pytanie o płetwę kandaharową / patent z krzesełkiem

... czyli białe szaleństwo bez... lomotu szpanu, tłoku, fajansu, amoku i... herbaty z prądem

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

pytanie o płetwę kandaharową / patent z krzesełkiem

Postprzez dracono » Pn, 2 sty 2006, 13:55

Witam


<b>Przeczytałem... </b>

Przeczytałem STN i książka bardzo mi się podobała. Z całej serii ta dotyczyła
najmniej przez nas znanej dziedziny turystyki. Dużo było nowych rzeczy...

Bardzo ciekawe były informacje związane z wydolnością i technikami
podróżowania. Przykładowo zasada niepocenia się oraz docieplania.
Niby takie oczywiste, ale mało kto jest świadomy wagi tych zasad i mało kto stosuje je metodycznie.


<b>Pytanie o płetwę...</b>

Po przeczytaniu pozostało mi jeszcze jedno pytanie bez odpowiedzi, a mianowicie o tzw. "płetwę kandaharową".

<i>1. Jak to wygląda i co to jest, ta płetwa kandaharowa?</i>

Przykładowo mam buty do nordic 75 i one mają takie wystające przedłużenie z przodu podeszwy z kwadratowym czubem (*). Pod spodem są 4ry dziurki do Nordica... ale ale... obcas ma wyżłobienie z tyłu, tak jakby do sprężyny kandaharowej. Więc podejrzewam, że te buty miały w założeniu pasować także do wiązania kandaharowego, czy mam rację?

*) http://tinyurl.com/9trdl


<i>2. No i w takim razie, czy standardowy but do trekingu górskiego, na sztywnej wimbranowej podeszwie z okrągłym czubem będzie się nadawał do wiązania kandaharowego (wyżłobienie na pięcie można przecież zrobić pilnikiem (?))?</i>

Przyznam że, wizja mocnych nart z mocnymi wiązaniami (kandaharowe), które pasują do butów trekingowych jest bardzo kusząca... ale czy to będzie działać?


<b>Patent z krzesełkiem...</b>

Chciałbym przy okazji podzielić się pewnym patentem, którego nie znalazłem w książce, a przetestowałem na wyprawie.

Na postoje, odpoczynki i pikniki zimowe świetnie nadaje się krzesełko wędkarskie składane w słupek, takie na trzech nogach. Zajmuje i waży nie wiele, a daje zupełnie inny komfort i punkt widzenia na świat (wiadomo, ten zależy od siedzenia :). Nie trzeba być cały czas na nogach, jak to jest napisane w STN.

Krzesełko mamy przytroczone z boku plecaka. Na przystanku zdejmujemy plecak i stawiamy z przodu między nartami, jednym ruchem odpinamy krzesełko i rozkładamy z tyłu pomiędzy nartami. I już można siadać, wygodnie grzebać w plecaku, piknikować i podziwiać okolice :). Bez zdejmowania nart. Polecam.


<b> Wyprawa na Biebrzę...</b>

Byliśmy na pierwszej poważnej wyprawie narciarskiej, na Czerwonym Bagnie w Biebrzańskim Parku Narodowym. Właśnie wczoraj wróciliśmy. Przygotowani byliśmy całkiem dobrze, w końcu mieliśmy ze sobą STN :).

Polecam wszystkim wyprawę w tamte rejony. Jazda po wydmach (tzw. grzędach), zamarzniętych łąkach i bagnach oraz widoki na polskie serengetii są niesamowite. No i do tego łosie oczywiście... bo to ich ostoja. Zawsze jest możliwe, że za następnym zakrętem będzie spokojnie stał i obgryzał korę z drzewa... i tak właśnie było :).

Przy okazji wspomnę, że ze względu na naszą opieszałość i później konieczną gonitwę przed zmrokiem do granic parku, mieliśmy okazję przetestować przebierkę, o której była mowa w STN :). Metoda jak najbardziej godna polecenia, a komfort (fizyczny i psychiczny) po takim manewrze od razu wraca do normy. Nie wyobrażam sobie tamtego powrotu na kwaterę... 7km, -5st, nocą i przy padającym śniegu bez tej przebierki.
dracono
 
Posty: 125
Dołączył(a): Wt, 15 mar 2005, 12:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 3 sty 2006, 02:40

Płetwa kandaharowa, to nic innego jak trapezowy występ zelówki do przodu. Jeśli tylko wyżłobienie wokół obcasa utrzyma sprężynę - tam są duże siły!, przednie szczęki na pewno da się ustawić odpowiednio do kształtu buta. To powinno zadziałać!
But do Nordic 75? Hmm, Ja bym spróbował W końcu to nie narta zjazdowa. Na wszelki wypadek radzę dobrze ustawić szczęki przednie. Problem może być ze sprężyną. Te buty mogą być za miękkie!
Współczesne buty trekkingowe mają dość miękką podeszwę i obawiam się, że szczęki mogą nie utrzymać tak iego buta. Stare buty górskie miały podeszwy skórzane! To trzymało się w szczękach jak diabli!
Z tym krzesełkiem to fajny patent! Ja bym na to nie wpadł. Łażąc z plecakiemj, zabieram mały kawałek karimaty i myślę, że pozostanę przy swoim pomyśle.
Kiedy mam sporo bagażu, w ogóle nie zabieram plecaka. Przystosowałem sobie plastikowe sanki typu wanienka przez dopasowanie dużego plecakowego pokrowca przeciwdeszczowego i wierzchniego sznurowania gumowego. Oczywiście do nart trzeba znacznej długości linki i odpowiedni pas do ciągnięcia. Do rakiet śnieżnych sznur może być krótszy! To jest fantastyczne rozwiązanie, ale wpadłem na nie już po oddaniu książki do druku!
Takie samorodne pulki są godne polecenia, bo plecak zawsze powoduje przegrzanie pleców i tam zawsze jest wilgotno. Z moimi sankami w ogóle tego problemu nie mam. Oczywiście na postojach zawsze jest na czym usiąść. Nie, to krzesełko jakoś mi nie konweniuje!
Aha, oryginalne pulki to jakieś 2 200 zł, a moje sanki kosztowały 25 zł + pokrowiec plecakowy 45 zł! Zachęcam do takliego rozwiązania!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez dracono » Wt, 3 sty 2006, 10:22

Zygmunt Skibicki napisał(a):Współczesne buty trekkingowe mają dość miękką podeszwę i obawiam się, że szczęki mogą nie utrzymać tak iego buta. Stare buty górskie miały podeszwy skórzane! To trzymało się w szczękach jak diabli!

Ale współczesne wibramowe podeszwy, niby stworzone na skaliste turnie, chyba nie są "miękkie" i powinny się nadać?
Aczkolwiek nie mam porównania do tych skórzanych (?)...


Zygmunt Skibicki napisał(a):Z tym krzesełkiem to fajny patent! Ja bym na to nie wpadł. Łażąc z plecakiemj, zabieram mały kawałek karimaty i myślę, że pozostanę przy swoim pomyśle.


Zaletą karimaty jest niewielka waga, ale wadą w takich warunkach jest to, że może nasiąkać oraz że ciężko może być znaleźć miejsce gdzie na niej usiąść. Szczególnie w trudniejszym terenie lub przy głębszym śniegu. No i poza tym siedzi się najczęściej "na poziomie podłogi :)".

Z krzesełkiem natomiast można się rozstawić praktycznie wszędzie i w każdych warunkach.

Tutaj jest zdjęcie jak wygląda mój popas z wykorzystaniem krzesełka:
http://www.dracono.webpark.pl/foto/biebrza2005-30.jpg


Zygmunt Skibicki napisał(a):Kiedy mam sporo bagażu, w ogóle nie zabieram plecaka. Przystosowałem sobie plastikowe sanki typu wanienka przez dopasowanie dużego plecakowego pokrowca przeciwdeszczowego i wierzchniego sznurowania gumowego. (....)


Bardzo fajny pomysł na te tanie pulki. Też się za tym rozejrzę.

Widziałem, że ratownicy górscy używają przy pulkach sztywnych pałąków zamiast linek, aby sanki nie najeżdżały na nich przy zjazdach. Może warto by tutaj też jakąś innowację wprowadzić (?), z np. z zapasowych kijków (?). Oczywiście na całkowicie płaskim terenie to nie miałoby sensu. Ale na wielu nizinnych obszarach spotyka się pagórki, np. na Biebrzy gdzie byliśmy było ich trochę.


Zygmunt Skibicki napisał(a):Oczywiście na postojach zawsze jest na czym usiąść. Nie, to krzesełko jakoś mi nie konweniuje!


No tak, przy pulkach problem z siadaniem niby nie istnieje, aczkolwiek z drugiej strony zabranie dwóch stołków, które i tak będą jechały na sankach to już nie taki problem, a siedzieć można by nawet po rozładowaniu sanek gdziekolwiek.


Ale wiadomo każdy ma swoje ulubione patenty. Kiedyś krzywo patrzyliśmy na turystów z krzesełkami :), ale odkąd spróbowaliśmy to już zabieramy je niemal wszędzie. Na treking, na rowery, łódki i kanu. Aczkolwiek krzesełko, albo raczej stołek, musi być odpowiednio małe i lekkie. To nie ma być leżak plażowy ;).
dracono
 
Posty: 125
Dołączył(a): Wt, 15 mar 2005, 12:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 3 sty 2006, 11:11

Jeszcze o twardości podeszwy wibramowej...
Ona jest utwardzana pod stopą, abyśmy nie byli "kłuci" ostrymi kamieniami, ale krawędzie to ona ma stanowczo za miękkie jak na wąskie szczęki kandahara. Jest kilka modeli współczesnych skórzanych butów z rzeczywiście doszywaną podeszwą i widocznym szwem. Te mogą się nadać, ale to raczej wyjątki...
W sprawie siadania...
Jakoś mi ta moja karimata nie przesiąkła jeszcze. Nie jest to zadne "cudo", taka sobie w miarę porządna, ale raczej ze średniej półki. Cyżby to dobre spodnie zabezpieczały mnie przed mokrym tyłkiem? Muszę to jeszcze sprawdzić...
Nie chciałbym wyjść na złośliwca, ale może do tych krzesełek jakiś stolik by się przydał...? Nawet w tak małe pulki zmieściłby się...
W sprawie pałąków do pulek...
W żadnym wypadku! Jazda na sztywnych cięgnach, to dużo wyższa szkoła jazdy. Na zjazdach spina się linkami na krótko dwie pulki i od tyłu tylnej prowadzi się linki do jadącego z tyłu, który głównie hamuje i utrzymuje cały układ w miarę prosto. Ratownicy z rannym nie mogą sobie na to pozwolić, bo spore ryzyko wywalenia się tego układu istnieje.
Uwaga! Nasze małe pulki muszą mieć (koniecznie!) mocno opinający wszystko od góry pokrowiec!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez dracono » Wt, 3 sty 2006, 11:53

Zygmunt Skibicki napisał(a):Jeszcze o twardości podeszwy wibramowej...
Ona jest utwardzana pod stopą, abyśmy nie byli "kłuci" ostrymi kamieniami, ale krawędzie to ona ma stanowczo za miękkie jak na wąskie szczęki kandahara.


Aha, dzięki za wyjaśnienie.


Zygmunt Skibicki napisał(a):Nie chciałbym wyjść na złośliwca, ale może do tych krzesełek jakiś stolik by się przydał...? Nawet w tak małe pulki zmieściłby się...


Hehe, do łódki i kanu taki stolik mamy :). Tam używamy beczki 30l do pakowania niektórych rzeczy. Wystarczyło więc do tego dorobić blacik sklejkowy i za pomocą dwóch ekspandorów jest toto mocowane do beczki.

Zdjęcie tego patentu jest tutaj:
http://www.dracono.webpark.pl/foto/470t ... znie_4.jpg

Wygoda jest i niezależność od kempingów z wiatami i stolikami.
A komfortu jaki daje taki komplet na biwaku to nawet nie ma co porównywać do "koczowania" na kocu/karimacie.

Oczywiście na narty nie mamy zamiaru tego zabierać, tylko tak przy okazji wspomniałem w odpowiedzi na złośliwość :). Poza tym temperatury poniżej zera zniechęcają do długich posiadówek... no i dzień krótszy.


Zygmunt Skibicki napisał(a):W sprawie pałąków do pulek...
W żadnym wypadku! Jazda na sztywnych cięgnach, to dużo wyższa szkoła jazdy. Na zjazdach spina się linkami na krótko dwie pulki i od tyłu tylnej prowadzi się linki do jadącego z tyłu, który głównie hamuje i utrzymuje cały układ w miarę prosto.


Aha. Technika dobra, może nawet lepsza niż kombinowanie z pałąkami. Aczkolwiek problemem mogą różnice w umiejętności zjazdów osób prowadzących sanki. Poza tym sam zjazd na śladówkach to i tak nie lada wyczyn ;).

Przetestuję najpierw tą metodę i będę kombinować dopiero jak się nie sprawdzi.
dracono
 
Posty: 125
Dołączył(a): Wt, 15 mar 2005, 12:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 3 sty 2006, 15:39

Jeszcze raz ostrzegam!
Pałąki do pulek wymagają małpich wręcz umiejętności. Nie ma się wtedy w rękach kijków!
GOPR-owcy i TOPR-owcy - kiedy już staną się absolutnymi mistrzami w normalnej jeździe terenowej - najpierw uczą się kolejno: jazdy bez kijków, potem z rękoma w kieszeniach, z rękoma za plecami, z rękoma na karku, a dopiero później jazdy z pustymi pulkami na pałąkach. Po długim treningu mogą już zjeżdżać z pulkami wyładowanymi sprzętem, a dopiero na końcu pozwala się im prowadzenia pulek z człowiekiem i to najpierw z kolegą symulantem, który jest wtedy instruktorem prowadzenia pulek (i op....la za każdy błąd!) a dopiero na końcu z rannym turystą.
Ja tam zdecydowanie przedkładam "miękkie" hole i kijki w rękach!!!
Nawet podczas solowych zjazdów!!! Tyle, że zawsze wtedy mam "duszę na ramieniu", bo panowanie nad tym wszystkim, to nie lada atrakcja.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez pl » Śr, 4 sty 2006, 15:53

Zygmunt Skibicki napisał(a):Przystosowałem sobie plastikowe sanki typu wanienka przez dopasowanie dużego plecakowego pokrowca przeciwdeszczowego i wierzchniego sznurowania gumowego. Oczywiście do nart trzeba znacznej długości linki i odpowiedni pas do ciągnięcia.

Też na to wpadłem (chodzi o kupno plastikowych sanek). Tylko jeszcze nie przećwiczyłem tego w terenie. Bo nie wiem jak się do tego przywiązać. Co to jest ten "odpowiedni pas do ciągnięcia"? Można więcej szczegółów?
pl
 
Posty: 1
Dołączył(a): Cz, 18 sie 2005, 08:52

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 4 sty 2006, 18:47

To akurat zupełnie prosta sprawa.
Wystarczy najprostszy pasek, który zapniemy na wierzchu ubrania na wysokości nomen omen pasa. Szerokość tego pasa trzeba dobrać doświadczalnie - za wąski może upijać! Po bokach powinien ten pas mieć otwory lub inne zaczepy do przywiązania ok 3 metrowych linek biegnących od sanek. Kiedyś użyłem górnego pasa od uprzęży wspinaczkowej - on ma uszy szpejerkowe!) , ale to nie jest najlepsze, bo samo zapięcie tego pasa jest kłopotliwe na mrozie.
Są oczywiście specjalne pasy do ciągnięcia pulek, ale to duża przesada zwłaszcza finansowa.
Na sankach wiąże się linki na bocznych przednich (lub tylnych!) rogach. Jedna długa linka, taka jak do ciągnięcia normalnych sankach wydaje mi się mniej praktyczna, choć i to widziałem na szlaku.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Witam serdecznie...

Postprzez Konik » Cz, 2 lut 2006, 20:06

... i cieszę się, że trafiłem na tak miłe miejsce w sieci :smile:

Żeby nie ograniczyć sie do powitań wrzucę moje skromne doświadczenie "w temacie" nart turystycznych... :cool:
Przód podeszwy buta do kandaharu, czyli wiązania telemarkowego NN75 nazywany jest w środowisku telemarkerów "kaczym dziobem" (choć ostatni wynalazek Rottefelli - NTN, czyli New Telemark Norm - ujednolica przody butów z turystycznymi/narciarskimi). Oczywiście jest to kalka językowa (z ang.), ale sie przyjęła. Kiedyś sam wyraziłem sie o podeszwie "płetwa" ku zdziwieniu i radości rozmówców :oops: Ale zapewne wszystko zależy od środowiska...
Odnośnie samych kandaharów i butów... Cóż, dwa-trzy lata wstecz chciałem wykonać turystyczny (beskidzki) zestaw na bazie starych (nietaliowanych) nart turowych, klasycznych kandaharów (polskie Kadra II) z regulowaną na szerokość szczęką i klasycznych skórzanych butów turystycznych z szytą podeszwą. No i poddałem się. Kołyskowy kształt butów i brak innej niż paskiem możliwości przytwierdzenia butów do wiązań sprawiły, że but był bardzo słabo utwierdzony w wiązaniu (pomimo kabla). Skończyło sie na zakupie wiązań telemarkowych (Rottefella Chili, a potem Voile Hardwire) oraz najlżejszych butów plastikowych Garmont Excursion. No i jest pięknie :razz:
To tyle mądrzenia się na pierwszy raz :cool:
Pozdrawiam serdecznie,
Konik
Konik
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 2 lut 2006, 19:31

Re: Witam serdecznie... / wiązanie telemark

Postprzez dracono » Pt, 3 lut 2006, 10:49

Qnik napisał(a):... i cieszę się, że trafiłem na tak miłe miejsce w sieci :smile:

Cześć, fajnie że tutaj wpadłeś :).


Qnik napisał(a):Żeby nie ograniczyć sie do powitań wrzucę moje skromne doświadczenie "w temacie" nart turystycznych... :cool:
Przód podeszwy buta do kandaharu, czyli wiązania telemarkowego NN75 nazywany jest w środowisku telemarkerów "kaczym dziobem" (choć ostatni wynalazek Rottefelli - NTN, czyli New Telemark Norm - ujednolica przody butów z turystycznymi/narciarskimi).


1. A na czym polega to ujednolicenie?

2. oraz jak się ma wiązanie R NTN do wiązania R SuperTelemark (3pin), które polecałeś w Zestawie Optymalnym [1]? Po przejrzeniu stron doszedłem do wniosku, że Super Telemark to klasyczne wiązanie, które przede wszystkim ma być lekkie, dobre do chodzenia i przy okazji umożliwić zjazd, dobrze myślę?

2a. Czy te wiązanie (Super Telemark) ma jakiś patent samo wypinający, chroniący przed kontuzjami?


[1] http://tinyurl.com/97g9u


Qnik napisał(a):Odnośnie samych kandaharów i butów... Cóż, dwa-trzy lata wstecz chciałem wykonać turystyczny (beskidzki) zestaw na bazie starych (nietaliowanych) nart turowych, klasycznych kandaharów (polskie Kadra II) z regulowaną na szerokość szczęką i klasycznych skórzanych butów turystycznych z szytą podeszwą. No i poddałem się. Kołyskowy kształt butów i brak innej niż paskiem możliwości przytwierdzenia butów do wiązań sprawiły, że but był bardzo słabo utwierdzony w wiązaniu (pomimo kabla).


Po dyskusji na preclu [1] na temat nart kandaharowych zrezygnowałem już z tego pomysłu :). Poza tym po kilku wyprawach doszedłem do wniosku, że na terenach nizinnych z lekkimi pagórkami tanie i ogólno dostępne biegówki rekreacyjne (5cm + łuska) z wiązaniem NN75 spisują się całkiem dobrze. No i mają dodatkowy plus w postaci wagi. Ważą nie wiele i marsz ze spiętymi nartami w ręku nie jest jakimś dyskomfortem.

[1] http://tinyurl.com/97g9u

Może w przysłości pomyślę nad Sportenami (forester/ranger) z wiązaniami Roteffella BC... a na góry ewentualnie Zestaw Optymalny, jak by się okazało, że moje kolana nadają się do telemarku (?). Ale to dalsza przyszłość, na razie na nizinach (wcale nie takich płaskich znowu) całkiem nam się podoba, a do gór mamy daleko (Gdynia).

A tak przy okazji mam pytanie o to czy telemark jest mocno obciążający kolana, np. w porównaniu do stylu alpejskiego w nartach zjazdowych?


Qnik napisał(a): Skończyło sie na zakupie wiązań telemarkowych (Rottefella Chili, a potem Voile Hardwire) oraz najlżejszych butów plastikowych Garmont Excursion. No i jest pięknie

Tych drugich (Voile Hardwire) nie ma na stronie Rottefella (?).
Z czego wynikała ta przesiadka z Chili na VH oraz jak do tego mają się SuperTelemarki polecane przez Ciebie w Zestawie Optymalnym?
dracono
 
Posty: 125
Dołączył(a): Wt, 15 mar 2005, 12:28

Re: Witam serdecznie... / wiązanie telemark

Postprzez Konik » Pt, 3 lut 2006, 13:04

Qnik napisał(a):Przód podeszwy buta do kandaharu, czyli wiązania telemarkowego NN75 nazywany jest w środowisku telemarkerów "kaczym dziobem" (choć ostatni wynalazek Rottefelli - NTN, czyli New Telemark Norm - ujednolica przody butów z turystycznymi/narciarskimi).

1. A na czym polega to ujednolicenie?


http://us.freeride.nu/content/842/

2. oraz jak się ma wiązanie R NTN do wiązania R SuperTelemark (3pin), które polecałeś w Zestawie Optymalnym [1]? Po przejrzeniu stron doszedłem do wniosku, że Super Telemark to klasyczne wiązanie, które przede wszystkim ma być lekkie, dobre do chodzenia i przy okazji umożliwić zjazd, dobrze myślę?


NTN do Supertelemark ma się jak beczka sterydów do bułki z szynką. NTN jako prototyp powstał jako ciężkie wiązanie zjazdowe, ST jest z gatunku lekkich (najlżejszych). W sztywnych wiązaniach tele dodają teraz coraz częściej "tour mode", czyli dodatkowy zwalniany przegub do łatwiejszego chodzenia. Czas umierać...

2a. Czy te wiązanie (Super Telemark) ma jakiś patent samo wypinający, chroniący przed kontuzjami?


Nie. Cięższe wiązania maja bezpieczniki, Voile daje do każdego wiązania opcję bezpiecznika (nawet do lekkich Hardwire 3-pin). Z wiązań bez belki górnej czasem but wypadnie przy przeciążeniu (np. z R. Riva).

A tak przy okazji mam pytanie o to czy telemark jest mocno obciążający kolana, np. w porównaniu do stylu alpejskiego w nartach zjazdowych?


Proponuje poczytać http://www.republika.pl/telemark_polska
Jest tam co nieco o urazach. Generalnie im miększy sprzet, tym bardziej sie poddaje przy upadku. A zjazdowy (turowy) nie jest wcale bezpieczniejszy w trudnych warunkach. Zjeżdżałem ostatnio z Karbu do Cz. Stawu Gąsienicowego i glebnąłem w żlebie (szreń się zapadła i przykantowałem). Przy małej prędkości (statycznie). Narta wypięła (jdna) ale zbyt późno i leczę teraz wiązadła obydwu kolan. Bezpieczniki wiązań alpejskich działają najlepiej (chronią nogi) przy dynamicznych wymuszeniach.

Qnik napisał(a): Skończyło sie na zakupie wiązań telemarkowych (Rottefella Chili, a potem Voile Hardwire) oraz najlżejszych butów plastikowych Garmont Excursion. No i jest pięknie

Tych drugich (Voile Hardwire) nie ma na stronie Rottefella (?).
Z czego wynikała ta przesiadka z Chili na VH oraz jak do tego mają się SuperTelemarki polecane przez Ciebie w Zestawie Optymalnym?


Voile to firma ameryańska (albo kanadyjska).
http://www.voileusa.com
Robią odpowiednik R. Supertelemark - model: Hardwire 3-pin
Mam sladówki krawędziowane Salomon X-Adv70 z wiązaniami S. X-Adv Access i butami S. X-Adv raid. To jest na płaskie i połogie na lekko. "Snołblejdy" S. X-Adv 145 cm z Chili i Garmontami Excursion mam na Beskidy (głównie łążenie z plecakiem), a lekkie zjazdowe Tua Quota z Hardwire i Excursionami wykorzystuję do jeżedżenia głównie. "Zestaw optymalny" IMO zastepuje je wszystkie (czyli jakbym miał jeden zestaw wybrać).

Pozdrawiam,
Konik
Konik
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 2 lut 2006, 19:31

Re: Witam serdecznie... / wiązanie telemark

Postprzez dracono » Pt, 3 lut 2006, 14:34

Dzięki za wyjaśnienia i za linki. Poszytałem troszku, no i wyszło mi, że bezpieczniki w telemarkach nie wiele dają (może placebo) oraz docelowo sprzęt dla mnie to okrawędziowane śladówki z wiązaniami NNN BC i skórzane buty.



Qnik napisał(a):NTN do Supertelemark ma się jak beczka sterydów do bułki z szynką. NTN jako prototyp powstał jako ciężkie wiązanie zjazdowe, ST jest z gatunku lekkich (najlżejszych). W sztywnych wiązaniach tele dodają teraz coraz częściej "tour mode", czyli dodatkowy zwalniany przegub do łatwiejszego chodzenia. Czas umierać...


:biggrin:


Qnik napisał(a): Zjeżdżałem ostatnio z Karbu do Cz. Stawu Gąsienicowego i glebnąłem w żlebie (szreń się zapadła i przykantowałem). Przy małej prędkości (statycznie). Narta wypięła (jdna) ale zbyt późno i leczę teraz wiązadła obydwu kolan.


Łojezu, aż mnie zabolało w kolanie jak to przeczytałem :???:


Qnik napisał(a):Mam sladówki krawędziowane Salomon X-Adv70 z wiązaniami S. X-Adv Access i butami S. X-Adv raid. To jest na płaskie i połogie na lekko. "Snołblejdy" S. X-Adv 145 cm z Chili i Garmontami Excursion mam na Beskidy (głównie łążenie z plecakiem), a lekkie zjazdowe Tua Quota z Hardwire i Excursionami wykorzystuję do jeżedżenia głównie.


Sporo tego sprzętu masz, przez ile lat to było kompletowane?
I czy ten but Excurtion robi też za but trekingowy na odcinkach pieszych, czy raczej i tak musisz zabierać dodatkowo jakieś "trapery" na zmianę?
dracono
 
Posty: 125
Dołączył(a): Wt, 15 mar 2005, 12:28

Witam serdecznie... / wiązanie telemark

Postprzez Konik » Pt, 3 lut 2006, 21:20

*
dracono napisał:
Sporo tego sprzętu masz, przez ile lat to było kompletowane?


Bardzo długo nie jeździłem... Od dwóch lat wymieniam sprzety. Od biegówek, przez śladowe/BC, tele, tury... Cieszą mnie narty tak jak i rowery, kajaki, samochody... Cool Ale rzadko ide prosto do sklepu... Cierpliwośc i szukanie okazji: wyprzedaże, allegro, itp.

dracono napisał:
I czy ten but Excurtion robi też za but trekingowy na odcinkach pieszych, czy raczej i tak musisz zabierać dodatkowo jakieś "trapery" na zmianę?


Nie. To nie jest but trekingowy. Ale cholewka jest bardzo niska, tworzywo miękkie, dwa przeguby (cholewka plus podbicie) i chodzi sie w tym po twardym znacznie lepiej niz w najlżejszych turowych, po śniegu jeszcze lepiej. Botek mam tradycyjny, więc po bacówce/schronisku łażę w botku i nie trzeba ani innych butów, ani pantofli. Nawet samochodem można wrócić w botku, a na krótkie dystanse i w całym bucie (ale ja mam pedalierę zrobiona pod cholewy Laughing ). Odcinki piesze... W Beskidach raczej nie znajduję. Co najwyżej wiosną. Wtedy biorę jakieś lekkie podejściówki.
Konik
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 2 lut 2006, 19:31

na marginesie tej dyskusji: kilka kombinacji narty/buty

Postprzez TakiJeden » Pn, 13 lut 2006, 16:06

Qnik napisał:
Odnośnie samych kandaharów i butów... Cóż, dwa-trzy lata wstecz chciałem wykonać turystyczny (beskidzki) zestaw na bazie starych (nietaliowanych) nart turowych, klasycznych kandaharów (polskie Kadra II) z regulowaną na szerokość szczęką i klasycznych skórzanych butów turystycznych z szytą podeszwą. No i poddałem się. Kołyskowy kształt butów i brak innej niż paskiem możliwości przytwierdzenia butów do wiązań sprawiły, że but był bardzo słabo utwierdzony w wiązaniu (pomimo kabla)


Dawno temu (początek 90tych, może 92 może 94 -- już nie pamiętam) widziałem w Beskidzie Niskim polskie wiązanie uniwersalne zamontowane do śladówek. Ponoć robił je jakiś rzemieślnik z Bielska, częściowo wykorzystując elementy z bielskiego "Polsportu".
Wiązanie było dedykowane do butów marszowych, taternickich (z felcem do raków), ale pasowało też do zwykłego skórzanego "glana". Podstawą była plastikowa listwa z zawiasem pod noskiem buta. Przód buta był chwytany przez drucianą pętlę a tył mocowany kostką od młodzieżowego wiązania zjazdowego "gamma", która nie była zamontowana bezpośrednio do ww. listwy, lecz za pośrednictwem elementu mogącego przesuwać się na boki, zablokowanego w listwie na ścisk (regulowany śrubą), który działał jako bezpiecznik skręceniowy. Tył listwy do zjazdu mógł być blokowany specjalną zasuwką, ale właściciel nart nie zamontował jej. Pożyczyłem wtedy te narty, założyłem na zwykłe turystyczne buciory z podwyższoną ale miękką cholewką i przyszytą podeszwą (zbliżone konstrukcją do buta wojskowego) i poszedłem je wypróbować na stok. Zjeżdżało się na tym nie gorzej niż na śladówkach z wiązaniem typu Nordic które zwykł jestem używać w turystyce zimowej w BN.

Oczywiście majster który robił te wiązania od tego czasu zdążył 5 razy przebranżowić firmę a bielski "Polsport" dawno zbankrutował, nie wiem też jak to wiązanie sprawdzało się w poważniejszym "praniu" ale na oko było chyba najbliższe ideałowi wiązania do turystyki w niskich górach...

Zdarzyło mi się też (również w BN, cyyba w 97) namówić pewnego faceta na spacer narciarski/zjeżdżanie. Gość nie miał swoich nart (był to harcerz przygotowujący obóz swojej drużyny w chałupie w której wtedy się zatrzymałem), ale na wyposażeniu domu były stare narty z wiązaniami kandaharowymi. Kije wycięło się w pobliskiej olszynce, facet założył te narty na zwykłe buty i w tak zaimprowizowanym sprzęcie radził sobie całkiem, całkiem...
Ostatnio edytowano Wt, 2 sty 2007, 23:38 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: na marginesie tej dyskusji: kilka kombinacji narty/buty

Postprzez Konik » Pn, 13 lut 2006, 17:23

TakiJeden napisał(a):
Qnik napisał(a):.
Odnośnie samych kandaharów i butów... Cóż, dwa-trzy lata wstecz chciałem wykonać turystyczny (beskidzki) zestaw na bazie starych (nietaliowanych) nart turowych, klasycznych kandaharów (polskie Kadra II) z regulowaną na szerokość szczęką i klasycznych skórzanych butów turystycznych z szytą podeszwą. No i poddałem się. Kołyskowy kształt butów i brak innej niż paskiem możliwości przytwierdzenia butów do wiązań sprawiły, że but był bardzo słabo utwierdzony w wiązaniu (pomimo kabla)


Dawno temu (początek 90tych, może 92 może 94 -- już nie pamiętam) widziałem w Beskidzie Niskim polskie wiązanie uniwersalne zamontowane do śladówek. Ponoć robił je jakiś rzemieślnik z Bielska, częściowo wykorzystując elementy z bielskiego "Polsportu".
Wiązanie było dedykowane do butów marszowych, taternickich (z felcem do raków), ale pasowało też do zwykłego skórzanego "glana". Podstawą była plastikowa listwa z zawiasem pod noskiem buta. Przód buta był chwytany przez drucianą pętlę a tył mocowany kostką od młodzieżowego wiązania zjazdowego "gamma", która nie była zamontowana bezpośrednio do ww. listwy, lecz za pośrednictwem elementu mogącego przesuwać się na boki, zablokowanego w listwie na ścisk (regulowany śrubą), który działał jako bezpiecznik skręceniowy. Tył listwy do zjazdu mógł być blokowany specjalną zasuwką, ale właściciel nart nie zamontował jej.


Toż to najklasyczniejsze turowe wiązanie :smile: W ten mniej wiecej sposób zrobili swoje pierwsze Marker i Fritschi i Silvretta... Zresztą w S. 300/400/404/500 wpinasz każdy but z rantami pod automaty.

TakiJeden napisał(a):na wyposażeniu domu były stare narty z wiązaniami kandaharowymi. Kije wycięło się w pobliskiej olszynce, facet założył te narty na zwykłe buty i w tak zaimprowizowanym sprzęcie radził sobie całkiem, całkiem...


No, to co planowałem, to też własnie najprawdziwsze kandahary. Może z innymi butami by spasowały lepiej... W każdym razie już mam po kłopotach :biggrin:
Konik
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 2 lut 2006, 19:31


Powrót do Narty bez wyciągów...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości