Szczepienie

Trzeci tom opowiadań - jeszcze nie wydany, ale część poczytać już można.
W druku na pewno pojawią się ze znacznymi zmianami... Przepraszam.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Szczepienie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 26 gru 2009, 14:04

Szkic dramatu w pięciu aktach z dwoma aktorami, mnóstwem statystów i narratorem. Widzowie... niekoniecznie w kadrze, w żadnym wypadku w tle dźwiękowym. Dialogi według uznania, byle na temat. Kostiumy związane ze scenografią.
Tekst ten powstał na zapotrzebowanie (nie zamówienie!) pewnej bardzo miłej, polskiej dziewczyny czasowo mieszkającej na Wyspach Brytyjskich, która pewnego Henry’ego zapragnęła przerobić na dożywotnio „walniętego” Nią indywidualnie oraz Tatrami… samowtór. Zatem, nie da się napisać uczciwie, że wszelka zbieżność postaci i sytuacji jest przypadkowa, bo... nie jest.

Osoby dramatu:
- ST - Szajbus Tatrzański - osobnik, który najwspanialszą wycieczkę w najodleglejszy zakątek świata odda chętnie za kolejny pobyt w Tatrach.
- PST - Partner(ka) ST – osobnik(czka), świadom(a), że gdzieś na południu kraju leżącego nad Wisłą istnieją jakieś góry o nazwie Tatry, ale wcale by się nie zmartwił(a), gdyby ich nie było.
- Statyści w strojach jak na wycieczki górskie.
- Narrator wyraźnie starszy człowiek w stroju turystycznym trochę (tylko trochę!) starszego typu.

Akt pierwszy
Scena pierwsza. Scenografia związana z codziennym życiem ambitnych, ale zwyczajnych zjadaczy chleba.
ST samodzielnie dochodzi do całkowitego przekonania, że najważniejszym je(j)go celem w najbliższym okresie jest przekonanie PST do całkowitej i nieuleczalnej szajby o nazwie „Tatry”.
Scena druga. Na pierwszym planie ST, w tle kręci się PST
ST dochodzi do przekonania, że podstawową zasadą dojścia do sukcesu jest stworzenie takiej sytuacji, w której PST nie nakłaniany w sposób jawny sam dojdzie do przekonania, że sam tego chce i to niezależnie od ST, a jedynie z je(j)go pomocą zrealizuje swoje marzenie.
Scena trzecia - Kuszenie. Na pierwszym planie ST, czasem PST podchodzi do niego PST.
Najpierw trzeba PST uświadomić, że te Tatry są w zasięgu jego możliwości. Sprawa może wcale nie być prosta, bo zazwyczaj nawet ignorant wie, że góry bywają groźne i to w stopniu ostatecznym. Łagodna (wyłącznie!) perswazja odnośnie news-ów medialnych o kolejnych górskich tragediach, tłumaczenie na przykład, że przecież nie od razu trzeba zimą pchać się na Rysy oraz podsuwane zręcznie informacje o fenomenalnych widokach (albumy, zdjęcia) powinny po niejakim czasie dać poczucie u PST, że tak… właściwie, jak by się do tego z sensem zabrać, z kimś oblatanym w sprawie, w wolnym czasie, może przy okazji najbliższego urlopu, to… czemu nie?
Scena czwarta - Usprzętowienie. Scenografia jak w scenie trzeciej,
Kolejny etap, to przygotowanie sprzętowe PST, bo oczywiście ST już przygotowany jest. Problem wcale nie jest łatwy, bo gdyby PST miał przysłowiowego „węża w kieszeni”, trzeba niektóre niezbędne, a kosztowne zakupy obejść metodą prezentów bądź innych darowizn bezokazjonalnych. Niezastąpioną metodą jest podrzucanie kolejnych części wyposażenia na zasadzie - „kole(ga)żanka to miała, ale daje nam to, bo już jej jest niepotrzebne…”
Scena piąta - Usidlenie.
Następny etap, to termin wyjazdu w Tatry. Ze względów oczywistych najłatwiej kogoś zachęcić do gór latem, bo wszystko jest wtedy łatwiejsze i tańsze. Problem w tym, że akurat latem w Tatrach są największe tłumy, a i pogoda najbardziej kapryśna. Pewnym rozwiązaniem jest dłuższy, powiedzmy dwutygodniowy pobyt z zaplanowanymi (tajnie!) trzema, czterema wycieczkami – zawsze można wtedy „wymanewrować” nawet kilkudniowe ulewy. W każdym bądź razie PST powinien wiedzieć o jednej, najwyżej dwóch „możliwych” wyprawach górskich.
Scena szósta - Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
W dalszej kolejności trzeba dokładnie zaplanować wycieczki. Problem w tym, że ani trochę nie wiadomo, jak sobie na szlaku poradzi PST i czy przypadkiem długie spacery po lesie, to i owszem, ale pierwsze podejście i maleńka zadyszka kładzie PST na… amen.
Ostrzeżenie!
Wszelkie działania w rodzaju: „ja ci pokażę, jak się chodzi po górach!” i zatyranie je(j)go na pierwszej wycieczce, co dla górołaza w stosunku do nowicjusza jest banalnie proste, od razu wywala PST na bocznicę Dożywotnio Stroniących od Gór – KAŻDYCH!
Scena siódma - Po przyjeździe
Jakoś czas pobytu trzeba wypełnić. Możliwości jest od cholery, ale należy stanowczo chronić na początku PST przed:
1. Kolejką na Kasprowy, bo zacznie marzyć o jechaniu czymś na każdy inny szczyt,
2. Jazdy albo nawet spaceru do Morskiego Oka, bo przecież „nic ciekawszego już w Tatrach nie ma”,
3. Wycieczki na Giewont jako pierwszej, bo będzie… ostatnią.
Dlaczego?
To proste!
Jeśli PST ma „wyjść na ludzi” i zostać ST, to nie wolno puścić go nierozważnie w objęcia stonki!
PST ma chcieć osobiście i z radością chodzić po Tatrach, a nie tylko „bywać” w Zakopanem i zaglądać w góry bo… „wypada”.
Akt drugi.
Scena pierwsza. Scenografia: stół, zasłany mapami oraz przewodnikami, lupa, spory notatnik, ołówek z gumą do ścierania.
Wprowadzenie narratora:
Taktyka tras „rozpoznawczych”: Podstawową zasadą jest wybór takiej trasy, którą można w wielu momentach zasadniczo skrócić, albo wydłużyć – wszystko zależnie od zauważonych u PST reakcji na całe mnóstwo napotykanych na szlaku wrażeń. Bezwzględnie konieczna jest do tego dobra mapa tak zwana „czasówka”, na której zaznaczono czasy przejść pomiędzy wszystkimi węzłami szlaków. Ta mapa będzie także niezbędna w czasie wycieczek.
Scena druga. „Jedynka rozpoznawcza” Scenografia: szerokie plany gór trawiastych.
ST I PST jadą samochodem, a lepiej busem na Siwą Polanę skąd wchodzą w Dolinę Chochołowską. Od razu za bramkami Parku PST powinien dostać do rąk kijki trekkingowi i być ostro przećwiczony w ich użytkowaniu. Jeśli tego nie zrobimy, to potem lepiej zapomnieć o kijkach – nieumiejętnie stosowane bardziej męczą niż pomagają, a i o kontuzję łatwo.
W czasie marszu najpierw asfaltem, potem po szutrze należy bacznie obserwować PST. W żadnym wypadku nie wolno forsować dużego tempa. Wręcz odwrotnie – to PST powinien (nieświadomie!) dyktować tempo marszu. Gdyby szybko markotniał, lepiej pomyśleć od razu o zaniechaniu wchodzenia na jakiś szczyt, dłuższym popasie przy schronisku, wizycie w bacówce i co najwyżej spacerze tak zwanym Szlakiem Papieskim.
Gdyby PST dobrze sobie radził zarówno z kijkami jak i kilometrami, po szybkim posiłku w schronisku kierujemy się na Grzesia przez Przełęcz Bobrowiecką – szlak do przełęczy jest stosunkowo łagodny, ale ponad nią nieprzyjemnie „strzela” w górę i to cały czas z widokiem na długie podejście.
Na Grzesiu jest kolejne miejsce wyboru: albo „majorowo” na Rakonia i pod Wołowca z bardzo obszernymi widokami na wszystkie strony, albo w wypadku „minorowym” w dół starym (żółtym) szlakiem, dalej znów schronisko i dalszy wycof.
Za Rakoniem jest przełęcz skąd warto zacząć schodzenie do górnego piętra Doliny Chochołowskiej. Zejście jest długie, ale przy dobrej pogodzie niezbyt męczące z tym, że na tym odcinku nie ma żadnych wariantów – trzeba dojść na dół i… finał.
Pod schroniskiem znów jest wybór: jeśli PST czuje się świeżutki jak wiosenna trawa (bardzo rzadki wypadek!), jemy w schronisku obiad i schodząc w dół doliny za Wyżnią Chochołowską Bramą skręcamy w prawo na szlak czarny – Ścieżka nad Reglami i nią najpierw ostro w górę, potem w dół dochodzimy do Doliny Lejowej, którą (żółty) wychodzimy na skraj TPN i dalej w lewo (zielony) wracamy na Siwą Polanę. Gdyby jednak PST miał „dość”już w przed schroniskiem chochołowskim, zjedzmy także obiad, ale po nim wypożyczonymi rowerami zjedźmy drogą na Siwą Polanę.
Scena trzecia - Test sprawdzający. Scenografia: ulica uzdrowiskowa
Po czym poznać, że wycieczka jest dla PST udana? Metoda jest stara jak świat. Jeśli zbliżając się już do miejsca noclegowego PST sam zacznie dopytywać się, kiedy i gdzie wiedzie następna wycieczka, wystawia ST laurkę za udany dzień w górach. Jeśli w tym samym miejscu nawet nagabywany ani myśli o tym rozmawiać, lepiej go o nic więcej nie pytać i dać mu dwa może nawet trzy dni na odpoczynek, bo to jawnie świadczy o przeforsowaniu. Nie ważne czy on się przeforsował, bo sam chciał tak daleko iść, czy został do tego nakłoniony – ST poniósł pierwszą klęskę na drodze do zaszczepienia szajby.
Stąd płynie bardzo ważny wniosek: dopóki nie ma ewidentnych objawów obłąkania Tatrami nie pozwólmy się PST zarypać, choćby sam(a) tego chciał(a), bo to zniweczy nasz plan główny!

Akt trzeci „Dwójka rozpoznawcza”. Scenografia: wysokie góry trawiaste, w dalszym tle skaliste
Scena pierwsza
ST i PST wychodzą z Kuźnic w Dolinę Kondratową. Po chwili mijają po prawej schronisko na Kalatówkach, ale nie wchodą tam, bo to nie jest schronisko, a hotel górski i jeśli by się tam PST spodobało, to „zdechł pies” – z niego już ST się nie da zrobić.
Przy schronisku na Hali Kondratowej robią popas i ST przygląda się PST oceniając je(go)j nastrój. Jeśli „major”, to dalej (zielony) przez Przełęcz pod Kopą Kondracką na tę właśnie Kopę. Jeśli „minor”, to (niebieski) na Niżnią Przełęcz Kondracką.
Na Kopie Kondrackiej znów ocena i wybór: jeśli „major” to (czerwony) na Małołączniak i dopiero stamtąd (niebieski) w dół.
Na Niżniej Przełęczy Kondrackiej ocena i wybór: jeśli „major” to (żółty) na Kopę, jeśli „minor” to (żółty) w dół do Małej Łąki. Po wejściu (żółtym) na Kopę kolejny wybór: jeśli major, to (czerwony) na Małołączniak, jeśli „minor” to (czerwony) na Przełęcz pod Kopą i dalej (zielony) w dół.
Ta druga wycieczka ma tyle wariantów dlatego, by cały czas bacznie obserwować PST: jest radość, to dalej w górę, jest smutek, to natychmiast jakiś wariant w dół, bo… PST musi bezwarunkowo najpierw uwierzyć, a potem dojść do samodzielnego przekonania, że góry to radość także dla niego. To jest cel, który zawiedzie nas najpewniej do ostatecznego sukcesu.
Scena druga - Test sprawdzający. Scenografia: ulica uzdrowiskowa
Oczywiście przed powrotem na nocleg robimy ten sam test na zadowolenie, co po pierwszej wycieczce. W ogóle te testy warto robić na koniec każdej wycieczki, one są bardzo pouczające zwłaszcza dla ST. W końcu… nie każdy musi od razu podzielić rolę ST. Nie każdy, ale PST musi, bo… takie jest założenie.

Akt czwatry - „Trójka rozpoznawcza”. Scenografia góry skaliste.
Scena pierwsza
ST i PST wychodzą z Kuźnic na Halę Gąsienicową – koniecznie przez Boczań (niebieski), bo tam od razu następuje podejście, ale co chwila są coraz szersze i piękniejsze widoki. Szlak (żółty) przez Jaworzynką łatwo się zaczyna, ale kończy fatalną „windą” i to prawie bez żadnych widoków, a to zawsze zniechęca.
Na Hali przy schronisku rzecz jasna popas i… oczywiście wybór. Jeśli „major”, to (czarny) nad Zielony Staw, jeśli „minor”, to (niebieski) nad Czarny Staw.
Przy Zielonym Stawie znów ocena-decyzja. Jeśli „major”, to (czarny) na Przełęcz Świnicką, jeśli „minor”, to (niebieski) na Karb.
Przy Czarnym Stawie kolejna decyzja. Jeśli „major”, to (zielony) na Karb, jeśli „minor” (niebieski) pół obwodu Stawu i powrót tą samą drogą.
Na Przełęczy Świnickiej kolejny wybór. Jeśli „major”, to (czerwony) na Świnicę, jeśli „minor”, to (czerwony) na Kasprowy, skąd: „major” (żółty) na Halę i dalej w dół – można przez Jaworzynkę dla urozmaicenia, jeśli „minor”, to (zielony) pod linią kolejki wprost do Kuźnic. Zjeżdżanie kolejką to klęska dla ST na drodze do choroby tatrzańskiej PST!
Na Świnicy następny wybór. Jeśli „major” to (czerwony) na Zawrat, skąd niebieskim znów na Halę, jeśli „minor” to powrót drogą wejścia. Ten ostatni wybór ma znaczenie stricte psychologiczne, bo drogi są równie długie i tak samo męczące. Tyle, że ta przez Zawrat jest zdecydowanie ciekawsza.
Jeśli drogą kolejnych wyborów PST wiedziony przez ST dotarł na Karb obojętnie z której strony, to tam jest także wybór. Jeśli „major”, to (czarny) na Kościelca i powrót tą samą drogą, bo innej nie ma, jeśli „minor”, to (niebieski) nad Zielony Staw, lub (zielony) nad Czarny Staw, dalej powrót na Halę, skąd w dół przez Jaworzynkę.
Scena druga - Test sprawdzający. Scenografia ulica uzdrowiskowa
Jak w akcie trzecim
Akt piąty - "Próba generalna" Scenografia: leśna droga asfaltowa z fasiągiem
Scena pierwsza
Gdyby próba zadowolenia z wyprawy w akcie czwartym dała wynik pozytywny, warto zrobić poważniejszy test sprawdzający wynik „szczepienia”:
Wycieczka nad Morskie Oko, ale nie pieszo, a… tamtejszym „tramwajem” konnym, tak zwanym fasiągiem. Jeśli PST byłby zadowolony z takiej formy wycieczki, trzeba jeszcze nad nim popracować. Gdyby jednak, co daj Boże, marudził że mu nogi cierpną, że mu zimno (tam każdy marznie), że śmierdzi nawozem końskim, że fiakier jest niedomyty i śmierdzi gorzałą (bo każdy z nich jest taki) i w drodze powrotnej wolał iść pieszo, można uznać, że „rybka jest na haczyku” i poczekać, kiedy sam(a) by chciał(a) gdzieś się zdrowo sponiewierać po górach.
Scena druga - Narrator podpowiada. Scenografia: stół z mapami, kilka przewodników.
Zawsze wszak można podpowiedzieć, że w Kościeliskiej są fajne jaskinie a stamtąd można przez Czerwone Wierchy dojść aż na znaną już przecież Przełęcz pod Kopą Kondracką albo i na sam Kasprowy!
Epilog Scenografia: dowolny plan górski
ST i PST już jako „nowy” ST idą wspólnie szlakiem. Nieco z boku narrator obserwuje ich z wyraźną radością.
Kurtyna!

To jest oczywiście opis "szczepionki" tatrzańskiej, ale na jej podstawie można z łatwością stworzyć beskidzką, sudecką, bieszczadzką, a nawet kajakową, rowerową, narciarską czy choćby pieszą. Trzeba tylko chcieć!

Jak każdy obecnie autor miałbym, rzecz jasna, nadzieję na kontynuację w postaci tasiemcowego serialu. Nie ma na to jednak najmniejszych nawet szans, bo ani fabuła ani ewentualne puenty nie gloryfikują... bezmóżdża odbiorców i, co w tej kwestii bodaj najważniejsze: nie dają nadziei na zwiększenie sprzedaży żadnemu ewentualnemu reklamodawcy.

Łódź, czerwiec 2009
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » N, 27 gru 2009, 15:51

Ta choroba to może mieć różny przebieg. Łagodny to nocowanie w osiedlach podtatrzańskich, ostrzejszy w schroniskach. :biggrin: Taki PST jeżeli zacznie czytać książki (nie tylko przewodniki) o tematyce tatrzańskiej jest już bezpowrotnie zakażony szajbą nieuleczalną:biggrin:
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28


Powrót do 2684...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron