Dobre, bo z... demobilu?

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 1 sty 2013, 17:08

Slav napisał(a):Kierunek demobil oznacza zazwyczaj większą jakość kosztem (nie zawsze) wagi.
Kierunek sprzęt turystyczny oznacza zazwyczaj mniejszą wagę kosztem jakości

Tak postawioną tezę pomimo tego "zazwyczaj" należało by jednak solidnie udowodnić, a to wydaje się mi bardzo trudne, a na pewno bardzo zależne od porównywanego sprzętu, że o konkretnych sklepach nie wspomnę.
Jest jeszcze i taka umyślnie pomijana przez demibilarzy kwestia: w sklepach demobilowych sprzedaje się z zasady sprzęt nie pełnowartościowy, a to praktycznie kasuje sensowne podstawy jakiejkolwiek reklamacji.
Slav napisał(a):Czy istnieje rynek starych, używanych wyrobów turystycznych klasy "popularnej", "masowej" czy jak się to tam nazywa? A jeśli nie to dlaczego?

Jak to "nie istnieją"?
Istnieją przecież giełdy sprzętu turystycznego i na przykład w dziedzinie sprzętu narciarskiego biegowego czy krosowego na pewno są warte uwagi zwłaszcza właśnie dla początkujących.
W obrocie sprzętu do turystyki kajakowej czy rowerowej są wręcz niezastąpione.
Slav napisał(a):Dla Zygmunta który jak widzę jest mocno cięty na demobil...

Ja nie jestem "cięty" na demobil, ale uważam, że o wiele łatwiej nowicjuszowi wleźć na minę demobilową niż... cywilną. Po prostu... by dobrze wybrać, trzeba się dużo lepiej znać na demobilu niż na sprzęcie cywilnym.
Dla znawców te nasze tutejsze dywagacje i tak są całkowicie zbędne, więc...
P.S.: Ja także mam kilka niezłych, wręcz dobrych rzeczy z demobilu, ale to stanowczo za mało, by ludziom szukającym porady polecać to źródło.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10899
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Slav » Śr, 2 sty 2013, 00:41

@Zygmunt
Nie jestem tu jakimś superfachmanem i takich giełd po prostu nie znam.
Można kupić gdzieś narty itp. ale czy można ubranie?
Po wpisaniu na tym forum słowa "giełda" w wyszukiwarkę nie dostaję żadnej informacji gdzie można kupić używany np. polar z Malden czy dobre używane spodnie itp.

Tymczasem w kwestii demobilu to żaden problem żeby znaleźć dobrą używkę (bo innych nie ma).
Komuś potrzebna jest reklamacja do kurtki za 5 złotych polskich czy do paska za 4zł?
A w sprawie niezgodności opisu z towarem to mamy coś takiego jak rękojmia która ustawowo obejmuje w sprzedaży konsumenckiej 24 miesiące. Dodatkowo przy zakupie na odległość mamy 10 dni na zwrot "miny".
Dla obawiających się o wejście na minę już podałem sposób na jej ominięcie:
Jeżeli nie ma metki z "numerem kontraktu" lub towar jest "nowy" to zazwyczaj jest to właśnie mina w postaci podróby firmy żerującej na naiwniakach zafascynowanych militariami.

Początkującemu łatwiej wejść na minę turystyczną niż demobilową właśnie dlatego że istnieje tak wiele turystycznej tandety sygnowanej logami dobrych firm (czasami nawet za ich zgodą). Jest jakiś prosty sposób na samodzielne odróżnienie które to oryginał a które nędzna podróba? A ile jest sprzętu pseudoturystycznego? Półki się uginają. Jak to odróżnić od wyrobów porządnych? Jest jakiś prosty sposób?

Stary wyjadacz poradzi sobie w obydwu sytuacjach ale początkujący przyciśnięty skromnością portfela i wspomagany agresywnym marketingiem sprzedawcy na pewno dokona wielu wyborów złych.

Kto wie może to zresztą jedyna droga do doświadczenia.

Nie popieram demobilowych ubrań dla turysty bo później na szlaku jest pełno przebierańców którzy nawet brzucha wciągnąć nie potrafią a to żałośnie wygląda w mundurze. Podaję to jedynie jako źródło alternatywne ponieważ często po prostu nie ma wyrobów turystycznych w cenie nie wysadzającej portfela i w jakości pozwalającej wytrzymać kilka/kilkadziesiąt lat.

Przykładowo. Zużyłem kilka NOWYCH tanich plecaków turystycznych - szybko uszkadzały się a to szwy a to zamki. Nosiłem kilka plecaków wojskowych UŻYWANYCH i żaden się nie popsuł - oddałem je bo też się akurat średnio nadawały do moich celów - ale to jest inna sprawa.
Skala "miny" odnośnie plecaków: turystyczny: kilkaset złotych i ryzyko niesienia gratów "w garści", wojskowy: kilka złotych i ryzyko odgniecionych ramion. Co wybrać? Każdy najlepiej jeżeli sam zdecyduje.

Ja jedynie pokazuję że można mieć świetnej jakości rzeczy za kilka złotych i nie stać przed wyborem nie pójścia w góry lub co gorsza pójścia w góry bez sprzętu bo był za drogi.
Slav
 
Posty: 33
Dołączył(a): Pt, 28 gru 2012, 01:30
Lokalizacja: Beskidy

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2013, 00:55

Każdy na własne ryzyko może zawsze zrobić tak, jak uważa za stosowne.
Nam tu chodzi wyłącznie o uświadomienie: jakie mogą być skutki podjętych decyzji?

Ja już demobil przerabiałem i to dość dogłębnie, stąd doskonale wiem, dlaczego z niego wylazłem.
Pewnie i tej zimy ktoś się zabije w Tatrach, bo se kupił "doskonałe wojskowe raki" za 20 złotych - o to Ci chodzi?
To może jednak będzie lepiej, jeśli on nie mając kasy na choćby Grivele oraz porządny kurs ich używania w ogóle w te góry nie poszedł, co?
Albo może wybrał góry nie wymagające takiego sprzętu...
Albo wybrał się tam latem...
Slav napisał(a):Nosiłem kilka plecaków wojskowych UŻYWANYCH i żaden się nie popsuł - oddałem je bo też się akurat średnio nadawały do moich celów - ale to jest inna sprawa.

Nie, to jest akurat ta sprawa! Plecaki wojskowe w turystyce pieszej to jest właśnie sprzęt, który się do tego celu nadaje najfatalniej, jak to tylko jest możliwe.
I co z tego, że się nie drą, kiedy prawie każdy wrednie uwiera na prawie każdych plecach? Lepsze od turystycznych to one są chyba tylko przy czołganiu się. Ale jasne, że zawsze znajdzie się tak badziewiasty sprzęt cywilny, że on się rozleci z byle powodu...
Niezłym paskiem do spodni czy skarpetkami nie rozwiążesz problemu sporej kosztowności sprzętu do turystyki górskiej zwłaszcza, a może nawet szczególnie, gdy będziesz to robił przez... klawiaturę i ekran.
Ja też zaczynałem nieomal pół wieku temu szlajać się po górach ze sprzętem... pożal się Boże, ale miałem to szczęście, że wędrowałem zawsze z niewyobrażalnie wręcz doświadczonymi ludźmi, którzy mnie tą szajbą zarazili, ale robili to całkowicie odpowiedzialnie: uczyli... wręcz... dożylnie. Uwierz mi lepiej na słowo, że tego się nie da zrobić ani książką choćby z mnóstwem ilustracji, ani filmikami na face-w-bruku, ani tym bardziej przez forum takie jak to. To można robić tylko i wyłącznie osobiście w górach i to maksimum "jeden na jednego"!

Ja Ci radzę... jak uważasz,
Ale uważaj... jak radzisz.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10899
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Slav » Śr, 2 sty 2013, 01:19

Zygmunt Skibicki napisał(a):Pewnie i tej zimy ktoś się zabije w Tatrach, bo se kupił "doskonałe wojskowe raki" za 20 złotych - o to Ci chodzi?


Sparafrazuje:
Pewnie i tej zimy ktoś się zabije w doskonałych rakach turystycznych za 400zł. O to Ci chodzi?

Zygmunt Skibicki napisał(a):Ja Ci radzę... jak uważasz,
Ale uważaj... jak radzisz.


To jest święta racja i dotyczy w równej mierze sprzętu turystycznego jak i innego.

Dlatego nikomu nie radzę i nie polecam moich raków za 100zł z demobilu a jak i KUTYCH a nie wyginanych z blaszki i dopasowanych u kowala do moich butów. Wspomniałeś o rakach pierwszy i podajesz przykład jakiegoś badziewia zgaduję że w ogóle nie wojskowego.

Ale każdemu i z pełna odpowiedzialnością polecam wełnianą szalo-kominiarkę LWP którą noszę i w zimie i w lato od lat. Nie znam ani jednej osoby którą by ten sprzęt zawiódł, przeciwnie kilku uratowanych z opresji znam.

W ogóle radzenie komuś to tzw. "śliski temat" i dlatego jak to wyżej napisałem ja jedynie mogę napisać co sam używam i dlaczego to robię a każdy ma swój mózg i sam podejmuje decyzje.

Cieszę się że jesteśmy zgodni w tej sprawie. Proponuje te dywagacje zakończyć, kto nie zrozumiał argumentów za i przeciw po tym co już tu napisano i tak nie zrozumie i szkoda na to czasu.
Slav
 
Posty: 33
Dołączył(a): Pt, 28 gru 2012, 01:30
Lokalizacja: Beskidy

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2013, 01:35

Dobra, zgoda!
Mam konkretną propozycję: załóż tu wątek z roboczym tytułem "Jak i co warto kupować w demobilu?"
Jeśli potrafisz się na tyle zmobilizować, by dokładnie "step-by-step" wyjaśnić, jak ma się nowicjusz demobilnym sprzedawcom nie dać zrobić w trąbę, to ja obiecuję, że się do tego wątku wtrącać będę tylko i wyłącznie jako etatowy "głupi Jasio" co to mendząco dopytuje o nie do końca wyjaśnione szczegóły. Deal?

Qurna, może wreszcie ktoś rozwali w strzępy ten pieprzony biznes demobilny dla kompletnie porąbanych fanów... srajvitaralu?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10899
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Slav » Śr, 2 sty 2013, 02:18

Nie czuję się jakimś ekspertem od technologii armijnych ale parę sposobów znam i przećwiczyłem trochę tego szajsu.
OK Deal.
Step-by-step z fotkami. Jeśli nie będziesz poganiał bo jednak łażenie w góry to priorytet dla mnie a i praca mi się zdarza ;-)

Tylko że tego zbyt dużo nie ma bo ja sobie większość rzeczy sam szyję lub robię a o rzeczach których nie znam nie wypowiadam się.
I jeszcze kilka rzeczy odpadnie jeżeli odejmiemy sprzęt którego raczej nie polecę taki jak raki czy rakiety, nie dlatego że są złe, przeciwnie są świetne ale wymagają zabiegów których początkujący i tak nie zrobi a najwyżej może sobie zrobić kuku.

A na nagłą śmierć Milteca czy MFH bym raczej nie liczył (aczkolwiek mam od nich dwie świetne podróbki). Zbyt modny ten srajviwal i zbyt wielu jest naiwniaków. Niech im tam będzie tak długo dopóki nikomu nie szkodzą.

Myślę że tytuł warto uzupełnić o ... a czego unikać w demobilu".
Dlaczego? Bo łatwo dać się nabrać na napalmy w puszce które nie potrafią podgrzać wody i na kompasy które łapią fixa po 3 minutach itp. itd. Jest tego sporo i to właśnie stanowi główny obrót szajsem i głównie to właśnie stanowi później nadmierne ryzyko na trasie.
Slav
 
Posty: 33
Dołączył(a): Pt, 28 gru 2012, 01:30
Lokalizacja: Beskidy

Re: Dobre, bo z... demobilu?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 2 sty 2013, 10:01

OK!
W takim razie zamykam ten wątek, bo na "szybkie" argumenty to i tak nikt tu nikogo nie przekona.
Czekamy na ten Twój cierpliwie... w miarę. :biggrin:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10899
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości