Gadżety...

Turystycznie, rekreacyjnie, odchudzająco, leczniczo i pod każdą inną postacią...

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Gadżety...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 25 lip 2009, 19:18

*
Otrzymałem mailem takie zapytanie:
Monika napisał(a):Witaj Zygmunt,

Chciałam Cie prosić o radę w kwestii zakupu tego :
http://www.8a.pl/page,produkt,id,3535.html

Pozazdrościłam Ci kijkowania i sama zaczęłam trochę.
Chciałabym mierzyć czas i dystans jaki pokonuje.
Wędruje po bezdrożach i o ile Rafał zmierzył mi dystans ( objechał moje
ścieżki skuterem - 8300 m) ale teraz już chciałabym bardziej precyzyjnych
pomiarów dokonywać.

Czy warto kupić ten krokomierz?
Nadawałby się też na wędrówki po górach?

Będę wdzięczna za radę.

Pozdrawiam,
Monika.
Ostatnio edytowano So, 25 lip 2009, 20:02 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 25 lip 2009, 19:20

No, to odpowiadam:

Jeśli dystans marszowy został zmierzony licznikiem jakiegokolwiek pojazdu, to kolejne jego mierzenie krokami jest pozbawione sensu - i tak dokładniej nie zmierzysz.
Pedometr jest marnym miernikiem dystansu, bo przecież nie da się utrzymać ciągle tej samej długości kroku - zwłaszcza w terenie falistym, że o drogach nieutwardzonych, czasem grząsko piaszczystych nie wspomnę. I co Ci to da, że odczytasz informację, że na dystansie 8 300 metrów wykonałaś powiedzmy 11 857 kroków? Jedyny wniosek będzie taki, że Twój krok ma długość 70 centymetrów PRZECIĘTNIE. No i co z tego?
Moim zdaniem, jedyne czego ewentualnie potrzebujesz do swych marszów i kontroli ich intensywności to zwykły stoper - prawie każdy zegarek elektoniczny posiada taką funkcję, a zegarki "sportowe" to już wszystkie.

Powiem szczerze - ja do "kontroli" swoich marszów po ciągle tej samej trasie używam właśnie stopera i niczego więcej. Mam nawet pedometr i to dobrej firmy - córka zadbała! - leży on sobie jednak w szufladzie, bo nie ma w nim... stopera.
No bo jaki wniosek można wyciągnąć z informacji, że na konkretnym dystansie wykonałaś o ileś tam kroków więcej niż poprzednio?
Niby jest z tego jakaś informacja, że stosowałaś nieco krótsze kroki... średnio, ale to i tak nic nie daje, bo konkretnego dnia mogło być na przykład odrobinę bardziej ślisko. Zresztą, tak samo się dzieje na twardych ścieżkach ziemnych, gdy jest bardzo sucho - drobny piasek przy bardzo szybkim marszu też powoduje małe uślizgi przy prawie każdym kroku - odruchowo skracamy krok!

Pedometry i bezczelnie rozdęte teorie o ich "niezbędności" wymyślili fachowcy od sprzedawalności artykułów do Nordic Walking i... niech sobie je sprzedają. Swoją drogą, warto się zastanowić, dlaczego pedometry mają tak dużo różnych funkcji obliczeniowych - nawet zliczają "spalone" kalorie (czysta fikcja!), a kolosalna ich większość nie zawiera bardzo dziś taniego i prościuteńkiego algorytmu stopera? Według mnie, jest na to równie prosta odpowiedź - bo nie należy w jednym urządzeniu dołączać "konkurencyjnie" istotniejszej funkcji. Po kilku marszach, nikt by już nie zaglądał do własnego pedometru zadowalając się stoperem, co rozpowszechnione pocztą także forumową szybko doprowadziło by do całkowitego zaniku zainteresowania tym ustrojstwem dla... normalnych ludzi. A producenci świecidełek... z czego by żyli?

Pewnie dla zawodowych chodziarzy pedometr jest normalnym, może wręcz niezbędnym narzędziem treningowym. Warto wiedzieć, że pedometry oferowane dla tych zawodowców oczywiście zawierają wiele funkcji "stoperowych" - dystans jednakowoż mierząc na podstawie wskazań GPS-u a nie mnożenia ilości kroków przez "wpisaną" ich długość...

Zawsze w tak zwanej populacji znajdą się ludzie, którzy jak nie kupią jakiegoś gadżetu i to najlepiej drogiego, to nie czują, że coś konkretnego zrobili. A to przecież ciało ma intensywnie pracować w czasie marszów, a nie portfel!
A handlowcy "od zawsze" najlepiej żywili się słabościami naszych charakterów...

Do chodzenia po górach pedometry są zupełnie zbędne, a wyciąganie wniosków z ich wskazań obdarzone tak wielkimi błędami, że... szkoda słów. Co Ci to da, że będziesz wiedziała, iż wchodząc na jakąś górkę wykonasz o ileś tam kroków więcej niż schodząc z niej. Ja Ci to i tak bez pedometru mogę od razu powiedzieć, że akurat tak będzie zawsze. A gdyby było za którymś razem inaczej, to też z tego... g...o wynika.
Daj sobie na luz z tymi gadżetami - zwykły, naręczny (co by się po brzuchu nie obijał) stoper i... wystarczy.

Przy założeniu, że zawsze chodzisz "na maksa" informacja, że danego dnia przeszłaś ten sam, "swój" dystans o dwie sekundy szybciej niż poprzednio - to jest jedyna istotna informacja o poprawie wydolności Twojego organizmu. Jeśli zaś czasy zaczną się wydłużać i to w sposób trwały, spada Twoja wydolność. Proste?

Gdyby natomiast było tak, że z jakiegoś ważnego powodu, np. zalecenia lekarskie co do progresji wysiłku, chcesz dokładnie mierzyć przemaszerowane, różne dystanse co chwila w innym terenie, to zdecydowanie radzę telefon komórkowy z nawigacją satelitarną - toto mierzy przebyte dystanse z piekielną, wręcz kosmiczną dokładnością. Można do tego równie dobrze używać nawigatora wziętego do kieszeni z... samochodu!

Zadałaś bardzo ciekawe pytanie i pozwalam sobie zarówno Twój tekst, jak i moją odpowiedź wstawić w całości na forum. Myślę, że nie obrazisz się o to, prawda?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10889
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Marsze z kijkami

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości