Czajnik ogniskowy

Trochę lasactwo, trochę skauting z domieszką traperki, nieco survivalu, sporo demobilu, a ogólnie radosne piknikowanie w terenie bez... obrusa.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Czajnik ogniskowy

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 4 gru 2011, 15:12

Gdy biwakujemy w kilka osób dłuższy czas w jednym miejscu, a lubimy wieczorne rodaków rozmowy, warto mieć ze sobą... czajnik. Zwykły metalowy bez żadnych części plastikowych będzie najlepszy. W tych z ogólonospożywczego marketu trzeba zazwyczaj wymienić całą rączkę na długi łańcuszek - też z marketu, ale za to budowlanego. Jest to o tyle lepsze od gotowania wody w menażkach, że przy zbiorowych działaniach po ciemku przez zwykłe nie zauważenie przeszkody łatwo o wywalenie kuchenki wraz z wrzątkiem. Natomiast takiego czajnika wiszącego nad ogniskiem trudno nie zauważyć.
Tak od razu kojarzą się z tym stare westerny, gdzie na skraju ogniska traperzy stawiali właśnie... czajniki, w których parzyli kawę. Fajne mieli te czajniki! Takie wysokie...!
W obecnych warunkach można do funkcji czajnika ogniskowego łatwo zaadaptować metalową butelką na napoje.
Działamy:
1. plastikową zakrętkę butelki wymieniamy na duży korek z... korka - od szampana będzie najlepszy - nie należy go wbijać w szyjkę "czajnika" na siłę - powinien zatykać otwór, ale stosunkowo luźno...
2. pod wywiniętym brzegiem szyjki wywiercamy (np. nożem!) maleńki otworek i zaczepiamy tam długi, ale za to cienki łańcuszek (mogą być biurowe spinacze!), którym zawieszamy nas "czajnik" nad ogniskiem.
3. nad ogniskiem z długich kijów robimy trójnóg i zawieszamy na nim nasz "czajnik" tak circa 40 - 50 centymetrów nad płomieniami - i tak się okopci!
4. co by się nie poparzyć przy korzystaniu z wrzątku, warto mieć dość grube rękawice, albo sporo większą od średnicy "czajnika" pętlę z drutu. Jedną ręką trzymamy łańcuszek z wiszącym "czajnikiem" i wyjmujemy korek, następnie drugą ręką łapiemy "czajnik" pętlą z drutu blisko jego dna i pochylamy, aż wrzątek zacznie się wylewać.

Czajnik-samowar można po prostu kupić.
Tak to wygląda:
[ img ]
Lepiej nie pytać, ile kosztuje ta półtoralitrowa... kanka z kominem w środku?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Czajnik ogniskowy

Postprzez Miki » N, 4 gru 2011, 16:34

Kelly Kettle nie służy do wieszania nad ogniskiem, choć da się go w ten sposób używać :)

To jest bardziej w budowie i działaniu zbliżone do samowara - "ognisko" pali się w tej podstawce, a pojemnik na wodę jest płaszczem komina, którym ulatują spaliny. Wymyślono to do używania w terenie, gdzie o opał trudno, albo trzeba go nosić ze sobą.

W praktyce - choć są w sprzedaży malutkie czajniczki turystyczne, dla jednej czy dwóch osób, podróżujących pieszo nie są zbyt przydatne - Czajnik służy wyłącznie do gotowania wody, kubek czy menażka są bardziej uniwersalne.

Jednak w razie spotkania przy ognisku w większej grupie czajnik się przydaje - i najlepszy jest taki domowy z nierdzewki, zaopatrzony w pałąk z drutu ok 3mm. Na pałąku dobrze jest mieć haczyk do wieszania na różnych poziomach łańcuszka, mocowanego do trójnogu nad ogniskiem.

[ img ]

Na zdjęciu widać solidny łańcuch - to obóz stacjonarny dwutygodniowy w miejscu z dogodnym dojazdem samochodem. W pieszych wędrówkach zazwyczaj zabieram ze sobą kilka mb milimetrowego drutu miedzianego/mosiężnego, z którego robię sobie improwizowany "łańcuch" czyli po prostu skręcam na nim kilka oczek, na których w zależności od wysokości płomienia wieszam potem kociołek lub czajnik.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Czajnik ogniskowy

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 4 gru 2011, 17:21

Masz rację, ten Wasz umorusany czajnik jest bodaj najlepszym stacjonarnym rozwiązaniem...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Czajnik ogniskowy

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 15 maja 2015, 11:10

A teraz znalazłem jeszcze dwie fotki i powiem szczerze... coś w tym jest!

[ img ]

[ img ]

Na kopne śniegi, bagna, łódka na rozlewiskach... czyli wszędzie tam, gdzie o patyki, szyszki itp. łatwo, ale trudno o kawalątek suchej ziemi na rozpalenie ogniska!
Podstawowa zaleta: po banalnej modernizacji to może działać w pozycji wiszącej!
Tylko cena... dość zaporowa: sama "kanka" powyżej 200 zł!
Gdyby ktoś jednak tego szukał, to się nazywa Kelly Kettle... ujek Google wyszuka!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Puszczaństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość