Kijowe życie...

Turystycznie, rekreacyjnie, odchudzająco, leczniczo i pod każdą inną postacią...

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Kijowe życie...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 13 maja 2008, 17:29

2008.05.13 Na kijkach chodzę od 35 lat. Tyle, że oczywiście nie codziennie - latem częściej, zimą dużo rzadziej. Po przeprowadzeniu się na powrót do Łodzi nawet trochę je zarzuciłem. Używam kijków nadal, ale raczej sporadycznie, wręcz okazjonalnie, po górach, na jakichś dłuższych wypadach za miasto... Skutek nie dał na siebie długo czekać... kilka kilogramów przybyło.
Ani myślę się na to godzić!
Założyłem ten wątek, by każdy mógł poobserwować, jak do czynnego "kijkowania" wraca przyciężkawy facet w wieku grubo ponad balzakowskim...
Nie przewiduję tu dyskusji. Gdyby jednak była taka potrzeba, proszę założyć nowy wątek i pytać o każdy najdrobniejszy nawet szczegół.


Wątek poświęcony wszystkiemu o kijkach... prawie

Mieszkam na skraju Starych Bałut i Żubardzia w rejonie Komendy Wojewódzkiej Policji - środek miasta, kilkanaście minut pieszo od Placu Wolności. Da się tu łazić na kijach...?
Oczywiście, że się da i to wcale nie po asfaltach i betonach. Wynalazłem sporą zatrawioną pustkę, gdzie w upalne dni mnóstwo ludzi biwakuje na kocach, a codziennie wieczorem "psiarze" i ich pupile odbywają swe spotkania...

[ img ]

Zrobiło się ciepło, więc i mnie to zmobilizowało. Przemierzyłem sobie takie fajne kółeczko - 750 metrów. Mogło by być większe, ale na początek wystarczy.
Dwie godziny po obiedzie przebrałem się i... do roboty.
Pierwsze kółeczko 6 minut 51 sekund... nie jest źle! Podejrzewałem, że będzie gorzej. Dołożyłem jeszcze trzy takie i jedno już na spokojnie spacerkiem. Razem 39 minut.
Na nogach miałem sandały trekkingowe. Nie jest to najlepszy pomysł, ale przynajmniej chłodno w stopy. Złapałem oczywiście jakiegoś kamyczka pod lewą stopę, ale obyło się bez problemów.
Plecy mokre, więc zmykam do domu. Zobaczymy, czy jutro nie będzie kłopotów ze wstawaniem? Na wszelki wypadek trochę przedłużam ciepłą kąpiel...
No i zważyłem się - 87 kilogramów. Zgroza!
Ostatnio edytowano Pt, 23 sty 2009, 18:55 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 10 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.14

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 14 maja 2008, 15:45

*
9:40 - Wstawanie odbyło się bez żadnych problemów, ale pod lewą stopą jest mały pęcherz - skutek sandałów i kamyka...
15:45 - Zakładam normalne buty do lekkiego trekkingu - te z okładki książki, bo pęcherz jednak doskwiera. W tych butach w ogóle go nie czuję. Cztery "kółeczka" - 26:02,45 (6:30,61) i jeszcze jedno spacerkiem. Razem 36 minut. Chyba z wydolnością nie jest źle. Najważniejsze, że pierwszego dnia nie przegiąłem. Oby tak dalej. Zobaczę za miesiąc, co się stanie ze zbędnymi kilogramami...
Jeśli nadal będzie tak słonecznie, trzeba pomyśleć o czymś na głowę - co najmniej bandama albo buff, by pot nie spływał do oczu. Bez pełnych okularów słonecznych nie da się chodzić, a wycieranie oczu pod okularami skutecznie wybija z rytmu marszu.
W porównaniu z moją ulubioną drogą marszową na Wybrzeżu, tu jest zupełnie płasko, nie ma kawałków kopnego piachu i w ogóle nie ma drzew - cała trasa na otwartej przestrzeni. Jeden plus, że tu na pewno nie będzie komarów.

[ img ]

Znalazłem ocienione rozszerzenie "kółeczka", ale jest tam stumetrowy odcinek asfaltu trudny do ominięcia po nie koszonych, kępiastych trawach i krzaczorach - łatwo o kontuzję. Na razie nie będę tamtędy chodził.
Ostatnio edytowano Śr, 11 cze 2008, 20:09 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 13 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.15

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 15 maja 2008, 16:25

*
16:20 Cztery kółka - 25:42,54 (6:25,64)... nieźle. Kółka spacerowego już nie kontroluję czasowo...
Zaczynam odtwarzać nawyk odpychania się palcami stóp. Nie za dobrze to idzie - muszę się cały czas na tym koncentrować. Za kilka dni powrócę do niskich butów i to powinno ułatwić obszerną pracę w stawie skokowym.
Reszta techniki ruchu jakoś szybko wróciła "na swoje dawne miejsce". Rotacji bioder jeszcze nie wznawiam, bo to znacznie dalsza sprawa.
Jest mordercze słońce - chyba trzeba pomyśleć o marszach późniejszą porą...
Ostatnio edytowano Cz, 22 maja 2008, 17:47 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 3 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.16

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 16 maja 2008, 15:52

*
15:42 Cztery kółka 24:56,00 (6:14,00) - chyba przegiąłem, ale to się okaże... jutro. Odepchnięcia palcami są już niezłe...
Jakiś mijany brzdąc zapytał mnie dziś: Czy wybiera się pan w góry...?
Rzecz jasna, nie odpowiedziałem, bo gnałem na wyścigi ze... stoperem.
Jakież to inne czasy. Dziesięć lat temu w idąc w Tatrach z kijkami wzbudzałem sensację. Dziś w robotniczym mieście czterysta kilometrów od Tatr kijki są odbierane przez pięciolatka jako przygotowanie do wyprawy w góry. Idzie ku lepszemu...
22:30 Na wszelki wypadek przesmarowałem nogi
Końską Maścią Forte...
Ostatnio edytowano Wt, 27 maja 2008, 17:54 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 4 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.17

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 17 maja 2008, 17:21

*
17:08 Cztery kółka - 24:54,53 (6:13,63). Jest dobrze. Jednak nie było przegięcia. Od dziś zacząłem chodzić w niskich "podejściówkach" i od razu wrócił nawyk odepchnięcia palcami. Już nie trzeba ciągle o tym myśleć.
Dobrze, że wczoraj przesmarowałem nogi tą maścią. Dziś też będę smarował...
Ponieważ jutro ma mocno padać, więc zrobię dzień przerwy. Potem w poniedziałek towarzysko lajtowe kijki na Wybrzeżu i we wtorek znów "odpust".
Wygląda na to, że od środy trzeba robić po pięć kółek.
A kto obiecywał, że będzie lekko...?
Ostatnio edytowano Cz, 22 maja 2008, 17:48 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 2 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.18

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 18 maja 2008, 20:28

*
Dziś w Łodzi leje "równo", więc odpuściłem.
Otrzymałem na priv prośbę o radę, bo ktoś po pierwszym dniu z kijkami "umiera" na bóle łydek...
A przecież tuż obok jest bardzo ważny wątek - Kondycja - jak o nią zadbać?
Bez rozsądnego przygotowania kondycyjnego to każdy będzie "umierał"...
Choćby tylko tygodniowe ale codzienne kółka stopami i już będzie w miarę dobrze.
No, może nie dobrze, ale na pewno mniej boleśnie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.20

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 21 maja 2008, 12:26

*
Wcale nie próżnowałem w ten poniedziałek.
Późnym wieczorem nagraliśmy w Radio Gdańsk audycję o czynnym spędzaniu czasu - http://skibicki.pl/mp3/weekend.m3u
Na antenę poszło to wieczorem we wtorek.
Zachęcam zarówno do wysłuchania jak i do ruszenia się z domu.

Kiepska pogoda wcale nie musi być przeszkodą - najczęściej bywa jednak... wymówką.
Ostatnio edytowano N, 15 cze 2008, 09:38 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.21

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 21 maja 2008, 16:39

*
Niestety leje wściekle i jest nieprzyjemne zimno. Kolejny dzień muszę odpuścić. Trochę za duża ta przerwa... Trzeba będzie jednak zacząć od czterech kółek. Trudno. Lepsze to niż zbędne ryzyko przeziębienia się.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.22

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 22 maja 2008, 17:42

*
17:35Wreszcie przestało lać i o dziwo, nie ma błotnistych kałuż
Pięć kółek 30:47,85 (6:09,57) - aż się zdziwiłem, że tak dobrze, bo przerwa była o cały jeden a może i dwa dni za długa. Gdyby był jeszcze jeden dzień przerwy trzeba by zaczynać znów od czterech kółek...
A może to kółko jednak jest mniejsze niż 750 metrów...?
Trzeba to sprawdzić.
Jest dużo chłodniej i marsz mniej "dusi"
Ostatnio edytowano N, 25 maja 2008, 20:36 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.23

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 23 maja 2008, 17:19

*
Trochę mi się nie podoba ta wzrastająca ilość kółek. Po dokładniejszym zmierzeniu okazało się, że to moje ma 705 metrów - za miesiąc trzeba by robić dziewięć takich. Bez sensu. Wymierzyłem większe, takie kilometrowe...
17:12 Cztery kilometry 34:55,40 (8:43,85)... tak sobie.
Wypatrzyłem jeszcze większe kółko i dziś wieczorem albo jutro rano wymierzę je. Najlepiej gdyby miało półtora kilometra.
20:57 Znalazłem kółko dokładnie półtorakilometrowe - mierzone "dwukrokiem". Ani krzty utwardzenia, tylko udeptane ścieżki i jakieś 150 metrów litej trawy - sam wydepczę. Są dwa kawałki ocienione i jak na warunki łódzkie nieco w dół i w górę. Odrobinę...! Od jutra zaczynam tam chodzić. Chyba zacznę od trzech...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.24

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 24 maja 2008, 17:03

*
16:55 Kółko półtorakilometrowe jest zupełnie dobre.
Trzy kółka 40:59' - mogło być lepiej, ale przytrafił się wypadek.
Jest tam może pięćdziesiąt metrów dość twardej ścieżki pokrytej drobnymi patyczkami, grubymi zrębkami i jakieś korzenie tam wystają. Ścięto trzy wielkie topole i takie drobiazgi po prostu pozostawiono. Chyba zbyt mało uważnie tam szedłem. Lewa noga w pewnym momencie podwinęła się i... nic. Co prawda mocno się wystraszyłem, bo zewnętrzna kostka wyraźnie dotknęła ziemi, ale część ciężaru ciała zawisła na kijku, a resztę zawdzięczam "kółkom pod biurkiem". Jakże wdzięczny jestem za tę wiedzę!
Jakieś sto metrów przeszedłem wolniej, cały "wsłuchany" w to co "mówi" kostka, ale ona milczała. No i fajnie!
Wreszcie, po prawie tygodniu wyjrzało słońce. Będzie goręcej, ale słońce zawsze dobrze mnie nastraja. Chyba nie tylko mnie...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.25

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 25 maja 2008, 21:54

17:52 Trzy kółka - 39:37,81... idzie ku dobremu. Lewa kostka zupełnie nie pamiętała wczorajszego incydentu. Ja oczywiście przez te patykowe farfocle przechodziłem ze zdwojoną uwagą.
Nogi i ręce pracują już w miarę dobrze bez potrzeby koncentrowania się na tym. Skupiłem sie dziś na regulowaniu oddechu, bo dostrzegłem w tym pewien "bałagan" - zwłaszcza w drugiej części dystansu, gdy wzrasta zmęczenie. Wdech i wydech robiłem dziś w czasie dokładnie czterech kroków - wdech na dwóch i tak samo z wydechem. Kilka razy mimo uwagi "pogubiłem" się i tak, ale ogólnie jestem zadowolony. Nie od razu Kraków zbudowano.
Spodnie się robią coś... luźnawe.
Jutro robię przerwę, bo cały dzień będę w Warszawie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.27

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 27 maja 2008, 17:44

*
Trochę niewyspany po późnym powrocie w Warszawy, ale po południu zmobilizowałem się...
17:38 Trzy kółka - 39:19,06 - oby tak dalej.
Robi się ciepło i trzeba będzie wyciągnąć z pawlacza nerkę z bidonem, bo już na drugim kółku zaczyna męczyć pragnienie i trudno o utrzymanie tempa oddechów. A gdy siada tempo oddechów, za chwilę siądzie tempo samego marszu. Zależność jest prosta i niemal natychmiastowa.
Pastylki izotoniczne mam i to nawet nie przeterminowane.
Coś niedobrego stało sie z którymś z przednich mięśni lewej goleni. Na pewno to nic na skutek skręcenia trzy dni temu, ale prawie przez cały dystans bolało jak diabli. Dopiero w samej końcówce ból się "rozszedł".
Po ciepłej kąpieli nasmarowałem końską maścią i do jutra powinno przejść.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 28 maja 2008, 20:39

*
Od rana jest mocne słońce, więc przekładam marsz na znacznie późniejszą porę.
20:30 Trzy kółka 38:40,60... jest fajnie. Wieczorny wiatr chłodzi znakomicie. Goleń "zapomniała" o bólu. Napój z bidonu pozwala na "ostrą jazdę". Tylko pot po plecach płynie ciurkiem, jak zwykle.

1 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.29

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 29 maja 2008, 23:41

*
Znów cały dzień w Warszawie. Tym razem targanie kartonów głównie z książkami - przeprowadzka. Wieczorem padam na twarz. Rzecz jasna, odpuszczam sobie kijki.

2 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.30

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 30 maja 2008, 19:22

*
Upał jak na maj wręcz koszmarny - odkładam marsz na późną porę.
19:06 Trzy kółka 38:28,97 - niby nie najgorzej, ale nie najlepiej się czuję po tym targaniu kartonów z książkami. Krok jakiś taki... kanciasty, oddech rwany. Do chrzanu! Robię większą przerwę w intensywnym kijkowaniu. Jutro jadę na dwa dni na Wybrzeże, a tam wiadomo - kijki lajtowe, rozgadane... luz.
Może się uda wyskoczyć nad morze i pójść na dłuższy dystans plażą. Chyba da się już boso... Chciałbym.

3 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.05.31

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 1 cze 2008, 18:07

*
Osiem kilometrów spaceru wokół jeziora - piękna droga przez stary bukowodębowy las. Sporo krótkich ale stromych podejść i zejść, ale zwarte korony drzew chroniły przed poważnym upałem.

4 dbp.
Ostatnio edytowano Pn, 2 cze 2008, 16:03 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 2 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.01

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 1 cze 2008, 18:10

*
Kolejny dzień bez jednej nawet chmurki. Tym razem boso długi spacer plażą, ale tempo raczej spacerowe. Jest już sporo kąpiących się. Ani myślę wchodzić do tak zimnej wody - zamoczyłem stopy i... wystarczy.

5 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.02

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 2 cze 2008, 16:05

*
Wracam do Łodzi - straszna lampa!
Upał utrzymuje się do wieczora.
18:00 Nie da się "obejść" skwaru. Trzy kółka 38:59,74 - i tak nie najgorzej jak na takie temperatury.

6 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.03

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 3 cze 2008, 20:04

*
19:54 Trzy kółka - 38:37,26 - jak na taka gorączkę, to zupełnie przyzwoity wynik. Prawdę mówiąc, należało by przenieść te kijkowania na jeszcze późniejsza porę. W końcu zachód słońca jest tuż przed dwudziestą pierwszą.
Za kilka dni wydłużę dystans do czterech kółek i to pewnie będzie dobry moment na zdecydowanie późniejsze marsze.

7 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.04

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 4 cze 2008, 19:38

*
19:32 Cztery kółka 52:34 - powyżej czterdziestu minut ten stoper pokazuje już tylko minuty i pełne sekundy. No i jestem już na pełnym dystansie sześciu kilometrów. Planowałem to dopiero za kilka dni, ale jakoś wyjątkowa ochota przyszła akurat dziś - fajnie jest móc decydować samemu.

8 dbp.
Ostatnio edytowano Wt, 10 cze 2008, 21:08 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 2 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.05

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 5 cze 2008, 22:27

*
22:21 Cztery kółka 52:48 - coś nie najlepiej z tempem, ale ogólnie samopoczucie dobre. Może tylko za szybko wszedłem w te cztery kółka. Na razie nie będę się jednak wycofywał - jest dobra pogoda do marszów i trzeba to wykorzystać.

9 dbp.
Ostatnio edytowano Wt, 10 cze 2008, 21:06 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.06

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 6 cze 2008, 18:01

*
Jak by się ktoś pytał, urodziny.
17:55 Cztery kółka - Nevados(*) - 53:23 - czas kiepski, ale samopoczucie dobre. Ziemia jest strasznie wyschnięta. Myślę, że gdybym chodził po ciemku, byłyby widoczne iskry spod grotów kijków...
Dociągnę tak do Tatr (wyjazd 18-go), a po powrocie chyba przejdę na marsze "godzinne".

10 dbp.

(*) - Chodzę w trzech różnych parach butów:
- Nevados - lekkie trekkingi - te "z okładki",
- Keen-y - niskie podejściówki o raczej miejskim wyglądzie i z dość miękką podeszwą - najwygodniejsze,
- Merrell-e - klasyczne podejściówki z długim sznurowaniem i podeszwą bardzo twardą.
Będę zapisywał, w których butach będę chodził, a fotki butów i dokładniejszy opis pojawią się niebawem w wątku "Buty do marszów"
Ostatnio edytowano Cz, 12 cze 2008, 00:11 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 3 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.07

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 cze 2008, 21:28

*
Zamiary miałem dobre, ale syn, synowa i wnuk wpadli z szampanem złożyć życzenia urodzinowe i... kije pozostały w kącie.
Ostatnio edytowano Pn, 9 cze 2008, 16:33 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.08

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 cze 2008, 21:41

*
Na Wybrzeżu także można chodzić z kijkami. Dwie i pół godziny, jakieś dwanaście kilometrów po pięknych leśnych drogach - Keen. Upał jak diabli, ale stary las liściasty skutecznie chroni przed gorącem. Mało znamy ten teren lecz ratują nas szlaki turystyczne piesze i rowerowe. Gdy dochodzimy w pobliże Starogardu Gdańskiego, spotykamy sporo rowerzystów. Pieszych raczej niewielu, kijkarzy zero...

12 dbp.
Ostatnio edytowano Cz, 12 cze 2008, 00:05 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.09

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 9 cze 2008, 19:18

*
19:11 Cztery kółka - Keen - 52:17 - no, to mi się podoba. Pomimo wściekłego upału, czas całkiem znośny. Być może codzienne chodzenie jest dobre dla samej wydolności, ale dla wyniku czasowego chyba mniej. Trzeba robić przerwy, to i czasy sie poprawią...
No, ale nie wiem, czy akurat to jest najwazniejsze? W końcu chodzi mi wyłącznie o własną wydolność, a nie o bicie rekordów czasowych.

13 dbp.
Ostatnio edytowano Cz, 12 cze 2008, 10:17 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 4 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 10 cze 2008, 20:07

*
20:01 Cztery kółka - Merrell - 50:49... fiu, fiu!
Może jeszcze będzie chleb z tej mąki, kto wie?

14 dbp.
Ostatnio edytowano N, 15 cze 2008, 16:36 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 2 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.11

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 11 cze 2008, 19:15

*
19:06 Cztery kółka - Merrell - 51:23. Zwykle tak jest, że po znacznym poprawieniu czasu przychodzi kilka dni z gorszymi... Normalka. Można zrobić dzień przerwy - czasem nawet trzeba.
Najważniejsze, że samopoczucie przed marszem i po nim jest dobre - to taki stan porządnego już "rozchodzenia"... Nie dokuczają już zakwasy, więc nie ma potrzeby smarowania nóg maściami.

15 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.12

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 12 cze 2008, 15:21

*
No i przerwa "sama" się zrobiła.
Syn podreperował skręconą w Tatrach kostkę i wezwał na ściankę. No przecież nie odmówię, a po wspinaczce na pewno nie pójdę na kije.
19:40 Prawie dwieście metrów pionu zrobiłem...

16 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

2008.06.13

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 13 cze 2008, 15:45

*
15:29 ICM zapowiada na późne popołudnie deszcz, więc poszedłem krótko po obiedzie - bodaj, za krótko. Cztery kółka - Merrell - 51:24,87... tak sobie. Jakieś kłopoty z koncentracją - co chwila "wyskakiwał" rytm oddechów.
A może to skutek spadku ciśnienia, bo leci na pysk - 978 hPa.
Czort i jego kumple wiedzą.
Dziwna sprawa - na pierwszych trzech kółkach pobolewały przednio boczne mięśnia goleni. Dopiero na czwartym przestało to przeszkadzać.
W moim zegarku z altimetrem, który i tak muszę uruchomić na wyjazd w Tatry, "odkryłem" stoper. Zawsze to wygodniejsze niż klocek na sznurku obijający się na brzuchu. Tyle, że do tego zegarka potrzebuję okularów - za mało wyrośnięte cyferki jak na mój przerośnięty wiek...

17 dbp.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Następna strona

Powrót do Marsze z kijkami

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron