Zwierzęta spotykane na szlaku

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 18 lis 2008, 13:15

Ekolodzy przygotują paszporty dla tatrzańskich misiów
źródło: Gazeta Krakowska - 2008/11/18

Pomóżmy polskim niedźwiedziom przetrwać ciężkie czasy – z takim apelem organizacja ekologiczna WWF rozpoczęła akcję mającą na celu ochronę tych rzadkich zwierząt. Przyrodnicy będą uczyć turystów, jak się zachować podczas spotkania z niedźwiedziem. Chcą też dokładnie oszacować, ile misiów żyje w Polsce, i każdemu z nich, badając ich DNA, przygotować specjalny „paszport” – dokument określający, z jakiej gawry pochodzi dany niedźwiedź i na jakim terenie przebywa.

Do innych pomysłów należy kupienie elektrycznych pastuchów i ogrodzenie pasiek – tak aby utrudnić misiom do nich dostęp. Ekolodzy podkreślają, że niedźwiedzie nie powinny się przyzwyczajać do żerowania w gospodarstwach – tracą wtedy instynkt dzikiego zwierzęcia. Tatrzański Park Narodowy ocenia, że taka kampania to dobry pomysł. – Każda akcja, która pogłębia świadomość, że trzeba chronić zwierzęta, jest potrzebna – podkreśla Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Mało kto wie, że zwierzę to przetrwało w Polsce, a zupełnie wyginęło w obszarach Europy Zachodniej, np. w Alpach. Przyrodnicy szacują, że w Polsce żyje 90–120 niedźwiedzi. Na Słowacji jest ich od ok. 800.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 20 gru 2008, 12:23

Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez wiolka30 » Pt, 9 sty 2009, 23:06

Obecnie można spotkać zwierzęta w polskich górach na dwa sposoby:
1. Totalna dzicz poza szlakiem - zwierzę Cię zobaczy i ucieka bo nie zna ludzi...
2. Tatry - zwierzyna podchodzi blisko ludzi bo jest już tak do człowieka przyzwyczajona i nic sobie z tego nie robi...
wiolka30
 
Posty: 6
Dołączył(a): Pt, 9 sty 2009, 23:02
Lokalizacja: PL/UK

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 9 sty 2009, 23:29

wiolka30 napisał(a):Obecnie można spotkać zwierzęta w polskich górach na dwa sposoby:
1. Totalna dzicz poza szlakiem - zwierzę Cię zobaczy i ucieka bo nie zna ludzi...
2. Tatry - zwierzyna podchodzi blisko ludzi bo jest już tak do człowieka przyzwyczajona i nic sobie z tego nie robi...

No dobrze. Załóżmy przez chwilę, że masz rację.
Opisz może, gdzie i kiedy widziałaś zwierzęta z podziałem na obydwie wymienione opcje. Ja następnie opiszę, gdzie i kiedy widziałem zwierzęta w sytuacjach zupełnie nie pasujących do Twoich. Potem odezwie się jeszcze kilka innych osób znacznie uzupełniających obie wymienianki.
Jaki będzie finał?
Ano taki, że Twoje dwie sytuacje świadczą o niezbyt wielkim doświadczeniu w tym zakresie. Innymi słowy, w ogóle nie masz racji. Zapewniam Cię, że aż tak źle, jak to opisujesz, wcale nie jest, choć oczywiście na pewnym etapie poznawczym można być zdegustowanym. Masz do tego prawo.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 6 kwi 2009, 13:19

Niedźwiedzie budzą się ze snu
źródło: Gazeta Krakowska - 2009/04/06

Wysoko w górach ciągle jeszcze zalega kilka metrów śniegu, mimo to pojawiły się pierwsze symptomy wiosny. Na niżej położonych tatrzańskich polanach, w miejscach mocno nasłonecznionych można spotkać krokusy. Tu i ówdzie widać pierwsze tropy niedźwiedzi. To znak, że niezawodnie w góry wiosna nachodzi.

W tym miesiącu powinny obudzić się i wykopać pierwsze świstaki. A to dla narciarzy na Kasprowym Wierchu może oznaczać kłopoty, choć przyrodnicy zapewniają, że będą ewentualnie zawężać, a nie zamykać trasy narciarskie.

– Owszem, tatrzańskie niedźwiedzie zaczynają się budzić – potwierdza Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. – Jeden osobnik przeszedł nawet przez przecinkę linii granicznej, i tak się zastanawiam, czy ten niedźwiedź wie już o układzie z Schengen. Trochę go podglądamy. Przemieszczał się dokładnie wzdłuż granicy, nie schodząc ani na polską ani na słowacką stronę. Zachowywał się jak typowy transgraniczny miś. Ale mówiąc już poważnie, widać, że pierwsze osobniki zaczynają się budzić i szukać pożywienia.

Przyrodnicy podkreślają, że w gawrach zostają jeszcze niedźwiedzice zmałymi. One wyjdą z dziećmi nieco później.

– Będzie to na przełomie kwietnia i maja – ocenia dyrektor Paweł Skawiński. – Na razie niedźwiadki urodzone w gawrze w styczniu są jeszcze zbyt małe, żeby wychodzić na powierzchnię. Na razie karmi je matka ale wyjdą na powierzchnię jak nabiorą siły. I tutaj ostrzeżenie dla turystów – co prawda każde spotkanie z niedźwiedziem jest wyjątkowo niebezpieczne, ale natknięcie się na niedźwiedzicę z młodymi niesie ze sobą podwójne zagrożenie.

– Niedźwiedzica samą obecność człowieka traktuje jako zagrożenie dla młodych – podkreśla Skawiński. – Należy więc bezwzględnie trzymać się szlaku. Jeśli zobaczymy zwierzę z daleka, należy powoli oddalić się w przeciwnym kierunku. Nie należy podchodzić do nich, ani rzucać jedzenia, czy robić zdjęć.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 21 maja 2009, 10:27

Gazeta Krakowska napisał(a):Niedźwiedzie schodzą coraz bliżej turystów
źródło: Gazeta Krakowska - 2009/05/21

W ostatnich dniach mnożą się sygnały o niebezpiecznie bliskich spotkaniach turystów z niedźwiedziami. Zwierzęta widziane były na drodze do Morskiego Oka, w Dolinie Białego czy u wylotu Doliny Strążyskiej. W tym ostatnim miejscu niedźwiedzica z dwoma misiami przeszła w odległości kilku metrów od przerażonych turystek. Jeśli zwierzę będzie dalej podchodzić tak blisko ludzi, niewykluczone, że do odstraszenia użyte zostaną gumowe pociski.

– Tak właśnie bywa na wiosnę. Te niedźwiedzie, które się usamodzielniły, szukają dla siebie „łatwiejszej” przestrzeni – tłumaczy zachowanie zwierząt dyrektor TPN Paweł Skawiński. – Niedźwiedzie idą tam, gdzie mogą znaleźć resztki jedzenia. Pojawiają się w miejscach, w których ludzie wyrzucają śmieci. Stąd apelujemy, by nie zostawiać żadnych resztek w górach.

Przyrodnicy tłumaczą, że niedźwiedź, który nie jest oswojony i boi się człowieka, nie zbliży się do turysty na mniejszą niż 150 metrów odległość. Krótszy dystans to sygnał, że zwierzę może zacząć sprawiać kłopoty.

– Niedźwiedź, który ma w sobie naturalną dzikość, po spotkaniu z człowiekiem ucieka – dodaje dyrektor Skawiński. – Z daleka omija tereny, gdzie może człowieka spotkać. Dlatego sytuacja, gdy zwierzę jest w dolinie wśród turystów niepokoi. Będziemy musieli niedźwiedzia przepłoszyć.

Zapewne pracownicy TPN zdecydują się na użycie gumowych pocisków. To bolesna, ale skuteczna metoda. Tylko w ten sposób można uniknąć spotkań, które są niebezpieczne i dla niedźwiedzia, i dla człowieka.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 1 sie 2009, 21:26

Tygodnik Podhalański napisał(a):Niedźwiedzie na szlakach
Turyści meldują o kolejnych spotkaniach z niedźwiedziami. Tym razem miśki pojawiły się przy Dolinie Kościeliskiej.

Turyści, którzy w poniedziałek ruszyli czerwonym szlakiem na Przysłop Miętusi, przeżyli spotkanie z niedużym niedźwiadkiem. – Praktycznie wytoczył się nam pod nogi z lasu, sturlał się ze zbocza, otrzepał i pobiegł dalej. Zawróciliśmy do domu – tłumaczą turyści. Do zdarzenia doszło na wysokości reglowej polanki, Jaworzynki Miętusiej. Podobną przygodę przeżyli letnicy na Polanie na Stołach, nad Doliną Kościeliską.

Gdy dochodzi do spotkania z niedźwiedziem na szlaku, należy pamiętać, że król Tatr jest u siebie, a my wchodzimy na jego terytorium.

– Wynajmuję kwatery. Goście u mnie już kilkakrotnie meldują się wystraszeni spotkaniem misiów w rejonie Doliny Kościeliskiej – mówi pani Maria. Tłumaczy swoim letnikom, że gdy widzą niedźwiedzia, nie powinni się do niego zbliżać, nie ma mowy o dokarmianiu czy robieniu sobie pamiątkowych zdjęć. Tym bardziej, gdy mamy do czynienia z młodym, które może być w pobliżu żerującej nieopodal matki.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 4 wrz 2009, 16:46

apollyon napisał(a):Zygmunt mógłbyś podać nazwę tego cuda albo jakiś link, bo jest tego tyle, że nie wiadomo, które działa, kupiłem kiedyś coś takiego i w ogóle nie działało.

Tego "bzykadła"?
Cholera! Na tym pudełku nie ma żadnego napisu a opakowanie oczywiście wywaliłem.
Przejrzę oferty na Allegro. Jest...!
[ img ]
To się na Allegro nazywa "Ultradźwiękowy brelok na komary" - widzę, że ludziska kupują to "garściami", ale proponuję działać przez "Szukaj" i wpisać tylko "na komary"... Pewno co chwila ukazuje się jakaś nowsza wersja.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 27 paź 2009, 23:37

Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Powrót żubra w Bieszczady (1963) i sprawa "Pulpita"

Postprzez TakiJeden » N, 1 lis 2009, 01:07

*
Jak poszukać w googlu to się znajdzie. Oto wyszperany artykuł który opisuje historię reintrodukcji żubrów w Bieszczadach, wraz ze sławetną anabasis samca Pulpita, co się po nim nazywa bar w Ustrzykach Górnych. Jak wynika z załączonego artykułu nie zaciukano go widłami w Ustrzykach -- zapewne przykrość ta spotkała innego osobnika (Nb. kolegę Pulpita, takiego wędrowniczka jak on, pół roku później zadusili pod Przeworskiem chłopi, którym wyżerał buraki cukrowe) -- bo ów sławny Pulpit dożył swych dni w Lasku Wolskim (ZOO w Krakowie).

.......................
Stosowny fragment wspomnianego artykułu (ze strony: http://www.dukla.pl ):
Końcem października 1964 roku byk „Pulpit”, odpędzony od stada przez silniejszego „Pulona”, podjął samotną wędrówkę na północ. Wytropiono go dopiero w listopadzie w okolicach nieistniejącej wsi Sokole, ponad 60 km od zagrody. Tam przezimował do wiosny i końcem kwietnia 1965 roku został odłowiony i przewieziony na powrót do stada. Był z nim zaledwie kilka miesięcy, już w sierpniu ruszył w swą najdłuższą trasę. Wędrował przez całe Podkarpacie, wzbudzając wielką sensację. „Pulpit” stał się pupilem regionalnej prasy i radia, które codziennie podawały komunikaty z trasy jego wędrówki i spotkań z ludnością. W ciągu niespełna 28 dni przewędrował 400 kilometrów i w okolicy wsi Żabno nad Dunajcem (k. Tarnowa) został ujęty i zabrany do hodowli w Niepołomicach. Resztę życia, do 1970 roku, spędził w krakowskim ZOO, będąc jedną z największych jego atrakcji.

Nie był to jedyny żubr o duszy wędrowca, bowiem jesienią 1965 roku na północ udał się kolejny osobnik. Doszedł w okolice Pruchnika pod Jarosławiem, gdzie znalazł doskonałą bazę żerową na polach buraków cukrowych, których plantatorzy jeszcze nie zdążyli odstawić do cukrowni. Terroryzował swym zuchwalstwem chłopów. Ci chodzili przez kilka dni na skargi do nadleśnictwa i na milicję, ale nikt nie był w stanie im pomóc. Wreszcie, nie znajdując zrozumienia u władzy, chłopi postanowili sprawę załatwić we własnym zakresie. Pewnej niedzieli po mszy i po kilku piwach, gromada zaopatrzona w widły i stalową linkę, wybrała się na pole, gdzie żerowało zwierzę. Znaleźli się odważni, którzy chcieli zarzucić żubrowi linkę jak lasso na rogi i, jak krowę, odprowadzić do urzędu gminy. Niestety stalowa pętla zsunęła się na kark zwierzęcia, które przyduszone wpadło w szał. „Kowboje” zdążyli tylko linkę zamocować do tęgiej przydrożnej gruszy i ujść z życiem. Tymczasem zwierzę biegając wokół drzewa i owijając linę, skracało jej długość i zaciskało sobie coraz bardziej pętlę na szyi. Wreszcie upadło i ciężko dysząc, wyraźnie dusiło się. Ktoś krzyknął, żeby skoczyć do wsi po piłę i ściąć drzewo. Zanim jednak pomysł wykonano, „król puszczy” już nie żył. Wybuchła tęga afera; śledztwo milicyjne, prokurator i wreszcie sąd w Jarosławiu dla kilku najbardziej zaangażowanych sprawców, którym groziły wysokie wyroki. Na ich szczęście okazało się, że wymiar sprawiedliwości niezbyt wysoko cenił żubrze życie - chłopi zostali uniewinnieni a w sentencji zaznaczono, że „niedouczeni, ciemni ludzie ze wsi, nie wiedzieli co to za zwierz, więc nie mogą odpowiadać jak za świadomy postępek”. O sprawie, jako że była dość wstydliwa, z czasem zapomniano.
....
(autor: Edward Marszałek)
.............................
Ostatnio edytowano N, 5 gru 2010, 18:26 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 lut 2010, 13:30

Gazeta Krakowska napisał(a):Tatrzański orzeł też obchodzi walentynki
źródło: Gazeta Krakowska - 2010/02/15

Orły przednie zaczynają gody, gdy inne zwierzęta jeszcze śpią

Nie zniechęcają go zaspy śniegu, lutowe mrozy, zawieje i zamiecie. Tatrzański orzeł rozpoczyna właśnie swoje gody. Gdy inne tatrzańskie śpiochy będą nieśmiało zalecać się do swoich samiczek, on już będzie wychowywał w gnieździe swoje orlątka.

W Tatrach żyje tylko jedna para orłów - orły przednie. Zawsze w połowie lutego, co nie ma większego związku z dniem zakochanych, samiec rozpoczyna zaloty. - Mniej więcej o tej porze odbywa on lot godowy - tłumaczy Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jak mówi Skawiński, orły pierwsze zaczynają gody miłosne. - Świstaki o tej porze myślą tylko i wyłącznie o spaniu - wyjaśnia. - Tak samo jak i niedźwiedź. Miłość opanuje je na wiosnę, jelenie zaś - jesienią. Para tatrzańskich orłów od kilku już lat upodobała sobie masyw Kominiarskiego Wierchu. Jeśli tegoroczne gody się powiodą, samica na przełomie marca i kwietnia złoży jaja, a po około 40 dniach wysiadywania doczeka się piskląt.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 8 mar 2010, 13:48

Tygodnik Podhalański napisał(a):Orle amory, wilcze tropy
Tatrzańskie orły rozpoczynają swój lot godowy. Bystry obserwator może też zobaczyć na śniegu wilcze tropy.

W Tatrach Polskich zadomowiona jest tylko jedna para orła przedniego. Tatrzańskie orły mają kilka gniazd i przemieszczają się z jednego do drugiego. Prawdopodobnie są niepokojone i wybierają najspokojniejsze miejsca. Orły budują gniazda w niedostępnych skalnych niszach lub półkach. Przyrodnicy ostrzegają – nie wolno zbliżać się do gniazda ani wtedy, gdy ptak wysiaduje jajka, ani gdy znajduje się w nim pisklę. Niepokojona orlica opuściłaby gniazdo i młody ptak zginąłby. Dwa lata temu i w ubiegłym roku po polskiej stronie Tatr wychowały się orzełki. Ptaki po osiągnięciu dojrzałości szukają swojego miejsca.

Orły łączą się w pary na całe życie. Godowe loty orłów przypadają na drugą połowę lutego lub początek marca, a potem drapieżniki wybierają miejsce na złożenie jaj. – Tatrzańskie orły już patrolują gniazda, ale jeszcze nie zaobserwowaliśmy lotów godowych – mówi Filip Zięba, specjalista ds. fauny w Tatrzańskim Parku Narodowym. – Podczas takiego lotu godowego para ptaków sczepia się szponami i w głowie im tylko figle, a nie szukanie pożywienia – dodaje. Samica składa od jednego do trzech, a najczęściej dwa jaja i głównie sama je wysiaduje. – Jeśli orzeł zniesie nawet 2 jaja, które będzie wysiadywał, to przeżyje tylko jedno pisklę, to silniejsze – objaśnia Filip Zięba. Wysiadywanie trwa do końca maja. Pisklę zaczyna latać z początkiem sierpnia i dopiero wtedy wiadomo, czy w Tatrach znów wychował się młody orzeł.

Zimą w Tatrach można spotkać pełno wilczych tropów. W Polskich Tatrach na pewno żyją dwie watahy wilków. Czasem spotykana jest też trzecia, która być może dociera tu z sąsiednich terenów. – Wataha to wilcza rodzina, złożona z kilku samic, młodych wilków i samca – wylicza Zbigniew Krzan, zastępca dyrektora TPN. – W sumie wataha liczy od kilku do kilkunastu zwierząt. Trzeba mieć szczęście, żeby zobaczyć lub usłyszeć tego drapieżnika. Ale nie ma co się obawiać wilków w Tatrach. My je traktujemy jako jeden z elementów ekosystemu. Wilk jest pożytecznym zwierzęciem, ponieważ redukuje nadmierną liczbę zwierzyny płowej. Nadmierna liczba jeleni w lesie powoduje szkody, uniemożliwiające wzrost młodych drzewek – przekonuje.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 1 kwi 2010, 14:27

Ciekawy artykuł o gadach spotykanych w naszych górach - http://www.wgorach.com/index.html?id=29650&lang_id=PL

Gady w górach

Dr. Marek Guzik - Akademia Pedagogiczna Krakówgady w górach

Ponad rok temu, w pierwszym numerze „W górach”, pisałem o występujących w górach płazach. W zapowiedzi następnego numeru był temat o gadach. Po konsultacji z Redakcją zdecydowaliśmy się na inny temat, zostawiając gady na później. Teraz zatem nadeszła pora na tekst o gadach, bowiem sezon wycieczkowo-wędrówkowy w pełni i spotkanie przedstawicieli tej grupy jest bardzo realne.

Gady są zwierzętami zmiennocieplnymi, co znacznie zawęża zasięg ich występowania. Liczba gatunków gwałtownie maleje przy przesuwaniu się od obszarów ciepłych w kierunku biegunów. Na świecie żyje ok. 7830 gatunków gadów. (Berger 2000). Występują one głównie w strefie gorącej. Z tej liczby w Europie występuje 199 gatunków (Świerad 2003), w Europie Środkowej stwierdzono 17 gatunków, a w Polsce żyje jedynie 9 rodzimych gatunków (Blab, Vogel 1999). Jest to więc około 0.1% w stosunku do liczby gatunków występujących na świecie.

Podobnie jak w przypadku płazów, wśród polskich a nawet europejskich gadów, brak gatunków występujących wyłącznie w górach, czyli jak mówią biolodzy gatunków eualpejskich. Nasze gady wstępujące w górach to tzw. gatunki tychoalpejskie. Występują one dość pospolicie w górach, nawet na znacznych wysokościach, ale spotkać je można także na terenie całej Polski.

W najwyższych partiach naszych gór spotkać można dwa gatunki gadów. Są to jaszczurka żyworodna i żmija zygzakowata.

Jaszczurka żyworodna (Lacerta vivipara) jest małą i delikatną jaszczurką. Grzbietową część ciała pokrywają niewielkie łuski, a głowę wyraźne tarczki. Na brzuchu występuje kilka rzędów tarczek ułożonych w charakterystyczny wzorek. Jak u wszystkich jaszczurek, otwory uszne są dobrze widoczne. Ubarwienie grzbietu samic i samców jest podobne i są to różne odcienie brązu. z licznymi plamkami. Środkiem grzbietu biegnie jaśniejszy pas. Niekiedy plamki tworzą smugi. Dymorfizm płciowy zaznacza się głównie w ubarwieniu brzucha. U samców w porze godowej jest on intensywnie pomarańczowy, często z licznymi ciemnymi plamkami, natomiast u samic perłowy lub kremowo-pomarańczowy, bez plam. U samców występuje również wyraźne zgrubienie u nasady ogona.

Całkowita długość ciała jaszczurki żyworodnej nie przekracza 16 cm, z czego prawie 2/3 przypada na ogon. Ponieważ u jaszczurek występuje zjawisko aututomii (w tym przypadku zdolność do odrzucenia ogona) często spotyka się jaszczurki z krótkim, regenerującym ogonem. Dla jaszczurek ma to podstawowe znaczenie, bowiem zaatakowany osobnik tracąc ogon często ratuje życie. Taki odrzucony ogon jeszcze przez pewien czas drga i wykonuje wijące ruchy, co skutecznie zajmuje napastnika i daje czas właścicielce na bezpieczną ucieczkę. Jaszczurka żyworodna zamieszkuje bardzo różnorodne środowiska, często spotykana jest na terenach podmokłych. Dobrze pływa, a czasem nawet nurkuje i w czasie ucieczki potrafi szybko przebiec po pokrytym rzęsą wodną niewielkim zbiorniku wodnym.

Ciekawy jest sposób rozrodu tego gatunku. Występuje u niej żyworodność lecytotroficzna nazywana również jajożyworodnością. U gatunku tego zapłodnione jaja są noszone przez samicę, która tym sposobem zabezpiecza je przed wrogami ale także reguluje temperaturę rozwoju zarodków. Gdy jest chłodno samica wygrzewa się w promieniach słońca, natomiast gdy jest gorąco przebywa w miejscach zacienionych. Młode osobniki rozwijają się w ciele matki kosztem materiałów zgromadzonych w komórce jajowej. Po około 3 – 4 miesiącach samica rodzi od 8 do 10 młodych, które natychmiast podejmują samodzielne życie. Długość ciąży zależy od temperatury, w której rozwijają się zarodki.

Jaszczurka żyworodna występuje licznie na całym obszarze Polski, pospolita jest również w górach. Zasiedla całe Tatry i jest spotykana nawet na Rysach (2499 m n.p.m.) i na Gerlachu (2655 m n.p.m.) (Świerad 2003).

Żmija zygzakowata (Vipera berus) jest drugim gadem, którego możemy spotkać w czasie górskich wędrówek. Jest to niewielki wąż osiągający najczęściej ok. 60 – 70 cm długości. Posiada głowę sercowatego kształtu wyraźnie oddzieloną od tułowia przewężeniem szyjnym. Tułów ma stosunkowo gruby, a odcinek ogonowy krótki i wyraźnie wyodrębniony.

Grzbietowa strona ciała żmii jest pokryta łuskami, natomiast na stronie brzusznej występuje u niej pojedynczy rząd poprzecznych tarczek. Na głowie wyraźne, niewielkie tarczki.

W Polsce występują 3 formy barwne żmii. Pospolite i łatwo rozpoznawalne są dwie z nich – forma brązowa (różne odcienie brązu łącznie z barwą czerwono-rudą) i popielata (srebrzysta). Na tym tle u obu płci na grzbiecie, wzdłuż całego ciała, biegnie wyraźny, czarny zygzak tzw. wstęga kainowa. U samców jest on zazwyczaj bardziej wyrazisty niż u samic. Na głowie również występuje plama najczęściej w kształcie litery X. Trzecią formą jest forma czarna – melanistyczna, u której ani plama na głowie ani zygzak nie są widoczne.

Oczy żmii mają pionową szparowatą źrenicę i piękną bordową tęczówkę.

Pora godowa tego gatunku przypada na maj. Samce często toczą walki o samice. W czasie takiej walki przeciwnicy unoszą przednie części ciała i kołysząc się wahadłowo starają się opleść konkurenta i przycisnąć go do podłoża. Pokonany słabszy samiec ucieka i zostawia partnerów w spokoju.

Żmija zygzakowata, podobnie jak jaszczurka żyworodna, jest gatunkiem żyworodnym (żyworodność lecytotroficzna), a samica rodzi w lecie do 18 młodych osobników. Są one w chwili urodzenia zdolne do samodzielnego życia i nie wymagają opieki.

Jak wszystkie gady, żmija jest gatunkiem ciepłolubnym i najczęściej można ją spotkać wygrzewającą się w promieniach słońca. Zasiedla zarówno tereny suche jak i podmokłe. Dobrze pływa. Występuje pospolicie na teranie całego kraju, a w Tatrach jest spotykana do wysokości 1600 m n.p.m.

Żmija zygzakowata jest jedynym przedstawicielem węży jadowitych w Polsce i w przypadku spotkania jej na trasie wędrówki należy postępować bardzo rozważnie.

Przede wszystkim należy pamiętać, iż żmija nigdy nie zaatakuje człowieka jeśli ma możliwość ucieczki. Najczęściej już w chwili zbliżania się człowieka stara się umknąć, jednak niekiedy bywa zaskoczona i wtedy staje się groźna – zwija się spiralnie, a w części przedniej esowato, unosi głowę i niekiedy syczy starając się nas odstraszyć. Należy wtedy cofnąć się albo ją obejść. Bezpieczna odległość to ok. 1 m. Żmija atakuje w sytuacji bezpośredniego zagrożenia albo nadepnięcia, wykorzystując do tego celu jedyną swoją broń tzn. zęby jadowe.

Zęby jadowe żmii są osadzone ruchomo. Przy zamkniętym pysku są ułożone poziomo i schowane w fałdach błony śluzowej. W czasie ataku zostają ustawione pionowo. Mają długość ok. 4 – 5 mm. Wewnątrz każdego zęba występuje kanalik, którym w czasie ukąszenia spływa jad. Żmija przy ukąszeniu wprowadza do rany do 20% jadu znajdującego się w gruczołach tj. ok. 20 mg. Dawka śmiertelna dla dorosłego, zdrowego człowieka wynosi ok. 30 mg, zatem rzadko jej ukąszenie powoduje zgon.

Ukąszenie jest niebezpieczne w przypadku dzieci osób starszych i chorych na serce.

Jad żmii zawiera mieszaninę różnych enzymów, których działanie wpływa między innymi na układ krwionośny, powodując zaburzenia krzepliwości krwi i uszkodzenie naczyń krwionośnych, a także na otaczające tkanki powodując ich martwicę.

Atakująca żmija błyskawicznie rozprostowuje przednią część ciała z otwartym pyskiem i gotowymi do ukąszenia podniesionymi zębami jadowymi. Po takim ataku równie szybko cofa głowę. Atakuje na odległość ok. 30 – 40 cm.

Z tej formy ataku wzięło się błędne twierdzenie, że żmija skacze na ofiarę, a nawet skacząc próbuje ją dogonić. Nic bardziej błędnego. Po takim, głównie odstraszającym, ataku na człowieka stara się szybko umknąć.

Może się jednak zdarzyć, że przez naszą nieostrożność dojdzie do ukąszenia – najczęściej w rękę lub nogę.

W miejscu ukąszenia są widoczne dwie ranki odległe od siebie o ok. 1 – 1,5 cm i głębokie na ok. 5mm. Ukąszenie powoduje dość silny ból i obrzęk tkanek wokół ran, pojawia się też sinoczerwone zabarwienie okolic ukąszenia. Ogólnoustrojowymi objawami zatrucia są zazwyczaj obfite poty, ból brzucha, mdłości, wymioty, biegunka, spadek ciśnienia krwi a niekiedy nawet obrzmienie warg i języka. W rzadkich przypadkach może wystąpić krwotok z nosa. Objawy takie mogą wystąpić już w kilka – kilkanaście minut po ukąszeniu. Nasilenie i wystąpienie objawów zatrucia zależy m.in. od wagi i wzrostu, a także wieku i stanu zdrowia człowieka. Najciężej znoszą ukąszenia osoby z chorobami układu krążenia.

Jak zatem zachować się jeśli dojdzie do ukąszenia.
Najważniejszą sprawą jest zachowanie spokoju !!!!

Jeśli dysponujemy środkiem transportu osobę ukąszoną należy w miarę szybko dostarczyć do lekarza, jeśli nie, wezwać pogotowie.

Do czasu przyjazdu pogotowia należy umieścić pokąsanego w miejscu zacienionym i zdezynfekować ranę.

Nie należy zostawiać pokąsanego samego

W apteczce powinna znajdować się 20 ml strzykawka z odciętym czołem i przy jej pomocy odsysamy ranę. Można w ten sposób usunąć nawet 40% wstrzykniętego jadu.

Nie wysysamy rany ustami !!

W literaturze można spotkać zalecenie, aby przed odsysaniem rany naciąć każdą z nich np. opalonym i zdezynfekowanym nożem. Sądzę że nie jest to konieczne.

Nie zaleca się również zakładania opasek uciskowych ani też wycinania wypalania czy wygniatania ran.

Ranę należy obłożyć zimnymi okładami a kończynę unieruchomić.

Osobie pokąsanej należy podawać dużo płynów – herbaty, kawy lub soków
w żadnym razie alkoholu
.

Jeśli znajdujemy się daleko od drogi należy pokąsanego spokojnie sprowadzić lub znieść do miejsca, z którego możliwy jest transport.

Jaszczurka żyworodna i żmija zygzakowata w normalnych warunkach, na terenach podgórskich, każdego roku „rodzą” młode osobniki. Jednak znane są z tego, że w niekorzystnych warunkach mogą również przetrzymywać w drogach rodnych rozwijające się zarodki. W wysokich górach gady te, szczególnie samice z zarodkami, najczęściej spotkać można właśnie wygrzewające się na słońcu. Oczywiste jest zatem, że taka biologia rozrodu pozwoliła tym gatunkom zaadoptować się do życia w górach i w czasie szczególnie zimnych lat, gdy okres życia aktywnego jest krótki, „rodzić” młode raz na 2 lata. Wszystko to sprawia, że obydwa gatunki dochodzą w górach do 3000 m n.p.m. a jaszczurka żyworodna jest równocześnie najdalej na północ występującym europejskim gadem.

Pospolitym gadem, którego możemy spotkać w czasie górskich wędrówek jest jaszczurka zwinka (Lacerta agilis). Jest to najpospolitsza nasza jaszczurka a nazwa pochodzi zapewne od zwinnego, szybkiego poruszania się. Posiada ciało masywne i silne z wyraźnie zaznaczoną szyją, oczy z ruchomymi powiekami a otwory uszne dobrze widoczne. Na grzbiecie i ogonie występują drobne łuski, natomiast głowa jest pokryta wyraźnymi dużymi tarczkami. Na brzuchu kilka rzędów tarczek tworzy charakterystyczny wzorek. Pięciopalczaste kończyny są zakończone pazurkami. Ogon jest dłuższy od reszty ciała.

Jaszczurka zwinka należy do najładniej ubarwionych naszych gadów. Na brązowym tle grzbietu biegną zazwyczaj trzy rzędy ciemnych plam. W środku tych plam występują jaśniejsze, często białe, plamki. Brzuch bez plam, ma barwę kremową. Długość ciała dochodzi do 24 cm. W okresie godowym samce przybierają intensywne zielone barwy. Spotyka się okazy o barwie zielonej z jednolitym, brązowym paskiem wzdłuż grzbietu. Samce w tym okresie są bardzo agresywne w stosunku do innych samców. Często toczą walki o terytorium.

Jaszczurka zwinka jest jajorodna. Samica składa do 15 jaj. Jest formą wybitnie ciepłolubną. Występuje na terenach suchych o dobrym nasłonecznieniu.

Jest to pospolity gatunek, spotykany na terenie całej Polski w tym również i w górach gdzie spotkać ją można najczęściej na suchych zboczach o południowej wystawie. Dochodzi do wysokości 1500 m n.p.m.

Następnym gadem spotykanym w górach jest pospolity również na niżu padalec zwyczajny (Anguis fragilis). Jest to beznoga jaszczurka pokrojem ciała przypominająca węża.

Jest to nasza najdłuższa jaszczurka, której długość dochodzi do 45 a nawet 50 cm. Najczęściej jednak spotyka się osobniki o długości 35 – 40 cm. Ubarwienie padalca jest jasnobrązowe z wyraźnym połyskiem. Wzdłuż grzbietu i boków najczęściej biegną ciemne linie. U tzw. odmiany turkusowej na ciele występują niewielkie turkusowe plamki często ułożone w różne przypadkowe wzorki. Ogon i tułów są na przekroju okrągłe i pokrywają je niewielkie, szczelnie do siebie przylegające, łuski. U padalca, jak u wszystkich jaszczurek, występuje zjawisko autotomii, jednak u tego gatunku ogon jest szczególnie wrażliwy i jego odrzucenie następuje bardzo szybko i często, dlatego też stosunkowo często spotyka się osobniki z regenerującym się ogonem.

Padalec jest również formą, u której występuje żyworodność lecytotroficzna, a samica „rodzi” do 26 młodych, jasnopopielato ubarwionych, osobników.

W przeciwieństwie do innych naszych jaszczurek gatunek ten prowadzi skryty, zmierzchowy i nocny tryb życia, dlatego też spotkanie go w ciągu dnia nie jest częste. Najczęściej spotkać go można rankiem, kiedy wygrzewa się na słońcu. Dzień spędza w ukryciu pod kamieniami, gałęziami lub mchem.

Padalec występuje na terenie całej Polski a w naszych górach spotkać go można do wysokości 1100 m n.p.m.

Wszystkie nasze gady są objęte całkowitą ochroną gatunkową co znaczy, że nie wolno ich brać do ręki ani w jakikolwiek inny sposób niepokoić. Podziwiane z daleka nie uciekają a dają nam okazję do niezapomnianych przeżyć.



1. Berger L. 2000. Płazy i gady Polski. Klucz do oznaczania. Wyd. Nauk. PWN SA. Warszawa – Poznań.

2. Blab J., Vogel H. 1999. Płazy i gady Europy Środkowej. Ofic. Wyd. Multico, Warszawa.

3. Herczek A., Gorczyca J. 1999. Płazy i gady Polski. Atlas i klucz. Wyd. Kubajak.

4. Najbar B. 1995. Płazy i gady Polski. Wyd. WSI Zielona Góra.

5. Świerad J. 2003. Płazy i gady Tatr, Podhala, Doliny Dunajca oraz ich ochrona. Wyd. Nauk AP Kraków.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Cz, 1 kwi 2010, 16:47

Tekst trochę na czasie (pytanie w konkursie tatrybezgranic) :biggrin:
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 1 kwi 2010, 19:39

radek83 napisał(a):Tekst trochę na czasie (pytanie w konkursie tatrybezgranic) :biggrin:

Bo go znalazłem właśnie podczas szukania odpowiedzi na dzisiejsze pytanie w tym konkursie.
I jeszcze jeden ciekawy materiał "made in TPN" na temat gadów, ale już tylko w Tatrach - http://tpn.pl/files/news/editor/files/Foldery/gady.pdf
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 21 kwi 2010, 10:40

Tygodnik Podhalański napisał(a):Obudziły się misie
Niedźwiedzie już buszują w Tatrach. Na razie na dłuższe wędrówki wybrały się samotne misie.

Niedźwiedzie zaczęły wychodzić ze swoich gawr, ale tylko samotne osobniki – samce lub niedźwiedzice bez tegorocznych młodych. Obudził je zapach wiosny i dodatnie temperatury. Niedźwiedzie mamy pilnują swoje potomstwo w gawrach i wyjdą dopiero wtedy, gdy zniknie śnieg. Leśnicy zaobserwowali drapieżniki w różnych rejonach Tatrzańskiego Parku Narodowego. – Ich ślady obserwujemy w różnych rejonach Tatr – tłumaczy Filip Zięba, specjalista ds. fauny w TPN. Niedźwiedzie teraz buszują w dolnej części gór, gdzie mogą znaleźć pożywienie. Część z nich wędruje w okolicach górnej granicy lasu, szukając padłych podczas zimy kozic i łani. Inne schodzą w dół, aby w reglu dolnym delektować się smakiem lepiężnika.

Zgodnie z „zegarem biologicznym” z końcem kwietnia ze swoich nor zaczną wychodzić świstaki, ale na razie mocno jeszcze śpią. Świstak, wychodząc ze swojej nory, potrafi się przebić nawet przez dwumetrową warstwę śniegu. Później szuka pożywienia.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 23 kwi 2010, 18:27

Tygodnik Podhalański napisał(a):Niedźwiedź zrobił wiosenne porządki w zakopiańskim ogródku
Niedźwiedzie w Tatrach przebudziły się na dobre. Jeden z nich dwa dni temu wieczorem przeskoczył drucianą siatkę i spenetrował trzy ule w ogródku pana Mariusza mieszkającego przy wylocie Dol. Strążyskiej.

W poprzednich latach okoliczne ogrody odwiedzała niedźwiedzica z dwoma małymi. Wyjadała jabłka.

- Teraz, po przebudzeniu z zimowego snu o tym, że w okolicy można się najeść przypomniał sobie młody niedźwiedź, który kiedyś zaglądał tu z matką - mówi pan Mariusz Śmieszek z Zakopanego.

Dwa dni temu mieszkańcy domu przy Strążyskiej usłyszeli ujadanie psa. W ogrodzie pojawił się niedźwiedź.

- Z wielką pasją wywracał ule, dostawał się do miodu, słychać było tylko wielkie mlaskanie. Gdy niedźwiedź spenetrował trzy ule, najadł się przeskoczył i z powrotem przeskoczył przez siatkę. Spokojnie poszedł w stronę Tatr.

Pies pana Mariusza ruszył w pogoń. - Baliśmy się, ze już nie zobaczymy naszej suczki, ale wróciła po kilkunastu minutach - mówi pan Mariusz i dodaje, że to już druga wizyta tego niedźwiedzia w ciągu kilku dni. W czasie poprzedniej wyjadł miód z dwóch uli.

- Można powiedzieć, że miś zrobił nam w ogrodzie wiosenne porządki. Na miejsce przyjechali pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego, którzy zabezpieczyli sierść pozostawioną przez zwierzę na siatce. dzięki materiałowi genetycznemu będą mogli w przyszłości sprawdzić, czy odwiedza nas ten sam niedźwiedź.

Filip Zięba, specjalista ds. fauny w Tatrzańskim Parku Narodowym mówi, że niedźwiedź już trzeci raz penetrował tę pasiekę.

- Zaproponowałem właścicielom, aby założyli elektryczny pastuch, który odstraszy zwierzę. Niedźwiedź ma dobrą pamięć i lubi wracać w to samo miejsce. Jeżeli spotka go nieprzyjemna rzecz, taka jak lekkie porażenie prądem, odstraszy go na przyszłość i już nie wróci.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 29 kwi 2010, 11:31

tvn24 napisał(a):Niedźwiedź atakuje w Tatrach. Polacy go nie zastrzelą
źródło - http://www.tvn24.pl/-1,1654112,0,1,nied ... omosc.html

Wciąż nie udało się schwytać agresywnego niedźwiedzia, który atakuje ludzi w Tatrach. Zwierzę grasuje na granicy polsko-słowackiej. Jak dotąd, jego ofiarą padło dwóch drwali - Słowak i Polak. Agresor zaatakował również konia. Po słowackiej stronie wydano już nakaz zastrzelenia niedźwiedzia. - U nas nie zostanie on zabity - zapewnia Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Słowacy mają już zgodę na odstrzelenie agresywnego niedźwiedzia. Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego nie chcą posuwać się do tego kroku i mówią, że będą się starali się zastawić pułapkę na niebezpiecznego misia. - Jeżeli wejdzie do klatki, którą mamy przygotowaną, to na chwilę go uśpimy, zrobimy badania genetyczne, określimy płeć, wiek i wagę, założymy obrożę, obudzimy i wypuścimy - zapewnia Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Wtedy będziemy mieć od niego sygnały online gdzie jest z dokładnością do pięciu metrów - dodaje. Dzięki temu, pracownicy TPN będą mogli wiedzieć, które obszary wyłączać z użytkowania. Skawiński mówi też, że Polacy co najwyżej będą straszyć niedźwiedzia kulami gumowymi. - U nas nie zostanie on zabity - zapewnia.

Dyrektor Skawiński ma trzy hipotezy dotyczące agresywnego zachowania zwierzęcia: albo niedźwiedź jest ranny, albo był dokarmiany przez ludzi i nie boi się ich, albo - co się niezwykle rzadko zdarza - ma naturę zabójcy.

Przyszedł ze Słowacji

Po raz pierwszy niedźwiedź zaatakował 22 kwietnia. Ranny został słowacki drwal pracujący koło Łysej Polany. Myślano, że to jednostkowy przypadek, ale to samo zwierzę przedwczoraj (27 kwietnia) zaatakowało po raz drugi. Po raz kolejny ofiarą padł słowacki drwal. Został zaatakowany z tyłu, mocno pogryziony w szyję i plecy. Ciężko ranny - walczy o życie w szpitalu w Popradzie.

Po tym ataku niedźwiedź przeszedł przez granicę i wczoraj zaatakował po polskiej stronie... konia, który stał w zaprzęgu. - Niedźwiedź stanął na metr przed koniem na tylnych łapach. Koń zaczął wierzgać broniąc się przed atakiem i w tej sytuacji do akcji wkroczyli robotnicy, którzy z piłami spalinowymi zaczęli tego niedźwiedzia straszyć hałasem. Niedźwiedź uciekł zaledwie na 3 metry i dopiero kiedy przyszedł jeszcze nasz podleśniczy, to wspólnymi siłami, okrzykami tego niedźwiedzia udało się spłoszyć - relacjonuje Paweł Skawiński.

Uwaga turyści

Niedźwiedź nie jest oznakowany, więc nie wiadomo gdzie przebywa. Może być niebezpieczny dla turystów, więc przy wejściu do TPN wiesza ostrzeżenia przed atakami, a sprzedający bilety zalecają turystom, aby nie wchodzili pojedynczo na teren Parku. Dodatkowo pracownicy Parku patrolują teren dwójkami.

Pełna wypowiedź dyr Pawła Skawińskiego - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=8649

No i jak znam życie, to "nasi" - jeśli im się uda "skusić" miśka i uprzedzić Słowaków! - nałożą mu ową obrożę, w ramach współpracy (umowa międzynarodowa!) udostępnią Słowakom dane o jego bieżącej lokalizacji, a słowaccy parkaniarze go... odstrzelą, gdy tylko znajdzie się po ich stronie granicy, bo skoro już mają zgodę na odstrzał, to... taki mają obowiązek.
A my z tego powodu zapewne na różnych forach znów pogrążymy się w kolejnej awanturze, bo... ten typ tak już ma!

A tak przy okazji...
ponoć Paweł Skawiński napisał(a):Wtedy będziemy mieć od niego sygnały online gdzie jest z dokładnością do pięciu metrów - dodaje. Dzięki temu, pracownicy TPN będą mogli wiedzieć, które obszary wyłączać z użytkowania.

Jakiż świetny, nad wyraz wygodny, bo nie wymagający żadnych wyjaśnień powód do zaskakujących turystów "wyłączeń"!
No, "ten typ" to wręcz uwielbia!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 7 maja 2010, 08:56

Tygodnik Podhalański napisał(a):Niedźwiedź-rozbójnik zastrzelony
Słowacy w okolicach Tatrzańskiej Javoriny zastrzelili niedźwiedzia, który w ostatnich dniach siał postrach w okolicy Łysej Polany.
W zeszłym tygodniu w okolicach Rusinowej Polany pracownicy TPN i Straż Parku prowadziły poszukiwania niedźwiedzia, który zaatakował ludzi.

- Mamy osobnika, który jest bardzo agresywny. Zaatakował i bardzo ciężko zranił robotnika leśnego po stronie słowackiej. Przeszedł przez rzekę Białkę i po polskiej stronie Tatr zaatakował konia. Był odganiany piłami spalinowymi, nie bał się, odszedł 3 metry. Niszczył młodnik. Widać agresję, którą musi wyładować. Jak nie na koniu lub drzewach, to może na człowieku - mówił wtedy Tygodnikowi Podhalańskiemu Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Dziś strona internetowa słowackiego parku TANAP podała, że zwierzę zostało zastrzelone.

- Zastrzelony niedźwiedź to 159-kilogramowy samiec. Jego tylne łapy mierzą 24 cm. Jego wiek szacujemy na około sześć lat" - napisał na stronie internetowej TANAP-u zoolog Joseph Hybler.

Pracownicy TPN nie potwierdzają, że zastrzelone zwierzę to ten osobnik, którego poszukiwano. - Istnieje prawdopodobieństwo, że to właśnie ten niedźwiedź, jednak tego nigdy nie będziemy wiedzieć - powiedział wicedyrektor TPN, Zbigniew Krzan.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 12 maja 2010, 18:03

Gazeta Krakowska napisał(a):Ten niedźwiedź mógł być kiedyś ranny
źródło: Gazeta Krakowska - 2010/05/07

Ze specjalistą ds. zwierząt w TPN, Zbigniewem Krzanem, rozmawia Łukasz Bobek.

Nie udało się znaleźć do tej pory niedźwiedzia, który kilkanaście dni temu zaatakował drwali po słowackiej stronie, a potem konie po stronie polskiej.

Niedźwiedź ma tak duże możliwości, że w ciągu jednego dnia może się przemieścić ze wschodu Tatr za zachód. Niedźwiedź bardziej aktywny jest wcześniej rano i na wieczór.

Wiemy, że państwo znacie już tego niedźwiedzia.

Tak, z tym niedźwiedziem były wcześniej incydenty. W tym rejonie rzeki Białki w rejonie Łysej Polany ten niedźwiedź gonił naszego pracownika, który musiał się ewakuować przez rzekę na drugą stronę. Na szczęście skończyło się to dobrze. Również w ubiegłym roku Słowacy mieli z nim problem.

Z czego to wynika, że u jednych niedźwiedzi jest taka agresja, a u innych nie?

Przyczyny mogą być różne. Może być tak jak spotyka się to często u niedźwiedzi grizzly, że to są genetyczne uwarunkowania. Ale mogą być też przyczyny takie, że zwierzę zostało ukształtowane przez człowieka poprzez dokarmianie czy inne traktowanie. Teraz on spodziewa się, że coś od człowieka dostanie. Rozważamy też możliwość, że ten niedźwiedź mógł być ranny. Mógł on zostać na przykład postrzelony przez człowieka dość dawno temu. Jemu pozostał już teraz psychiczny uraz.

Słowacy wystąpili o zgodę na odstrzał tego niedźwiedzia i ją dostali. A polscy przyrodnicy rozważali taką możliwość?

Chcemy odstraszać zwierzęta, ewentualnie łapać, obrazować i śledzić. Nie występujemy o taką zgodę, chociaż prawdopodobnie, gdyby było zagrożenie, to byśmy ją dostali. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę porę roku. To wczesna wiosna w Tatrach. Niedźwiedzie są bardziej widoczne. One muszą się poruszać, muszą coś zjeść. W górach leży śnieg, a tutaj na dole łatwiej coś znaleźć do zjedzenia. Co roku w tym okresie jest dużo kontaktów z niedźwiedziami. Potem latem to się uspokaja, bo te mają więcej jedzenia głębiej w Tatrach.

Wcześniej już były drastyczne kontakty z niedźwiedziami.

Oczywiście, że były. Całkiem przecież niedawno był przypadek, gdy turyści ukamienowali niedźwiedzia w Dolnie Chochołowskiej. Kilka lat temu jeden miś został postrzelony śmiertelnie przez strażnika parku.

Były też przypadki, że to niedźwiedź zaatakował i zranił ludzi.

Tak. Pięć, sześć lat temu mocno poranił grzybiarza w rejonie Szczyrbskiego Plesa. U nas nad Białką również ścigał i poranił wędkarza. Nie zanotowano śmiertelnych przypadków.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 16 maja 2010, 14:02

Tygodnik Podhalański napisał(a):Na naszej drodze stanął niedźwiedź

Do bliskiego spotkania polskich turystów z tatrzańskimi niedźwiadkami doszło także w okolicach Starego Smokowca na Słowacji. Na szczęście ta przygoda skończyła się tylko na strachu.

Grupa Polaków wypoczywała podczas długiego majowego weekendu w Chacie Zamkovskiego w Wysokich Tatrach. W sobotę pod wieczór dwaj nastoletni chłopcy – Mateusz i Kuba wybrali się na pobliską skałkę, skąd roztaczały się piękne widoki, by nakręcić film o zachodzie słońca. – Robiło się już ciemno, gdy w krzakach usłyszeliśmy trzask. Potem z kosodrzewiny wyszedł niedźwiadek. Był jakieś 6 metrów od nas. Zachowywaliśmy się cicho, licząc, że sobie pójdzie. Nie mogliśmy wrócić do schroniska, bo odciął nam drogę – opowiada Kuba Tomalik. Spędzili tak około pół godziny, ale zwierz nie miał ochoty odejść, krążył wokoło. W końcu Kuba zadzwonił do taty. – Tata poradził nam, żebyśmy się zachowywali głośno, ale baliśmy się, że niedźwiedź odbierze to jako agresję – opowiada 14-latek.

Zaraz po telefonie ze schroniska ruszyła odsiecz. Kilkunastoosobowa grupa wyposażona w dzwonki, latarki i różne hałaśliwe akcesoria ruszyła na pomoc chłopakom. Zanim jednak dotarli, nastolatkom pokazał się drugi młody niedźwiedź. – Byliśmy już naprawdę przestraszeni. Przypuszczaliśmy, że to rodzeństwo. Liczyliśmy się z tym, że za chwile pokaże się ich mama. Na szczęście pomoc przyszła w porę i spłoszyła niedźwiedzie – opowiada Kuba.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 22 paź 2010, 21:11

Tygodnik Podhalański napisał(a):źródło - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=10506

Tatry: Niedźwiedź zaatakował mężczyznę
Jak podaje internetowe wydanie słowackiego dziennika SME, w okolicach Łomnickiego Stawu w Tatrach Słowackich niedźwiedź zaatakował jednego z pracowników tamtejszej stacji narciarskiej.
Radek P. sprawdzał stan armatek śnieżnych w okolicach Łomnickiego Stawu. Jak twierdzi lekarz Józef Chlebec, panowała gęsta mgła i niedźwiedź mógł być zaskoczony nagłym pojawieniem się mężczyzny, którego niedźwiedź podrapał twarz i nogi. Radek P. został też ugryziony w rękę.

Ranny przebywa teraz w szpitalu w Popradzie. Lekarze podali mu antybiotyki i szczepionkę przeciwko wściekliźnie.

Pracownicy ośrodka narciarskiego otrzymali od przedstawicieli TANAP (słowacki odpowiednik Tatrzańskiego Parku Narodowego) zalecenia, aby chodzili w grupach i zachowywali się w miarę hałaśliwie.

Tygodnik Podhalański napisał(a):Tatry: Burmistrz chce odstrzelić niedźwiedzia
źródło - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=10509

Po tym, jak niedźwiedź zaatakował pracownika ośrodka narciarskiego pod Łomnicą w Tatrach Słowackich, burmistrz miasta Wysokie Tatry chce pozwolenia na odstrzelenie zwierzęcia - podaje internetowe wydanie słowackiego dziennika SME.

Jam Mokosz, burmistrz miasta Wysokie Tatry zwrócił się do ministerstwa rolnictwa z prośbą o "rozwiązanie problemu niedźwiedzi", które jego zdaniem coraz częściej odwiedzają zamieszkałe przez ludzi tereny - czytamy w SME.

- Musimy dbać o bezpieczeństwo naszych mieszkańców i turystów - mówi burmistrz Jan Mokosz. Jego zdaniem spotkania z niedźwiedziami są coraz częstsze i wiele zwierząt nie boi się już ludzi. - Nie możemy czekać aż dojdzie do tragedii - dodaje burmistrz Wysokich Tatr i apeluje o odstrzał tych niedźwiedzi, które atakują ludzi. Zgode na zastrzelnie niedźwiedzia może na Słowacji wydać ministerstwo środowiska.

Przypomnijmy, że wczoraj jeden z pracowników ośrodka narciarskiego pod Łomnicą, w czasie kontroli armatek śnieżnych został zaatakowany przez niedźwiedzia. Ranny trafił do szpitala w Popradzie.

Wiosną w Tatrach Słowackich doszło już do odstrzału niedźwiedzia, który zaatakował dwali w okolicach Łysej Polany.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez dsp » So, 23 paź 2010, 22:50

Jak tak dalej pójdzie to Niedźwiedzi zabraknie... Co ma nie gryźć jak to drapieżnik a ludzie wkraczają w ciągle kurczące się ich terytoria i ostoje.

Skoro ktoś wkracza na tereny zwierząt a potem ma pretensje, że krzywda mu się dzieje. Człowiek ma myśleć a nie zwierze, a najgorsze jest to ze za ludzką głupotę czy też nie uwagę, zapłaci zawsze zwierze.

Po cholerę ustanawiać parki narodowe oraz gatunki chronione jak potem i tak dla wyższych idei czy też bezpieczeństwa znajdzie się możliwość usunięcia "przeszkody".

Wybudujmy nowe schroniska, stoki narciarskie, wybijmy niedźwiedzie i inne zwierzęta, usuńmy drzewa i dalej zostawmy nazwane to Parkiem Narodowym, a dzikie zwierzęta nawet w parku trzymajmy tak jak w zoo pod zamknięciem lub "usuńmy" je...

Postawmy budki z piwem na szlaku, grille itd, umilmy ludziom wycieczki w dzikie ostoje, dzikie ostoje bez dzikich zwierząt, ze ścieżkami z kostki brukowej, tak aby nóg w klapkach nie ubrudzić i co by piwa można było się napić jak pragnienie nas dosięgnie...

Trochę się uniosłem. Ale chyba słusznie.
dsp
 
Posty: 121
Dołączył(a): So, 21 lis 2009, 02:24

Postprzez Tomasz Adamski » N, 24 paź 2010, 12:27

Rzeczywiście. Nie można wybijać każdego zwierzęcia dlatego, że zbliżył się do człowieka. W końcu to człowiek wkracza bez pardonu na terytorium należące od wieków do zwierząt (choć sam też nim jest). Wielką sztuką uważam jest natomiast takie wyważenie decyzji w ograniczaniu stref przebywania zwierząt, aby te nie musiały szukać swobody na terenach powszechnie zamieszkałych przez ludzi. Jednocześnie uważam, że budowa nowych ośrodków sportowych takich jak nartostrady, czy skocznie narciarskie są potrzebne i możliwe do realizacji na terenie naszego kraju, bez większego uszczerbku dla swobody zwierząt. Oczywiście Parki Narodowe muszą parkami pozostać, a do budowy wymienionych wyżej obiektów wykorzystać należy tereny najmniej "używane" przez zwierzęta. Nie wierzę, że takich niema.
Inna sprawa jeśli chodzi o schroniska, ale nasza sieć schronisk nie jest chyba taka zła, choć może jest kilka miejsc osamotnionych w tym temacie.
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postprzez TakiJeden » N, 24 paź 2010, 12:37

dsp napisał(a):Wybudujmy nowe schroniska, stoki narciarskie, wybijmy niedźwiedzie i inne zwierzęta, ... i dalej zostawmy nazwane to Parkiem Narodowym
i w ten sposób otrzymamy "pruską szkołę oswajania gór". Vide: Karkonosze
TakiJeden
 
Posty: 1465
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 18 lis 2010, 10:10

Tygodnik Podhalański napisał(a):Ekolodzy: Nie strzelajcie do niedźwiedzi
źródło - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=10771

Polscy ekolodzy apelują do ministra środowiska o interwencję w sprawie planowanego odstrzału niedźwiedzi na Słowacji.
- 18 wiodących organizacji działających na rzecz ochrony przyrody oraz środowiska naukowe zwracają się do ministra środowiska z apelem o interwencję w sprawie planowanych na Słowacji odstrzałów niedźwiedzi brunatnych - podaje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. - Według sygnałów od słowackich organizacji ekologicznych władze tego kraju już wydały zgodę na odstrzał 50 niedźwiedzi w ramach polowań regulacyjnych oraz 25 niedźwiedzi w ramach polowań tzw. ochronnych. Liczba niedźwiedzi przeznaczonych do odstrzału może być jednak wyższa.

Celem apelu jest skłonienie władz Polski do skierowania noty dyplomatycznej do władz Słowacji oraz Unii Europejskiej a także
zwrócenie uwagi na konieczność transgranicznej ochrony niedźwiedzia. Podobny apel zostanie skierowany do Komisji Europejskiej oraz
Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN).

Przypomnijmy, że kilka tygodni temu burmistrz słowackiego miasta Wysokie Tatry apelował do władz naszych południowych sąsiadów o zgodę na odstrzał tatrzańskich niedźwiedzi podchodzących do ludzi i zabudowań.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na górskim szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 26 mar 2011, 21:14

Sprawa nie dotyczy Tatr, ale jest związana z niedźwiedziem brunatnym.
wp.pl napisał(a):Oko w oko z niedźwiedziem - 12-latek ciężko poturbowany
źródło - http://polonia.wp.pl/title,Oko-w-oko-z- ... omosc.html

Dla grupy chłopców z graniczącej z Norwegią szwedzkiej prowincji Härjedalen miała to być jedna z ostatnich wypraw tego sezonu narciarskiego. Jej dramatycznego zakończenia nikt się nie spodziewał. Przy granicy szwedzko-norweskiej niedźwiedź zaatakował młodego narciarza. Chłopiec znajduje się obecnie w szpitalu z ranami nóg i pleców.

Internetowy serwis norweskiej gazety „Aftenposten” podaje, że według ustaleń szwedzkiej policji, nieświadomy zagrożenia 12-latek wjechał do gawry niedźwiedzia. Jego dwaj koledzy, widząc, że kompan zniknął i słysząc odgłosy walki, próbowali zrobić wszystko, by odciągnąć zwierzę na bok. Głośno krzyczeli, wymachiwali kijkami i nartami. Niedźwiedź poranił dwunastolatkowi nogi, dziecko ma też zadrapania na plecach. Po kilku chwilach zwierzę zostawiło ofiarę i uciekło. Chłopcy wraz z rannym dotarli do większej grupy ludzi i wezwali pomoc lekarską.

Dwunastolatek został przewieziony do szpitala w szwedzkiej miejscowości Østersund. Jak dowiedzieli się dziennikarze norweskiej „Adresseavisen”, w chwili przyjazdu do szpitala był przytomny, a lekarze określili jego stan jako dobry. Chłopiec był w szoku. W piątek został poddany operacji.

Sezon na niedźwiedzia
Zdaniem Kevina Kirka, odpowiedzialnego za przygotowanie dla turystów terenu, na którym doszło do wypadku, młody narciarz miał niesamowitego pecha. Wjechał na śpiącego niedźwiedzia, a gwałtownie wystraszone zwierzę zareagowało agresywnie. Kirk uspokaja, że nie istnieje zagrożenie dla turystów. Policjanci oraz służby leśne zdecydują wkrótce o dalszych losach pechowego niedźwiedzia. Podejrzewają, że zwierzę od lat żyło w spokoju tuż obok szlaku turystycznego. Prawdopodobnie niedźwiedź zostanie przeniesiony w bardziej odludne miejsce. Przełom marca i kwietnia to zwykle czas, w którym niedźwiedzie brunatne budzą się ze snu zimowego i szukają pożywienia. To właśnie wczesną wiosną najczęściej dochodzi do spotkań ludzi z tymi zwierzętami.

Według „Aftenposten”, w latach 1995-2007 w całej Szwecji odnotowano 18 przypadków ataków niedźwiedzi na ludzi. Dwa wypadki były śmiertelne.

W Polsce niedźwiedzie brunatne można spotkać w Tatrach i Beskidach. Według organizacji WWF Polska, polska populacja liczy już tylko około 90 osobników. Są to zwierzęta chronione, dla których największym zagrożeniem jest człowiek. Obrońcy praw zwierząt postulują, by miejsca zimowania niedźwiedzi obejmować szczególną ochroną, z pożytkiem zarówno dla zwierząt, jak i turystów. Nieprowokowane niedźwiedź nie ma zwyczaju atakować ludzi. Problem pojawia się wtedy, gdy szlaki turystyczne wytycza się zbyt blisko miejsc gawrowania.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 7 kwi 2011, 19:27

Tygodnik Podhalański napisał(a):Ochronić niedźwiedzia
źródło - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=12195

Na Słowacji niedźwiedź i wilk nie podlegają ścisłej ochronie, więc można prowadzić odstrzał na podstawie ministerialnego zezwolenia. Polscy i słowaccy przyrodnicy rozmawiają, jak skutecznie chronić te zwierzęta na terenach przygranicznych.
Pod koniec minionego roku do Ministra Środowiska wpłynął apel o interwencję w sprawie planowanych na Słowacji odstrzałów niedźwiedzi brunatnych. Podpisało się pod nim ponad 20 sygnatariuszy, w tym polskie organizacje przyrodnicze i ekologiczne. W związku z tym strona polska zaprosiła Słowaków na spotkanie dotyczące ochrony wilka, niedźwiedzia brunatnego i kormorana w rejonach transgranicznych. W połowie marca w Krakowie odbyła się polsko–słowacka konferencja, w której uczestniczyli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Środowiska, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, dyrektorzy parków narodowych położonych na pograniczu polsko–słowackim oraz eksperci ds. ochrony gatunkowej zwierząt po stronie polskiej i słowackiej.

W Polsce niedźwiedź brunatny i wilk podlegają ścisłej ochronie gatunkowej. – Na terenie Słowacji jest dopuszczalny odstrzał niedźwiedzi, które stwarzają problemy, stanowią zagrożenie dla człowieka. Podobnie jest z wilkiem. U naszych południowych sąsiadów odbywają się tzw. odstrzały eliminacyjne. Na odstrzał wydają zezwolenia i ustalają limity słowaccy ministrowie: rolnictwa w przypadku wilka, i zasobów naturalnych w przypadku niedźwiedzi. Myśliwi twierdzą, że nie wykorzystują tych limitów – wyjaśnia Bożena Kotońska, zastępca regionalnego dyrektora ochrony środowiska w Krakowie. – Tymczasem dla zwierząt nie istnieją granice, więc te, które przechodzą z Polski na Słowację, mogą zostać odstrzelone – dodaje.

Polskę zamieszkuje ok. 100 niedźwiedzi brunatnych. Żyją w południowej części kraju, od Beskidu Żywieckiego po Bieszczady. Tereny te stanowią jedynie obrzeża dużych obszarów zasiedlonych przez niedźwiedzie, które położone są m.in. na Słowacji. Zagrożeniem dla drapieżników jest przystosowanie się do życia w sąsiedztwie człowieka, a także przeznaczanie terenów leśnych na inne cele, zabudowa korytarzy ekologicznych oraz ograniczona ilość pokarmu. Ludzie coraz częściej zamieszkują tereny, które kiedyś zasiedlały niedźwiedzie. Stąd niekiedy drapieżniki wyrządzają szkody w pasiekach czy gospodarstwach. – Ze względu na różne prawo ochrony zwierząt na terenie Polski i Słowacji musimy opracować jakieś zasady, aby odstrzał niedźwiedzi i wilków na terenach przygranicznych nie zagrażał populacji tych drapieżników w naszym kraju – tłumaczy Bożena Kotońska. – Aby zapewnić właściwą ochronę, konieczne jest stworzenie spójnego programu działań dla całego obszaru występowania niedźwiedzia w skali europejskiej – podkreśla.

Wilki zamieszkują niemal całą Polskę. Teraz szacuje się, że w naszym kraju żyje ich ok. 500-600. Wśród mieszkańców wsi wywołują niepokój, ponieważ powodują największe szkody wśród zwierząt hodowlanych. Największym zagrożeniem dla wilków jest brak akceptacji społecznej, kłusownictwo, podział kompleksów leśnych, brak korytarzy ekologicznych. – Aby ochronić wilka, musi być wypracowana wspólna polityka służb ochrony przyrody, właścicieli i zarządców lasów oraz myśliwych – przekonuje Bożena Kotońska.

Podczas spotkania ustalono, że w ramach Polsko-Słowackiej Grupy Roboczej ds. ochrony środowiska i gospodarki leśnej, działającej w ramach Polsko-Słowackiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Transgranicznej, powinien powstać zespół ekspertów ds. ochrony gatunkowej dużych drapieżników i kormorana czarnego, który jest również gatunkiem zagrożonym. Zespół ekspertów zająłby się współpracą, która będzie polegała na określeniu i przestrzeganiu spójnych zasad dotyczących: inwentaryzacji i monitoringu zwierząt, stworzenia wspólnej bazy danych, prowadzenia wspólnych badań naukowych, prowadzenia gospodarki leśnej, ograniczania szkód wyrządzanych przez zwierzęta i rozwiązywania sytuacji konfliktowych.

Uczestnicy spotkania apelowali, aby rozpocząć prace, które pozwolą na bardziej skuteczną ochronę dużych ssaków drapieżnych w szczególnie ważnych obszarach transgranicznych.

Szczegółowe wyniki konferencji zostaną zaprezentowane na posiedzeniu Polsko-Słowackiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Transgranicznej, które zaplanowano na 7 i 8 kwietnia w Warszawie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 26 cze 2012, 11:04

Jeszcze w sprawie biedronek...
wp.pl napisał(a):Inwazja biedronek ludojadów z Azji
źródło - http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html

Jak donosi "Super Express" Polsce grozi inwazja biedronek. W tym roku owady mnożą się na potęgę, a gdy braknie im pożywienia mogą kąsać ludzi, myśląc, że nadają się do jedzenia.

Dr Piotr Ceryngier z Polskiej Akademii Nauki tłumaczył w "Super Expressie", że gdy owadów jest bardzo dużo, kończy im się żywność. - Zdesperowane biedronki lecą instynktownie tam, gdzie jest wysoka wilgotność. Zaczynają kąsać ludzi, myśląc, że nadają się do zjedzenia - wyjaśniał naukowiec.

Jednak ekspert ostrzegał przede wszystkim przed biedronkami azjatyckimi. Jak tłumaczył ten gatunek owadów może bardzo nieprzyjemnie kąsać ludzi. - Biedronka azjatycka nie odfruwa, tylko odkrywa, że sytuacja jej pasuje. Trzeba ją odgonić, uderzyć, by dała za wygraną - ostrzegał. Lekarze przypominają także, że wyjątkową ostrożność muszą zachować osoby, które mają alergie na biedronki.

A jak opowiadam ludziom, że mnie jakieś 40 lat temu pogryzły biedronki nad Zalewem Turawskim, to się co poniektórzy po czołach pukają...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 5 wrz 2012, 13:29

Popularyzatorska akcja WWF dotycząca niedźwiedzi - http://katowice.gazeta.pl/katowice/51,1 ... 8.html?i=1
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10918
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości