Rum, Grog, Cuba Libre i inne...

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Rum, Grog, Cuba Libre i inne...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 28 kwi 2016, 16:48

W razie wątpliwości co do użytej terminologii warto zajrzeć do - Słownik terminów żeglarskich

Rum
Nie podlega żadnej dyskusji, że rum jest związany głównie z żeglarzami od czasów niepamiętnych, a od czterech wieków z okładem... na pewno.
Przyznam, że na zimno nie ma to jak kubeczek grogu, a na upał... szklaneczka mojito!
Mogą być nawet... bez żagli.

Wikipedia napisał(a):Rum – napój alkoholowy o wysokiej zawartości alkoholu (37,5%–81%) wytwarzany ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej, koncentratu tego soku lub melasy trzcinowej.

Dawniej był to trunek rabusiów, piratów, szmuglerów oraz handlarzy niewolników i przez stulecia stanowił znaczący towar będący przedmiotem przemytu. W latach niechlubnej prohibicji w USA szmuglowanie rumu dało podstawy do budowy najszybszych kliprów na świecie. Wcale nie herbatę one woziły!

Jego historia sięga czasów antycznych. Rum pochodzi prawdopodobnie z Indii i Chin. Do Europy został przywieziony przez Arabów. W Hiszpanii Maurowie posiadali ogromne plantacje trzciny cukrowej. Krzysztof Kolumb podczas swojej drugiej wyprawy zabrał ze sobą sadzonki trzciny cukrowej. Sadzonki przyjęły się bardzo dobrze w tamtejszym klimacie. W XVII w. w rejonie Morza Karaibskiego rozpoczęto bardziej masową produkcję rumu. Tradycja powiada, że to właśnie na wyspie Barbados zaczęto produkować rum. Związane jest to z rozkwitem piractwa. Rosnąca popularność rumu spowodowała że od 1655 r. na okrętach Royal Navy dzienne racje szybko kwaśniejącego piwa zastąpiono rumem, a w 1740 r. generujący awantury wśród załogi rum zastąpiono grogiem (mieszanina rumu z wodą, najczęściej gorącą, w stosunku 1 : 3). Popularność rumu na Karaibach szybko rozprzestrzeniła się do kolonialnej Ameryki. Pierwsza amerykańska destylarnia rumu została stworzona w 1664 r. na Staten Island (Nowy Jork). Boston zbudował swoje destylarnie trzy lata później. Duża konsumpcja rumu w Ameryce, a także zapotrzebowanie na cukier w Europie spowodowały, że było potrzeba więcej rąk do pracy na karaibskich plantacjach trzciny – co z czasem doprowadziło do powstania handlu trójkątnego między Afryką (niewolnicy), Karaibami (trzcina, cukier) i Ameryką (rum). Handel ten, jako że był dochodowy, doprowadził do tzw. Sugar Act w 1764 r., co z kolei było jedną z przyczyn rewolucji amerykańskiej. Wraz z rozprzestrzenianiem się upraw trzciny cukrowej na inne terytoria rozszerzyła się produkcja rumu. Destylarnie powstały między innymi na portugalskich wyspach na Atlantyku (np. na Maderze) oraz na Madagaskarze. Najbardziej znane i szlachetne gatunki rumu, dojrzewające w dębowych beczkach, pochodzą jednak z Karaibów: Barbadosu, Dominikany, Jamajki – np. słynny "Kapitan Morgan", czy Kuby - "Baccardi".

W krajach europejskich podjęto produkcję alkoholu na bazie melasy otrzymywanej z buraków cukrowych, który miał naśladować rum. Wytwórnie w Europie Środkowej przez pewien czas używały nawet nazwy "rum" w stosunku do swoich produktów (np. czeski czy słowacki "Tuziemski Rum", czy też produkowany w Austrii "Stroh"). Po przystąpieniu tych krajów do Unii Europejskiej nazwy te zostały zmienione, gdyż określenie "rum" jest zastrzeżone do produktów wytwarzanych z trzciny cukrowej.

Rodzaje rumu

- biały (przejrzysty) – zwany także srebrnym, ma lekki i łagodny smak, bardzo słodki, służy raczej jako podstawa do koktajli; większość białego rumu pochodzi z Portoryko
- złoty – zwany także bursztynowym, ma więcej aromatu niż biały rum, a kolor zawdzięcza beczce, w której dojrzewa
- ciemny – zwany także czarnym, ma mocny smak i aromat, jest także stosowany w kuchni; pochodzi z obszarów takich jak Jamajka, Haiti i Martyniki, a także z krajów Ameryki Środkowej, Nikaragui i Gwatemali
- aromatyzowany – niektórzy producenci wytwarzają rum z dodatkiem smaku i zapachu np. pomarańczy lub kokosa (np. malibu); stosunkowo słaby, nie posiada aromatu rumu, o zawartości alkoholu poniżej 40%
- overproof – ostry w smaku, o zawartości alkoholu powyżej 40%; zwykle jest to 60%, ale może wynosić nawet 80%

Produkcja
W odróżnieniu od innych napojów spirytusowych, takich jak koniak i whisky, rum nie ma określonej metody produkcji – zależy ona w dużej mierze od miejsca wytwarzania rumu.

Fermentacja
Rum produkowany jest najczęściej z melasy (na Karaibach i w Brazylii)[6]. Znaczącym wyjątkiem są francuskojęzyczne wyspy, gdzie sok z trzciny cukrowej jest preferowanym składnikiem bazy. Drożdże i wodę dodaje się do składnika podstawowego (melasa lub sok z trzciny cukrowej) w celu rozpoczęcia procesu fermentacji. Niektórzy producenci wykorzystują dzikie drożdże w procesie fermentacji, jednak większość producentów korzysta ze szczepów drożdży Saccharomyces cerevisiae, co ułatwia zapewnienie spójnego i przewidywalnego czasu fermentacji. Najczęściej źródłem drożdży jest tzw. Dunder – pianka z poprzednich fermentacji bogata w drożdże. Dunder jest tradycyjnym źródłem drożdży na Jamajce.
Destylacja
Podobnie jak w przypadku wszystkich innych aspektów produkcji rumu, nie ma standardowej metody destylacji. Większość produkcji odbywa się przy użyciu kolumny rektyfikacyjnej, część producentów do destylacji rumu używa alembików, dzięki czemu można uzyskać „pełny” smak rumu.

Dojrzewanie
Wiele krajów wymaga, aby rum dojrzewał co najmniej rok. Dojrzewanie odbywa się w drewnianych beczkach dębowych, ale także w zbiornikach ze stali nierdzewnej lub w beczkach z innych rodzajów drewna. Proces dojrzewania ma wpływ na barwę rumu. Rum dojrzewający w dębowych beczkach staje się ciemny, a dojrzewający w zbiornikach ze stali nierdzewnej pozostaje praktycznie bezbarwny. Ze względu na tropikalny klimat, wspólny dla większości obszarów produkujących rum, alkohol ten dojrzewa o wiele szybciej niż whisky czy koniak. Dojrzały rum jest zazwyczaj mieszany, aby zapewnić jednolity smak i kolor. Mieszanie rumu jest ostatnim krokiem w procesie produkcji. W ramach procesu mieszania jasny rum może być dodatkowo filtrowany w celu uzyskania w pełni bezbarwnego trunku.

Tyle Wikipedia...
Drobne wyjaśnienie: wspomniane w opisie drożdże Saccharomyces cerevisiae to nic innego jak wspólna nazwa ogromnej ilość różnych szczepów drożdży: pikerniczych, piwowarszkich, winiarskich a także gorzelnianych.
No i...
Wikipedia napisał(a):Rum pochodzi prawdopodobnie z Indii i Chin. Do Europy został przywieziony przez Arabów.

Coś się komuś w tej Wikipedii mocno... pozajączkowało!
W dawnych Indiach i Chinach wprawdzie fermentowano sok z trzciny cukrowej, ale nie znając procesu destylacji uzyskiwano co najwyżej sklarowany (filtrowany?) zacier z tego soku i mogło to zawierać nie więcej niż kilkanaście procent alkoholu.
Rum, jako destylat zacieru trzcinowego wymyślono i wyprodukowano po raz pierwszy na Karaibach. Wielu dość zasadnie, ale nie z całą pewnością twierdzi, że na Barbados.Tak przynajmniej mówią... na świecie.
Z Indii i Chin to Maurowie(*) na Półwysep Pirenejski przywlekli trzcinę cukrową... z wielkim zresztą sukcesem agrotechnicznym, a na Karaiby zawiózł sadzonki trzciny cukrowej rzeczywiście Kolumb, ale dopiero w drugiej jego tam wyprawie.

Czy da się zrobić u nas rum?
Oczywiście, że się da i to nawet ten najporządniejszy!
W byle markecie można, choć stosunkowo drogo (i tak się opłaca!) kupić cukier trzcinowy. Każdy kryształek brązowego cukru trzcinowego w jego wnętrzu jest dokładnie tą samą sacharozą co cukier buraczany! Żółty kolor znanego u nas cukru trzcinowego pochodzi od pokrycia każdego kryształka cieniuteńką warstwą zaschniętego melasu trzcinowego. I ta niewielka ilość melasu w zupełności wystarcza na potrzeby wytworzenia odpowiedniego smaku i zapachu rumu.
Jak go przefermentować to wie prawie każdy rodak... wodny roztwór cukru nie mocniejszy niż 20%, a dalej dokładnie tak samo jak... domowe wino(**).
A jak to porządnie przygotować do destylacji... jest i na to przepis tu!
Destylarki da się obecnie kupić - nówka funkiel nie śmigana! - całkiem legalnie i to w takich wersjach, że techniczne umiejętności laboratoryjne okazują się zupełnie zbędne - obsługa jest bardzo prosta.
Trzeba jednaki pamiętać, że w Polsce destylowanie produktów fermentacji alkoholowej jest sprzeczne z prawem i...karalne! Legalna wiedza wyniesiona z państwowych studiów jest, ale czasami prowadzić ona może do kłopotów. Zatem... lepiej nie chwalić się praktycznymi osiągnięciami na tym polu.
Problem może być z leżakowaniem w dębowych beczkach, bo... da się coś takiego teraz kupić tylko na targach staroci - bednarze... wymarli, a i to zapewne będą to beczki nie po leżakowaniu burbona, czy choćby czerwonego wina, a po kiszonkach, co w tym wypadku dyskwalifikuje całkowicie.
Pomysłowi handlowcy w sklepach winiarskich od wielu lat sprzedają płatki dębowe i to nawet z dębów bardzo egzotycznego pochodzenia. Przepis stosowania jest na każdym opakowaniu.
No i... beczki do tego okazują są zbyteczne!
Zresztą... obecnie na Karaibach też już prawie nikt nie leżakuje destylatu w dębowych beczkach.

A kiedy już mamy rum, to można łatwo sobie zrobić grog, albo mojito i... nie tylko.
Ahoj...!

Uwaga!
Oferowane w handlu tak zwane zaprawy rumowe do prostego zmieszania z czystą wódką, to kompletna ściema. Odbija się... chemią w najgorszym rozumieniu tego słowa!


(*) - Ciekawe, jak mało uświadamiamy sobie wpływ Arabów na kluczowe osiągnięcia kultury europejskiej. Bez własnego i bardziej szczegółowego zainteresowania się historią oraz kulturą Półwyspu Iberyjskiego właściwie to nie wiemy o tym... nic! Nie chcę okazać się zbyt podejrzliwym, albo niebezpiecznym propagatorem islamu, bo tak na pewno nie jest, ale dość zasadnie przypuszczam, iż ta zdecydowana niechęć edukatorów środkowoeuropejskich do wiedzy o kulturze islamu i jej wpływie także na dzisiejszą Europę wynika z wszechobecnej u nas dominacji... pryncypiów głównych instytucji chrześcijańskich, by nie rzec wprost... Watykanu.
W każdym razie nasz maturzysta bardzo szeroko otwiera oczy gdy dowie się, że:
- al-kohl, to arabska nazwa pierwotnego destylatu... alkoholowego,
- al-qaly, to arabska nazwa... popiołu, pierwszego odkrytego przez ludzkość środka... alkalicznego,
- w miarę pogłębiania wiedzy tych przykładów robi się sporo.
(**) - przepis "grunwaldzki", czyli 1:4:10 radzę... zapomnieć od razu i na zawsze!

Cytuję z mojej książki Nalewki, kordiały, likiery oraz inne domowe spirytualia:

Krzysztof Kolumb podczas swojej drugiej wyprawy zabrał ze sobą sadzonki trzciny cukrowej, sprowadzone z Indii i Chin na Półwysep Iberyjski przez Maurów, gdzie stworzyli ogromne, bardzo dochodowe plantacje. Sadzonki Kolumba przyjęły się bardzo dobrze w klimacie Morza Karaibskiego, gdzie z melasu(*) trzcinowego wkrótce rozpoczęto, jak na ówczesne realia masową produkcję rumu. A, że tamte rejony świata sprzyjały rozwojowi piractwa, to zbóje morscy raczyli się głównie tym trunkiem, bo... innego równie mocnego nie mieli w zasięgu, a stosunkowo słabe alkoholowo wina w ładowniach statków kwaśniały bardzo szybko i... obrzydliwie. W XVII wieku dzięki wielkiemu rozwojowi handlu morskiego rum przestał być trunkiem wyłącznie piratów – stał się dość powszechny w portowych tawernach Europy, co jeszcze bardziej rozwinęło produkcję.

Tak się składa, że studiowałem akurat taki kierunek chemii, który zajmuje się produkcją środków spożywczych, w tym między wieloma innymi także... alkoholi. Zatem... jak by była potrzeba oraz zapotrzebowanie, to... czemu nie?

W 1655 roku na okrętach Royal Navy wprowadzono rum w miejsce wcześniej wydawanego piwa przysługującego codziennie marynarzom. Rum miał tę zaletę, że był znacznie mocniejszy, więc mniej wagowo i objętościowo zajmował miejsca w ładowniach, a do tego był zdecydowanie trwalszy od piwa, bo nie kwaśniał. Miał jednak poważną wadę: podawany zamiast relatywnie dużo słabszego piwa szybko „szedł do głów”. To musiało przynieść znaczne osłabienie wydajności pracy na pokładach oraz mnóstwo konfliktów wśród załóg. Z tego właśnie powodu w roku 1740-tym angielski wiceadmirał Edward Vernon nakazał rozcieńczanie każdej dziennej racji rumu (1/2 pinty, czyli ok 0,28l.) dwoma, później trzema takimi porcjami świeżo przegotowanej, bo także zatęchłej wody.

Do tak rozcieńczonego alkoholu dla poprawienia smaku mdłej „lury” dodawano cukru trzcinowego(**) i soku z limonek. W ten sposób niejako „przez przypadek” załogi Royal Navy spożywając sporo witaminy C stały się bardziej odporne na szkorbut, wówczas „zawodową” chorobę wszystkich marynarzy. Miało to mieć istotne znaczenie podczas bitwy pod Trafalgarem w roku 1805-tym, gdzie admirał Horatio Nelson wprawdzie sam zginął, ale dzięki lepszemu zdrowiu, a tym samym morale jego załóg pokonał znacznie liczniejszą flotę francusko hiszpańską.

Admirała Vernon'a marynarze nazywali ksywką „Old Grogram”, bo bez względu na pogodę chodził w nieprzemakalnym sztormiaku z tkaniny o nazwie grogram… No to nowinkę jego autorstwa nazwano właśnie „grog”. Gdy znacznie potaniały sprowadzane do Europy przyprawy "korzenne", zaczęto i je dodawać do grogu. Na pokładach w brytyjskiej Royal Navy wydawano marynarzom codzienne porcje grogu aż do roku 1970-go. No, to muszą jeszcze tułać się po tym świecie jacyś emerytowani marynarze Jej Królewskiej Mości Elżbiety II, którzy pamiętają smak tego napoju...!

Składniki:
- 0,25 l ciemnego rumu
- 0,75 l wody
- sok z 2 cytryn lub lepiej limonek
- 1 cytryna lub limonka w plastrach
- 3 łyżki cukru, najlepiej brązowego
- 5 goździków tłuczonych, lepiej mielonych
- plaster imbiru lub płaska łyżeczka mielonego
- niewielki kawałek tłuczonego cynamonu
Garnek 2 l.

Wykonanie:
Zagotować wodę z przyprawami, plastrami cytryny i cukrem. Połączyć ją z rumem i sokiem cytrynowym. Serwować natychmiast na gorąco najlepiej w ceramicznych kubkach.

Uwaga:
Gdyby to zrobić na zimno z lodem, użyć limonek i dodać trochę zgniecionych listków mięty, to by był... Mojito - genialny na upały...!!!

(*) - melas czy melasa, to odwieczny i nadal nie rozstrzygnięty spór językowy.
(**) - cukru buraczanego wtedy jeszcze nie było, a i później zawsze był i nadal jest on w obrocie wielkotowarowym znacznie droższy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Rum, Grog, Cuba Libre i inne...

Postprzez bartekG » Śr, 4 maja 2016, 11:22

W temacie picia alkoholu na okrętach jako ciekawostkę podaję tradycyjne toasty obowiązujące w brytyjskiej marynarce wojennej od kilku wieków:

niedziela - za nieobecnych przyjaciół
poniedziałek - za nasze okręty na morzu
wtorek - za naszych ludzi (załogi)
środa - za nas samych (bo nikt nie życzy nam tak szczerze powodzenia jak my sobie sami*)
czwartek - za krwawą wojnę i zarazę**
piątek - za chętnego [do walki] wroga i przestrzeń na morzu***
sobota - za żony i ukochane... oby się nigdy nie spotkały****

* Oficerowie konkurowali między sobą, czasem niezbyt czysto, o protekcję i względy wyższych rangą oficerów (kapitanów, admirałów) których opinia mogła otworzyć lub zablokować drogę do awansu.
** W Royal Navy obowiązywała tzw. lista kapitańska na której byli wymienieni wszyscy aktualni dowódcy okrętów zgodnie z tzw. zasadą starszeństwa czyli w kolejności uzyskania patentu kapitana. Im wcześniej zdobyty patent kapitana tym wyżej było się na liście i tym lepszej klasy dostawało się okręt, zwykle niezależnie od osobistych zasług. Drogą do awansu na liście była zatem śmierć kogoś wyżej.
*** W ten sposób można było zyskać sławę a także niezłe pieniądze. Zdobyty okręt wroga stanowił tzw. pryz (łup). Marynarka wojenna lub flota handlowa odkupowały chętnie zdobyte okręty i/lub ich ładunek a zysk szedł do podziału pomiędzy admirała danej floty, kapitana okrętu, oficerów i załogę. Dowódcy chętnie zatem "polowali" na statki zaopatrzeniowe przeciwnika.
**** sobotni toast miał szczególny sposób wznoszenia ponieważ pierwszą część wygłaszał oficer najwyższy stopniem, po czym już po spełnieniu toastu ciąg dalszy dopowiadał oficer najmłodszy wiekowo.

W 2013 roku Royal Navy raczyła zauważyć że obecnie służą w niej także kobiety ze stopniami oficerskimi (w 2012 pierwsza kobieta została dowódcą okrętu) co zaowocowało zmianą sobotniego toastu na "za nasze rodziny".
bartekG
 
Posty: 36
Dołączył(a): Pn, 16 mar 2015, 17:43

Re: Rum, Grog, Cuba Libre i inne...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 2 gru 2016, 14:24

Cuba Libre
Drink ten ma historię dziś dość zaskakującą, bo wbrew dość powszechnie od lat powtarzanej bzdurze... wcale nie powstał w czasie rewolucji kubańskiej, a... dużo wcześniej! Od wynalezienia i rozpowszechnienia Cuba Libre świat musiał czekać jeszcze pięć lat na narodziny Liny Ruz González, wydanej potem za dość mętnego biznesmena Ángela Castro y Argiz, bardzo praktykującej katoliczki ... matki Fiedela Castro - dziecka ewidentnie i poza wszelką dyskusją spoza małżeńskiego łoża!

A jak to było naprawdę z Cuba Libre...?
Coca-cola była już znana od dziesięciu lat i dość rozpowszechniona, kiedy uczestniczący w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej (1898) ochotniczy "kawalerzyści" amerykańscy formacji zwanej Rough Riders (brutalni jeźdźcy) walczący wyłącznie pieszo, bo bardzo uboga wtedy armia USA wysyłając ich na Kubę nie zapewniła im koni, albowiem... zabrakło im pieniędzy na wynajęcie okrętów do transportu koni! Stąd ci mocno zdemoralizowani kawalerzyści nazywani także Wood's Weary Walkers (zmęczeni spacerowicze Woodsa) zaczęli dolewać do Coca Coli... rumu i wznosić toast: Cuba libre! Dodawanie do tego napoju soku z limonki, to sporo późniejszy pomysł, ale jednak także wcześniejszy niż twierdzą niedouczeni apologeci dzieł wszelakich Fiedela C. Zmarł tydzień temu i... to by było na... tyle. Na przodzie... tym bardziej!

A tak przy okazji...
Amerykanie tak zawsze rozumieli wyzwalanie kogokolwiek spod innej okupacji, że sami potem doili do imentu "wyzwolone" kraje przy pomocy spolegliwych im miejscowych służalców. I to był główny, jeśli nie jedyny powód rewolucji Castro obalającej Batistę pół wieku po amerykańskim "wyzwoleniu" Kuby spod panowania hiszpańskiego.
Mniejsza z tym. Drink jest wart co najmniej spróbowania!

Składniki:
- 40 ml białego rumu
- kostki lodu
- coca-cola
- sok z 1/4 limonki

Wykonanie:
Do wysokiej szklanki wrzucić kostki lodu, wycisnąć sok z limonki, wlać rum i dopełnić colą.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron