Walkman'om na szlaku mówię NIE !!!

Co, czym, jak, dlaczego...?

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Walkman'om na szlaku mówię NIE !!!

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 17 lut 2007, 12:35

*
Skoro prawie wszyscy wędrując lubimy fotografować lub filmować - rejestrować przeżycia, warto postawić proste z pozoru pytanie - dlaczego nie rejestrujemy dźwięków, które otaczają nas na szlaku?
Ten temat poświęcony jest właśnie tej tematyce:
- co jest warte takiej rejestracji?
- czym to robić?
- jak to robić?
- jak i gdzie to wykorzystywać?

Turyści wszystkich dyscyplin wędrownych - zdejmijcie słuchawki walkman'ów!
Muzyka Natury jest stokroć ciekawsza!
Ostatnio edytowano So, 17 lut 2007, 15:17 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 17 lut 2007, 12:35

Dźwięki świata przyrody, od których odcinamy się przy pomocy słuchawek, są naprawdę wspaniałe, cenne i pouczające.
To telewizja, film i kolorowe tygodniki wpoiły nam przekonanie, że najważniejszy jest obraz. A dźwięki czy tekst potrzebne są tylko dla podkreślenia nastroju. Bzdura!
To filmy są za krótkie i brakuje w nich czasu dla porządnego stworzenia określonej sekwencji nastrojów. Trzeba to koniecznie wzmagać dźwiękami, niekoniecznie zresztą harmonicznymi czy choćby naturalnymi.
Bajecznie kolorowe obrazki w tygodnikach są nic niewarte, jeśli czytelnik nie skojarzy ich z pojęciami nadającymi się do reklamowego wykorzystania. Potrzebne są więc trzy, cztery proste zdania drukiem.
Matka Przyroda ma zawsze wystarczająco dużo czasu dla nas. Za mało czasu dla Niej mamy my, ludzie – ponoć Jej dzieci.
Nie istnieją zmysły ważniejsze i mniej ważne dla odbierania Natury. Każdy z nich jest tak samo istotny i dopiero równocześnie odbierane nimi i niezakłócone bodźce dają pełne spektrum otaczającego nas Świata.
Nigdy nie zobaczyłem kozic wcześniej, nim nie usłyszałem spadających spod ich kopyt drobnych kamieni. Gdybym na pierwszy taki dźwięk szurgotu kamyków nie znieruchomiał natychmiast, nic bym nigdy nie zobaczył. Moje buty też hałasują. Czy ktokolwiek najpierw zobaczył wśród skał świstaka, zanim usłyszał jego chuligański gwizd?
Jeśli chcemy tego Świata w pełni skosztować. to nie odcinajmy się od jego dźwięków. Jeśli ktoś nadal jest innego zdania, proponuję pójść do kina i zatkać sobie uszy słuchawkami z najukochańszą muzyką. Po kilku minutach z pewnością wyrwie on te słuchawki z uszu, bo nic nie zrozumie z samego obrazu. Nawet jeśli ten film będzie z napisami, brak dźwięków uniemożliwi pełną percepcję.
Pouczające jest też następujące spostrzeżenie znanego współczesnego podróżnika :
Ludźmi, którzy najściślej współżyją z otaczającą ich przyrodą są Indianie amazońscy. Otóż oni każde nowe zjawisko nie tylko oglądają, ale też słuchają jego ewentualnych dźwięków. Oni muszą także wszystkiego dotknąć, powąchać i posmakować – zawsze! I nie jest ważne, czy tą nowością jest magnetofon, kamera filmowa, ołówek czy akurat mydło albo sól. Procedura jest niezmienna – oni słuchają, jaki dźwięk wydaje przesypywany w metalowym pudle cukier czy potrząsana kaseta magnetofonowa, jakby chcieli natychmiast zrobić z każdego przedmiotu instrument muzyczny.
Każdy nowy przybysz jest przez nich bardzo uważnie słuchany – choć nie rozumieją jego języka , oglądany – bo ma inny kolor skóry i włosów oraz ma te włosy w niespotykanych u Indian miejscach – także w czasie kąpieli i czynności fizjologicznych, dotykany, oklepywany i poszczypywany na wszelkie możliwe sposoby, wąchany – niekoniecznie na odległość, a bywa, że i lizany. Oni używają do poznawania wszystkich zmysłów bez żadnych wyjątków i radzą sobie w skrajnie trudnych warunkach stokroć lepiej niż my, Europejczycy, czy najlepiej wyszkoleni amerykańscy marines.
Bo oni po prostu otaczający ich Świat szanują, ale też pragną sprawdzić i wykorzystać wartość użytkową każdego przedmiotu i zjawiska. I dzięki temu trwają. Przejawy ich kultury są zapewne skrajnie proste, czasem mocno nas żenujące, ale nie prostackie. To wielka różnica!
To my zatraciliśmy gdzieś po drodze do szczytów cywilizacji bardzo dużo pierwotnych, prostych umiejętności i głupio giniemy nawet z błahych powodów.
Pozostaje jeszcze jedna, za to równie ważna, a znacznie bardziej związana z samą Naturą kwestia. Spora ilość niebezpieczeństw, zanim nastąpi, ostrzega nas określonymi dźwiękami.
Kamień spadający w naszym kierunku z urwiska, nawet jeśli nie ostrzeże nas stukotem, furkocze w powietrzu. Cicho furkocze, ale charakterystycznie i... ostrzega! Mając słuchawki w uszach, dostrzeżemy kamień dopiero, gdy się on od nas boleśnie odbije. Chyba że trafi nas w głowę i nic już nie zobaczymy. Patrząc na idącego człowieka z góry, najłatwiej go trafić właśnie w głowę. Ponad połowę powierzchni ciała zasłania od góry nasza głowa. Rachunek prawdopodobieństwa!
Nadchodzącą burzę często cicho słychać ponad godzinę wcześniej, zanim zasłoni niebo chmurami i lunie z nich miotany wiatrem deszcz w kilka minut doprowadzający nasze ciała do konwulsyjnych, hipotermicznych dreszczy.
Słuchajmy Natury, ona wcale nie jest nam wroga, ale jest potężna i wymaga szacunku – czasem bardzo dotkliwie i boleśnie! Dla lekceważących ją – zwłaszcza.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 17 lut 2007, 13:02

Tak, tak – cisza świergocącego lasu jest tym, czego potrzebuje nasza skołatana codzienną ganiatyką dusza. Żadne MP-trójki, Cd Player’y, Micro Driv’y i inne pokractwa. One tak naprawdę nie leczą naszych stresów. One tylko przesuwają naszą świadomość z codziennego, do zupełnie innego rozdygotania naszej świadomości.
Że zrzędzę? Że nie jestem trendy ? Może! Nawet... na pewno! Ja w tych sprawach wręcz chcę być out! Sporo wysiłku wkładam, by nie wsiąknąć w krąg „pampers-allways-omo-correga-tabs”. Gdyby coś to dało, płaciłbym za to...
Spróbuj szanowny Czytelniku i ty czcigodna Czytelniczko raz w życiu, skoro już zdecydowaliście się na tak bezpośredni kontakt z naturą, że wsadziliście tyłki do mokrych kajaków i orzecie wodę przez ileś tam kilometrów dzikiej rzeki, o gałęzie do krwi drapiąc wypielęgnowane w solariach twarze i ramiona. Spróbujcie posłuchać ciszy tej rzeki i tego lasu.
Ona jest nawet bardzo głośna, ta... cisza. I zupełnie poważnie mówiąc, bez jakiejkolwiek drwiny, czy ironii nawet – ona leczy psychikę lepiej niż najdrożsi w tym kraju psychoanalitycy. Oni zresztą wiedzą to doskonale i za fantastyczne pieniądze puszczają pacjentom w swych gabinetach nagrania takiego lasu i takiej rzeki. To są najdroższe koncerty muzyczne , jakie wymyślił świat!
Że nie potrzebujecie takiej terapii? Że ona jest tylko dla pierdzieli? Jak już się okaże, że jej będziecie potrzebować, żaden spływ wam nie wystarczy. Zostanie wam klinika, wariatkowo i prywatne sesje u krwiopijcy konowała, który zabierze wam ostatnie pieniądze. Ci pierdziele, za ciężkie pieniądze wylegujący się dziś na psychoanalitycznych kanapach, też wiele lat temu twierdzili to samo, co wy dzisiaj. Niektórzy z nich nawet to pamiętają.
Wybierając się na imprezę kajakową, mamy wspaniałą terapię za darmo. Nie tylko wy, moi drodzy Czytelnicy płci obojga, ja też. Pozwólcie zatem działać Przyrodzie na nasze zmysły nie tylko opstrykanymi widoczkami, ale i jej naturalnym dźwiękiem.
Zwróćcie uwagę: jak wielu ludzi fotografuje przyrodę, by pochwalić się lub samemu powspominać fajne momenty z urlopu czy wakacji, a nikt – poza wąskim kręgiem zawodowców - nie nagrywa jej dźwięków. Można to robić tymi samymi Micro Drivami, z których na biwakach słuchacie dyskotekowych: unc umpa umpa, unc umpa umpa...
Ciekawe, że jeśli ktoś wybiera się, powiedzmy na Giewont, to lezie kilka godzin w pocie czoła i posapie oddechu przytrutych miejskimi spalinami płuc – żeby zobaczyć! A mało kto, albo i nikt zgoła nie wdrapuje się na ten idiotyczny pagór – żeby posłuchać! Czyżby Stwórca uczynił ze słuchu jakiś gorszy, mniej istotny zmysł? Bzdura! Tu musi chodzić o coś zupełnie innego...
Mam takie spostrzeżenie... Utrwalając widoki w plenerze możemy śmiać się, krzyczeć, kląć nawet. Możemy zaznaczać swą obecność w danym miejscu... Natomiast chcąc utrwalać dźwięki przyrody musimy zachowywać się cicho. Nawet nie oddychać głośno. Jakże więc... pan i władca wszechświata – człowiek - ma siedzieć pokornie i nie wykazywać swej dominacji nad lasem, do którego wszedł? Nad jeziorem, które raczył zaszczycić swą obecnością? Toż to uwłaczające jest...
A może po prostu boli nas to, że jednak nie jesteśmy panami wszechświata? Jakby ktoś miał w tym względzie jakieś wątpliwości, to zapraszam z kajakiem na rozbujane burzowym wiatrem jezioro, albo choćby w małą górską dolinę dudniącą grzmotami nawałnicy. Każdego gieroja ustawia to od razu w odpowiednim dla niego szeregu i to zazwyczaj daleko od czoła kolumny.
Może powyższe uwagi nie przekonają wielu, ale ja przynajmniej mam taką własną, dla siebie stosowaną metodę rozpoznawania ludzi o wielkim sercu i szlachetnym charakterze, że im ciszej się oni zachowują w plenerze, tym więcej warta jest z nimi znajomość, i to wcale nie ze względu na możliwe koneksje.
No i miało być tak lekko o tych dźwiękach, a wyszło całkiem poważnie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez ArturW » Pt, 7 sie 2009, 17:07

Faktycznie bardzo rozwinołeś swoją wypowiedź jednak zawarłeś w niej to wszystko czemu sam hołduje. Z zamiłowania jestem obserwatorem ptaków, uwielbiam ich śpiew. Po samym śpiewie można rozpoznać jaki ptak ma nastrój, czy przywołuje czy też ostrzega przed niebezpieczeństwem. Często gdy jestem w lesie siadam pod drzewem i słucham a uslyszeć można wiele. W okresie wiosennym i jesiennym wyruszam nad morze, kładę się na piasku i słucham jego szumu, krzyku mew... to najlepsza terapia na skołatane nerwy :smile:
ArturW
 
Posty: 6
Dołączył(a): Śr, 5 sie 2009, 17:54
Lokalizacja: Trójmiasto

Postprzez radek83 » Pn, 26 paź 2009, 21:44

Ale czy nawet w mieście słuchawki są potrzebne na ulicy? Ile razy ktoś uległ wypadkowi bo miał zatkane uszy nie rozglądnął się i trzask... Nie szanuje swojego życia i zdrowia innych. A jak ktoś idzie do lasu ze słuchawkami na uszach to dla mnie jest nie normalny, taki buc. No bo kto??
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 26 paź 2009, 22:01

radek83 napisał(a):...jak ktoś idzie do lasu ze słuchawkami na uszach to dla mnie jest nie normalny, taki buc. No bo kto??

Ejże, a musisz obrażać ludzi?
Tak po prawdzie, to ich wyłączna prawie sprawa. Nie chcą słyszeć lasu, to niech nie słuchają! Ich broszka!
Ja czuję się tylko do obowiązku poinformować ich, że mogą w ten sposób narazić się na zupełnie zbędne niebezpieczeństwo. Nich to wiedzą jeśli już tu zajrzą, ale decyzję muszą podejmować sami. A oczywiście może to być decyzja KAŻDA!
I jakakolwiek by ona była, na pewno nie świadczy to o jakiejś... "bucowatości".
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Wt, 27 paź 2009, 14:00

Oczywiście jest to tylko moje pierwsze wrażenie o danym człowieku. Nie znam kogoś ale to co widzę już mi coś mówi. Zapewne ty także nie do wszystkich ludzi podchodzisz obiektywnie. Chociaż mogę się mylić. Pierwsze wrażenie może być po krótkiej rozmowie zupełnie zatarte.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 27 paź 2009, 18:26

radek83 napisał(a):Pierwsze wrażenie może być po krótkiej rozmowie zupełnie zatarte.

Może... Ty jednak napisałeś tylko tę jedną opinię: pierwszą i ostateczną.
Teraz to już wygląda nieco lepiej...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re:

Postprzez Slavio22 » Śr, 15 maja 2013, 10:58

radek83 napisał(a):Oczywiście jest to tylko moje pierwsze wrażenie o danym człowieku. Nie znam kogoś ale to co widzę już mi coś mówi. Zapewne ty także nie do wszystkich ludzi podchodzisz obiektywnie. Chociaż mogę się mylić. Pierwsze wrażenie może być po krótkiej rozmowie zupełnie zatarte.
pierwsze wrazenie bardzo czesto myli.
Slavio22
 
Posty: 3
Dołączył(a): Śr, 15 maja 2013, 10:51

Re: Re:

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 15 maja 2013, 11:13

Slavio22 napisał(a):pierwsze wrazenie bardzo czesto myli.

No to mam proste pytanie: jeśli napotkanego możemy w ten sposób błędnie ocenić, a on ma (powinien mieć!) tego świadomość i postępuje tak, że ukierunkowuje innych na taki błąd... kto popełnia większą gafę "towarzyską" - on, czy ci inni?
Moje zdanie jest takie: jak ktoś ma w nosie innych, to i oni mają stosowne do tego prawa.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10917
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Dźwięki Natury - warto je rejestrować

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron