Wysuszyć, czy przeprać...?

Morskie, zatokowe, szuwarowe, rekreacyjne, turystyczne, samodzielne, rodzinne, towarzyskie i każde inne...

Moderator: Zygmunt Skibicki

Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 24 mar 2009, 22:10

Wracamy z wyprawy, rejsu, wycieczki, czy choćby z męczącego, bo wysiłkowego marszu z kijkami, siłowni albo ścianki wspinaczkowej. Jesteśmy pod wierzchnią odzieżą wręcz mokrzy jak przysłowiowa mysz pod miotłą. Jasne, że natychmiast wskakujemy pod prysznic czy do wanny z bardzo ciepłą wodą, co zwłaszcza po bardzo męczącym zajęciu o charakterze treningowym jest wskazane.
Co natomiast zrobić z kupką zrzuconych z siebie ciuchów?
Prać to, czy tylko wysuszyć?
Rozwieszenie do wysuszenia, to wszak o wiele mniej roboty niż pranie. No i przecież te ciuchy wcale nie zdążyły się ubrudzić...
Otóż, zdecydowanie doradzam choćby lekką, ale jednak przepierkę.
Pocąc się wydalamy na powierzchnię skóry nie tylko wodę, ale także sole mineralne i całkiem sporo nader łatwo fermentujących, bo tak zwanych "prostych" białek - to dlatego nasz pot ma tak charakterystyczny dla każdego z nas zapach.
Jeśli zachwyceni mówimy do naszej sympatii, że rano pościel pachnie Nią, to znaczy, że lubimy zapach - przepraszam - fermentujących białek, które Ona właśnie wypociła nocą. No cóż, taka jest prawda, że na naszej skórze na stałe gnieździ się od cholery (dosłownie - tryliony!) bakterii, które coś muszą jeść. I oneż bakterie te wypocone białka wtrajają aż im się "uszy trzęsą"! Charakterystyczna dla każdego z nas mieszanka bytujących na naszej skórze populacji bakteryjnych i równie unikalna kompozycja jakościowo ilościowa wypacanych białek, zależna od stosowanych preferencji żywieniowych i aktualnego stanu naszego zdrowia, okraszona stosowną porcją złuszczonego naszego naskórka (też białka, ale także świetnie fermentujące tłuszcze!) jest główną "składową" tego, czym pachniemy, że tak mało pejoratywnie to nazwę. No przecież nie piszę tego, by kogoś obrazić! Z drugiej zaś strony, jakby spraw nie nazywać, wiedza o tych procesach jest jak najbardziej każdemu z nas potrzebna.
Zatem, susząc jedynie przepocone ciuchy, suszymy, pozbawiamy wody te nasze wypocone oraz złuszczone białka, co na jakiś czas utrudnia bakteriom procesy konsumpcyjne (wcale nie uniemożliwia ich do końca!) i gdy tylko znów je na siebie założymy, wilgoć pochodząca z naszego ciała spowoduje natychmiastowy "start" sowicie namnożonych wcześniej bakterii do ich dalszych procesów życiowych. Każdy kolejny taki krok znacznie powiększa zagrożenie grzybiczne. Tak, tak - kolosalna ilość jakże "popularnych" dziś grzybic stóp wynika właśnie z unikania codziennego prania skarpet! O innych grzybicach wolę tu nie wspominać, ale to wcale nie oznacza, że takiego zagrożenia nie ma. Najlepiej przeprać wszystko, co przepocone, ale całą bieliznę - wszystko to co bezpośrednio stykało się ze skórą - koniecznie!

[ img ]

Ja stosuję jedyny środek piorący do każdego prania ręcznego - Kokosal(*), bo jest praktycznie nieszkodliwy dla polarów, nie słyszałem, by powodował jakiekolwiek alergie, łatwo się wypłukuje w twardej, a nawet słonej morskiej wodzie i, co równie ważne, jest stosunkowo tani.

Uwaga dla żeglarzy, zwłaszcza morskich! Po praniu w wodzie morskiej z dodatkiem Kokosalu trzeba ostatnie płukanie zrobić w słodkiej wodzie... koniecznie!

Prawdę mówiąc, do prania polarów w pralce także stosuję Kokosal, ale nie można z nim przesadzić. Ilość Kokosalu wlana do pralki nie może być za duża - trzeba to wypróbować, by raptem w czasie prania piana nie zaczęła nam wyłazić na zewnątrz pralki.
Wierzchnia odzież, zwłaszcza ta wyposażona w membrany nie musi być za każdym razem prana, ale raz na miesiąc lekkie przepłukanie jej w "ubogim" roztworze Kokosalu na pewno odświeży jej zapach i unikniemy przy okazji dość paskudnych "zacieków" po słonych plamach potowych.

[ img ]
Nieco starsza wersja opakowania...

Warto zajrzeć - tu!

(*) - klnę się na wszystkie świętości, że ani nie jestem producentem, ani dystrybutorem, czy choćby przedstawicielem handlowym producenta Kokosalu. Po prostu z wszystkich środków piorących do ciuchów turystycznych on jeden mi się sprawdza i to od... czterdziestu prawie lat.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10860
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 24 lip 2016, 18:55

Od jakiegoś czasu jest już na rynku Kokosal do prania w pralkach automatycznych i prania ręcznego i to specjalny do zachowania kolorów.

[ img ]

Wreszcie...!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10860
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Arg » Cz, 22 wrz 2016, 09:10

Czołem, skoro temat prania i miedzy innymi kokosalu. To można gdzieś dodstać jeszcze kokosal do prania ręcznego? Od czasu jak henkel dobrał się do naszej chemii, nie mogę znaleźć :cry:
Arg
 

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 wrz 2016, 09:37

Nie powiem, że łatwo kupić ten do prania ręcznego, ale... mnie się nadal udaje.
Oczywiście... ten z pierwszej fotki tego wątku, a nie ten w pierwotnej postaci.

[ img ]

Tamten zresztą był najlepszy, bo to był zmydlony czysty olej kokosowy. Dzisiejszy kokosal produkuje się z dodatkami innych tłuszczów... niestety wyłącznie odpadowych.

Uwaga...!
W takim samym opakowaniu wprowadzano ongiś płyn do prania "FF", który także jest obecnie na rynku, ale to nigdy nie było to samo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10860
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 wrz 2016, 11:59

Niedawno znalazłem coś takiego...

[ img ]

Producent deklaruje, że ten płyn pochodzi wyłącznie z przetwarzania oleju kokosowego. Półtora litra za 45 złotych... tani nie jest, ale na 5 litrów wody potrzeba tylko 30 mililitrów tego płynu - w wodzie morskiej lepiej wziąć 50...
Jak się porządnie policzy, to wychodzi tylko nieco drożej od trudnego dziś do kupienia Kokosalu z czystego oleju kokosowego. Ponoć jest ten Ecos także w opakowaniach 3-litrowych za 81 złotych, a więc o ponad 10% taniej, ale na razie mam spory zapas tego, który kupiłem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10860
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Arg » Cz, 22 wrz 2016, 13:10

Dzięki, dobrze wiedzieć że jest coś zastępczego. Zygmunt a kokosal gdzie zdobywasz? W małych sklepikach z chemią? Bo w sieciówkach chyba nie ma dostaw. Czyli marka wykupiona i pogrzebana, bo wątpię żeby to był problem z dystrybucją czy czymś innym. Eh..
Arg
 

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 wrz 2016, 13:22

Zdecydowanie w małym prywatnym sklepie, ale tak po prawdzie to od maja używam już tego Ecos...

Dobrze, że odświeżyłeś wątek, bo to mi przypomniało, by o nim napisać.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10860
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Arg » Cz, 22 wrz 2016, 13:50

No już póki co moje ostatnie pytania w tym wątku. Ecos przez internet kupujesz czy w sklepach dla dzieci jest do dostania? A co myślisz o płynie do prania biały jeleń lub z innej polleny: Komfort.
Znalazłem jeszcze coś takiego od polleny: Dr Reiner płyn do prania odzieży sportowej
Wszędzie jest skład więc pewnie Ty rozczytasz to bez problemu :)

Wykończyłem przy ostatnim praniu kokosal i zaczęło się poszukiwanie, najpierw wśród polskich producentów.

Dzięki za odpowiedzi!
Arg
 

Re: Wysuszyć, czy przeprać...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 wrz 2016, 15:44

Kupiłem przez internet.
Te środki, które tu wlinkowałeś jakoś nie wzbudzają mojego zaufania - linki zamieniłem na nazwy.
Po co mi jakieś nieznane preparaty, skoro mam wystarczająco dobry?
Każdy nowy, nieznany środek to jednak spore ryzyko, a odzież wyprawowa... kosztuje.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10860
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Żagle

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości