Leśne spotkania w większym gronie

Trochę lasactwo, trochę skauting z domieszką traperki, nieco survivalu, sporo demobilu, a ogólnie radosne piknikowanie w terenie bez... obrusa.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Leśne spotkania w większym gronie

Postprzez Miki » Cz, 17 lis 2011, 04:57

Każdy wypad w naturę większą grupą siłą rzeczy jest jakąś namiastką tego, co dawniej robiły ludy pierwotne czy ludzie lasu. Wbrew pozorom życie takiej hordy nie było zupełną wolnoamerykanką - jeżeli chcieli przeżyć, musieli stworzyć organizację, wybrać, czy wyłonić w inny sposób przywódcę, wyznaczyć plemienną policję. Rolę lekarza i opiekuna duchowego pełnił szaman, nauczycielami byli najstarsi członkowie plemienia, oni też pełnili rolę chodzącej kroniki.

Każdy z nas potrafi (albo mu się wydaje że potrafi) wyjść do lasu i w nim czas jakiś przetrwać. Ale zarówno puszczaństwo, jak i survival to nie tylko samotna walka z własną indolencją wobec wielkości Matki Natury. To również nauka życia w grupie, współdziałania i współzawodnictwa.

Warto o tym pogadać.

Przyjmujemy, że tutaj rozmawiamy o logistyce grupy dziesięciu i więcej uczestników - oczywiście nie ma żadnej przeszkody formalnej, by to co tutaj wypiszemy stosowane były w mniejszych grupach :) Jednocześnie nie zajmujemy się imprezami masowymi - czyli nie zastanawiamy się nad logistyką grupy większej niż pluton wojska.

Mniej więcej po przekroczeniu liczby dziesięciu uczestników maleje pole dla swobodnej improwizacji. Co jest zabawne, gdy wokół ogniska siedzi kilka osób, staje się uciążliwe, gdy tych osób będzie kilkanaście.



Ad rem:

Zakładanie obozu

W przypadku organizowania obozu/biwaku dla tak licznej grupy, niezbędnym jest wyznaczenie oboźnego - czyli osoby odpowiedzialnej za organizację obozowiska, wyposażonej przez członków grupy w prawo wydawania poleceń z tą materią związanych. Metoda wyłonienia dowolna - byle była skuteczna. Może to być po prostu pomysłodawca czy inicjator imprezy, albo osoba, która zgłosi swój akces i chęć w tym kierunku. Powinna to być osoba znająca teren, lub przynajmniej biorąca udział w rekonesansie - choć w przypadku obozu wędrownego nie jest to warunek sin qua non. Ale wtedy dobrze jest posiedzieć solidnie nad mapą w trakcie planowania wędrówki.

Oboźny podaje uczestnikom do wiadomości lokalizację miejscówki. W najprostszej wersji koordynaty GPS i niech się każdy sam martwi o logistykę. Ale zdecydowanie lepszą metodą jest stworzenie mapki z wytyczoną trasą - nie zawsze marsz na azymut jest drogą najlepszą. Wraz z koordynatami/mapką uczestnik powinien dostać nr telefonu, pod który ma dzwonić w razie zgubienia drogi, czy jakiegoś wypadku.

Oboźny ustala i ogłasza reguły i zasady, jakie będą na terenie obozowiska obowiązywać - akces uczestnika oznacza automatycznie akceptację warunków, które potem oboźny będzie egzekwował.
http://www.reconnet.pl/viewtopic.php?p=40202#40202 - Przykładowy regulamin, ogłoszony przez organizatora zlotu. Nie należy go traktować jak tablic Mojżesza - ale jest dobrą podstawą dla stworzenia własnego.

Oboźny powinien mieć swoją małą ekipę - jednego, lub kilku kolegów, którzy pomogą mu przygotować miejscówkę przed zlotem, i ewentualnie doprowadzić ją do porządku po nim. Jest to również zabezpieczenie na wypadek losowy - oboźny też człowiek, może zachorować, skręcić nogę etc. W takim przypadku wyręcza go któryś z zastępców. Ale to oboźny sobie dobiera zastępców i to on wyznacza zadania, może scedować np pokierowanie jakąś pracą zbiorową na któregoś z zastępców. Władza jest zawsze jednoosobowa - po prostu gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Raz jeszcze przypomnę - władza ta ma ściśle ograniczony zakres. Opiera się na dobrowolnym akcesie uczestnika, który zapoznaje się z opracowanym dla danego zlotu/biwaku regulaminem i akceptuje go przez sam fakt przybycia na zlot.

Władza oboźnego ma ograniczony zasięg - dotyczy wyłącznie zakładania obozowiska, wyznaczania miejsca na ognisko, latryny, kącika higieny, placu namiotowego, etc, i zasad korzystania z tych urządzeń. Za to jego polecenia na zlocie nie podlegają dyskusji - tak jak u Indian.

Demokracja jest dopóki się nie wyruszy na wojenną ścieżkę - od tej pory wódz stanowi prawo. Podobnie na zlocie/biwaku - dyskutować o założeniach można przed zlotem. Na zlocie należy się dostosować do regulaminu.

Do obowiązków oboźnego należy również ustalenie ramowego porządku dnia - czas ciszy nocnej, czas głównego (wspólnego) posiłku, czas przeznaczony na zajęcia typu pokaz szpeju, wyprawa poszukiwawcza, czy szkółka survivalowa.

Oboźny nie ma obowiązku samodzielnie wykonywać poszczególnych urządzeń obozowych - wyznacza do tego odpowiednią grupę uczestników, np przez wezwanie ochotników. Ale w razie ich braku może wskazać palcem - ty i ty kopiecie latrynę w tym miejscu. Albo do obeznanego z terenem uczestnika - ty idź i przyprowadź zbłąkaną duszyczkę.

Oboźny wyznacza ogólnie plac na część sypialną - nie wskazuje palcem gdzie konkretnie ma się rozbić dany uczestnik. Ale ma prawo interweniować, gdy uczestnik ewidentnie usiłuje się rozłożyć tak, że pozostali będą się plątać w jego linkach, porozciąganych w poprzek przejścia.

Przestrzeganie regulaminu, egzekwowanie, upomnienia

Na nic się zda nawet najlepszy regulamin, gdy nikt go nie przestrzega, ani nikt nie egzekwuje na bieżąco jego przestrzegania. Nie chodzi tu o pilnowanie porządku z pałką w ręku. Nie należy się bać, czy wstydzić zwrócić uwagę uczestnikowi, który postępuje nie tak.

Rzeczy zaginione - przy okazji takiego spędu zawsze ktoś czegoś zapomni, ktoś weźmie potem i szuka. Jeżeli zauważyłeś, że ci czegoś brak jeszcze na zlocie - zapytaj. Może ktoś sprzątnął, bo zawadzało, albo przełożył na inne miejsce.



Wybór miejsca na obóz

Osobiście lubię korzystać z miejsc, których właściciele mi pozwalają urządzić tam imprezę. Prywatny las, opuszczone gospodarstwo sadownicze, wreszcie tereny należące do gmin, a nie będące w gestii Lasów Państwowych - wystarczy się uśmiechnąć do wójta, co poniektóry jeszcze dofinansuje, albo chociaż Toi Toia gdzieś na uboczu postawi. Tereny takie potrafią być nie mniej dzikie, i urocze, jak dziewiczy las.

O ile nie korzystamy z wyznaczonych miejsc biwakowych, miejsce, wybrane na obozowisko powinno spełniać szereg warunków. Po pierwsze - musi być na tyle rozległe, by pomieściło wszystkich uczestników, nie zmuszając ich do bytowania jak śledzie w beczce. Znajdować się powinno z dala od uczęszczanych szlaków, w miejscu suchym, osłoniętym od wiatru, z dostępem do źródła wody w rozsądnej odległości.

Jeżeli któregoś z powyższych składników w lokalizacji brakuje, należy temu zaradzić, np dowożąc/donosząc wcześniej odpowiednią ilość wody, albo przygotowując odpowiednie naczynia na doniesienie jej przez uczestników już w trakcie trwania zlotu. Niestety - nie da się powiększyć np pieczary - tu pomoże jedynie wybór innej lokalizacji. Jeżeli wypadnie palić ognisko w szczerym polu, organizator może np załatwić, albo zlecić uczestnikom przywiezienie ze sobą i rozstawienie odpowiednich ekranów, np z płacht budowlanych, dookoła ogniska. Podobnie jest, jeżeli miejscówka nie zapewnia odpowiedniej ilości siedzisk. Nie zawsze dostępne są duże kłody, z których szybko i łatwo robi się improwizowane ławki. Ale można szybko zrobić np stołeczki z kawałka balika i przykręconej doń deseczki - balik zawsze się w lesie znajdzie, a deseczkę uczestnik musi ze sobą przytargać - ale trzeba go o tym wcześniej poinformować.

Należy się upewnić, czy w pobliżu znajduje się dostateczny zapas opału do obozowego ogniska - o ile takowe jest zaplanowane.

Natomiast na terenie lasów państwowych warto zaprzyjaźnić się z leśniczym - nie wyda oficjalnie zgody na dziki biwak, ale jak będzie wiedział, że nie kłusujemy i nie robimy żadnych głupot, to przymknie oko. Jeżeli pominiemy ten punkt - róbmy swoje tak, by nawet, jak nas najdzie, można go było przekonać, żeśmy normalni, las kochający puszczanie, a nie wandale.

Budowa namiotowiska

Jeżeli decydujemy się na "budownictwo indywidualne" należy wyznaczyć miejsce nieco oddalone od obozowego ogniska - zazwyczaj toczą się przy nim długie nocne rodaków rozmowy, zakłócające spokojny sen tym, którzy przedkładają go nad siedzenie przy ogniu do świtu.

O ile obozujemy w pobliżu wody, warto pamiętać, że nad ranem od wody ciągnie. W przypadku namiotu jest obojętne, jak go postawimy. W przypadku spania pod płachtą ustawienie jej spadku od strony wody zwiększa komfort spania nad ranem.

Dobrym pomysłem jest wykorzystanie posiadanych płacht do zbudowania pochylonego ekranu, otaczającego ognisko obozowe. Traci się wtedy nieco intymności wypoczynku, zyskuje sporo ciepła. O ile latem nie ma to znaczenia, to w chłodniejszych porach roku bywa istotne.


Jeżeli planujemy dłuższy pobyt w jednym miejscu, a pogoda jest niepewna, warto wziąć ze sobą przynajmniej jedną większą płachtę - rozciągnięta nad obozowiskiem pozwoli przetrwać ulewę bez taplania się w błocie.

Może to nie do końca survival - http://www.ferajna.airguns.pl/node/259 - to relacja z odbywających się rokrocznie zlotów Klubu Normalnych Inaczej w prywatnym lesie jednego z członków założycieli w Pludrach między Opolem a Częstochową. Tam właśnie przez kilka pierwszych dni lipca obozujemy pod płachtą 20x20 metrów rozciągniętą nad leśną drogą.

Namioty/tarpy/hamaki rozstawiamy/rozwieszamy z głową - tak, by jeden drugiemu nie zrywał odciągów idąc do swojego leża po ciemku.

Latryna

Dla tak licznej grupy wypada ją urządzić. Jeżeli planujemy kilka noclegów w jednym miejscu - kopiemy odpowiedniej wielkości dołek, najlepiej w osłoniętym miejscu, w jakimś wykrocie, czy obok pnia zwalonego drzewa. Warto, by było się czego przytrzymać w trakcie załatwiania sprawy.

W przypadku jednego noclegu wystarczy "cmentarzyk". Czyli wyznaczone miejsce, gdzie idący za potrzebą kopie sobie niewielki dołek (wystarczy wbić skośnie saperkę i ją przechylić w przeciwnym kierunku), który po zakończeniu się zasypuje i oznacza wbitym cienkim patyczkiem. Kolejny użytkownik kopie kilkanaście cm w bok i tak po linii spiralnej powstaje kolisty "cmentarzyk nieczystości". Zwijając biwak wyrywamy patyczki, i praktycznie nie ma śladu po latrynie.

Urządzeniem niezbędnym jest dyżurna saperka - stoi zawsze w wyznaczonym miejscu niedaleko ogniska, żeby była widoczna. Jej brak tamże oznacza, że kibelek zajęty i trzeba chwilkę poczekać.

Używanie tej saperki jako surogatu patelni w międzyczasie jest stanowczo złym pomysłem :P

Zostawianie w lesie grzybów papierzaków jeszcze gorszym. Zostawiajmy las w takim stanie, w jakim go zastaliśmy, albo w jeszcze lepszym.

W przypadku imprez stacjonarnych, urządzanych w cywilizowanym terenie, wynajem Toi Toia jest wcale niegłupim pomysłem - kosztuje toto z obsługą ok 200 zł na miesiąc. Postawić można tak, by się w oczy nie rzucało. Może to mało bushcraftowe, ale za to ekologiczne i wygodne. I nikt się nie przyczepi do organizatora...

Umywalnia

Nawet na jeden wieczór dla tak licznej grupy warto zorganizować umywalnię. Woda do mycia może pochodzić wprost z rzeczki, czy jeziora, wystarczy na drzewie podwiesić gruby, foliowy worek na śmieci z umocowaną w jednym z dolnych rogów plastikową rurką. Można to zrobić przy użyciu powertejpa. Rurkę albo podczepiamy tak, by jej koniec był powyżej poziomu wody, albo zaginamy i zabezpieczamy klamerką z drutu, czy jakimś klipsem, i napełniamy worek wodą. Wystarczy opuścić koniec rurki, albo ją rozgiąć, i mamy cienki strumień bieżącej wody jak z kranu. Można umyć ręce, czy opłukać gary.

W przypadku kilkudniowego biwaku w ten sam sposób zrobimy prysznic - ino wór wieszamy wyżej, a dookoła mocujemy płachtę, lub ciemną folię dla zachowania intymności ablucji. Latem napełniamy wór rano, pod wieczór mamy przyjemną ciepłą kąpiel. W chłodniejsze dni użyjemy kociołka lub czajnika zawieszonego nad ogniskiem do podgrzania odpowiedniej ilości wody.

Kuchnia obozowa

Aprowizacja jest bardzo ważnym elementem leśnego bytowania w większej grupie. Samotnie można ograniczyć mocno spożywane posiłki, ale Polak jak głodny, to i zły. Kilku głodnych Polaków w grupie - awantura gotowa. Dlatego bardzo ważnym elementem obozowiska jest obozowe ognisko i to, co nad nim, lub pod nim się piecze lub dusi. Oczywiście - można przyjąć formułę, że spotykamy się, żeby udawać pod okiem innych, że samotnie zmagamy się z naturą. Ale po co w takim razie się zlatywać? Jak już się spotkaliśmy, to się integrujmy. A najłatwiej się integrować przy wspólnej pracy i przy wspólnej uczcie. Można to połączyć poprzez wspólne przygotowanie posiłku, i późniejsze jego spożywanie.

Sprzęt kuchenny

Planując biwak większej grupy warto zadbać o sprzęt typu spory czajnik, krata nad ognisko, łańcuszki, na których to wszystko zawiśnie, i będzie można łatwo regulować wysokość nad ogniem. Pozyskiwanie tych sprzętów nie musi oznaczać wydawania kroci na specjalistyczne gary obozowe. Można przepatrzyć strychy i piwnice - częstokroć znajdzie się tam stary żeliwny gar, idealny na leśny kociołek, albo stary czajnik z dzióbkiem, którego już nikt nie użyje w kuchni, ale nad ogniskiem jeszcze wiele razy posłuży. Kratę do pieczenia nad żarem najłatwiej znaleźć na złomie - poczynając od półek ze starej lodówki po metalową rafkę do przesiewania piasku. Długi czas używaliśmy np do tego celu kraty z zezłomowanego kiosku RUCH.

Oczywiście należy ustalić przed zlotem, jakie sprzęty przynosimy, żeby nie wyszło, że jest trzy czajniki, a żadnego kociołka.

Organizacja składowania wspólnych wiktuałów.

Na taki zlot większość uczestników przywozi mnóstwo dobra, którym pragną się podzielić z innymi. Rolą organizatora jest wyznaczenie miejsca, w którym takowe dobro można położyć - wtedy wszyscy wiedzą, że jest do spożycia, i nic się nie zmarnuje. Najlepiej wygrodzić kawałek terenu linką, i rzucić tam np rozcięty worek foliowy w charakterze obrusa.



Ognisko obozowe


Ogień budzi w nas atawistyczne instynkty - czujemy się przy nim bezpiecznie i miło. Ognisko pełni jednocześnie wiele funkcji, jest również centrum życia towarzyskiego w obozowisku. Dlatego dobrze wokół niego przygotować jakieś siedziska w ilości, pozwalającej zmieścić się wszystkim uczestnikom. Na Obozach Łowców Przygód używamy ok 30 cm fragmentów balika fi ok 10 cm z przybitą w poprzek deseczką - spokojnie wystarcza, by sobie posiedzieć i spożyć posiłek. Można użyć zwalonych pni drzew, o ile są takie w pobliżu. Ale równie dobrze można na teren biwaku dostarczyć składane krzesełka turystyczne - traci się na klimacie, zyskuje na wygodzie. Jeżeli nie ma nic innego, można użyć karimat.

Ognisko rozpalamy na ziemi oczyszczonej ze ściółki, w miarę możliwości otaczamy je kamieniami, lub grubymi pniami zwalonych drzew, które dość długo będą opierać się żarowi i nie pozwolą pryskać iskrom w ściółkę. Kamienie do otaczania ogniska, czy do pieca ziemnego nie mogą pochodzić z rzeki, czy jeziora - mokre mogą gwałtownie pękać od żaru, rozsiewając gorące odłamki i żar ogniska na boki.

W przypadku stacjonarnego obozu, trwającego dłużej jak kilka dni warto skonstruować kuchnię polową - przygotowanie posiłków na niej jest łatwiejsze, niż nad ogniskiem - można je tez bardziej urozmaicić. Najprościej osiągniemy to, kopiąc dziurę w stoku pagórka z otworem kominowym i otworem, nad którym postawimy podgrzewane naczynie. Można również do budowy użyć kamieni i gliny, o ile ją znajdziemy.

Zaostrzone patyki nadają się tylko do kiełbasy, i na krótką metę. Będą ok, gdy robimy kulig, i ognisko jest jego finałową atrakcją. Wtedy każdy z uczestników dostaje kijek i porcję kiełbasy, samodzielnie ją opieka i zjada. W przypadku dłuższego biwaku, warsztatów sztuki przetrwania, czy leśnej kuchni warto stworzyć warunki do przygotowania choć jednego zbiorowego posiłku dziennie. W przygotowanie warto wciągnąć jak największą liczbę uczestników - świetnie wpływa to na integrację grupy i rozwijanie umiejętności współpracy w niej.

"Pojemność" jednego ogniska to ok 10 osób. Przy większej ilości uczestników warto rozpalić adekwatną liczbę mniejszych ognisk. Należy unikać tworzenia bałaganu - rozkładania dookoła ogniska pustych naczyń, sztućców odkładanych "na chwilkę" etc. Na puste naczynia warto zrobić prowizoryczną suszarkę obok umywalni/magazynu wody. Rosochata gałąź z dużą ilością krótko przyciętych gałązek świetnie pełni rolę wieszaka na kubki.

Koło ogniska mogą być jedynie ogólnodostępne przyprawy i naczynia w których się coś gotuje.

Wszelkie ostre i niebezpieczne przedmioty muszą być w widocznym miejscu.

Oznaczanie butelek z alkoholem: Najprostszy sposób: czerwona taśma izolacyjna wokół szyjki - wszystko będzie jasne, nikt nieświadomie nie zaciągnie procentów z butelki po Cisowiance.

W miarę możliwości należy jak najwięcej korzystać ze wspólnego czajnika i kratki do grillowania. Przy sporej ilości osób wokół ogniska nader często wywraca się kubek, postawiony w żarze, albo ktoś strąca przemyślnie podparty patyk z nadzianą kiełbasą. Takie rzeczy muszą się zdarzać - dlatego warto unikać, a jak się już coś takiego stanie, nie szukać awantury z winowajcą.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Leśne spotkania w większym gronie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 17 lis 2011, 10:12

I teraz, jak rozumiem, każdy z wytłuszczonych wyżej podtytułów rozwiniesz w wątek, a w nich drobiazgowo opiszesz szczegóły, tak?
Czyli... mamy kolejny "wstępniak" do poddziału.
No, jest to jakiś pomysł...
Zwłaszcza że my tutaj do tej pory gadaliśmy raczej o zdecydowanie mniej licznych biwakach.
Pytam, bo chciałbym jakoś zaplanować sobie robotę z linkowniem "do" i "od"...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Leśne spotkania w większym gronie

Postprzez Miki » Cz, 17 lis 2011, 18:02

Materiał jest rozległy, czasu - mnóstwo... Akurat toto powstaje już drugi rok - zacząłem po zlocie recona w 2010. Przeniosłem dziś tutaj jako podstawę do dalszej pracy nad tekstem, bo tam mam bardzo ograniczony czas na edycję.

Osobiście preferuję samotne wyprawy do lasu, lubię tam pójść w dobranym, kilkuosobowym towarzystwie, ale od czasu do czasu zdarza się większy spęd osób mniej lub bardziej przypadkowych. I następuje konflikt interesów, czasem wręcz namacalnie wyczuwalny w trakcie, i rodzący potem gorące dyskusje na forach.

Ten tekst z grubsza zbiera to, co się w takich dyskusjach przez dwa lata pojawiło.

Na razie buduję podwaliny tego działu - potem będę rozszerzał wybrane tematy.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Leśne spotkania w większym gronie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 17 lis 2011, 18:07

Rozumiem zatem, że wszystko co będzie w puszczaństwie dotyczyło oberzbiegowisk, pojawi się w tym wątku, a działania mniej tabunne w innych, tak?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Leśne spotkania w większym gronie

Postprzez Miki » Cz, 17 lis 2011, 19:13

Raczej tak - choć wybrane tematy omówię również szczegółowo w osobnych wątkach - np kwestia ognisk.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Leśne spotkania w większym gronie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 11 kwi 2018, 23:25

Miki napisał(a):Raczej tak - choć wybrane tematy omówię również szczegółowo w osobnych wątkach - np kwestia ognisk.

No to czekamy....!!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Puszczaństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron