Jaki kajak turystyczny do celów... własnych?

czyli mokra robota z radosnymi... ofiarami

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Jaki kajak turystyczny do celów... własnych?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 21 lip 2009, 22:06

Plany są konkretne, to przyszła pora na wybór łódki...
Oczywiście polietylen!
Zacząć wypada od skorupy - póki co - Aqua Solo:
[ img ]

Łódka w kolorze żółto pomarańczowym - tak bym chciał.
Gumowy dekiel na luku - konieczny!
Oczywiście gródż!
Na deklu siatka Priona - pasek do dekla zbędny!
Podnóżki koniecznie.
[ img ]

Korek wylewowy i uchwyty na dziobie i rufie.
[ img ]

Miecz... do rozważenia.
[ img ]

Jest akurat do kupienia taki kajak i to w pełnej opcji:
[ img ]

Warte uwagi są dwa falszkile, ale... wgłębione, a nie wystające z dna
[ img ]
Widać je pod siedziskiem...

Jedno, co mi się w nim nie podoba to paskudne kolory.
Trzeba by się wybrać do producenta i dokonać przymiarki.
Skrzydełka - do rozważenia po przymiarce do łódki.

W miejscu siatki torba pokładowa Prijona (mam).
[ img ]

I oczywiście busola (mam).
[ img ]

Rozważyć olinowanie obwodowe puszczone po zaczepach torby pokładowej, siatki i zaczepach nosidełek.
Cumka przednia i tylna (mam).
Fartuch - ponoć mają szyte dokładnie na te kokpity...

Na sprzęt foto i dokumenty beczka Priona 10,4 litra (mam) - sprawdzić, czy wejdzie pod pokład?
[ img ]

Wiosło Galasport Klasic Multicolor - 220 cm, 1060 gramów, pióra asymetryczne 510 x 190 mm skręcone o 75 stopni (mam):
[ img ]

Wózek Ecla (mam) - jeśli trasa wymaga.
[ img ]

Do rozważenia jest jeszcze coś takiego:
[ img ]
Tiwok (DAG), ale to chyba znów byłby zbyt "morski" kajak.

I takie coś:

[ img ]

Ten jest do moich potrzeb prawie idealny kształtem, ale nie ma miecza i jest z jednowarstwowego polietylenu...

Zdecyduję po wizycie u producenta.
Ostatnio edytowano N, 6 gru 2009, 11:29 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 32 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 24 lip 2009, 20:03

Pojechałem, przymierzyłem się do kilku i... zdecydowałem.

Kupuję to cudo:
[ img ]


Gabaryty:
- długość - 3300 mm
- szerokość -700 mm
- waga - 19,8 kg
- wyporność - 270 l
- rozm. kokpitu - 930x500 mm
Wyposażenie:
- składane siedzenie,
- gródź,
- wkręcany korek wylewowy na rufie,
- gumowy dekiel na luku,
- siatka pokładowa,
- podnóżki,
- chowany miecz z olinowaniem,
- miękkie uchwyty na dziobie i rufie.
Skrzydełek formalnie nie ma, ale dolny rant kokpitu jest bardzo fajnie w stosownym miejscu wyprofilowany i da się go mocno "złapać" kolanami.
Zamówiłem go wraz z oryginalnym fartuchem szytym specjalnie dla tego modelu przez firmę Rotomod.
Dorobią mi jeszcze zaczepy na torbę pokładową, ale chyba jednak z tyłu i... finał!

To jest kajak AQUA SOLO francuskiej firmy ROTOMOD w wersji pełnej "mit allem Schikanen" i ze wzmocnionym poszyciem typu SANDWICH. To nawet ładnie wygląda - cały kokpit w środku wygląda tak jak widoczne na zdjęciu oparcie: białe w drobniutkie czarne kropki.

[ img ]

Kolory zewnętrzne w realu okazały się wcale nie takie paskudne jak na zdjęciach. No, może... mniej paskudne, ale i w tym da się znaleźć poważny plus, a nawet dwa:
- łatwiej takim "kamuflażem" niż "jarzeniówą" podpłynąć do jakiegoś ptactwa na odległość strzału... migawką,
- na pewno mniej takie kolory "przyciągają" wszelkie latające, a kąsające...

Rzecz jasna, mój samochód "dostanie" bagażnik dachowy... co już dawno było przewidziane.
Odbieram to wszystko za tydzień 31-go lipca.

Mogę też zdradzić tajemnicę, dlaczego zdecydowałem się na tak mało "rasowy", stosunkowo krótki i dość "dupiasty" kajak?
Po pierwsze - nie potrzebuję wyprawowej supertorpedy - były u producenta i takie, a jakże i to nawet tańsze!
Po drugie - cały kajak waży 20 kilogramów, a tyle to ja sam włożę na bagażnik dachowy mojego samochodu.
Po trzecie - nie widzę potrzeby drugiego, dziobowego luku bagażowego. W 74-litrowy luk plus wodoszczelna torba pokładowa, plus podręczny worek wodoszczelny "wkopany" w dziób plus beczka na sprzęt foto plus to i owo luzem w kokpicie, to ja się spakuję nawet na miesiąc pływania.
Po czwarte - rzadkością jest obecnie bardzo wytrzymała powłoka typu "sandwich" w cenie poniżej 3 500 złotych. A "toto" właśnie ma taką powłokę! I to ostatecznie zdecydowało...
Po piąte - ten miecz przekonuje mnie bardziej niż ster - do kila nie mam zamiaru wracać.
Po szóste - wygodny kokpit pozwala na normalne turystyczne wsiadanie. Czy ja całe życie muszę "wślizgiwać się" jak węgorz do mojego własnego kajaka?
Po siódme wreszcie - Na "morskiej włóczni" ja się już napływałem. Natłukłem się wysokim kilem po kamorach i kłodach ile wlazło. Fakt, z taką "dzidą" przed nosem nawet ponad metrowa fala nie stawiała mi włosów dęba. Pytanie, czy kiedykolwiek jeszcze wybiorę się kajakiem na wodę przy tak dużej fali? Osobiście wątpię. Jakby co, to może wreszcie zacznę zmykać do brzegów przed nadchodzącymi szkwałami, a nie brać się z każdym napotkanym "za bary". Każdy wiek ma swoje prawa...!
Zatem, przyszedł był stosowny wiek i czas na pływanie w pełni turystyczne i rekreacyjne - WRESZCIE...!
Ostatnio edytowano Cz, 27 sie 2009, 15:21 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 5 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 31 lip 2009, 22:21

No, przywiozłem do Łodzi to moje cudo:

[ img ]

I pewnie jutro opiszę, jak bezpiecznie wozić kajaki na dachu samochodu osobowego - dziś padam na uradowaną twarz...
Jutro także będą pierwsze własne testy tego kajaka na wodzie...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 2 sie 2009, 00:18

W Rochnie koło Brzezin pod Łodzią robimy pierwsze próby wodne.

[ img ]
Kuba sam obciąża mój kajak masą równą mnie i całego mojego bagażu spływowego!

[ img ]
Okazuje się, że podniesiony miecz po zwolnieniu linki nie za bardzo chce sam opadać... Nie jest to zaleta! Debatujemy, rozkręcamy, zmieniamy ilość plastikowych podkładek, wracamy do pierwotnej ilości, ale zmniejszamy ścisk śruby... Wreszcie trafiamy na ustawienie prawidłowe - miecz opada swobodnie, ale nie klekoce przy przechyłach bocznych.

[ img ]
Po kilku próbach, gdy miecz działa już bez zarzutu, Kubie także podoba się ten podejrzanie krótki kajak...
Jak widać Kuba będąc dużo wyższy ode mnie nie przesunął na zewnątrz pierścieni na wiośle i trzyma je zbyt wąsko.

Podnóżki działają bardzo dobrze! Przestawianie z długości mojej na znacznie większą dla Kuby, to po kilku próbach, dosłownie moment.
A tak w ogóle to kajak świetnie chodzi na "płaskiej" wodzie. Z podniesionym mieczem jest zwrotny jak baletnica - "słucha" wiosła! Obydwaj z Kubą zgadzamy się co do jednego: na rzece może nie koniecznie, ale na jeziorach z racji fali trzeba mieć zawsze założony fartuch...!

Do zrobienia jest pełne olinowanie, ale wszystkie elementy do niego już mam od producenta.
No i trzeba jeszcze pokombinować z regulacją pochylenia oparcia. To znaczy... trzeba tę regulację po prostu wymyślić i zrobić, bo tak jak jest, nie zadowala nas. Po prostu jest zbyt "leżankowo", co w efekcie końcowym będzie bardzo męczyło. Jest już nawet pewien na to pomysł: klocek prasowanego styropianu o wymiarach 10x8x6 centymetrów zamontowany między oparciem a krawędzią kokpitu za nim jako przewracany zależnie od aktualnych potrzeb... Sposób mocowania też już wykoncepciliśmy. Szukam takiego klocka.

Na końcu się okazało, że jednak tę regulację pochylenia zrobiłem inaczej. Opis tu!

Powoli rodzą się pomysły na wspólne spływy...
Póki co jednak kajak zawisł na hakach, bo za kilka dni obydwaj jedziemy na Gąsienicową z nadzieją na małą ilość... wody.
Ostatnio edytowano So, 19 wrz 2009, 23:10 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Jaki kajak wybrać?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 27 sie 2009, 00:45

Pominę tu kajaki wyczynowe wyścigowe, slalomowe i przeznaczone do różnych gier sportowych typu rodeo czy polo, bo do turystyki one w ogóle się nie nadają. Także kajaki rekreacyjne i tak zwane sit-on-top'y, służące do popływania sobie po niewielkim akwenie i to praktycznie bez żadnego bagażu nie będą nas tu interesowały. Również kajaki typowo wyprawowe, przystosowane do ekstremalnie dużych bagaży powinny przynajmniej na pierwszych spływach pozostać poza naszym zainteresowaniem, bo są po prostu zbyt... drogie.

Kajaki typowo turystyczne są różne: morskie, nizinne oraz górskie. Oczywiście wszystkie one są w wersjach jedno i dwuosobowych.
Czym się każdy z tych typów charakteryzuje?
W jakich sytuacjach który typ jest bardzo dobry, a z jakimi radzi sobie kiepsko?

[ img ]

Morskie: bardzo długie, wąskie, wysokie na przednim pokładzie, z wysoko uniesionym dziobem i posiadają w przekrojach poprzecznych sporo wystający kil wzdłuż całej swej długości - świetnie zachowują się na dużych nawet falach, dobrze utrzymują kierunek nawet przy skośnym ich atakowaniu oraz przy bocznych wiatrach.
Są jednak uciążliwe na płytkich, kamienistych rzekach, bo właśnie ów kil powoduje, że przy osiadaniu na głazach mają nieprzyjemną tendencję do sporego pochylania się na boki. Także ich długość powoduje sporo kłopotów przy ostrym manewrowaniu pomiędzy przeszkodami.

[ img ]

Nizinne: długie, stosunkowo szerokie, dość niskie z dziobem raczej pochylonym w dół. Jeśli posiadają kil na całej długości, to bardzo mało wystający z dna i zazwyczaj także dwa krótsze, symetryczne występy w dnie - dobrze zachowują się na niezbyt płytkich rzekach nizinnych, nieźle radzą sobie z utrzymaniem kierunku przy słabych bocznych wiatrach i niezbyt wysokich falach. Na płytkie i kamieniste rzeki jednak i one niezbyt dobrze się nadają - są za długie, a występy w dnie tych kajaków także przeszkadzają na kamienistych bystrzach.

[ img ]

Górskie: krótkie i wąskie, z dziobem uniesionym, ale stosunkowo płaskim, wysokie - zwłaszcza na przednim pokładzie, ich zupełnie obłe dna świetnie spisują się na płyciznach i przeszkodach, bardzo dobrze manewrują w krótkich skrętach.
Źle zachowują się te kajaki na dużych akwenach, gdzie boczna fala i wiatr zmusiły by do bardzo siłowego wiosłowania dla utrzymania kierunku. Nie należy ich obciążać dużym bagażem.

Wiedząc zatem, po jakich wodach chcemy pływać, warto wybrać stosowny do nich typ kajaka turystycznego. Unikniemy w ten sposób zupełnie zbędnego wysiłku i zdecydowanie zmniejszymy ilość kłopotów.

Co jednak wybrać, gdy planujemy szlak płytkimi, kamienistymi rzekami przepływającymi przez spore jeziora?
Jest i na to rada - rozwiązanie pośrednie. Najlepiej wybrać stosunkowo krótki kajak z niezbyt wysmukłym dziobem oraz koniecznie z zupełnie obłym dnem, ewentualne występy w dnie powinny być w głąb kadłuba, a nie na zewnątrz oraz trzeba wyposażyć ten kajak w sprawnie i szybko wypuszczany oraz chowany miecz. Oczywiście z racji fal jeziorowych należy także zaopatrzyć się w dopasowany do rantu kokpitu fartuch.
Takiego kajaka właśnie potrzebowałem i... kupiłem. Jak doszedłem do takiego akurat wyboru opisuję w innym wątku - http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=1299

[ img ]

Taki kajak oczywiście nie będzie tak fantastycznie sprawował się na dużych falach jak klasyczny "morszczak", ale za to nie będzie nieprzyjemnie czy wręcz niebezpiecznie pochylał się na boki na każdym zawadzonym głazie czy kłodzie oraz zupełnie dobrze manewrował pomiędzy przeszkodami.

Z powyższego wynika poważny wniosek.
Jeśli planujemy spływy o bardzo różnorodnym charakterze, lepiej nie kupować kajaka, a na każdy szlak wybrać w wypożyczalniach odpowiedni typ łodzi. Zresztą, najlepiej w tym względzie doradzą nam właśnie w wypożyczalni, bo mają w tym względzie spore doświadczenie i będą wiedzieli na jaki szlak się akurat wybieramy. Jedno, co trzeba im szczerze powiedzieć, to jakie jest nasze doświadczenie kajakowe? Nie warto wtedy zmyślać...

Praktyczne uwagi o kajakach składanych oraz pneumatycznych zawarłem w książce Szkoła Turystyki Kajakowej, ale osobom potrzebującym pomocy w doborze kajaków na konkretny spływ te informacje będą raczej mało przydatne.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 5 wrz 2009, 13:49

Znalazłem wreszcie czas na założenie relingu.

[ img ]

Jak widać, udało się bez problemu połączyć pod tymi samymi grzybkami reling i linkę miecza. Co prawda, trzeba jeszcze jeden otwór po ściętym nicie zalać silikonem, ale to przecież drobna sprawa.
Widać też, że zarówno torba pokładowa jak i busola pochodzą z węższej łodzi - trzeba będzie wydłużyć zaczepy. Przed sezonem wpuszczę jeszcze rogi siatki pokładowej pod grzybki i... można wodować!

Wymierzyliśmy także wielkość "klocka" pod zbyt odchylone oparcie (8 i 10 centymetrów), bo tak jak jest nie da się pływać na dłuższych dystansach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 5 wrz 2009, 13:57

A jednak...!
Oto fragment z STK dotyczący dylematu: "sztywniak" czy składak?

Rozpoczynając karierę kajakarza najmniej wiemy o kajaku właśnie. Trzeba co nieco wiedzieć o tym, czym będziemy się przemieszczać. W końcu powierzamy siebie i swoje mienie niezbyt okazałej jednostce pływającej.
Pędząc żywot istot lądowych najczęściej spośród wszystkich kajaków oglądamy w telewizji ich odmiany regatowe ale tymi jako zupełnie nieprzydatnymi w turystyce w ogóle nie będziemy się zajmować. Także kajaki wyczynowe do kajakarstwa górskiego nie nadają się do celów turystycznych .
Kajak turystyczny to obecnie najczęściej sztywna skorupa poliestrowa, lub z innego tworzywa, posiadająca jeden dużym lub dwa mniejsze kokpity , w których siedzą zwykle dwie osoby - osada. W kolosalnej większości takimi właśnie kajakami wybieramy się na przejażdżki po akwenach stojących i na spływy.
Trzeba jednak wiedzieć, że istnieją jeszcze inne kajaki turystyczne, nota bene doskonale się do tego nadające. Jeszcze przed drugą wojną światową produkowano w Polsce doskonałe kajaki składane – tak zwane składaki. Produkuje się je i obecnie, ale ze względu na skomplikowaną technologię są nieco droższe od poliestrowych. Ich złożenie wymaga nieco wysiłku myślowego . Wypożyczalnie sprzętu pływającego nie chcą, bądź boją się z nich korzystać. I tu jest pies pogrzebany! Mało kto w ogóle wie o ich istnieniu. A szkoda!
Składak posiada dość rozbudowaną konstrukcję z bardzo mocnych, ale elastycznych listew drewnianych. tę konstrukcję po zmontowaniu – tu potrzebny jest ten pomyślunek, choć instrukcje są dokładne i proste - opina się powłoką z solidnie impregnowanej tkaniny i nadmuchuje kilka dużych, niezależnych (nie połączonych z sobą) komór powietrznych w częściach dennej, bocznej i pokładowej. Praktycznie jest to więc bardzo smukły wielokomorowy ponton z usztywnieniami. Na koniec montażu składa się i umieszcza w kajaku drewniany „ruszt” podłogi, falochrony, montuje oparcia pod plecy, ster i zależnie od wyposażenia: fartuchy kokpitowe a w niektórych modelach także spory żagiel i boczne miecze do żeglowania.
Kajak składany ma bardzo dużo zalet. Po pierwsze jest łatwiejszy w transporcie. Zamiast co najmniej pięciometrowej, podatnej na mechaniczne uszkodzenia „trumny” mamy do przewiezienia tobół o wielkości dużego, ale obłego i odpornego na uderzenia plecaka. Pokrowiec składaka miewa nawet pasy do noszenia na plecach.
Do transportu sztywnych kajaków potrzebne są specjalne przyczepy ze stelażami. Na jeden samochód ciężarowy można zwykle wsadzić nie więcej niż kilkanaście kajaków sztywnych. Dla porównania – na tylnym siedzeniu „malucha” można bez ryzyka zmieścić dwa kompletne składaki. Uwaga, przewożenie sztywnego kajaka na dachu samochodu osobowego bez solidnego bagażnika zwykle kończy się fatalnie dla łodzi, ale dla samochodu też... niestety.
Dodatkowym elementem wyposażenia składaka jest jednoosiowy „wózeczek” niezwykle pomocny podczas przenoszenia zmontowanego już kajaka. Podpina się wen wózek taśmami przy jednym końcu kajaka a drugi unosi ręką i po prostu ciągnie lub pcha doraźną „taczkę”. Przy niezbyt wyboistej drodze może to zrobić jedna osoba – nawet wiotka dziewczyna.
Ze względu na kilka wyżej wspomnianych, oddzielnych i dużych komór powietrznych nawet mocno przedziurawiony i to poniżej linii wodnej kajak składany nie tonie! Wyporność samych tych komór potrafi utrzymać na powierzchni dwie dorosłe osoby. Kajak sztywny , jeśli nie wyskoczymy z niego w takiej sytuacji, zmienia się natychmiast w U-boot’a.
Zwolennicy „sztywniaków” argumentują, że ich ulubieńcy są bardziej odporni na przedziurawienie. Bzdura! W warunkach krajowych rzek i jezior jest wręcz odwrotnie. Kamienie denne, bo to są najczęstsze kolizje w czasie spływów, nie dziurawią grubego i elastycznego (miękkie komory powietrzne!) poszycia składaka. On się po nich ślizga i ze względu na sporą elastyczność także wzdłużną, „ugina się” pod naporem kamienia czy kłody. To kajak sztywny „zawiesza się” na każdej sztywnej przeszkodzie, co grozi wręcz jego złamaniem.
Cały ciężar kajaka, sprzętu i załogi bywa wtedy podparty w jednym małym punkcie – nacisk bywa więc zabójczy dla plastikowej skorupy. Dopiero wpakowanie się w zatopione żelastwa może zaszkodzić składakowi, choć i z tego wychodziłem jak dotąd obronną ręką. Każde poważniejsze uderzenie bokiem kajaka grozi jego pęknięciem. I tu także składaki są bardziej odporne.
Na mocno wzburzonych bystrzach kajak składany lepiej „trzyma się” drogi, bo układa się jakby na wodzie. Przy dużej fali od przodu on najpierw wygina się do góry a następnie ugina w dół i nie trzaska połową dna w następującą po kulminacji fali dolinę. Jeśli w tej dolince znajdzie się płytko zanurzony kamor – kłopoty z kajakiem sztywnym są nie do uniknięcia. W ogóle lepsze utrzymywanie kierunku w porównaniu ze „skorupiakami” dają wspomniane, wzdłużne komory powietrzne. Działają jak sztywne stery wzdłuż całego kajaka. Poprawia to także odporność na gwałtowne przechyły boczne.
Kajak składany tylko w jednym momencie jest mniej odporny od skorupowego. Otóż jego wyciąganie na wysokie brzegi wymaga niemal całkowitego opróżnienia wnętrza z ciężkich bagaży. Aż takiej sztywności to jego szkielet nie ma. Także przenoszenie kajaka składanego wymaga usunięcia bagażu, ale nie jest to kłopot, bo cały bagaż jest w pokrowcu od kajaka i zakładamy go po prostu na plecy jak plecak. Wolę to niż niesienie w rękach skorupy z całym bałaganem w środku.
Skoro już piszę o takich drobiazgach, to warto wiedzieć, że wyjęty ruszt podłogowy składaka jest wręcz fantastycznym miejscem do siedzenia przy namiocie. Kiedyś nawet spałem owinięty w koc na tym ruszcie. Twardo było, ale nie zmarzłem od ziemi.
Ewentualna naprawa uszkodzonego poszycia kajaka składanego jest nieporównywalnie łatwiejsza niż skorupy poliestrowej. Wystarczy wysuszyć poszycie i przykleić łatę łatwo dostępnym, szybko łączącym klejem elastycznym. Kto choć raz podczas spływu naprawiał „skorupiaka” i babrał się w śmierdzących żywicach, przyzna mi rację.
Zagorzali wodniacy twierdzą więc nie bez racji, że sztywna skorupa jest zdecydowanie gorsza od elastycznego składaka. Absolutnych maniaków kajaków pneumatycznych, tak zwanych „dymaków” jest za to zdecydowanie mniej.
Kajak pneumatyczny jest podobny do klasycznego składaka, tylko nie posiada drewnianego szkieletu. Jego komory pneumatyczne są tak pomyślane, by nadać mu wystarczającą sztywność. Nie są to złe kajaki, ale raczej na spokojniejsze wody i mniejsze ilości bagażu niż na wielodniowych spływach. Poza tym ich wątpliwa „przewaga” nad składakami bierze się głównie z dość powszechnej niechęci do dokładnego zmontowania drewnianego stelaża.
Jest coś na rzeczy, bo w trakcie montażu składaka trzeba bacznie strzec wielu drobnych części przed zgubieniem w zwykle bardzo trawiastym miejscu montowania sprzętu. Brak choćby jednej nakrętki motylkowej może mieć smutne konsekwencje na wodzie.
Niedoświadczeni wodniacy, a zwłaszcza nie umiejący pływać lub kiepsko pływający przedkładają kajaki sztywne ponad składakami z jeszcze jednego, dość prostego powodu. Oni po prostu boją się wody i potrzebują dużo swojego własnego zaufania do łódki, która ma ich przed tę wodą ochronić. Jest oczywistym, że sztywniejsza konstrukcja wzbudza większe zaufanie. Że jest to absolutnie błędne przekonanie, wykazałem chyba wystarczająco.
Wszystkie wyżej wspomniane kajaki produkuje się w wersjach dwu oraz jednoosobowych. Oczywiście jednoosobowe są o wiele mniej powszechne, bo mniej przydatne. Relacja ceny łódki na jednego płynącego jest dla „jedynek” wyjątkowo niekorzystna.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 19 wrz 2009, 22:12

No i wszystkie "drobiazgi" zostały załatwione:
- silikonem zalałem zarówno ten mały otworek jak i od środka obie nowo osadzone śruby grzybków. Tak ad wsiakij pożarnyj słuczaj...
Jeszcze tylko "kostka" oporowa za oparciem siedziska...
Na zimę dostanie jeszcze "koszulkę" ze strechu.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 26 wrz 2009, 15:33

Kajak został dziś owinięty szczelnie w dwie warstwy strech'u, zawisł na haku i tak sobie powisi do wiosny.
Klocek dystansowy za oparciem zrobię w międzyczasie, a zamontuję w kajaku wiosną.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » Śr, 14 paź 2009, 08:40

Witam. Skoro o kajakach, to jestem po zakupie Prijona Touryak.... Trochę obawiam się że jest zbyt długi na rzeki...., ale jego pakowność, materiał z którego jest zrobiony, no i głównie cena (udało mi się go kupić taniej, bo był kajakiem testowym) spowodowały, że zdecydowałem się na ten model. Do tej pory pływałem kajakami wypożyczanymi na spływy 7 - 12 dniowe. Zawsze były to kajaki 2 osobowe choć pływałem w nim sam. Dwójka pozwalała na zapakowanie się bez problemu a poza tym jedynek wypożyczalnie raczej (??) nie oferują. Przynajmniej tam gdzie ja wypożyczałem.
Mój nowy kajak wygląda na solidnie zbudowany i...... jest "ładny" :lol: a i firma powinna gwarantować dobrą jakość. Główny niepokój budzą gabaryty (długość) Touryaka, chociaż dwójki którymi pływałem miały podobne wymiary.
Mam nadzieję, że mój sprzęt sprawdzi się na rzekach takich jak Brda, Wda itp. Co sądzicie o tym sprzęcie?
Pozdrawiam
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 14 paź 2009, 10:04

gruby napisał(a):...jestem po zakupie Prijona Touryak....

[ img ]
Parametry:
Długość - 470cm
Szerokość - 63cm
Waga - 27kg
Wymiary kokpitu - 92x45cm
Pojemność - 440l
Ładowność - 150kg
Komory bagażowe - 50l, 125l
Cena zależna od wielu czynników - od 4850,00 zł do 1523,00... €

gruby napisał(a):Mam nadzieję, że mój sprzęt sprawdzi się na rzekach takich jak Brda, Wda itp. Co sądzicie o tym sprzęcie?

Sprawdzi się z pewnością, ale... droższych nie było?
Oczywiście, nie moja sprawa, ale aż tak wyprawowy kajak na tak łatwe rzeki...?
Długość, to jeszcze pryszcz, choć będzie przeszkadzać z pewnością, ale on sam waży 27 kilogramów! Nawet na takich "samograjach" jak Brda i Wda kilka przeniosek jest!
W pojedynkę z takim klockiem"...?
Daj Boże zdrowie!
Według mnie, jak na "jedynkę" duża przesada w czterech ważnych parametrach:
- długość - 4,7 m,
- kubatura luków - 175 litrów przy dopuszczalnej ładowności kajaka 150 kg... tylko!,
- ciężar pustej łódki - 27 kg,
- cena "wyjściowa" - 4 890 zł
i... poważny brak - to jest kajak jeziorowo morski, ale bez kila i bez miecza!
Nawet jeśli założysz do tego ster (bagatela - 600 złotych!), mało to poprawi sytuację przy tej długości, "wysokim" dziobie i płaskim dnie.
Niestety, wszystkie kłopoty z utrzymaniem kursu przy skośnym wietrze lub fali będziesz musiał załatwiać wiosłem.
Sorry, że tak sceptycznie, ale pytałeś, to odpowiadam, a obie wymieniane rzeki znam i to doskonale od wielu lat]. Ten kajak też znam, rozważałem i z pewnością mógłbym uzyskać poważny upust zwłaszcza o tej porze roku.

Teraz, jesienią jest rzeczywiście najlepsza pora na kupowanie kajaków, zwłaszcza tych z "wyższej" półki - wystarczy nieco "pomarudzić" i upust od razu okazuje się... ciekawszy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » Śr, 14 paź 2009, 16:03

Droższe były :biggrin: , ale właśnie jedną z przyczyn dla których kupiłem Touryaka, była jego cena - 3500 zł + przesyłka 200 zł + ster i faruch 300 zł. Cena była zachęcająca a i stan kajaka i akcesoriów bez zarzutu.
Trochę zmartwiłeś mnie opisem właściwości tego kajaka, bo sądziłem, że jest to sprzęt, który sprawdzi się w każdych warunkach, wyłączając może rzeki górskie. W opisie kajaka jest napisane, że nadaje się on do pływania rzekami. Tym się również zasugerowałem Nie mam doświadczenia jeżeli chodzi o kajaki 1 os., bo jak pisałem pływałem do tej pory dwójkami sam. Rzeki Brda i Wda "rzuciłem" przykładowo. Oczywiście zainteresowany jestem różnymi rzekami..... Czy montować mam ster na rzeki?
No cóż, kajaka już oddać nie mogę, mam nadzieję, że nie będzie z nim tak źle :sad:
Pozdrawiam
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 14 paź 2009, 16:28

gruby napisał(a):kupiłem Touryaka, była jego cena - 3500 zł + przesyłka 200 zł + ster i faruch 300 zł.

Ależ mnie nic do tego...!
Prawda jednak jest taka, że za polietylenowy kajak równie renomowanej firmy, dokładnie tej samej klasy, tak samo wyposażony (bez fartucha = 120, 160 zł) i to "nówka sztuka nie śmigana" płaci się normalnie nie więcej niż 2 000 złotych, a teraz na jesieni 1 500, 1 600... Przykładem i to doskonałym jest "Tiwok" francuskiej firmy DAG.
[ img ]
gruby napisał(a):Trochę zmartwiłeś mnie opisem właściwości tego kajaka, bo sądziłem, że jest to sprzęt, który sprawdzi się w każdych warunkach, wyłączając może rzeki górskie. W opisie kajaka jest napisane, że nadaje się on do pływania rzekami.

No przecież każdym kajakiem można pływać po każdych wodach, byle wyporność była wystarczająca. Typów kajaków jest od cholery, a każdy z nich przeznaczony jest głównie na określone wody, co wcale nie oznacza, że na innych od razu... utonie. Inna sprawa, że co się człowiek uszarpie wtedy, to... jego. Ja także pływałem po kamienistych rzeczkach Scorpionem i... jakoś żyję. Głównie ucierpiał... kajak.
gruby napisał(a):Nie mam doświadczenia jeżeli chodzi o kajaki 1 os.

No, to go nabierzesz. Każdy dziś doświadczony, kiedyś zaczynał zbierać te doświadczenia, nie? A z "jedynkami" jest akurat tak, że dopóki sam w coś takiego nie wsiądziesz, doświadczeń nie zbierzesz, bo... skąd?
gruby napisał(a):Czy montować mam ster na rzeki?

A czemu nie montować?
Przecież siedząc w kokpicie jednym pociągnięciem linki ten ster się opuszcza do wody i tak samo łatwo wyciąga i układa na pokładzie. Kłopot jedynie w tym, by nie zapomnieć na płyciznach najpierw podnieść ster, a dopiero później cofać łódką.
Z mieczem kajakowym byłby dokładnie taki sam problem, aczkolwiek to nieznaczne przesunięcie miecza do przodu w stosunku do posadowienia steru ma bardzo duże znaczenie dla poprawienia stabilności kajaka i jego kursu.
Ostatnio edytowano N, 6 gru 2009, 01:08 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » Śr, 14 paź 2009, 18:08

Napisałem ile kosztował, bo po co poruszać się w sferze: tanio, drogo, okazyjnie itp..... nie ukradłem go więc nie mam się czego wstydzić.
Tiwok którego pokazałeś jest interesujący, ale nie widziałem go w żadnej ofercie. W ogóle wybór w internecie jest dość ograniczony i nie ma ofert "okazyjnych", przynajmniej ja nie natknąłem się na takie. Nie mieszkam w zbyt "wodnym świecie" i nie ma w pobliżu żadnych tego typu sklepów ani wypożyczalni sprzętu wodnego więc niestety nie miałem możliwości porównania ani wpasowania się do kajaka nawet na sucho
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 14 paź 2009, 18:26

gruby napisał(a):Napisałem ile kosztował, bo po co poruszać się w sferze: tanio, drogo, okazyjnie itp..... nie ukradłem go więc nie mam się czego wstydzić.

Ależ.... masz całkowitą rację.
gruby napisał(a):Tiwok którego pokazałeś jest interesujący, ale nie widziałem go w żadnej ofercie. W ogóle wybór w internecie jest dość ograniczony i nie ma ofert "okazyjnych", przynajmniej ja nie natknąłem się na takie.

Nie żartuj sobie...!
A co to jest?
http://www.allegro.pl/item762097915_aquarius_tiwok_nowy_kajak_kajaki_najtaniej.html
albo to:
http://www.allegro.pl/item759055300_kajak_polietylen_klasyczny_z_lukiem_lekki_gw_new.html
i kolejny:
http://www.allegro.pl/item780578996_kajak_baltica_nowy_od_producentaglobalgroup_kajaki.html
Te oferty "wiszą" na Allegro na stałe i od dawna.
A oferty okazyjne...?
No przecież ja mole "Solo" właśnie kupiłem na skutek oferty wyprzedażowej w Allegro! Z ceny 2 880 zostało 1 880...
Opis tego kajaka i szczegóły "wożenia" się z moim zakupem masz na górze wątku.
W ogóle jeszcze mają jakieś końcówki tych Solo - http://www.allegro.pl/item784397923_promocja_aqua_solo_nowy_kajak_kajaki_super_cena.html - jeszcze tańsze, ale to nie są "sandwiche", a z pojedynczego polietylenu. Nota bene... dokładnie takiego samego jak Twój Touryak.
gruby napisał(a):Nie mieszkam w zbyt "wodnym świecie"...

No, ja za to mieszkam w Łodzi, która jak powszechnie wiadomo leży nad siedmioma rzekami, każda płynąca... kanalizacją łódzką...
gruby napisał(a):Nie mieszkam w zbyt "wodnym świecie" i nie ma w pobliżu żadnych tego typu sklepów ani wypożyczalni sprzętu wodnego więc niestety nie miałem możliwości porównania ani wpasowania się do kajaka nawet na sucho

A jest w ogóle takie miejsce w tym kraju?
Kurcze! Jak się wpisze w Google "spływ" i poda nazwę swojego miasta, to zazwyczaj nie dalej jak 30 kilometrów jest już jakaś wypożyczalnia kajaków...
Sklepy kajakowe
Gdzie Ty mieszkasz?
Ostatnio edytowano Śr, 14 paź 2009, 19:23 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » Śr, 14 paź 2009, 19:21

Mieszkam w okolicach Wrocławia. Niedaleko ode mnie płynie nawet rzeczka nadająca się do spływu na odcinku Mietków (zalew) - Wrocław. Jeszcze jednak nie miałem przyjemności nią spłynąć Są oczywiście wypożyczalnie we Wrocławiu, ale jedynek raczej nie ma .... Nie jestem pewien. Jest firma Rokana we Wrocławiu, która jest pośrednikiem ProKajaka, ale niestety nie ma możliwości przymierzenia się do kajaka który by mnie interesował, bo jak mówią są ograniczeni powierzchnią sklepu a raczej jej brakiem. Nie ma miejsca gdzie człowiek mógłby zobaczyć kilka , nie mówiąc kilkanaście kajaków w jednym miejscu i dopiero wtedy wybrać. Może jakieś targi sprzętu sportowego?
Propozycje z Allegro które podałeś widziałem i nawet poważnie myślałem o Tiwoku. Porobiło się jednak tak, że kupiłem jednak co innego niż pierwej zamierzałem...... Zadziałał impuls, przypadek i to że zadzwoniłem właściwie po informacje a okazało się że mają do sprzedania kajak taniej .... i go kupiłem. Zaważyło również to, że polietylen w Prijonie jest lepszy(?) grubszy, mniej podatny na odkształcenia. Ale to informacje, które uzyskałem na zasadzie plotek...
Tiwok, który wcześniej wkleiłeś różni się ode tego na Allegro. Czy jest to po prostu zbieżność nazw?[/b]
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 14 paź 2009, 19:38

gruby napisał(a):Są oczywiście wypożyczalnie we Wrocławiu, ale jedynek raczej nie ma .... Nie jestem pewien.

http://www.mmwroclaw.pl/5489/2009/8/20/kajakiem-po-odrze?category=news - ja bym to sprawdził...
gruby napisał(a):...że polietylen w Prijonie jest lepszy(?) grubszy, mniej podatny na odkształcenia. Ale to informacje, które uzyskałem na zasadzie plotek...

Żaden jednowarstwowy polietylen nie ma szans porównania wytrzymałości z "sandwich'em" i to zdecydowało o moim zakupie, bo nie wykluczone, że jeszcze trochę potłukę się i łódkę po "białej wodzie".

[ img ]
Na tym zdjęciu widać, że kajak jest w środku biały tak naprawdę to... biało biało szary (dużo soli, mało pieprzu!), a nie w kolorze takim jak z zewnątrz - to jest właśnie ta druga wewnętrzna warstwa twardego polietylenu.
[ img ]
A to jest także Solo, ale bez sandwich'a.

gruby napisał(a):Tiwok, który wcześniej wkleiłeś różni się ode tego na Allegro. Czy jest to po prostu zbieżność nazw?[/b]

To jest ten sam Tiwok firmy DAG, ale jeden ma na pokładzie beczki Prijona, a drugi ich nie ma. No i są w innym kolorze. Różnice w olinowaniu biorą się stąd, że ten całkowicie żółty wziąłem wprost ze strony DAG'a - on tam jest odrobinę droższy, ale sprzedają go z 5-cio letnią gwarancją.

[ img ]
[ img ]
To też jest Tiwok DAG'a - dokładnie w tej postaci sprzedawany jest w Polsce.

A tak przy okazji...
Wszystkie bez wyjątku kajaki polietylenowe mają jeden feler, o którym nie informują sprzedawcy - ich pokłady z czasem "siadają", zwłaszcza jeśli kajak przechowywany jest w miejscu ciepłym. Dlatego, do dłuższego przechowywania należy wstawiać pod pokład w okolicy "kolanowej" klocek styropianowy - ten sam, który jest zawsze w opakowaniu importowym!
Równie dobrze można wziąć kawałek zwykłego styropianu (takiego od izolacji budynków!), przyciąć go i wcisnąć. On rzeczywiście powinien być lekko wciskany!
Oczywiście na przechowywanym kajaku nie należy kłaść niczego ciężkiego, ani w żadnym wypadku nie układać kajaków jeden na drugim.
Ostatnio edytowano Pn, 23 sie 2010, 17:04 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 4 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » Śr, 14 paź 2009, 21:21

Właśnie myślę co by tu skonstruować w garażu do podwieszenia kajaka pod sufitem.... Na razie nie mam koncepcji. Podjadę może do Castoramy i przyjdzie mi jakiś pomysł do głowy.
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 14 paź 2009, 21:35

Jeśli w suficie da się osadzić kołki rozporowe, to najlepiej cztery haki pętlowe i dwa kawałki mocnej linki. No i kajak warto owinąć strech'em - też do znalezienia w "kaście-z-ramą".
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » Pt, 23 paź 2009, 21:42

Witaj Mundek. Mam na dzieję, że mogę tak się do Ciebie zwracać. We wcześniejszym Twoim wpisie "wkleiłeś" wózek do transportu łódki. Przy przenoskach ideale rozwiązanie. Ale w jaki sposób transportujesz wózek na kajaku?
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 23 paź 2009, 22:31

Witaj, witaj...
Opiszę Ci sposób na wsadzenia wózka do kajaka:
1. przy obydwu osiach odpinam zawleczki-agrafki i zdejmuję kółka,
2. składam podpórkę - tak naprawdę, to ja tę podpórkę odłączyłem i w ogóle jej nie używam,
3. składam ramę wózka na płask,
4. wkładam kółka w sam dziób kajaka - ułożone jedno na drugim wchodzą bardzo głęboko. W kajakach bez luku przedniego warto przewlec przez kółka linkę, bo może być problem z wyciągnięciem ich z dziobu.
5. złożoną ramę wkładam do luku wodoszczelnego i... zapominam o wózku.
W tym kajaku mam luk z olbrzymim wejściem, ale poprzedni mój kajak miał zakręcane, dużo mniejsze holty i też nie było żadnych problemów z wsadzeniem tam ramy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » So, 24 paź 2009, 08:09

Nie pomyślałem o tym, że można bezproblemowo zdejmować kółka. Przy moim 27 kilogramowym kajaku + ładunek, raczej skuszę się na wózek. Nie cierpię przenosek! Wypakowywania wszystkiego, pakowania na nowo.... Wózek ułatwi sprawę
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 24 paź 2009, 09:14

gruby napisał(a):...Wózek ułatwi sprawę

Zdecydowanie!
Ostatnio edytowano So, 24 paź 2009, 10:31 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 2 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » So, 24 paź 2009, 10:06

W tym roku spływałem rzeką Gałują (Łotwa). Na odcinku 170 kilometrów ani jednej przenoski :biggrin: Szkoda, że nie miałem jeszcze swojego kajaka. Mógłbym go tam "rozdziewiczyć" Rzeka szeroka, łatwa, tereny piękne i aż do samego Bałtyku. Tyle że kawał drogi.
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 24 paź 2009, 10:18

gruby napisał(a):Szkoda, że nie miałem jeszcze swojego kajaka.

Bo dobre pomysły poznaje się właśnie po tym, iż żałujemy, że wpadliśmy na nie... zbyt późno.

Poza tym wózek rozwiązuje jeszcze jeden problem samotnej osady: przenosząc graty na raty zawsze ryzykujemy, że coś może "wsiąknąć" z czyjąś samorzutną, a życzliwą... pomocą. W bardziej ludnych miejscach wcale nie jest to obawa bezpodstawna.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » So, 24 paź 2009, 11:13

Zgadza się. A i na kajaki trzeba uważać. Słyszałem nawet, że są tacy, którzy specjalizują się w kradzieży tego sprzętu.
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 24 paź 2009, 13:24

gruby napisał(a):...Słyszałem nawet, że są tacy, którzy specjalizują się w kradzieży tego sprzętu.

Jak to teraz mówi młodzież...?
"Jest ryzyko, jest zabawa!"
Ja bym jednak problemu nie demonizował...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » So, 24 paź 2009, 22:09

Witam ponownie. Mam pytanie: do czego służy w kajaku olinowanie? Rozumiem przydatność siatki, cumki, "nosideł".... ale po co linka biegnąca dookoła kajaka?
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 25 paź 2009, 02:10

gruby napisał(a):Rozumiem przydatność siatki, cumki, "nosideł".... ale po co linka biegnąca dookoła kajaka?

A do czego przypniesz tę siatkę, torbę pokładową, busolę?
To się właśnie przypina do relingu. Oczywiście można wiercić pokład i robić stałe zaczepy, ale czasem trzeba inaczej "zagospodarować" pokład i te uchwyty mogą nie pasować rozstawem - reling jest po prostu wygodniejszy, bardziej uniwersalny.
Poza tym reling jest bardzo przydatny choćby do przytrzymania kajaka przy pomoście, albo wtedy, gdy na wodzie obok siebie stają dwa lub więcej kajaków - mokry pokład jest bardzo śliski!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10802
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez gruby » N, 25 paź 2009, 10:58

No tak.... Skoro pytam to następne pytanie :biggrin: :
Co robisz z wiosłem gdy nagle musisz wyskoczyć z kajaka do wody. Gdy wiosło położy się w poprzek kajaka, np na kokpicie, to można je zgubić. Najlepiej byłoby je położyć wzdłuż kajaka, nie zahaczałoby ono wtedy o żadne chabazie. Jak rozwiązujesz taką sytuację?
gruby
 
Posty: 18
Dołączył(a): Śr, 14 paź 2009, 08:10

Następna strona

Powrót do Kajaki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

cron