Wiaderko na wodę i... nie tylko

czyli mokra robota z radosnymi... ofiarami

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Wiaderko na wodę i... nie tylko

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 19 kwi 2016, 11:11

Wiele lat omijałem ten sprzęt w kajaku, bo niby... po co komu wiaderko (góra 5-cio litrowe!) na wodę, skoro wody ma się zawsze od cholery w zasięgu rąk tuż za obydwoma burtami...?

Gdy jednak zacząłem pływać z wnukami, okazało się, że jedyne u nas dobrze odporne na ciasnotę bagażu, a "zjadliwe" na surowo warzywo - cebula, to jednak dla dzieci zbyt mało. Z prostych, tanich, a bardzo skutecznych sprzętów do transportowania miękkich warzyw oraz, co wcale nie jest przesadą... jajek, niewielkie plastikowe wiaderko zdaje się być najbardziej rozsądne. Twarde, zamykane szczelnie pudła, to do warzyw na pewno jest błąd, a "specjalne" biwakowe z miękkiego tworzywa, zgrabne do pakowania, składane wiadra na wodę nadają się do wody... tylko! To naczynie musi być jak każdy inny sprzęt turystyczny... wielofunkcyjne, a do tego w miarę, ale nie za bardzo sztywne, odporne na przygniecenia i musi mieć pałąk. No to tylko plastikowe, niewielkie, łatwe do wsunięcia głęboko pod pokład dziobowy... wiaderko właśnie. Byle nie z twardego łatwo pękającego plastiku!

Takie wiaderko może na spływie wystarczająco dobrze spełniać kilka różnych funkcji:
1. pomidory, ogórki, szczypior, jajka, ser, jabłka, a nawet truskawki w takim wiaderku wsuniętym pod pokład są w pełni bezpieczne przed zgnieceniem, przynajmniej dopóki nie zaliczymy wywrotki,
2. na biwakach zaczerpywanie co chwila wody z rzeki do małych menażek czy butelek po napojach, oraz noszenie ich do naszej doraźnej "kuchni" nie jest wygodne, a człek nie wielbłąd i codziennie musi wypić... sporo, a i do wielu innych czynności biwakowych woda jest niezbędna,
3. woda do picia czy gotowania zaczerpnięta z rzeki szybko i dobrze się odstoi w takim wiaderku,
4. gdy na biwaku wszystko wokół jest zlane deszczem, odwrócone wiaderko świetnie nadaje się do stosunkowo wygodnego siedzenia na czymś wyjątkowo tam... suchym,
5. pozmywać po posiłku łatwiej, z mniejszą ilością środków i szybciej oraz wygodniej się to robi w wiaderku na lądzie niż w rzece,
6. można w wiaderku znacznie lepiej niż w rzece czy jeziorze coś przeprać z użyciem małej ilości środków, a potem dokładnie to pranie wypłukać już w nurcie,
7. wykąpać się gąbką milej w choćby lekko ogrzanej poza nurtem w ciemnym wiaderku na słońcu wodzie, gdy po "potliwym" dniu i wieczornej krzątaninie następuje chłodny wieczór, trzeba iść spać, a trudno wtedy czerpać przyjemność z nurzania się w zimnej rzece i to po ciemku,
8. przy ognisku(*) warto mieć zawsze i natychmiast do użycia kilka litrów wody,
Zapewniam, że osiem powyższych punktów nie wyczerpuje wszystkich pomysłów w tym temacie...

Trzeba mieć świadomość, że nie każde miejsce znośnie nadające się na biwak ma wygodne miejsce do częstego czerpania czystej wody podręcznymi i małymi naczyniami bez moczenia nóg.

[ img ]

Powiem wprost: kupiłem za kilka złotych i używam na spływy najzwyklejszego, 5-cio litrowego wiaderka budowlanego z czarnego, stosunkowo miękkiego polietylenu z mocnym drucianym pałąkiem, który od razu wymieniłem na krótką linkę. W razie potrzeby dowiązuję do tego mojego "pałąka" jeszcze dwumetrową circa linkę(**), co w trudnych miejscach wystarcza mi do zarzucania pustego i wyciągania z toni napełnionego wiaderka bez zbędnych akrobacji na zawsze śliskich i często błotnisto grząskich brzegach, ale równie dobrze można do tego użyć cumki/holu/rzutki bez czego życie na każdym spływie jest wprost trudne do wyobrażenia, a jest właśnie ta linka wolna do użycia, bo wieczorem i na każdym dłuższym biwaku kajaki są przecież wyciągnięte z rzeki na brzeg, co bym szczerze zalecał... zawsze.

(*) - kilka razy mi się zdarzyło, że robiąc sam lub w kilka osób samodzielny biwak na zalesionym brzegu wieczorem, gdy paliliśmy małe ognisko tuż nad wodą, odwiedzali nas leśniczy i zawsze mieli jakieś, w końcu uzasadnione przecież pretensje głównie o to ognisko. Gdy widzieli, że tuż obok stoi wiaderko z wodą, jakoś nam... odpuszczali. Tak też często bywa, że łażenie po ciemku z latarkami po mokrych brzegach po wodę do zagaszenia ogniska często kończy się zupełnie zbędnym moczeniem i to nie tylko nóg. A każde ognisko przed spaniem należy dokładnie zagasić... ZAWSZE!
(**) - ta linka jest też bardzo przydatna, gdy chcemy wyciągnąć załadowane delikatną zawartością wiaderko wepchnięte pod sam dziób kajaka. Zapewniam, że sięganie tam ręką nie jest łatwe, a ewentualnie towarzyszące dorosłym dzieci robią to chętnie zazwyczaj tylko... raz.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wiaderko na wodę i... nie tylko

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 mar 2018, 17:06

Istnieją oczywiście specjalnie wymyślone wiaderka biwakowe i to składane...

[ img ]

Ja jednak wolę swoje, bo:
1. tańsze,
2. bardziej odporne na zgniecenia,
3. jak odwrócić, to można wygodnie osiąść, a nawet stanąć, by coś wyżej sięgnąć...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Kajaki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron