Dziecko na wędrówce z namiotem

Dowolna forma wędrownego wypoczynku czynnego z dziećmi: co, jak, dlaczego?

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 18 lut 2007, 12:28

Sześcioletnie, zdrowe dziecko może bez większych problemów towarzyszyć dorosłym w górskich wędrówkach. Jeśli malec chętnie chodzi na całodzienne wypady poza miasto, można przypuszczać że będzie zadowolony z kilkudniowej górskiej eskapady.
Wykluczam sytuację zabierania w góry dziecka, które nie miewa ochoty na długie piesze wycieczki i wyraża to jednoznacznie. Mały człowiek w tym wieku potrafi już zdecydowanie określić swoje preferencje. Narzucanie mu swojej woli, w tak zasadniczych dla dziecka sprawach jak sposób spędzania wolnego czasu, doprowadza do powstania i silnego utrwalenia pozycji zbuntowanej w stosunku do dorosłych. Niezawodnie prowadzi to do głębokiego konfliktu pokoleń. W opisywanym tu przypadku, wina tego konfliktu leżałaby wyłącznie po stronie opiekunów.
Nastolatek od wczesnego dzieciństwa tyranizowany wolą rodziców zrobi wszystko by uniknąć urlopu z nimi. Zmuszany, będzie się „urywał” przy każdej okazji a „uwiązany” z pewnością zatruje urlop ciągłymi wyrazami niezadowolenia.
Choroby górskie nie przenoszą się drogą płciową i nie wypija się ich z mlekiem matki.
Celem godnym dużych wyrzeczeń jest sytuacja, w której maturzysta sam zaproponuje rodzicom wspólny wyjazd na kilka dni, niekoniecznie w góry zresztą.
Planowanie.
Planując wędrówkę górską z dzieckiem trzeba przygotować się do tego bardzo solidnie. Zacząć trzeba od wizyty u lekarza. Gruntowne przebadanie malca ma na celu ewentualne wykrycie przeciwwskazań, które w normalnych warunkach jego życia są niezauważalne. Lekarz zatem koniecznie musi wiedzieć czemu te badania mają służyć. Nie radzę lekceważyć negatywnej opinii lekarskiej.
Najczęściej doktor zaleca łatwą i tanią kurację wzmacniającą odporność organizmu dziecka. Trudno się temu dziwić. Narazimy przecież dziecko na chłód, wiatr, deszcz i wszechobecną pod namiotem, wyziębiającą wilgoć.
Małemu turyście potrzebne jest w górach silne wsparcie ze strony opiekunów. Sześciolatek na szlaku wymaga pomocy dwóch naprawdę silnych osób. Prawie całe wyposażenie dziecka jako dodatkowy ciężar spada na plecy jego towarzyszy. Rzadko kiedy wystarczą do tego sami rodzice. Zwykle potrzeba dwóch dorosłych mężczyzn. Dopiero dwunastolatkowi wystarczy jeden dorosły towarzysz. Wtedy przestaje on być już turystycznym dzieckiem i można traktować go dokładnie tak jak dorosłą osobę.
Trasy dzienne dla wędrówek z dziećmi powinny być o około jedną trzecią krótsze niż dla dorosłych. Harmonogram całej wyprawy na etapie planowania powinien zakładać co drugi dzień odpoczynkowy. Dziewięciolatki dobrze znoszą dwa dni wędrówki i jeden dzień odpoczynku. Oczywiście, w czasie realizacji wyprawy te przerwy będą się układały zupełnie inaczej niż w fazie planowania, ale nie można wykluczyć dwudniowych przerw.
Dziewcząt lepiej nie zabierać na górskie wędrówki z namiotem w roku, w którym ich fizjologia nieuchronnie zbliża się do okresu kobiecości, albo właśnie przekroczyła tą magiczną granicę.
Odzież.
Wszystkie wskazania z rozdziału „W góry z namiotem” są aktualne. Tu zamieszczam tylko dodatkowe uwagi związane z obecnością dziecka na szlaku.
Młody turysta potrzebuje na szlaku takiego samego wyposażenia jak jego dorośli opiekunowie. Z odzieżą zazwyczaj nie ma kłopotu. Według znanych już zasad łatwo skompletować ciuchy dla malucha. Polecenia godne jest zabranie dla dziecka dodatkowo możliwie lekkich kaloszy. Ograniczy to kłopoty związane z wiecznie mokrymi nogami na biwaku.
Namiot.
Wybór namiotu jest tylko trochę kłopotliwy. Dla dwóch dorosłych i jednego dziecka masztowa „dwójka” bywa za mała a „trójka” za duża i za ciężka. Dobrym i rozsądnym rozwiązaniem są „beczkowe” namioty dwuosobowe z obustronnymi absydami. W takim namiocie śpi się w poprzek a tylna absyda jest wystarczająco duża na bagaż i posłanie dziecka. Obszerna przednia absyda doskonale zwiększa przestrzeń życiową w czasie niepogody. Ponieważ namioty te nie mają w środku masztów, mogą dobrze służyć nawet trzem dorosłym osobom, chociaż są znacznie mniejsze i lżejsze od regularnych beczkowych „trójek”. Na wędrówki z dzieckiem stanowczo odradzam namioty jedno powłokowe.
Mądrze wybierając namiot można nie tylko zaoszczędzić sporo pieniędzy, ale jeszcze poważnie ograniczyć ciężar plecaków.
Problemy zaczynają się przy dobieraniu śpiwora. Niestety, małe dziecięce śpiwory są jedynie odrobinę tańsze niż modele dla dorosłych. Kompromisem jest kupienie śpiwora młodzieżowego, czyli trochę na wyrost. Wystarczy na kilka lat. Później trzeba go będzie wymienić na większy. Wystarczy śpiwór anilanowy. Tylko zamiast pidżamy warto zabrać dla dziecka dodatkowo normalny dres i grube skarpety.
Karimatę dla dziecka kupujemy normalną i stanowczo ją skracamy. Lepiej jej nie zwężać.
Kuchenka.
Wystarczy jednopalnikowa ale odradzam kocher. Zużycie paliwa do każdej kuchenki wychodzi proporcjonalnie większe – kolejny, choć mały uczestnik na wyprawie to też człowiek i jeść musi. Trzeba więc liczyć je tak jak dla trzech dorosłych osób.
Popularne menażki harcerskie są dla trzech osób za małe. Potrzebne będą nieco większe, ale w dalszym ciągu dwie. Stąd wynika uwaga o nieprzydatności kochera, którego menażki mają wielkość standardową i większych nie można zastosować.
Dobrze jest zabrać plastikowe miseczki do jedzenia. Powinny mieć szerokie dno i możliwie strome ścianki. Plastikowe sztućce są świetne bo nie parzą rąk. Odradzam „jednorazówki”. Najlepsze są lekkie metalowe sztućce z plastikowymi uchwytami.
Kubek dla dziecka powinien długo trzymać ciepło zatem warto kupić dość drogi - tak zwany termosowy z pokrywką wyposażoną w szczelinę do picia.
Prowiant.
Dobieramy go niemal identycznie jak dla dorosłych. Warto zwiększyć ilość warzyw. Wystarczy dodawać trochę więcej suszu warzywnego do zup. Koniecznie trzeba podawać dzieciom dużo owoców przy każdej okazji zakupów. Mniej istotne są witaminy, te można na kilka dni zastąpić pastylkami, ale niezmiernie ważne dla młodego organizmu są substancje włókniste zawarte w owocach i warzywach.
Opłaca się zabierać mleko w proszku w wersji instant. Chodzi o unikanie gotowania. Takie mleko wystarczy w kubku zalać lekko ostudzonym wrzątkiem i po zamieszaniu jest natychmiast gotowe. Jeśli do kubka z mlekiem instant dodamy łyżkę super błyskawicznego, nie wymagającego gotowania ryżu, to w kilka minut uzyskamy bardzo pożywny posiłek śniadaniowy. Takie śniadanie jest ze wszech miar godne polecenia także dla osób dorosłych. Poranne rozgrzanie żołądka dobrze robi każdemu – zwłaszcza po zimnej nocy w namiocie. Niezaprzeczalnym plusem śniadań ryżowo mlecznych jest zmniejszenie ilości kłopotliwego w plecaku chleba. Od czasu pierwszych wędrówek z moim małym synem sam doceniam zalety takich śniadań.
Plecak dla dziecka.
Turystyczny brzdąc powinien mieć swój własny plecaczek. Nieważne, że prawie wszystko tarmoszą za niego dorośli. On powinien zawsze nosić coś ze wspólnego wyposażenia – na przykład menażki, kubki, sztućce i warzywa oraz swoją kurtkę i tenisówki. Ma to fundamentalne znaczenie dla jego poczucia wartości w zespole. Trudno przecenić ten walor wychowawczy dla kształtującej się osobowości dziecka.
Kiedy towarzysze dziecka „zdychają” pod garbami na podejściu, on sam też powinien lekko się spocić. Jeśli zauważymy, że latorośl „męczy się” bo my idziemy za wolno dla jego możliwości – dodatkowa konserwa w jego plecaku będzie najlepszym regulatorem nastroju. Nie ma obaw, nic mu nie będzie. Za to przy gotowaniu obiadu z dumą wyjmie ze swojego plecaka menażki, warzywa czy cokolwiek innego z ogólnego bagażu. To będzie jego niezaprzeczalny wkład we wspólną wyprawę. Zaręczam – to zawsze poprawia nastrój w zespole.
Dziecko wyposażamy w najmniejszy z plecaków wycieczkowych lub kupiony właśnie plecak do szkoły. Nie musimy uzbrajać tego plecaczka w pasy biodrowe i dodatkowe przeloty. Ciężar bagażu sześcioletniego dziecka powinien oscylować w okolicach dwóch kilogramów i oczywiście z każdym rokiem wzrastać. Skrupulatna obserwacja malca na szlaku pozwala rozsądnie regulować obciążenie.
Ostatnio edytowano Śr, 21 lut 2007, 14:53 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 3 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Adam K » Wt, 20 lut 2007, 08:43

Zdecydowanie tak! Jedno tak, ale moja trójka mnie przeraża... niech trochę podrosną...
Adam K
 
Posty: 97
Dołączył(a): So, 18 mar 2006, 09:23
Lokalizacja: Straszyn

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 20 lut 2007, 10:07

No... trójka to stanowczo za dużo na jedną czy nawet dwie dorosłe osoby. Radziłbym zabrać Twoje "stadko" w towarzystwie kilku innych, już "wychodzonych" dorosłych - żeby nie było tak, że to właśnie z dorosłymi będą kłopoty...
Kluczem do sukcesu namiotowej wędrówki z dziećmi jest wcześniej odpowiednio duża ilość wycieczek jednodniowych i to w różnych warunkach pogodowych. Warto w czasie tych wycieczek obserwować i kreować odruchy opiekuńcze dzieci pomiędzy soba. Kiedyś przecież podczas wedrówki będą one miały okazję opiekować się nami, lub choćby tylko pomóc nam w trudniejszych miejscach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez dareq » Wt, 20 lut 2007, 11:59

Co roku z dzieciakami[2 dziewczynki 7 i 8 lat] biwakujemy na dziko w Szwecji nad jeziorkiem gdzie nie ma zywej duszy i moge powiedziec tylko tyle...dzieci szybciej aklimatyzuja sie od doroslych,to co czlowiek uwaza,ze moze sprawiac im trudnosc one wykonuja z checia i bez problemu...dzieci lubia powalczyc z odmiennymi warunkami i daja sobie swietnie rade tylko trezba im dac szanse i nie wyreczac bo wtedy doskonale wyczuwaja klimat i daja sobie pomoc...

dodam tylko ze nasz namiot jest gdzies na wysokosci 700-800 m npm ...niekiedy jest ciekawie :wink:
dareq
 
Posty: 115
Dołączył(a): Wt, 2 sty 2007, 12:33
Lokalizacja: slask

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Adam K » Wt, 20 lut 2007, 12:26

Ja chcę zacząć ćwiczyć podobne rzeczy gdy starsza dwójka osiągnie wiek 9 i 6 lat - to się na pewno uda!
Adam K
 
Posty: 97
Dołączył(a): So, 18 mar 2006, 09:23
Lokalizacja: Straszyn

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 20 lut 2007, 12:31

dzieci lubia powalczyc z odmiennymi warunkami i daja sobie swietnie rade tylko trezba im dac szanse i nie wyreczac bo wtedy doskonale wyczuwaja klimat i daja sobie pomoc...

Popieram w całej rozciągłości!
Dziecko, to też człowiek...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez dareq » Wt, 20 lut 2007, 12:34

Powiem wiecej...dziecko niekiedy szybciej poradzi sobie z problemem niz dorosly ktory ma juz gdzies w glowie jakies psychiczne blokady i wyobrazenia...

u mnie jest problem ze jedna panna uwielbia chodzic i sie wspinac natomiast druga woli stacjonowac :lol:
dareq
 
Posty: 115
Dołączył(a): Wt, 2 sty 2007, 12:33
Lokalizacja: slask

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 20 lut 2007, 13:28

jedna panna uwielbia chodzic i sie wspinac natomiast druga woli stacjonowac

I stąd kolejny ważny wniosek - nic na siłę!
Jeśli my mamy szajbę górską, wcale nie jest pewne, że w to akurat "wkręcanie" dzieciaka będzie najlepszym rozwiązaniem.

Będę zgadywał - to ta młodsza woli "stacjonować", tak?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez TakiJeden » Cz, 22 lut 2007, 21:11

Sądzę że rady w tekście wstępnym mają zastosowanie nie tylko w wędrówce z namiotem, lecz w każdej wielodniowej trasie pieszej, niekoniecznie górskiej i również wówczas gdy bazuje się zasadniczo pod dachem. Z tym, że poza górami raczej trudno mi wyobrazić sobie rodzinną pieszą więcej niż dwudniówkę. Może dlatego, że w turystyce nizinnej zdecydowanie preferuję rower, a wówczas wycieczki piesze to pół- lub jednodniówki pętlowe (ew. wykorzystujące transport publiczny na części trasy).
TakiJeden
 
Posty: 1457
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez dareq » Cz, 22 lut 2007, 21:31

Zygmunt Skibicki napisał(a):Będę zgadywał - to ta młodsza woli "stacjonować", tak?


dokladnie,natomiast ma w sobie tyle energi,ze gdzies musi to spozytkowac...wydaje mi sie,ze jesli widzi cel to nie ma dla niej przeszkod...

Mam nadzieje,ze na Głodowce ja poznasz [Natalia] i sam zobaczysz co z niej za "zywe srebro" a druga[Julia] to tez "sreberko" tylko inaczej ....
Ostatnio edytowano Cz, 22 lut 2007, 21:33 przez dareq, łącznie edytowano 1 raz
dareq
 
Posty: 115
Dołączył(a): Wt, 2 sty 2007, 12:33
Lokalizacja: slask

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 lut 2007, 21:32

w każdej wielodniowej trasie pieszej, niekoniecznie górskiej

Dlatego jest w tym, a nie górskim wątku.
poza górami raczej trudno mi wyobrazić sobie rodzinną pieszą więcej niż dwudniówkę.

A wyobrażasz sobie tygodniowe przejście przez Bory Tucholskie?
Można z namiotem, a można w oparciu o leśniczówki...
Przepiękna impreza!
Myślę, że nie tylko w Borach Tucholskich da się tak wędrować.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez TakiJeden » Cz, 22 lut 2007, 22:07

W końcu były kiedyś trasy typowe PTSM, a choć dotyczyło to raczej zorganizowanych obozów wędrownych, to w turystyce rodzinnej też mogłyby mieć zastosowanie. Tyle, że o ile w górach przebazowanie piesze, zwłaszcza w rozległym masywie, jest sposobem oczywiście naturalnym (inny wymaga np. zejścia w dół i ponownego wydrapywania się na masyw w innym miejscu), to w terenie bardziej płaskim i gęściej porżniętym drogami konkurencyjne sposoby przemieszczania się między obozami zyskują na atrakcyjności. I niekoniecznie oznacza to "turystykę leniwą". Mój brat np. (5 dzieci) wakacje spędza typowo w taki sposób, że między obozami przemieszcza się wraz z rodziną wprawdzie autem, za to każdy kilkudniowy postój wykorzystują na całodzienne wycieczki piesze i system ten stosują też w górach. Po obłażeniu całej okolicy zwijają obóz i przenoszą się w inne miejsce. Jak widać, mimo że przebazowania są "mechaniczne", jest to aktywna turystyka piesza.
TakiJeden
 
Posty: 1457
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 lut 2007, 22:19

konkurencyjne sposoby przemieszczania się między obozami zyskują na atrakcyjności.

Przecież nie chodzi o "pokonanie" trasy, a o bycie na niej. To jest inna filozofia turystyczna!
Oczywiście nie mam nic przeciw rowerom czy samochodom nawet, ale wielodniowa wędrówka całkowicie "na butach" ma walory, których nie uzyskasz w inny sposób. I można to robić nawet z małymi dziećmi - po prostu odległości między kolejnymi noclegami muszą być odpowiednie dla ich wieku.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez TakiJeden » Cz, 22 lut 2007, 22:43

Przecież nie chodzi o "pokonanie" trasy, a o bycie na niej...wielodniowa wędrówka całkowicie "na butach" ma walory, których nie uzyskasz w inny sposób


Nie bardzo dostrzegam różnicę w "kontakcie z naturą" przy przebazowaniu pieszym a pętelce "na lekko". Chociaż, gdy rozważyć, że "bycie w trasie" ma nie tylko funkcję wskazaną w pierwszym zdaniu, to faktycznie... (vide "Posiad pod Ciemniakiem")
TakiJeden
 
Posty: 1457
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 lut 2007, 23:00

Nie chodzi o refleksje wynikające z "Posiadu pod Ciemniakiem". Dla małego dziecka to są nieosiągalne rejony przeżyć intelektualnych.
Wędrówka rodzinna z "wszystkim na plecach" jest najbardziej pierwotną formą bytowania, a to już do malca trafi nawet bez tłumaczenia - on to czuje, bo jest odległym co prawda, ale potomkiem ludów wędrownych i im mniej ludzi spota się wtedy w głębokich lasach i mniej technicznych środków lokomocji będzie brało w tym udział, tym więcej dla więzi rodzinnych z takiej eskapady wyniknie.
Nic was nie goni, nigdzie nie musicie dojść w określonym czasie. Nie martwisz się, czy ci czegoś gdzieś pozostawionego nie ukradną. Gdy zajdzie taka potrzeba, albo po prostu znajdziecie się w uroczym miejscu, z którego nie chce się odchodzić, po prostu stajecie, stawiacie namiot i jesteście natychmiast u siebie. Jedno czego potrzebujecie, to nieco czystej wody i kawałek suchego miejsca do postawienia namiotu plus ewntualnie rozpalane ognisko.
Takie są moje doświadczenia. Być może są one jednostkowe i wiem, że nie każdy się zgodzi ze mną w tym względzie. Wielokrotnie pytano mnie po kiego grzyba łażę z dzieciakiem po strasznie zadupiastych ostępach, gdzie całymi dniami nie spotyka się żywej duszy i nie każdemu potrafiłem to wyjaśnić. Po prostu szlismy na kolejną "wyprawę", bo czułem, że mnie i moim dzieciom jest to potrzebne. Nie żałuję...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez TakiJeden » Cz, 22 lut 2007, 23:45

Wędrówka w "ciemno"*? Fakt, to ma swój urok... I rzeczywiście, to jest w pełni realizowalne tylko w formie wielodniowej namiotówki**.

-------
* tzn. bez z góry wyznaczonej mety
** wariant: gościnność "ludności miejscowej". Ale nie wiem czy w dzisiejszych czasach byłoby to wykonalne. Pamiętam taką nowelkę (przedwojenną -- nazwisko autorki wyleciało mi z pamięci) "Pójdziemy w świat". To było dokładnie to.

PS. Być może ta dyskusja powinna być wyłączona z tego wątku bo cokolwiek zdryfowała.
TakiJeden
 
Posty: 1457
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 23 lut 2007, 00:09

Wędrówka w "ciemno" tzn. bez z góry wyznaczonej mety

Co ty mówisz?
Jakie "w ciemno"? - to trzeba zaplanować w bardzo wielu wariantach, by na trasie mogło tak beztrosko wygladać - idzie się z dziećmi!
wariant: gościnność "ludności miejscowej". Ale nie wiem czy w dzisiejszych czasach byłoby to wykonalne.

Jaka gościnność?
Jaka "ludność miejscowa"?
Ostatniego lata prowadziłem trzyosobową rodzinę trzy dni przez lasy i nie spotkaliśmy NIKOGO !!! Obydwa biwaki mieliśmy na leśnych polach namiotowych, na których NIKT NIGDY chyba nie nocował, bo były zadziwiająco czyste. Dwie obiado-kolacje zrobiliśmy z zebranych po drodze grzybów a desery z jagód i jeżyn, które dzieciaki zebrały tuż obok, gdy my przygotowywaliśmy posiłki. Wodę do picia czerpaliśmy wprost z jezior. Połowę prowiantu zabraliśmy na powrót do domu.
Jeśli nieco pogrzebiesz po mapach, znajdziesz w kraju (poza Parkami Narodowymi!) takich terenów tyle, że życia zbraknie do oblezienia ich wszystkich.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez dareq » Pt, 23 lut 2007, 14:13

Zygmunt Skibicki napisał(a):Nic was nie goni, nigdzie nie musicie dojść w określonym czasie. Nie martwisz się, czy ci czegoś gdzieś pozostawionego nie ukradną. Gdy zajdzie taka potrzeba, albo po prostu znajdziecie się w uroczym miejscu, z którego nie chce się odchodzić, po prostu stajecie, stawiacie namiot i jesteście natychmiast u siebie. Jedno czego potrzebujecie, to nieco czystej wody i kawałek suchego miejsca do postawienia namiotu plus ewntualnie rozpalane ognisko.
Takie są moje doświadczenia. Być może są one jednostkowe i wiem, że nie każdy się zgodzi ze mną w tym względzie. Wielokrotnie pytano mnie po kiego grzyba łażę z dzieciakiem po strasznie zadupiastych ostępach, gdzie całymi dniami nie spotyka się żywej duszy i nie każdemu potrafiłem to wyjaśnić. Po prostu szlismy na kolejną "wyprawę", bo czułem, że mnie i moim dzieciom jest to potrzebne. Nie żałuję...


zgadzam sie z Toba w calej rozciągłosci....
dareq
 
Posty: 115
Dołączył(a): Wt, 2 sty 2007, 12:33
Lokalizacja: slask

Re: Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Katamaro06 » Cz, 16 maja 2013, 14:13

Ja myślę, że najlepiej bd jak zbierzecie sobie grupkę ludzi, najlepiej znajomych czy przyjaciół i zabierzecie ze sobą swoje pociechy to one napewno się ucieszą... Dzieciaki lubią przygody i mimo że na początku mogą troche marudzic i sie obawiac to potem im minie i bd chciały takie wyjazdy częściej. :biggrin:
Katamaro06
 
Posty: 3
Dołączył(a): Śr, 1 maja 2013, 19:46

Re: Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Klapi » Wt, 6 sie 2013, 11:49

Polecam zabrać ze sobą znajomych, którzy też mają swoje pociechy. Dzieci w grupie rówieśników czują się lepiej oraz są pewniejsze siebie.
Klapi
 
Posty: 3
Dołączył(a): N, 4 sie 2013, 10:14

Re: Dziecko na wędrówce z namiotem

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 sie 2013, 20:15

Klapi napisał(a):Polecam zabrać ze sobą znajomych, którzy też mają swoje pociechy. Dzieci w grupie rówieśników czują się lepiej oraz są pewniejsze siebie.

Każda moneta ma swą wartość oraz rewers i... awers!
W grupie dzieci potrafią zająć się same sobą i dają nam szansę na trochę spokoju oraz więcej czasu dla siebie, ale w pojedynkę mamy cały czas na zacieśniający się z każdym dniem kontakt z własnym dzieckiem.
Ja wybrałem to drugie i nie żałuję.

P.S.: Pewność siebie dziecka gruntują nasze relacje z nim. Jeśli będzie ona wynikała tylko ze stosunków z rówieśnikami, więcej będzie z tym kłopotów niż pożytku.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10626
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Wędrówki z dziećmi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości