolność liny do unoszenia się na powierzchni wody. Cecha bardzo pożądana u wszystkich lin takielunkowych, ale niezbędna tylko dla cumowniczych.

Odporność na wpływy atmosferyczne

Utlenianie, wpływ promieniowania słonecznego i butwienie pod wpływem wilgoci... to najważniejsze wady "czasowe" wszystkich lin z surowców naturalnych. Praktycznie każda lina syntetyczna jest obecnie nieporównywalnie bardziej odporna na czynniki atmosferyczne niż lina naturalna. I to jest główny powód tak wielkiej dominacji lin syntetycznych w żeglarstwie i nie tylko.

Na rdzewienie lin stalowych znaleziono radę - stal nierdzewna, ale jej stosowanie na wodzie wcale nie jest ani tanie, ani wbrew dość powszechnemu mniemaniu... bezproblemowe.


(*) - liny alpinistyczne mają na celu asekurację wspinaczy na wypadek odpadnięcia od ściany. Po krótszym czy dłuższym spadaniu alpinisty lina ma możliwie bezpiecznie wyhamować lot i utrzymać ciało wspinacza. Stąd bierze się konieczność jej sprężystości wzdłużnej. Chodzi o to, by hamowanie lotu odbyło się możliwie łagodnie, co jest możliwe wyłacznie na linach wzdłużnie sprężystych. Liny tak zwane poręczowe oraz używane przez grotołazów - wyłącznie statyczne, to zupełnie inna sprawa
(**) - dość powszechnie panuje przekonanie, że do ręcznej obsługi powinno się stosować liny o średnicy nie mniejszej niż 9 milimetrów, a za graniczną w tej kwestii uważa się linę ośmiomilimetrową.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny i ich impregnacja

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 10:26

Liny z surowców naturalnych

Do wytwarzania sznurków,sznurów, linek oraz ludzie od czasów najdawniejszych, wykorzystywali różne włókna, które były dla nich łatwo dostępne. Poszczególne włókna roślinne mają jednak różne właściwości i powroźnicy doskonale wiedzieli, które z nich nadają się najlepiej do produkcji lin o konkretnym przeznaczeniu.

Bawełna - była i nadal jest jednym z najpopularniejszych materiałów do produkcji lin, choć do celów takielunkowych koniecznie trzeba ją często i mocno impregnować przed butwieniem. Lina bawełniana rozciąga się(*) i jest stosunkowo miękka w dotyku.

Kelapa (włókno kokosowe) - liny robi się z włókien skorup orzecha kokosowego. Jest to wytrzymałościowo najsłabsze z włókien naturalnych i z tego powodu produkowane z niego liny miały bardzo duże średnice. Lina z włókna kokosowego rozciąga się i unosi na wodzie. Obecnie poza Indiami i wyspami Pacyfiku jest rzadko używana.

Konopie - włókna uzyskiwane są z łodyg rośliny gatunku Cannabis sativa (konopie siewne). Liny z włókien konopi są najmocniejsze ze wszystkich naturalnych, ale butwiejące. Historycznie były podstawowym i najpowszechniejszym surowcem do wyrobu lin.

Manila - twarde włókna pochodzą z liści bananowca manilskiego gatunku Musa textilis (banan włóknodajny). Liny manilowe są mocne jak konopne, nie toną w wodzie i są mniej podatne na butwienie. Używa się ich na liny cumownicze i holownicze.

Sizal - do produkcji lin stosunkowo tani surowiec pozyskiwany z liści agawy gatunku Agave sisalana (agawa sizalowa). Liny sizalowe można stosować w środowisku wilgotnym, bo są stosunkowo dobrze odporne na butwienie.

Obecnie do celów żeglarskich używa się lin konopnych lub sizalowych, ale te drugie to raczej już harcore... bo nie są zbyt miłe w dotyku.

(*) - Po namoczeniu na pewno będzie krótsza od wysuszonej... w przeciwieństwie do syntetycznej. Warto to doświadczalnie sprawdzić i... zapamiętać!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny i ich impregnacja

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 10:26

Impregnacja lin naturalnych

Nauczony przez stare wygi żeglarskie impregnuję moje liny konopne i sizalowe (bawełnianych nie używam) zwykłym, lekko podgrzanym mineralnym olejem silnikowym(*) przy pomocy ręcznego, ogrodniczego spryskiwcza. Układam linę w luźnych zwojach na płacie folii, spryskuję, przekładam na drugą stronę, znów spryskuję, potem zawijam linę w tę samą folię, by olej z niej wsiąkł w linę, często przewracam ten pakunek, a po dwóch dniach rozwijam, wcieram bawełnianą szmatką wzdłuż lin ewentualne krople , rozwieszam na kolejne dwa dni i... koniec, ale nie do końca. Pierwszą impregnację każdej świeżo kupionej liny konopnej robię zawsze w tygodniowych odstępach tyle razy, ile centymetrów ma w średnicy plus... jeden. Zatem linę konopną o średnicy 18 milimetrów... trzy razy. Przesada, jak w każdym innym wypadku jest nieskazana - nic nie poprawi... to pewne.

Ta impregnacja spowoduje pociemnienie liny!

Jak często powtarzać już tylko jednokrotną impregnację?
Nie wiem... ja to robię po każdym sezonie wodniackim oraz... przed, czyli dwa razy w roku.
Nadal używam kilkunastoletnich lin konopnych i nie zauważam, by zbliżał się koniec ich wodniackiego żywota.

(*) - ponoć oszczędni stosują "przepalony" olej silnikowy - ja odradzam.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny i ich impregnacja

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 10:27

Impregnacja lin syntetycznych

Ponieważ stare wygi żeglarskie oraz taternicze wiedzą mniej więcej tyle samo co ja sam o linach syntetycznych... nie mam żadnego własnego patentu na ich impregnację. Robię to, co zalecają producenci i... to wystarcza.
Kupuję teflonowy impregnat do lin dość znanej firmy(*) wybierając mniej więcej ze środka wysokości oferowanych cen, czytam instrukcję stosowania i... stosuję się do niej dokładnie.
No... może z jednym wyjątkiem: mam taki spory, zaciągany stoperem, siatkowy worek(**), którego używam do pakowania ciuchów na wszelkie wypady, wsadzam weń całą linę(***) w luźnym kłębie i wkładam to do pralki automatycznej nastawionej na 30 stopni, czas możliwie maksymalny z jednym płukaniem, bez wirowania. Oczywiście zamiast proszku do prania wlewam impregnat w czasie czerpania wody! Po zakończeniu długo suszę luźno rozwieszoną linę w cieniu i przewiewie.

(*) - na pewno nie podam tu jej nazwy, ale w każdym sklepie wspinaczkowym lub żeglarskim jest tego mnóstwo.
(**) - o ile dobrze pamiętam, kupiłem go wraz z pianką kajakarską, czyli... prehistoria.
(***) - oczywiście najpierw ją piorę w 30-tu stopniach, o ile jest to konieczne

Jeszcze jedno...!
Zapewniam, że impregnowanie po każdym sezonie, czyli mniej więcej raz do roku zarówno lin alpinistycznych jak i żeglarskich syntetycznych się... opłaca!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 11:06

Klajdy

Końcówki lin kręconych, ale także plecionych w trakcie ich używania strzępią się. W celu ich zabezpieczenia właśnie przed strzępieniem stosuje się klajdowanie, czyli zakładanie bardzo ciasnych, w pełni odpornych na zsuwanie się opasek z cienkiej linki, juzingu. Oklajdowane końcówki lin łatwiej i szybciej przewleka się przez kipy, bloczki itp...

[ img ]

Klajduje się także liny na ich biegu w celu zabezpieczenia przed uszkodzeniami spowodowanymi ewentualnym ocieraniem się innych elementów takielunku: liny, drzewca...
Klajdy na biegu liny wykonuje się zwykle ciasnym "bandażowaniem" pasami tkaniny żaglowej lub przez obszywanie liny taką tkaniną - patrz zdjęcie w kolejnym poście.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 11:12

Kotki

Kotki, to dość długie i zwykle włochate ochraniacze na linach olinowania stałego: wanty, baksztagi...
Ich funkcją jest ochrona pracujących żagli przed ewentualnym ocieram się ich bezpośrednio o te liny.

[ img ]

W tym bardzo "ciepłym" wieczornym świetle słonecznym ciemno zielone, a w rzeczywistości granatowe kotki na prawym baksztagu grotmasztu STS Pogoria.
Na pierwszym planie oklajdowane taśmami wanty i ich wyblinki założone na środkowej... wyblinkami, a na skrajnych węzłami boa.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 16:10

Buchty

Liny na pokładzie należy chronić nie tylko przed poplątaniem, a załogę przed potykaniem się o nie, ale także trzeba liny chronić przed... podeszwami butów załogi. Nie tak bardzo chodzi o ewentualne uszkodzenie liny krawędzią podeszwy, bo przecież na pokładach utrwalił się już dobrze obyczaj chodzenia wyłącznie w obuwiu miękkim(*), ale i na takich podeszwach zdarzyć się może powbijany... piasek - największy wróg wytrzymałości wszystkich lin. Z tego powodu liny na pokładzie należy klarować natychmiast po każdej pracy z nimi. Klarowanie lin robi się przez rozwiązanie wszystkich zbędnych na nich węzłów(**) i buchtowanie.

Buchta to uporządkowany (sklarowany), zabezpieczony przed samorzutnym rozwijaniem się lub splątaniem zwój liny lub akurat nieużywanego jej długiego liny, zazwyczaj zawieszany na naglu, knadze masztowej lub kołku w kabelgacie czy innym magazynie lin.

Buchta całej liny

Zaczynając od dowolnego końca zwijamy linę prawie całą.

[ img ]

Następnie końcówką owijamy ciasno zwój minimum jeden raz i końcówkę przewlekamy przez górne "oko" buchty.

[ img ]

Na końcówce zawiązujemy dowolnym sposobem pętlę i zawieszamy ją na kołku.

[ img ]

Jeśli buchta nie jest zbyt dużą, można zawiązać na całości stoper angielski i powiesić buchtę na kołku za górne oczko.

[ img ]

Buchta nie pracującego aktualnie końca zawieszana liny na naglu lub knadze masztowej

Zwijamy linę zaczynając krótko od miejsca zablokowania jej na naglu.
Następnie tym kawałkiem między zwojami a naglem dokonujemy owinięcia buchty w poprzek, przewlekamy pętlę przez górne jej oczko i zawieszamy ją na jej(!) naglu lub knadze masztowej.

[ img ]

Pływając przy niezbyt silnych wiatrach i operując miękkimi linami oraz sporymi naglami można na nich zawieszać zbuchtowane końce lin bez robienia ich zabezpieczających owinięć.

[ img ]

Prawy nagielbank STS Pogoria w rejonie fokmasztu. No, nie jest to jeszcze pełny klar...

Uwaga: przed nadchodzącymi sztormami, gdy można spodziewać się dziadków na pokładzie, należy zawsze zabezpieczyć wszystkie buchty na naglach przez dokonanie pokazanych wyżej obwojów poprzecznych i zawieszać ja na naglach możliwie krótkimi pętlami!

Na małych jachtach swój byt utrwaliły już kieszenie fałowe - dostosowane wielkościami do ilości lin worki zawieszane płasko w pobliżu knag. To w nich przechowuje się niepracujące końcówki lin. To zupełnie dobry pomysł.

(*) - Nie zmienia to zasadności kardynalnej zasady, że nie należy nadeptywać lin nigdy i nigdzie!
(**) - Nigdy nie należy obciążać liny, na której jest choćby jeden zbędny węzeł, ponieważ każdy tę linę osłabia wytrzymałościowo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 23:37

Słoneczko

Słoneczko to jedna z metod klarowania lin na pokładzie. Robi się je zazwyczaj robiąc klar portowy z końców zaknagowanych grubych lin cumowniczych, które trudno zbuchtować i zawiesić te buchty. W takiej sytuacji układanie kręgów należy rozpocząć luźno od zewnętrznego, a potem całość "dokręcić" od środka.

[ img ]

Porządnie ułożone słoneczko jest ciasne i zupełnie płaskie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 23:37

Kabelgat

Kabelgat to magazyn zapasowych i aktualnie nieużywanych na pokładzie lin.
Do kabelgatu trafiają liny aktualnie zbędne na pokładzie. Zanim tak trafią, powinny być dobrze wysuszone, co jest trudne do zrobienia zwłaszcza z linami cumowniczymi, które często przynajmniej częściowo wpadają do wody. Trafia wraz z nimi do podpokładowego składu lin sporo wilgoci, która jest dla każdej liny szkodliwa. Stąd wynika potrzeba intensywnego wietrzenia kabelgatów i szczelnego ich zamykania przy wiatrach sztormowych.

Musi stać się oczywistym, że do magazynu lin nie można zbędnych na pokładzie lin po prostu wrzucać. Nawet na niewielkich jachtach wszystkie liny w magazynku lin muszą być porządnie zbuchtowane i zawieszone na kołkach. Rzadko który skipper tego przestrzega, a potem bardzo narzeka, że liny mu szybko marnieją, bo... butwieją.

Bo nie jest do końca prawdą, że nawet nowoczesne liny z tworzyw sztucznych są całkowicie odporne na wpływ wody. Gdyby to była całkowicie czysta woda, to... pół biedy. Najbardziej szkodliwe dla lin są glony zawsze bytujące w wodach wszelkich akwenów i rozwijające się zawsze i szybko przy odpowiedniej wilgotności i temperaturze. I te glony rozwijają się równie dobrze w niewysuszonych linach z włókien naturalnych, ale wcale im w rozwoju nie szkodzą tworzywa sztuczna - nawet uważany za "cudowny", bo niezniszczlny kevlar!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 23:38

Pranie lin

Ja moje wszystkie liny tekstylne po każdym sezonie... piorę!
Używam do tego domowej pralki automatycznej oczywiście zważając, by nie przeciążyć jej załadowania. Nigdy do tego nie używam proszków do prania, a najzwyklejszy Kokosal, bo działa świetnie także przy dużym zasoleniu zawartości. No i bardzo łatwo się dokładnie wypłukuje, co jest dla lin niezwykle ważne! Obecnie dostępny jest także Kokosal do pralek automatyczny, co znacznie ułatwia sprawę, bo ten wcześniej produkowany pienił się zbyt obficie jak na pralki automatyczne. Próbowałem także różnych rozpuszczających się kapsułek do prania, ale nie nabrałem do nich przekonania, choć wynik prania był zadowalający... na oko.

Przed praniem wszystkie liny przez noc moczę w początkowo letniej wodzie z... płynem do zmywania naczyń dość często to na początku mieszając. Rano, po wyciągnięciu lin na dnie wanny znajduję sporo piasku, a nawet drobnego żwirku. Zawsze się zastanawiam, skąd się on bierze, skoro dość pedantycznie chronię liny przed kontaktem z ziemią. A... jednak!

Przed włożeniem do pralki każdą linę z osobna wkładam w duże(*) siatkowe worki i porządnie je zamykam. Chodzi o to, by liny w czasie prania wzajemnie się nie poplątały.
Włączam możliwie długi program prania, ale z temperaturą nie przekraczającą 40 stopni i... sobie czekam na zakończenie prania.
Potem oczywiście luźno rozwieszam liny i je dokładnie suszę(**) w przewiewnym, ocienionym miejscu.

Po całkowitym wysuszeniu stosuję jednokrotną impregnację lin - warto zajrzeć - tu! i tu!

(*) - Wielkość worków powinna być tak duża, by w czasie wirowania pralka miała możliwość równomiernego rozłożenia załadunku po całym obwodzie.
(**) - Miarą wysuszenia lin nie może być dotyk, bo lina sucha w dotyku na wierzchu może być jeszcze dość mokra w środku. Ja te liny ważę w plastikowym wiaderku na zwykłej domowej wadze kuchennej przed namoczeniam, a potem po suszeniu. Dopiero, gdy wagi się zgadzają, kończę suszenie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 25 lip 2016, 12:49

Przechowywanie lin poza sezonem

Lin po sezonie nigdy nie pozostawiam w tylko oplandekowanej czy nawet dobrze hangarowanej łodzi, bo tam przecież:
- jesienią będzie wszechobecna wilgoć, a w zimie mróz, który na pewno by spowodował powstanie wewnątrz lin kryształków lodu. No... nie jest to towarzystwo nawet tylko okresowo wskazane dla mikrowłókien lin!
- wiosną nie tylko na mojej łodzi będą robione przeróżne naprawy, remonty, przeróbki oraz... malowania także środkami bardzo... chemicznymi, a opary rozpuszczalników na pewno by zaszkodziły linom, zwłaszcza syntetycznym,
- porządne liny zawsze stanowią zupełnie zbędną pokusę dla wszelkich... potrzebujących.

Wyprane, wysuszone i zaimpregnowane liny przechowuję poza sezonem w niezbyt luźno wiszących buchtach w pomieszczeniu, gdzie:
- nie dociera bezpośrednie światło słoneczne,
- nie przechowuję żadnych środków chemicznych, zwłaszcza farb i rozpuszczalników,
- jest trochę przewiewnie, ale nigdy nie ma mrozu,
- nie przechodzą żadne rury gazowe,
- nie ma blisko instalacji ani żadnych urządzeń grzewczych.

Pewnie wielu oceni to jako zdziwaczenie, ale jakoś tak się składa, że nadal bezawaryjnie użytkuję liny, które kupowałem wraz ze znajomymi(*), a oni już dawno o swoich zapomnieli.
A może ja zwyczajnie... jestem sknera? :wink:

(*) - Kupowanie lin w pełnych szpulach czy bębnach fabrycznych zawsze było i nadal jest znacznie korzystniejsze niż w sklepach żeglarskich na metry. Za te same pieniądze można mieć znacznie lepszą jakościowo linę... po prostu.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 27 mar 2017, 17:10

Zmiękczanie lin syntetycznych

Z wieloletnich własnych doświadczeń wiem, że jedynie dobrej klasy, atestowane liny alpinistyczne sprzedawane są od razu w stanie porządnie zmiękczonym, co łatwo sprawdzić. Wystarczy rzucić na ziemię mocno skłębioną linę. Jeśli ona natychmiast ułoży się miękko, czyli płasko i bez mnóstwa sterczących w górę zwojów, to jest dobrze zmiękczona.

A co z robić ze zdecydowaną większością nawet bardzo porządnych lin żeglarskich, które tuż po zakupie wręcz "trzeszczą" przy zginaniu, a skłębione straszą pętlami sterczącymi w każdą stronę?

Ja to robię najzwyklejszymi preparatami typu WD-40 lub CX-80(*) stosując je dokładnie tak samo jak przy impregnowaniu lin, czyli: skłębić, wsadzić do dużego wora foliowego - te na śmieci są ekstra(!), porządnie spryskać to preparatem(**), niech się... "wyśmierdzi", zamknąć wór na kilka godzin, co jakiś czas przewracając go. Przed samym wyjęciem jeszcze porządnie to wyturlać, wreszcie... wyjąć, wysuszyć, zwinąć i... tyle.


(*) - zdarzyło mi się zastosować olej silikonowy, ale wynik wcale nie był wart zapłaconej ceny.
(**) - Zawsze jest problem: ile tego, na jaką ilość liny? Ja stosuję circa... 250 ml WD-40 na 100 metrów liny "ósemki" - reszta to już tylko rachunek proporcji. Oczywiście... proporcji w stosunku do objętości liny, a nie średnicy!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez GPHSurtex » Śr, 5 kwi 2017, 11:23

Liny żeglarskie - skład fabryczny w Gdyni

http://www.surtex.gdynia.pl/produkty.ph ... 1491308790

kontakt:
Gdyńskie PH Surtex Sp. z o. o.
ul. B. Krzywoustego 8
81 - 035 Gdynia

Tel. 58 667-45-00
sekretariat[at]surtex.gdynia.pl
http://www.surtex.gdynia.pl
GPHSurtex
 
Posty: 1
Dołączył(a): Śr, 5 kwi 2017, 10:59

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 5 kwi 2017, 11:27

Nienawidzę reklam i zawsze wywalam stąd choćby najdrobniejszy jej przejaw na zbity... tekst...
Tym razem jednak postąpię inaczej, bo Surtex, to naprawdę porządna firma. Wielokrotnie korzystałem z ich ofert nie tylko w kwestii lin, nie tylko w oddziale gdyńskim i nigdy tego nie pożałowałem.

A tak przy okazji...
Surtex oferuje także tkaniny żaglowe i namiotowe oraz nici do ich szycia! - tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Liny...

Postprzez BlackHemp » Śr, 2 sty 2019, 11:51

Witam, mam pytanie chciałbym zacząć swoją przygodę z żeglugą, zastanawiam się nad tym z jakich lin korzystać do wiązania masztów? Podejrzewam, że liny w sklepach specjalistycznych mają wyższą cenę, ale czy one się czymś różnią? Znalazłem na przykład takie sznurki polipropylenowe, czy one się nadadzą?
BlackHemp
 
Posty: 11
Dołączył(a): Wt, 11 gru 2018, 10:35

Re: Liny...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2019, 14:14

BlackHemp napisał(a):Witam, mam pytanie chciałbym zacząć swoją przygodę z żeglugą, zastanawiam się nad tym z jakich lin korzystać do wiązania masztów? Podejrzewam, że liny w sklepach specjalistycznych mają wyższą cenę, ale czy one się czymś różnią? Znalazłem na przykład takie sznurki polipropylenowe, czy one się nadadzą?

Witamy cię serdecznie.
Z linami to jest tak, że najpierw trzeba wiedzieć, na jakiej łodzi one mają być stosowane?
Maszty są wiązane: wantami, baksztagami, sztagami i achtersztagtami. No i trzeba zdecydować którą z tych funkcji ma nabywana lina pełnić...?
Razem to jest sporo szczegółowych pytań...
Ja bym zaczął od zwykłego kursu żeglarskiego, bo tam można dużo podejrzeć, a o całą, niemałą resztę dopytać instruktorów...
Podejrzewam, że nawet na bardzo małych jednostkach najrozsądniejsze będą stalówki ze śrubami rzymskimi...
Sznurki, które pokazujesz linkiem to by się nadały raczej do suszenia prania...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości