Zwierzęta spotykane na szlaku

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Re: Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 23 kwi 2013, 07:27

Wilk - symbol zła
źródło - http://ulubiency.wp.pl/gid,15514976,img ... aid=11075f

Zło pod ochroną
W wielu wierzeniach symbolizuje zagrożenie, zło i mroczne siły. Noszenie wilczych kłów czy przywdziewanie skóry zwierzęcia miało pomóc człowiekowi posiąść wielką siłę. Czy wilki wciąż stanowią wielką tajemnicę i są powszechnym symbolem zła?

Dziesiątkują stada owiec i zmniejszają liczebność populacji dzikich zwierząt. Nie są miłymi gośćmi, choć nie wolno robić im krzywdy. Mając przed oczami wyjącego do księżyca wilka, którego czarne ślepia błyszczą złowrogo w ciemności, trudno o pozytywne skojarzenia. Nocny łowca, okrutny i bezwzględny, podziwiany był jednak za niezależność i siłę.

Mity i legendy
Wilk, choć budzący powszechną grozę, jest obecny w wierzeniach i kulturach wielu narodów. W chrześcijaństwie przedstawiany był przez wieki jako symbol zła i podstępu oraz ludzi dążących do upadku Kościoła. Zwierzę utożsamiano z diabłem, przeciwstawiając mu niewinnego baranka.

Symbol
Są jednak kultury inaczej postrzegające wilka. W Japonii utrwalił się obraz zwierzęcia jako strażnika gór i przyjaciela pomagającego ludziom, którego zabicie miało wywoływać gniew i zemstę bogów. Lapończycy wierzyli, że pośmiertne wcielenie się człowieka w tego dzikiego czworonoga było nagrodą dla odważnych wojowników. Wilczyca jest też symbolem Rzymu. Legenda mówi, że to ona wykarmiła dwóch braci, założycieli miasta.

Wilkołaki
W ludziach strach budziły też zawsze historie opowiadające o przemianie człowieka w wilka. Wilkołak przez setki lat obecny był w mitologii, szamańskiej wizji świata, literaturze czy bajkach. Legendy te również dziś często są tematem wielu filmów.

Wataha pod ochroną
Wilk to zwierzę, które pod względem zachowań społecznych sytuuje się na drugim miejscu po człowieku, silnie związane z członkami stada. Około 90 proc. Populacji tych zwierząt żyje w grupach rodzinnych tzw. watahach. Stado składa się z jednej rozmnażającej się pary oraz z jej potomstwa, choć bywa, że w szczególnych sytuacjach wataha może zaakceptować przyłączenie się osobnika niespokrewnionego.

Wilk w Polsce
W Polsce żyje dziś ponad 500 wilków. Migrują najchętniej pomiędzy północnym wschodem a zachodem kraju, a znacznie rzadziej pomiędzy Karpatami a Polską północno-wschodnią. W naszym kraju zwierzę podlega ścisłej ochronie gatunkowej, natomiast za szkody wyrządzone przez ten gatunek przysługuje odszkodowanie, które pokrywa budżet państwa.

Wilcze menu
Choć brakuje mu ostrych pazurów i potężnych szczęk, potrafi zabijać zwierzęta kilkakrotnie większe od siebie. Robi to dzięki umiejętności współpracy w grupie. Wilki polują bowiem całą watahą. Podstawą ich pokarmu w naszym kraju są trzy gatunki dzikich ssaków kopytnych - jeleń, sarna i dzik. Jeden wilk potrzebuje około pięciu kilogramów mięsa dziennie. Sarna to około 20-25 kg pożywienia, ale jeleń już około 100 kg. Całej watasze wystarczy on na dwa dni, dlatego najchętniej polują właśnie na jelenie.

Zagrożenie dla gospodarstwa
Dziwić może, że na dziki decydują się polować znacznie rzadziej niż pozwalałaby na to ich liczba. Najprawdopodobniej dlatego, że w przeciwieństwie do jeleni, dziki są niebezpiecznym i zajadle broniącym się przeciwnikiem. Wilki polują też na zające, lisy, borsuki, bobry a nawet gryzonie. Ofiarą ich kłów padają sporadycznie zwierzęta gospodarskie.

Wilk w domu?
Wciąż trwają dyskusje dotyczące spokrewnienia wilka z domowym czworonogiem. Psie początki są przedmiotem szczegółowych dociekań naukowców. Odnalezione skamieniałości sugerują, że niektóre populacje psów mogły pojawić się wiele tysięcy lat temu, długo przed rozwojem rolnictwa, a badanie opisane w magazynie "Nature" potwierdzają przypuszczenie, że niektóre z naszych domowych ulubieńców wywodzą się od wilków.

wp.pl napisał(a):Co zrobić, gdy spotkamy wilka na swojej drodze?
źródło - https://wiadomosci.wp.pl/wilki-powinnis ... 858910337a

Jak podkreśla Stowarzyszenie dla Natury "Wilk”, które od lat zajmuje się tymi zwierzętami, pomimo, iż wilki w zatłoczonych polskich lasach narażone są na ciągły kontakt z człowiekiem, niewiele jest bezpośrednich spotkań z tymi zwierzętami.

Jeśli już do takiej sytuacji dojdzie i wilk nie ucieknie od razu, nie jest to przejawem szczególnej zuchwałości czy agresji drapieżników. Wilki są inteligentne i ciekawskie. Widzą inaczej niż ludzie (monochromatycznie, mniej ostro), i potrzebują więcej czasu na ocenę, z jakim obiektem mają do czynienia. O wiele bardziej doskonały jest ich zmysł powonienia, dlatego zwykle czekają aż do ich nozdrzy dotrze nasz zapach, a potem odchodzą. W takich sytuacjach należy zachować spokój i poczekać, aż wilk się oddali.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 3 lip 2013, 09:00

wp.pl napisał(a):Jakie choroby przenoszą komary w Polsce?
źródło - http://odkrywcy.pl/kat,111406,title,Jak ... aid=610e08

Komary przenoszące groźne choroby kojarzą się raczej z tropikalnymi rejonami świata. Tymczasem polskie komary również mogą przenosić groźne dla zdrowia drobnoustroje. Jakiej choroby można nabawić się w wyniku ugryzienia tego owada i kiedy koniecznie trzeba skontaktować się z lekarzem?

Zmieniające się warunki klimatyczne – ocieplanie się położonych na północy regionów – powodują także zmianę warunków życia komarów i sprzyjają rozprzestrzenianiu się chorób uznawanych dotąd za występujące na terenach położonych na południu. Komar widliszek (Anopheles maculipennis), gatunek który mógłby przenosić malarię żyje także w Polsce, chociaż na razie klimat jest jeszcze zbyt chłodny, aby pierwotniaki wywołujące tę chorobę mogły przejść pełny cykl rozwojowy. Pojawiają się jednak sygnały świadczące o tym, że zarodziec malarii mógłby przetrwać w niektórych ciepłych terenach nadrzecznych oraz na pokrytych jeziorami Mazurach czy Kaszubach. Co więcej, do lat 60. XX wieku ogniska przenoszonej przez komary malarii występowały także w naszym kraju!

Choroba ta powoduje rozpad czerwonych krwinek i blokadę małych naczyń krwionośnych, co prowadzi do ciężkiej niedokrwistości, niewydolności wielu narządów, pęknięcia śledziony, a w ciężkich, nieleczonych przypadkach do zgonu. Jest to najczęstsza na świecie choroba zakaźna, na którą co roku zapada ponad 220 mln osób, z czego 1-3 mln umiera.

Borelioza nie tylko od kleszcza
Póki co malaria w Polsce nie jest jednak poważnie rozpatrywanym zagrożeniem. Inna choroba, którą niestety w ostatnim czasie przenoszą także komary (oraz boleśnie tnące bąki bydlęce), to borelioza, kojarzona dotychczas wyłącznie z kleszczami.
Kiedy w latach 90-tych zaczęto mówić o niebezpiecznych skutkach ukąszeń pajęczaków, nauczyliśmy się rozpoznawać pierwsze niepokojące symptomy. Mało kto zwraca jednak uwagę na bąble, które zostają na skórze po ugryzieniu komarów. Traktujemy je co najwyżej antyhistaminowymi preparatami zmniejszającymi swędzenie. Tymczasem statystyki pokazują, ze zarażenie się w wyniku ukłucia komara nie jest wcale niemożliwe. 2 proc. polskiej populacji komara brzęczącego (Culex pipiens)jest rezerwuarem krętków boreliozy.
Od wielu lat lekarze edukowali nas, w jaki sposób rozpoznać pierwsze symptomy tej choroby w przypadku ugryzienia kleszcza. Te same zasady powinniśmy zacząć stosować, kiedy pogryzą nas komary.
- Pierwsze objawy zaczynają się około 10 dnia po ukąszeniu i trwają około 4 tygodni – wyjaśniała w rozmowie z serwisem Odkrywcy.pl mgr Grażyna Dziedzic, specjalista mikrobiolog, diagnosta medyczny. - W miejscu ukąszenia pojawia się rumieniowa zmiana na skórze, zwana przewlekłym rumieniem wędrującym wraz z objawami grypopodobnymi i powiększeniem lokalnych węzłów chłonnych.

Przypadki dirofilariozy w Polsce
W ubiegłe wakacje, prawdopodobnie w związku z utrzymującymi się długo wysokimi temperaturami, w Polsce pojawiły się komary, które mogą przenosić z psów na człowieka chorobę pasożytniczą o nazwie dirofilarioza. Dotychczas choroba ta od prawie 200 lat występowała jedynie na południu Europy, głównie we Włoszech, Grecji, Francji oraz Hiszpanii i Portugalii. Atakuje tam przede wszystkim psy. Na ludzi przenoszona jest sporadycznie, gdy zakażone zwierzę zostanie ukąszone przez komara, a potem rozwiną się w nim powodujące chorobę nicienie.
Dirofilarioza dotarła jednak również do naszego kraju i nie były to przypadki zawleczenia – zarażenia się chorobą w innym regionie świata. Z przeprowadzonych badań wynika, że zakażonych zostało kilka osób, które nigdy nie wyjeżdżały za granicę. Stwierdzono również występowanie pasożyta w komarach znajdujących się na terenie naszego kraju. Na szczęście, rzadko dochodzi do zakażeń dirofilariozą u ludzi.

Czy jesteśmy bezpieczni?
W zdecydowanej większości przypadków ukąszenie komara nie spowoduje żadnej groźnej choroby, a jedynie osoby uczulone na składniki śliny tych owadów będą cierpiały z powodu bolesnych bąbli. Często natomiast, w wyniku rozdrapywania swędzących miejsc, dochodzi do zakażeń skóry. Bąbli nie należy więc drapać, nie trzeba ich też w żaden szczególny sposób dezynfekować. Wystarczy po prostu myć i ewentualnie smarować maściami zmniejszającymi swędzenie. I mimo wszystko uważnie obserwować miejsca po ukąszeniach, żeby nie przegapić pierwszych symptomów rzadkiej, ale jednak możliwej choroby.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez bogumil » Pn, 19 sie 2013, 23:13

Zygmunt Skibicki napisał(a):Zrobisz, co uważasz za dobre, ale dobrze uważaj, jak będziesz robił...
Zapamiętaj, proszę, że odradzałem.

to chyba wyklucza wdrapywanie się na górę, bo ciemno, i zakaz

A biwakowanie to nie jest zakazane!?(...)


W myśl przepisów TPN po zmroku trzeba wyparować - nie wolno chodzić, nie wolno biwakować, nie wolno czekać na wschód słońca, dobrze byłoby nie oddychać, bo cywilzacji europejskiej normy CO2 itd, nie wchodzić do lasu, bo państwowe sprywatyzowane... jak z większością w tym chorym kraju - dobra ubojnia zawsze najpierw doi do ostatniej kropli...

A prawda jest taka, że są różne sytuacje, jednym wydłuży się droga na szlaku, inni przejadą całą Polskę i dotrą w środku nocy na skraj parku, więc pewnie najlepiej jakby stanęli na baczność i czekali do rana, a potem jeszcze tylko parę godzin na nogach i wyprawę w góry można potraktować jako wypoczynek... Czasem trzeba wybrać to co słuszne, a nie to co nazywa się "prawem". Wschód czy zachód słońca, a nawet góry nie należą do człowieka, tym bardziej jakiegoś urzędnika czy zdrajcy polityka a to, czy ktoś złamie nogę, rozbije głowę, odmrozi palce albo zrobi mu krzywdę niedźwiedź, to jego sprawa i nikt nie musi się o niego troszczyć, a jak mu się coś stanie i przeżyje, to zapłacił już podatki za opiekę i mu się ona należy, za TOPR też - 15% z ceny biletów do TPN idzie właśnie dla nich (1-1,5 mln zł rocznie!!!), mimo że ochotnicy...

Poniżej bardzo fajny film, z większą ilością informacji na temat spotkania z niedźwiedziem niż da się znaleźć w polskojęzycznych artykułoporadnikach:
http://www.youtube.com/watch?v=gjzxGezFevI

A tutaj coś równie dobrego lub nawet lepszego niż gaz na niedźwiedzie:
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... nmb_0sFTFI

Obie metody są zarówno dobre dla człowieka jak i niedźwiedzi, bo w dobie dokarmiania tych zwierząt przez głupich turystów, mogą je nauczyć, że człowiek to jednak zło i trzeba się od niego trzymać z daleka.

Każdy uważa sam jak robi i robi jak sam uważa :)
bogumil
 
Posty: 29
Dołączył(a): N, 24 lut 2013, 14:14

Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 20 sie 2013, 09:31

bogumil napisał(a):W myśl przepisów TPN po zmroku trzeba wyparować - nie wolno chodzić, nie wolno biwakować, nie wolno czekać na wschód słońca, dobrze byłoby nie oddychać, bo cywilzacji europejskiej normy CO2 itd, nie wchodzić do lasu, bo państwowe sprywatyzowane... jak z większością w tym chorym kraju - dobra ubojnia zawsze najpierw doi do ostatniej kropli...

To akurat kompletne pomieszanie pojęć i zupełnie nieuzasadniony sarkazm. Otóż wolno, a nawet ognisko w środku tego Parku rozpalić pod jednym wszak warunkiem: ochrony zagrożonego życia. Jeśli eskapada okazała by się akurat tak zaplanowaną, kara będzie zarówno słuszna jak i nieuchronna.
Uzasadnienie zakazu ruchu turystycznego nocą w TPN jest łatwo dostępne, ale niestety nie do zaakceptowania dla "wiedzących lepiej".
bogumil napisał(a):A prawda jest taka, że są różne sytuacje, jednym wydłuży się droga na szlaku, inni przejadą całą Polskę i dotrą w środku nocy na skraj parku, więc pewnie najlepiej jakby stanęli na baczność i czekali do rana, a potem jeszcze tylko parę godzin na nogach i wyprawę w góry można potraktować jako wypoczynek...

Prawdy to są według profesora Tischnera trzy! Tu akurat występuje w wybujałej postaci ta... trzecia.
Nikt nikomu krzywdy nie uczynił, ani kary nie nałożył, gdy mu się "wydłuży droga na szlaku"...
bogumil napisał(a):Czasem trzeba wybrać to co słuszne, a nie to co nazywa się "prawem".

I oczywiście uważasz, że masz nienaruszalny patent na określenie tego akurat słusznego, tak? Bo masz pełne prawa wyborcze...? :badgrin:
To ja mam dokładnie taki sam patent i twierdzę, że chrzanisz od rzeczy, bo akurat tak ci wygodnie. Wykombinowałeś sobie swój cel i... klękajcie narody, bo taką masz wolę?
bogumil napisał(a):Wschód czy zachód słońca, a nawet góry nie należą do człowieka, tym bardziej jakiegoś urzędnika czy zdrajcy polityka a to, czy ktoś złamie nogę, rozbije głowę, odmrozi palce albo zrobi mu krzywdę niedźwiedź, to jego sprawa i nikt nie musi się o niego troszczyć, a jak mu się coś stanie i przeżyje, to zapłacił już podatki za opiekę i mu się ona należy, za TOPR też - 15% z ceny biletów do TPN idzie właśnie dla nich (1-1,5 mln zł rocznie!!!), mimo że ochotnicy...

No brawo! Skąd wziąłeś taki zbiór marniutkich komunałów?
Zresztą, twoja sprawa, ale czemu nas tym częstujesz? To jest pytanie!
Nie wiem co bierzesz, ale od zaraz radzę brać maksimum... ćwierć.

bogumil napisał(a):Poniżej bardzo fajny film, z większą ilością informacji na temat spotkania z niedźwiedziem niż da się znaleźć w polskojęzycznych artykułoporadnikach:
http://www.youtube.com/watch?v=gjzxGezFevI

I tu się mylisz. Można tu na tym forum znaleźć co najmniej równie dobre porady na wypadek takich spotkań.
Tylko... trzeba czytać, a to żmudne zajęcie...
Przy okazji...
Karpaccy specjaliści od behawioryzmu niedźwiedzi udzielają bardzo ważnej porady: nasze, słowackie i ukraińskie niedźwiedzie w przeciwieństwie do amerykańskich są szczególnie wrażliwe na podniesione do góry ręce. Nie chcesz mieć problemów, to spotykając niedźwiedzia karpackiego nie podnoś rąk!
bogumil napisał(a):A tutaj coś równie dobrego lub nawet lepszego niż gaz na niedźwiedzie:
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... nmb_0sFTFI

Jedynym rozsądnym "środkiem na niedźwiedzie" - już samo określenie budzi szczery śmiech! - jest nie włażenie tam, gdzie wyłącznie one są "u siebie", a zwłaszcza od zachodu do wschodu słońca. A jeśli już się zdarzy, to po usłyszeniu pierwszego odgłosu niedźwiedzia, natychmiastowe wycofanie się tą samą drogą. I tylko ta pierwsza rada z twojego filmiku jest coś warta. Reszta... marna, a niektóre groźne w naszych warunkach.
Kilka niedźwiedzi w swoim życiu spotkałem za dnia i powiem ci, boś pewnie jeszcze w takiej sytuacji nie był, że tylko na filmikach instruktorzy są tacy spokojni i z kamiennymi twarzami udzielają laikom rad. Pewnie dlatego, że poza kadrem jest zawsze kilku rangersów z wycelowanymi w zwierzęta strzelbami...
bogumil napisał(a):Każdy uważa sam jak robi i robi jak sam uważa :)

A to jest koronny przykład, jak z rozsądnej maksymy zrobić fajansiarski wodotrysk.
Rób jak uważasz - w końcu twoje życie, ale więcej już nie nawracaj nas na swoje wydumane dla własnego widzi-mi-się sekciarskie drogi, ok?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta i owady na szlaku i biwaku

Postprzez bogumil » Wt, 20 sie 2013, 17:00

Zygmunt Skibicki napisał(a):Otóż wolno, a nawet ognisko w środku tego Parku rozpalić pod jednym wszak warunkiem: ochrony zagrożonego życia.

Przy takim uzasadnieniu to i drugiego człowieka zabić wolno w obronie koniecznej, jednak to chyba skrajność czyż nie? To znaczy, że normalnie nie wolno...

Zygmunt Skibicki napisał(a):I oczywiście uważasz, że masz nienaruszalny patent na określenie tego akurat słusznego, tak? Bo masz pełne prawa wyborcze...? :badgrin:
To ja mam dokładnie taki sam patent i twierdzę, że chrzanisz od rzeczy, bo akurat tak ci wygodnie. Wykombinowałeś sobie swój cel i... klękajcie narody, bo taką masz wolę?

Prawa wyborcze są dla owieczek, które myślą, że pasterzem pokierują... A co do klękania, to odnoszę wrażenie, że nie ma tu miejsca dla drugiego guru, a i nie piszę się na to, lecz staram się zachować otwarty umysł.


Zygmunt Skibicki napisał(a):No brawo! Skąd wziąłeś taki zbiór marniutkich komunałów?
Zresztą, twoja sprawa, ale czemu nas tym częstujesz? To jest pytanie!

Zanim wpis przeleciał dosłownie przez kolejne tematy, odnosił się do ruchu w nocy po TPN (podobno ciężarówki nie mają z tym problemu...), nie wiem gdzie teraz wyląduje, ale z pewnością zrozumieniu go, przerzucanie nie służy.

bogumil napisał(a):Poniżej bardzo fajny film, z większą ilością informacji na temat spotkania z niedźwiedziem niż da się znaleźć w polskojęzycznych artykułoporadnikach:
http://www.youtube.com/watch?v=gjzxGezFevI

Zygmunt Skibicki napisał(a):I tu się mylisz. Można tu na tym forum znaleźć co najmniej równie dobre porady na wypadek takich spotkań.
Tylko... trzeba czytać, a to żmudne zajęcie...

Tu się zgodzę, to żmudne zajęcie i nie zawsze do źródła dotrze się prędzej niż później. Prędzej byłoby, gdyby w odpowiedzi otrzymywało się chociażby link do wspomnianych...

Zygmunt Skibicki napisał(a):Karpaccy specjaliści od behawioryzmu niedźwiedzi udzielają bardzo ważnej porady: nasze, słowackie i ukraińskie niedźwiedzie w przeciwieństwie do amerykańskich są szczególnie wrażliwe na podniesione do góry ręce. Nie chcesz mieć problemów, to spotykając niedźwiedzia karpackiego nie podnoś rąk!

Jeżeli gdzieś znajdę tego potwierdzenie to z chęcią przeczytam. Ciekawy jestem także karpackiej teorii o porzuceniu plecaka, bo niedźwiedź się może nim zająć, gdy tymczasem amerykańska, mówi o tym, że absolutnie masz go nie zdejmować, bo stanowi ochronę ciała. Ktoś sprawdził jedną i drugą?

Zygmunt Skibicki napisał(a):Jedynym rozsądnym "środkiem na niedźwiedzie" - już samo określenie budzi szczery śmiech! - jest nie włażenie tam, gdzie wyłącznie one są "u siebie", a zwłaszcza od zachodu do wschodu słońca. A jeśli już się zdarzy, to po usłyszeniu pierwszego odgłosu niedźwiedzia, natychmiastowe wycofanie się tą samą drogą. I tylko ta pierwsza rada z twojego filmiku jest coś warta. Reszta... marna, a niektóre groźne w naszych warunkach.
Kilka niedźwiedzi w swoim życiu spotkałem za dnia i powiem ci, boś pewnie jeszcze w takiej sytuacji nie był, że tylko na filmikach instruktorzy są tacy spokojni i z kamiennymi twarzami udzielają laikom rad. Pewnie dlatego, że poza kadrem jest zawsze kilku rangersów z wycelowanymi w zwierzęta strzelbami...

I być może dzięki tym rangersom, powstają rady jak zachować się przy spotkaniu niedźwiedzia, zwłaszcza kiedy już nie ma odwrotu, zaś te w stylu siedź w domu, to go unikniesz, są właśnie tymi "marniutkimi komunałami".

bogumil napisał(a):Każdy uważa sam jak robi i robi jak sam uważa :)

Zygmunt Skibicki napisał(a):A to jest koronny przykład, jak z rozsądnej maksymy zrobić fajansiarski wodotrysk.

To jest właśnie przykład jak brać odpowiedzialność za samego siebie, bo jak się nie uważa, to się źle robi.

Zygmunt Skibicki napisał(a):Rób jak uważasz - w końcu twoje życie, ale więcej już nie nawracaj nas na swoje wydumane dla własnego widzi-mi-się sekciarskie drogi, ok?

No tak, jedyna "słuszna" ideologia nie da się zakwestionować. "Klękajcie narody" i módlcie się, by was sekta nie porwała...
bogumil
 
Posty: 29
Dołączył(a): N, 24 lut 2013, 14:14

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 20 sie 2013, 18:29

bogumil napisał(a):odnoszę wrażenie, że nie ma tu miejsca dla drugiego guru

Widzenie świata poprzez bycie lub nie bycie gdzieś, jakimś guru, to bodaj najdotkliwiej się mszcząca choroba odinternetowa. Współczuję, ale nie znam na to antidotum innego niż... wyłączenie maszyny.
bogumil napisał(a):...nie wiem gdzie teraz wyląduje, ale z pewnością zrozumieniu go, przerzucanie nie służy.

Posty przeskakujące z tematu na temat lądują w wątkach, do których tematów się odnoszą lub pasują. Tak się składa, że to forum jest bardzo rozległe tematycznie i dla zwykłego uporządkowania muszę to robić. Jeśli ktoś chce mieć "swój" wątek, którego nie będę moderował, wystarczy o to poprosić. Odmowy jeszcze nie było...
bogumil napisał(a):Prędzej byłoby, gdyby w odpowiedzi otrzymywało się chociażby link do wspomnianych...

Tupetu chyba jednak zbyt wiele...
Jeszcze chwila, a zaczniesz mi rozkazywać, jak się mam zachowywać na moim własnym forum.
bogumil napisał(a):...te w stylu siedź w domu, to go unikniesz, są właśnie tymi "marniutkimi komunałami".

Po pierwsze - nigdy nikomu nie sugerowałem, by siedział w domu. Rzekłbym, że wręcz odwrotnie, co jednak nie znaczy, bym popierał zwykłe zadufanie w sobie wręcz... sobiepaństwo.
Po drugie - wyciąganie wniosków z dopiero co samemu postawionych, w dodatku całkowicie błędnych tez, to kliniczne awanturnictwo, a nie dyskusja.
W dodatku zdecydowanie dryfujesz w kierunku dyskusji wcale nie o turystyce...
Awantur to ja tu nie będę tolerował.
Uprzedzam: wyczerpałeś do cna zapasy tolerancji.
Albo przejdziesz do konkretów na tematy stricte i wyłącznie turystyczne, albo...
Traktuj to jak chcesz, ale kolejnego ostrzeżenia już nie będzie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 26 lip 2014, 13:46

wp.pl napisał(a):Wzrosła liczba zachorowań na boreliozę
źródło - http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... &_ticrsn=5

Kleszcze oprócz boreliozy mogą przenosić także inne choroby m.in. kleszczowe zapalenie mózgu

W pierwszym półroczu tego roku było ponad 5,3 tys. przypadków boreliozy, w porównaniu do ok. 4,2 tys. przypadków w tym samym okresie ubiegłego roku - wynika z najnowszych danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

Według statystyk NIZP-PZH od 1 stycznia do 15 lipca 2014 r. było 5348 zachorowań na boreliozę - chorobę bakteryjną przenoszoną przez kleszcze, zaś w tym samym okresie 2013 r. - 4251.

Prof. Andrzej Zieliński z Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH podkreślił, że od lat notowany jest wzrost przypadków boreliozy, co może wiązać się z większą liczbą zakażeń, ale także z większą świadomością na temat tej choroby i wykrywalnością, a także zgłaszalnością tych przypadków.

Jak podkreślił Zieliński, w przypadku boreliozy bardzo ważne jest wczesne rozpoznanie choroby, ponieważ wówczas są duże szanse na szybkie wyleczenie choroby. - Wczesne postaci choroby leczy się stosunkowo łatwo, np. poprzez dwutygodniową antybiotykoterapię - dodał. Rozpoznanie choroby w późniejszym stadium może prowadzić do jej rozwoju i zmian w układzie nerwowym, narządach ruchu, sercu. Objawy to m.in. zapalenia stawów, porażenia nerwów twarzowych, bólów głowy itd.

Dodał, że istotne jest regularne sprawdzanie po wycieczce do lasu czy na łąkę, czy nie mamy na skórze kleszcza, ponieważ kleszcz zakaża boreliozą nie od razu, ale dopiero po ok. 24-48 godzinach żerowania.

Według prof. Zielińskiego nawet jeżeli po ukąszeniu kleszcza, nie wystąpi rumień wędrujący - który jest jednym z głównych objawów zakażenia występującym zwykle siedem dni od ukąszenia - warto obserwować wszystkie nietypowe objawy jak np. stan podgorączkowy, bóle mięśni, bóle głowy, które także mogą wskazywać na rozwijanie się choroby. Chorobę można wykryć także przez badanie przeciwciał w surowicy krwi. Zaznaczył, że na takie badanie może skierować lekarz.

Prof. Zieliński podkreślił, że kleszcze żyją w strefie przygruntowej, w miejscach wilgotnych i obfitych w roślinność, a więc na ich ukąszenia jesteśmy narażeni w lasach, łąkach, ale też w domowych ogrodach.

Aby zapobiegać ukąszeniom kleszczy, należy pamiętać o odpowiednim stroju podczas wycieczek. Ubrania powinny szczelnie zakrywać jak największą część naszego ciała, czyli należy wybierać spodnie z długimi nogawkami i ściągaczami, zakryte buty, bluzki i kurtki z długim rękawem i ściągaczami. Warto także stosować środki odstraszające komary - tzw. repelenty w postaci kremów lub aerozoli.

Jeżeli zauważymy na naszym ciele kleszcza, należy jak najszybciej usunąć go za pomocą pęsety. Nie należy kleszcza wykręcać, ani smarować masłem - przestrzega prof. Zieliński.

Nie wszystkie kleszcze są nosicielami bakterii boreliozy, jednak podczas ukąszenia mogą przenosić do krwi także inne bakterii i wirusy wywołujące m.in. kleszczowe zapalenie mózgu.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 13 paź 2014, 16:36

wp.pl napisał(a):Chińskie biedronki upodobały sobie europejskie miasta
źródło - http://ulubiency.wp.pl/kat,1010779,titl ... omosc.html
Środowisko słoneczne i zurbanizowane - takie właśnie okolice są najchętniej zajmowane przez arlekiny, czyli pochodzące z Chin agresywne biedronki, które od około dekady opanowują Europę - czytamy w "Journal of Biogeography".

Z powodu delikatnego i zmiennego wzoru na pokrywach skrzydeł biedronki Harmonia axyridis nazywa się czasami arlekinami. I to wszystko, co można o nich powiedzieć miłego. W końcu XX w. gatunek ten, pochodzący z Chin i Japonii, przywieziono do Europy do zwalczania plagi mszyc. Zwierzęta potrafiące zjeść setki mszyc dziennie okazały się wyjątkowo skuteczne. Szybko jednak wymknęły się ze szklarni i ruszyły na podbój Europy.

Naukowcy chcą od dawna ustalić, co decyduje o sukcesie tych owadów, które w nowym środowisku odnajdują się często lepiej niż biedronki rodzime. W tym celu eksperci z Centre for Ecology and Hydrology (Wlk. Brytania) i z trzech brytyjskich uniwersytetów: w Edynburgu i Reading oraz Anglia Ruskin University sprawdzali, jakie znaczenie dla inwazji mają czynniki związane z krajobrazem i klimatem. W swoich badaniach wykorzystali dane dotyczące przypadków obserwacji arlekina w Wielkiej Brytanii w latach 2003-2011 (przypadków takich zgłoszono ok. 23 tys.).

Ich zdaniem sukcesowi chińskich owadów sprzyja upodobanie do miast i ich okolic. To pozwala im bezpiecznie przezimować w szczelinach budynków. Biedronki europejskie nie wypracowały takiej strategii. Teraz, oprócz chińskiej konkurencji, muszą dodatkowo znosić konsekwencje urbanizacji, co oznacza zmianę zajmowanych przez nie siedlisk.

Naukowcy analizujący sukces chińskiej biedronki skupiali się dotychczas głównie na jej diecie i dużej rozrodczości. Teraz sprawdzali, gdzie biedronki te szczególnie często widywano, a jednocześnie wykorzystali modele pozwalające ustalić, gdzie arlekiny mogą się pojawić w kolejnych latach. Takie analizy przestrzenne wykorzystuje się często w epidemiologii - pomagają przewidywać zasięg występowania chorób. Rzadko wykorzystywano je jednak w badaniach inwazji gatunków.

"Można się spodziewać, że niektóre części Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza miasta, są bardziej podatne na inwazję arlekina ze względu na specyficzne środowisko" - zauważa cytowany w serwisie PhysOrg główny autor badania, dr Bethan Purse z Centre for Ecology and Hydrology. To znaczy, że pewne typy siedlisk oznaczają większe ryzyko inwazji biedronki niż inne czynniki, takie jak intensywność samej inwazji czy bliskość miejsc zajętych przez intruza dotychczas.

Naukowcy zwracają też uwagę na duże zróżnicowanie wzorów i kolorów skrzydeł arlekinów (które mogą być pomarańczowe w czarne kropki lub czarne w kropki czerwone). Są zdania, że barwa może być wskazówką sukcesu inwazji.

Podczas badań wykryli również, że arlekiny mają problem z kolonizacją lasów iglastych, będących często ostoją biedronek europejskich (niektóre ich gatunki szczególnie upodobały sobie właśnie takie lasy)
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lut 2015, 10:03

wp.pl napisał(a):Naukowcy odkryli groźny wirus. Zarażony pacjent zmarł
źródło - http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... omosc.html

Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) odkryło nowego wirusa, który mógł przyczynić się do śmierci 50-letniego mężczyzny, mieszkającego w stanie Kansas w USA - informuje CNN. Wirusa nazwano "Bourbon" - od nazwy okręgu, w którym żył zarażony pacjent. Jak informują naukowcy, wirus ten może rozprzestrzeniać się przez kleszcze lub ukąszenia owadów.

Zarażony wirusem 50-letni mężczyzna był wielokrotnie ukąszony przez kleszcze wiosną 2014 roku podczas pracy w ogrodzie, w swoim majątku. Mężczyzna po dwóch dniach od ukąszeń zachorował. Pojawiły się objawy choroby, takie jak gorączka, zmęczenie, wysypka, bóle głowy, inne bóle mięśni, nudności i wymioty. Pomimo leczenia w szpitalu, po 11 dniach zmarł na atak serca.

Popularne testy na choroby zakaźne nie wskazały przyczyny dolegliwości. Szukając przyczyny choroby lekarze wysłali pobrane od pacjenta próbki do CDC. Tam eksperci odkryli nowego wirusa.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez TakiJeden » N, 22 lut 2015, 12:55

Zygmunt Skibicki za : wiadomosci.wp.pl napisał(a):Zarażony wirusem 50-letni mężczyzna był wielokrotnie ukąszony przez kleszcze wiosną 2014 roku podczas pracy w ogrodzie, w swoim majątku. Mężczyzna po dwóch dniach od ukąszeń zachorował. Pojawiły się objawy choroby, takie jak gorączka, zmęczenie, wysypka, bóle głowy, inne bóle mięśni, nudności i wymioty. Pomimo leczenia w szpitalu, po 11 dniach zmarł na atak serca.


Koincydencja nie musi oznaczać związku przyczynowego. Skoro przyczyną śmierci był zawał podczas choroby wirusowej, to nie oznacza to bynajmniej, że właśnie ta choroba była przyczyną zawału. A jak facet miał zaawansowana wieńcówkę na tle miażdżycowym? Poza tym, to:
1. W Ameryce.
2. Prasa i portale internetowe mają nieuleczalną skłonność do sensacji i straszenia.
3. Wrednych arbowirusów* nie rozpoznanych dotąd przez naukę, a potencjalnie chorobotwórczych dla człowieka jest prawdopodobnie od groma i ciut. Bo w pierwszym rzędzie jest to problem dziko żyjących myszy i innej ssaczej drobnicy, a ta rzadko bywa przedmiotem zainteresowania medycyny. Toć boreliozę** nauczono się rozpoznawać za naszego dorosłego życia, choć leśne ssaki na całym świecie dręczyła od zawsze i na ludzi też się od czasu do czasu przenosiła, ale że niecharakterystyczna, niezaraźliwa bezpośrednio i o przewlekłym przebiegu, to dopiero musiał pojawić się bystrzak, który pokojarzył fakty, żeby odkryto, że to co brano za co innego to właśnie to. Z innymi chorobami odzwierzęcymi bywa podobnie.

--------------
* rodzina wirusów przenoszonych przez stawonogi (ang. arthropod borne)
** choroba, co prawda bakteryjna, a nie wirusowa, ale zaszadniczy problem ten sam.
Ostatnio edytowano N, 22 lut 2015, 21:35 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1464
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lut 2015, 13:29

TakiJeden napisał(a):Prasa i portale internetowe mają nieuleczalną skłonność do sensacji i straszenia.

Delikatnie, acz stanowczo nazywasz to chorobą, a ja to widzę jako historyczną wręcz prawidłowość. Od "zawsze" jedni więcej od innych... wiedzieli, albo im się zdawało, że wiedzą. Skutki były dwojakiego rodzaju:
1. "wiedzący" wykorzystywali swą wiedzę dla skuteczniejszego wyzysku ciemnoty - patrz kapłani egipscy i... nie tylko,
2. bardziej zaawansowani w naukach próbowali oświecać tych mniej wykształconych... pro publico bono, et gloriam tantum...
Efekty zawsze i niezmiennie były najpierw paraliżujące strachem, że się czegoś takiego wcześniej nie wiedziało, a dopiero później ewentualnie korzystne, gdy się sprawę głębiej przemyślało... oczywiście poza ww. punktem pierwszym
Moje zdanie jest takie: póki autor takiej "rewelacji" nie zamierza od razu nam czegoś sprzedawać jako panaceum na nasz strach, warto wiedzieć... co i jak w trawie popiskuje?
Jak znam życie, to każdą taką "rewelację" jednych naukowców, natychmiast spróbują całkowicie obalić ich zawistni koledzy po fachu, a tych z kolei sponiewierają pierwsi oraz cała reszta. Za jakiś czas pewnie sprawa nabierze jakiegoś sensownego znaczenia i... życie potoczy się dalej.
Reasumując: takie rewelacje badawcze warto śledzić, ale spokojnie i bez zbędnych emocji.
Własny zasób wiedzy z zakresu nauk podstawowych oraz życiowe doświadczenie powinny wystarczyć dla zachowania należytej równowagi... :biggrin:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez TakiJeden » N, 22 lut 2015, 21:39

Ale i tak, najistotniejsze, co było w moim poście wyżej to:
Koincydencja nie musi oznaczać związku przyczynowego.
TakiJeden
 
Posty: 1464
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lut 2015, 22:10

Całkowicie się z tym zgadzam.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


2015.07.20

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 20 lip 2015, 11:14

wp.pl napisał(a):Niedźwiedź morderca grasuje w Bieszczadach
źródło - http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html

To niedźwiedź był sprawcą śmierci mężczyzny jesienią ubiegłego roku w bieszczadzkich lasach. Tak ustalili biegli, którzy na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Lesku badali ciało znalezionego wtedy Stanisława P., a informuje o tym "Gazeta Polska codziennie".
Mężczyzna zaginął w czasie jednej z wypraw do bieszczadzkich lasów. GOPR-owcy, którzy wyruszyli wtedy na jego poszukiwanie, zostali zaatakowani przez niedźwiedzia. Kilkanaście metrów od miejsca ataku znaleźli ciało Stanisława P.
Niedźwiedzie w Bieszczadach
Początkowo prokuratura nie wykluczała, że za śmierć mężczyzny odpowiada człowiek. Biegli jednak doprecyzowali swoją opinię i ostatecznie uznali, że to atak niedźwiedzia doprowadził do śmierci 61-latka - czytamy w gazecie.
Niedźwiedź morderca do tej pory nie został namierzony. W całej Polsce żyje ok. 130 sztuk tych zwierząt i są one pod całkowita ochroną.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 16 lut 2016, 12:13

Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 16 mar 2016, 11:24

Jak co roku wiosną, budzą się niedźwiedzie...
Głodne niedźwiedzice z gawr wyprowadzają nowy przychówek, a lochy dzików prowadzają swoje stadka...
wp.pl napisał(a):Oko w oko z dzikimi zwierzętami
źródło - http://turystyka.wp.pl/kat,1036541,titl ... omosc.html

[ img ]
Niedźwiedzica atakująca mężczyznę, Chorzów Niedźwiedzica atakująca mężczyznę, Chorzów (fot. DAREK DELMANOWICZ / PAP)

Górskie wędrówki, często po zmroku, albo spacery po położonym w pięknej okolicy lesie, skończyć się mogą spotkaniem z dzikimi zwierzętami, które nie zawsze są do nas przyjacielsko nastawione. Czy atakują ludzi? Jak się zachować w sytuacji, gdy staniemy oko w oko z niedźwiedziem? Czy dziki, które często widzimy nie tylko na obrzeżach miast, ale i w centrum, mogą być dla nas zagrożeniem? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania, zaznaczając na początku, że szczególną ostrożność należy zachować w lasach i na szlakach turystycznych.

Ponad rok temu w rejonie Olszanicy (woj. podkarpackie) zginął 61-latek, na którego ciele znaleziono ślady wskazujące na atak dzikiego zwierzęcia. W niedługim czasie, podczas akcji ratowniczej, dwóch GOPR-owców zaatakował niedźwiedź. Im na szczęście nic się nie stało. Żywy, choć poturbowany, ze spotkania z niedźwiedziem wyszedł też mężczyzna, którego napotkane zwierzę uderzyło łapą, a następnie złapało zębami i rzuciło na ziemię. Do tego zdarzenia doszło ubiegłej wiosny również w bieszczadzkim lesie. Podobnych przypadków wydarzyło się wiele. Raz niedźwiedzie atakują ludzi, innym razem polują na bydło, kozy, owce. W Polsce żyje około 90 niedźwiedzi. Występują w polskiej części Karpat, przede wszystkim w Bieszczadach. Chodząc po lasach, szczególnie poza utartymi szlakami, musimy się liczyć z możliwością spotkania dzikiego zwierzęcia. Świeże ślady niedźwiedzia obudzonego ze snu zimowego zobaczyć można nawet w lutym. Są głodne, dlatego bywają nieprzewidywalne. Mimo tego fachowcy uspokajają, że nie atakują, jeśli nie czują się zagrożone. Co to oznacza? Agresywna reakcja może pojawić się, gdy niedźwiedź jest ranny, broni młodych, był dokarmiany przez ludzi i nie boi się ich lub – co się niezwykle rzadko zdarza – ma naturę zabójcy.

Jest kilka sposobów, które minimalizują możliwość spotkania niedźwiedzia. Przede wszystkim, kiedy wybieramy się na leśną wędrówkę, trzymajmy się wyznaczonych szlaków turystycznych - zwierzęta wiedzą, w których miejscach najczęściej przebywają ludzie. Leśnicy są zdania, że w przypadku turysty poruszającego się oznakowanymi szlakami, szansa na bliskie spotkanie trzeciego stopnia jest znikoma. Poza tym zawsze warto dawać znaki swojej obecności, choćby poprzez prowadzenie rozmowy. Znawcy obyczajów niedźwiedzich twierdzą, że jeśli już spotkamy zwierzę, należy powoli odejść tyłem, najlepiej nie pokazując mu pleców, bo może to potraktować jak sygnał do ataku. Natomiast w sytuacji, gdy niedźwiedź za nami idzie, najlepiej zrzucić kurtkę i plecak, które mogą odciągnąć jego uwagę, szczególnie jeśli mamy w bagażu jedzenie. Jeśli jednak niedźwiedź niebezpiecznie się zbliży lub zacznie atakować, należy rzucić się na ziemię twarzą do niej, osłaniając jednocześnie głowę rękami. Chęć ataku zwierzak sygnalizuje w różny sposób, może to być ruch uszu, intensywna mimika pyska, fukanie, porykiwanie, jeżenie futra, a gdy chce postraszyć intruza, robi "drabinę", czyli staje na tylnych łapach.

Dziki na ścieżce
Dużo większą szansę mamy na konfrontację z dzikiem. Spotkać je można nie tylko w środku lasu, ale coraz częściej w miastach. Zwykle w dzielnicach, które graniczą bezpośrednio z terenami leśnymi. Zachowują się niestandardowo, podchodzą pod klatki schodowej bloków, kręcą się na przystankach autobusowych i przy śmietnikach. Jest to najczęściej wina ludzi, którzy je dokarmiają. Zwierzęta szybko przyzwyczajają się do łatwo zdobytego pożywienia i jeśli go nie otrzymają, mogą się go domagać, stając się tym samym niebezpiecznymi.

Jednak przede wszystkim dziki spotkamy w lesie. Musimy pamiętać, że dla zwierząt na tym terenie to my jesteśmy intruzami, nawet jeśli uważamy, że należy on do nas. Od stycznia do maja las to jedna wielka "porodówka", a co za tym idzie, matki są wyczulone na zagrożenie ze strony m.in. ludzi. Najgroźniejsza dla człowieka może być reakcja lochy. - Jeśli znajdziemy się w polu jej rażenia lub zbliżymy się na tyle, że uzna ona iż jesteśmy zagrożeniem, może nas bez ostrzeżenia zaatakować. To, co może ją bardziej zdopingować do tego, by zachowała się bardziej agresywnie niż zazwyczaj, to puszczony luzem pies. Szczególnie wyczulone są dziki, które pojawiają się na terenach przymiejskich. Jeśli nasz pupil zacznie szczekać, to zwierzę, chcąc bronić potomstwo, może zacząć szarżować w kierunku psa, a ten zazwyczaj ucieka w stronę właściciela. Więc w tym momencie i człowiek jest w niebezpieczeństwie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Robert Schultka z Nadleśnictwa Gdańsk. - Kolejną kwestią jest podchodzenie do dzików, które są okaleczone czy zapędzone w "kozi róg". Nie próbujmy zbliżać się czy pomagać na własną rękę. Takie zwierzę jest przestraszone i wszystko mu jedno – pod wpływem emocji może mocno nas poturbować i zrobić nam krzywdę - dodaje Schultka.

Obecność zwierząt w bliskim sąsiedztwie powinna budzić niepokój. Jak więc zachować się w sytuacji, gdy spotkamy dzika? Spotkanie go w lesie wcale nie musi być groźne, oczywiście pod warunkiem zachowania odpowiednich środków ostrożności. Przede wszystkim pod żadnym pozorem nie można zbliżać się do zwierzęcia. Atakuje, kiedy czuje się zagrożone, wystarczy więc nie podchodzić zbyt blisko i nie próbować go przestraszyć. Obchodzimy go szerokim łukiem. Ucieczka może sprowokować zwierzę do ataku, a biegnie on z prędkością nawet kilku metrów na sekundę. - Osobiście nigdy nie odwracam się do dzika plecami, bo nawet najłagodniejszy osobnik może zaatakować. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jego zamiarów. Z żadnym dzikim zwierzęciem nie należy się spoufalać. To jest kwestia dystansu, który należy zachowywać. Nawet mały zając potrafi podrapać do krwi - mówi wieloletni pracownik nadleśnictwa.

Pan Robert tłumaczy także, co należy zrobić, jeśli zdarzy się sytuacja, że dzik nas zaatakuje, biegnie w naszym kierunku. Przyznaje, że zdarza się to rzadko, ale w takim przypadku należy wspiąć się na drzewo. - Jeśli nie mamy takiej możliwości, to podnosimy wysoko ręce, staramy się być większymi niż jesteśmy w rzeczywistości i głośno krzyczymy. Sam wielokrotnie byłem w podobnej sytuacji i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby dzik zrobił mi krzywdę, kiedy stosowałem się do tych zasad - zaleca Schultka.

Według leśniczego o tej porze roku najlepiej unikać spacerów do lasu, ale jeśli już się do niego udajemy, poruszajmy się wyłącznie głównymi ścieżkami. Po zmroku lepiej unikać zarośli i łąk oraz lepiej nie chodzić przez las "na skróty". Zwierzęta mogą być niebezpieczne, nawet jeśli wydają się oswojone. Warchlaków nie wolno dotykać czy zaczepiać. Jeśli zachowamy podstawowe środki ostrożności, dzik nie będzie stanowił żadnego zagrożenia, a leśna wycieczka będzie udana.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Zwierzęta spotykane na szlaku

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 9 kwi 2016, 21:18

wp.pl napisał(a):Pod Tatrami sytuacja nadzwyczajna z powodu niedźwiedzi
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... &_ticrsn=5

• Władze obejmującego słowackie miejscowości na południowym stoku Tatr Wysokich miasta Vysoke Tatry ogłosiły w piątek sytuację nadzwyczajną
• Powodem takiej decyzji jest rosnące zagrożenie ze strony niedźwiedzi

Mieszkańcom oraz turystom zalecono między innymi, by po zapadnięciu zmroku nie zbliżali się do kontenerów na śmiecie oraz by zachowywali zwiększoną ostrożność w miejscach słabo oświetlonych lub otoczonych zaroślami. Zarządzono ponadto intensywniejsze patrolowanie najbardziej zagrożonych rejonów przez policję.

- Co prawda już w przeszłości notowaliśmy wiele spotkań z niedźwiedziami także na zabudowanych terenach miasta, ale w żadnym roku nie pojawiały się one tak często. Co więcej, niedźwiedzie zaczynają atakować i docierać również do obiektów mieszkalnych - powiedział na konferencji prasowej tatrzański burmistrz Jan Mokosz.

Według niego, o ile dawniej widywano niedźwiedzie na drogach i ścieżkach, to w bieżącym roku odnotowano już pięć prób ich wtargnięcia do domów mieszkalnych i dwa ataki na domowe psy. Niedźwiedzie szlaki prowadzą też obecnie w pobliżu szkół podstawowych i przedszkoli.

Jak zaznaczył Mokosz, dowodzi to nadmiernego rozmnożenia się brunatnych drapieżników. - Jeśli nie znajdziemy innego dogodniejszego sposobu, jednym z kompleksowych przedsięwzięć mogłoby być zmniejszenie ich liczebności także przez odstrzał. Nie mamy jednak takich kompetencji, ma je minister ochrony środowiska na podstawie materiałów, jakie mu każdego roku wysyłamy - oświadczył burmistrz.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10897
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

cron