Śmieci i odpadki

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Śmieci, odpadki...

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 2 sie 2009, 23:10

Nie da się żyć na szlaku i na biwaku bez produkowania śmieci i odpadków. Najczęściej są to opakowania po żywności - one z powodów technologicznych są niestety potwornie trwałe i liczenie na to, że przyroda sama sobie z nimi poradzi jest coraz bardziej nieuzasadnione, a w związku z tym wręcz niedopuszczalne.
Co z nimi robić?
Ponad wszelką wątpliwość - zbierać. Najbardziej przydatne do śmieci i odpadków są woreczki foliowe, które otaczają nas coraz... szczelniej. Zgromadzone odpadki należy pozostawiać w przeznaczonych do tego miejscach. Na formalnych polach biwakowych zawsze są przeznaczone na śmieci miejsca. Jeśli takiego w sposób oczywisty wyznaczonego miejsca nie ma, to znaczy, że właściciel zrobił był sobie zupełnie nielegalne źródło dochodów i postraszony policją najczęściej odstępuje od żądania opłaty za korzystanie z pola.
A co zrobić, gdy pojemniki na śmieci są przepełnione? Zdarza się to już po pierwszym tygodniu lipca, a na początku sierpnia jest praktycznie normą, na którą zgadzać się, to znaczy tolerować bezczelność - pobieranie opłat za korzystanie z pola biwakowego ma określone warunki! Jednym z nich jest stałe opróżnianie pojemników na śmieci!
Ano, metod na taki stan rzeczy jest kilka. Ja wybrałem bardzo prozaiczną: nie płacę za korzystanie z pola dopóki "inkasent" nie sprawi, że zostaną... opróżnione. Zwykle wzbudza to wściekłość onegoż, na co najprostszą metodą jest wyjęcie telefonu komórkowego z propozycją wezwania policji (tel 112 - odezwie się najbliższy oficer dyżurny), a tak "przy okazji" powiadomienia ZG PTTK o stanie w jakim zastaliśmy konkretnie określone pole (trzeba podać nazwę miejsca!) - kolosalna większość pól biwakowych podlega weryfikacji przez PTTK.
Jeśli by komuś potrzebny był telefon do ZG PTTK (Warszawa, ul. Senatorska 11), to proszę - 0-22 826 57 35 - odbierze sekretariat.
Zazwyczaj po małej awanturze wieczorem, rano się okazuje, że już można własne odpadki wyrzucić do przynajmniej częściowo opróżnionych pojemników. A przy okazji "nie wiadomo skąd" pojawia się rolka papieru toaletowego w sławojce. No i dobrze!
Aha! Oczywiście należy wtedy wnieść stosowną opłatę za pole!
A co zrobić z odpadkami, które sami "wyprodukujemy" na zupełnie "dzikim" biwaku?
Nie ma na to innej metody jak zapakować je do worka foliowego i w tej postaci wsadzić do własnego kajaka (plecaka) oraz dowieźć (donieść) do miejsca, gdzie bez wątpienia powinny się znaleźć, czyli śmietnika na kolejnym biwaku.
Jakiekolwiek zakopywanie własnych śmieci, tak powszechnie stosowane na biwakach jeszcze dwadzieścia lat temu dziś jest już bardzo karygodnym wybrykiem i stanowczo się temu sprzeciwiam.
Saperka na polu biwakowym służy nie tylko do okopywania namiotu czy ogniska, ale też do "przewrócenia ziemi z tym, co zwykle przykrywamy kawałkiem papieru toaletowego" - oczywiście tylko w takiej sytuacji, gdy ewentualne wejście do pobliskiej sławojki grozi natychmiastową uległością nieodpartemu odruchowi wymiotnemu.

Uwaga!
Nie mam nic przeciwko ewentualnemu zbieraniu śmieci po poprzednich biwakowiczach, ale jestem absolutnie przekonany, że robienie z tego jakiejś "metody" jest w dłuższym horyzoncie czasowym bardziej szkodliwe niż pożyteczne.
A tak przy okazji... Jest i poważny aspekt sanitarny związany z takim "zbieractwem". Nie lekceważył bym tego...!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10902
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Śmieci i odpadki

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 14 lis 2011, 18:20

Miki napisał(a):Wracając za to dźwigam wór, do którego trafiają śmieci, pozostawione w lesie przez innych.

Ta postawa uznawana jest powszechnie za godną naśladowania, ale wcale w tak oczywisty sposób chwalebną nie jest, co wymaga przemyślenia, wyjaśnienia i ewentualnej dyskusji.
Nie dotykam w ogóle kanonu zabierania ze sobą wszystkich własnych śmieci - to nie podlega najmniejszej nawet dyskusji, że trzeba je zabrać i wytaskać aż do najbliższego miejsca oznaczonego jako śmietnik.
Nie mam nic przeciwko ewentualnemu zbieraniu śmieci po poprzednich biwakowiczach, ale jestem absolutnie przekonany, że robienie z tego jakiejś "metody", tworzenie akcji typu "Czyste góry" w TPN-ie jest w dłuższym horyzoncie czasowym bardziej szkodliwe niż pożyteczne. Zatem chwalenie się, że się zbiera śmieci po innych może jeszcze ujść - moim zdaniem - płazem. Natomiast propagowanie tego wśród młodych adeptów bytowania na łonie przyrody to zupełnie inna sprawa. Jest bowiem poważny aspekt sanitarny związany z takim "zbieractwem". Nie lekceważył bym tego...!

Zresztą taką dyskusję już odbyliśmy na wielu forach górskich, w tym także tutaj
I jaki jest wynik?
Ano taki, że ktokolwiek ze mną idzie gdzieś w teren nadal dostaje na samym początku zwykłą plastikową "zrywkę" na własne odpadki, zbiera co swoje i wywala do napotkanych przy powrocie śmietnikach. Po drodze jednak często mijamy hałdy śmierdzących "poakcyjnych" worów ze śmieciami, których nie ma komu wywieźć poza Park. Oczywiście porozwłóczane to jest po całej okolicy, bo zwierzyna leśna szuka w tym czegoś do żarcia. Najgorsze, że widzą to także młodzi ludzie, którzy w takim zbieraniu brali udział...

Co ciekawe...
Według moich obserwacji śmieci w lesie bywają głównie przy leśnych parkingach, ale wyjąwszy podmiejskie laski spacerowe - koszmar! - jeśli oddalić się od parkingów na kilkaset metrów wgłąb lasu, to ogólnie rzecz biorąc jest bardzo czysto. Oczywiście, przy wszystkich i wszędzie szlakach turystycznych jest, bo był i zapewne długo jeszcze będzie powszechny syf.
A tak przy okazji...
W głębi większych kompleksów leśnych wiosną spod śniegu najwięcej wszelkiego śmiecia i "szkła" wystaje tam, gdzie myśliwi mieli zimą swoje "linie ognia" podczas polować z nagonką oraz popolowaniowe "ogniska". Kiedyś wyciągnąłem spod śniegu prawie połowę butelki Courvoisier'a. Nieźle musieli być naprani, że coś takiego zgubili. Nigdy nie lubiłem tej hołoty z fuzjami. Miłośnicy przyrody... pies im lufy oszczał...!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10902
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Nocleg w lesie

Postprzez Miki » Pn, 14 lis 2011, 18:31

Toteż ja nie nawołuję do żadnej akcji. Po prostu tak robię. Sprzątam swój dom. Jak ja tego nie zrobię, to nie zrobi tego nikt. Nic nie poradzę, że oprócz domowników w lesie bywają także ludzkie świnie... Nie zostawiam tych śmieci na kupce zaraz za lasem, taszczę je do najbliższego śmietnika. Wiem, robota syzyfa, inni zaraz naświnią... Dlatego mi miło, gdy widzę, jak ktoś postępuje podobnie. Ilekroć w lesie spotykam kogoś, kto oprócz swoich bagaży dźwiga wór śmieci, wiem od razu, że to też domownik. Acha - żeby nie było - nie dociekam, czy to jego, czy pozbierane. Jak wynosi - znaczy nie naśmiecił.
Miki
 
Posty: 85
Dołączył(a): Wt, 1 lis 2011, 02:23
Lokalizacja: Błonie

Re: Nocleg w lesie

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 14 lis 2011, 18:40

No przecież nie mówię, że mi się Twoja postawa nie podoba.
Uznałem jednak - każdy ma tu do tego prawo - że kwestia jest napomknięta, ale nie dopowiedziana do końca, to napisałem...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10902
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Śmieci i odpadki

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 27 mar 2015, 16:13

Warto zajrzeć tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10902
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości