Stępka, kil, falszkil, skeg, miecz...

czyli mokra robota z ofiarami... zadowolonymi

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Stępka, kil, falszkil, skeg, miecz...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 9 wrz 2009, 14:48

Zarówno sam element konstrukcyjny jak i jego nazwy: stępka i kil pochodzą z okresu, gdy głównym budulcem jednostek pływających było drewno. Nazywano tak najdłuższy element konstrukcyjny, zaczynający się na dziobie, biegnący spodem jednostki aż do rufy. Od "kładzenia stępki" na wspornikach zaczynano też budowę jednostki.
Mniejsza o okręty, a nawet jachty...
Kajaki dzisiejsze też miewają "coś" co nazywa się przez analogię kilem i na pewno nie jest to żaden ozdobnik. Począwszy od dzioba na całej długości łodzi aż po rufę wystaje z kadłuba wyraźnie widoczny "grzbiet".

[ img ]

Czemu to ma służyć?
Otóż kil w kajaku ma jedno podstawowe zadanie: utrudniać łodzi samodzielne, naprzemienne odchylanie się od kursu na skutek pociągnięć raz po jednej drugi raz po przeciwnej stronie łodzi. Jednym słowem chodzi o to, by kajak nie "myszkował" nam na boki... nie "tańczył"!
Kil ma miłą cechę także podczas pływania po dużych falach, zwłaszcza gdy "idziemy" lekko im w skos - obojętnie czy fala nadbiega z przodu, czy z tyłu, po jej przejściu kajak z dobrym kilem "sam" prostuje do linii prostopadłej falom.

Szczególnie kajaki morskie mają mocno wystający kil. W końcu, to właśnie na morzach i innych, bardzo dużych akwenach spotyka się największe, najgroźniejsze dla małej łupinki fale.

[ img ]

Mój poprzedni kajak "Skorpion" - zdjęcie powyżej - miał zdecydowanie morski charakter i cudnie pływało się nim po potężnych falach. Wysoko uniesiony i bardzo ostry dziób wbijał się w fale - niektóre wręcz "przebijał" na wylot, jego wyporność przy "nożowym" kształcie powodowała, że "ciął" przebitą falę od dołu do góry, a wysoki kil "prostował łódkę" na każdym przejściu przez kolejną.

No tak, ale gdy przyszło "przeszorować" przez kolejny odcinek płytkiej, a kamienistej rzeczki było już mniej fajnie. Na każdym płytko tkwiącym kamieniu, ponad którym przelatywały bezgłośnie kajaki płaskodenne, mój... zawadzał z rumorem, a na poprzecznych kłodach wręcz pochylał się mocno na boki. No i po sezonie cały spód kila mojego Skorpiona nadawał się do gruntownego remontu...
Pewnie głównie z tego powodu mój nowy kajak nie tylko jest całkowicie płaskodenny, ale ma jeszcze dwa falszkile... podłużne "rowki" wgłębione w dno.

Współczesne kajaki turystyczne przeznaczone na rzeki nizinne posiadają jednak kile. Tyle, że są one stosunkowo niskie oraz po bokach mają dwa zdecydowanie krótsze falszkile, co skutecznie uniemożliwia spore przechyły, gdy napłynie się na poprzeczną kłodę czy zatopioną gałąź.

[ img ]

Powiem szczerze - to takie kajaki najlepiej wybierać na pierwsze spływy zarówno rzekami jak i przez jeziora. Pamiętać jedynie należy, że na bardzo duże fale jeziorowe to one nie najlepiej się nadają. No tak, ale i kajakowi nowicjusze nie powinni wtedy w ogóle "wychodzić" na wodę!
Bez paniki! Duża "bujawka" zwykle wcale nie trwa długo. Wystarczy ją w jakimś zacisznym miejscu... przeczekać, jak radziła ongiś doświadczona życiem... doktor Michalina Wisłocka.

Uwaga!
Funkcje kila w niektórych sztywnych kajakach płaskodennych pełni miecz, a w płaskodennych kajakach pneumatycznych i pontonach tak zwany skeg - zwykle metalowa lub z twardego tworzywa, równolegle do osi łodzi "tnąca" wodę płytka na stałe umocowana pod dnem.

[ img ]

[ img ]
Kajak z wbudowanym skegiem
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10731
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Stępka, kil, falszkil, skeg, miecz...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 mar 2018, 12:50

Miecz - wystająca z dna obłodennego kajaka spora płytka, zazwyczaj metalowa pomaga utrzymać jego stabilność boczną, stanowi spory opór przy przechyłach, ale też pozwala na łatwiejsze utrzymanie kierunku płynięcia (kursu) podczas borykania się z bocznym wiatrem czy sporą, skośną do kierunku płynięcia falą.
Miecz potrafi jednak uprzykrzyć życie kajakarza na płytkich kamienistych rzekach, gdy trzeba wiosłem często zmieniać kierunek płynięcia - rufa kajaka nie może tak łatwo przemieszczać się na boki! A już nie daj Boże cofać kajakiem na takiej rzece, gdy mamy wysunięty miecz!
Dlatego miecze kajakowe mają linki, którymi szybko i sprawnie, jednym ruchem ręki można miecz wysunąć, albo schować w odpowiednie wycięcie w rufie.

[ img ]

Ster kajakowy poza zachowanymi częściowo (nie całkowicie!) zaletami miecza pozwala także na skręcanie kajakiem bez dodatkowych operacji wiosłem. Największą zaletą steru kajakowego to stosunkowo łatwe utrzymanie kursu przy skośnych i bocznych wiatrach oraz prądach wodnych o niezbyt wielkiej sile.

[ img ]

Tyle, że jest to oczywiście bardziej skomplikowane urządzenie niż miecz:
- po pierwsze - wystaje to poza rufę łódki. Ewentualne wsiadanie do kajaka ze sterem na głębokiej wodzie przez rufę jest wtedy prawie niemożliwe...
- po drugie - urządzenie sterowe, to nie tylko sama płetwa, ale i linki poprowadzone aż do przedniej części kokpitu, a z tym się wiążą dwa otwory i stosowne ich uszczelnienie. Jeśli linki przechodzą przez tylną komorę wodoszczelną, to muszą też przechodzić przez gródź, a to kolejne dwa otwory do uszczelnienia i dość kłopotliwe pakowanie luku - trzeba zachować luz, by linki się nie zacinały. Przy "jeździe" po dużej fali ten luz i tak byłby iluzoryczny - zawsze wtedy coś się "złośliwie" poprzemieszcza w luźno spakowanym luku. Ewentualność "zacięcia" się linek sterowych, gdy ster nie jest ustawiony dokładnie na wprost w czasie pokonywania dużego akwenu to koszmarna praca wiosłem przez kilka zwykle godzin!
- po trzecie - sterowanie odbywa się poprzez naciskanie stopami na orczyk sterowy albo pedały podnóżków, a to wiąże się ze zmiennym położeniem stóp i rezygnacją z mocnego zaparcia się kolanami pod pokładem, skutkiem czego mniej się "czuje" całą łódkę.
- po czwarte wreszcie - dla swobodnego operowania sterem potrzebne jest zapewnienie pewnego luzu w okolicach stóp, a to bywa trudne przy ciasnym załadowaniu przedniej części kokpitu. Najczęściej przecież robi się to przez brutalne dopchnięcie gratów nogą!

Dlatego właśnie idąc w kierunku krótkiej, zwrotnej płaskodenki wybrałem kajak z mieczem...!

Uwaga!
Ja nie mam nic przeciwko sterom kajakowym - są na pewno przydatne. Po prostu wolę stabilizujący kajak miecz, a sterowanie wykonuję wiosłem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10731
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Kajaki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron