Suszenie butów w pełni skórzanych

O butach turystycznych wszystko... prawie

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Suszenie butów w pełni skórzanych

Postprzez dsp » Wt, 1 gru 2009, 02:23

Fragment wykopiowany przez admina z innego wątku:

A jak jest ze schnięciem takich butów? Moje z pełnej skóry po impregnacji olejowo-tłuszczowej gdy zamokły od wewnątrz również, schły bardzo długo. Te czeszki zapewne tak łatwo nie przemakają z powodu tego, ze ma gdzie ta impregnacja pomieścić ale w przypadku gdyby ? To chyba prędkość ich wysychania można uznać za „-„?
dsp
 
Posty: 121
Dołączył(a): So, 21 lis 2009, 02:24

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 1 gru 2009, 11:09

dsp napisał(a):A jak jest ze schnięciem takich butów? Moje z pełnej skóry po impregnacji olejowo-tłuszczowej gdy zamokły od wewnątrz również, schły bardzo długo. Te czeszki zapewne tak łatwo nie przemakają z powodu tego, ze ma gdzie ta impregnacja pomieścić ale w przypadku gdyby ? To chyba prędkość ich wysychania można uznać za „-„?

Tutaj dotykasz bardzo ważnego tematu i natychmiast robię z tego odrębny wątek, bo chyba tego jeszcze tu nie omawialiśmy...

No i za chwilę powstanie kolejny "przepis"...
Ostatnio edytowano Wt, 1 gru 2009, 13:42 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 3 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 1 gru 2009, 11:29

To, że trzeba chronić buty przed całkowitym przemoczeniem, jest sprawą wręcz oczywistą. Stąd impregnacje, stuptuty, overbooty i wszelka inna pomysłowość na trasach...
No dobrze, ale przecież zdarza się nawet te cudowne cze-szki przemoczyć do imentu, albo po prostu wpaść w głębszy potok, gdzie woda wleje się do butów od góry...
Tu "szybka" rada: jeśli to był by jednokrotny "wlew", należy natychmiast wyjść z wody, zdjąć zatopiony but, wylać wodę, wytrzeć (mocno!) wnętrze rącznikiem - mikrofaza jest tu niezastąpiona! - zmienić skarpety i... pół problemu jest z głowy, bo te buty tak szybko nie namakają także od środka. Wystarczy jednak przejść choćby dwieście metrów (ponad sto "depnięć"), by woda na początku tylko okalająca stopy została skutecznie wprasowana w każdy element buta.

Resztę trzeba zrobić po powrocie do schroniska czy innej kwatery.

1. Przemoczone buty skórzane należy od razu umyć z błota - także bieżniki.
2. Wyjąć z nich wkładki i sznurówki - warto je przy okazji przeprać i wysuszyć poza butami.
3. Jak najszerzej "wywalić" języki butów.
4. Postawić w ciepłym (nie gorącym!) miejscu i zadbać o jego przewiewność. Najlepiej oczywiście w schroniskowej suszarni.
Dlaczego nie gorącym? Ano, bo dzisiejsze buty, nawet te w pełni szyte mają mnóstwo klejeń - choćby podeszwy, oblewki, wyściółki, itp. Te kleje są bardzo wodoodporne, ale są wrażliwe na wysokie temperatury - potrafią się nieodwracalnie porozklejać. Na wysokie temperatury mogą też być wrażliwe bieżniki, a szczególnie wszelkie "antywstrząsowe" i inne specjalistyczne wstawki.
5. Dobrą, ale w warunkach schroniskowych trudną do realizacji metodą jest mocne wypychanie wnętrz butów zmiętymi gazetami (byle nie "prasą kolorową!). Te gazety świetnie "wyciągają" wodę z butów, co w początkowej fazie suszenia przyśpiesza proces. W końcowej raczej przeszkadza.
Uwaga! Buty skórzane jednowarstwowe, zwłaszcza te średniej klasy wymagają ciasnego wypychania papierzyskami do samego końca suszenia - bez tego ich cholewy mogą się deformować.
Oczywiście najlepszym wypełnieniem butów w czasie suszenia są drewniane, dziurkowane prawidła z rozpychaczami, ale jeszcze nie widziałem, by ktoś coś takiego nosił po górach.

Czas schnięcia.
Oczywistym jest, że "szmatki" wyschną szybciej niż wielowarstwowe cze-szki, ale jeszcze mi się w żadnym schronisku nie zdarzyło, by mi przez noc nie wyschły całkowicie. Rano pozostało tylko szybko je zaimpregnować, co na ciepło robi się bez problemów.

W schroniskach górskich zwykle bywają odrębne pomieszczenia do suszenia odzieży i butów. One są ogólnie dostępne, ale czasem w mocno zawiłych miejscach. Wystarczy spytać obsługę, która turystom zameldowanym udostępnia klucz i służy wszelką inną pomocą. W niektórych schroniskach są na korytarzach poustawiane drewniane kraty (Murowaniec) lub linki okalające komin (MOko) do suszenia, ale tam zwykle wisi tyle różnych ciuchów, że na buty nie ma miejsca. Znajomość wszelkich zakamarów schroniska i dobre kontakty z obsługą bywają w takich wypadkach wręcz niezastąpione.
Kwestia zabezpieczenia przed "zmianą" właściciela...
Nigdy mi nic z takiej ogólnej suszarni nie zginęło!

Po dokładnym wysuszeniu należy oczywiście buty skórzane dokładnie zaimpregnować - najlepiej tłuszczowo, a jeśli nie mamy ze sobą tych specyfików, to przynajmniej dokładnie dwukrotnie zapastować. Oczywiście najskuteczniej się to robi, gdy buty są zupełnie suche, ale jeszcze mocno ciepłe.
Ostatnio edytowano Wt, 1 gru 2009, 16:00 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 2 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 1 gru 2009, 15:22

Elektryczne suszarki do butów

Jasne, że producenci i to wymyślili!
Niby proste w obsłudze: stawia się buty, wkłada do nich dwie dość ciężkie niby skarpety zasilane prądem, włącza i po kłopocie... niby.

Te suszarki są zazwyczaj przystosowane do suszenia ciężko pancernych butów narciarskich zjazdowych wykonanych całkowicie z plastiku i ze szmacianymi wnętrzami. Zwłaszcza te "dobre bo tanie" suszarki mają przykre dla skóry konsekwencje - one grzeją zbyt mocno i nieodwracalnie utwardzają skórę w miejscach, gdzie jej dotykają. W żadnym wypadku nie należy ich używać do górskich butów skórzanych.

Oczywiście nie należy także robić tego przez wkładanie do butów suszarek do włosów i włączanie ich - to na sto procent zniszczy buty, o bardzo poważnej groźbie pożaru nie wspominając.
Robiłem próby z suszarkami do butów z "wyższej półki", nawiewowymi ustawianymi na minimalną wydajność cieplną. No, nie jest to głupie rozwiązanie, rzekłbym nawet bardzo dobre, ale po pierwsze - trzeba te nielekkie klocki zatargać w plecaku do schroniska, a po drugie - gdzie w schronisku pozwolą to podłączyć?
Chyba, że jedziemy do jakiegoś pensjonatu i tam da się to przywieźć samochodem i podłączyć bez problemów.
Suszarki, o których tu mówię łatwo można kupić w sklepach ze zjazdowym sprzętem narciarskim, ale uprzedzam - trzeba wybierać tylko spośród modeli nawiewowych i to z szeroko regulowanym zakresem mocy. One niestety nie są tanie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez dsp » Wt, 1 gru 2009, 16:45

Dobrą, ale w warunkach schroniskowych trudną do realizacji metodą jest mocne wypychanie wnętrz butów zmiętymi gazetami (byle nie "prasą kolorową!). Te gazety świetnie "wyciągają" wodę z butów, co w początkowej fazie suszenia przyśpiesza proces.


Zgadzam się, jest to bardzo dobra metoda na przyspieszenie wysychania butów. Tylko jak Zygmunt zauważył może być problemowa, problemem może właśnie się okazać zdobycie odpowiedniej ilości gazet w warunkach schroniskowych czy też terenowych. Wydaje mi się, że warto poruszać właśnie te przypadki bo o ile w domu czy pensjonacie łatwiej wysuszyć takie buty to w schroniskach i pod namiotem gorzej. W warunkach domowych należy jednak pamiętać aby nie przesuszyć/zdeformować butów jak Zygmunt pisał powyżej.

W końcowej raczej przeszkadza.


Według mnie jest na to rada, należy wymieniać gazety gdy już zawilgotnieją od wciągniętej wody, o ile mamy taką możliwość. Inaczej gdy gazety już przemokną należy je wyjąć i pozwolić schnąć w przewiewie lub usunąć część wierzchnią gazet, która jest wilgotna i wsadzić z powrotem (często środek zmiętych gazet jest suchy, wszystko zależy od stopnia zawilgocenia buta).

W schroniskach górskich zwykle bywają odrębne pomieszczenia do suszenia odzieży i butów. One są ogólnie dostępne, ale czasem w mocno zawiłych miejscach. Wystarczy spytać obsługę, która turystom zameldowanym udostępnia klucz i służy wszelką inną pomocą.


W tym roku przerabiałem te suszarnie w schronisku w dolinie chochołowskiej. Powiem szczerze, że w przypadku dużego natłoku turystów i ich mokrego ekwipunku ( buty, kurtki, spodnie) w suszarni panowała taka wilgotność iż zwalniało to proces suszenia zamiast go przyspieszać. A ze dwa dni non stop padało, więc wilgotno i zimno na zewnątrz. Pomimo tego, że była wentylacja (grawitacyjna, wymuszona wyłączona) i były specjalne suszarnie na buty, coś jak grzejnik z rur miedzianych nad którymi stawiało się buty do góry nogami na drewnianych podestach. Ciepło trafiało bezpośrednio do buta. Jednak… ilość butów była tak duża, że każda para przylegała ścisło do siebie, co znowu przeszkadzało w schnieciu.

Tak więc, że buty potrzebne są każdego dnia to zrezygnowałem z tej suszarni i schły w pokoju. Spodnie jednak pozostawione tam były wilgotne nawet po 3 dniu…

Gdy następnego dnia buty są nadal mokre/wilgotne a trzeba/chce się iść, to można jak to w takich butach zazwyczaj założyć 2 skarpety grube i jazda, mi wyschły szybciej na nogach, jak mamy możliwość ich zmiany to będzie jeszcze lepiej.

Gorzej jak znowu na szlaku złapie nas deszcz ... :).

Zauważyłem jednak, że dobry but cały ze skóry i tak po przemoczeniu niszczy się mniej niż szmaciak. No i impregnacja tłuszczowo olejowa zabezpiecza przed twardnieniem takich butów po zamozceniu i wysuszeniu. To tyle z moich obserwacji :)
dsp
 
Posty: 121
Dołączył(a): So, 21 lis 2009, 02:24

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 1 gru 2009, 17:11

dsp napisał(a):...warto poruszać właśnie te przypadki bo o ile w domu czy pensjonacie łatwiej wysuszyć takie buty to w schroniskach i pod namiotem gorzej.

No, na warunki namiotowe to nie mam dopracowanego do końca patentu. Przestrzegam jednak przed suszeniem butów skórzanych przy ognisku - z tego nic dobrego nie wynikło nigdy, przynajmniej takie są moje obserwacje.

Warto może tylko wspomnieć o metodzie "piaskowej". Jeśli da się gdzieś nazbierać w miarę czystego piasku/żwiru i wysuszyć go nad ogniem w menażce (często i dokładnie mieszać!), można go wsypać do buta, tam poprzesypywać przez pochylanie butów, po kilku minutach wysypać do menażki i tak... w koło Wojtek. Suszy się nie najgorzej, ale problemy zaczynają się, gdy niedokładnie usuniemy potem piasek z butów, a trzeba je ubrać i iść dalej. W każdym bądź razie jakaś metoda to jednak jest.
Ostatnio edytowano Wt, 8 gru 2009, 13:51 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 1 gru 2009, 20:52

Ogrzewacze chemiczne

Można, a nawet warto je wykorzystywać do suszenia butów, zwłaszcza w tych sytuacjach, gdy dostęp do bezpiecznego dla butów ciepła jest ograniczony, czy wręcz niemożliwy - ich temperatury nie zagrażają nawet w pełni skórzanym butom.
Trzy, cztery godziny ciepła wewnątrz otwartych butów powinno wystarczyć dla zdecydowanego podsuszenia wnętrza. Jeden problem w tym, że na parę mokrych cze-szek potrzeba cztery duże albo sześć małych podgrzewaczy. Oczywiście nie należy wraz z ogrzewaczami pakować do butów żadnych gazet czy czegokolwiek innego.
Nie próbowałem tego pod namiotem, ale w warunkach sypialni schroniskowych sprawdzały się dobrze. No, powiedzmy... dostatecznie, ale tylko wtedy gdy w schronisku nie ma porządnej suszarni.

No i nie należy zapominać, żeby po użyciu ogrzewaczy "naładować" je na nowo - nigdy nie wiadomo w jakich butach wrócimy kolejnego dnia.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Suszenie butów w pełni skórzanych

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 7 gru 2017, 16:45

A co w warunkach wędrówki namiotowej?

Im wcześniejszym, słonecznym popołudniem zakończymy wędrówkę, zakładamy lekkie buty biwakowe w miejsce ciężkich butów trasowych, które czyścimy z błota i wystawimy je na słońce oraz wiatr, tym lepiej wyschną do wieczora. Warto tak ustawiać (i co kwadrans przestawiać!) buty, by promienie słoneczne jak najgłębiej do nich wchodziły. Oczywiście wyciągamy sznurowadła, wywlekamy maksymalnie język i wyjmujemy wkładki! Jeśli buty nie są zlane deszczem i cała w nich wilgoć pochodzi ze spoconych nóg, a świeci słońce i wieje lekki choćby wiaterek, godzina takiego suszenia zazwyczaj wystarcza w zupełności. Jeśli zaś tego nie będziemy robić, najdalej czwartego dnia nawet najlepsze, najbardziej kosztowne buty będą już zupełnie przesycone naszym własnym potem.

W warunkach namiotowych żadnej metody rozsądnego suszenia butów od zachodu do wschodu słońca nie ma!
W nocy w namiocie można tylko (koniecznie trzeba to robić!) chronić buty przed większym zawilgoceniem.
Przestrzegam przed ustawianiem butów przy wieczornym ognisku. Tak się właśnie skórzane buty niszczy i to nieodwracalnie. Jeśli już wykorzystywać ognisko, to wyłącznie i bardzo roztropnie(*) do suszenia przepranych grubych skarpet.
Gdy trzeba założyć na nogi mokre buty, jedynie całkowicie suche skarpety mogą poprawić samopoczucie!

Podam tu niezłą moim zdaniem metodę, ale tylko dla butów nie zlanych deszczem. Ja je wycieram z brudu i owinięte w najzwyklejszy szmaciany (nigdy foliowy!) worek... wkładam w sam koniec śpiwora.
Tak jest! Śpię w śpiworze z moimi butami nie tylko zimą, kiedy jest mróz i jest to sposób absolutnie konieczny, ale także latem. Rano oczywiście zanim wyjdę z namiotu od razu zakładam buty na nogi.
I to wyjaśnia, dlaczego mając zaledwie 175 centymetrów wzrostu nabyłem i z zadowoleniem używam śpiwora rozmiaru XXL...

Jakich bym sposobów trasowych nie próbował, a próbowałem różnych(**)... jak piękna by nie była pogoda w czasie wyprawy, zawsze circa po tygodniu wędrówki robię co najmniej jeden, a jak pochmurny, to dwa dni przerwy nie tylko dla odpoczynku własnego, przeprania bielizny i koszul, ale także do dokładnego wysuszenia zapoconych butów. Tym sposobem nawet po trzech tygodniach wędrówki miewam w namiocie buty nie napawające mnie... odrazą do siebie samego.

(*) - ryzykowna bliskość ogniska, ale możliwa do zaakceptowania dla kompletnie mokrych skarpet zwykle okazuje się dużo za mała dla wilgotnych... o suchych nie wspominając - im lepsze skarpety, tym łatwiej je spalić lub choćby nadwęglić, co czyni je zupełnie nieprzydatnymi.
(**) - tych... absurdalnych także!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Suszenie butów w pełni skórzanych

Postprzez mobile » Pn, 18 gru 2017, 18:38

........
Ostatnio edytowano Pn, 9 lip 2018, 14:36 przez mobile, łącznie edytowano 1 raz
mobile
 
Posty: 10
Dołączył(a): Śr, 22 lis 2017, 12:23

Re: Suszenie butów w pełni skórzanych

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 18 gru 2017, 19:15

mobile napisał(a):Sprzedawca namawiał mnie na ten sam model buta tylko z gore-texem tłumacząc własnie że przy wędrówce namiotowej wkładając rano buty jest dużo przyjemniejsze ''cieplejsze'' uczucie niż do skórzanych ''chłodnych''

Podziwiam bezczelność i odwagę z jaką sprzedawcy wciskają ludziom tak dęte farmazony! A łatwość "łykania" tych bzdur przez klientów mnie... przeraża.

A niby z jakiego powodu te "tex-y" by miały być rano "cieplejsze"? One co najwyżej będą bardziej "kaloszaste"!
Mokre poranną wilgocią namiotową wnętrze butów przecież całkowicie zablokuje membranę. Stopy będą musiały najpierw rozgrzać tę wilgoć, aż ona przejdzie w parę wodną i dopiero wtedy membrana będzie miała szansę na zadziałanie... o ile różnica temperatur wewnątrz i na zewnątrz buta na to pozwoli...
Działanie membran jest procesem termodynamicznym, więc bez sporej różnicy temperatur, a tak się dzieje w środku lata, to działać... nie może... po prostu.

P.S.: Pisałem to w wielu miejscach kilka, a może nawet kilkanaście razy: działanie membran w kurtkach, spodniach, czapkach, rękawicach czy butach w temperaturach naszego lata jest... delikatnie mówiąc dyskusyjne, bo różnica temperatur wnętrza odzieży i zewnętrza jest zwyczajnie zbyt mała, by dobrze napędzić procesy termodynamiczne.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Suszenie butów w pełni skórzanych

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 17 kwi 2018, 09:38

Chcesz mieć rano w namiocie buty "ciepłe"?
Jest na to tylko jedna rada: śpij z nimi w śpiworze!
Jasne, że nie na stopach te buty, a upchnięte gdzieś w dolnej jego części.
Z doświadczeń wędrówek namiotowych wynika, że trzeba mieć do tego sporo większy rozmiar śpiwora, ale... się opłaca!

Na spływy kajakowe zabieram crocsy jako jedyne buty...

[ img ]

Mam też dużo starsze i mocniej sfatygowane crocs caymann'y...
Zdjęcie poniżej jest z okresu ich nowości i tylko dlatego nie widać na nich zużycia.

[ img ]

Wieczorem wrzucam zwykle mokre od rosy crocsy luzem na dno śpiwora (rozmiar L, choć z racji gabarytów własnych powinienem sypiać w M-ce...) i nocne wstawanie już wcale nie jest... przykre, a rano jest... miodzio!

Uwaga:
Crocsy na wędrówki plecakowe choćby nizinne to moim zdaniem bardzo marny pomysł... ale, jak komuś pasują, to... nie moje nogi, nie mój problem...!!
Spotkałem kiedyś takiego wędrowca w Borach Tucholskich i on bardzo mocno uzasadniał używanie do crocsów... skarpet. Wygląda trochę na wiochę, ale jeśli da się tym sposobem uniknąć pęcherzy, to... chylę czoła.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Buty turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości