Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

czyli mokra robota z ofiarami... zadowolonymi

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 1 sie 2009, 22:57

Od razu, na samym początku powiem rzecz najważniejszą - każdy kilogram bagażu, którego nie załadowaliśmy do kajaka jest powodem naprawdę wielu miłych wrażeń i... wspomnień!
Producenci kajaków chętnie posługują się pojęciem wyporności i szokują nabywców wysokimi liczbami. Traktowanie wyporności kajaka jako maksymalnej jego ładowności prowadzi do przykrych w konsekwencje pomyłek. Kajak, którego wyporność wykorzystano w całości pozostaje na powierzchni wody - nie tonie, ale jest zanurzony aż do krawędzi kokpitu. Każdy, choćby maleńki przechył powoduje wtedy wlewanie się wody do środka, zwiększa się natychmiast jego obciążenie – woda w kokpicie jest przecież ładunkiem kajaka i... No, właśnie!
Z praktyki turystycznej wynika zasadnicza rada – aby określić dopuszczalną ładowność należy wyporność podzielić przez dwa! Tylko połowa wyporności jest do naszej dyspozycji! Kajak obciążony masą równą połowie jego wyporności zachowuje się jeszcze przyzwoicie, ale nie jest już lekką, zwrotną łódeczką, która śmiga po wodzie czuła na każde, najlżejsze choćby pociągnięcie wiosłem. Jest to już stateczna jednostka pływająca, której rozpędzenie wymaga kilku minut pracy, a wyhamowanie jej na nurcie rzeki przez zwyczajowe odłożenie wioseł trwa jeszcze dłużej. Skąd tak duża bezwładność?
Zważmy, że nie chodzi tylko o rozpędzenie czy zatrzymanie masy kajaka, osady i bagażu. Nasz kajak z każdym dołożonym doń kilogramem zanurza się głębiej - wypiera kolejny litr wody, a to oznacza znaczny wzrost oporu wody podczas zmiany prędkości. Nie wdając się w mało atrakcyjne dla Czytelnika rozważania hydrauliczne, chcę tylko uświadomić konieczność „rozgarnięcia” na boki, a następnie „ściągnięcia” do osi kajaka każdego litra wody znajdującego się przed zanurzonym profilem łodzi. Litr wody to tylko kilogram, ale ile jest tych litrów na wielokilometrowej trasie spływu? Każda zmiana kierunku, to dodatkowe litry konieczne do przepchnięcia już nie wzdłuż, a w poprzek łodzi.
Na jeziorze jest to kawał roboty! Na rzece sprawa wydaje się być mniej poważna, korzystna ba... nawet. W końcu im bardziej jesteśmy zanurzeni, tym lepiej woda nas pcha. To prawda, ale... tam gdzie lekko załadowane kajaki chyżo przelatują nad bystrzami tylko lekko ocierając się o wystające kamory, kajak ciężki i głęboko zanurzony wali delikatnym dnem o przeszkodę z hukiem stawiającym włosy na głowie załodze. Bywa też, że po prostu zawiśnie na którymś głazie i... złamie się na pół! Jakże często tak właśnie kończy się żywot kajaka i cała impreza dla jego załogi. Pół biedy jeśli załoga wyjdzie z tego bez poważnego uszczerbku na zdrowiu. W końcu znajdą się nagle w szybkim, wzburzonym nurcie pomiędzy wielkimi, oślizgłymi głazami, gdzie miejscami bywa dość głęboko. Bez szybko podanej z brzegu rzutki, rzadko coś takiego kończy się dobrze.
Po co tak straszę kandydatów na miłośników „mokrej roboty”? Po pierwsze, nie straszę, a rzetelnie informuję. Każdy musi sam podejmować swoje decyzje, ale jak tu je podjąć, kiedy o kajakowym szaleństwie wiemy tylko tyle, co nam powiedzą znajomi namawiający na udział w imprezie: - chodź, popłyniemy, fajnie będzie!
Decyzja, to samodzielnie rozważenie wszystkich „za” i wszystkich „przeciw”. Na tym forum nie ma żadnych argumentów przeciw - są tylko zebrane informacje o tym, jakie konsekwencje mogą mieć wszystkie, drobne na pozór decyzje podejmowane w czasie przygotowań do realizacji zamierzonej imprezy. A wbrew pozorom podejmuje się ich całą masę i na początku kariery wodniackiej mało kto wie na przykład – jakie buty zabrać na spływ: tenisówki czy kalosze i... wybiera kalosze, bo przecież z pewnością trzeba będzie wejść do płytkiej wody. Tak właśnie podejmuje się błędne decyzje w dobrej wierze.
Głębiej zanurzony, bardziej obciążony kajak częściej zawadza o przeszkody wystające z dna, ciężej pracuje na wodzie podczas płynięcia na wprost. Jak natomiast zachowuje się podczas pokonywania zakrętów na szybkiej rzece? Odpowiem krótko – jeszcze gorzej! Uzasadnię to najlepiej, jak umiem.
Wchodząc w zakręt rzeki ustawiamy kajak dziobem lekko do wewnętrznej strony skrętu. Gdybyśmy przez brak doświadczenia zrobili odwrotnie, kajak „sam” przyśpieszy i zostanie wyrzucony pod zewnętrzny brzeg. Sporo zbędnej pracy wiosłem trzeba wtedy wykonać, by uchronić się przed walnięciem dziobem w brzeg. Zatem, zbliżając się do zakrętu lekko kierujemy dziób kajaka do wewnętrznego na zakręcie brzegu. Wykorzystujemy w ten sposób naturalną hydraulikę rzeki - nurt przy brzegu jest wolniejszy, a na środku znacznie szybszy. I o to chodzi! Rufa łodzi będzie bardziej wystawiona na nurt i pchana szybciej niż dziób, wykona większą niż on drogę i kajak pokona skręt jakby – sam!
Tak się jednak składa, że za zakrętem dopiero zobaczymy kolejny odcinek rzeki i nader często trzeba szybko zdecydować o kierunku płynięcia. Kajak bardziej obciążony, czytaj – bardziej zanurzony będzie zdecydowanie mocniej narażony na działanie nurtu na jego bok. Już samo to dla chybotliwej łódki jest poważnym ryzykiem, a jeszcze nieporównywalnie więcej trzeba wtedy pracy wiosłem, aby nadać mu prawidłowy kierunek po pokonaniu zakrętu.
A teraz o pływaniu ciężkim kajakiem po falach na jeziorze. Chcemy, czy nie przy pewnej wielkości fal musimy płynąć niemal wprost na nie. Kajak zawsze źle znosi falę boczną, a przy pewnej jej wielkości po prostu pływanie kajakiem staje się niemożliwe. Łatwo zatem wyobrazić sobie skutek dużego obciążenia łodzi: ciężko wchodzi na fale, twardo spada po ich przejściu i wali dziobem o wodę, Nawet małe fale potrafią wskoczyć na pokład i „w przelocie” pozostawić sporą swoją część w kokpicie.
Dlaczego tak się dzieje?
Kajak na "płaskiej" wodzie działając całą swą szerokością i długością, czyli dysponując w całości określoną wypornością unosi nas i nasz bagaż na powierzchni. Gdy jednak znajdziemy się pomiędzy falami, całą naszą masę musi "wyprzeć" zanurzony wtedy dużo głębiej wąski dziób i takaż rufa - środkowa część łódki jest wtedy zanurzona mniej, więc nie działa w całości "jej" wypór. Skutek jest taki, że dziób i rufa zanurzają się bardzo głęboko. No i fala idąca nam na przeciw łatwo wtedy "wskakuje" na pokład. Czasem nie zdąży z niego spłynąć w całości i część jej wpadnie do kokpitu.
Jeszcze gorzej jest, gdy wpłyniemy na falę, dziób i rufa wynurzą się wtedy z wody - nie dość że już nie działają swym wyporem, to jeszcze obciążają kajak zwą masą, całość wyporu musi wtedy wynikać z zanurzenia środkowej części kajaka, co prawda najszerszej jego części, ale też posiadającej... kokpit, do którego od powierzchni wody jest przecież bardzo blisko!
Uwaga! Fartuchy kajakowe szczelnie opięte na kokpitach tylko częściowo niwelują opisywany tu problem. Bywa, że wskakująca na pokład fala nie dostanie się dzięki fartuchowi do kokpitu, ale walnie w piersi kajakarza i... wywali go wraz z łodzią!
Reasumując tę kwestię – bardzo trudno, a wręcz niebezpiecznie pływa się ciężko załadowanymi kajakami po dużych akwenach, nader często – dla uniknięcia dużych fal – trzeba pokonywać jeziora pływając dokładnie po ich obwodzie i to po stronie, z której wieje wiatr, co zawsze jest kolosalnym wydłużeniem drogi. Nader często zbyt wietrzna pogoda całkowicie uniemożliwia przepłynięcie takimi kajakami przez jezioro.
Dobrze... tyle o łącznej masie zabieranego bagażu. Mam nadzieję, że każdy czytający to sam doszedł do wniosku – im mniej i lżej, tym lepiej! Taka bowiem jest prawda, a dotyczy ona nie tylko turystyki kajakowej.
Teraz trochę o trymowaniu (trymie), czyli o rozmieszczeniu tych kilku, a bywa kilkunastu, ba... ponad dwudziestu na wielodniowych spływach kilogramów gratów. Jest taka ogólna rada, by kajak był obciążony równomiernie. Trzeba to jednak rozebrać na proste rady, bo przecież rozpoczynając ładowanie łodzi mamy do upchnięcia masę różnych rzeczy, a każda z nich jest inna.
Najcięższe rzeczy powinny znaleźć się możliwie najniżej – najlepiej wprost na dnie łodzi. Taki wybór, podyktowany zwiększeniem stabilności kajaka nie wymaga chyba uzasadnienia. Te ciężkie bambetle, to zazwyczaj butla z gazem do kuchenki, konserwy w puszkach, wszelkie zapasy w słoikach i butelkach, siekiera (lepiej jej w ogóle nie zabierać!), saperka, bukłak z wodą, worek z masztami namiotowymi i tym podobne. Trzeba jednak te przedmioty umieszczać w miarę równomiernie, by nie zachwiać równowagi poprzecznej.
Im pakunek lżejszy, tym można go umiejscowić wyżej. Tuż pod pokładem znajdą się zatem karimaty, śpiwory, woreczki z zapasową odzieżą i tak dalej.
Najtrudniej jest równomiernie obciążyć przód i tył kajaka, bo wpływ na to mają dwie największe masy - członkowie załogi. Oczywiście, choć to wcale nie dla wszystkich jest takie oczywiste - na tylnym siedzisku siada zawsze osoba cięższa! Resztę obciążenia regulujemy rozmieszczeniem bagaży.
Jest na to wiele sposobów obliczeniowych, ale każdy z nich skomplikowany jak diabli. Ja i moi znajomi nie wdajemy się w takie zawiłości. Ładujemy kajak, jak nam wygodniej, odpływamy od brzegu i pytamy stojących na brzegu – jak to wygląda z boku? Najczęściej okazuje się, że dziób za bardzo „patrzy w górę”. Prosta rada – coś tam ciężkiego przepakować z tyłu do przodu, kolejna przymiarka i koniec problemu. I... hajda na wodę!

[ img ]
Ten kajak jest wyraźnie, choć jeszcze niegroźnie przeciążony w części tylnej, czyli ma... trym na rufie.

Zawsze na początku kajakarskiego życia zabiera się za dużo i za ciężkich gratów. Bo przecież nie trzeba będzie tego nosić na plecach! Wrzuci się do kajaka i "samo" popłynie! Ileż razy słyszy się to na starcie spływów!?
Nie pisałbym tego, gdybym kiedyś tam nie popełniał takich samych błędów. Ponieważ zaś dzisiaj też obserwuję turystyczną młodzież, która robi to samo, powtarzam: im mniej go i lżejszy bagaż, tym więcej radości na spływie i miłych wspomnień po nim, co zostało napisane już na samym początku tego postu!

Mój syn, wraz z którym wspinam się w Tatrach, a niebawem pewnie wrócimy do wspólnego kajakowania, ma takie powiedzonko:
"Sto drobiazgów, z których każdy "nic nie waży", to cholernie ciężki plecak!"
Coś w tym jest.
Nadaje się na motto!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10780
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Staszek70 » Cz, 8 gru 2011, 23:52

Witam panie Zygmuncie , bo chyba taki zwrot będzie poprawny politycznie - hmm tak czytam pana forum i książkę między innymi ( szkoła turystyki kajakowej) i tak sobie gdybam hmm , co z tą wypornością dzieloną na pół . Parę dni temu kupiłem kajaczek po wielu próbach różnych sprzętów i mówiąc krótko padło na Old Town Cayuga 160 . Ujmę to tak - bez ładunku troszkę nadsterowny że się tak wyrażę , ale jak wrzuci się trochę betów to jest ok. , jego max pojemność obciążeniowa to według producenta 168 kg i coś w tym jest bo ja ważę ok. 83-4 kg i kajak jest lekko zanurzony bez bagażu , a żeby zachowywał dobrą nautykę i stabilność to muszę go lekko dociążyć i teraz zasadnicze pytanko - w niedalekiej przyszłości zamierzam dokupić jeszcze jeden kajak , tym razem krótszy konkretnie myślę o Luksha 12 od Necky ot żeby był też na lżejsze pływanko po nieco mniejszych bajorkach i tu mam ćwieka zabitego , bo jak bym podzielił na dwa jego max wyporność , to przy mojej wadze ta łódka po zapakowaniu betów na kilkudniowy spływ po prostu zamieni się chyba w łódź podwodną hi hi hi - kajak ma max załadunek 136 kg , 3,7 m długości i 64,8 m szerokości ( wcześniej była Luksha 14 i to był super stateczek) 12-stką nigdy nie płynąłem więc nic powiedzieć nie mogę , a kajaki od Old Town i Necky najbardziej mi odpowiadają - oczywiście ma pan rację że gdy zbyt wiele betów to kajak toporny bardzo jest i powolny , ale chyba to dzielenie na dwa jego wyporności to chyba za dużo , myślę że 60% wyporności na załadunek jest ok. , przecież ludziska co pływają to nie są sami anorektycy np. kajakiem o max załadunku 140 kg może popłynąć osoba o mojej np. wadze i jeszcze trochę wsadzić w luki - podzielić na dwa hmm to trzeba by goście troszkę ostrugać ? , to tak żartem :smile: swoją drogą to to forum bardzo pomocne jest dla hmm niezbyt doświadczonych turystów kajakowych , pozdrawiam .
Staszek70
 
Posty: 43
Dołączył(a): So, 12 lis 2011, 23:51
Lokalizacja: Brzeziny , Łódzkie

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 9 gru 2011, 00:21

Ja bym do tej poprawności politycznej podszedł może mniej sarkastycznie...
Nie dałem wszak powodów, jak sądzę, by podejrzewać mnie o nadmiar powietrza w... balonie.

Ale do rzeczy...
Są producenci, którzy podają wyporność kajaka jako masę graniczną dla zatapialności, co zresztą dość jasno napisałem, ale są i tacy, którzy podają ją jako rzeczywiście użytkową. Zatem, nie każda wartość wielkości u każdego producenta znaczy to samo. Z drugiej wszak strony utożsamianie przez użytkowników wyporności z ładownością... śmieszy.
Przepraszam, ale to nie moja wina...

A tak przy okazji...
Old Town Cayuga 160 wg opisu na stronie Pro Kajak - Ładowność max: 168 kg
Ładowność, a nie wyporność!
A...Luksha 12 od Necky...
Chyba jednak Looksha...
No i znów... ładowności nie należy mylić z wypornością.

Przyznać jednak muszę, że sam to dość niejasno napisałem w STK.
I to jest już na pewno moja wina - przepraszam.

Jeszcze jedno...
Daj se na luz z tym... "panowaniem", ok?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10780
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Staszek70 » Pt, 9 gru 2011, 18:59

Ok. dzięki hmm no tak wypowiedz dla mnie , może zbyt szybko przeczytane zabrzmiała troszkę niejasno to fakt - co do producentów to masz racje bo niektórzy to wcale nie podają wyporności a tylko max załadunku a i to nie zawsze i ktoś taki jak ja właśnie grzebie po forach żeby się dowiedzieć co i jak bezpośrednio od użytkowników - no cóż moja wiedza na temat kajakarstwa dopiero się zaczęła rozwijać bo choć mam z kajakiem do czynienia i to dosyć długo , to pływałem do tej pory sporadycznie i wiele się jeszcze muszę nauczyć :smile: , pozdrawiam.
Staszek70
 
Posty: 43
Dołączył(a): So, 12 lis 2011, 23:51
Lokalizacja: Brzeziny , Łódzkie

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 9 gru 2011, 19:07

Myślę, że od czasu napisania tamtego mojego tekstu - STK powstała w roku 2005-tym! - sporo się zmieniło i producenci podają teraz już głównie właśnie ładowność, czyli maksymalny ładunek wraz z załogą, który można umieścić w łodzi nie narażając się na zbyt duże ryzyko jej przeciążenia. No i bardzo dobrze, że w tym kierunku to idzie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10780
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Staszek70 » So, 10 gru 2011, 03:13

Żeby się dowiedzieć np. , jaką ma max ładowność Rainbow Laser Expedition to trochę musiałem pogrzebać w necie bo żaden sprzedawca w PL. tego nie podaje a jest ich kilku , a i zagraniczni sprzedawcy - co poniektórzy co prawda to wypisują o tym kajaku w specyfikacji głupoty i jak się sprawdzi np. 3-4 to już nic nie jest pewne i mętlik w głowie pozostaje bo każdy z nich pisze co innego .
Staszek70
 
Posty: 43
Dołączył(a): So, 12 lis 2011, 23:51
Lokalizacja: Brzeziny , Łódzkie

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Staszek70 » So, 10 gru 2011, 03:16

Rozumiem że ciężar kajaka też bierzemy pod uwagę w max załadunku? , a może jednak nie - jak to w końcu jest?
Staszek70
 
Posty: 43
Dołączył(a): So, 12 lis 2011, 23:51
Lokalizacja: Brzeziny , Łódzkie

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Staszek70 » So, 10 gru 2011, 03:24

Czy może to wygląda tak : kajak waży np. 25kg , ma max załadunku 150 kg , kajakarz waży 78 kg , więc dodaje wagę kajaka do swojej i wychodzi 103 kg a reszta co zostaje do stu pięćdziesięciu to maksymalna waga bagażu , czy liczymy tylko swoją wagę i bagaż w tym maksymalnym załadunku?
Staszek70
 
Posty: 43
Dołączył(a): So, 12 lis 2011, 23:51
Lokalizacja: Brzeziny , Łódzkie

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 10 gru 2011, 09:50

Staszek70 napisał(a):Rozumiem że ciężar kajaka też bierzemy pod uwagę w max załadunku? , a może jednak nie - jak to w końcu jest?

:shock:
Staszek70 napisał(a):Czy może to wygląda tak : kajak waży np. 25kg , ma max załadunku 150 kg , kajakarz waży 78 kg , więc dodaje wagę kajaka do swojej i wychodzi 103 kg a reszta co zostaje do stu pięćdziesięciu to maksymalna waga bagażu , czy liczymy tylko swoją wagę i bagaż w tym maksymalnym załadunku?

:biggrin:
To ja proponuję per analogia zastanowić się, co oznacza słowo nośność? Na przykład mostu...? Jest formalna tabliczka przed każdym... prawie. Powiedzmy, że jest na tej tabliczce napisane "30 ton". To jak będziemy to liczyli? Razem z mostem, który waży tak z... 1 000 ton, czy bez niego?
Ja myślę, że słowo ładowność ma swoją precyzyjną definicję.
Wyporność także...
Podobnie zresztą jak... nośność...
I nie należy z tym nic... kombinować. :cool:
Chyba, że... dla... jaj... :roll:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10780
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez jakkajak » Wt, 21 kwi 2015, 15:05

Witam.

Nie znalazłam bardziej odpowiedniego tematu..... Co w przypadku gdy w kajaku 2 osobowym mają płynąc 2 osoby o bardzo zróżnicowanej wadze? Wiadomo, że cięższa z tyłu, ale czy różnica ok 65kg jest dopuszczalna? ;) Chodzi o osoby o wadze ok 120kg i ok 55kg.
Jednodniowy spływ kajakowy, typowo rekreacyjny...
jakkajak
 
Posty: 1
Dołączył(a): N, 19 kwi 2015, 11:21

Re: Wyporność kajaka, ładowność i trymowanie.

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 mar 2018, 15:32

jakkajak napisał(a):...czy różnica ok 65kg jest dopuszczalna? ;) Chodzi o osoby o wadze ok 120kg i ok 55kg.

Witamy Cię Serdecznie.
Nie ma żadnych przeciwwskazań!
A ta sama osoba o wadze 120 kg mogła by usiąść z tyłu i popłynąć tym samym kajakiem sama?
No jasne że by mogła!
No to... życzę miłych wrażeń!
Powodzenia!

PS.: Jakiś czas temu wybrałem się z synem i dwójką wnucząt dwoma kajakami na tygodniowy spływ. Syn tak circa 110 kg, ja około 90, wnuk 30 kg, a wnuczka 21 kg... i żeby było ciekawiej to wnuki się zmieniały w naszych kajakach... Było EXTRA...!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10780
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Kajaki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron