Kapelusz z szerokim rondem i... moskitiera.

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Kapelusz z szerokim rondem i... moskitiera.

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 20 sie 2009, 10:56

Taki kapelusz, zwłaszcza wykonany z dobrze zaimpregnowanej tkaniny jest bardzo przydatny latem na kajaku ale także podczas zwykłego spaceru po lesie. Jego wyższość nad czapką z daszkiem wynika właśnie z tego szerokiego ronda:
- chroni także boki twarzy i kark przed nadmiernym nasłonecznieniem,
- chroni jak wyżej przed zacinającym deszczem.
Nawet bardzo nowoczesny kaptur super kurtki z ekstra membraną ma na wodzie średnią przydatność - zbyt głuszy odgłosy dochodzące z boków i za bardzo ogranicza widoczność na boki, a to może być groźne.
Kapelusz na wędrówki powinien mieć dobrze działający ściąg - przy silnym wietrze lepiej, by mocno trzymał się głowy. Jeszcze lepiej jak ten ściąg jest czymś przywiązany do kurtki. To nie musi być jakieś specjalne dowiązanie - zupełnie wystarczy kawałeczek cienkiej lineczki - ja po prostu wiążę ściąg do jednego końca gumy ściągającej kaptur.

Moskitiera
Kapelusz z szerokim rondem ma jeszcze jedną zaletę - da się na to założyć siatkę chroniącą głowę przed owadami. Wystarczy w "dekielku" wyciąć otwór na kopulastą część naszego kapelusza.
[ img ]
To wcale nie jest żart. Gdy obie ręce są cały czas zajęte podczas marszu kijkami, a podczas spływu wiosłowaniem, trudno opędzać się przed żarłocznymi komarzycami, a przed meszką opędzanie się jest wręcz bezskuteczne, bo w ogóle nie czujemy jej ukąszeń, nie słyszymy ich lotu, a z racji mikroskopijnych rozmiarów nie sposób ją zauważyć.
Zwłaszcza na rzeki płynące przez rozległe bagniska warto zaopatrzyć się w taką siatkę. Prawdę mówiąc, praktycznie każda nasza rzeka nizinna ma odcinki bagienne...
Moja moskitiera jest trochę innej budowy niż ta na fotografii - zamiast dość kłopotliwych na kajaku kółek z drutu ustawiających siatkę w stosownej odległości od twarzy jako "rozpychacza" używam do niej właśnie kapelusza z szerokim rondem, a na dole, przy szyi ściągam gumką ze stoperem do stosownie luźnego, ale przylegającego otworu. To jest więc po prostu duży okrągły woreczek z drobniuteńkiej siatki. Mnie to wystarcza.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10685
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kapelusz z szerokim rondem i... moskitiera.

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 16 lip 2016, 19:53

Tak po prawdzie to mój kapelusz na wszelkie wędrówki poza wspinaczką jest zwykłym wojskowym kapeluszem. W tym roku zaposiałem go na jakimś biwaku, ale natychmiast po powrocie kupiłem identyczny, bo nic lepszego nie znalazłem... po prostu.
Spróbowałem bejsbolówki, specjalnych czapek regatowych, a nawet zydwestki... do takiego kapelusza nie mają startu, przynajmniej w śródlądowych warunkach.

[ img ]

Szczególnie sobie cenię szerokość jego ronda, ściąg pod szyją i dwa napy po obydwu stronach do podpinania. No i błyskawiczne on schnie po deszczu, czym mój poprzedni tego samego typu nie mógł się pochwalić. Ten to... ripstop!
Chroni przed palącym słońcem, co oczywiste, ale warto zauważyć, że stosując pod pachy podciągnięty fartuch kajakowy i taki kapelusz, na ulewnym nawet deszczu mokną jedynie... końce ramion i ręce. Latem to po prostu... pryszcz. Kurtka z kapturem na spływie staje się wtedy potrzebna jedynie po wylądowaniu. No i bez kaptura na głowie widzi się w kajaku i słyszy zdecydowanie więcej!

Na jachcie to zupełnie inna sprawa: pełny sztormiak i zydwestka sięgająca daleko na kark są niezbędne. Kaptur sztormiaka to już tylko na totalną zlewę z wichurą.

[ img ]

Tu akurat syn w kajaku i w kapeluszu bardzo podobnym do mojego.

A moskitierę pasującą rozmiarem do tego kapelusza mam zwykle z przyzwyczajenia pod ręką, ale użyłem jej przez ostatnich 10 lat może ze trzy razy...
DEET (50%) jest skuteczniejszy!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10685
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Kapelusz z szerokim rondem i... moskitiera.

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 21 lip 2016, 12:30

Ktoś życzliwy, aczkolwiek zupełnie anonimowy porzucił mi mailem ciekawy pomysł... z pozoru. Ponoć bardzo popularny w... Australii - szkoda że bez zdjęcia!
Na obwodzie ronda kapelusza zawiesić (wszyć?) na nitkach (10 do 15 cm) małe korki - 10 do 14-tu sztuk, które swym wahadłowym w czasie marszu ruchem będą odganiały owady wszędzie dookoła głowy.

No... Adam Słodowy byłby w siódmym niebie!
Wykonanie to prościzna, a działanie raczej pewne nie tylko dla piechurów. Na kajaku czy jachcie głowa też się przecież porusza, ale zastanawiam się, co się będzie działo z tymi wahadełkami, gdy przyjdzie naprawdę mocny wiatr?
Podejrzewam, że ten sprytny skądinąd patent skutecznie odstraszy wtedy... użytkownika.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10685
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości