Kac, czyli tupot białych mew...

Wszystko można, lecz z... ostrożna!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Kac, czyli tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 30 sty 2011, 14:39

wp.pl napisał(a):Co jeść, by się nie upić?
źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/health/p ... 2/strona/1

Upić się, naoliwić się i zalać się - to tylko niektóre określenia stanu upojenia alkoholowego - bywa że pożądanego, ale i nierzadko przykrego w skutkach. Przed rozpoczęciem imprezy warto przyswoić sobie ważną informację - alkohol należy do związków chemicznych, które szybko wchłaniają się i już w ciągu 5 do 10 minut po spożyciu można go wykryć we krwi. W ciągu 15 minut od „zatankowania" wchłoniemy aż 50% alkoholu. Jak więc pić, aby poczuć przyjemne działanie procentów, ale nie skończyć z głową w talerzu?

Wino, piwo, wódka, likiery i koktajle, szampan, nalewki - z pewnością niektóre z tych trunków pojawią się na imprezie, na którą się wybierasz. Drinka z dużą zawartością procentów może zaserwować Ci barman, przyjaciel organizujący „domówkę", możesz też zrobić go sam. Zanim go wypijesz, pomyśl o tym, jak mocną masz głowę, ile ważysz, co jadłeś lub czego nie zjadłeś i do jakiego stanu chcesz się doprowadzić. Jeśli idziesz na Sylwestra i zwyczajnie zamierzasz się spić, zrób to i potem nie marudź, gdy dopadnie Cię syndrom dnia następnego. Jeśli jednak nie masz ochoty na zalanie się w trupa, postaraj się zrobić wszystko, aby nie wyszło Ci to przypadkiem. Zapoznaj się z kilkoma prostymi zasadami - one ustrzegą Cię przed przysłowiową „bombą".

Duży może więcej

Alkohol szybko się wchłania, ale stosunkowo wolno „wyparowuje" z organizmu, powodując zawroty głowy, wymioty, dolegliwości żołądkowe o różnym nasileniu i ogólne osłabienie organizmu. Kobiety zazwyczaj upijają się szybciej - dlaczego? Bo ważą mniej niż mężczyźni. Jeśli kobieta o masie 50 kilogramów i mężczyzna ważący około 100 kilogramów wypiją po 100 g alkoholu, kobieta upije się szybciej - stężenie alkoholu w jej organizmie będzie dwukrotnie wyższe. Ale nie tylko waga wpływa na to, jak szybko się „spijamy". Duże znaczenie mają procesy metaboliczne - indywidualne dla każdego człowieka, rodzaj przyjmowanych leków, ogólna kondycja psychofizyczna, ilość płynów w organizmie, a także to, co jemy i w jaki sposób jemy podczas imprezy.

Nie pij, gdy burczy w brzuchu

Jeśli idziesz na imprezę z pustym żołądkiem, bo wiesz, że osoba organizująca imprezę zadbała o to, by na stole niczego nie zabrakło, robisz błąd. Warto pamiętać, że zjedzenie sycącego posiłku bogatego w białko i tłuszcze spowalnia wchłanianie się alkoholu, dlatego osoby, które zrobiły sobie odpowiedni „zapas", upijają się wolniej. Zjedz kanapkę z kiełbasą, pierogi lub rybę w śmietanie bądź cokolwiek innego z dużą zawartością białka i tłuszczu.

Pij nie tylko alkohol

Jeśli nie masz zamiaru jeść na siłę, wypij szklankę mleka (wapń również spowalnia wchłanianie się alkoholu) lub szklankę soku z kiszonych ogórków. Podczas imprezy pij dużo soków bogatych w witaminę C i B (sok z czarnej porzeczki, sok pomarańczowy, sok pomidorowy), a przed pójściem spać wypij pół litra wody. Uwaga! Gdy pijemy wysokoprocentowe alkohole, np. wódkę, zapomnijmy o napojach gazowanych - zawarty w nich dwutlenek węgla przyspieszy wchłanianie alkoholu przez organizm.

Jedz słodycze

Produkty o dużej zawartości cukrów, również owoce - winogrona, banany. W ten sposób dostarczysz organizmowi fruktozy - cukru przyczyniającego się do powstania dinukleotydu nikotynamidoadeninowego zaangażowanego w przetwarzanie alkoholu. Coś słodkiego warto również zjeść następnego dnia, gdy dopadnie nas kac - spadek cukru we krwi spowodowany wypiciem dużej dawki alkoholu sprawia, że czujemy się słabsi, ospali, mamy zawroty głowy.

Nie siedź wciąż przy stole

Tańcz, szalej, ruszaj się, generalnie - rób coś więcej, niż wlewanie w siebie kolejnego „karniaka" w dodatku podanego po studencku, czyli w szklance. Pamiętaj, że pijąc wysokoprocentowe whisky lub wódkę, dostarczasz organizmowi dużą dawkę etanolu na raz. Zanim zdążysz zauważyć, że alkohol zaczyna działać, jego stężenie w Twoim organizmie będzie już bardzo duże.

Nie mieszaj

Trunki można mieszać, ale pod warunkiem, że spożywamy je w małych ilościach. Jeśli naprawdę jeden rodzaj alkoholu Ci nie wystarcza, pamiętaj o zasadzie - pij najpierw słabe alkohole, potem zmień je na mocniejsze. Zapomnij o u-boocie! Piwo i wódka to mieszanka wybuchowa.

Unikaj trunków ciemnych

Wybierając trunek, warto zwrócić uwagę nie tylko na informację o tym, jaki jest mocny, ale także na jego kolor. Środki koloryzujące napój alkoholowy to zazwyczaj środki toksyczne. Wybieraj alkohole jasne, bo im więcej substancji barwiących, tym bardziej uciążliwe będą skutki spożycia alkoholu następnego dnia.

Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem metody "rzymskiej" wcale niekoniecznie z piórkiem flaminga: brudzia z kanalizacją, umyć zęby, wypić gorącą, mocną, mocno osłodzoną herbatę przed snem i w kilka minut połowa co najmniej wielogodzinnego problemu, albo i jego trzy czwarte jest... out!

A z literatury pamiętam genialny wręcz sposób Jerzego Urbana, którego nawet bardzo mu niechętni uznawali od zawsze za niezrównany autorytet w kwestiach kacowych - ponoć z powodu niewiarygodnej wręcz ilości dokonanych w tej dziedzinie doświadczeń. Nie mogę na szczęście potwierdzić, że mieli dobrze uzasadnione podstawy, bom z nim ani nie pijał, ani nie... kacował.
Metoda sprowadza się do prościzny: poprzedniego dnia przed imprezą, w trakcie której ma się z jakiegoś powodu pojawić imperatyw wypicia powiedzmy litra należy wypić połowę tej dawki - tak to opublikował autor.
Jako bezdyskusyjny cienias w te klocki sprawdziłem metodę Urbana kilkakrotnie i zawsze się sprawdzała. Tyle, że wypijałem ćwiartkę w przeddzień półlitrowej dawki. Maksymalnie to było około 0,35 w przeddzień "krowy". Skutkowało...!

A teraz niezawodna i osobiście sprawdzona metoda mojej cioci Marysi - imię i koneksja autentyczne.
Otóż na początku rodzinnego wesela na wsi, gdy miałem jakieś 17 lat i jeszcze poważnie trenowałem pływanie - abstynencja alkoholowa praktycznie stuprocentowa, więc nie miałem skąd mieć pojęcia, ile mogę i czy w ogóle mogę wziąć do ręki kieliszek? - owa ciocia zaciągnęła mnie do weselnej kuchni i z wielkiego kotła gorącego rosołu "zgarnęła" chochlą wierzchnią warstwę tłuszczu. Wlała mi to do sporego kubka, a obok postawiła solniczkę z pieprzniczką.
- Wypij to chłopcze, bo nie będę się potem w rodzinie tłumaczyła żeś się u mnie zalał.
- Ależ ciociu... próbowałem protestować.
- Pij i nie dyskutuj! Możesz sobie doprawić solą i pieprzem...
Wypiłem tę wstrętną miksturę i dorównywałem potem najtęższym stryjecznym w opróżnianiu butelek przez całą noc. Zero kaca! Potem już nigdy w życiu nie wypiłem praktycznie bezkarnie takiej ilości wódki. Inna sprawa, że gdybym miał jeszcze raz przełknąć taką ilość "kożucha" z rosołu, to bym po prostu dał nogę z imprezy...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer... tupot białych mew

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 30 sty 2011, 14:44

wp.pl napisał(a):Co czym popijać?
źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/study/prop/id/218

I to wcale nie tylko wodę albo kompot, bo choć duża ilość alkoholu przytępia wszystkie zmysły, w tym smak i zapach, rozsądny dodatek mądrze dobranego trunku podkreśli smak potrawy i wydobędzie wszystkie jej zalety. Trzeba jednak wiedzieć, co z czym się je - a właściwie pije.

Wszystko dobre, byle z umiarem. Zasada ta obejmuje również alkohol, który zarówno w amatorskiej kuchni, jak i sztuce kulinarnej z najwyższej półki, jest mile widzianym, cenionym dodatkiem. Wystarczy dobrze go wkomponować.

W dobrym towarzystwie

Przede wszystkim pamiętajmy, że alkohol w potrawie albo jako dodatek do potrawy nie jest po to, żeby się upić, ale by uszlachetnić konkretne danie, wydobyć „na światło dzienne" smak, który nie rozpuści się w wodzie, a połączony z alkoholem dotrze do kubeczków smakowych.

Przykładowo tortu z dobrym kremem niemal zbrodnią byłoby nie nasączyć odrobiną spirytusu, brandy czy rumu. Smak kawy i ciast deserowych warto wzbogacić, podając koniak, likier bądź winiak.

Także bigos w towarzystwie dobrej gatunkowo, zmrożonej wódki zyskuje całkiem nowy wymiar smaku - naturalnie o ile przystąpimy do konsumpcji, zanim impreza na dobre się rozkręci. Nawet zwykła karkówka, hamburger albo kiełbasa z grilla, nie wspominając o dobrze wypieczonej golonce, stają się jakby inną potrawą, gdy towarzyszy im kufel zimnego, gorzko-słodkiego piwa.

To jednak nic w porównaniu z winem, którego szerokie spektrum „specjalizacji" wymaga zastosowania rzetelnej wiedzy w dobieraniu trunku do serwowanego specjału. Wiedza ta zostaje jednak nagrodzona niepowtarzalną symfonią smaków i zapachów.

Do koloru, do smaku

Wiele gatunków serów dla pełnego docenienia ich esencji wręcz wymaga podania odpowiedniego wina - prawie zawsze czerwonego, choć istnieją również gatunki serów, które wywierają lepsze wrażenie w towarzystwie wina białego. Generalnie trzeba pamiętać, że im ostrzejszy, bardziej intensywny będzie smak sera, tym mocniejsze, cięższe wino będzie najlepszym rozwiązaniem.

W przypadku złego dobrania mocy smaku i aromatu jeden ze składników po prostu „zabije" drugi. Natomiast jeśli wybierzemy idealnie, zyskają oba elementy kompozycji: wino wydobędzie ukrytą paletę smaków sera, natomiast ser uwypukli bogactwo bukietu wina. Zresztą nawet kiperzy dla najlepszej oceny trunków przegryzają je (zależnie od gatunku) świeżym pieczywem albo właśnie koreczkami serowymi.

Do potraw z ryb i białego mięsa, zwłaszcza drobiowego, doskonale pasują białe wina półwytrawne lub półsłodkie (choć na wystawnych przyjęciach drób podaje się z czerwonym wytrawnym), a sos z dodatkiem tego trunku stanowi z kolei wyśmienity dodatek do niektórych owoców morza, na przykład ostryg albo małży.

Smak potrawy z czerwonego mięsa albo bazującej na grzybach lepiej docenimy, jeżeli dodatkiem będzie wytrawne, koniecznie schłodzone czerwone wino.

Wszystko z umiarem

Oprócz walorów smakowych, warto też dostrzec zdrowotne aspekty alkoholowej asysty przy posiłkach. Po bardzo obfitym zwłaszcza tłustym obiedzie naszemu żołądkowi przyda się z pewnością drobna pomoc w trawieniu. Ziołowa nalewka (tak samo zresztą jak lampka czy dwie wina albo kieliszek wódki) ułatwi nam szybsze pozbycie się uczucia ciężkości i przejedzenia.

Alkohol, tym razem dla odmiany w większych ilościach, może również... uratować nas przed zatruciem. Rzadko bo rzadko, ale czasem wciąż ryzykowne bywa spożywanie potraw z surowym jajkiem albo majonezem na imprezach masowych bądź w restauracjach, które są na bakier z zasadami higieny.

Jajka nie poddane obróbce termicznej mogą bowiem zawierać salmonellę, która wywołuje ostre zatrucie pokarmowe. Wiadomo, że wysokoprocentowy alkohol zabija bakterie, a świadkowie wystąpienia zatruć salmonellą twierdzą, że ofiary były trzeźwe.

Nie oznacza to naturalnie bezkrytycznej pochwały picia w każdej ilości. We wszystkim trzeba zachować umiar, nie tylko w piciu, ale również w automatycznym skreślaniu z menu wszystkiego, co zawiera procenty. Rezygnując z trunków w kuchni, pozbawiamy się wielu ciekawych doświadczeń kulinarnych.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer... tupot białych mew

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 30 sty 2011, 14:45

wp.pl napisał(a):Najlepiej nie mieszać
źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/gallery/prop/id/84

Brutalna prawda jest taka, że mieszanie raczej nie wyjdzie nam na dobre i gdybyśmy posłuchali głosu rozsądku, zrezygnowalibyśmy z procentowych kompozycji. W praktyce jednak bywa różnie i czasem trudno się powstrzymać przed spróbowaniem wszystkiego po trochu.

Najlepiej nie mieszać

Jeśli przez cały wieczór/noc będziemy konsekwentnie trzymać się jednego rodzaju alkoholu, następny dzień po imprezie okaże się z pewnością łatwiejszy dla naszej głowy i żołądka. Co jednak zrobić, jeśli mamy ochotę na szampana, trochę wina (czerwonego i białego, słodkiego i wytrawnego), kieliszek czegoś mocniejszego, pyszny likier, a na dodatek kufel ulubionego piwa? Część z tych przyjemności można połączyć, ale róbmy to z głową.

Bąbelki to zły pomysł

Za najgorsze towarzystwo dla innych alkoholi uchodzi szampan oraz inne wina musujące. Nic dziwnego: zwodnicza moc tego napoju sprawia, że łatwo tracimy umiar i przestajemy zwracać uwagę na to, co właściwie trafia do naszych kieliszków. Po drugie same bąbelki - a konkretnie tworzący je dwutlenek węgla - powodują szybsze wchłanianie procentów.

Nie śpiesz się

Dzięki tej właściwości napoje gazowane nie tylko same szybciej uderzają do głowy, ale także wpływają na przyswajanie alkoholu wypitego chwilę wcześniej lub później. Dlatego tak łatwo się upić popularnym "u-bootem", czyli piwem z wódką, podczas gdy te same ilości obu napojów, spożyte oddzielnie, wywołałyby daleko mniejszy efekt. Jeśli więc nawet zaczynamy imprezę od symbolicznego kieliszka szampana, odczekajmy trochę (około 20-30 minut), zanim znowu sięgniemy po coś z procentami.

Podobne z podobnym

Po drugie, skoro już koniecznie chcemy mieszać, łączmy ze sobą tylko podobne napoje. I tak nic strasznego się nie stanie, jeśli zaraz po wychyleniu kieliszka półwytrawnego czerwonego wina skosztujemy półsłodkiego białego. Względnie dobrym zestawieniem jest też ciężkie, słodkie wino oraz likier.

Różne piwa możesz pić do woli

Dobra wiadomość dla piwoszy jest taka, że ich ulubiony trunek można łączyć niemal we wszystkich konfiguracjach. Nawet porto może pasować do lekko kwaskowego pszenicznego piwa. Niezależnie od wygody przebierania w gatunkach złocistego napoju zawsze jednak trzeba pamiętać, by nie przesadzić z ilością, bo wtedy nawet największa rozwaga przy mieszaniu nie pomoże.

Najlepiej jak najbardziej podobne

Generalnie - najbezpieczniejsze towarzystwo to napoje zbliżone do siebie pod względem mocy i palety smaku. Wódka (zwłaszcza smakowa) może się "dogadać" np. z advocatem czy maderą, a tequila z whisky. Są to już jednak pary dość odważne i dopuszczalne tylko u osób, które stosunkowo dobrze tolerują mieszanki.

Pary zakazane

Stanowczo unikajmy ostrych kontrastów. Być może ich zaletą są oryginalne doznania smakowe, a na pewno pomagają szybko i skutecznie "wprowadzić się w dobry nastrój", ale świetna zabawa łatwo może skończyć się urwanym filmem, a następny dzień będzie przypominał bolesne powstanie z grobu.

Czego absolutnie nie powinieneś mieszać

Na liście owoców zakazanych powinny się znaleźć takie połączenia jak np. wódka z szampanem, słodkie wino z piwem czy gin z malibu.

Wiele osób nie toleruje również spożywania słabszych trunków po cięższych, zatem bezpieczniej będzie zacząć od lekkiego alkoholu, by później wprowadzić mocniejsze gatunki.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer... tupot białych mew

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 30 sty 2011, 14:46

wp.pl napisał(a):Rady na kaca: jedz i pij.
źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/health/prop/id/693

Jasne, najłatwiej powiedzieć: „Trzeba było nie pić". Trudno, stało się, co się stało (czyli świetna impreza!), ale teraz głowa boli, żołądek skręca się na samą myśl o jedzeniu, wszystko jest szare, podłe i ponure. Co robić?

Dobre rady o porządnym ciepłym posiłku przed piciem, nie mieszaniu alkoholi, zaaplikowaniu sobie dwóch lub trzech szklanek wody tuż przed pójściem spać - akurat! kiedy z trudem dowlekamy się do łóżka, na pewno mamy czas pamiętać o szklance wody - choć niewątpliwie słuszne, po fakcie tylko irytują.

Pij jak najwięcej

Nie oszukujmy się: na naprawdę dobrym przyjęciu często głuchniemy na głos rozsądku, bawimy się na całego... i w efekcie czasem przesadzamy z alkoholem. A następnego ranka marzymy tylko, by ktoś nas w miarę szybko, bezboleśnie dobił. Tymczasem okrutna prawda jest taka, że bezboleśnie na pewno nie będzie. Kaca, jako karę za grzech rozpusty, trzeba po prostu przecierpieć. Możemy jednak „oszukać" trochę karę i sprawić, że cierpienie będzie krótsze oraz mniej dokuczliwe.

Przede wszystkim objawy. Zależnie od predyspozycji organizmu, naszej kondycji, jak również przebiegu imprezy, symptomy kaca mogą być różne, a przywoływany najczęściej ból głowy tak naprawdę stanowi najmniejszy kłopot (na sam ból głowy wystarczyłaby przecież tabletka). Znacznie bardziej uciążliwe są bóle brzucha, mdłości, odwodnienie, ogólne osłabienie, zawroty głowy, zmęczenie i rozdrażnienie.

Na odwodnienie pomogą oczywiście płyny. Wodę mineralną, najlepiej niegazowaną, możemy pić właściwie w dowolnych ilościach. Na bardzo podrażniony żołądek - szczególnie po wymiotach - pomoże herbata z rumianku albo mięty. Napar z puerarii łątkowatej bądź zielona herbata pomogą wypłukać toksyny z organizmu.

Nie bez przyczyny na kaca zaleca się również soki cytrusowe czy z kiszonej kapusty. Pozwolą one uzupełnić witaminę C, której niedobór wywołuje osłabienie oraz niski poziom energii. Jeszcze lepiej w tej kwestii sprawdza się świeżo wyciśnięta cytryna, z której sok możemy wypić sam albo dodać do wody (co nada jej rześkiego smaku). Z kolei sok pomidorowy dostarczy potężnej dawki potasu.

Odradzana jest zwykle mocna kawa czy herbata, bo działają moczopędnie, co nie wpływa dobrze na stan odwodnienia. Kawa może dodatkowo podrażnić błonę śluzową żołądka. Jednak jeśli mamy ogromną ochotę na swój ulubiony napój, warto sprawić sobie tę przyjemność zamiast snuć się przez cały dzień w złym humorze. Zresztą niektórym bardzo pomaga np. kawa z cytryną.

Wszystkiego po trochu

Picie to jednak nie wszystko, trzeba coś zjeść. Nawet jeżeli żołądek buntuje się przeciwko przyjęciu jakiegokolwiek pokarmu, lepiej go nie słuchać - albo raczej słuchać tylko na tyle, by wybrać lekkostrawny posiłek zamiast „pełnowymiarowego". Ale jakieś jedzenie na pewno się przyda, bo na czczo będziemy cierpieć dłużej i bardziej boleśnie.

Ociężali i zirytowani czujemy się głównie z powodu obniżona zawartość glukozy we krwi. Na początek warto więc zjeść coś, co wydatnie podniesie poziom tego cukru. Dużo glukozy zawierają m.in. banany oraz kefir, dlatego świetną propozycją na początek dnia jest koktajl z połowy szklanki mleka oraz banana z dodatkiem łyżeczki miodu.

Z kolei fruktoza, którą znajdziemy w większości owoców, przyspiesza metabolizm alkoholu. Oprócz soku grejpfrutowego czy pomarańczowego skuśmy się więc na winogrona, arbuza albo melona. Ryzykownym pomysłem są natomiast jabłka i gruszki, bo wiele osób czuje się po nich wręcz gorzej.

Nieocenioną pomocą w leczeniu kaca bywają zupy - lżejsze od stałych posiłków, a przy tym pożywne i zarazem zawierające dużo płynów. Każdemu może pomóc coś innego, ale wśród cudownych lekarstw najczęściej przewija się dobry rosół (uzupełni sód i potas), zupa ogórkowa, czerwony barszcz oraz flaczki.

Jeśli żołądek zechce współpracować, zjedzmy coś tłustego: treściwy posiłek pomoże organizmowi szybciej wrócić do życia. Z kolei w razie otwartego buntu systemu trawiennego możemy zdecydować się na kefir albo jogurt (które dodatkowo wspomagają wchłanianie cukrów oraz uzupełniają florę bakteryjną), płatki ryżowe albo ryż na mleku.

Można jeszcze połknąć tabletkę magnezu. Niedobór tego elementu, wypłukanego przez alkohol, to główna przyczyna melancholijnego lub wręcz depresyjnego nastroju, który bywa elementem kaca. A jeśli nadal czujemy się kiepsko, wróćmy jeszcze na godzinę czy dwie do łóżka (byle po uzupełnieniu płynów i wrzuceniu czegoś na ruszt), bo najlepszym lekarstwem okazuje się nieraz sen albo zwykłe błogie lenistwo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer... tupot białych mew

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 30 sty 2011, 14:48

wp.pl napisał(a):Tego nie mieszaj z alkoholem!
źródło - http://facet.wp.pl/gid,12989563,img,129 ... cie.html?T[page]=1

Sylwester za nami. Wkroczyliśmy w nowy rok z nowymi możliwościami i zapałem. A co z tymi co wdepnęli w 2011 z ciężkim kacem, który trzyma ich aż do dzisiaj? Cóż nie możemy zaoferować im bezpośredniej pomocy, ale możemy podpowiedzieć dlaczego wciąż leczą kaca.

Oczywiście powodów może być tak wiele jak ludzi jęczących teraz z bólu głowy lub brzucha. Mimo to najpopularniejszym z nich, o którym wszyscy jakoś zapominają, jest zapominanie o zasadzie - "nie mieszać".

Tak, ale tak naprawdę z czym nie mieszać? Oto obiektywno-subiektywna lista komponentów, które w połączeniu z alkoholem, mają przeraźliwe skutki.

Leki
Niby oczywiste, ale często nieprzestrzegana przez nas zasada. Nawet zwykłe leki przeciwbólowe (o antybiotykach czy lekach psychotropowych nie wspominając) w połączeniu z alkoholem znacznie utrudniają życie naszej wątrobie.

Stosowanie niektórych leków wraz z procentami może skończyć się na szpitalnej izbie przyjęć.

Ponadto przy takich połączeniach, zwykle upijamy się szybciej i często w nieprzewidywalny sposób, co może skutkować tym, że impreza zakończy się "zgonem" i urwanym filmem na długo przed dwunastą.

Słone przekąski
Obecne na każdej imprezie, nie wyłączając sylwestrowej, chipsy, paluszki i orzeszki wydają się smakowitą przekąską do drinków czy wina. A to podstępni, mali zdrajcy! Od soli, która zatrzymuje wodę w organizmie, rośnie pragnienie, więc często sączymy nasze alkohole szybciej i więcej - czego skutki odczujemy nazajutrz.

Gorzej jeśli podczas jedzenia słonych przekąsek zapomnimy o konieczności dodatkowego nawodnienia organizmu bezalkoholowymi płynami - kac-gigant gwarantowany!

Rzucanie palenia
Mimo że w grudniu nikt zazwyczaj nie porywa się na tak trudne przedsięwzięcie, jakim jest rzucanie palenia (bo wszyscy czekają do nowego roku), znajdą się straceńcy, dla których impreza sylwestrowa jest pierwszą poważniejszą próbą w wytrwaniu w swoim postanowieniu.

Zwykle nieudaną - po kilku głębszych dużo szczęśliwszą datą dla porywania się o rzucenie zgubnego nałogu wydaje się 1 stycznia. Zatem nie mieszajcie alkoholu z odstawieniem fajek!

Papierosy
Co ciekawe, łączenie alkoholu z papierosami też nie jest dobrym pomysłem. Zestawienie dwóch trucizn - etanolu i nikotyny - jest toksyczną bombą, którą wysadzamy nasz organizm.

Przy takim połączeniu (szczególnie kiedy nie oszczędzaliśmy się ani z papierosami ani z trunkami) kac następnego jest niemal gwarantowany - ocalić nas może jedynie impreza na świeżym powietrzu.

Dodatkowym zagrożeniem łączenia papierosów i alkoholu jest zwiększone ryzyko zawału serca lub wylewu.

Napoje energetyczne
Kwestia, czy napis "nie mieszać z alkoholem" kiedyś znajdował się na etykiecie popularnego napoju energetyzującego, obrosła już w mity. Jedni uważają, że i owszem był, widzieli na własne oczy, inni stanowczo odrzucają taką możliwość i z upodobaniem łączą wódkę i coś na "dodającego mocy".

Zanim wypijesz, pomyśl - Twoje serce może tego nie wytrzymać. Podobnie rzecz się ma z Twoją wątrobą - napoje energetyczne same w sobie stanowią dla niej znaczne obciążenie, jeżeli dodamy do tego procenty może być naprawdę źle. Nie mówiąc już, że łączenie energizerów i alkoholu to sposób na bardzo szybkie i kompletne upicie się.

Odradzamy również mocną kawę idącą w parze z alkoholem!

Procentowe różności, bąbelkowe cuda
Ile razy można tego słuchać "nie mieszaj różnych alkoholi". Fakt faktem w sylwestrową noc jest to bardzo trudne. Bo jak tu nie mieszać, skoro do deski serów podają wino, przy daniu głównym typu bigos aż kusi się o kieliszek zmrożonej czystej, a o północy rzecz jasna należy wznieść toast szampanem?

Warto jednak pamiętać o kilku zasadach, które pomogą nam ograniczyć zgubne skutki mieszania alkoholi - mocne trunki lepiej komponować z sokami (zamiast napojów gazowanych), nie łączyć wódki z piwem (znowu z powodu gazu), a między wódeczką i szampanem zrobić sobie przerwę.

Była dziewczyna
Zwłaszcza jeśli rozstaliście się niedawno, a Ty (uchowaj Boże) w głębi serca żywisz jeszcze resztki nadziei lub sentymentu. Takie połączenie to gorzej niż śledź zapity Malibu.

Alkohol (zwłaszcza w nieumiarkowanych czyli tradycyjnie sylwestrowych ilościach) może sprawić, że wpadniesz na "wspaniały" pomysł akcji o kryptonimie "Powrót" i będziesz starał się np. zaciągnąć ją do łóżka. W wersji hard - w trójkącie z jej nowym partnerem.

W wersji light może się skończyć na setkach wysłanych sms-ów i dziesiątkach prób nawiązania połączenia telefonicznego

Grzybki
Wydawałoby się, że marynowane grzybki to zakąska idealna, bo uświęcona tradycją. Nic bardziej mylnego.

Nie dość, że grzyby należą do potraw ciężkostrawnych, a zatem już na wstępie utrudniają i spowalniają pracę naszego żołądka, który musi poradzić sobie i z alkoholem i sporą ilością sylwestrowego jedzenia, to wymagają od wątroby "indywidualnego" podejścia w obróbce substancji chemicznych zawartych w grzybach.

Jakby nie miała tej nocy innych, ważniejszych spraw...

Mleko i pochodne
O ile mało kto wpada na pomysł, popijania jogurtu, czy mleka na przemian z alkoholem, to jednak sporo osób lubi w sylwestrową noc pozwolić sobie na sporą porcję lodów. O ile połączymy je z winem, czy szampanem, nie powinno być problemu.

W przypadku cięższych alkoholi warto zwizualizować sobie, co powstanie w naszym żołądku, jeśli mleczną masę polejemy alkoholem. Jak to się nazywało? "Denaturacja białek".

Frustracja
Już sama jedna wystarczy, by zniszczyć radość z nawet najbardziej wyjątkowych chwil. W połączeniu z alkoholem może okazać się istną tragedią.

Wypłakiwanie się w rękaw (lub co gorsza) pierś gospodyni imprezy lub jej pieska, zwierzania á la "Co z tym życiem?" Kingi Rusin czynione często przypadkowym osobom, czy też agresywne kozaczenie w stylu "ja wam jeszcze pokażę" to tylko niektóre przykłady tego, co alkohol czyni z frustratami.

Seks
Szczególnie z przypadkową osobą i bez zabezpieczenia. Zresztą na temat seksu "po pijaku" napisano już bardzo dużo, więc czy coś jeszcze należy dodawać?

Niezbyt przyjemną jest perspektywa wchodzenia w nowy rok z nurtującym pytaniem: "Czy oby na pewno nie pękła? A tak właściwie to jak ona ma na imię? Marlenka? Milenka? Kasia? Basia? Arturek?"
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 19 lut 2011, 20:10

wp.pl napisał(a):Co ty wiesz o... alkoholu?
źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/gallery/prop/id/193

Niewiele jest obszarów życia tak mocno naszpikowanych mitami, jak kwestia spożywania alkoholu. Co rusz słyszymy - nie mieszaj, nie pij na żołądek, lampka wina pomoże ci na serce, mężczyzna jest bardziej odporny na alkohol niż kobieta... Długo by wymieniać.
Które z tych obiegowych opinii są prawdziwe, a które to zwykłe wymówki, usprawiedliwienia, które stosujemy sięgając po kieliszek?

Jeden kieliszek jeszcze nikomu nie zaszkodził
Prawdą jest, że spożywanie niewielkich ilości alkoholu nie wywołuje zmian w naszym organizmie. Przynajmniej trwałych - bo ktoś, kto ma słabą głowę po jednym kieliszku wódki odczuje pewną różnicę. Podobnie, gdy nasz przewód pokarmowy jest szczególnie wrażliwy na działanie alkoholu. Wówczas nawet niewielka ilość może nam zaszkodzić. Nie powinna jednak poczynić trwałych zmian. Należy też pamiętać, że dostarczanie organizmowi alkoholu - wprawdzie niewielkich ilości, ale regularnie - może odbić się na naszym zdrowiu bardzo negatywie.

Kieliszek wina jest zdrowy dla serca
I ta opinia jest tylko częściowo prawdziwa. Rzeczywiście niektórzy badacze wskazują, że niewielkie ilości alkoholu, szczególnie czerwonego wina, działa ochronnie na serce. Alkohol reguluje bowiem gospodarkę tłuszczową organizmu i opóźnia proces miażdżycowy. Z drugiej strony to dość ryzykowna kuracja terapeutyczna. Liczba potencjalnych "działań niepożądanych" jest bowiem bardzo długa. Szczególnie jeśli kuracja za bardzo nam się spodoba i zaczniemy ją stosować zbyt często. Ryzykujemy wówczas uszkodzenie wątroby, trzustki, problemy ze strony układu nerwowego, chorobę alkoholową, a nawet problemy z organem, który chcemy chronić - czyli sercem. Większe ilości alkoholu, albo dostarczanie go organizmowi zbyt często może bowiem sprawić, że produkty przemiany alkoholu mogą niekorzystnie wpłynąć na jego kondycję, a nawet wywołać zawał.

Uwaga na ciśnienie
Nieprawdziwa jest także teoria, że alkohol jest dobrym lekarstwem, dla osób mających z sercem problemy - skarżących się na jego kołatanie czy skoki ciśnienia. Zdaniem badaczy poprawa, którą odczuwamy np. po wypiciu lampki koniaku jest złudna. Owszem alkohol nas uspokaja - jeśli więc przyczyną dolegliwości jest jakiś wstrząs, np. zła wiadomość, okazjonalnie można ją zastosować. Trzeba jednak mieć świadomość, że "lekarstwo to" nie wpływa na przyczynę prawdziwych problemów z sercem. Nie rozszerza naczyń krwionośnych odpowiedzialnych za dotlenienie tego organu, a przez chwilowe poczucie ulgi, jedynie opóźnia naszą decyzję o wybraniu się do lekarza.

Alkohol pomaga zwalczyć stres
To jedna z najbardziej niebezpiecznych opinii dotyczących alkoholu. Faktycznie wiele osób po jego spożyciu czuje się zrelaksowana, uwolniona od codziennych trosk. Jednak co potem? Kiedy efekt upojenia mija, problemy pozostają nierozwiązane. Zaczynają się nawarstwiać i jeszcze bardziej komplikować. A my znamy już sposób, by choć na chwilę od nich uciec - alkohol. Warto wiedzieć, że większość alkoholików tak właśnie zaczynała.

Jeden - na trawienie
To, że alkohol wspomaga trawienie - to kompletny mit. Drażni on śluzówkę, czasem nawet uszkadza, zaburza naturalną pracę jelit i choć pozornie może się wydawać, że pod wódeczkę śledzik lepiej wchodzi, alkohol tak naprawdę utrudnia wchłanianie pokarmów. Pod jego wpływem procesy trawienia słabną, a my możemy odczuwać mniejszą potrzebę jedzenia. Kolejne fazy to niedożywienie, stany cukrzycowe, a nawet uszkodzenie mózgu.

Dwa piwka dla nerek
Zdarzają się sytuację, gdy picie piwa zaleca, czy też sugeruje nawet lekarz. Zazwyczaj kiedy cierpimy na tzw. kamicę nerkową. Piwo słynie bowiem ze swoich moczopędnych właściwości. Ta opinia jest więc prawdziwa. Trzeba jednak zawsze pamiętać, że piwo to też alkohol - a więc może negatywnie wpływać na pracę innych narządów. Nie przesadzajmy więc z kuracją.

Kobiety mają słabszą głowę
Choć tolerancja na alkohol jest sprawą mocno indywidualną, codzienna obserwacja pozwala obronić pogląd, że zazwyczaj kobiety upijają się szybciej niż mężczyźni. Tłumaczono to zjawisko tym, że mężczyźni są więksi i mają większą masę ciała, więc alkohol rozkłada się na więcej kilogramów. Obecnie takiego stanu rzeczy badacze dopatrują się jednak nie w masie, a w budowie ciała. Wyniki badań opublikowanych w New England Journal of Medicine w 1990 roku, wskazują na to, że panie mają o połowę niższe stężenie - odpowiadającej za rozkłada alkoholu - dehydrogenazy alkoholowej niż mężczyźni. Badania wykazały także, że podczas przejścia przez żołądek i wątrobę, kobiety rozkładają zaledwie 20 proc. alkoholu, który rozkładają mężczyźni. Oznacza to, że u pań większa jego część trafia do krwiobiegu, a co za tym idzie do mózgu.

Nie pij na pusty żołądek
Ta stara prawda znajduje potwierdzenie w badaniach. Siedem lat temu dziesięcioosobową grupę ludzi poproszono o wypicie kilku drinków. Pierwszego dnia pili "na pusty żołądek", drugiego po śniadaniu. Ilość alkoholu była oczywiście taka sama. Okazało się, że cała grupa pierwszego dnia upiła się bardziej niż drugiego. Również poziom alkoholu we krwi drugiego dnia był znacznie niższy niż pierwszego - średnio o około 70 proc. Okazuje się, że obecny w żołądku pokarm, powoduje, że więcej alkoholu się w nim rozkłada, jednocześnie spowalniając proces absorpcji alkoholu do krwiobiegu.

Mieszkanie alkoholu szkodzi
Opinia o tym, że mieszanie różnych rodzajów alkoholu powoduje najbardziej spektakularne skutki "pijanej nocy", to jeden z najpowszechniejszych mitów na temat alkoholu. Mitów, bo tak naprawdę picie piwka pod wódeczkę nie szkodzi. Faktycznie niektóre alkohole wchłaniają się do krwiobiegu szybciej - np. piwo czy szampan (czyli napoje gazowane, które drażnią wyściółkę żołądka). Powszechne jest przekonanie, że picie najpierw słabszych alkoholi, a po nich mocniejszych, powoduje, że alkohol mocniej uderza nam do głowy. Naukowcy są jednak zdania, że dzieje się tak dlatego, iż "podpici" słabszym trunkiem, gdy doprawimy to kilkoma mocniejszymi - po prostu się upijamy. Rzadko się jednak zdarza, że po kilku kieliszkach wódki, nagle przerzucamy się na winko. Jednym zdaniem, nie samo mieszanie szkodzi, a ilość alkoholu, którą wypijamy - w przypadku imprezy, na której sięgamy po różne rodzaje alkoholu, zazwyczaj jest go sporo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 19 lut 2011, 20:32

wp.pl napisał(a):Szokujące prawdy o alkoholu
źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/gallery/prop/id/92

Polak potrafi
Nie będziemy owijać w bawełnę. Alkohol szkodzi. Jest też powodem powstawania wielu niechlubnych rekordów jak ten, że 4,5 promila we krwi jest dawką śmiertelną, ale nie dla Polaków.

23 proc. piwo
Najmocniejszy trunek wyprodukował w okresie międzywojennym Estoński Monopol Alkoholowy. Miał 98 procent i był robiony z ziemniaków. Jeśli chodzi o piwo, to niekwestionowanym liderem w tej branży jest "Baz Super Brew" warzone przez Barrie Parish w miejscowości Somerby (hrabstwo Leics, Wielka Brytania). Zawiera aż 23 procent alkoholu i jest najmocniejszym piwem na świecie.

Lampka wina za 1453 dolary
Najdroższym alkoholem na rynku jest "Springbank 1919 Malt Whisky". Jedna butelka kosztuje ponad 10 tys. dolarów. Tymczasem w 1985 r., podczas aukcji w domu aukcyjnym "Christie" w Londynie, za butelkę wina "Chateau Lafite" (rocznik 1787) zapłacono 157 tys. dolarów. Pech chciał, że rok później do środka butelki wpadł korek, psując najcenniejszy trunek na świecie. Najdroższą lampką wina wciąż jest "Beaujolais Nouveau". W 1993 r., w pubie "Pickwick" w Beaune (Wielka Brytania), za 100 g lampkę zapłacono 1453 dolary.

To się nazywa impreza[/b
Jeśli chcecie wyprawić megaparty, to zapraszamy do pubu "Mathaser" w Monachium. Lokal jest w stanie pomieścić 5500 osób. Dziennie sprzedaje 48 tys. litrów piwa. Sporo, ale chyba nie było tam zawodników, którzy 10 lipca 1999 r. w Wiśle pobili rekord świata w ilości wypitego piwa. Pięć osób, w ciągu kwadransa opróżniło 18 litrów. Gdyby pili w takim tempie przez 8 godzin, to zaliczyliby 576 litrów. Wiadomo jednak, że taki wynik byłby nie do osiągnięcia.

[b]Śmiertelny bieg do baru

Stanowczo odradzamy bicie alkoholowych rekordów, bo o tragedię wcale nie jest trudno. W 1992 r. Grzegorz R. z Sandomierza zmarł po popisowym wypiciu duszkiem butelki wódki. Tymczasem w Suchedniowie niedaleko Koszalina dwóch trzydziestolatków postanowiło wypić w ciągu 10 minut 10 setek wódki. Wygrać miał ten, który szybciej dobiegnie do baru. Pierwszy padł zaraz za progiem i zmarł. Drugi trafił do szpitala. Tragiczne w skutkach zawody miały miejsce w 1995 roku.

Rekord świata kobiet
Polacy często jednak biją rekordy całkiem nieświadomie. W 1992 r. Agencja Reutera podała sensacyjną wiadomość, że potrącony przez samochód mężczyzna idący środkiem drogi do Nowogardu Bobrzańskiego miał we krwi 7,2 promila alkoholu. I co to za sensacja? W 1995 roku pewien woźnica ze Szczecina też miał 7 promili alkoholu, a do tego całkiem sprawnie powoził końmi. To i tak nic. W 1995 r., w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Szczecinie, przeprowadzono badanie krwi u 40-letniej Jolanty M. Kobieta miała 8,2 promila alkoholu i ustanowiła tym samym rekord świata kobiet. Bardzo niechlubny rekord.

15,9 promila
W 1995 r. Tadeusz S., prowadząc samochód, spowodował wypadek pod Wrocławiem. Mężczyzna miał we krwi 14,8 promila alkoholu. Początkowo myślano, że to pomyłka i powtórzono badanie. Pięciokrotnie. Wynik nie uległ jednak zmianie. Mężczyzna zmarł kilkanaście dni później. Nie zawinił alkohol, ale obrażenia odniesione w wypadku. Rekord Polski w piciu ustanowił w 1994 roku 33-letni mieszkaniec Elbląga. Jan M. miał we krwi 15,9 promila alkoholu. Zapił się na śmierć.

"Nie dotyczy Polaków i Rosjan"
Po tak niechlubnych statystykach nie ma się co dziwić, że już w latach siedemdziesiątych na etykiecie duńskiej wódki pojawiły się napisy informujące, że dawka śmiertelna to 4,5 promila alkoholu we krwi, ale... nie dotyczy Polaków i Rosjan. Statystyka nie kłamie. W Rosji na jednego mieszkańca przypada rocznie 14,1 litra czystego spirytusu. Prawdziwy rekord świata. Polacy piją mniej. Wychodzi 11 litrów czystego spirytusu rocznie na osobę.

Nawet dzieci i kierowcy
W 1995 do szpitala w Płocku trafił pięcioletni chłopiec, który miał 1,4 promila alkoholu. Matka dziecka tłumaczyła, że syn wypił wino zostawione przez gości. W 1996 roku patrol policyjny, przy al. Niepodległości w Warszawie znalazł pijaną dziesięciolatkę. Zbadano jej krew i okazało się, że ma 2,25 promila alkoholu. Każdego dnia warszawska policja zatrzymuje przynajmniej 50 kierowców będących pod wpływem.

152 noce w izbie
Gdzie trafiają osoby tak pijane, że nie mogą ustać na nogach? Oczywiście do izby wytrzeźwień. Pewna 17-latka była tam 20 razy w ciągu jednego roku, ale to i tak nic. Tylko w 1999 r. jeden mieszkaniec Warszawy nocował w izbie 152 razy. Za wizyty był winien 70 tys. zł, ale nie zapłacił nawet grosza. Najstarszym klientem w warszawskiej izby przy ulicy Kolskiej był 86-letni mężczyzna. Najstarsza kobieta miała 61 lat.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 22 lut 2011, 21:18

wp.pl napisał(a):Jeszcze lepszy sposób na kaca!
źródło - http://facet.wp.pl/kat,1007899,wid,1315 ... omosc.html

Złośliwi zwykli mawiać, że najlepszym sposobem na leczenie kaca jest po prostu niepicie. A wszystko w myśl szeroko pojętej prewencji. Karnawał wciąż trwa, w związku z czym wielu z nas narażonych jest na poranne bóle głowy, potocznie zwane kacem. Kubek kawy i aspiryna okazują się najlepszym sposobem na zwalczanie skutków karnawałowego imprezowania z alkoholem.

Jedną z głównych przyczyn, dla których po nocnych zabawach odczuwamy bóle jest substancja chemiczna zwana octanem (aldehyd). Wydzielana jest ona przez nasz organizm podczas procesów przetwarzania alkoholu po spożyciu. Kofeina oraz niektóre środki przeciwbólowe potrafią zablokować efekty octanu, wybawiając od porannych cierpień miliony istnień.

Sposobów na walkę z kacem jest wiele. Coraz to nowe propozycje i sugestie pojawiają się w tej odwiecznej dyskusji. Niektórzy twierdzą, że woda pitna jest lepszym środkiem, ponieważ nie odwodni organizmu tak, jak napój kofeinowy. Dla innych zbawiennym lekarstwem jest pełne, smakowite angielskie śniadanie.

Co ciekawsze, regularne picie kawy zmniejsza ponoć ryzyko zachorowania na nowotwory jamy ustnej i gardła. Tak przynajmniej starają się przekonywać amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu w Utah.

Dotychczas wykazano już, że picie kawy zmniejsza ryzyko nowotworów prostaty i mózgu. Badacze z University of Utah przeanalizowali dane pochodzące z 9 niezależnych projektów dotyczących związku picia kawy z zachorowalnością na nowotwory głowy i szyi.

Ich wyniki wykazały, że regularne picie przynajmniej 4 filiżanek kawy dziennie zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jamy ustnej i gardła o 39 proc. (w porównaniu z osobami nie pijącymi kawy w ogóle). Picie herbaty nie wpływa na ryzyko zachorowania na nowotwory szyi i głowy. Pełen raport można przeczytać na łamach pisma "Cancer Epidemiology, Biomarkers & Prevention".

Dlaczego przytaczamy te dwa wyniki badań. Ano dlatego, że aldehyd octowy nie tylko powoduje przykre objawy nadużycia alkoholu, ale także podnosi ryzyko wystąpienia raka. Naukowcy z Centre for Addiction and Mental Health w Toronto oraz niemieckiego laboratorium chemiczno-weterynaryjnego w Karlsruhe wykazali, że picie alkoholu podnosi ryzyko raka ze względu na aldehyd octowy, który powstaje w wątrobie w wyniku uwodornienia etanolu przez enzym - dehydrogenazę alkoholową.

Aldehyd octowy zagraża nam także na inne sposoby - jest obecny w zanieczyszczonym powietrzu, w dymie tytoniowym, w niektórych pokarmach. Jak wskazują badania, sprzyja on rozwojowi pewnych postaci nowotworów - zwłaszcza górnego odcinka przewodu pokarmowego.

Według kanadyjsko - niemieckiego zespołu, u osób nadużywających alkoholu przeciętna ekspozycja na aldehyd z napojów alkoholowych daje ryzyko zachorowania na raka wynoszące 7,6 do 10 000, zaś przy zanieczyszczonym alkoholu niskiej jakości - 1 do 1000. To dużo więcej, niż wynosi ryzyko związane z obecnością aldehydu w otoczeniu.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, katzenjammer, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 23 lut 2011, 09:54

wp.pl napisał(a):Dobra wiadomość dla pijących alkohol
źródło - http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title ... omosc.html

Nareszcie dobra wiadomość dla tych, którzy lubią pić alkohol. Umiarkowane spożycie trunków wysokoprocentowych zmniejsza ryzyko chorób serca aż o jedną czwartą - twierdzą naukowcy z University of Calgary na łamach British Medical Journal.

Granica pomiędzy tym co zdrowe, a tym co szkodliwe jest bardzo wąska. Nadmiar alkoholu powoduje nieodwracalne uszkodzenia wątroby, nadciśnienie, wywołuje raka, a nawet przedwczesną śmierć. Według ekspertów, w przypadku kobiet zdrowy jest tylko jeden drink dziennie. Mężczyźni mogą bez obaw pić dwa drinki - twierdzą kanadyjscy naukowcy.

Najlepsze dla zdrowia jest czerwone wino. Zwiększa ono poziom "dobrego" cholesterolu we krwi, dzięki temu chroni przed problemami z sercem.

Jeśli nie pijesz, nie jest to powód do tego, byś zaczął. Podobne wyniki można osiągnąć poprzez aktywność fizyczną i zdrową, zrównoważoną dietę.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, spirytualia, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 12 mar 2011, 10:19

wp.pl napisał(a):Alternatywne zastosowania wódki
źródło - http://odkrywcy.pl/gid,13210750,img,132 ... caid=6beea

Wódka jest obecna w życiu człowieka już od dawna. Źródła podają, że pierwszą osobą, która dokonała destylacji alkoholu był Zosimos z Panopolis ok. 400 roku n.e. Następnie, umiejętność tę przejęli Arabowie, którzy stosowali wódkę głównie w celach medycznych. Do krajów Europy Środkowej i Zachodniej trafiła za sprawą wypraw krzyżowych. Dziś przychody z jej sprzedaży szacuje się na około 9 mld euro rocznie. Nadal w spożyciu wódki prym wiodą Rosjanie.

Co jednak prócz picia można zrobić z kieliszkiem tego alkoholu? Okazuje się, że niezwykle wiele. Alternatywne zastosowania wódki, choć mniej popularne, nie powodują bolesnych efektów jak jej nadmierne spożycie... Wódka jest znacznie mniej toksyczna niż wiele specyfików, które stosujemy każdego dnia. Jest efektywna i łatwo dostępna – warto więc pomyśleć o wykorzystaniu jej w gospodarstwie domowych w innej formie.

Leczenie alergii
Wysypki spowodowane reakcją alergiczną w wyniku kontaktu z bluszczem z gatunku Toxicodendron pubescens oraz popularną w Polsce rośliną - sumakiem octowcem - można leczyć niczym innym jak wódką. Tuż po kontakcie z tymi gatunkami, należy polać skórę wódką (40%), choć większe ukojenie przynosi czysty spirytus. Etanol osłabia toksyczne działanie tych roślin i pozwala w porę „wypłukać” je ze skóry.

Odświeżanie prania
Jeśli nie lubisz robić prania - ta rada jest dla Ciebie. Wypraną odzież warto spryskać wódką, by dłużej zachowała świeżość. Tak przygotowane pranie należy suszyć w dobrze wentylowanym pomieszczeniu, aby nie unosił się niemiły zapach alkoholu. Wódka zabija bakterie, które wywołują nieprzyjemny odór, ale gdy wyparuje – nie pozostawia po sobie zapachu.

By odświeżyć kwiaty
Istnieje wiele sposobów na przedłużenie życia ciętych kwiatów. Dodanie zaledwie kilku kropel wódki do wazonu z kwiatami odświeży je i pomoże utrzymać turgor komórek. Turgor to termin określający stan jędrności komórki roślinnej. Dzięki temu łodygi, liście i kwiaty zachowują sztywność i nie opadają. Roztwór wody i alkoholu należy wymieniać raz dziennie.

Po ataku meduzy
Meduza to jedna z dwóch form morfologicznych parzydełkowców – wodnych zwierząt o prostej budowie ciała. W Polsce przedstawicielem tego typu jest chełbia modra. Komórki parzydełkowe tych zwierząt mogą dotkliwie poparzyć podczas wakacyjnych kąpieli. Gdy apteka jest nie po drodze, warto polać zranione miejsce wódką – to zmniejszy ból.

By wygladać lepiej...
...i to nie za sprawą poczęstowania innych wódką. Wiele poradników dla kobiet akcentuje dobroczynny wpływ tego alkoholu na włosy. Wystarczy dolać kieliszek wódki do dużej butelki z szamponem, by poprawić ich stan.

W walce z grzybem
Wódka jest również doskonałym rozwiązaniem w walce z pleśnią i grzybami domowymi. Dzieje się tak dlatego, że znaczne ilości etanolu dosłownie „dziurawią” ścianę komórkową grzybów. Zamiast używać drogich i niekiedy mało skutecznych specyfików, warto spryskać zaatakowane przez pleśń ściany i pozostawić na 15 minut. Następnie zetrzeć szczotką o twardym włosiu.

W połączeniu z lawendą
W wielu badaniach naukowych udowodniono, że olejek lawendowy ma właściwości antybakteryjne i antyseptyczne. W domu łatwo przyrządzić nalewkę z tej rośliny. Wystarczy umieścić kilka kwiatów w słoiku po czym zalać je wódką. Następnie wystawić naczynie na słońce na trzy dni, a potem przepuścić przez filtr do kawy i gotowe! Tak przyrządzona nalewka stosowana miejscowo poprawia gojenie się ran, wpływa kojąco na bolesne stawy i mięśnie.

Inne zastosowania
Wyjątkowe zastosowania wódki można mnożyć. Jest doskonałym roztworem do czyszczenia okularów oraz maszynek do golenia. Alkohol ten pomaga także odstraszyć insekty – wystarczy spryskać blat kuchenny spirytusem lub 40 % etanolem. Pomaga także w niwelowaniu przykrego zapachu stóp (kąpiel stóp z dodatkiem kieliszka wódki) oraz w ukojeniu bólu ucha (kilka kropel może zabić bakterie, które wywołały zapalenie). Gdy doskwiera nam ból zęba, chwilową ulgę może przynieść płukanie jamy ustnej alkoholem. Mocno ukrwione dziąsła absorbują etanol, a ból zostaje złagodzony.

Wszystko to wygląda nieżle, ale bzdury o zastępowaniu prania spryskaniem wódką przekraczają granice... wszelkie. Uzasadnienie "naukowe" jest wręcz skandaliczne, a do tego nieprawdziwe!
Obawiam się, że autor przed napisaniem tego sam wcześniej dokonywał bardzo niealternatywnych a przekraczających jego możliwości eksperymentów z alkoholem... No, schlał się i... tyle.

A tak przy okazji trochę alkoholowej terminologii:
1. alkohol, to w stu procentach czysta chemicznie substancja zwana w handlu odczynnikami chemicznymi "alkoholem absolutnym".
2. spirytus, to każdy wodny roztwór alkoholu, ale popularnie nazywa się w ten sposób roztwory "mocne", czyli od 70-ciu procent wzwyż: w Polsce 96 procent, choć tak na prawdę w butelkach jest 95,5% (objętościowo!). Na przykład na Słowacji najwyższe dopuszczone do handlu stężenie alkoholu etylowego w spirytusie (słow. - liech) to "tylko" 70 %.
3. wódka czysta, to wodny roztwór alkoholu etylowego o stężeniu 40 do 50 %, choć niektóre tradycyjne wódki mogą mieć stężenie wyższe np. "pejsachówka" czy "śliwowica" około 70%
Zatem wymieniony w artykule "40 % etanol" to jest po prostu czysta 40-to procentowa wódka!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kac, spirytualia, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 26 gru 2012, 10:30

wp.pl napisał(a):Koniec świątecznego kaca? Tego nie rób podczas picia alkoholu!
źródło - http://facet.wp.pl/kat,1034221,title,Ko ... caid=1fc52

To prawda stara jak świat: nie chcesz odczuwać syndromu dnia następnego - nie pij! Tylko jak to zrobić, szczególnie teraz, kiedy zbliżają się święta i większość z nas zapewne będzie miało okazję do toastów.

Okazuje się, że chociaż sam kac jest bez wątpienia efektem zatrucia alkoholem i już samo spożycie wyskokowych trunków każe przypuszczać, że następnego dnia będziemy odczuwać tego efekty, to jednak okoliczności i sposób, w jaki pijemy, wpływają na to, jak bardzo "chorzy" będziemy następnego dnia.

Jeżeli chcemy uniknąć "kaca mordercy", musimy po prostu wystrzegać się kilku rzeczy. Co ciekawe, zgodnie z najnowszymi badaniami coś, co jeszcze do niedawna uchodziło za nieodłączny element spożywania szczególnie wysokoprocentowych alkoholi (wódki, whisky) i za swoiste zabezpieczenie przed kacem, dziś okazuję się, jedną z największych przyczyn naszego fatalnego samopoczucia "dzień po". Chodzi o sok.

Nie takie zdrowe te soki
"Pijesz? Nie zapijaj, ale zakuszaj. A jeżeli zapijasz to tylko wodą mineralną lub herbatą" - taką życiową prawdę wpaja niemal każdy rosyjski ojciec swojemu potomkowi, z którym decyduje się pierwszy raz stuknąć kieliszkiem. Choć w Rosji metoda "zagryzania" jest znana od stuleci, a zapijanie alkoholu sokami i napojami gazowanymi wzbudza pogardę u większości konsumentów, okazuje się, że takie podejście jest zasadne nie tylko z kulturowego, ale także medycznego punktu widzenia! Jak wyjaśnia na łamach "Faktu" dr Waldemar Pawłowski, kwasy organiczne zawarte w owocach, a także dwutlenek węgla przyśpieszają wchłanianie alkoholu, co z kolei powoduje, że bardziej się upijamy i tym samym "zatruwamy".
To samo dotyczy wina. W ich przypadku również barwniki źle wpływają na nasze samopoczucie dnia następnego. Ale nie tylko. Naukowcy odkryli, że za ból głowy po piciu wina odpowiadają również tzw. naturalne konserwanty, w szczególności dwutlenek siarki! Wystarczy wyeliminować je z produkcji, a kac będzie lżejszy! Ponoć poczyniono już pierwsze próby.

Wróćmy jednak do napojów - znaczna ich część dostępnych na rynku, zwłaszcza tych gazowanych, zawiera słodzik - aspartam, który w połączeniu z alkoholem stanowi dla naszego organizmu prawdziwą trującą bombę, z którą będziemy musieli poradzić sobie następnego dnia. Poza tym zapijanie sokami owocowymi, a szczególnie spożywanie alkoholu w formie drinków sprawia, że mniej czujemy smak samej wódki, przez co pijemy jej zdecydowanie więcej niż potrzeba, bardziej się upijając i tym samym bardziej zatruwając organizm, co jest równoznaczne z większym kacem. Jeżeli jednak "popitkę" uznajemy za konieczną, wybierajmy wodę mineralną - nie dość, że uzupełnia wypłukiwane przez alkohol związki organiczne, to jeszcze sprawia, że pijemy mniej. Dodatkowo, radzimy po każdym większym pijaństwie wypić co najmniej pół litra przed snem. Oczywiście wody. To zdecydowanie zmniejszy przyszłego kaca.

Zagryzasz? Tylko nie paluszki!
Skoro już ustaliliśmy, że zagryzanie jest zdecydowanie lepszym pomysłem niż zapijanie, trzeba pamiętać, żeby jeść z głową. Unikajmy przede wszystkim rzeczy słonych. Paluszki, chipsy, krakersy czy frytki to zdecydowanie nie jest najlepszy pomysł. Sól zatrzymuje wodę w organizmie, blokując tym samym naczynia krwionośne, podnosząc ciśnienie krwi, co może skutkować, w najlepszym wypadku, jeszcze większym bólem głowy, a w niektórych przypadkach nawet wylewem! Poza tym czy chcecie, żeby następnego dnia suszyło was jeszcze bardziej?

Piłeś? Nie pal!
Kusiło, kusi i będzie kusić. Każdy, kto lubi popalać papierosy wie, że z niczym nie smakują one tak dobrze, jak z alkoholem. Nawet jeżeli na co dzień nie palisz, bywa przecież i tak, że "do piwka" skusisz się na papieroska. I zazwyczaj nie kończy się na jednym. Alkohol lubi dym, czego niestety nie można powiedzieć o twoim organizmie.
Nikotyna, podobnie zresztą jak etanol, to trucizna, a "kace papierosowe" są zdecydowanie gorsze niż te po samym alkoholu. Poniesione ciśnienie krwi, zawalone płuca i gardło, spotęgowana suchość w ustach - to tylko niektóre przykre konsekwencje palenia podczas picia. Przypominamy o tym już teraz, bo wiemy, że kiedy będziecie już po jednym głębszym wszelkie dobre rady zejdą na dalszy plan.

Nie bądź wstrząśnięty, bądź niezmieszany
"Drina goni kolejny drin, remix browar, wóda, gin..." tak śpiewał swojego czasu Tede i trzeba z pełną konsekwencją podkreślić, że taki "remix" "fajnie" brzmi jedynie w piosence. Mieszanie różnych rodzajów alkoholi podczas jednego posiedzenia, to naprawdę nie jest dobry pomysł. Nasza wątroba odpowiadająca za metabolizm C2H5OH, przeżywa prawdziwe katusze, kiedy musi się uporać nie tylko z samymi procentami, ale także z barwnikami zawartymi w winie, whisky czy słodkich wódkach. Podobnie nasz żołądek wariuje, kiedy musi zmierzyć się jednocześnie z napojami o różnej kwasowości.

"Po piąte: do łóżka!"
Wiemy, że wolny czas świąteczny sprzyja zabawie do późnych godzin nocnych, a świadomość, że nie musimy jutro iść do pracy kusi. Jednak bądźmy rozsądni. Czasami lepiej iść spać o drugiej, by wstając o dziewiątej być w miarę zdrowym, niż kłaść się o czwartej, a od dwunastej do osiemnastej bardziej przypominać zombie niż człowieka. Niewyspanie potęguje nieprzyjemne skutki kaca, tym bardziej, że największa aktywność wątroby przypada właśnie na godziny nocne - to wtedy metabolizuje ona najwięcej alkoholu, sprawiając, że rano mamy mniejsze stężenie tej plugawej trucizny we krwi i szybciej dochodzimy do siebie. I skoro już zaczęliśmy w tym tonie, to będziemy kontynuować. Pamiętajcie, alkohol to wielkie zło! Unikajmy jego konsumpcji, wystrzegajmy się procentów i żyjmy świadomie. Może pora udowodnić, że potrafimy dobrze bawić się bez alkoholu! To przecież takie proste... Tak?

Może i proste, ale wyłącznie durniom dla ich duchowego spokoju potrzebny jest świat absolutnie czarno-biały, albo jak się to teraz mówi... zero-jedynkowy.
Jak to mawiają Rosjanie: всё возможно, но... осторожно!
Zatem pijmy, ale... na zdrowie!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź



Re: Kac, spirytualia, tupot białych mew...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 24 kwi 2014, 20:59

Jak wygrać z kacem? Ta metoda czyni cuda
źródło - http://facet.wp.pl/kat,1034221,title,Ja ... aid=1129bc

Intensywny ból głowy, osłabienie, mdłości, rozdrażnienie i silne pragnienie - któż nie zna tego potwornego uczucia, określanego mianem "syndromu dnia poprzedniego". W sieci oraz poradnikach można znaleźć dziesiątki przepisów mających pomóc uporać się z kacem. Większość z nich jest kompletnie bezużyteczna. Nie oznacza to jednak, że na złe samopoczucie, spowodowane nadmiernym spożyciem alkoholu, nie ma lekarstwa. Coraz większą popularnością w Stanach Zjednoczonych - ale nie tylko tam - cieszą się specjalistyczne placówki, które zajmują się leczeniem tej przykrej dolegliwości. Wystarczy 45 minut i po kacu nie ma śladu.

Sok pomidorowy, zimny prysznic, kanapka z bekonem, dużo ruchu czy słynny klin - to jedne z najpopularniejszych środków służących walce z kacem. Czy skuteczne? Co do tego zdania są już podzielone. Ale jest jeden sposób, którego niezawodność nie podlega żadnej dyskusji. Doskonale wiedzą o tym pacjenci korzystający z usług firmy medycznej Hangover Heaven.

Twórcą przedsięwzięcia, które stanowić ma prawdziwe wybawienie dla tych wszystkich, którzy mocno przesadzili z "procentami", jest doktor Jason Burke, anestezjolog, który uznał, że swoim doświadczeniem będzie służył tym, którzy dobrze wiedzą, co oznacza pojęcie "szampańska zabawa". A w związku z tym, że jego firma funkcjonuje w Las Vegas, światowej stolicy hazardu i dobrej zabawy, z osobami, które wypiły wcześniejszego wieczoru przynajmniej jednego drinka za dużo, ma do czynienia na co dzień.

"Rodzaj alkoholu, jaki spożywało się poprzedniego wieczoru nie ma tu znaczenia" - tłumaczą pracownicy firmy. "Jeśli o poranku czujesz się tak, że chciałbyś się zwinąć i umrzeć, Hangover Heaven przywróci ci dobre samopoczucie".

Burke od wielu lat zajmuje się badaniem problemu kaca. Do kuracji oferowanych przez jego kliniki stale wprowadza innowacje, które mają przełożyć się na jeszcze większą efektywność leczenia. Stosowane w jego placówkach zabiegi dają gwarancję, że proces odzyskiwania sił witalnych nie będzie trwać dłużej niż 45 minut. Tajemnica ekspresowego leczenia niedomagania wywołanego przez nadmierne spożycie alkoholu polega na podaniu pacjentowi kroplówki zawierającej m.in. glukozę i sól fizjologiczną, a także witamin oraz tlenu - poinformował dziennik "The Daily Telegraph".

"Nie spotkaliśmy się jeszcze z kacem, którego nie udało się wyleczyć. A pomogliśmy do tej pory tysiącom osób" - chwali się dr Burke. "Bylibyście zdziwieni intensywnością kaców, które udało nam się pokonać".

Popularność stworzonej przez Burke'a firmy cały czas rośnie. Do tego stopnia, że od 2012 r. świadczy też swoje usługi na pokładzie wyspecjalizowanego autobusu-kliniki. Chcąc skorzystać z takiego serwisu, trzeba się oczywiście przygotować na niemały wydatek. Szczególnie, jeśli porównamy go do kosztu zwykłych tabletek przeciwbólowych. Skuteczność tych ostatnich nie może jednak równać się z tą, którą gwarantują autorskie kuracje o intrygujących nazwach, takich jak: "uniesienie", "zbawienie" czy "odkupienie". Ich koszt, w zależności od wachlarza zastosowanych środków, wynosi od 99 do 239 dolarów (od ok. 300 do ponad 720 złotych).

Nie trzeba jednak ruszać się z miejsca, by skorzystać z takiej formy leczenia kaca. Załogę, która wszystkie swoje siły ukierunkuje na dostarczenie ukojenia, można ściągnąć do domu lub pokoju hotelowego. To jednak wiąże się z dodatkową opłatą, która wynosi 200 dolarów (ponad 600 złotych). Po kolejne pieniądze trzeba sięgnąć także wtedy, gdy wezwie się pomoc poza godzinami urzędowania kliniki.

Personel Hangover Heaven jest przekonany, że wykonuje świetną robotę, ale nie wszyscy podzielają entuzjazm doktora Burke'a oraz jego pracowników. Nie brakuje lekarzy, którzy uważają, że jego działania mogą przyczynić się do promowania alkoholizmu. Inni przestrzegają przed skutkami ubocznymi kuracji ordynowanej podczas walki z kacem. Nie zmienia to jednak faktu, że w świecie medycyny Burke ma coraz więcej naśladowców. W Chicago sukcesy odnosi klinika Revive. Jej twórca, doktor Jack Dybis powiedział w jednym z wywiadów, że dysponujący grubym portfelem klienci są w stanie wydać dużo pieniędzy na sól fizjologiczną oraz witaminy podawane dożylnie, by tylko pozbyć się kaca.

Zwyczaj pozbywania się "zespołu dnia poprzedniego" za pomocą kroplówki zdobywa coraz więcej zwolenników również w Europie. W Wielkiej Brytanii coraz częściej możliwość odzyskania sił za pośrednictwem podawanych w ten sposób medykamentów oferują m.in. ekskluzywne salony SPA.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Nalewki, likiery, kordiały i inne spirytualia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości