Piwko tylko na lądzie i po...

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 maja 2011, 19:58

Wreszcie!
Właśnie w Wiadomościach TVP usłyszałem zapowiedź ustawy o zakazie spożywania jakichkolwiek napojów alkoholowych, a także po ich spożyciu pływania na pojazdach wodnych niemechanicznych, czyli kajakach, kanadyjkach, pontonach, rowerach wodnych, deskach oraz łodziach wiosłowych i żaglowych.
Ciekawe, kiedy ona wejdzie w życie?
Oby jak najszybciej!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 7 maja 2011, 11:21

artel napisał(a):Ale co jak ktoś wypije na lądzie a wsiądzie na kacu?

Patrz wyżej - to samo!
artel napisał(a):Prawko też straci czy kartę pływacką Szykuje się kolejne martwe prawo albo nie daj Boże zbyt rygorystycznie przestrzegane

Nie rozumiem, skąd taki wniosek?
Chcesz sprawdzić, jak to działa w analogicznej sytuacji?
Weź do ręki puszkę piwa, otwórz ją i pospaceruj tak sobie po jakimś bardziej uczęszczanym deptaku. Gwarantuję, że żadnego "prawka" Ci nie zabiorą, ale 50 PLN za picie w miejscu publicznym, albo 50 do 2 500 za "próbę picia". Odmowa przyjęcia = sąd grodzki. To już lepiej-taniej przed samym mandatem... wypić piwo do końca - nie da się wtedy karać za "próbę". :biggrin:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 7 maja 2011, 12:33

artel napisał(a):Wprost przeciwnie Mówiliśmy o pojeżdzie niemechanicznym Takim pojazdem jest też rower

Żartujesz...?
Ja bym proponował trzymać się jednak istniejących już definicji prawnych. Kodeks drogowy wyraźnie definiuje, jakie pojazdy "podpadają" pod ruch drogowy - rower tam jest. Natomiast łyżworolki, deskorolki, wrotki, ręczne napędzane wózki inwalidzkie, to już ruch pieszy, choć pieszo się na nich nikt nie porusza.
Te definicje ulegają zmianom. Kiedyś - dla przykładu - można było w stanie "wskazującym" samochód pchać lub ciągnąć, a dzisiaj już bym nie radził.
artel napisał(a):Czyli nawalonym wg pana Skibickiego będzie mozna być ?
/-/ Podtrzymuje wszystko co mowilem

Aleś wymyślił...!
Czy znów masz ochotę na sprzeczkę i prowokujesz?
"Nie idź tą drogą", bardzo proszę.
Powtarzał już nie będę.
artel napisał(a):(przepraszam ya pisownie jakies problemz y klawiatura)

"Przeskoczyła" Ci na niemiecką "qwetrz" - naciśnij Ctr+Shift.
Powodzenia.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 7 maja 2011, 14:30

artel napisał(a):Ja się nie sprzeczam dla zasady tylko wtedy kiedy mam inne zdanie

Na to zdanie odpowiem na samym końcu.
artel napisał(a):Nie zasługuje na szacunek władza która narzuca prawo a potem go nie egzekwuje

Zatem zasługuje na szacunek taka władza, która egzekwuje, tak?
Też jestem tego zdania i już się cieszę, że być może będę to mógł zacytować.
artel napisał(a):Bo niby czym Mają zatrudnić dodatkowe oddziały czy utworzyć jakąś Wodną Straż Trzeźwości.

Z Księżyca właśnie wróciłeś?
O Policji Wodnej nie słyszałeś?
Ile dziesiątków lat Cię tu nie było?
O ile dobrze pamiętam to i za ancien regime'u analogiczna Milicja Wodna istniała.
artel napisał(a):To wielka mądrość Polaków że nie przestrzegają wszystkiego co im nakazuje władza bo nie mają do niej zaufania

To już nie mój problem i na szczęście także w ogóle nie turystyczny, więc się nie muszę tym tu zajmować, ale jestem raczej zadowolony, gdy widzę patrol mandatujący wykroczenie...
To wręcz genialne, że różni ludzie różnie widzą świat. Gdyby było inaczej, wszyscy byśmy byli... kapralami. A tak, mam nadal w KW wpisane: "szeregowy podchorąży" i... ekstra.
arytel napisał(a):ja jestem aspołeczny a Wy podobno propagujecie kajakarstwo

Odnośnie Twojej aspołeczności przyjmuję do wiadomości, ale bez szczególnych emocji. Chcesz, byśmy to wiedzieli, no to wiemy i... tyle. Nie mogę jednak obiecać, że zapamiętam. Natomiast odnośnie "propagujecie" to ja nic takiego nie wiem, a już na pewno nie czynię. Słowo "podobno" w tym kontekście wskazuje, że ktoś Ci to podpowiedział. No, to niech on się teraz Tobie tłumaczy za swoją głupotę czy krętactwo.

A wracając do pierwszej w tym poście kwestii: warto informować innych, że ma się odrębne zdanie, byle nie uprawiać agitki i wymuszać na pozostałych by zmienili ich poprzednie zdania. Natomiast "cichulcem-pychulcem" podpinanie się, że przejawia się w ten sposób "wielką mądrość Polaków", czyli się ich jakoby reprezentuje i to wszystkich albo co najmniej znaczącą większość, to zwykły szopenhaueryzm i to w jego pierwotnie topornej postaci. Nie wiem jak teraz, ale za moich czasów w porządniejszych liceach uczono, jak to obnażać i tępić, a jak się nie da, bo... wiadomo, to przynajmniej się uodparniać.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 maja 2011, 00:08

Uprzedzałem, że zaczepne fochy to można robić, ale do lustra i to najlepiej... swojego.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 maja 2011, 13:10

I jeszcze o alkoholu oraz o różnym stosunku różnych nacji do jego spożywania. Coś opowiem, jak to ja...

Kiedy w roku 1972-im otwarto granicę PRL/NRD wielu ludzi wyjeżdżało tam, ale mało kto turystycznie. Handel (słynne czajniki z gwizdkiem!) i atrakcyjne warunki pracy w niemieckich zakładach - to ciągnęło Polaków w kierunku Berlina. Język niemiecki dość powszechnie wtedy gościł w polskich szkołach, więc i problemów językowych za dużych nie było. Kilku moich kolegów wziąwszy urlopy dziekańskie wybrało się na "bliskie saksy". Jeden z nich uległ wypadkowi przy pracy i wylądował w berlińskim szpitalu. Pojechałem go tam odwiedzić i jakież było moje zdziwienie, gdy zasiadłszy na pogaduchę z kolegą w dużym holu szpitala zobaczyłem kiosk z gazetami i słodyczami, ale także... alkoholem. Piwo, wino, ale i wódkę oraz brandy można tam było kupić "na kieliszki" i niektórzy, także chorzy raczyli się tym. Kolega nie pił alkoholu, bo w tym akurat okresie leczenia... lekarz mu zabronił. Dla mnie jednak kupił piwo bez najmniejszego problemu. Kilka godzin tam przesiedzieliśmy, ale nikogo "w stanie po spożyciu" nie zauważyłem. No i pięknie!
Kilka lat później, gdy pracowałem już w stosunkowo dużym polskim zakładzie spożywczym, przyszedł "trend", by pracownikom w pracy umożliwić spożycie niewielkich ilości piwa... na początek. Zakład liczył ponad pięćset ludzi załogi i do sklepiku zakładowego sprowadziliśmy dwie (tylko dwie!) skrzynki piwa o mocy 3,5 procenta - razem 60 butelek. Zakupy tego piwa były ograniczone do jednej butelki 0,33 litra na osobę na dzień. Tego samego dnia po pracy na portierni przy pomocy probierzy trzeźwości Milicja Obywatelska zatrzymała ponad 130 osób z "wynikiem" ponad 1 promil! I każdy z nich twierdził, że to po jednej butelce słabiutkiego piwa z zakładowego sklepiku...
Afera zrobiła się wręcz polityczna, bo to wszystko byli pracownicy godzinowo płatni, jak to się wtedy mawiało. Przepytana "na okoliczność" sklepikarka stanowczo obstawała przy tym, że żaden z zatrzymanych u niej piwa nie kupował. To był wielki zakład w małym miasteczku i wszyscy tam się znali jak łyse konie. Po usilnych naleganiach podała konkretne nazwiska i te osoby to potwierdziły - były na portierni sprawdzane i probierz nic nie wykrył poza dwoma przypadkami "zasinienia" próbki, co w żaden sposób nie nadawało się do interwencji. Próbki oczywiście Milicja zachowała.
I to był pierwszy i ostatni eksperyment z piwem w moim zakładzie pracy. Było... wstrętnie!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Tom » N, 8 maja 2011, 15:39

Witam.
Codziennie sprawdzam czy jest coś nowego na Tym forum i coraz częściej się zastanawiam, że albo świat się przewraca, albo ja dziwaczeję na starość..., choć 40-stka dopiero przede mną. Jako jeden z „Polaków’ widzę, że to nie „... wielka mądrość Polaków że nie przestrzegają wszystkiego co im nakazuje władza bo nie mają do niej zaufania” a naszą narodową cecha -sztuka tłumaczenia sobie wszystkiego po swojemu „...i jeśli ojciec tej rodziny wypije może nawet 3piwa To zapewniam pana że za 20 lat jego synowie nie będą pamiętali o tym piwie tylko że ich zabrał na ten spływ...” – niesamowite. Strach pomyśleć...., bo przecież podobne rozumowanie można odnieść do każdej dyscypliny sportu...skończywszy na jeździe samochodem..., w końcu na ten spływ , narty...itd...trzeba czymś dojechać. Ale co tam, za dwadzieścia lat dzieci nie będą tego pamiętać, że tato jeździł „po pijaku”.... bo pewnie one będą już to robić...
A co do prawa..., często jest tak , że policja nie może interweniować, bo nie ma odpowiednich przepisów.
Może w pewnych rejonach kraju (na pewnych rzekach) będzie to „martwe prawo” , ale myślę , że będą też miejsca gdzie kary będą egzekwowane. Poza tym przepisy będą też działały na „świadomość” –przynajmniej niektórych.

A poza tematem alkoholu , to zastanawiam się skąd biorą się tu tacy ludzie, którzy próbują rozmowę sprowadzić do wzajemnego ubliżania sobie-pyskówki??(nie tylko w tym wątku) To celowe?? Konkurencja jakaś , bo nie rozumiem??
Przecież dla korzystających są wyraźnie określone zasady, więc jeśli tu wchodzę , to je akceptuję i przestrzegam. Zresztą, nawet gdyby ich nie było, to jest coś takiego jak „kultura osobista”

Pozdrawiam
Tomek
Tom
 
Posty: 51
Dołączył(a): Pt, 11 mar 2011, 15:44
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 maja 2011, 16:37

Tom napisał(a):...zastanawiam się skąd biorą się tu tacy ludzie, którzy próbują rozmowę sprowadzić do wzajemnego ubliżania sobie-pyskówki??(nie tylko w tym wątku) To celowe?? Konkurencja jakaś , bo nie rozumiem??

A po cholerę nam wiedzieć, skąd się biorą?
Przecież wszystkich dziur i tak nie pozatykam...
Wystarczy że mam tu: szufelkę, zmiotkę, wiaderko i... zsyp.
29-go maja "stuknie" temu forum siedem lat, a z ogólnej liczby do tej pory zarejestrowanych prawie siedmiuset użytkowników "odwiezionych na wysypisko" jest nadal poniżej 10-ciu - da się wytrzymać.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez artelreaktywacja » Pn, 9 maja 2011, 15:38

dzień dobry panie Skibicki Ponieważ nikogo nie obraziłem (nie nazwałem dziwakiem,nie sugerowałem głupoty ani nie porównałem go do śmiecia ) ani nie jestem z konkurencji więc mam śmiałość wrócić Jeśli nawet krytykowałem to była to krytyka konstruktywna A chyba pan wie że cechą mądrych ludzi jest unikanie lizusów i pochlebców Nikt nie neguje pańskiej wiedzy a jedynie nieomylność w każdej dziedzinie i aroganckie odpowiedzi Z panem się nie dyskutuje Pana trzeba słuchać A jak nie ..to zsyp To forum zamiast być miejscem wymiany doświadczeń między różnymi użytkownikami służy poprawianiu panu samooceny Jeśli to nieprawda że pan manipuluje odpowiedziami ,wyrywa z kontekstu ,czepia się poszczególnych słów" zapominając" o meritum sprawy proszę utworzyć na stronie głównej Kącik Konstruktywnej Krytyki Pana Skibickiego -jedyne forum gdzie nie będzie pana wypowiedzi A tak to jak w dawnym ZSRR ciągle Lenin i Lenin ... że aż strach otworzć konserwę Tak tu Skibicki i Skibicki Więc jeśśli pan nie chce zostać Leninem polskiej turystyki proszę się nie bać mojej krytyki Ja pana nie obrażam ale też siebie nie pozwolę Nawet polubiłem te z panem dyskusje Zwłaszcza że jesteśmy z jednego miasta A pan mnie wywalił (gdyby mi chodziło o same pyskówki to by był dla mnie najlepszy komplement, że trafiła kosa na kamień) Dajmy sobie szansę Pan się trochę zmieni a ja to docenię. OBIECUJĘ Na początek docenię brak odpowiedzi na moją wypowiedz która nie jest zaczepką tylko prośbą i wytłumaczeniem
artelreaktywacja
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pn, 9 maja 2011, 08:46

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 9 maja 2011, 15:53

artelreaktywacja napisał(a):Dajmy sobie szansę Pan się trochę zmieni a ja to docenię. OBIECUJĘ Na początek docenię brak odpowiedzi na moją wypowiedz która nie jest zaczepką tylko prośbą i wytłumaczeniem

Dobre...!
Zwłaszcza w kwestii tego docenienia zmiany, że o kolejnych pouczankach zmilczę...
Mam akurat pęknięte dwa żebra, więc bardzo proszę mnie nie rozśmieszać.
Na brak mojej tu odpowiedzi bym nie liczył w żadnym poza ostatecznym... przypadkiem.
Wystarczy poczytać kapkę wyżej post Tom-a, i przy okazji zajrzeć.
Obiecujesz na przyszłość dyskusję merytoryczną bez papkinowego stroszenia piórek z jednej, a nadwrażliwości lelii złamanej z pól rodzimych z drugiej strony, to zostawiam sprawę otwartą: najbliższy wpis możliwy będzie za tydzień.
Dla formalności tylko proszę o nienadużywanie tego dodatkowego kredytu - jest nie dość że warunkowy, to jeszcze niewielki.

Jeszcze jedno: zwyczajowo bywalcy zwracają się tu do siebie "po nick'u" i z szacunkiem, ale nie stosujemy "panowania".
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 9 maja 2011, 17:56

Zdarzają się ludzie namolni jak domokrążcy z ich tylko zdaniem atrakcyjną ofertą zimowej promocji łapek na muchy. Przysłał mi artelreaktywacja SMS-a następującej treści - pisownia oryginalna:
artelreaktywacja napisał(a):Dzień dobry panie Skibicki Tu pańskie sumienie (taki żart... nie mogłem się powstrzymać :-D) Przecież ja w tego Toma nie wierzę Nie chciałem panu tylko robić większego wstyduJa do pana z sercem a wychodzi że "rzucam perły przed wieprze" Zamknąć to można okno a nie gębę opozycji I tylko dlatego naruszam pana prywatność (Choć mógłbym bardziej) żeby to panu powiedzieć Do widzenia A... żeby pan wiedział jak to miło jak ktoś uniemożliwia panu odpowiedz to teraz ja się rozłączam i wyrzucam tę kartę

Nota bene aż dwa razy mi tego samego SMS-a przysłał...
Oczywiście odpowiedziałem i SMS dotarł do odbiorcy, więc z tym wyrzuceniem karty to jakaś kompletna ściema.
"Opozycja" ładne słowo...! Żywcem chyba wzięte z aktualnych wystąpień w mediach łącznie z ich frazeologią i... samouwielbieniem.
Coś mi się zdaje, że Tom, gdyby sam chciał, ale nie namawiam, będzie zmuszony osobiście gościowi potwierdzić swe istnienie, bo ten zapewne już tak dalece sam zabrnął w absolutną fikcję, że wszystkich o nią podejrzewa - szkoda dalszych moich słów.
Pewno ze swą nadwrażliwą bufonadą wyleciał już z hukiem trzaskiem ze wszystkich możliwych for kajakowych i teraz będzie się nas trzymał jak rzep psiego ogona. Była taka jedna na "321-góry" - orka na ugorze dla wszystkich pozostałych użytkowników! Ale wreszcie zbanowano ją dożywotnio, podobnie jak wcześniej na kilku innych górskich forach... Ja aż tak dużo cierpliwości jak tamtejsi moderatorzy nie mam.
Obiecałem, że za tydzień będzie mógł tu coś napisać, to poczekam, jakie kolejne fałszerstwo, może nawet i chamstwo mi, albo i nam wszystkim tu zarzuci?
A potem... zobaczymy.
Psy szczekają, a karawana idzie dalej...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Tom » Wt, 10 maja 2011, 15:11

Hehe....wczoraj późnym wieczorem przeczytałem te trzy ostatnie wpisy, ubawiłem się..., ale było zbyt późno, żeby odpisywać.
Noo...niestety, jestem z krwi i kości...wystarczy wejść w temat „Jaki kajak wybrać” i zobaczyć - ostatnie pytania
sa moje.
W gwoli ścisłości, nie mam ani zamiaru ani zwyczaju się komuś podlizywać. Komu jak komu , ale mi jest to zupełnie obce...myślę , że większość osób, jak nie wszyscy , którzy mnie znają to potwierdzą.
Tak się składa , że ja również nie zawsze się zgadzam z Zygmuntem, ale nie poruszam tematów w których mam odmienne zdanie. Zdaję sobie sprawę , że jest to forum dostępne dla wszystkich i informacje muszą być zgodne z wszelkimi zasadami bezpieczeństwa itp... W pewnych sytuacjach nie ma miejsca na dywagacje typu, uda się albo nie, bo mogłoby się okazać ,że np...jakiś niedoświadczony turysta po lekturze tego forum wybierze się w maju, czy czerwcu na Rysy i zginie.... bo Pan Skibicki napisał , że w tych miesiącach to na pewno się uda.
Zygmunt w bardzo stanowczy sposób prowadzi rozmowę. Nie wszystkim się to podoba. Mnie interesuje treść merytoryczna. Dzięki Niemu kupiłem kajak z którego jestem bardzo zadowolony i który pewnie mi posłuży do ....końca życia. Dobrze, że w ostatniej chwili wszedłem na to forum , bo pewnie zamiast „praktycznego”, kupiłbym „ładny” i męczył się np. z kilem po zwalonych pniach , kleił co raz, a do załadowania go na samochód potrzebowałbym kilku ludzi. Doceniam informacje jakie tu znajduję- są konkretne ,a przynajmniej mi o takie chodzi (np. impregnacja butów, narty do wędrówki czy wspomniany wyżej kajak...). Pewnie gdybym wszedł tu z trzy lata wcześniej, nie kupiłbym też nieprzemakalnych butów gore..., które na pierwszej wyprawie w Tatry straciły swoją „nieprzemakalność” ...i tak im już zostało.

aa...to że piszę „Niemu” z dużej litery, to też nie jest forma lizusostwa, tylko forma grzecznościowa...
Przynajmniej w mojej szkole tak uczyli :)
Pozdrawiam
Tomek

PS. .. i pomyśleć , że to wszystko przez to, że wypowiedziałem się negatywnie o piciu alkoholu w trakcie uprawiania jakiegokolwiek sportu czy turystyki. Posądzono mnie nawet o ....nieistnienie.
Tom
 
Posty: 51
Dołączył(a): Pt, 11 mar 2011, 15:44
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Piwko tylko na lądzie i po...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 10 maja 2011, 17:37

Tom napisał(a):W pewnych sytuacjach nie ma miejsca na dywagacje typu, uda się albo nie, bo mogłoby się okazać ,że np...jakiś niedoświadczony turysta po lekturze tego forum wybierze się w maju, czy czerwcu na Rysy i zginie.... bo Pan Skibicki napisał , że w tych miesiącach to na pewno się uda.

I to jest kwestia zasadnicza!
Oczywiście ani mi zaświtało traktować to forum jako wyrocznię, ale też i nie jak pogaduchy sobie a muzom... Zresztą, pokój "pogaduchowy" tu jest od dawna i jakoś nie cieszy się zbytnim powodzeniem. Po prostu, nie tego tu ludzie szukają... Czasem tego żałuję, bom gaduła... niepoprawny, za co przepraszam.
Mam świadomość podpartą analizami konstruktorów tego forum, że spora część wchodzących tu nie rejestruje się, a jedynie szuka informacji, bo... ich potrzebuje.
Stare turystyczne repy poza kilkoma stałymi bywalcami zaglądają tu rzadko, bo moje doświadczenia znają sami doskonale ze swoich wędrówek. No to po kiego grzyba im te dywagacje?
Natomiast nowicjuszom bardzo łatwo namącić w głowie - patrz skuteczność ekwilibrystyk sklepowych sprzedawców...
To dlatego ucinam stanowczo opisy ryzykanctwa, fanfaronady, czy stosowania z gruntu złych, niczym konkretnym poza "widzi-mi-się" nie uzasadnionych nawyków czy praktyk turystycznych. Sam przyjąłem zasadę, że niczego nikomu nie narzucam, a jedynie wskazuję jakie konsekwencje mogą nastąpić, gdy się będzie postępowało tak czy siak. Każdy bowiem powinien sam podejmować swoje decyzje, ale dobrze jest, gdy wcześniej pozna ewentualne ich konsekwencje.
I tu, podejrzewam, leży przyczyna wkur...nia się na moje posty. Trudno dyskutować, gdy czyta się dobrze uzasadnione sposoby działania. Trudno także wykazać w takich uzasadnieniach jakieś luki. Nic na to nie poradzę - niech się posiadacze innego zdania pomęczą i napiszą lepsze uzasadnienie swoich metod. Tylko na zdrowie im i ewentualnym czytelnikom to wyjdzie. Wszak mogą przecież mieć... rację. Jeśli ją dobrze uzasadnią, to i ja się przy okazji czegoś nauczę, bo... lubię.
I jeszcze jedno...
Będąc z zasady legalistą (umiarkowanym!) bez trudu przychodzi mi także oponowanie wobec ewidentnych przejawów łamania, czy "w-dupie-mania" prawa, choć oczywiście sam się na niektóre nakazy czy zakazy zżymam...
No i wyszło mi... credo.
I niech tak już zostanie...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości