Szkic "przewodnika" po Karpatach

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Beskid Wyspowy

Postprzez TakiJeden » N, 14 sie 2011, 22:05

Wstęp

Jakiś czas temu, w jednym z wątków skomasowanych następnie w „Góry dla początkujących”, kolega występujący pod nickiem „admiralbar”, marynarz z zawodu, zamieścił post tej treści:
Cześć wszystkim,
Mam juz tygodniowy wypad w Bieszczady zaliczony, z przewodnikiem i mapa dałem dzielnie radę
Co teraz, jaki następny stopień górskiego wtajemniczenia z pięknymi widokami ?
Za wszelkie odpowiedzi z góry dzięki

Poprosiłem go o krótką autocharakterystykę, a takoż i preferencje co do rodzaju miejsca w które chciałby się wybrać, a jego odpowiedź zawierała m. in. i to:
...
5. Wolałbym wypady z "bazy" gdzie można zostawić auto, a potem się ew przenieść do innej wypadowej miejscówki
6. Akceptowalne minimum to takie, gdzie można się porządnie umyć, przygotować śniadanie prowiant na szlak, po powrocie zrobić sobie kolację, albo coś zjeść w jakiejś jadłodajni. …
7. Wolałbym wypady w miejsca gdzie nie ma tłumów i tej całej turystycznej otoczki


Wtedy zaproponowałem mu:
„Sprawdź przez internet gospodarstwa agroturystyczne w gminach Słopnice, Dobra, Kamienica (powiat Limanowa). W szczególności sugeruję wieś Chyszówki. Na tygodniowy wypad w trybie, który deklarujesz jako najbardziej ci pasujący, sugerowałbym ci centralno-południową część Beskidu Wyspowego -- góry Łopień, Ćwilin, Mogielicę, itp. Na Ćwilinie i Mogielicy są widokowe hale, szlaki dają możliwość wielu pętlowych wycieczek jednodniowych…”.

Plany marynarza spaliły ostatecznie na panewce, rejs, przed którym miał się wybrać w góry, został przyspieszony, tak, że nie miał on już czasu na ten wyjazd, natomiast ja zacząłem myśleć o tych Chyszówkach całkiem poważnie…

Polskie góry dzielą się na te, w których bywałem po wielokroć i dobrze znam z własnego doświadczenia, na te, w których w których byłem niedawno, te, gdzie byłem w czasach „zamierzchłych” i te, które znam „na rozum” (zasadniczo na podstawie źródeł papierowych i elektronicznych). Akurat ta część Beskidu, gdzie wysyłałem naszego marynarza, zaliczała się do tej ostatniej kategorii… z jednym wyjątkiem: w 77 przeszedłem z koleżanką trasę Rzeki – przełęcz pod Ostrą i nawet nocowaliśmy w namiocie na polanie Morgi pod szczytem Mogielicy… ale to było dawno.

Postanowiłem się zatem tam wybrać, i na własnej skórze przekonać się, czy rady których udzielam innym nie bywają czasem bałamutne…

Relacja z wyprawy
(lub jak by to określił kol. Adam K. „wyprawki”)


[ img ]
Podkład kartograficzny: © Google Maps

Wtorek czyli dojazd

Wysiadam z autobusu zaawansowanym już popołudniem w Dobrej, zaopatrzony w długą listę możliwych kwater. Idąc drogą w kierunku Jurkowa kolejno je obdzwaniam. Po piątym, czy szóstym telefonie znajduję bazę w Chyszówkach właśnie. (Zainteresowanym mogę wskazać). Gospodarstwo agroturystyczne leży w górnej części wsi, niedaleko przełęczy Rydza-Śmigłego (w 1914 jako oficer Pierwszej Brygady Legionów dowodził obroną tej przełęczy przed Rosjanami. Jak został marszałkiem, przełęcz dostała jego imię). Docieram tam na wieczór. Od gaździny kupuję bochen domowego chleba, jaja i masło kierzankowe. Jem kolację i idę spać.

Środa czyli dzień pierwszy.
Łopień (951)


Cel pierwszej wycieczki nasuwa się niejako automatycznie. Dom leży na stoku Łopienia, za którym leży gminna wieś Dobra, ja zaś mam jeszcze parę interesów do cywilizacji… Zatem do Dobrej, przez szczyt. Do zielonego szlaku idę polnymi drogami wśród pastwisk. Dochodzę do niego na granicy lasu, kilkaset metrów powyżej przełęczy Rydza-Śmigłego. Szlak prowadzi w górę, mocno rozjeżdżoną drogą leśną. Mija mnie traktor do zwózki drewna. Wkrótce szlak odchodzi od drogi (na której pozostaje szlak rowerowy) i węższą dróżką, dość ostro, później wyraźnym grzbiecikiem wiedzie na szczyt. Las kończy się i wychodzę na podszczytową halę.

[ img ]
Chwila odpoczynku. Zostawiam plecak, i idę halą kilkadziesiąt metrów na wschód, do miejsca dającego lepszy widok. Fotka, wracam do rzeczy.

[ img ]
Widok z hali na Łopieniu w kierunku pasma Ostrej

Zaczynam zejście w stronę Dobrej. Szlak wkrótce doprowadza do drogi, którą wiódł z początku, ale która mija szczyt od wschodu. Północne zbocze Łopienia jest strome, wręcz przepaściste. Z mapy wynika, że szlak schodzi na wprost, podczas gdy droga wraz ze szlakiem rowerowym trawersuje zbocze łukiem. W zejściu porządną drogą łatwo zgubić szlak, co i mnie się przytrafia. Tymczasem droga, rozjeżdżona leśnymi maszynami robi się bardzo błotnista. W przekonaniu, że szlak powinien biec tędy skręcam w dół stoku w porządną ścieżkę. Tymczasem szlak odszedł wyżej, a ścieżka dochodzi do dawnej poręby … i znika. Kończy się chwilą chaszczowania po stromym stoku wśród jeżyn, po czym znajduję drogę leśną prowadzącą w dół, która po pewnym czasie doprowadza do wspomnianej drogi jezdnej. Po chwili z prawej dołącza szlak. Za znakami, stromą ścieżką dochodzę do źródła z doskonałą wodą. Nieco poniżej skrzyżowanie dróg leśnych obok którego ujęcie wody dla Dobrej, a poniżej ujęcia kilkumetrowy wodospad.
[ img ]
NB. jest pierwszy pogodny dzień po kilku dniach (a po prawdzie tygodniach) deszczowych, jest bardzo wilgotno i wszędzie, gdzie to tylko możliwe, płyną strumyczki… Szlak kluczy zakosami, wąskimi ścieżkami po stromym stoku, by w końcu wpaść w leśną drogę która koło kolejnego wodociągu dochodzi do granicy lasu. Z łąk widok na Dobrą, wzgórza osłaniające ja od północy i górującą nad nią Śnieżnicę.
[ img ][ img ]



Dobra

[ img ]
Widok wsi ze stoku Łopienia

Dobra jest dużą wsią, właściwie prawie miasteczkiem, położoną w dolinie Łososiny u stóp Śnieżnicy. Przekraczam główną szosę, przechodzę przez most na sporej już tu rzece i wchodzę do centrum.

[ img ]
Nad Dobrą góruje Śnieżnica (1006)

Ładny park podworski służy obecnie jako park publiczny. Sam dwór przebudowywany i rozbudowywany zatracił cechy stylowe, obecnie służy za ratusz. Szlak wiedzie dalej ku stacji kolejowej. Linia jest obecnie czynna śladowo – pociągi pasażerskie od dawna nią nie jeżdżą, poza okazyjnymi składami imprezowymi uruchamianymi przez skansen kolejowy w Chabówce, a ruch towarowy jest znikomy i nieregularny. Ale linia wciąż utrzymywana jest w stanie przejezdności jako rezerwa awaryjna. Jednak sieć szlaków turystycznych jakby zastygła w czasach, gdy głównym środkiem komunikacji była kolej, i nadal znaki prowadzą na stację… Na dworcu mieści się sklep, w którym kupuję wodę mineralną i cebulę. Zamieniam parę słów z mieszkającymi w stacyjnym budynku (ex-?)kolejarzami – o tym, jak to drzewiej bywało i zawracam „do miasta”. Przechodzę koło domu, w którym mieszkał niegdyś Leopold Węgrzynowicz – nauczyciel miejscowej szkoły i twórca turystyki w Beskidzie Wyspowym. Na ścianie stosowna tablica, zaś na werandzie domu mieści się poświęcona mu izba pamięci. W centrum załatwiam, co tam mam do załatwienia, ze sklepu komputerowego nadaję na forum krótką zajawkę o swej wyprawie i idę dalej. Głównym zabytkiem Dobrej jest drewniany kościółek z XVII w św. Szymona i Tadeusza,
[ img ]
od wybudowania nowego kościoła używany sporadycznie. Niestety do zwiedzania udostępniany jest tylko w soboty i niedziele…
Sprawy z cywilizacją z głowy, teraz czas na kolejny cel górski tego dnia.

Ćwilin (1072)

Busikiem jadę na przełęcz Gruszowiec (przy głównej szosie, w górnym końcu wsi tej samej nazwy), skąd niebieski szlak prowadzi w jedną stronę na Śnieżnicę, a w drugą przez Ćwilin do Jurkowa. Z przystanku cofam się jakieś 100m starym asfaltem (szosie przy okazji modernizacji złagodzono zakręt – takie martwe odcinki są dobrym sposobem na niedzielenie drogi z pojazdami, gdy szlak kawałek wiedzie drogą jezdną), przekraczam szosę i ruszam wznoszącą się coraz ostrzej polną drogą. Na dolnej granicy lasu robię krótki postój. Z miejsca, w którym siedzę mam ładny widok w stronę Dobrej, na Łopień i na Śnieżnicę.
[ img ]
Ruszam dalej. Szlak pnie się coraz stromiej, bukowo-świerkowym lasem, miejscami jest wręcz „windziasto”. Na wysokości ok. 1000 m n.p.m. szlak przecina droga stokowa. Las w prawo jest wyraźnie przerzedzony i zapowiada się miejsce widokowe, a mam już trochę dość stromizny. Wiem też, że w osi masywu na szczyt prowadzi żółty szlak z Mszany Dolnej, toteż porzucam szlak na rzecz tej drogi. Istotnie, wkrótce wchodzę na obszar porośniętego niskim młodnikiem jodłowym wiatrołomu. Jak w całych Beskidach, również na Ćwilinie sztuczne świerczyny z drzew obcego pochodzenia sadzone na nieodpowiednich siedliskach giną obecnie od emisji przemysłowych, gradacji owadów, klęsk żywiołowych i ocieplenia klimatu, a na ich miejsce wchodzi jodła, która tam rosła od zawsze. Niskie, młode drzewka i odziomki suchych smreków nie zasłaniają widoku, tym razem w stronę Lubonia Wielkiego, Szczebla, i szarzejącej na horyzoncie Babiej Góry.

[ img ]
Na zdjęciu Babiej niestety nie widać... Kontrast nie ten. Powinna być nad Luboniem (to ta góra +- w środku zdjęcia; na prawo od niej Szczebel, a calkiem z prawej -- Lubogoszcz

Dochodzę do żółtego szlaku i drogą, którą, jak domyślam się, prowadzi (wiatrołom pozbawił ten odcinek znaków) idę w stronę szczytu. Im wyżej tym widok lepszy. Przekraczam wąski pas zachowanej smreczyny i wchodzę na podszczytową halę zwaną Michurową.

[ img ]
Polana Michurowa -- Szczyt Ćwilina

[ img ]
Gorce widziane z Ćwilina. A nad nimi powinny być Tatry ... ale zginęły za mgiełką.

Z hali rozciąga się imponująca panorama Gorców. Nad ich szczytami powinny być widoczne Tatry, ale zamiast nich widać tylko szarą mgiełkę… Czasem wydaje się, że zamajaczy jakiś ostry kształt, ale przez lornetkę widać tylko chmury. Cóż, zapewne mimo ładnej pogody w całym województwie, w Tatrach musi padać…
Godzina jest już późna – ok. 18 – czas schodzić.

[ img ]
A to widok w stronę Chyszówek... Z lewej Łopień, z prawej Mogielica

Zejście do Jurkowa, chociaż prowadzi w zasadzie w osi masywu, jest kręte i miejscami nawet bardzo strome. Wypłaszcza się dopiero przy dolnej granicy lasu. W sklepie w Jurkowie dokupuję jeszcze trochę warzyw i puszkę piwa, i wracam do Chyszówek. Na drodze łapię „okazję” która podwozi mnie te przedostatnie 2 km. Ostatnie kilkaset metrów do domu idę już na cokolwiek miękkawych nogach, a wypite do kolacji piwo usypia mnie niemal natychmiast…

Czwartek, czyli dzień drugi.
Mogielica (1170) i Jasień (1062)


Kolejny dzień przeznaczam na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego -- Mogielicę. W odróżnieniu od najbardziej typowych wierchów tej grupy górskiej, szczyt ten, sąsiadujący z Chyszówkami od południa, nie stanowi samotnego masywu, lecz jest niejako wmontowany w plątaninę pasemek górskich z jednej strony sąsiadujących z Gorcami, a z drugiej opadających w Kotlinę Sądecką. Jest jednak „o głowę” wyższy od swych sąsiadów z zachodu, a „o głowę i barki” od tych ze wschodu i południa. A w dalszych okolicach wyższe od Mogielicy są tylko Radziejowa w Beskidzie Sądeckim oraz Lubań, Gorc i Kudłoń we wschodnich Gorcach (Turbacz, to już „Far West”). Pod szczytem są dwie duże hale, na samym zaś wierzchołku postawiono wysterczającą ponad czubki drzew wieżę widokową – tak więc, nic nie zasłania dookolnej panoramy… Położony dalej na zachód Jasień jest najwyższym szczytem pasma, łączącego Mogielicę z Gorcami.
Plan trasy jest taki: wejść na Mogielicę szlakiem zielonym z Przełęczy Rydza-Śmigłego, następnie żółtym szlakiem na Jasień, stąd cofnąć się tą samą drogą do Polany Wały, na której mieści się baza namiotowa katowickiego SKPB i stąd zejść do Półrzeczek, z których już szosą, przez Jurków (jak się da, to i podjechać) do Chyszówek.
Kiedy wyruszam nie jest już wczesny ranek, ale też nie można rzec, by było koło południa. Ot tak, trochę przed dziewiątą… Ku przełęczy kieruję się polnymi drogami (idąc poprzedniego dnia na Łopień sprawdziłem, że przynajmniej w Chyszówkach mogę zaufać mapie co do ich przebiegu). Sama przełęcz jest węzłem kilku dróg (szosa z Jurkowa do Słopnic, szlaki na Mogielicę i Łopień, drogi do górnych osiedli Chyszówek położonych na stokach obu masywów, pętla busikowa itp.). A tuż obok, na skraju lasku pomnik, którego prawa strona poświęcona jest obronie przełęczy w 1914, a lewa walkom partyzanckim w czasie II wojny.

[ img ]
[ img ]
Pomnik na przełęczy Rydza-Śmigłego

Z przełęczy szlak wiedzie stokami niewysokiego wierszka w dziale łączącym Łopień z Mogielicą do należącego do Chyszówek osiedla, a stąd, wkroczywszy w las i minąwszy ładną choć mokrą polankę Mocurka wyrywa ostro w górę. Co ciekawe, towarzyszy mu szlak rowerowy… na moje oko, drogą, po której jazda rowerem to wyższa szkoła akrobacji. Oczywiście żadnego cyklisty po drodze nie spotykam… Szlak pnie się jodłowo-bukowym, miejscami świerkowym lasem, by wreszcie przeciąć drogę stokową, po kolejnej „windzie” skręcić na wyraźny grzbiecik, i wejść w nieco przerzedzony, wysokopienny starodrzew bukowy. W tym miejscu urządzam sobie kwadrans odpoczynku. Stąd szlak przechodzi w trawers zbocza – między bukami ładny widok ku północy – i wznosząc się już łagodniej wyprowadza na widokową halę Wyśnikówka. Nad halą wznosi się zalesiony stożek wierzchołkowej kopy Mogielicy. Szlak znów wznosi się ostro – ostatnie 100 m Mogielicy jest strome z każdej strony. Z prawej dochodzą niebieskie znaki z Jurkowa. Las, początkowo jodłowy z bukiem, wyżej przechodzi w typowo górnoreglową smreczynę. Jestem tak napalony na widok ze szczytu że przegapiam największą osobliwość tego zbocza: skałkę zwaną „Zbójnicki Stół”. W końcu docieram na szczyt. Pod wieżą kilkoro turystów. Wchodzę na wieżę. Widok imponujący.

Widok z wieży w cztery strony świata:
[ img ]
Wschód. Góra w centrum widoku to Modyń. Z lewej Cichoń i Pasmo Ostrej, zaś na prawo od Modyni, na dalszym planie, Beskid Sądecki

[ img ]
Południe. Tatry niestety, złośliwie kryją się za mgłą (powinny być widoczne między Lubaniem -- to ta góra w głębi -- a Gorcem [nieco bliżej, z ostrym wierzchołkiem, wygląda jakby był najwyższy])

[ img ]
Zachód. Hala na pierwszym planie to Morgi. A ta plamka ni stąd ni zowąd włażąca na pola nad Półrzeczkami to... latająca dookoła wieży ważka

[ img ]
Północ. W to, że było widać Kraków niestety musicie uwierzyć na słowo. Hala na pierwszym planie to Wyśnikówka, a góra za nią, po prawej, to Łopień

[ img ]
Łopień w całej okazałości (zza jego grzbietu wygląda Kostrza)

[ img ]
A to jeszcze widok w stronę Słopnic i Limanowej

Widać cały Beskid Wyspowy

[ img ]
Na tym zdjęciu widać najważniejsze szczyty BW: Luboń Wlk., Szczebel (poniżej: Ogorzała), Lubogoszcz, Ćwilin i Śnieżnicę. Tylko Łopienia nie widać, bo nie w tę stronę... Z tyłu, na najdalszym planie: między Lubogoszczem a Szczeblem Beskid Makowski, między szczytami Ćwilina i Śnieżnicy Pasmo Łysiny, zaś z prawej, zza Śnieżnicy wystaje pasmo Cietnia.

i okoliczne pasma górskie. Na zachodzie blado majaczy Babia Góra, zaś na wschód widać Góry Grybowskie i na horyzoncie Lackową i Busov, a dalej na północ wzgórza które mogą być pasmem Brzanki i wzgórzem Wał nad Wojniczem i Mościcami. Widok na północ sięga poza góry. Widoczna gołym okiem biaława plama przez lornetkę okazuje się być zabudowaniami Krakowa. Co prawda, najbardziej w oczy rzuca się wieża chłodnicza elektrociepłowni na Łęgu, a poza tym wielkie gmachy blokowisk. Wypatrzenie Wawelu przekracza jednak moje możliwości. Panorama wspaniała, ale … Tatr nie widać. Kryją się za mgiełką. Jedynie wschodni kraniec Bielskich majaczy nad Pasmem Lubania. Ze szczytu idę szlakiem żółtym. Zejście na halę Morgi jest na olaboga. Pod lasem kilka drewnianych ław i stołów zachęca by zatrzymać się i podziwiać widoki. Na drodze fotografuję trawiastozieloną, pokrytą fantazyjnymi, pomarańczowymi brodawkami gąsienicę.
[ img ]

[ img ]
A to jeszcze rzut oka za siebie...

Wygodna droga sprawia, że przestaję zważać na znaki, i gdy w końcu schodzę w las, orientuję się że zszedłem ze szlaku. Na szczęście drodze którą idę towarzyszą pomarańczowe kropki szlaku jeździeckiego, który, jak wynika z mapy, prowadzi w tym samym kierunku, co mój szlak. Koń większy niż człowiek, i trudniej przedzierać mu się przez krzaki, więc szlak jeździecki mija czasem wąskie ścieżki, które szlak pieszy wykorzystuje na skróty. Dochodzę do stokówki, którą biegnie szlak skiturowy. Chwilkę zajmuje mi ustalenie w którą stronę powinienem szukać szlaku pieszego, ale wnet orientuję się co do kierunku. Istotnie, zaraz z prawej dobija ścieżka z żółtymi i niebieskimi znakami, a droga skręca w dół i schodzi na głębokie siodło oddzielające Mogielicę od pasma Jasienia. Przełęcz przecina droga stokowa, zaś znaki niebieskie odchodzą ku Szczawie. Natomiast żółte niedługim, ale ostrym podejściem wyprowadzają na Mały Krzystonów, z niewielką, pozbawioną widoku polanką. Tu szlak wypoziomowuje się cokolwiek i wiodąc nieznacznie to w górę to w dół przez szczyt Krzystonowa (1012) schodzi na kolejną przełęcz. Drogowskaz szlakowy pokazuje, że 3 min stąd znajduje się baza na polanie Wały. Ja idę dalej. Szlak znów wznosi się w górę. Stok z prawej jest stromy, ale ten z lewej wręcz przepaścisty. Wysokie buki które wydają się być w zasięgu wyciągniętej ręki wyrastają z ziemi metry poniżej. Tu i ówdzie ukazują się skałki. Szlak dochodzi do kopy Kutrzycy (1051) – bliźniaczej siostry Jasienia i początkowo trawersując, łukiem wyprowadza na jej szczyt. Za szczytem kolejna hala – Skalne – ze starym szałasem, od dawna już nie służącym pasterzom. Szałas ten jest zabytkiem pozostającym pod opieką SKPB. Gdy przechodzę, pod szałasem siedzi jakaś duża grupa – obóz wędrowny? Dochodzę do rozstaju szlaków pod szczytem Jasienia i zawracam. Wierzchołek Kutrzycy tym razem mijam zauważonym w drodze „tam” skrótem. Droga na polanę Wały zajmuje mi koło 20 minut. Sympatyczni gospodarze bazy z punktu proponuję mi herbatę. Zjadam resztę wziętego na drogę prowiantu, i w ogóle robię sobie dłuższy postój. Godzina czwarta po południu, czas wracać. Schodzę zielonym szlakiem ku Półrzeczkom. Za drogą stokową kolejny raz gubię szlak, ale tym razem „mam to w nosie”. Jestem w takim miejscu, w którym liczą się tylko dwa kierunki: w górę i w dół. Trzymając się dróg zwózkowych konsekwentnie wiodących w dół muszę dojść do Półrzeczek. Faktycznie, przekraczam jar potoku, po czy droga wyprowadza mnie na pola. Dochodzę do pierwszych osiedli skąd wiejska droga doprowadza mnie do szosy. Dalej – jak zwykle: szosówka do Jurkowa, okazja do Chyszówek, kolacja i spać…

Piątek, czyli dzień trzeci
Wiejskie klimaty i Cichoń (926)


Po dwu dniach gór mam trochę dosyć „składowej pionowej”. Postanawiam pójść „prosto przed siebie”. Za przełęcz Rydza-Śmigłego. Ale z gór bynajmniej tego dnia nie rezygnuję.
Cichoń, wraz z bliźniaczą Ostrą, to najwyższe szczyty długiego grzbietu, ciągnącego się od Mogielicy w kierunku Kotliny Sądeckiej. Przez przełęcze z obu stron Cichonia prowadzą szosy, Cichoń zatem może być celem wycieczki rozpoczynanej od razu na grzbiecie pasma. Do przełęczy Rydza-Śmigłego dochodzę „tradycyjnie” – polnymi drogami biegnącymi podnóżem Łopienia. Dalej idę szosą. Osiedla zaraz za przełęczą należą jeszcze do Chyszówek, za pasem lasu zaczynają się Słopnice.

[ img ]
Takich chyżek w Beskidach już niewiele zostało...

Dochodzę do mostu na Czarnej Rzece, która spływa z Mogielicy, a następnie przełamuje się między Łopieniem a wzgórzem Świerczek. Dział, który łączy Mogielicę z tym wzgórzem jest w tym miejscu bardzo niski. Idę dalej polną drogą, która wpierw w osi działu, później podnóżem Świerczka doprowadza mnie do kolejnego osiedla. Układ dróg polnych na mapie jest tu podany nieco bałamutnie wskutek czego ląduję na pozbawionych dróg pastwiskach, ale powrót na drogę nie wymaga chaszczowania. Kieruję się na widoczną kapliczkę
[ img ]
i wkrótce potem jestem znów na drodze. Schodzę pomiędzy dojrzewającymi zbożami, pastwiskami na których pasą się krowy
[ img ]
i sadami
[ img ]
ku widocznemu centrum wsi. Z otwartego zbocza mam rozległy widok na Słopnice, wzgórza za nimi, Pasmo Sałasza-Jaworza na północnym wschodzie i pasmo Cichonia-Ostrej na południu. Nad wszystkim góruje Mogielica.

[ img ]
Pasmo Ostrej widziane z pól nad Słopnicami. Z prawej na drugim planie zza Cichonia ukazuje się Modyń. Na lewo od Cichonia -- Ostra, za nią Jeżowa Woda. Samotne wzgórza z lewej to: bliższe -- Golców, a niewyraźny stożek wyglądający spomiędzy niego a Jeżowej to Łyżka

[ img ]
A tu widać łyse wzgórza za Słopnicami. Widoczne z lewej w tle pasmo górskie to Pasmo Jaworza - Sałasza nad Limanową, a samotne wzgórze z prawego brzegu to Golców

Dochodzę do stanowiącej oś Słopnic szosy Tymbark-Zalesie. Kawałek podwozi mnie ciężarówka jadąca po żwir do miejsca, gdzie wydobywa się go z rzeki. Dalej znów, aż do górnego końca Słopnic idę pieszo. Za ostatnimi zabudowaniami łapię furgonetkę z węglem, która dowozi mnie na Przełęcz Słopnicką. Grzbiet pasma Cichonia jest w tym miejscu bezleśny, częściowo zajęty przez osiedla należące do Zalesia. Z łysego grzbietu rozległy widok – na północ wzgórza ciągnące się ku Tymbarkowi i Limanowej i pasma górskie za nimi, na południe na ostatnie odnogi Gorców, dolinę Dunajca, Pieniny (od tyłu, co prawda), a przede wszystkim górujący nad najbliższą okolicą masyw Modyni (1029). Nad pasmem Lubania powinno być widać Tatry, ale jak zwykle… powinno, bo tam gdzie miałyby być, widać chmury… Cichoń zaczyna się lasem, i dość ostrym podejściem. Sama góra, z racji zalesienia nie jest widokowa. Mijam chłopa z koniem, zajętych ściąganiem drzewa. Na samym szczycie urządzam sobie krótki odpoczynek. Zejście znów jest dość strome, a przed samą przełęczą (przeciętą kolejna szosą) znów zaczynają się osiedla (należące do Młyńczysk). Dla widoku ku zachodowi wychodzę jeszcze na pastwisko, leżące na stromym stoku Ostrej. Schodzę do szosy. Akurat napatocza się busik do Limanowej. A tam, zaraz kolejny busik, do Chyszówek. W domu jestem więc tym razem wcześnie, i wieczór przeznaczam na spacer po górnych osiedlach Chyszówek.

Sobota czyli dzień czwarty
Luboń Wielki (1022), Perć Borkowskiego i Rabka



Prognoza pogody przewiduje możliwość opadów przelotnych i burz po południu, a mój dzisiejszy cel leży daleko od bazy. Dlatego wyruszam wczesnym rankiem. Kombinacja autostopowych okazji dostawia mnie na dolny koniec wsi Glisne, leżącej w siodle między Luboniem Wielkim a Szczeblem. Nie dochodząc do samej przełęczy – nie chce mi się tłuc w górę szosą przez wieś – ruszam polną drogą która wg mapy powinna mnie doprowadzić do szlaku. Jest ok. godziny 8. Pogoda na razie ładna, wiejska okolica też. Droga wkrótce doprowadza mnie do lasu i… zanika na śródleśnej łące. W górnym krańcu polanki znajduję jednak jej dalszy ciąg. Raz wyraźniejsza, raz bardziej zarośnięta, leśna droga doprowadza mnie w końcu do znaków zielonych szlaku z Raby Niżnej na Szczebel. Zgodnie z mapą, szlak ten powinien połączyć się ze szlakiem czerwonym Mszana Dolna - Luboń Wielki dość wysoko na stoku – co byłoby logiczne, umożliwiając wędrówkę z tej miejscowości na Luboń bez straty wysokości. Po ok. 100 m okazuje się jednak, że znaki zielone skręcają w dół, a czerwonych nie widać. Na szczęście w tym miejscu język pól wychodzi wysoko na stok, z miejsca, gdzie szlak zakręca dobrze widać przełęcz, i łatwo zorientować się, że mój szlak biegnie drogą równoległą… Dochodzę do niej skrajem łąk. Szlak idzie ostro w górę – ma w końcu do pokonania prawie 400 m różnicy poziomów na ledwie 2 km dystansie.

[ img ][ img ]
Pierwsza z kilku "wind" wschodniego podejścia na Luboń (szlak czerwony z Mszany D. i Glisnego)

Podejście składa się z kilku „wind” im wyższa, tym bardziej windziasta, a pomiędzy nimi jest tylko … stromo. W końcu szlak osiąga oś masywu i wypłaszcza się, z lewej dochodzą żółte znaki Perci Borkowskiego (nazwanej tak na cześć długoletniego kierownika schroniska na Luboniu), jeszcze jedno krótkie podejście, i przede mną dwie wieże: wielka telekomunikacyjnej stacji nadawczej i mała: schronisko.

[ img ]
Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim

Mogę wysuszyć przepoconą pod plecakiem koszulę. Biorę herbatę, schroniskową kiełbasę, rozpakowuję wzięty na drogę prowiant i urządzam sobie na stojącym przed schroniskiem plenerowym stole lunch. Z tego miejsca mam ładny widok na dolinę Raby od Lubnia po Myślenice i otaczające ją góry. Ale z cumulusów na zachodzie wystrzelają w górę wieże, świadczące o ryzyku burzy... Jeśli nie chcę, by zaskoczyła mnie w polu, czas schodzić…
Jeśli szlak w Beskidach ma „perć” w nazwie, znak to niewątpliwy, że będzie dostarczał zgoła nie beskidzkich atrakcji. Istotnie, wkrótce po oddzieleniu się od znaków czerwonych, dochodzę do zejścia bardziej stromego, niż którakolwiek z dotychczasowych „wind”. Nachylenie stoku przekracza chyba 100%. Schodząc chwytam się rosnących tu buczków i niegrubych smreków, by nie polecieć niekontrolowanie. Poniżej tej windy szlak skręca w trawers stoku i dochodzi do niegdysiejszego, dawno już martwego, ale gigantycznego osuwiska. Jego śladem jest równoległa do stoku rozpadlina,
[ img ]
nad którą wśród bukowego lasu odsłaniają się skały,
[ img ]
a od dolnej części stoku oddziela ją wyraźny wał. Szlak dochodzi do tego wału i zawraca niemal o 180 stopni. Teraz prowadzi wprost po skałach. Idzie się po wąskich skalnych stopniach i półeczkach chwytając krawędzi piaskowcowych płyt. Nie ma tam żadnych sztucznych zabezpieczeń.
[ img ]
[ img ]
Ten „boulderingowy” odcinek nie jest jednak długi. Szlak wkrótce przewija się na druga stronę skalnego wału, i stromą skalistą ścieżką dochodzi do drugiej części skalnych atrakcji: gołoborza. Tu bieg szlaku wyznaczają tylko znaki dość gęsto namalowane na cokolwiek ruchomych głazach.
[ img ]
No, może jeszcze tam, gdzie kamienie wytarte są podeszwami butów licznych turystów, kolor skały jest nieco inny. Szlak przecina gołoborze na ukos, dość stromo. Za nim dopiero zaczyna się leśna droga jakich w Beskidach wiele. Mijam podchodzącą na Luboń rodzinę – dziadkowie, rodzice, kilkoro dzieci od nastolatka do zupełnych maluchów – w tym mniejwięcej półtorarocznego berbecia w nosidełku. Krytycznie przyglądam się ich obuwiu. Na niebieskim lub zielonym szlaku by uszło, ale na skalny odcinek który maja przed sobą nie bardzo się nadaje. Pytają mnie, jak daleko do schroniska. Ostrzegam ich, że zaraz będą skały i że ich buty nie są na ten szlak odpowiednie. Muszą bardzo uważać… Dalsza droga prowadzi w dół. Zatrzymuję się jeszcze przy źródle, nabieram wody. Szlak wychodzi z lasu, i wśród pól doprowadza do zabudowań Zarytego. Do Rabki idę wpierw wzdłuż szosy, a potem za znakami zielonymi wzdłuż Raby. Pogoda w końcu decyduje się zepsuć i zaczyna padać deszcz. W planie na resztę dnia mam muzea: regionalne etnograficzne w Rabce (im. Orkana), i skansen kolejowy w Chabówce. Ponieważ pociąg do Chabówki będzie dopiero za półtorej godziny, najpierw wybieram się do tego pierwszego. Muzeum mieści się w starym, drewnianym kościele. Jego twórcą był w latach 30-tych XXw. rabczański proboszcz – zarazem ludoznawca i działacz PTT. W rozrastającym się uzdrowisku wybudowano nowy murowany kościół, a stary – cenny zabytek – przeznaczono na muzeum. W przyziemiu wieży, niemal tak obszernym jak nawa kościoła wybudowano kilka salek ekspozycyjnych. Mieszczą się w nich zbiory prezentujące kulturę materialną Zagórzan – górali zamieszkujących północne stoki Gorców i Beskid Wyspowy – oraz dzieje rabczańskiego ośrodka garncarskiego. Nawa kościoła sama jest eksponatem, ponadto służy za ekspozycję ludowej rzeźby sakralnej, i okazyjnie jako sala koncertowa. Z Rabki jadę do Chabówki. Deszcz nadal pada. W skansenie oglądam stare parowozy – niektóre są nadal czynne, ale większość pozostałych jest niestety, również zewnętrznie, w złym stanie i zdecydowanie przydałoby się im odnowienie… Deszcz ustaje mniejwięcej w czasie gdy opuszczam skansen. Powrotny pociąg do Rabki ucieka mi niestety sprzed nosa. Jest niemal 17 i chcąc wrócić do Chyszówek w rozsądnej porze będę się musiał cokolwiek nakombinować. Z Chabówki do Rabki dowozi mnie powracający do bazy dostawca pizzy. Przez niecierpliwość przepuszczam busik do Mszany (na dworcu musiałbym długo czekać, a w drodze mnie wyprzedza), ale w końcu dopisuje mi szczęście: łapię letników wracających z wycieczki autem do Kamienicy. Podwożą mnie do dolnego końca Łostówki. Stamtąd częściowo pieszo szosą, częściowo łapiąc krótkie „okazje” docieram do Chyszówek około godziny 20.


Niedziela, czyli powrót

Niedziela jest ostatnim dniem mojego pobytu w Chyszówkach. Nabożeństwo w miejscowej kaplicy jest o 13.30 zatem ranek przeznaczam jeszcze na fotospacer w stronę Słopnic, chcę sfotografować „wiejskie klimaty” których nie uchwyciłem w piątek… Na przełęczy Rydza-Śmigłego tłum, a sama przełęcz zmieniła się w parking… Nie chodzi tu jednak o imprezę poświeconą patronowi przełęczy, czy w ogóle Legionom, chociaż poprzedniego dnia był 6 sierpnia. Wszyscy, którzy zjechali się na przełęcz wybierają się na Łopień. Jest to powiatowa impreza turystyczna pod nazwą „Odkryj Beskid Wyspowy”.
[ img ]
Co niedziela organizowany jest rajd na inny szczyt. Ja na Łopieniu byłem przed trzema dniami, a teraz mam inne plany… Wycieczka zajmuje mi nieco mniej niż 3 godziny. Po kościele oddaję gaździnie klucze, i taszcząc graty ruszam znów w stronę przełęczy, w nadziei, że ktoś wracając z Łopienia podrzuci mnie do Słopnic. W rzeczy samej, okazja się przytrafia i przez przełom Czarnej Rzeki jadę do tej, sławnej z największej w Polsce dzietności mieszkańców, wsi. W centrum podziwiam jeszcze zabytkowy kościół św. Andrzeja,
[ img ]
po czym dwiema kolejnymi okazjami jadę do Limanowej. Stamtąd busikiem do Krakowa, przez okna podziwiając krajobraz tych części Beskidu Wyspowego oraz Pogórza, których tym razem nie było mi dane odwiedzić…

Jeśli nie obchodzi cię techniczna dyskusja o zdjęciach, zajmująca kilka następnych postów, możesz skoczyć do dalszego ciągu artykułu tym oto linkiem.
Ponadto:
Link do Opisu Geograficzno-Krajoznawczego Beskidu Wyspowego i przyległości
Link do przewodnika po części V. Trasy Północnej: "Przez Beskid Wyspowy i Myślenicki"
Ostatnio edytowano Pt, 30 lis 2012, 20:37 przez TakiJeden, łącznie edytowano 34 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 14 sie 2011, 22:10

To po to mi dałeś do zawieszenia ponad 70 Twoich fotek z tej ekskursji, by wstawić tylko jedną...? :evil:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » N, 14 sie 2011, 22:15

Zygmunt Skibicki napisał(a):To po to mi dałeś do zawieszenia ponad 70 Twoich fotek z tej ekskursji, by wstawić tylko jedną...?

Cierpliwości, nie od razu Kraków zbudowano... Wpakuję ich tam ze 40, ale to musi, niestety, potrwać, zwłaszcza że będę je musiał teraz poidentyfikować (niektóre są podobne do innych...). Tę pierwszą wstawiłem teraz na próbę, żeby wiedzieć jak to będzie szło.
Nb. w międzyczasie dołożyłem kolejną...
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 14 sie 2011, 22:24

No, to mam prośbę: jak już skończysz, przyślij mi listę "numerków" zbędnych na serwerze - pousuwam.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 11:46

Obrazków trochę znów przybyło... ale to jeszcze nie koniec!

PS. @Zygmunt w kw. tech.: W galerii potytułowałem zdjęcia, żeby mieć lepszą orientację przy przenoszeniu. I myślę, że gdy będzie już gotowe, to tam pozaznaczam, których użyłem, a których nie. Przy okazji prośba: gdybyś mógł zmniejszyć zdjęcie #18 (kościół drewniany w Dobrej) powiedzmy do rozmiaru 320x240. W aktualnej skali jest na tyle nieostre, że nie bardzo można go wieszać w tekście (dobrze też byłoby wyfotoszopować z niego tę ciężarówkę, ale to już z mej strony chyba nadmiar bezczelności...)
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 12:57

TakiJeden napisał(a):mógł zmniejszyć zdjęcie #18 (kościół drewniany w Dobrej) powiedzmy do rozmiaru 320x240. W aktualnej skali jest na tyle nieostre, że nie bardzo można go wieszać w tekście (dobrze też byłoby wyfotoszopować z niego tę ciężarówkęi...)

Ciężarówka... odjechała, kościół ostrzejszy - wystarczyło poprosić... kierowcę i poczekać aż zniknie mgła... :smile: - http://skibicki.pl/08/images/TJ/18a.jpg -- Dobra -- poprawiona
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 13:07

Pięknie dziękuję.
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 13:36

Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 15:44

No, to przeczytałem...
Bardzo fajna relacja i... zachęcająca. Pewnie szybko znajdą się naśladowcy.
Ale z aparatem fotograficznym to coś powinieneś zrobić, bo przy takiej pogodzie fotki powinny być ja żyleta...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 19:28

Aparat to kompaktowy cyfrak, niestety, idiotenkamera, której konstrukcja zakłada że fotograf nie myśli, tylko aparat myśli za niego. Poza tym jeszcze nieoswojony. No więc ja fotografuję coś, a aparat swoje...
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 20:02

TakiJeden napisał(a):...idiotenkamera, której konstrukcja zakłada że fotograf nie myśli, tylko aparat myśli za niego. Poza tym jeszcze nieoswojony. No więc ja fotografuję coś, a aparat swoje...

Też tak miałem, dopóki instrukcji nie przeczytałem... :smile:
A potem jeden dzień zdjęciowy na łące i "się dogadaliśmy" z głuptakiem... :smile:
I być może to ja po tych uzgodnieniach wyszedłem na głupka, ale on fotki robi mi... w miarę.

[ img ]
Wczorajsze... Jezioro moich dziecięcych wakacji - Sosno, na Pojezierzu Brodnickim.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 20:35

Fajne, choć w tym wątku trochę OOT. Jeszcze wrzucę fotki z Mogielicy i będzie fertig.
NB. Te fotki z krowami w sadzie w Słopnicach wyszły nie całkiem ostro, ale za to impresjonistycznie... Przypominają mi obrazy jakiegoś malarza, chyba rosyjskiego. Ale nie pamiętam którego.

Dopisek o 21.30. Z fotkami już gotowe!

Jeszcze by się kto (prócz Zygmunta) o tej mojej relacji wypowiedział... (Adam, Tomek -- do was piję!)
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Beskid Wyspowy: część II - wnioski z wyprawy

Postprzez TakiJeden » Wt, 16 sie 2011, 12:43

Relację z wycieczki w Beskid Wyspowy można przeczytać tu

Co z tej mojej wycieczki wynikło?

1. Test rad, których udzieliłem kol. „admiralbar”
Rzeczywiście, dla kogoś, kogo interesują „góry z widokiem”, stała baza i wycieczki pętlowe z tejże, a chce uniknąć „modnych” kurortów z ich tłumami i jarmarczną atmosferą centralna część Beskidu Wyspowego a w szczególności Chyszówki to miejsce godne polecenia. Moim zdaniem, gdyby Zygmunt chciał reaktywować STGzD miejsce to nadawałoby się w sam raz. System wyszukiwania bazy „przed wyjazdem internet, na miejscu telefon” jak na razie sprawdza się w moim wypadku bez zarzutu. Nadaje się też, jak to sprawdziłem na Orawie cztery lata temu, do bardziej „podróżującego” trybu wędrowania.

2. Kwestie praktyczne
a. Mapa
Używałem mapy Beskidu Wyspowego 1:60 000, Compass 2011, wydanie poza marką Galileos, zdaje się że sporządzone na potrzeby akcji „Odkryj Beskid Wyspowy”. Mapa ta jest dosyć szczegółowa, z dość gęstą (choć nie całkiem kompletną) siecią dróg polnych i leśnych, na ogół rzetelna (choć trafiają się jej tu i tam kiksy [dopisek 2 X: niestety doszukałem się ich sporo, nb. znaczna ich część powtarzana jest przez mapy innych wydawców]). Wydaje mi się, że jest to aktualnie najlepsza mapa tego obszaru. Zwolennikom ExpressMap (Atlas Gór Polskich oraz wygodne mapy foliowane, zgodne z tym atlasem) należy się następujące ostrzeżenie: tzw. szlaki papieskie znakowane są odmiennie niż typowe szlaki PTTK i zaznaczenie ich na tych mapach tak jakby były normalnymi szlakami żółtymi jest błędem. Nb. wbrew mapie i nawet tablicom w terenie, szlak „papieski” z Jurkowa w kierunku zielonego Dobra-Mogielica nie idzie wzdłuż szosy Jurków-Chyszówki, lecz bocznym ramieniem góry wchodzi na szczyt Łopienia.

b. Noclegi
O systemie wyszukiwania gospodarstw agroturystycznych pisałem wyżej. Beskid Wyspowy jest generalnie ubogi w schroniska (Luboń Wielki jest jedynym takim obiektem ściśle w tej grupie górskiej, przynależność Kudłaczy to już rzecz umowna) i agroturystyka jest podstawowa formą bazy w tym rejonie. Gospodarstwa agroturystyczne bywają też w górnych przysiółkach zachodzących na grzbiety (np. na mojej mapie jest takie zaznaczone w osiedlu Zapowiednia, leżącym przy szlaku z Cichonia na Mogielicę) i te mogą być substytutem schronisk. W sezonie letnim w rejonie Mogielicy działa baza namiotowa SKPB na polanie Wały, z odwiedzin w niej wyniosłem generalnie dobre wrażenie (ale tam nie nocowałem…). Na Lubogoszczu działa należąca do krakowskiego kuratorium oświaty Baza Szkolno-Wypoczynkowa "Lubogoszcz" (w przedwojennym ośrodku YMCA; za PRL harcerska, obecnie w składzie Krakowskiego Szkolnego Ośrodka Sportowego) udostępniająca również miejsca turystom wędrownym (na prawach PTSM), znana mi z 2004, zaś na stoku Śnieżnicy analogiczny ośrodek młodzieży katolickiej. Poza tym po wsiach bywa baza sezonowa PTSM, należy się w tej kwestii jednak kierować aktualnym informatorem, dane zaznaczone na mapach mogą być przestarzałe. Schroniskopodobne obiekty są też w okolicach Limanowej, koło stoków narciarskich: nad Limanową w paśmie Sałasza, i koło Żegociny na Pasierbieckiej Górze. Wreszcie wspomnieć wypada o Stanicy Wodnej, w Znamirowicach nad Zalewem Rożnowskim, a więc na skraju regionu.

c. Transport publiczny
Kolej obsługuje obecnie ten region marginalnie. Ostatni regularny pociąg pasażerski kursował po GTB* tak z 10 lat temu (NB: a szkoda, bo odcinek GTB północnym stokiem Śnieżnicy to jedna z najładniejszych widokowo tras kolejowych w Polsce), obecnie jeszcze wjeżdżają do Rabki niektóre pociągi Kraków-Zakopane. Pozostaje zatem transport drogowy. Tu komunikacja dzieli się zasadniczo na dwa sektory: postpekaesowski (w pow. limanowskim jest to spółka PKS Pasyk & Gawron sp.zoo) używający mniejszych lub większych autobusów i prywatny sektor busikowy. Ten pierwszy w zasadzie nastawia się na co rentowniejsze relacje międzymiastowe natomiast sektor busikowy jest w ekspansji i w zasadzie busiki docierają do każdej wsi. W okolicach Rabki busiki są w zasadzie bezalternatywne. W Mszanie Dolnej i Limanowej autobusy i busiki korzystają z osobnych dworców (NB. w Krakowie również linie busikowe do Limanowej nie odjeżdżają z dworca autobusowego, tylko z dość obskurnego parkingu na Kleparzu). O ile od poniedziałku do piątku komunikacja obsługiwana jest dość gęsto, o tyle w soboty zostaje z tego tak z 1/3, a w niedziele pojedyncze kursy. Należy o tym pamiętać planując wycieczki, w przeciwnym razie pozostaje łapanie okazji, albo... własne nogi.

3. Dodatki na deser

Szczebel (977)
Góra ta, zwąca się właściwie Strzebel, nie była przedmiotem tegorocznej wycieczki, ponieważ jednak miałem okazję odwiedzić ją w 2004 zamieszczam opis mojej ówczesnej trasy:
Zainstalowany wtedy byłem w bazie na Lubogoszczu leżącej przy szlaku czarnym. Po zejściu do Kasinki w pobliżu granic miasta Mszana Dolna, przekroczyłem Rabę po lokalnym mostku jezdnym (porzucając szlak który rzekę przekracza bliżej miasta) i wpierw przez lewobrzeżne osiedla a potem polnymi drogami doszedłem znów do szlaku, na granicy lasu na początku podejścia. Szlak wspina się na szczyt bocznym ramieniem góry. Szczebel jest w zasadzie zalesiony i niewidokowy, ramię to jednak, strome i skaliste, daje od czasu do czasu, zwłaszcza w pobliżu skałek, przeziery na dolinę Raby, Lubogoszcz i Pasmo Łysiny. Na szczycie dołącza zielony szlak z Glisnego. Szlak dalej schodzi do Lubnia, po części młodymi smreczynami. Przy zejściu największa osobliwość Szczebla: jaskinia zwana Zimną Dziurą, mająca właściwości lodowni. Niestety, z jej otworu zieje nie tylko chłodem ale i … amoniakiem. Niektórzy ludzie nie potrafią uszanować przyrody i jaskinia jest haniebnie zaszczana. Poniżej jaskini szlak nieco kręci, po czym opuszcza las i dochodzi do szosy Lubień – Mszana, którą dalej wiedzie do Lubnia. Ja, nie dochodząc do szosy, skierowałem się do Lubnia polnymi drogami, trochę przez niewielkie sosnowe laski, wreszcie przez górne osiedla tej wsi.
Opisana wyżej trasa ma ok. 10 km długości i 640 m sumy podejść. Jej przejście powinno zająć ok 4 h.

Jeśli uda mi się dogrzebać do "Portek Odysa" JJ Szczepańskiego, to dam tu również opis zachodniego stoku Lubogoszcza

Link do Opisu Geograficzno-Krajoznawczego Beskidu Wyspowego i przyległości
Link do przewodnika po części V. Trasy Północnej: "Przez Beskid Wyspowy i Myślenicki"
--------------
* GTB=Galizische Transversalbahn czyli Galicyjska Kolej Transwersalna, tj zbudowana przed 130 laty linia kolejowa z Czadcy do Stanisławowa (ob. Івано-Франківск) i dalej do Husiatyna, przez Żywiec, Suchą, Nowy Sącz, Zagórz, Sambor, Stryj etc. Tutaj, rzecz jasna, chodzi o odcinek z Chabówki do Nowego Sącza.
Ostatnio edytowano Pt, 30 lis 2012, 20:31 przez TakiJeden, łącznie edytowano 17 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 16 sie 2011, 12:56

A może po prostu wywalę w cholerę całą tę naszą "techniczną" gadaninę i obraz się sam... wyostrzy !?
Co o tym myślisz...?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Wt, 16 sie 2011, 13:01

Niech już zostanie, jak jest. Może kogoś zainteresuje, zwłaszcza link do "Albo Husqvarna, albo Photoshop"?
Ostatnio edytowano Wt, 11 paź 2011, 16:57 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Wt, 11 paź 2011, 16:47

Skończyłem pisać straszliwe (z racji rozmiarów oraz grafomanii i dyletantyzmu autora ;) ) dzieło, stanowiące opis Beskidu Wyspowego z przyległościami oraz przewodnik po tymże. Dziś wieczorem je tu zamieszczę. Mam nadzieję że ta strona, oraz Zygmunt jakoś to zniosą... Kończy to opracowywanie BW, rozpoczęte opisem mojej tam wycieczki tegorocznym latem. W związku z tym, post indeksowy z licznikiem odwiedzin, którego działanie niniejszym wznawiam, przerzucam na koniec.
Ostatnio edytowano Pt, 30 lis 2012, 20:35 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Beskid Wyspowy III

Postprzez TakiJeden » Wt, 11 paź 2011, 16:51

Opis geograficzno-krajoznawczy regionu (część 1 z 3)

1. Wstęp
Beskid Wyspowy jest dość rozległym regionem w północnej części polskich Karpat Zachodnich. Jego granice wyznaczają: od północy granica między Beskidami a Pogórzem, od wschodu Kotlina Sądecka, od południa doliny Dunajca i Kamienicy oddzielające BW od Beskidu Sądeckiego i Gorców, a dalej ku zachodowi północne podnóże Gorców, na zachód BW sięga w okolice Jordanowa. Szczegółowy przebieg tak wyznaczonych granic regionu jest w geografii regionalnej Polski sprawą sporną, i zdarza się nawet, że ten sam autor w kolejnych wydaniach temu czy owemu obszarowi przypisuje różną przynależność regionalną. Znajdując się niejako na uboczu zainteresowania tak turystów jak geografów, region ten w takim ujęciu jest typowym „regionem workiem” do którego zaliczają się obszary różne od siebie charakterem tylko dlatego, że leżą w sąsiedztwie. Pod względem charakteru krajobrazu Beskid Wyspowy daje się zatem podzielić na cztery bardzo wyróżniające się części, w tym „dziełku” zwane: „Kraina Siedmiu Wielkich Kopców”, „Góry Mogielickie”, „Góry Łososińskie” i Pogórze Limanowskie.

2. Opis geograficzny: krainy składające się na Beskid Wyspowy (w ogólnie przyjętym znaczeniu)
2.1 "Kraina Siedmiu Wielkich Kopców"

Echt- und ur- Beskid Wyspowy to właśnie obszar, któremu na własny użytek nadaję nazwę „Kraina Siedmiu Wielkich Kopców”, w skrócie K7K. Stanowi go 7 masywów górskich, z których dwa (Luboń i Szczebel) leżą na lewym brzegu Raby, pomiędzy Jordanowem, Rabką, Mszaną Dolną i Lubniem, cztery pomiędzy rzekami Rabą a Łososiną (Lubogoszcz, Śnieżnica, Ćwilin i Ogorzała) a jeden (Łopień) na prawym brzegu Łosososiny. Są to właśnie owe góry wyspowe z których region ten słynie, i od których wzięła się jego nazwa. Granice K7K wyznaczają: od zachodu mniejwięcej przebieg „zakopianki” (od Lubnia po Skomielną Białą) i dalej wzdłuż szosy #28 do Zarytego, od południa bieg Raby od Rabki do Mszany Dolnej, następnie doliną Mszany po Łętowe, przez górną część Wilczyc, Jurków i Chyszówki do Słopnic, od wschodu doliną Słopniczanki aż do ujścia do Łososiny w Tymbarku. Północna granica biegnie dalej w górę Łososiny aż do Dobrej, a następnie północnym stokiem Śnieżnicy (mniejwięcej tak, jak linia kolejowa) do Kasiny Wielkiej, skąd wzdłuż potoku Kasinczanka i Raby przez Kasinkę Małą do Lubnia. W pewnym związku z K7K pozostaje również grupa wzgórz przyległa do północnego stoku Śnieżnicy (poniżej wspomnianej linii kolejowej). Wzgórza te zwane są Pieninkami Skrzydlańskimi, od leżącej pod nimi wsi Skrzydlna. Nawiązująca do Pienin nazwa ma związek z ostrością rzeźby tych wzgórz. Ku wschodowi przedłużają się one w działy, łączące Śnieżnicę z grupą Kostrzy i Zęzowa, a osłaniające Dobrą od północy. Przypisanie wspomnianych wzgórz do K7K przesuwa granicę tej grupy na odcinku między Tymbarkiem a Kasiną Wielką o jakieś 2 do 3 km na północ w stosunku do podanej powyżej, po linię, którą wyznacza wieś Zawadka k. Tymbarku, Górny bieg Tarnawki we wsi Wilkowisko, wsie Stróża i Skrzydlna, wreszcie ramię Stradomki, spływające spod Śnieżnicy przez Wolę Skrzydlańską.
Masywy K7K cechują bardzo strome stoki, nawet w osi masywu, i zwykle wyrównana wierzchowina, zwieńczona jednym (np. Ćwilin, Luboń Wlk.) lub kilkoma wierzchołkami, o wysokościach zwykle z przedziału 900 – 1100 m n.p.m., nieznacznie tylko się różniącymi (np. Łopień, Śnieżnica, Lubogoszcz). Niższe wierszki pojawiają się gdzieniegdzie w osiowych stokach, zwłaszcza nad ich stromiznami. Takie ukształtowanie sprzyja osuwiskom, toteż związane z osuwiskami formy rzeźby, jak wychodnie skalne, jaskinie szczelinowe, rumowiska, czy oczka wodne są w tej grupie górskiej dość liczne. Podnóże masywów, o ile nie stanowi go w danym miejscu większa dolina rzeczna, ma charakter pogórski. Jeśli dwa masywy położone są w bezpośrednim sąsiedztwie, jak Luboń i Szczebel, Ćwilin i Śnieżnica, czy Łopień i położona już poza K7K Mogielica, łączący je dział przyjmuje formę szerokiego siodła. Przełęcze tych siodeł leżą na wysokościach 600 – 700 m n.p.m., czyli ok. 300m poniżej szczytu. Siodła te z reguły noszą nazwy wsi, w obrębie których są położone. Należy przy tym pamiętać że osie sąsiadujących przez takie siodła masywów są zwykle równoległe, ale w stosunku do siodła poprzeczne.
Z racji tego, iż góruje nad popularnym uzdrowiskiem – Rabką, najpowszechniej wśród turystów znaną górą z K7K jest, mający na szczycie niewielkie schronisko turystyczne i wieżę telekomunikacyjną, Luboń Wielki (1022). Jest on o tyle nietypowy dla tej grupy, że jako jedyny wyciąga się ku zachodowi w długie na 7km pasmo Lubonia Małego (zachodni wierszek 870), które wyjątkowo łagodnie, jak na Beskid Wyspowy, opada ku wsi Naprawa koło Jordanowa. Gdyby Luboń Wielki przyrównać do głowy i tułowia ważki pasmo Lubonia Małego całkiem udatnie reprezentowałoby odwłok. Oś tego grzbietu odchodzi spod wierzchowiny Lubonia Wlk. na znacznej wysokości, podszczytowy „stopień” jest więc z tej strony niewielki. W rezultacie, Luboń Wlk jest w K7K jedyną górą, na którą można wejść od zachodu nie pnąc się ostro w górę. Z każdej innej strony, Luboń Wielki ma krajobraz właściwy K7K. Procesy osuwiskowe doprowadziły do uformowania się w podszczytowej części południowego stoku rozpadlin, skałek i głazowisk chronionych jako rezerwat przyrody. Prowadzi przez nie „Perć Borkowskiego” (zn. żółte). Jest też niewielka, szczelinowa jaskinia.
Przez siodło Glisnego (634) Luboń Wielki sąsiaduje ze Szczeblem (zw. też Strzeblem, 976). Oś tego masywu biegnie z pn.-zach. na pd.-wsch. Południowa część osiowego grzbietu wznosi się ku szczytowi stromo, ma stosunkowo ostrą grań, a od strony doliny Raby towarzyszą jej liczne skałki. W ramieniu opadającym ku północy, w stronę wsi Lubień, najsłynniejsza w BW jaskinia – „Zimna Dziura”.
Podnóże masywów Lubonia Wlk. i Szczebla w stronę doliny Raby rozszerza się w rodzaj wyżynnej ławy, przez doliny spływających z gór potoków rozciętej na poszczególne wzgórza. Od strony Mszany Dolnej ława ta osiąga szerokość do ok. 3 km, zaś ku dolinie Raby opada wyraźną, kilkudziesięciometrowej wysokości skarpą. Wierzchowina jest dość wyrównana, o wysokości n.p.m. od 500 do ok. 600 m, czyli nieco mniej niż siodło Glisnego. W ławie tej wyróżnia się, położone koło wsi Glisne wzgórze Okrągła (626), przełomem potoku odspojone od masywu Szczebla. Wyróżniający się charakter mają też, górujące nad skarpą Raby Łysa Góra (614) i wzgórze nad Piekarczykówką (592). Podobna ława, szeroka na ok. 1 ½ km, z wyróżniającymi się szczycikami Lubonik (586), Bania (588) i wzgórzem nad Tenczynem (592) towarzyszy od północy pasmu Lubonia Małego.
Najwyższy w K7K jest Ćwilin (1072). Góra ta stanowi również orograficzny zwornik dla masywów położonych pomiędzy Rabą a Łososiną. Oś masywu przebiega z zachodu ku wschodowi, z obu stron wznosząc się jednak stromo. Od wschodu opada ku wsi Jurków, natomiast na jej przedłużeniu zachodnim podnóże Ćwilina wyciąga się w pasemko Czarnego Działu, o pogórskim charakterze, lecz zalesione, które oddziela Łostówkę od górnych osiedli Mszany Dolnej oraz Kasiny Wielkiej. Z wyjątkiem kończącej to pasemko od zachodu stromej skarpy (wzgórze Grunwald, 628) opadającej w dolinę Mszanki (we wsi Mszana Górna) stoki Czarnego Działu są, zwłaszcza jak na Beskid Wyspowy, łagodne, wierzchowina ma niemal równy przebieg, zaś najwyższy wierszek mierzy 673 m n.p.m., to jest mniej, niż rozdzielająca masywy Ćwilina i Śnieżnicy przełęcz w siodle Gruszowca. Ku południowi Ćwilin wysyła kilka krótkich i stromych ramion, z których najdłuższe przechodzi przez pośredni wierszek (889) i kończy się, niby basztą, szczycikiem, zwanym Małym Ćwilinkiem (795). Mały Ćwilinek, przez siodło Wilczyc (przełęcz ok. 650), łączy się z należącą już do grupy Jasienia Banią. Szczyt Ćwilina zajęty jest przez halę zwaną Michurową, jeszcze kilkadziesiąt lat temu intensywnie wypasaną, obecnie cichą i powoli zarastającą. Hala ta słynie z doskonałego widoku w kierunku Gorców i wyłaniających się spoza nich Tatr.
Nazwa Ćwilina ma pochodzić jakoby od niem. Zwilling, tzn. „bliźniak”. Jeśli to prawda, to jego bliźniaczą siostrą jest jego północna sąsiadka, Śnieżnica (1006) łącząca się z nim przez siodło Gruszowca (680). Śnieżnica jest zalesiona, w zasadzie pozbawiona miejsc widokowych. Stoki są strome, zaś grań, przebiegająca w osi wsch.-zach. jak na Beskidy dość ostra, o trzech wyraźnych wierzchołkach. Grani Śnieżnicy towarzyszą skałki, jest też niewielka jaskinia. Fragment lasu w podszczytowej partii północnego stoku objęty jest ochroną rezerwatową. Na zachód Śnieżnica opada stromo ku Kasinie Wielkiej, przy czym mocno wcięte doliny potoków rozbijają ten stok na kilka grzęd. Jedna z nich, przez siodło Granice (ok. 550), już w podnóżowej partii masywu, łączy Śnieżnicę ze wzgórzem Dzielec, stanowiącym zakończenie pasma Lubomira i Łysiny (tzw. Beskidu Myślenickiego). Na wschód grań Śnieżnicy opada w skomplikowany układ grzbietów o pogórskim charakterze, osłaniający od północy Dobrą. Na północ od Śnieżnicy leży niska kotlina Szczyrzyca i Jodłownika. Od tej strony Śnieżnicy towarzyszy szeroka na ok. 3 km ława podnóżowa, którą spływające ze Śnieżnicy ku wspomnianej kotlinie źródłowe potoki rzeki Stradomki rozcinają na liczne, niewysokie, lecz o ostrej rzeźbie wzgórza, od położonej przy ich północnym skraju wsi Skrzydlna zwane „Pieninkami Skrzydlańskimi”. Wspomniane wyżej działy na pn. od Dobrej stanowią ich wschodnie przedłużenie. Dobry opis Pieninek Skrzydlańskich można znaleźć w Wikipedii, z tej racji zamiast wymieniać ich wierszki zamieszczam odsyłacz. Natomiast wspomniane wyżej działy nad Dobrą łączy z północno-wschodnim stokiem Śnieżnicy siodło (550) między przysiółkami Kalety i Liszki należącymi do wsi Porąbka k. Dobrej. Od głównej części Pieninek Skrzydlańskich oddziela je dolina ramienia Stradomki spływającego ze Śnieżnicy przez wieś Stróża. Działy te biegną zasadniczo z zachodu na wschód, a wzgórza kończące je od zachodu liczą się jeszcze do Pieninek Skrzydlańskich. Pierwszy z tych działów kulminuje nad Dobrą wzgórzem Dobra (631) i kończy się nad doliną Łososiny wzgórzem Wyszczas (571). Na zachód od wzgórza Dobra, w przysiółku Porąbki zwanym Zadziele, dział ten za pośrednictwem kilku kopcowatych wzgórz o wysokościach n.p.m. ok. 600 m, poprzez kolejne siodło (540) łączy się położonym ku północy kolejnym działem. Rozpoczyna go wzgórze (590) górujące nad Stróżą, dalej na wschód opada w siodło (545) po czym wznosząc się nieznacznie tworzy długi na 2 km grzbiet kulminujący kilkoma wierszkami o wysokościach n.p.m. 554 do 570 m. Grzbiet ten nazywa się Dział. Siodło (480) oddzielające wsie Zawadka i Wilkowisko łączy ten dział ze wzgórzem Wierzyki należącym już do grupy Kostrzy. Podany wyżej przebieg wzgórz wyznacza dział wodny między dorzeczami Łososiny i Raby. Ostatni z omawianych działów wypuszcza jeszcze ramię na pd.-wsch., które koło Zawadki kończy się nad doliną Łososiny wzgórzem Kucówka (530).
Od położonego ku zachodowi Lubogoszcza oddziela Śnieżnicę kotlina Kasiny Wielkiej. Od południa granicą tej kotliny jest Czarny Dział, północną wyznacza Wierzbanowska Góra należąca już do pasma Łysiny. Dno kotliny leży na wysokości ok. 500 m n.p.m. W południowej części kotlinę przecina niemal niewyróżniający się dział, łączący Ćwilin z Lubogoszczem. Główną część kotliny odwadnia rzeka Kasinczanka, opływająca Lubogoszcz od północy, mniejszą, południową potok Słomka (Mszańska), której dolina ostro wcina się między Czarny Dział a południowe stoki Lubogoszcza.
Lubogoszcz jest rozległym (w obrębie rzędnej 550 ok. 5 km w osi wsch.-zach. i 3 km pn.-pd.) masywem o wyrównanym grzbiecie (wschodni wierzchołek 968, zachodni 952) i stromych stokach. Zalesiony, bez widokowych polan. Południowy stok spływające ku Słomce Mszańskiej potoki rozcinają na kilka grzęd. Od zachodniego szczytu Lubogoszcz opada ku dolinie Raby w Kasince Małej dwoma ramionami (w południowym wierszek Złomiska, 766), pomiędzy którymi znajduje się martwe osuwisko, mające obecnie formę stromo pochyłej równi, porośniętej starodrzewiem. Osobliwością Lubogoszcza są dwa oczka wodne: położone przy wschodnim krańcu Morskie Oko i Żabie Oko, pod północnym ramieniem zachodniego osuwiska, w pobliżu dawnej bazy YMCA (obecnie KSOS). Poniżej rzędnej 550 od strony Mszany Dolnej towarzyszy Lubogoszczowi niewielka ława podnóżowa, której skarpa od strony miasta mierzy ok. 100 m wysokości względnej. Od północnej strony cokołowa partia masywu jest zbyt wąska by przyjąć formę takiej ławy, tylko poniżej rzędnej 650 wyraźnie zmniejsza się nachylenie stoku. Między Kasinką Małą a Węglówką z dolnej partii podnóża Lubogoszcza wybijają dwa niewielkie wierszki których szczyty nie sięgają 600 m n.p.m. i kilka drobniejszych pagórków. Wzgórza te nawiązują już do graniczącego z nimi przez Kasinczankę Beskidu Myślenickiego.
Szósty masyw, Łopień od pozostałych oddziela dolina Łososiny. Przez siodło w Chyszówkach (700) noszące imię Rydza-Śmigłego (który jesienią 1914 dowodził obroną tej przełęczy przed wojskami rosyjskimi) łączy się z leżącą już poza K7K Mogielicą. Masyw Łopienia, o osi wsch.-zach ., długi w podstawie na ok. 6 km i szeroki na 4 kulminuje w trzech szczytach: zachodnim (951) zwanym też Złotopieniem, środkowym (Wiśnią, 955) i niższym, wschodnim Rydznikiem (806). Pod szczytem Złotopienia widokowa polana, zaś na zachód od szczytu Wiśni grzbiet rozszerza się w zabagnione wypłaszczenie. Na spływających z bardzo stromego północnego stoku Łopienia potokach tworzą się niewielkie wodospady. Północny stok Łopienia słynie też z największej w BW liczby szczelinowych jaskiń. Z masywem Łopienia strukturalnie związane jest, odcięte od niego przełomowym odcinkiem doliny Czarnej Rzeki, wzgórze Świerczek (730), stanowiące zakończenie osobnego działu schodzącego z Mogielicy. U wylotu doliny schodzącej ku wsch. z przełęczy Rydza-Śmigłego dział ten wznosi się nad Czarną Rzekę (w tym miejscu ok. 600) ledwie na ok. 30 m, zaś wzgórze flankujące to obniżenie od strony masywu Mogielicy ma wysokość zbliżoną do Świerczka i dział wspina się na nie dość stromo. Otoczenie Łopienia stanowią wsie: od południa Chyszówki, od wschodu Słopnice, od północy Tymbark i Dobra, od zachodu Jurków. Stoki Łopienia są strome do rzędnej 600 a miejscami nawet poniżej 500 m n.p.m., zaś cokołowa partia podnóża tej góry jest dość równomiernie nachylona, zatem, w odróżnieniu od pozostałych masywów K7K, nie ma ław podnóżowych tworzonych przez wzgórza o pogórskim charakterze.
Siódmy masyw, Ogorzała (805) wobec pozostałych gór K7K jest jak dziecko wśród dorosłych. Rozległość jej masywu jest dwakroć mniejsza niż np. Ćwilina (sąsiadującego z nią od pn.), wysokością też im nie dorównuje. Jednak pod względem ogólnych cech krajobrazu jest do nich bardzo podobna, mając postać izolowanego, stromozboczystego i zalesionego kopca, o krótkim, o równoleżnikowym przebiegu, grzbiecie. We wschodniej części grzbietu znajduje się drugorzędny szczyt Ostra (780), dalej zaś ku wschodowi oś masywu wpierw stromo opada, potem zaś wypłaszcza się w dział, który przez siodło Łętowego (645) łączy się z Kiczorą w grupie Jasienia. Od strony doliny Mszanki Ogorzałej towarzyszy wąska ława podnóżowa w której wyróżniają się tworzące niejako baszty skarpy doliny wierszki Bucznik (598) i Janie (632). Wysokość względna wspomnianej skarpy w tej części wynosi ok. 100 m.
Ogólnie, K7K dzieli się jakby na trzy piętra: najwyższe stanowią poszczególne masywy o wierzchowinach ok. 1000 m n.p.m., średnie: siodła między masywami, ławy podnóżowe masywów, kotlina Kasiny Wielkiej, Czarny Dział, Pieninki Skrzydlańskie – o zbliżonym do pogórza charakterze i wysokości n.p.m. ok. 600 m, wreszcie dolne: dna dolin Raby, Mszanki, Kasinczanki i Łososiny (ok. 400) oraz, w dolnym biegu, wpadających do nich potoków.

2.2 "Góry Mogielickie" albo "Beskid Kamienicki"

Na południowy wschód od K7K leżą góry, których krajobraz jest odmienny: nie tworzą one osobnych masywów lecz układają się w wyraźne pasmo. Można by je nazwać od głównych miejscowości „Beskidem Łącko-Kamienickim” czy „Kamienicko-Łukowickim”, albo, od najwyższego szczytu, „Górami Mogielickimi”. Góry te zaliczane są wprawdzie do Beskidu Wyspowego, jednak nie od zawsze, wg jednej z przedwojennych klasyfikacji zaliczano np. Mogielicę do Gorców. Tworzą je: od zachodu trójkątny rozróg Jasienia, kulminujący w bliźniaczych szczytach Jasienia (1062) i Kutrzycy (1051), którego południowe ramię, ze szczytami Miznówki (969) i Myszycy (877), przez przełęcz Przysłop nad Rzekami (750) łączy się z masywem Kudłonia w Gorcach, północno-zachodnie (Kiczora, zwana też Kobylicą: 901, Dziurczak: 797, oraz położone w bocznych grzbietach: ku pd. Cyrki: 757, ku pn. Bania: 800) osłania od północnego wschodu Lubomierz i przez działy nad górnymi krańcami Łętowego i Wilczyc łączy się z masywami Ogorzałej i Ćwilina w K7K, zaś kierujące się ku wschodowi ramię Krzystonowa (1012 i 984) przez głęboko wciętą, ciasną przełęcz (ok. 850) łączy się z najwyższym w BW masywem Mogielicy (1170). Szczyt Mogielicy wybija w formie trójgraniastej piramidy (wychodnie skalne) o wysokości względnej ok. 100 m ponad szerszą, bardziej wyrównaną wierzchowinę. Sama kopa szczytowa zarośnięta jest lasem, w dolnej części bukowo-jodłowym, w górnej – typowo górnoreglową świerczyną, natomiast podszczytową wierzchowinę częściowo zajmują hale: od zachodu Morgi, zaś od północy Wyśnikówka. Mogielica wypuszcza ku północnemu zachodowi i północy kilka krótkich i stromych grzbietów opadających ku Jurkowowi, Chyszówkom i Słopnicom, z których jeden w szerokim siodle Przełęczy Rydza-Śmigłego (700) łączy się z należącym do K7K masywem Łopienia a sąsiedni z odspojonym od niego przełomem Czarnej Rzeki wzgórzem Świerczek. Ku południowi masyw Mogielicy opada w kocioł źródliskowy spływającego ku Szczawie potoku Mogielnica, zaś ku południowemu wschodowi przechodzi w wyraźnie niższe pasmo Cichonia-Ostrej. Pasmo to biegnie wpierw ku wschodowi, by po lekkim wygięciu ku północy w okolicy „tytułowych” szczytów wyraźnie skręcić na południowy wschód, i ostatecznie, za masywem Szkiełka nad Łukowicą wypłaszczyć się w pogórski dział rozdzielający doliny potoków Słomka i Jastrzębik, opadający ku dolinie Dunajca nad Gołkowicami. Tak wyznaczona oś pasma wypuszcza ku północy i południowi boczne grzbiety. Idąc od zachodu, pierwszy taki bocznik odgałęzia się na południe zaraz po tym, jak masyw Mogielicy opadnie w grzbiet pasma Cichonia-Ostrej. Ów boczny grzbiet oddziela walną dolinę Kamienicy z uzdrowiskową wsią Szczawa, od uchodzącej doń bocznej dolinki potoku Szczawa. Wkrótce po odgałęzieniu grzbiet ten kulminuje w dość wysokim wierszku (Hala 912), od którego ku zachodowi wysyła kilkukilometrowej długości ramię o dość wyrównanej wysokości, na końcu stromo opadające, które od południa zamyka kocioł Mogielnicy, sam zaś podąża dalej ku południowi by wreszcie rozwidlając się na kilka ramion opaść ku Szczawie. Wierzchowina tego grzbietu po części jest zalesiona, po części zaś zajęta przez osiedla zwane Wyrębiska Szczawskie. Następną odnogę główny grzbiet pasma C-O wysyła ku północy. Rozdzielający wieś Podmogielicę od Słopnic Górnych grzbiet kończy się masywem Dzielca (753). Kolejne, skierowane ku południowi ramię nosi nazwę Zbludzkich Wierchów. Odgałęzia się ono we wschodnim wierszku Zapowiedniej (803, zachodni jest wyższy) i początkowo dość łagodnie, lecz nierówno opada przechodząc przez serię niewielkich wierszków, z których najwybitniejszy jest Jasionik (780) nad Zalesiem a wyróżnia się też położone w krótkim wschodnim grzbiecie wzniesienie z osiedlem Polanka (719) górujące nad przełomem Zbludzkiego Potoku, następnie ramię Zbludzkich Wierchów wznosi się ponad 800 m n.p.m. by w końcu dość łagodnie opaść ku wsi Kamienicy u zbiegu Kamienicy – rzeki i Zbludzkiego Potoku. Na tym odcinku wybitniejszym wzniesieniem jest położona nieco z boku i górująca nad ujściem Zasadnego do Kamienicy Bystra Góra (670). W rejonie, gdzie odgałęziają się wspomniane grzbiety boczne, główny grzbiet pasma C-O ma dość wyrównany przebieg o wysokości ok. 800 m n.p.m. z wierszkami niewiele ponad to wystającymi (największy, ok. 860 leży koło zachodniego krańca osiedla Bukowina) i równie płytkimi siodłami. Zachodnią część grzbietu zajmuje polana z należącym do Zalesia przysiółkiem Bukowina, zwanym też Wyrębiska Zaleskie, wschodnią zaś tworzy mające kilka wierszków wzniesienie Zapowiednia. Następnie grzbiet opada ku Przełęczy Słopnickiej (768), przez którą przechodzi szosa z Tymbarku przez Słopnice do Zalesia i dalej Kamienicy, po czym, w tym miejscu bezleśny i zajęty przez górne osiedla Zalesia, nieco klucząc dochodzi do zachodniego krańca masywu Cichonia (926). Ten wybija w górę dość stromo, by po około 2 km opaść w kolejne, wykorzystywane przez szosę siodło. Zarówno północne jak i południowe stoki Cichonia są bardzo strome, a wyraźniejsze boczne grzbiety odgałęziają się wyraźnie poniżej głównego grzbietu pasma. Ku północy jest to pogórski w swym charakterze grzbiet zamykający dolinę Słopnic od wschodu, zaś ku południowi siodło, podobne charakterem do siodeł znanych z K7K, którym Cichoń łączy się z Modynią. Przez wspomnianą poprzednio przełęcz (800), przez którą biegnie szosa do Limanowej, Cichoń łączy się z bliźniaczą Ostrą (925), samo zaś siodło od południa zajęte jest przez górny przysiółek Młyńczysk. Ostra, o piramidalnym kształcie stromo wznosi się ponad tę przełęcz, by niemal równie stromo, lecz z mniejszą różnicą wzniesienia opaść w płytkie siodło oddzielające ją od grzbietu Jeżowej Wody. Grzbiet ten wieńczy kilka wierszków, z których najwyższy (895) jest zachodni, spłaszczony środkowy zajęty jest przez polanę z osiedlem, zwącym się tak samo, jak i góra, zaś wschodni (883) jest zwornikiem kilku działów, o których mowa będzie dalej. Ku wschodowi grzbiet obniża się, wpierw łagodnie, ku położonemu ok. 1 ½ km od wschodniego wierszka Jeżowej Wody Okowańcowi (805) a dalej opada ku położonej w dolinie potoku Łukowicy wsi Roztoka. Południowe zbocze wschodniego wierszka Jeżowej wypuszcza ku południowi kilka krótkich ramion, z których jedno, zwróciwszy się na wschód, wpierw opada w głębokie siodło (ok. 630), którym przechodzi droga z Roztoki do Młyńczysk, a następnie wznosi się w długi na ok. 4 km masyw Skiełka. Ma on dwa główne szczyty (zachodni 750, wschodni 755), a dalej opada ku drodze łączącej wsie Jastrzębie i Łukowcę. Skiełek zasadniczo kończy pasmo Cichonia-Ostrej, ponieważ na południowy wschód od wspomnianej drogi grzbiet traci już górski charakter, wypłaszczając się w typowo pogórski dział. Ciągnie się on jeszcze na ok. 10 km, rozdzielając doliny potoków Jastrzębika i Słomki, by ostatecznie opaść do doliny Dunajca nad Gołkowicami (wzgórze Łysa Góra 386). Mierząc od wschodnich stoków Mogielicy po Skiełek główna oś pasma Cichonia i Ostrej rozciąga się zatem na ok. 15 km. Prócz tworzących oś „Gór Mogielickich” masywów Jasienia, Mogielicy i pasma Cichonia-Ostrej, do tej grupy górskiej należy też, położone na południu, pasmo Modyni (1029). Sama Modyń, będąca zwornikiem pasma przypomina nieco charakterem masywy Mogielicy czy gór tworzących K7K. Jest to wyniosły, stromo opadający na wszystkie strony kopiec, tworzący wygięty ku północy a otwarty od południa łuk. Jego północne zbocze przez siodło (760), podobne do siodeł Glisnego, Gruszowca czy Chyszówek, lecz od nich wyższe, a oddzielające od siebie wsie Zalesie (na zach.) i Młyńczyska (na wsch.), wiąże się z masywem Cichonia. W odróżnieniu jednak od gór należących do K7K, Modyń nie stanowi izolowanego masywu, ale stanowi zwornik kilku grzbietów, co prawda, znacznie od niej niższych. Zachodnie ramię łuku Modyni opada ku południowi w miarę stromą pochyłą równią ku wsi Zbludza, ale oddzielająca je od Zbludzkich Wierchów dolina Zbludzkiego Potoku ma na tym odcinku (pomiędzy Zalesiem a Zbludzą) zdecydowanie przełomowy charakter. Wschodnie ramię łuku kulminuje natomiast w drugorzędnym wierszku zwanym Mała Modyń (988) i rozdziela się na kilka stosunkowo długich, rozgałęzionych grzbietów. Z tych najbardziej północny, kierujący się ku wschodowi a następnie skręcający na pd-wsch. jest niejako bliźniakiem Jeżowej Wody i Skiełka, od których dzieli go zajęta przez wieś Młyńczyska dolina potoku Jastrzębik. Grzbiet ten oddziela się od „zewnętrznego” stoku nieco na północ od Małej Modyni, i przez szczyty Jasieńczyk (ok. 850), Kłończyk (kilka wierszków nieco przekraczających 800 m n.p.m.) i Spleźnia (ok. 730) opada ku wsi Jastrzębie. Kłończyk wysyła ku południowi ramię kulminujące w górującym nad wsią Czarny Potok masywie Czarnego Lasu (północny szczyt 668, oddzielony dość głęboko wciętą przełęczą [ok. 600] od części południowej, z kilkoma wierszkami, najwyższy ok. 650), który z kolei ku południowemu wschodowi obniża się w pogórskie w swym charakterze wzgórza stanowiące północne obramienie doliny Dunajca pomiędzy Łąckiem a Gołkowicami. Granicę między „górską” a „pogórską” częścią tego pasma stanowi niejako droga z Łącka do Czarnego Potoku, a dalej do Jastrzębia. Wspomniane wzgórza na swój użytek nazwę „Pogórzem Łąckim”. W tej grupie wybitniejsze wzniesienia (w przysiółku Mostkówka: 560, ryglowe wzgórze w skarpie Dunajca: 528) są koło Jazowska. Inne ważniejsze wierszki to Babia Góra nad Łąckiem (514), wzgórze nad Maszkowicami (519), i, w najbardziej wschodnim ramieniu, Sołtysia Góra (503), Mrozówka (444) i Zamczysko nad Gołkowicami (ok. 380). Na południe Mała Modyń wysyła dwa walne ramiona, z których zachodnie wyrasta ze stoku Małej Modyni na wysokości nieco poniżej 800 m w kierunku południowo-zachodnim, biegnie, przechodząc przez kilka wierszków (750 – 780), mniejwięcej równo na długości ok. 1½ km, by następnie stromym stokiem między rzędnymi 700 a 600 opaść w głębokie siodło (575) dzielące Zbludzę od Woli. Dalej ramię to kontynuuje niewysoki, nieco kręty dział, o zasadniczo południowym, skręcającym ku pd.-wsch. kierunku, z kilkoma wierszkami (580 – 615), który ciągnie się na ok. 3 km, by ostatecznie wznieść się w rozrogową górę, po większej części łysą i zajętą przez osiedla okolicznych wsi. Góra ta zwie się Okrąg (nazwę tę mapy przypisują też wspomnianym wierszkom w dziale, a jej najwyższy, centralny szczyt sięga 700 m n.p.m. Masyw Okręgu leży pomiędzy wsiami Kamienicą, Zabrzeżą, Łąckiem i Zagorzynem, zaś ku południowi opada w doliny Kamienicy i Dunajca. Z ważniejszych drugorzędnych wierszków w tym masywie należy wymienić Babią Górę nad Zabrzeżą (686) i Jeżową Górę nad Łąckiem (540). Wschodnie ramię wpierw tworzy wąski grzbiet, rozdzielający Wolę od Kiczni, a potem wznosi się w dwa bliźniacze wierszki, Skalicę (ok. 640) i Piechówkę (ok. 630) górujące nad Zagorzynem i Łąckiem od północy. Sam masyw Modyni jest zalesiony, lecz trabantowe wzgórza, jeśli nawet nie łyse, mają liczne polany zajęte przez osiedla położonych w dolinach wsi. Pogórska część grupy Modyni stanowi słynny łącki okręg sadowniczy, stąd stoki wzgórz w znacznej mierze zajęte są pod sady.
Z „Górami Mogielickimi” wiąże się też łańcuch izolowanych wzgórz, ciągnący się równolegle do Pasma Ostrej, lecz na północ i wschód od niego. Wzgórza te, oprócz Golcowa (762), który osobnym działem łączy się z zachodnim wierszkiem Jeżowej Wody, wyrastają z działu odchodzącego ku pn.-wsch. spod wschodniego wierszka Jeżowej. Dział te rozdziela źródła płynącej na pd-wsch. Łukowicy od źródeł Słomki, która płynie wpierw na północ, pod wsią Siekierczyna przełamuje się między wzgórzami Golców i Kuklacz, następnie łukiem ku wschodowi opływa od północy wspomniane wzgórza i kierując się na pd.-wsch. ostatecznie łączy się z Łukowicą we wsi Świdnik. Tak więc większość owych wzgórz leży pomiędzy tymi rzekami. Wspomniany już Golców jest dość wybitnym wzniesieniem oddzielającym Starą Wieś k. Limanowej od Siekierczyny. Jako jedyny z tej grupy leży na lewym brzegu Słomki. Przez przełom Słomki w Siekierczynie sąsiaduje z nim wzgórze Kuklacz (700), stanowiące zakończenie północnego odgałęzienia wspomnianego działu. Sam ów dział skręca ku wschodowi i wybija w najwyższą w tej grupie górę Łyżka (807). Ramię, które Łyżka wysyła ku pn. kulminuje w sąsiadującym z Kuklaczem wzgórzu nad wsią Potoki (670) po czym kończy się opadającym ku Słomce stromą skarpą wzgórzem Lyszcze (599). Łyżka wysyła jeszcze ku pn.-wsch., wschodowi i pd.-wsch. kilka krótkich ramion, mających w zasadzie charakter pogórski a kończących się nad Słomką, zaś ku pd. przez dość głębokie siodło sąsiaduje z Pępówką (777) wznoszącą się od północy nad wsią Łukowica. Wschodnim sąsiadem Pępówki jest wznoszący się ponad doliną Słomki Bąkowiec (599), zaś potok Łukowica oddziela ją od kończącego pasmo Ostrej Skiełka. Południowo-wschodnie stoki Pępówki wypłaszczają się w pogórski dział, który opada ku widłom Słomki i Łukowicy.
Granice zatem tak określonych „Gór Mogielickich” biegną: od południa wzdłuż Kamienicy i Dunajca, od wschodu wzdłuż Słomki, od północy stokami Golcowa, potem przez wzgórza między Starą Wsią a Słopnicami, następnie przez Podmogielicę, Chyszówki, Jurków, Wilczyce i Łętowe, i wreszcie od zachodu doliną Mszanki przez wieś Lubomierz, ku przełęczy Przysłop, w której łączą się z Gorcami. Położony poniżej tej przełęczy przysiółek Rzeki, nad Kamienicą, zamyka obwód.

2.3. "Góry Łososińskie"
Trzecią, wyraźnie odmienną w swym charakterze krainę górską, która składa się na sensu lato Beskid Wyspowy nazwę „Górami Łososińskimi”. Krainę tę przecina płynąca spod Mogielicy i Jasienia rzeka Łososina, nie tworzy więc ona całości orograficznej ale krajobrazową. Góry te tworzą dwa pasma, wyższe południowe i niższe północne, oraz zamykający je od zachodu wyspowy, powiązany z północnym pasmem skomplikowanym układem działów masyw Pasierbieckiej Góry - Kamionnej. Pasmom tym towarzyszą od strony doliny rzeki trabantowe wzgórza, formujące coś na kształt wydłużonego amfiteatru, czy gigantycznych trybun. Podobne wzgórza towarzyszą też południowemu pasmu z drugiej strony, tj. od południa.
Południowe pasmo Gór Łososińskich zwane jest od najwyższych szczytów pasmem Jaworza-Sałasza, albo, częściej, wprost „Pasmem Łososińskim” (co ignoruje istnienie podobnego pasma na północy). Główny grzbiet tego pasma ciągnie się niemal prostoliniowo z zachodu na wschód z lekkim odchyleniem ku południu, na przestrzeni 20 km, od położonego na północ od Limanowej przemysłowego przedmieścia Łososina Dolna do przełomowego odcinka doliny Dunajca między Marcinkowicami a Tęgoborzem, tuż na północ od Nowego Sącza i nieco powyżej górnego końca Zalewu Rożnowskiego. Główne szczyty wzdłuż tego grzbietu, to idąc od Łososiny Dolnej: Dzielec (625), Groń (743), Sarczyn (767), Sałasz Zachodni (863, wbrew większości map, błędnie podających wysokość o 100 m niższą), Sałasz (909), kilka niewybitnych wierszków o wysokościach n.p.m. ok. 870 m w wyrównanym, długim na ok. 3 km grzbiecie łączącym główny szczyt Sałasza z Jaworzem, wreszcie sam Jaworz (923). Między Sarczynem a Sałaszem Zach. znajduje się dość głęboko wcięta przełęcz (670). Na tym odcinku grzbietowi pasma Jaworza i Sałsza towarzyszy od południa wyraźna, równoległa bruzda, której dno przebiega w odległości ok. 1 km od osi grzbietu. Od zachodu bruzdę tę tworzą: dolina potoku Skrudlak – mniejwięcej po przełęcz Sarczynem a Sałaszem, a następnie na przemian płaskie, głęboko wcięte siodła działów łączących grzbiet główny z położonymi na południe wzgórzami trabantowymi, oraz kotły źródliskowe potoków, przebijających się następnie przez wspomniane wzgórza przełomami. Na wschód od Jaworza łańcuch trabantów zanika, a wspomniana bruzda odgina się ku południu przechodząc w dolinę spływającego spod Jaworza ku rzece Smolnik potoku. Ujście tego potoku leży koło wsi Męcina. Co się tyczy dalej głównego grzbietu, to na wschód od Jaworza obniża się on wyraźnie. Jakieś 2 km za szczytem opada w siodło (660) koło osiedla Na Górach, a następnie wznosi się ku szczytowi Babiej Góry (728). Za nim kolejna przełęcz (680), do której dochodzą górne przysiółki wsi Skrzętla-Rojówka, po czym grzbiet znów wybija w górę, w masyw Chełmu (zachodni wierzchołek 790, wschodni 731). Ku wschodowi Chełm opada bardzo stromym zboczem ku głębokiemu siodłu (ok. 440) w górnej części wsi Zawadka. Za siodłem tym, na przedłużeniu pasma Jaworza i Sałasza wznosi się Białowodzka Góra (616) ze swym pólnocnym trabantem, zwanym Zamczysko (607). Ku wschodowi wzniesienia te opadają stromymi skarpami do Dunajca, za którym partneruje im najwyższe wzniesienie Pogórza Rożnowskiego (właściwie chyba należące już do Gór Grybowskich) – Dąbrowska Góra (593). Opadający ku Dunajcowi ze zbocza Białowodzkiej Góry i Zamczyska las objęty jest ochroną jako rezerwat „Bałowodzka Góra nad Dunajcem”. Wspomniany wcześniej łańcuch trabantowy tworzą: nad Limanową wzniesienia Miejska Góra (ok. 720) i Łysa Góra (785), następnie rozczłonkowane wzniesienie między Mordarką a Pisarzową, którego najwyższy szczyt, zwany Groń (763) leży koło osiedla Chudówka i kontaktuje przez siodło z głownym szczytem Sałasza, wreszcie nad Pisarzową i Męciną masyw Wielkiej Góry (752, ku północy wyższy szczyt, ok. 780), który przez siodło (ok. 670) łączy się z krótkim południowym odgałęzieniem Jaworza. W zachodniej części pasma, aż po Jaworz nie ma znaczących odgałęzień na południe, jeśli nie liczyć za takowe siodeł, którymi trabantowe wzgórza przylegają do południowego stoku głównego grzbietu. Dopiero na wschód od Jaworza południowy stok staje się bardziej rozczłonkowany. Ramiona schodzące na południe ze wschodniego krańca Jaworza, Babiej Góry i Chełmu są jednak krótkie i opadają dość stromo. Rejon ten objęty jest aktywnymi osuwiskami, w 2010 jedno z nich zniszczyło część wsi Kłodne. Południowy stok Białowodzkiej Góry nie jest rozczłonkowany, powyżej Klęczan znajduje się na nim duży kamieniołom.
Łososina płynie w odległości ok. 5 km od pasma Jaworza i Sałasza, zatem odgałęzienia tego pasma ku północy są bardziej rozbudowane. Z położonym w głównym grzbiecie szczytem Groń, poprzez głębokie siodło (ok. 510) sąsiaduje mająca formę trójgraniastej piramidy góra Wiktorów (600), poniżej której Łososina, pomiędzy wsiami Młynnem i Laskową, przebija się przełomem. Z Sarczyna schodzi ku Laskowej dość wyrównanie obniżające się ramię, pozbawione istotniejszych odgałęzień. Z Sałasza Zachodniego, głównego szczytu Sałasza oraz Jaworza schodzą na północ, ku dolinie Łososiny ramiona, które poprzeczne przełęcze tną w formę stopni. Spoza tych, coraz niższych szczycików, ku spływającym wprost z góry, wpadającym do Łososiny potokom, opadają krótkie boczne dolinki. W dolnych partiach grzbiety schodzące z obu szczytów Sałasza kilkakrotnie rozwidlają się, natomiast grzbiet schodzący z Jaworza, poniżej trabantowego szczytu Goła Góra (697) przechodzi w poprzeczny, długi na ok. 4 km wał, który na zachód opada ku górnemu końcowi wsi Żmiąca, zaś na wschód ku położonej nad Łososiną wsi Żbikowice. Wał ten, poza łączącym go z Gołą Górą, płytkim od jego strony siodłem, opada stromo zarówno na północ jak i na południe. Ok. kilometrowy odcinek od połączenia z Gołą Górą na wschód ma wyrównaną grań (wierszki 600 i 583) a potem opada, mniejwięcej równomiernie. Północny stok tego wału tworzy stromą równię pochyłą, opadającą ku Łososinie naprzeciw wsi Ujanowice, natomiast ku południowi, na wschód od Gołej góry równolegle do wału biegnie dolina, zbierająca potoki spływające na północ z głównego grzbietu pomiędzy Jaworzem a Babią Górą. Dzielące doliny tych strumieni grzędy mają podobny charakter jak te, które na tym odcinku odgałęziają się z głównego grzbietu na południe. Z Babiej Góry odgałęzia się ku pn.-wsch. zaginający się następnie ku południowemu wschodowi grzbiet osłaniający od północy Skrzętlę-Rojówkę, który następnie, we wsi Świdnik, opada w głębokie siodło (350) dzielące Góry Łososińskie od pasma Jodłowca, należącego do wzgórz na lewym brzegu Zalewu Rożnowskiego. Północnemu podnóżu tego grzbietu towarzyszy kilka trabantowych pagórków.
Pasmo Jaworza i Sałasza jest zasadniczo zalesione, jednak nawet na głównym grzbiecie występują liczne polany, przed laty użytkowane pastersko (o czym świadczy sama nazwa „Sałasz”), lecz od dawna już zajęte przez górne osiedla należące do leżących poniżej wsi. Z osobliwości przyrodniczych należy wymienić leżącą pod szczytem Jaworza jaskinię, zwaną Zbójecką Jamą.
Góry leżące na lewym brzegu Łososiny są od pasma Jaworza niższe. Głęboko wcięte źródliska Sanki powyżej Żegociny rozcinają je na położony na zachodzie wyspowy masyw Pasierbieckiej Góry – Kamionnej oraz na wchodzie grzbiet Łopusza – Kobyły. Od strony doliny Łososiny masywom tym towarzyszą układające się w stopnie wzgórza trabantowe. Masyw Pasierbieckiej Góry i Kamionnej tworzy długie na 4, szerokie na 3 km wzniesienie, któremu od południa, od strony doliny Łososiny towarzyszy rozcięta dolinami potoków na grzędy, szeroka na ok. 2 km ława podnóżowa, stromą, kilkudziesięciometrową skarpą opadająca ku rzece. Oś masywu przebiega z zachodu na wschód, przy czym, po opadnięciu na poziom wierzchowiny wspomnianej ławy, w obu kierunkach wydłuża się w wyraźna działy, z których zachodni, rozdzielając Rupniów o Nowego Rybia, łączy się z masywem Kostrzy, a wschodni przez przełęcz Widoma (535) przechodzi w trabantowe wzgórza pasma Łopusza. Główne szczyty masywu to na zachodzie Pasierbiecka Góra (764) zaś na wschodzie Kamiona (809). Szczyt Kamionnej wysyła ku północy ramię długie na ok. 1½ km, zakończone wierszkiem (680), które od zachodu ogranicza źródliska Sanki. Poniżej tego ramienia znajduje się silne źródło mineralne, podobne składem do krynickiego „Zubera” i noszące tę samą nazwę. Masyw jest zalesiony, ze sporą polaną pod szczytem Pasierbieckiej Góry (osiedle Wierzchgóry) dającą dobry widok ku południowi. Między szczytami Pasierbieckiej i Kamionnej na północnym stoku rezerwat, chroniący starodrzew buczyny karpackiej. Na wschodnim stoku, w Laskowej Górnej, stacja narciarska i kilka prywatnych schronisk turystycznych. Z ważniejszych wzgórz w ławie podnóżowej należy wymienić Gwizdówkę (483), leżącą naprzeciw Wiktorowa (trabant pasma Jaworza), która od północy zamyka przełom Łososiny między Młynnem i Laskową, oraz wzgórze Walowa Góra (548), położone na południu, nad Łososiną, które wraz ze wzgórzami nad Piekiełkiem na prawym brzegu rzeki tworzy łącznik strukturalny między głównym grzbietem pasma Jaworza, a pasemkiem Zęzowa. Warte uwagi jest też wzgórze (ok. 540) położone w dziale łączącym masyw Pasierbieckiej Góry z Walową Górą, na którym znajduje się Kalwaria Pasierbiecka (Sanktuarium MB Pocieszenia w Pasierbcu).
Pasmo Łopusza – Kobyły zaczyna się na wschód od Żegociny, od razu wyniosłym masywem Łopusza Zachodniego (664, szczyt ok. 1½ km na wschód od Żegociny). Główny grzbiet na przestrzeni ok. 10 km zachowuje górski charakter. Kolejne szczyty to Łopusze Środkowe (596), Łopusze Wschodnie (612), Głowaczyna (562), Kobyła (603), Kopiec (585), wierszek (513) w przysiółku Wojakowa-Góry, wierszek (514) koło przysiółka Dobrociesz-Granice, i położona w schodzącym z tego wierszka na pn.-wsch. bocznym ramieniu Szczelba (511). Poniżej wspomnianego wierszka w Granicach główny grzbiet opada w siodło (ok. 460) a następnie wznosi się w zwornikowe wzniesienie (539) do którego od pd.-zach. przylega trabant o wysokości 491 m. n.p.m.. Od tych wzgórz ku pd.-wsch. ciągną się trzy, pogórskie już w swym charakterze grzbiety, z których południowy ok. 3 km długi opada w miarę równo ku Ujanowicom, nieco krótszy środkowy dwoma ramionami opada ku wsi Sechna, położonej w poprzecznej dolinie uchodzącego do Łososiny nieco poniżej Ujanowic potoku, zaś najdłuższy północny (ok. 8 km) równomiernie opadając, biegnie wpierw ku południowemu wschodowi, potem skręca na południe i kończy się położonym w kolanie Łososiny wzgórzem (352) ok. 100-metrową skarpą opadającym ku przełomowi tej rzeki nad miejscowością Łososina Dolna. Główny grzbiet aż po Kopiec jest zalesiony, z nielicznymi zasiedlonymi polanami. Dalej na wschód jest leśno-polna mozaika, a przysiółki są o wiele liczniejsze. O północne stoki Łopusza i Kobyły opierają się granice Wiśnicko-Lipnickiego Parku Krajobrazowego. Pod szczytem Kobyły cmentarz wojenny z 1914 r. Północne stoki pasma Łopusza i Kobyły nie są zbyt rozrzeźbione, jedynie jary potoków rozcinają je na stromo na ogół opadające grzędy. Tylko na pd.-wsch. od Rajbrotu towarzyszy mu równoległe, niskie (ok. 480), długie na 2 km wzgórze trabantowe, które od północy przylega do stoku Kobyły. Na wschód od Kopca, krótkie ramiona wysyłają ku pn.-wsch. wierszki w Wojakowej-Górach (ramię to, zajęte przez wspomniany przysiółek, ma ok. 2 km długości i równomiernie opada ku centrum wsi Wojakowej) oraz Granicach (wspomniane już ramię Szczelby). Pasmu Łopusza i Kobyły od południa, jakieś 1½ km od osi grzbietu, towarzyszy aż po siodło pod Granicami równoległa bruzda. Tworzą ją: dolina jednego ze źródłowych cieków Sanki, siodło (460) we wsi Rozdziele, kocioł źródliskowy Rozdzielca, siodło (470) w Stefanówce, kocioł Kamionki, siodło (470) w Podłaziu i kocioł Krosny. Bruzda ta oddziela główny grzbiet pasma od trzech grup trabantowych wzgórz, tworzących jakby dwa stopnie między głównym grzbietem a doliną Łososiny. W pierwszej od zachodu grupie wyższy stopień stanowi wzgórze Jabłoniec (ok. 600), które przez siodło w Rozdzielu łączy się z Łopuszem Zachodnim, a przez przełęcz Widomą z masywem Kamionnej, zaś niższy Laskowa Góra (550), opadająca ku dolinie Łososiny 200-metrową skarpą. Od Jabłońca dzieli ją siodło z przysiółkiem Jabłoniec, mierzące 450 m n.p.m. Druga grupa łączy się z wierszkiem w Głowaczynie przez siodło w Stefanówce. Tworzą ją: wyższa Jastrząbka (ok. 550) z cmentarzem z I wojny światowej na szczycie, oraz oddzielone od niej siodłem (440) wzgórze (525) między Laskową a Kamionką Małą. Trzecią grupę stanowi wzniesienie między Kamionką Małą a Krosną, które przez siodło w Podłaziu łączy się z Kopcem. Wzniesienie to ma dość równą wierzchowinę o wysokości przekraczającej 500 m n.p.m, z czterema wierszkami o wysokościach 540-550 m. Ostatni z tych wierszków jest zwornikiem dwu bocznych ramion, których południowe stoki tworzą długą na 2 km i wysoką w szczycie na 250 m nadrzeczną skarpę. Dalej stopnie północnego obramienia doliny Łososiny tworzą wspomniane już, równoległe grzbiety tworzące pogórską część głównego pasma. Podobne trabantowe wzgórza pojawiają się jeszcze na wschód od Ujanowic i Sechny. Wyższe północne wzgórze mierzy ok. 490 m i przez płytkie siodło łączy się z podobnej wysokości zwornikowym szczycikiem w głównym grzbiecie. Ku południowi wzgórze to sąsiaduje przez siodło (390) w Zapotoczu z niższym południowym wzgórzem (ok. 420) które opada ku Łososinie nieco ponad stumetrową skarpą. Leżące na stoku tego wzgórza osiedle nosi adekwatną nazwę „Pagórek”. Wzgórza trabantowe północnego pasma Gór Łososińskich pokrywa mozaika niewielkich lasków, pól i sadów, z rozproszonymi osiedlami przynależącymi do położonych w dolinach wsi.
Granice regionu Gór Łososińskich wyznaczają zatem: od południa bieg Sowliny i Mordarki, północne siodło w Pisarzowej i bieg potoku Smolnik, aż po jego ujście do Dunajca. Następnie od wschodu Dunajec pod Białowodzką Górą, ciągnące się od Tęgoborza w dolinie Dunajca po Żbikowice w dolinie Łososiny obniżenie, ze wspomnianym już siodłem we wsi Świdnik, dalej w dół Łososiny, przez jej przełom w Łososinie Dolnej aż po ujście Białki, w górę Białki (ew. jej dopływu Dobrocieszki i dalej przez siodło 340 we wsi Drużków Pusty) do wsi Wojakowa. Od północy przez źródła Białki nad Wojakową, siodło między Wojakową i Rajbrotem, kocioł źródłowy Uszwicy powyżej Rajbrotu (na tym odcinku za rozsądną granicę można przyjąć rzędną 400), siodło między Rajbrotem a Bytomskiem, kotlinkę Bytomska, siodło między Bytomskiem a Żegociną, dolinę Sanki w Żegocinie, siodło między Żegociną a Bełdnem, siodło między Bełdnem a Podlesiem, wreszcie siodło 405 między Podlesiem a Kamionną (wsią). Wymieniony ciąg obniżeń pokrywa się z północnym zasięgiem Płaszczowiny Magurskiej. Trzymanie się rzędnej 400 na odcinku od Rajbrotu po ostatnią wspomnianą przełęcz, prowadzi granicę w dolnej partii stoków pasma Łopusza – Kobyły i masywu Pasierbickiej Góry – Kamionnej. Zachodnia granica idzie od wsi Kamionna przez położone nad jej górnym końcem siodło (ok. 400) w dolinę rzeki Przegini, dalej ku południowi w górę tej rzeki, aż do jej źródeł pod wsią Nowe Rybie, przez siodło między Nowym Rybiem a Rupniowem, i na południe, w dół płynącego przez Rupniów potoku, aż do jego ujścia do Łososiny, naprzeciw Piekiełka. Od Piekiełka do ujścia Sowliny w Łososinie Górnej, ku wschodowi, w dół rzeki Łososiny.
Na zachód od Gór Łososińskich leżą trzy masywy górskie, stanowiące niejako przejście od nich do K7K. Są to: leżąca na prawym brzegu Łososiny Paproć, oraz położone na lewym brzegu Kostrza i Zęzów. Wzniesienia te od leżącego pod nimi miasteczka Tymbark nazwę „Kopcami Tymbarskimi”. Paproć (najwyższy szczyt, zwany też Rysią Górą: 645) stanowi 4 km długi, ok. 1 km szeroki wał górski, ciągnący się równolegle do prawego brzegu Łososiny między ujściami Słopniczanki i Sowliny. Ku południowi stoki Paproci opadają ku obniżeniu, którym biegnie głowna szosa z Tymbarku do Limanowej, a przez niskie siodło nad wsią Zamieście łączy się ze wzgórzami na wschód od Słopnic, i poprzez nie z Cichoniem. Północny stok we wschodniej części opada wprost w dolinę Łososiny, w zachodniej zaś, w pobliżu Piekiełka, w równoległe obniżenie za którym towarzyszą mu trabantowe pagórki, leżące na przedłużeniu masywu Zęzowa. Na zachód Paproć opada ku Tymbarkowi, na wschód przez Sowlinę, koło dolnego krańca Limanowej, sąsiaduje z trabantowymi wzniesieniami leżącymi na południe od Pasma Jaworza i Sałasza. Wzniesienia te leżą zresztą na przedłużeniu osi Paproci, zaś bruzda dzieląca je od głównego grzbietu pasma Jaworza stanowi wschodnie przedłużenie obniżenia, towarzyszącego Paproci od północy. Dolina Łososiny między Paprocią a Zęzowem, zwłaszcza zaś między Zęzowem a pagórkami towarzyszącymi Paproci w Piekiełku, ma charakter zbliżony do przełomu. Zęzów tworzy kolejne pasemko, długie na 5 km, szerokie na 2. Na zachód sąsiadują z tym pasemkiem działy osłaniające od północy Dobrą, które dalej przechodzą w Pieninki Skrzydlańskie. Ku wschodowi na przedłużeniu pasemka Zęzowa leżą wzgórza w okolicy Piekiełka, między którymi przewija się Łososina, a dalej, za ujściem Sowliny, główny grzbiet pasma Jaworza i Sałasza. Zęzów stanowi wschodni, najwyższy (705), sąsiadujący z przełomem Łsosiny szczyt tego pasemka. Ku zachodowi sąsiaduje z nim szczyt Stronia (664), a dalej Grojec (ok. 620) ze szczątkami wczesnośredniowiecznych fortyfikacji na szczycie. Ku pn.-zach. Grojec opada w dość głębokie siodło (ok. 530) w przysiółku Zalesie, za którym znajduje się Świnna Góra (546). Świnnej Górze towarzyszą trabantowe wzniesienia Kamionka i Wierzyki. Za Kamionką grzbiet rozłazi się w pogórskie działy, osłaniające od północy Wilkowisko, ostatecznie opadające w kotlinę Jodłownika. Wierzyki przez siodło dzielące Zawadkę od Wilkowiska łączą się ze wzgórzem Dział, które ku zachodowi przechodzi w Pieninki Skrzydlańskie, a ku południowi, skomplikowanym układem pogórskich grzbietów łaczy się ze wschodnim podnóżem Śnieżnicy. Grzbietami tymi biegnie od Śnieżnicy dział wodny, oddzielający dorzecza Łososiny i dopływów Raby. Najwyższa w tej grupie Kostrza (725) stanowi owalny, stromy ze wszystkich stron, zalesiony (rezerwat przyrody) kopiec. Kostrza jest półnowschodnim sąsiadem grupy Świnnej Góry, z którą łączy ją niski dział (siodło ok. 520, ok. 1 km na północ od wspomnianego siodła w Zalesiu).Wschodnie podnóże Kostrzy długim, niewysokim działem, (najwyższe wierszki ok. 550, najgłębsze siodło ok. 450), dzielącym wsie Rupniów i Nowe Rybie, łączy się z odległym od kostrzy o ok. 5 km masywem Pasierbieckiej Góry. Od północy podnóże Kostrzy ograniczają dwa potoki: wschodni spływa spod przełęczy w Nowym Rybiu, za którą znajdują się źródła Przegini, zachodni ma źródła między Kostrzą a Świnną Górą, i opływając zachodni stok Kostrzy kieruje się ku pn.-wsch., przez wieś Kostrza. Oba potoki łączą się we wsi Szyk. Granice Kopców Tymbarskich wyznaczają zatem: na prawym brzegu Łososiny ujścia Sowliny i Słopniczanki oraz szosa z Tymbarku do Limanowej, na lewym brzegu miejscowości Piekiełko, Rupniów, Nowe Rybie, Szyk, Kostrza, Wilkowisko, Zawadka i dalej z biegiem Łososiny do Tymbarku. Z racji położenia w bliskim sąsiedztwie i widocznych związków strukturalnych „Kopce Tymbarskie” można traktować jako zachodnie przedłużenie Gór Łososińskich.

Dalszy ciąg w następnym poście
Ostatnio edytowano N, 24 mar 2013, 16:53 przez TakiJeden, łącznie edytowano 13 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Opis Krajoznawczy BW część 2.

Postprzez TakiJeden » Wt, 11 paź 2011, 16:53

2.4 Pogórze Limanowskie
Czwartą dużą część Beskidu Wyspowego, o odmiennym od dotychczas opisanych charakterze, stanowi Pogórze Limanowskie (nazwa stosowana przez Kondrackiego). Od Gór Łososińskich oddziela je dolina potoku Smolnik, oraz, w pobliżu Limanowej, dolina Mordarki, od „Gór Mogielickich” dolina Słomki. Oś pogórza tworzy jeden, długi na ok. 16 km, wyrównany grzbiet, ciągnący się od Limanowej aż po przedmieścia Nowego Sącza. W grzbiecie tym wyróżniają się wierszki Jabłoniec (624, cmentarz wojenny z 1914-1915) koło Limanowej, wierszek (611) na pn.-zach. od Kaniny i Litacz (654) we wschodniej części, we wsi Wysokie. Wierzchowina tego grzbietu jest łysa, zajęta przez wsie Kanina, Wysokie i Biczyce Górne, i biegnie nią główna szosa z Limanowej do Nowego Sącza, stoki są dość łagodne, częściowo zalesione. W zachodniej części grzbiet ten rozdziela doliny „granicznych” potoków, gdy jednak Słomka skręca ku pd., Pogórze Limanowskie rozszerza się wachlarzowato na kształt trójkąta, i ku pd. odchodzą od wspomnianego grzbietu, porozdzielane dolinami potoków liczne wtórne grzędy. Wspomniany grzbiet opada ku Kotlinie Sądeckiej dość stromą, wysoką na ok. 200 m skarpą (Paścia Góra, ok. 470, zalesiona). Wtórne grzędy odchodzące od tego grzbietu we wschodniej jego części załamują się w basztowatych wierszkach układających się w łukowaty łańcuch, który na prawym brzegu Słomki kontynuują wzgórza kończące poszczególne pasma „Gór Mogielickich”: Bąkowiec, Pępówka, Skiełek, Spleźnia i Czarny Las. Na lewym brzegu Słomki, więc w obrębie Pogórza Limanowskiego łańcuch ten tworzą od zachodu: Zagórów (599, w dziale łączącym go z Litaczem wybija się jeszcze wierszek Wilcza Góra, 545) Piekło (660, najwyższe wzniesienie Pogórza Limanowskiego), Soślina (561), Gwizdor (593), wzgórze nad Trzetrzewiną (ok. 570), położony nad Biczycami Gródek (501) i Paścia Góra. Wzgórza te dzielą Pogórze Limanowskie na wyższą „Limanowską” część, od strony Beskidu, i niższą, „Podegrodzką” od strony Kotliny Sądeckiej. Ta ostatnia sąsiaduje przez dolinę Słomki z kończącym „Góry Mogielickie” „Pogórzem Łąckim”, nie różniąc się bynajmniej od tego ostatniego krajobrazem. Od północy głównemu grzbietowi Pogórza Limanowskiego towarzyszą dwa krótkie, równoległe do niego grzbiety trabantowe: jeden w okolicach Pisarzowej (kulminacja: 565), łączący się z nim, oraz z Górami Łososińskimi poprzecznymi siodłami, tworzącymi dział między spływającą do Łososiny Mordarką i bezpośrednio do Dunajca Smolnikiem; drugi (474) w pobliżu Klęczan, głębokim siodłem łączący się z Litaczem. Do Pogórza Limanowskiego zaliczyć należy też długi na 3 km grzbiet odgałęziający się ku zachodowi od działu łączącego Jabłoniec z podnóżem Golcowa. W grzbiecie tym wyróżnia się wierszek Dzielec (543) nad Starą Wsią, oraz wierszek (600) stanowiący zwornik z wspomnianym działem. Grzbiet ten wysyła ku północy ramię opadające ku Limanowej i zajęte po części przez jej przedmieścia.
Charakter podobny do Pogórza Limanowskiego mają wzgórza rozciągające się na wschód od Słopnic. Orograficznie stanowią one część działu schodzącego z Cichonia, który następnie nisko wypłaszcza się u południowego podnóża Paproci. Siodło oddzielające ten dział od masywu Cichonia leży na wysokości ok. 580 m n.p.m. Za siodłem dział ten przyjmuje formę kilku łączących się ze sobą łukowato wzgórz (Rolska Góra nad Starą Wsią, 638), następnie opuszcza się ku północy w formie ciągu coraz niższych, kopiastych pagórów. W tej części ku wschodowi odgałęzia się wyniosłe wzgórze Lipowe (560), flankujące Limanową od zachodu.

2.5 Krainy sąsiednie, których przynależność do Beskidu Wyspowego nie jest powszechnie przyjmowana
Oprócz tych czterech głównych grup górskich składających się na Beskid Wyspowy, różni autorzy zaliczają do niego niekiedy góry i wzgórza z nimi sąsiadujące, kiedy indziej jednak zaliczane do innych krain. Przynależność zatem tych grup do Beskidu Wyspowego jest incertae sedis. Od strony Gorców są to wzgórza, które, od leżącej w centrum tej grupy wsi Podobin, nazwę „Pogórzem Podobińskim” oraz masyw Kiczory Kamienickiej i Wielkiego Wierchu, od strony Beskidu Makowskiego – masyw Zębalowej i tzw. Beskid Myślenicki (pasmo Łysiny-Lubomira), wreszcie od strony Pogórza Wiśnickiego: na zachodzie pasmo Cietnia, towarzyszące mu kotliny Wiśniowej i Jodłownika oraz położony na północ od nich łańcuch wzgórz, ciągnących się od Myślenic i Dobczyc po Żegocinę, zaś na wschodzie pasma Rogozowej, Spilówki i Machulca oraz ograniczone od północy przez te pasma wzgórza, położone pomiędzy Dunajcem (zalewy Rożnowski i Czchowski) a wschodnimi stokami Gór Łososińskich.
Pogórze Podobińskie towarzyszy od północy Gorcom, charakterem i wysokością n.p.m. przypominając jednak raczej ławy podnóżowe towarzyszące masywom K7K, i w istocie stanowi też ich przedłużenie na przeciwległe brzegi Mszanki i Raby. Rzeki te odgraniczają PP od K7K, natomiast od strony Gorców granica PP daje się dobrze poprowadzić wzdłuż rzędnej 600 m n.p.m., gdyż mniejwięcej na tej właśnie wysokości strome dotąd stoki północnych odgałęzień Gorców łagodnieją i wypłaszczają się. Rzędna ta odpowiada też z grubsza linii nasunięcia utworów magurskich (-->Geologia) na okno tektoniczne Mszany. Siodło nad lasem Stawiska oddzielające niewątpliwie gorczański masyw Ostrej od grupy Potaczkowej leży tylko nieznacznie wyżej, a i stopień dzielący Grzebień Zaryciański od masywu Szumiącej też jest bardzo wyraźny, choć sama przełęcz ma wysokość ok. 660. Tak pojęte Pogórze Podobińskie ma kształt trójkąta wierzchołkiem (kotlinka u zbiegu Raby, Mszanki i Porębianki, zajęta przez miasto Mszana Dolna) skierowanego ku północy. Tworzą go dwa symetryczne masywy, Potaczkowej (741) od zachodu i Witowa (723) od wschodu. Masywy te rozdziela przełomowa dolina Porębianki, w której rozszerzeniu i w dolince spływającego w tym miejscu z Potaczkowej potoku leży wspomniana wieś Podobin. Od południa masywom tym towarzyszy większa kotlinka w której zbiegają się doliny potoków spływających z północnych stoków Gorców, łączących się tu we wspomnianą już Porębiankę. W kotlince tej leżą wsie Poręba Wielka, Konina i gminny Niedźwiedź. W leżącym w przysiółku Koniny zwanym Majerze siodle (ok. 590), dzielącym Koninę od Lubomierza masyw Witowa łączy się z północnymi trabantami Kudłonia, natomiast masyw Potaczkowej sąsiaduje z gorczańskim masywem Ostrej przez siodło (605) oddzielające Porębę Wielką od Olszówki. Główne wierszki Pogórza Podobińskiego to w grupie Potaczkowej: Łęki (ok. 640), Chabówka (705), wzgórze 608 nad Podobinem i Adamczykowa (611), zaś w grupie Witowa: wzgórza 616 i 660 nad Koniną oraz Spyrkowa (711), Dziedzinowa (680) i Kocia Górka (602). Podobne im charakterem wzniesienia Kobylicy, Pieronki i Markowego Gronia z racji orograficznych i przyjęcia za podstawę rozgraniczenia rzędnej 600 zaliczam już do Gorców. Do Pogórza Podobińskiego można zaliczyć także wzgórza tworzące dział osłaniający od północy Rabkę Zdrój, i dzielący je od przedmieścia Zaryte. Dział ten na wysokości ok. 660 m n.p.m. oddziela się od podnóży gorczańskiego masywu Szumiącej, na długości ok. 1,5 km tworzy wyrównany grzbiet skierowany ku północy, po czym skręcając na zachód rozgałęzia się ku wzgórzom Groń (619), Grzebień (679), Królewska Góra (588) by wrescie opaść w dolinę Raby ze wzgórza Bania (609). Wzgórza te od masywu Potaczkowej oddziela dolina Olszówki, z dużą wsią tej samej nazwy. Wzgórza PP są na ogół łyse, zajęte przez pola i pastwiska. Ogólnie można rzec, że Pogórze Podobińskie pozostaje w tym samym stosunku do Gorców, co Podhale do Tatr, tymbardziej, że i gorczańskie polany na Kudłoniu czy Turbaczu stanowiły niegdyś tereny wypasowe dla położonych na PP wsi. Dobry widok PP, pozwalający na całościowe zapoznanie się z charakterem tej krainy, dają łąki na wysokości ok. 600m na południowym stoku Lubonia Wielkiego. Geologicznie Pogórze Podobińskie różni się od obszarów sąsiednich, zbudowane jest bowiem z utworów Płaszczowiny Dukielskiej, która na tym obszarze wychodzi spod utworów magurskich w tzw. oknie tektonicznym Mszany. Większość autorów, w tym Jerzy Kondracki z przyczyn orograficznych zalicza PP do Gorców, niektórzy zaliczają je jednak do Beskidu Wyspowego (gdyby Potaczkowa i Witów były wyższe i wybitniejsze...). W mojej opinii kraina ta zasługuje na samodzielne stanowisko.
Bliźniacze masywy Kiczory Kamienickiej (1007) i Wielkiego Wierchu (1007) leżą w ramieniu górskim schodzącym z Gorca ku północy. Od północnych trabantów Gorca oddziela je głębokie siodło Magorzyca (830) oraz wzgórze tej samej nazwy (881). Od zachodu, północy i wschodu opływa je łukiem, na odcinku między Rzekami (przysiółek Lubomierza) a centrum Szczawy, rzeka Kamienica. Charakter tych gór nie zmusza do wydzielania ich z Gorców, do których orograficznie i krajobrazowo przynależą, z racji tego jednak, że oddzielające je od masywu Gorca wcięcie (mające założenie tektoniczne) jest dość głębokie i strome, zaś wspomniany odcinek Kamienicy oddzielający je od grupy Jasienia (z którą opisywana grupa ma też związki geologiczne) ma pewne cechy przełomu, bywają niekiedy zaliczane do Beskidu Wyspowego (np. w skądinąd bardzo przyzwoitym opisie BW w Wikipedii).
Wznoszący się na zachód od Lubnia masyw Zębalowej przez podwójną dolinę potoków Smugawki i Krzeczówki (rozdziela je niski dział z kilkoma niewielkimi wierszkami) sąsiaduje od północy z pasmem Lubonia Małego, a dalej, przez wspomnianą wieś Lubień, ze Szczeblem. Od północy i zachodu opływa go Krzczonówka, której dolina między Łętownią a Tokarnią ma przełomowy charakter. Ku południowi masyw Zębalowej opada pogórskimi w charakterze działami, częściowo rozgraniczającymi dorzecza Skawy i Raby (choć sam masyw w całości leży w dorzeczu tej ostatniej) ku kotlinie Naprawy i Jordanowa. Do masywów K7K masyw Zębalowej upodabnia stosunkowo izolowane położenie i podobna rozległość. Od masywów Lubonia i Szczebla jest jednak niższy i bardziej rozczłonkowany, i ogólnie charakter tej góry wykazuje cechy pośrednie między K7K a masywami Beskidu Makowskiego. Z racji przełomowego charakteru doliny ograniczającej masyw Zębalowej od zachodu, może on być traktowany jako kontynuacja pasma Stołowej i Gronia w Beskidzie Makowskim. Główne szczyty masywu to Zębalowa (859) Klimas (823) i Golec (811), pomniejsze wierszki to Sorgowa (562), Pawlikowa (586) i Cyrla (660) od północy, zaś od południa Leśnikówka (702) i Groń a Hola (666), Chobocia Góra (674) i Cudacza Góra (579) od zachodu. Masyw Zębalowej jest zalesiony, bez wartych wspomnienia osobliwości natury. Jedyną ciekawostką krajoznawczą są dobrze zachowane dawne kamienie graniczne rozdzielające posiadłości wsi Lubień i Krzczonów. Masyw Zębalowej zaliczany jest bądź do Beskidu Makowskiego, bądź to do Beskidu Wyspowego stanowiąc wtedy ósmy masyw K7K (wtedy zatem: K8K). Ja skłaniam się tu ku tej pierwszej opcji.
Beskid Myślenicki – nazwa ta spotykana jest w literaturze – zaliczany bywa bądź do Beskidu Makowskiego, bądź do Wyspowego, niekiedy (do czego i ja się skłaniam) przyznaje się mu samodzielne stanowisko. Tworzy go długie na 20 km pasmo górskie ciągnące się z pn.-zach. na pd.-wsch. od Myślenic aż po leżące u podnóży Śnieżnicy, a oddzielające Kasinę Wielką od Skrzydlnej siodło Granice. Najwyższymi szczytami tego pasma są Łysina (891) i Lubomir (904), i zwłaszcza gdy zaliczane jest ono do Beskidu Makowskiego, bywa nazywane pasmem Łysiny albo pasmem Lubomira (niekiedy też od obu szczytów, pasmem Łysiny-Lubomira). Od Pasma Babicy, stanowiącego jedno z trzech głównych, położonych między Rabą a Skawą pasm Beskidu Makowskiego, oddziela Beskid Myślenicki przełom Raby między Stróżą a Myślenicami, w mniejszym stopniu przełomowy charakter dolina Raby ma też tuż powyżej Pcimia, gdzie oddziela pasmo Kotonia (BMak) od bocznego grzbietu schodzącego z Łysiny. Cały region górski Beskidu Myślenickiego ma kształt mniejwięcej prostokątnego trójkąta, od południa ograniczonego oddzielającą BMyśl. od masywu Lubogoszcza doliną Kasinczanki, płynącej tu przez Kasinkę Małą (wbrew nazwie, ludniejsza od sąsiedniej Kasiny Wielkiej!), od zachodu doliną Raby, zaś od północnego wschodu kotliną Wiśniowej, przełęczą Wierzbanowską (502, oddziela grupę Cietnia) i kotliną Szczyrzyca (stanowiącą część kotliny Jodłownika). Główny grzbiet pasma biegnie zasadniczo wzdłuż przeciwprostokątnej tego trójkąta, ze szczytu Łysiny wysyłając ku pd.-zach. kończące się nad Pcimiem i Lubniem walne ramię. Południowo-wschodnią końcówkę pasma głębokie przełęcze (Jaworzyce 576, Wielkie Drogi 562, między Szklarnią a Dzielcem 540, Granice 550) rozcinają na pojedyncze góry, stanowiąc niejako krajobrazowe przejście od BMyśl. do K7K.
Znad przełomu Raby koło Myślenic Beskid Myślenicki wznosi się równoległymi masywami Chełmu (od południa, 648) i Uklejnej (od północy, 677). Ku wschodowi góry te opadają w płytkie siodła, za którymi wznosi się zwornikowy szczyt zwany Śliwnik (620). Długi na ok. 2 km, wyrównany grzbiet Śliwnika ciągnie się z zachodu na wschód by w końcu stromo opaść ku wsi Poręba. Z masywem Śliwnika od południa łączy się, biegnącym na wysokości ok. 550 m n.p.m. grzbiecikiem równoległa góra Działek (600). Ku południowemu zachodowi wysyła ona ramię Krzywickiej Góry (584), które rozdziela przysiółek Stróży, Ziębowo od Krzywicy będącej przysiółkiem Pcimia, po czym stromo opada ku Rabie. Od Działka główny grzbiet powoli wznosi się przez polanę Kudłacze (wierszek Jaworzyce, ok. 700) z przysiółkiem i schroniskiem PTTK, (z której ku Pcimiowi schodzi na południe boczne ramię: Bania, 603), ku masywowi Łysiny stanowiącemu centralny zwornik tej grupy górskiej. Łysina ma kilka szczytów z których najważniejsze to północno zachodni wierzchołek (891), szczyt 804 w południowo-zachodnim ramieniu, oraz najwyższy w całym paśmie Lubomir (904) stanowiący południowo-wschodnie zakończenie masywu. Na szczycie Lubomira znajduje się obserwatorium astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z Lubomira grzbiet obniża się na wspomnianą już przełęcz Jaworzyce. Między siodłami Jaworzyce i Wielkie Drogi znajduje się masyw Wierzbanowskiej Góry. Nie ma on wyraźnych odgałęzień, choć spływające ku Kasinczance potoki rozcinają jego południowy stok na grzędy, z których najdłuższa ma ok. 2 km. Północny stok opada pochyłą równią ku kotlinom Wiśniowej i Jodłownika, które w tych częściach mają pagórkowaty charakter. Rozdzielający je masyw Cietnia przylega do Wierzbanowskiej Góry siodłem Wierzbanowskiej Przełęczy (502), jednak schodzący ku niej z Wierzbanowskiej Góry dział nie wybija się z równo opadającego zbocza. Grzbiet Wierzbanowskiej Góry ma kilka szczytów, z których najważniejsze, idąc od zachodu, mierzą 732, 778, i 714 m n.p.m. Położone na wschód od przełęczy Wielkie Drogi wzgórza Szklarnia (587) i Dzielec (649) kończą główny grzbiet Beskidu Myślenickiego, przez siodło Granice wiążąc go ze Śnieżnicą. Główne odgałęzienie schodzi od masywu Łysiny ku południowi i południowemu zachodowi. Ramię to jest silnie rozgałęzione. Od wspomnianego grzbietu schodzącego z Kudłaczy oddziela je dolina potoku Suszanki. Jeszcze z bocznego wierszka Łysiny (804) opada ku niej ramię Koziego Grzbietu, zakończone szczytem Gronik (639). Główne odgałęzienie kieruje się na południe, przez przełęcz Weska (700), szczyt Patryja (762) wysyłający na zachód ramię Wierchów zaś na wschód ramię Strzałbowej Góry (657), by dalej, po drodze wysyłając w kierunku doliny Kasinczanki ramię Bydłoniowej (645) i Istebnego (586), powoli zakręcając ku zachodowi opaść poniżej 600 m n.p.m. Następnie grzbiet ten znów wznosi się na górujący nad doliną Raby pomiędzy Kasinką Małą a Lubniem masyw Kiczory (711 i 725). Oś masywu Kiczory ciągnie się ze wschodu na zachód podnosząc się znad doliny Kasinczanki, a po przejściu przez wyższy ze szczytów długim na 3 km grzbietem opaść w dolinę Raby tuż poniżej Lubnia. Niższy szczyt przylega do wyższego od północy. Od pn.-wsch. dochodzi do tego szczytu wspomniany grzbiet wiążący go z Łysiną, zaś na pn.zach. wysyła on krótkie ramię ze szczytem Kamionka (620) z którego ku zachodowi opada grzbiet równoległy do zachodniego grzbietu Kiczory. Grzbiet ten przechodzi przez wierszek Żłoby (592) a ku Rabie opada w miejscu przełomowego przewężenia doliny, naprzeciw jednego z zakończeń pasma Kotonia (BMak). Wspomniany grzbiet jest zarazem południowym zamknięciem doliny Suszanki i jej dopływu, Małej Suszanki, zaś od wschodniego grzbietu Kiczory oddziela go Świątków Potok. Krótki grzbiecik, schodzący z niższego szczytu Kiczory, który rozdziela dwa źródłowe strumienie tego potoku nosi nazwę Kozielec. Ku północnemu wschodowi główny grzbiet Beskidu Myślenickiego nie wysyła, z jednym wyjątkiem, poważniejszych ramion. Wyjątek ten stanowi masyw Kamiennika (południowy szczyt 827, północny 785). Masyw ten, przez siodło Suchej Polany (710) przylega do północnych zboczy Łysiny. Ma on postać otwartego od zachodu łuku, zaś zachodni jego kraniec opada ku wsi Poręba, zajmującej górny bieg, i częściowo kocioł źródliskowy rzeki Trzemeśnianki. Za przełomowym przewężeniem doliny tego potoku, masywowi Kamiennika partneruje wschodnie zakończenie wspomnianej wcześniej góry Śliwnik. W masywie Kamiennika znajduje się kilka osobliwości przyrody nieożywionej, jako to: skałki, rozpadlina grzbietowa, jaskinia szczelinowa, zwana „Pod Zębem” i dawny kamieniołom „Pod Piekłem”. Słabe rozczłonkowanie północno-wschodniego stoku Beskidu Myślenickiego ma podłoże w tektonice, pokrywa się bowiem z linią nasunięcia Płaszczowiny Magurskiej.

2.6 Krainy, które bywają uważane za część Beskidu Wyspowego, albo za część Pogórza

Masyw Cietnia zaliczany bywa do Beskidu Wyspowego głównie z tej racji, że nie bardzo daje się zaliczyć gdzie indziej, a jest za mały, by przyznać mu samodzielne stanowisko. W odróżnieniu od dotychczas opisanych gór, budują go skały Płaszczowiny Śląskiej, nie zaś Magurskiej, z kolei od sąsiadujących z nim wzniesień o charakterze pogórskim odróżnia go zdecydowanie większa wysokość i wyraźnie górski charakter. Przez siodło Przełęczy Wierzbanowskiej Ciecień sąsiaduje z pn.-wsch. stokiem Wierzbanowskiej Góry, stanowiącej południowowschodnie zakończenie Beskidu Myślenickiego, przez dolinę zaś górnej Stradomki, w której leży wieś Skrzydlna, z Pieninkami Skrzydlańskimi, stanowiącymi północne podnóże Śnieżnicy. Główny masyw Cietnia w obrębie rzędnej 500 (z wyłączeniem Wierzbanowskiej Przełęczy na pd. i Księżej Góry na pn.) ma kształt owalu o długości ok. 3 i szerokości ok. 2 km, którgo oś ciągnie się z południa na północ z pewnym odchyleniem ku wschodowi. Masyw jest zalesiony z niewieloma małymi polankami. Rozrzeźbienie masywu jest nieznaczne, spływające potoki wycinają w stokach dolinki, lecz (prócz jednego, o którym zaraz) trudno mówić o jakichś odgałęzieniach, czy ramionach bocznych. Główny szczyt mierzy 829 m n.p.m. a w odległości niespełna kilometra na pn.-wsch. od niego znajduje się szczyt drugorzędny (774). Z tego szczytu odchodzi na północ długi dział, rozdzielający dorzecza potoków Krzyworzeki (kotlina Wiśniowej) i Stradomki (kotlina Jodłownika). W okolicy Raciechowic, ok. 8 km na północ od szczytu Cietnia, dział ten łączy się z przebiegającym z zachodu na wschód łańcuchem wzgórz, o którym będzie jeszcze mowa. Aż po leżącą ok. 5 km od szczytu Cietnia górę Grodzisko, grzbiet tego działu biegnie na wysokości ok. 500 m n.p.m. wznosząc się ponad sąsiednie doliny na 200 – 250 m. Główne szczyty w tym dziale, idąc od Cietnia, to: Księża Góra (649), Cubla Góra (565 i 531), Grodzisko (618) i Borek (562). Dalej na północ dział ten ma już charakter pogórski. Na tym dziale liczne średniowieczne stanowiska archeologiczne, związane z osadnictwem w rejonie Szczyrzyca. Omówiony wyżej dział wraz z masywem Cietnia nosi wspólną nazwę Pasmo Cietnia. Na zachód od tego pasma znajduje się miejscowość Wiśniowa, zaś na wschód Szczyrzyc, w średniowieczu główne centrum osadnictwa na tym terenie i siedziba klasztoru Cystersów (opactwa), który odegrał zasadniczą rolę w procesie zasiedlania Karpat na południe od Krakowa.
Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej. Pasmo Cietnia rozdziela dwie spore kotliny, Kotlinę Wiśniowej na zachodzie, i Kotlinę Jodłownika na wschodzie. Od północy kotliny te ogranicza łańcuch wzgórz, ciągnących się od Myślenic i Dobczyc po Żegocinę. Wzgórza te zwykle zaliczane są do Pogórza Wiśnickiego, choć niektóre źródła (np. opis mapy WZKart.) wiążą je z Beskidem Wyspowym, ale od zasadniczego obszaru tego pogórza oddziela je obniżenie, którego dno leży poniżej rzędnej 300. Obniżenie to ciągnie się od doliny Raby koło wsi Stadniki (poniżej Dobczyc), przez siodło w Zajedlu, Zalesiany i Zagórzany do Łapanowa. Ciągnące się na wschód od Łapanowa wzgórza, które stanowią przedłużenie tego obniżenia, położone między dolinami Tarnawki i Przegini na południu a płynącym od Żegociny Potokiem Saneckim na północy, są zdecydowanie niższe i łagodniejsze niż wzgórza leżące na przeciwległych brzegach tych rzek. Nb. potoki te mają źródła na północnych stokach Gór Łososińskich, zaś w okolicy Łapanowa łączą się ze spływającą spod Śnieżnicy, przez Skrzydlną i Szczyrzyc Stradomką, która przecina Pogórze i uchodzi do Raby w miejscu, gdzie rzeka ta w zasadzie opuszcza już Karpaty. Łańcuch tych wzgórz ma szerokość ok. 5 km a długość ok. 20, i formę wygiętego ku północy, a otwartego od południa płytkiego łuku. Jak już wspomniałem, w rejonie Raciechowic łączy się z biegnącym z południa na północ pasmem Cietnia. Wraz z nim obraz tych wzgórz na mapie przedstawia się na kształt grzyba, którego nóżkę tworzy Pasmo Cietnia, a omawiane wzgórza – kapelusz. Od zachodu zatem wzgórza te sąsiadują z Beskidem Myślenickim, od południowego wschodu z Górami Łososińskimi, ich południowe ograniczenie stanowią kotliny Wiśniowej i Jodłownika, północna zaś granica od Myślenic wzdłuż Zalewu Dobczyckiego, i dalej Rabą do Stadnik, potem omówionym już obniżeniem do Łapanowa, i dalej wg uznania, bądź wzdłuż Potoku Saneckiego, bądź też Tarnawki i Przegini, aż po północno-zachodnie stoki masywów Pasierbieckiej Góry i Kostrzy. Krainie tej, wraz z Pasmem Cietnia i kotlinami Wiśnowej i Jodłownika nadam na potrzeby tego „dziełka” nazwę „Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej”, w skrócie WZS. Pasmo Cietnia już opisałem, o obu kotlinach będzie jeszcze mowa, teraz trochę miejsca poświęcę jeszcze samym wzgórzom. Ich łańcuch nie tworzy całości orograficznej, ponieważ przecinają go przełomami liczne potoki. I tak, idąc od zachodu: Wpierw przełom Trzemeśnianki między wsiami Trzemeśna i Łęki odcina najbardziej zachodnią grupę, którą tworzą leżące u podnóża Uklejnej (BMyśl.) wzgórza Grodzisko (562) i Krowia Góra (456) oraz pomniejsze pagórki leżące w okolcy Osieczan. Dalej na wschód, między Trzemeśnianką i Krzworzeką ciągnie się pasmo Glichowca, którego północne gałęzie (Tuleja 390, Dziurak 426, Wielka Góra 394, Styrek 367, Skalna 354, Grodzisko k. Dobczyc 341) opadają ku Zalewowi Dobczyckiemu, i dalej ku Rabie (wgórze we wsi Skrzynka, pomiędzy Dobczycami a Stadnikami, 325). Główny grzbiet pasma Glichowca opada na południe ku kotlinie Wiśniowej skarpą wysoką na ok.100 m. Tworzą go Trupielec (476), zwany tak od licznych wczesnośredniowiecznych cmentarzysk, Ostrysz (507), Glichowiec (523), Kacza Góra (ok. 430), Lemiesz (408), oraz w ramieniu odgałęziającym się na pn.-wsch. w Kaczej Górze, wzgórza w lesie Dąbrowa (427 i 411), Czasławiec (ok. 390) i znajdujące się nad przełomem Krzyworzeki we wsi Czasław wzgórze Chełmy (373). Główny grzbiet pasma Glichowca jest zalesiony, podobnie ważniejsze odgałęzienia, wioski zajmują doliny. Za przełomem Krzyworzeki oś pasma Glichowca kontynuuje wyrównany grzbiet o wysokości ok. 400 m n.p.m w zachodniej (wierszki w lesie Tuszyna: 427 i 427, koło Mierzenia: 400) i ok. 350 m we wschodniej części (Dział 376, Cyżycówka 350). Grzbiet ten układa się w zwrócony ku północy a otwarty od południa łuk, którego wschodni kraniec opada ku Stradomce naprzeciw wsi Kawec. W grzbiet ten wcina się tylko jedno głębsze siodło (360), w zachodniej części, koło należącego do Raciechowic przysiółka Lasek, tuż pod wschodnim szczytem Tuszyny. Inne siodło (ok. 370) wiąże ten szczyt z położonym ku południu wierszkiem Wierzysko (425), który przez układ wysokich na 350 – 400 m n.p.m. działów na wschód od Raciechowic łączy się z pasmem Cietnia. Kolejne boczne siodło we wsi Mierzeń wiąże ten grzbiet z grupą płaskich garbów (najwyższe wzniesienie: 369) wypełniających obszar między łukiem wspomnianego grzbietu na pn. i wsch., odgałęzieniami działów wiążących Wierzysko z pasmem Cietnia (wzgórze koło Komorników, 334) na zach. i Stradomką od południa. Na zewnątrz łuku centralny grzbiet wysyła boczne ramiona, dłuższe na zach. (Feledówka 389), krótkie w centrum (Wierzchowina 376) i ponownie długie, o charakterze płaskich garbów na wschód, sięgające aż po Łapanów. Wzgórza te budują łagodną i niewysoką (ok. 40 m) skarpę doliny Stradomki. W tej części wyróżnia się wzgórze Długa-Kopila (318), na północnym wschodzie, koło Zagórzan, i wzgórze Dział (306) nad Stradomką. Ta część wzgórz zajęta jest przez mozaikę małych lasków, sadów pól i wiosek. Większe lasy są tylko w oklicy przełomu Krzyworzeki. Obszar wewnątrz kolana Stradomki, na północ od Szczyrzyca, od wchodu ograniczony doliną Sawki wypełnia płaski, lecz rozległy (5 na 3 km) i stosunkowo wysoki (432) pagór Góry Św. Jana. W okolicach północnego krańca pasma Cietnia (góry Grodzisko, Borek, Klasztorzysko) wzniesienie to zbliża się do pasma Cietnia, nadając kilkukilometrowemu odcinkowi doliny Stradomki powyżej Dąbia charakter ciasnego przełomu (koło Dąbia odsłonięcie skał). Zbocze przełomu Stradomki jest zalesione, poza tym w krajobrazie Góry Św. Jana dominują sady. Na wierzchowinie wsie (od południa): Pogorzany, Góra Św. Jana, Krzesławice i Zegartowice. Góra Św. Jana oraz wzgórza leżące pomiędzy Sawką, Stradomką i Tarnawką wyznaczają północne ograniczenie kotliny Jodłownika. Wspomniane wzgórza, stanowiące kolejne ogniwo omawianego łańcucha, wznoszą się od wsi Kawec dość pokrętnym działem o zasadniczo pd-wsch kierunku, przez wieś Żerosławice, by za wsią Słupia stromą skarpą (ok. 100 m wys. wzgl.) opaść ku przełomowi Tarnawki. W okolicy Kawca wzgórza wznoszą się na ok. 350 m n.p.m. (379 koło Żerosławic) by koło Słupi zdecydowanie przekroczyć rzędną 400 (wierszek w Słupi 428). W widłach Stradomki i Tarnawki wzgórza opadają łagodną równią pochyłą formując coś na kształt trójkątnej kotliny, której wierzchołki wyznaczają wsie Kępanów, Tarnawa i Łapanów. Podobnie jak w przypadku Góry Św. Jana, w krajobrazie tych wzgórz dominują sady, pola i wioski, większe lasy są tylko na stromych zboczach jarów uchodzących do Stradomki potoków, oraz w przełomie Tarnawki. Ostatnie ogniwo łańcucha od właśnie omówionego oddziela wspomniany już przełom Tarnawki. Tę grupę wzgórz od zachodu opływa Tarnawka, od wschodu i północy jej dopływ Przeginia (uchodzi we wsi Tarnawa), zaś od południa potok, którego źródła leżą koło Nowego Rybia naprzeciw źródeł Przegini. Potok ten płynie dalej przez wieś Szyk, a uchodzi do Tarnawki u wlotu jej przełomu. Wzgórza te są przeważnie zalesione, rozleglejsza łysina na południu zajęta jest przez rozrzucone osiedla Nowego Rybia, centralna polana przez wieś Stare Rybie, a niewielka polana w zachodniej części przez przysiółek Wola Tarnawska. Układ działów w tej części wzgórz jest bardzo pokrętny, zbocza często dosyć strome, a wierzchowiny wąskie, układające się powyżej rzędnej 400 (wzgórze Grodziec w przełomie Tarnawki 423), tu i ówdzie przekracając wysokość 450 m n.p.m. (Krukówka 450, wzgórza koło kościoła w Starym Rybiu, Tarnawska Góra 454, wzgórza między Starym a Nowym Rybiem ok. 470). Największą wysokość osiągają leżące na samym południu stożkowate wzgórza w Nowym Rybiu (538), które jakby klinem wciskają się między masywy Kostrzy i Pasierbieckiej Góry. W masywie Grodźca, między Wolą Tarnawską a przełomem Tarnawki wychodnie skalne: Kamień Grzyb, Kamień Żółw, w sąsiednim dziale nad przełomem Tarnawki Diabelski Kamień.
Na wschód od opisanych właśnie wzgórz łańcuch izolowanych, kopcowatych wzniesień oddzielonych wyraźną bruzdą od Gór Łososińskich wiąże te wzgórza z grupą Paprotnej, niewątpliwie przynależną do Pogórza Wiśnickiego. Wzniesienia te ciągną się od Nowego Rybia po Bytomsko i osłaniają od północy kotlinkę Żegociny. Wyróżnia się wśród nich wzgórze w Bełdnie (ok. 440), wzgórza na zach. od Żegociny (430) leżące w widłach Potoku Saneckiego i Sanki, oraz położona na pn. od Żegociny Żarnówka (449).
Wspomniane na początku wzgórza między Potokiem Saneckim a Przeginią, stanowiące wschodnią część obniżenia dzielącego WZS od zasadniczej części Pogórza Wiśnickiego, są łyse, zajęte przez pola i wioski, mają na ogół łagodne stoki i niewielką wysokość. Tworzą one jeden grzbiet, ciągnący się od Boczowa koło Tarnawy przez Zbydniów i Ujazd po kolano potoku Saneckiego pod Łąktą Górną. Maksymalne wysokości (ok. 365) grzbiet ten osiąga na zachodzie koło Zbydniowa i na wschodzie, nad Łąktą Dolną. Poprzeczny dział łączy wschodnią kulminację ze wzgórzem w Bełdnie. Podstawa tych wzgórz leży w okolicy Łapanowa i Tarnawy na wysokości ok. 250 m n.p.m. a 300 m na wschodzie koło Łąkty i 320 m w wewnętrznym kącie koło Kierlikówki na pn. od Bełdna. Dlatego przy podobnej wysokości bezwzględnej, względna wysokość tych wzgórz jest na wschodzie znacznie mniejsza niż na zachodzie. Na północnym zachodzie, koło Łapanowa, grzbietowi temu towarzyszą dwa krótkie, rozdzielone doliną potoku, równoległe do niego wzgórza. Zachodnie, którego wierzchowinę zajmują wsie Brzezowa i Ubrzeż osiąga wysokość 320 m. n.p.m., a wschodnie, ze wsią Zyznówka 301. Obszar między nimi a głównym grzbietem zajmuje płaska kotlina, zajęta przez rozrzucone, dolne osiedla Zbydniowa.
Do Wzgórz Ziemi Szczyrzyckiej wypada, jak już wspomniano, zaliczyć kotliny Wiśniowej i Jodłownika. Kotlina Wiśniowej od południowego zachodu ograniczona jest stokami Beskidu Myślenickiego, od północy pasmem Glichowca, od wschodu pasmem Cietnia. Wcinający się w nią masyw Kamiennika (BMyśl.) dzieli ją na dwie części: mniejszą zachodnią, z wsiami Trzemeśnia, Poręba i Zasań, leżącą w dorzeczu Trzemeśnianki, i większą wschodnią, leżącą w dorzeczu Krzyworzeki, której głównym ośrodkiem jest Wiśniowa a pozostałe wsie to Wierzbanowa, Kobielnik, Lipnik, Glichów i Poznachowice. U północnego skraju, w pobliżu wlotu przełomu Krzyworzeki leżą, częściowo już na stokach wzgórz, Raciechowice. Stoki Kamiennika od strony kotliny są strome, ale poniżej rzędnej 550 łagodnieją, tworząc szeroki cokół, który na przestrzeni ok. 2 km wyznacza zasadniczy kierunek spadku dna kotliny. Ku północy, w osi wododziału Krzyworzeki i Trzemeśnianki, z cokołu Kamiennika wybija wzgórze Dział (478), które przez siodło Przełęczy Zasańskiej (420) wiąże Kamiennik z pasmem Glichowca. Trzemeśnianka płynie wzdłuż zachodniego skraju kotliny i jej lewy brzeg wybija od razu w wysokie wzgórza (wspomniane już Grodzisko i Krowia Góra), zaś jej prawemu brzegowi towarzyszą wzoszące się ponad Trzemeśnią pagórki, ale północno-wschodni fragment tej części kotliny, koło wsi Zasań, ma dno prawie płaskie, łagodnie nachylone od stoków Kamiennika ku płynącej tuż pod stokami Glichowca, a wpadającej do Trzemeśnianki u wlotu jej przełomu Zasance. Główna część kotliny Wiśniowej, ma zróżnicowany charakter. Południowa część, koło Wierzbanowej i Kobielnika jest pagórkowata. Znajdujące się tu wzgórza przypominają nieco Pieninki Skrzydlańskie, choć są od nich niższe i mają łagodniejszą formę. Są to m. in. Tokarzówka (518) i Świnia Góra pomiędzy Wierzbanową i Kobielnikiem, oraz Potoczańska (481) Drapa (536) i Dziadkówka (470) na północ od Kobielnika, w stronę Wiśniowej. Na zachód od Wiśniowej lewy brzeg doliny Krzyworzeki (na prawym wznosi się zaraz pasmo Cietnia) flankują niższe i bardziej rozlazłe pagóry (Pańskie 397 i 392, Działy 391), które dzielą Krzyworzekę od jej dopływu Lipnika. Za tym potokiem znajduje się kolejna równia, która jeszcze łagodniej niż równia Zasania opada spod stoków Kamiennika w rejonie wsi Lipnik i Glichów ku Poznachowicom. Ujmując rzecz generalnie, kotlina Wiśniowej jest na ogół płaska lub lekko pagórkowata, zaś wybitniejsze wzgórza lokują się blisko stoków flankujących kotlinę pasm górskich. Kotlina Jodłownika ma odmienny charakter. Jej rdzeń tworzą trzy kociołkowate węzły wodne: spływ cieków źródłowych Stradomki oraz spływających z Cietnia jej dopływów koło Szczyrzyca, zbieg cieków źródłowych Sawki płynących spod Góry Św. Jana z tymi, które spływają ze wzgórz koło Słupi oraz zbieg Tarnawki i kilku jej dopływów w samym Jodłowniku. Doliny wspomnianych rzek poniżej tych węzłów coraz głębiej wcinają się w okoliczne wzniesienia, by w końcu przełomami przebić się przez główny łańcuch WZS. Resztę dna kotliny wypełniają pagórki o rozlazłych, łagodnych stokach i kulminacjach rzadko przekraczających 350 m, wyraźnie niższe i odmienne charakterem od otaczających kotlinę wzgórz. Pagórki te tworzą łańcuch, wyznaczający wododział Stradomki i Tarnawki, a wiążący Pieninki Skrzydlańskie ze wzgórzami koło Słupi. Niskie siodło koło Szczyrzyca wiąże ten łańcuch z masywem Góry Św. Jana. Granice kotliny Jodłownika nie zaznaczają się wyraźnie w terenie. Od południa wyznaczają je Pieninki Skrzydlańskie, od zachodu Ciecień, od północnego zachodu Góra Św. Jana, od pólnocy wzgórza k. Słupi stanowiące część głównego łańcucha WZS, od północnego wschodu wzgórza nad Starym Rybiem, od południowego wschodu wreszcie masyw Kostrzy, ale szczegółowy przebieg granic tej kotliny wikłają wzgórza towarzyszące stokom masywów, szczególnie wysokie od strony Kostrzy. W sumie dno tej kotliny pokryłoby się mniejwięcej z kołem o środku w ok. 1/3 drogi z Jodłownika do Szczyrzyca i promieniu ok. 3 km.
W sumie zatem Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej (razem z masywem Cietnia) zajmują owalny obszar (Szczyrzyc leży mniejwięcej w centrum), rozciągający się ok. 25 km z zachodu na wschód a ok. 12 km z południa na północ. Ich granice wyznaczają na zachodzie Myślenice, na północy Dobczyce i Łapanów, na wschodzie Żegocina, na południu Skrzydlna. Południowe granice WZS opierają się o Beskid Myślenicki, Pieninki Skrzydlańskie oraz masywy Kostrzy i Pasierbieckiej Góry – Kamionnej w Górach Łososińskich, na północ natomast, poza zachodnimi krańcami, gdzie opierają się o Zalew Dobczycki i Rabę, przechodzą w Pogórze Wiśnickie. Jedynie masyw Cietnia ma w tym regionie zdecydowanie górski charakter, reszta stanowi pogórze, które jednak w paśmie Glichowca, oraz we wzgórzach wokół Starego Rybia upodabnia się nieco do prawdziwych gór.
Pasma Rogozowej, Spilówki i Machulca oraz wzgórza na zachód od zalewów Czchowskiego i Rożnowskiego. Ostatnią grupą wzniesień, które bywają zaliczane do Beskidu Wyspowego są wzgórza położone pomiędzy źródłami i górnym biegiem Uszwicy na zachodzie a doliną Dunajca na wschodzie. Od południa obszar ten ograniczają Góry Łososińskie, zaś od północy potok Tymówka, uchodzący do Dunajca w Czchowie. Dla celów praktycznych granicę północną między dolinami Uszwicy i Tymówki można poprowadzić wzdłuż szosy z Lipnicy Murowanej do Czchowa, precyzyjna lokalizacja siodła przez które granica oddzielająca te wzgórza od zasadniczej części Pogórza Wiśnickiego biegłaby najoczywiściej i najlogiczniej jest trudna, lecz nie leżałoby ono daleko od tej drogi: nie dalej niż ½ km na południe albo do 2 km ku północy.
Dolny bieg Łososiny – od przełomu w Łososinie Dolnej - Jakubkowicach po ujście do Zalewu Czchowskiego – dzieli omawiany obszar na dwie części: większą, północno-zachodnią którą tworzą pasma Rogozowej, Spilówki i Machulca oraz wzgórza koło Wytrzyszczki i mniejszą południowo-wschodnią którą tworzą wzgórza otaczające od zachodu Zalew Rożnowski. Pierwsza część zaliczana bywa na ogół do Pogórza Wiśnickiego, od którego zasadniczego obszaru różni się zbliżonym do górskiego charakterem, niekiedy zaś (np. opis mapy WZKart z lat 90-tych) do Beskidu Wyspowego, natomiast przynależność części południowo-wschodniej jest dyskusyjna, i sam Kondracki w tej sprawie zmieniał zdanie, w różnych wydaniach Geografii Regionalnej Polski łącząc ją bądź z Beskidem Wyspowym, bądź z Pogórzem Wiśnickim, bądź też traktując te wzgórza jako położoną na lewym brzegu Dunajca część Pogórza Rożnowskiego. W mojej opinii obszar ten (tzn. obie części razem wzięte) stanowi pewną całość – można by ją nazwać np. „Pogórzem Czchowskim” – dostatecznie odrębną od sąsiednich terenów by przyznać jej samodzielne stanowisko. Omawiane wzgórza budują – podobnie jak Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej wraz z pasmem Cietnia, i w ogóle większość pogórza na zachód od Wisłoki – utwory Płaszczowiny Śląskiej, tylko na południowo-wschodnim skraju pojawia się Płaszczowina Magurska, lecz budowane przez nią wzgórze Jodłowiec Wielki z racji orograficznych skłonny jestem wiązać z tą grupą. Oderwany płat Płaszczowiny Magurskiej (tzw. czapka tektoniczna) buduje też szczyt Rogozowej.
Pasmo Rogozowej wznosi się na północny wschód od Rajbrotu, zaś dalej ku wschodowi oddziela dolinę Białki – stanowiącą pn.-wsch. granicę Gór Łososińskich – w której leży wieś Wojakowa od doliny jej dopływu Beli, zajętej przez dużą wieś Iwkowa. Generalny kierunek przebiegu pasma jest wschodni, z lekkim odchyleniem na południe, lecz w szczegółach główny grzbiet jest pokrętny, rozcięty głębokimi jarami potoków, wypuszcza też krótkie ramiona boczne. Główny szczyt Rogozowej (536) leży w zachodniej części pasma, nad Rajbrotem. Dalej ku wschodowi pasmo przechodzi przez nieco niższe szczyty (531 i ok. 510) i, po kilku zakrętach, poprzez kilka wierszków objętych wspólną nazwą Sołtysie Góry (najwyższy, zachodni 492), a dalej obniża się równomiernie, i przechodząc jeszcze przez dwa wyraźniejsze szczyciki (366 i ok. 355) opada ku Iwkowej. Od Rogozowej po Sołtysie Góry grzbiet pasma jest zasadniczo zalesiony, dalej ku wschodowi łysy, zajęty przez pola, a po części też górne osiedla Wojakowej.
Pasmo Spilówki leży na północ od poprzedniego. Grzbiet tego pasma biegnie niemal dokładnie z zachodu na wschód na przestrzeni ok. 6 km. Mniejwięcej w połowie długości, tuż na pn.-wsch. od szczytu Spilówki wcinające się ukosem w grzbiet doliny potoków (jeden spływa w kierunku wschodnio-południowo-wschodnim, zaś drugi w zachodnio-północno-zachodnim) powodują, że wschodnia połowa przesunięta jest względem zachodniej minimalnie ku północy zaś równolegle do wspomnianych potoków z końców obu połówek wychodzą szybko opadające, drugorzędne ramiona. Obie połowy pasma łączy płytkie siodło. Zachodni kraniec pasma wyznacza przełom Piekarskiego Potoku (uchodzi do Uszwicy w Lipnicy Murowanej), wschodni głębokie siodło (350) we wsi Nagórze. Za siodłem tym wznosi się jeszcze leżące na przedłużeniu pasma wzgórze (ok.410), za którym jeszcze aż do Czchowa ciągnie się płaski dział, rozdzielający doliny Tymówki i jej dopływu Zeliny. Za przełomem Piekarskiego Potoku, na zachodnim przedłużeniu pasma leży opływany od zachodu i północy przez Uszwicę masyw Dominicznej Góry (468), flankujący od północnego wschodu Rajbrot. Piekarski Potok ma źródła na północnym stoku pasma Rogozowej, z którą zarówno Dominiczna Góra jak i pasmo Spilówki (na zachód od Piekarskiej Góry) łączą się głębokimi siodłami (oba ok. 400). Zachodnia połowa pasma ma wyrównaną wierzchowinę oscylującą wokół rzędnej 490, z kilkoma przekraczającymi 500 m n.p.m. wierszkami. Główne z nich to na zachodzie Piekarska Góra (515) i na wschodnim krańcu Spilówka (516). Południowe stoki tej części pasma nie są zbyt rozrzeźbione, i opadają dość stromo ku dolinie Beli we wsi Iwkowa. Wschodnia połowa pasma jest nieco niższa, w centrum leży najwyższy jej szczyt – Bukowiec (494). Południowe stoki Bukowca opadają dość stromą równią pochyłą o jakieś 100 m ku dolinie spływającego spod Spilówki potoku. Na pd. od szczytu Bukowca potok ten skręca ku południowi by wpaść do Beli w Iwkowej, zaś grzbiet Bukowca na wschód od tego miejsca, przez siodło (370) łączy się z pasmem Machulca. Przez właśnie wspomniane siodło przechodzi szosa biegnąca z Tymowej przez Nagórze do Iwkowej. Północne stoki pasma Spilówki są łagodniejsze i bardziej rozczłonkowane. Ramiona schodzące z zachodniej połowy są krótkie i rozdzielają dopływy Piekarskiego Potoku (w tym wspomnianego strumienia, spływającego spod Spilówki na pn.-zach.). Ramiona odchodzące z połowy wschodniej są dłuższe. Ramię zaczynające się nad dzielącym pasmo na połowy siodłem, i biegnące równolegle do wspomnianego strumienia ma ok. 3 km długości i opada ku Lipnicy Murowanej, zaś schodzące z tego samego wierszka ramię biegnące na pn.-wsch. stanowi dział wodny między dorzeczami Uszwicy i Dunajca i wiąże pasmo Spilówki ze wschodnią częścią Pogórza Wiśnickiego, za szosą z Lipnicy do Tymowej wypłaszczając się w typowe dla tego regionu garby. Odgałęzienia, które schodzą z grzbietu Bukowca dalej ku wschodowi kończą się w dolinie Tymówki i są, wobec tego, krótkie. Wyróżnia się tutaj ramię schodzące ku pn. ze szczytu Bukowca, z trabantowym wierszkiem Ostrej Góry (ok. 400). Poniżej szczytu Bukowca na północnym stoku mieści się ścisły rezerwat leśny.
Pasmo Machulca leży ok. 1 km na południe od pasma Spilówki w jego wschodnim przedłużeniu. Zaledwie jego zachodnie krańce zachodzą za wschodnie zakończenie Bukowca. Pasmo to ciągnie się od Iwkowej do Czchowa, od północy ogranicza je dolina Zeliny, na południe niskie działy i siodła wiążą je ze wzgórzami w rejonie Wytrzyszczki. Długość pasma wynosi ok. 3 km, zachodni, opdający ku Iwkowej koniec jest nieco szerszy i porozcinany dolinami potoków na kilka ramion. Od mniejwięcej środka, aż do wschodniego krańca nad Czchowem przebieg grzbietu jest wyrównany. Główne szczyty mają wysokość 480 m n.p.m – centralny, i 483 – wschodni, kilka wierszków pomiędzy nimi przekracza 470, ale grzbiet na tym odcinku nie opada poniżej rzędnej 460. Do rzędnej 350 północne i południowe stoki opadają równomiernie i dosyć stromo. Wschodni szczyt Machulca wznosi się nad Czchowem na kształt baszty.
Wzgórza w okolicy Wytrzyszczki stanowią zespół kopcowatych wzniesień na zachodnm brzegu Zalewu Czchowskiego i dalej na pd. Łososiny – południowy skraj wyznacza ujście Białki, rozcięty krętym biegiem spływającego spod szczytu Machulca potoku Granicznik. Potok ten oddziela południową grupę wzgórz, która przez niski dział na zachodzie, rozdzielający doliny Granicznika i Beli Iwkowskiej, łączy się z zachodnim krańcem pasma Machulca, od północnej, wznoszącej się nad Czchowem, którą od pasma Machulca dzielą źródła Granicznika i potoku Zelina Czchowska, łączy zaś – z samym szczytem Machulca – leżące między tymi źródliskami siodło (ok. 375). Szczyty wzgórz w obu grupach leżą na wysokości ok. 400 m n.p.m. Wzgórza te nie układają się w wyraźne pasma, lecz stanowią grupy nieregularnie przylegających do siebie kopców i krótkich grzbietów. Siodła rozdzielające poszczególne wzgórza są dość głębokie, w południowej grupie leżą z reguły poniżej rzędnej 350, w północnej nieznacznie wyżej, przy niższych szczytach siodła są płytsze. Mimo niezbyt pokaźnych wysokości bezwzględnych, z racji nisko położonej bazy, stoki tych wzgórz są dosyć strome a wysokości względne sięgają 200 m. Strome zbocza i jary potoków są zalesione, zaś co rozleglejsze i bardziej wypłaszczone wierzchowiny łyse i zajęte przez osiedla – na północy należące do Czchowa a w centrum północnej grupy wzgórz stanowiące główną grupę zabudowań Wytrzyszczki. W południowej grupie wzgórz będzie to wieś Połom Mały, sąsiadująca z Iwkową, oraz przysiółki wsi Łęki i Witowice Dolne. W tej grupie jednak szczyty mają ostrzejszą formę, więc zabudowanych łysin wierzchowinowych jest generalnie mniej niż na północy.
Do ważniejszych wzniesień w tej grupie należą: w południowej podgrupie Czyżowiec (418) położony nad ujściem Białki do Łososiny, grzbiecik z kilkoma, mierzącymi ok. 410 m wierszkami nad przysiółkiem Cisowiec, oraz wzgórze w Połomiu (ok. 410); w północnej wzgórze wznoszące się nad Czchowem (427), leżący vis à vis Machulca szczycik w przysiółku Kozieniec (415), wzgórze nad Wytrzyczką (ok.420), szczyciki w samej Wytrzyszczce (ok. 380), szczyciki w bocznych grzbietach opadających od Wytrzyszczki ku ujściu Granicznika (382, Ostra Góra 335), położona nad zaporą czchowską Pęcherska Góra (363) i Będzieszyna (350).
Wzgórza między Łososiną a Dunajcem tworzą dwa wybitniejsze pasemka: Jodłowca Wielkiego na południu i Ostrej Góry nad zaporą rożnowską oraz leżąca pomiędzy nimi grupa pogórskich garbów zajętych przez pola, sady i zabudowania wsi Bilsko i Znamirowice.
Między północnym skrajem Kotliny Sądeckiej a Czchowem dolina Dunajca, tutaj w znacznej części zajęta przez zalewy Rożnowski i Czchowski, ma przebieg kręty, szerokimi meandrami wcinający się pomiędzy wzgórza. Z kolei Łososina, przebiwszy się przełomem pomiędzy wschodnim krańcem północnego grzbietu Gór Łososińskich a pasemkiem Jodłowca, płynie od wsi Łososina Dolna aż do ujścia do Zalewu Czchowskiego niemal prosto na północ. W rezultacie pas wzgórz położony między tymi rzekami na przemian przewęża się i rozszerza. W południowym przewężeniu leży wspomniane już obniżenie Bilska, w północnym natomiast, w miejscu, gdzie na Dunajcu wybudowano zaporę, znajdują się najwyższe wzniesienia pasma Ostrej Góry. Rozszerzenia, wewnątrz skierowanych ku wschodowi łuków Dunajca zajmują odgałęzienia tego pasma, mające charakter pogórskich garbów.
Pasemko Jodłowca ma dwa główne szczyty rozdzielone głębokim siodłem (395): zachodni (445) i właściwy Jodłowiec Wielki (482). Leży ono na przedłużeniu północnego pasma Gór Łososińskich od którego dzieli je przełom Łososiny w Łososinie Dolnej Jakubkowicach. Zachodni szczyt przez siodło w Świdniku sąsiaduje z grzbietem odgałęziającym się od Babiej Góry w paśmie Jaworza-Sałasza. W latach międzywojennych szczyt Jodłowca Wielkiego był jednym z ośrodków sportu szybowcowego, po dzień dzisiejszy w leżącej poniżej Łososinie Dolnej znajduje się lotnisko sportowe. Stoki Jodłowca są częściowo zalesione, częściowo zajęte przez pola i sady. Wschodnie zakończenie pasma tworzy przełęcz Św. Justa (380).
Centralna część pasma Ostrej Góry opada stromo zarówno na wschód, ku Dunajcowi, jak i na zachód, ku Łososinie. Wyróżniają się w nim dwa szczyty północny (459) wznoszący się bezpośrednio nad zaporą, i południowy (480). Pomiędzy nimi mieści się szereg wierszków osiągających wysokości 450-460 m. Ta część pasma jest zalesiona. Ku północy i południowi pasmo Ostrej Góry przechodzi w pogórskie garby wypełniające wnętrze meandrów Dunajca. W bezpośrednim sąsiedztwie południowego wierzchołka leży oddzielone od niego płytkim siodłem mało co od niego niższe (ok. 470) rozległe wypłaszczenie wierzchowinowe zajęte przez wieś Witkówka. Od tego wzniesienia opadają ramiona ku wsiom Tabaszowej w meandrze zalewu i Znamirowicom na południu. Ramiona te w niższych partiach mają typowo pogórski charakter. W ramieniu Tabaszowej wybija się wierszek (400) stanowiący centrum wzgórza opadającego z trzech stron ku meandrowi rzeki. W zboczach tego wzgórza pojawiają się wychodnie skalne. Północne ramię pozostaje wąskie, o ostrym profilu, ku Dunajcowi opadające stromym zboczem. Obniża się jednak wyraźnie, i jego szczyty w tej części, prócz jednego, bezpośrednio sąsiadującego z Ostrą Górą, (który mierzy ok. 405), nie przekraczają 400 m n.p.m. Tę część pasma rozcinają dwie głębsze przełęcze, jedna (390) dzieli Ostrą Górę Pn. od wspomnianego wierszka (405), druga (335) oddziela północno-wschodnie zakończenie pasma, w którym wyróżnia się wierszek (363) nad wsią Gierowa. Biegnąca łukiem dolinna bruzda, zajęta przez wsie Witowice Górne i Witowice Dolne oddziela tę część pasma Ostręj Góry od kopcowatego pagóra (ok. 330) stanowiącego wschodnie zamknięcie ostatniego odcinka doliny Łososiny, przd jej ujściem do Zalewu Czchowskiego.
Oddzielające pasemko Jodłowca od grupy Ostrej góry obniżenie wypełniają płaskie garby o łagodnych stokach. Wyróżnia się tu wznoszące się nad Znamirowicami wzgórze (403 i 410) od którego jeden dział zmierza ku przełęczy Św. Justa a drugi ku wspomnianemu wzgórzu w Witkówce, które stromo, ok. stumetrowym zboczem wznosi się nad przyłączającym ten dział siodłem, od strony samego działu zresztą płytkim. Ku północnemu zachodowi odgałęzia się stąd niskie (ok. 340 w wierzchowinie), równoległe do pasma Ostrej Góry a kończące się nad doliną Łososiny ramię, którego wierzchowina zajęta jest przez zabudowania i sady wsi Bilsko.

2.7 Podsumowanie opisu geograficznego
Dla podsumowania zakończonego właśnie geograficznego opisu Beskidu Wyspowego i zaliczanych niekiedy do niego przyległości wspomnę jeszcze o tym jakie granice tej grupy górskiej przyjmuje się formalnie w fizycznogeograficznej regionalizacji polskich Karpat. W Polsce za obowiązujący przyjmuje się system Kondrackiego, który jednak w kolejnych wydaniach podlegał zmianom. Aktualne poglądy zgodne z tym systemem prezentuje np. Wikipedia, również część opisowa na mapie wydawnictwa Compass z 2010 r. wydanej na potrzeby akcji turystycznej „Odkryj Beskid Wyspowy” organizowanej przez powiat limanowski. Wspomniane wyżej źródła zaliczają do BW cztery główne, opisane wyżekj krainy, to jest K7K, Góry Mogielickie i Góry Łososińskie oraz Pogórze Limanowskie. Oba źródła zaliczają ponadto do BW Zębalową i Beskid Myślenicki, poza tym różnią się w szczegółach: wg Wikipedii należy tu jeszcze Ciecień i grupa Kiczory Kamienickiej, natomiast wg opisu wspomnianej mapy wzgórza na lewym brzegu Zalewu Rożnowskiego (w widłach Dunajca i Łososiny). Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej (ew. bez Cietnia i kotliny Wiśniowej) oraz grupa Spilówki i Machulca zaliczane są przez te źródła do Pogórza Wiśnickiego, zaś Pogórze Podobińskie do Gorców (choć, jak się wydaje, niekonsekwentnie, skoro akcja „Odkryj Beskid Wyspowy” ma w swym programie również Potaczkową). Starsza wersja systemu Kondrackiego, za którą idzie np. Korona Gór Polskich, zaliczała Beskid Myślenicki do Beskidu Makowskiego. W najściślejszym zatem znaczeniu Beskid Wyspowy pokrywałby się z K7K, w powszechnie przyjmowanym obejmuje cztery główne krainy i niektóre przyległości, w najszerszym zaś całość wyżej opisanego obszaru.

Dalszy ciąg w następnym poście
Ostatnio edytowano Cz, 16 sie 2012, 20:08 przez TakiJeden, łącznie edytowano 11 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Opis Krajoznawczy BW część 3, ostatnia.

Postprzez TakiJeden » Wt, 11 paź 2011, 22:40

3. Geologia
Beskid Wyspowy, tak jak i całe Beskidy zbudowany jest ze skał fliszowych, tj. z naprzemiennie ułożonych warstw piaskowców i łupków ilastych, z mniejszym udziałem margli i zlepieńców. Oprócz „Wzgórz Ziemi Szczyrzyckiej” wraz z maswem Cietnia i „Pogórza Czchowskiego” (nazwy w cudzysłowach nieoficjalne, referują do wyżej zamieszczonego opisu geograficzno-krajoznawczego), które zbudowane są z utworów płaszczowiny Śląskiej (wychodnie i skałki zbudowane z piaskowców ciężkowickich), większość opisanego obszaru buduje Płaszczowina Magurska. Dla tej formacji geologicznej charakterystyczne są grube ławice bardzo odpornych piaskowców magurskich, które tworzą najwyższe warstwy utworów płaszczowiny, w szczególności wypełniając fałdy wklęsłe (synkiliny). Rezultatem jest tzw. inwersja rzeźby, tzn. formy wypukłe terenu tworzą się w miejscu wklęsłych struktur tektonicznych. Piaskowce magurskie budują masywy K7K oraz grzbiety „Gór Mogielickich” i „Gór Łososińskich”. Na leżących poniżej nich warstwach z większym udziałem łupków i mniej odpornych, cienkoławicowych piaskowców starszych warstw tworzą się obniżenia terenu i obszary o pogórskim typie rzeźby. W rejonie Mszany Dolnej erozja przebiła Płaszczowinę Magurską i odsłoniła utwory leżące poniżej (warstwy podmagurskie, należące prawdopodobnie do Płaszczowiny Dukielskiej, odsłaniającej się dopiero we wschodniej części Beskidu Niskiego i w Bieszczadach). Jest to tzw. okno tektoniczne Mszany, obejmujące też większość obszaru Pogórza Podobińskiego.

4. Rzeki.
Zachodnia część Beskidu Wyspowego, cały Beskid Myślenicki i niemal całe Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej leżą w dorzeczu Raby. Jedynie przez zachodni kraniec Lubonia Małego przechodzi dział wodny, dzielący dorzecza Raby i Skawy, który niskim, niewyróżniającym się garbem przecina całą kotlinę Rabczańską i Jordanowską, a dalej Beskid Makowski. Płynąca spod Przełęczy Sieniawskiej Raba na odcinku od Rabki do Mszany Dolnej oddziela masywy Lubonia Wlk. i Szczebla od „Pogórza Podobińskiego”. W Mszanie Dln. Raba przyjmuje z prawej Mszankę wraz z Porębianką, skręca ku pn.-wsch., oddzielając Luboń i Szczebel od reszty K7K, po czym, przyjąwszy z prawej Kasinczankę z lewej zaś Krzeczówkę ze Smugawką skręca w Lubniu na północ dzieląc na tym odcinku Beskid Myślenicki od Makowskiego. Odcinek między Stróżą a Myślenicami ma charakter przełomowy. Poniżej Myślenic Raba rozlewa się w sztuczny, zaporowy Zalew Dobczycki, do którego wpada też z prawej odwadniająca zachodnią część Kotliny Wiśniowej Trzemeśnianka, po czym poniżej zapory opuszcza opisywany obszar. Wschodnią część Kotliny Wiśniowej odwadnia Krzyworzeka, która po przecięciu przełomem pasma Glichowca wpada do Raby nieco poniżej Dobczyc, zaś resztę Wzgórz Ziemi Szczyrzyckiej, Pieninki Skrzdlańskie, północne stoki Śnieżnicy, masyw Kostrzy i północno-zachodnie stoki masywu Pasierbieckiej Góry i Kamionnej – Stradomka wraz z dopływami. Spływające z północnych stoków Śnieżnicy potoki źródłowe Stradomki przecinają Pieninki Skrzydlańskie i łączą się w jedną rzekę koło Szczyrzyca. Stąd Stradomka płynie wpierw ku pn. wzdłuż pasma Cietnia, przebija się przełomem między wschodnimi odnogami Grodziska a północnymi Góry Św. Jana, przyjmuje z prawej odwadniającą północną część Kotliny Jodłownika Sawkę, po czym skręca ku wsch., doliną o lokalnie słabo wyrażonych cechach przełomu przecina główny łańcuch WZS, przyjmuje z prawej powyżej Łapanowa Tarnawkę, poniżej zaś Potok Sanecki i, skręcając ku północy, opuszcza opisywany obszar, by wpaść do Raby w miejscu, gdzie rzeka ta w zasadzie opuszcza już Karpaty. Tarnawka, płynąca spod Kostrzy, odwadnia wschodnią część Kotliny Jodłownika, przełamuje się przez główny łańcuch WZS, przyjmuje w Tarnawie z prawej strony Przeginię i powyżej Łapanowa uchodzi do Stradomki. Przeginia, biorąca początek na zachodnich stokach masywu Pasierbieckiej Góry, opływa od wschodu i północy stanowiące wschodnie zakończenie głównego łańcucha WZS wzgórza nad Starym Rybiem, i wpada do Tarnawki w Tarnawie. Stanowiący północną granicę opisywanego obszaru, a uchodzący do Stradomki poniżej Łapanowa Potok Sanecki powstaje w Łąkcie Górnej z połączenia płynącego z północnych stoków Kamionnej i dalej na wsch. od Bełdna potoku, płynącej z Żegociny Sanki i strumienia, który powstaje w Bytomsku z połączenia cieków płynących z północnych stoków Łopusza.
Północne stoki Kobyły, zachodnie Rogozowej, oraz znaczną część zachodnich i pn. stoków pasma Spilówki odwadnia Uszwica, która jest niezależnym dopływem Wisły.
Reszta opisywanego obszaru leży w dorzeczu Dunajca, z którego należy wyróżnić Łososinę, będącą główną rzeką opisywanego obszaru. Granice dorzecza Łososiny tworzą: od południa głowny grzbiet „Gór Mogielickich” od Kiczory w grupie Jasienia na zachodzie, po Jeżową Wodę na wschodzie, od wschodu schodzący z Jeżowej Wody przez Golców dział, który na szczycie Jabłońca nad Limanową dołącza do głównego grzbietu Pogórza Limanowskiego, następnie dział, który łączy ten grzbiet przez siodła w Pisarzowej i górę Groń ze szczytem Sałasza, dalej głównym grzbietem pasma Jaworza aż po Babią Górę, z której granica dorzecza Łososiny ramieniem na pn. od Skrzętli-Rojówki, przez siodło w Świdniku, Jodłowiec Wielki i grzbiet Ostrej Góry nad Zalewem Rożnowskim dochodzi do Zalewu Czchowskiego, do którego Łososina wpada. Zachodnia i północna, zatem lewa granica dorzecza, po większej części tworzy dział między dorzeczami Dunajca i Raby, a dalej (od Łopusza aż po pasmo Bukowca) Uszwicy. Biegnie ona od wspomnianej Kiczory przez Ćwilin, Śnieżnicę, działy nad Dobrą, Kostrzę, masyw Pasierbieckiej Góry i Kamionnej, przełęcz Widomą, siodło w Rozdzielu, grzbiet pasma Łopusza od szczytu Łopusza Zach. po Kobyłę, następnie przez Rogozową i grzbiet pasma Spilówki aż po Bukowiec, dalej przez zachodnią część pasma Machulca, by wreszcie ze zachodniego szczytu tej góry zejść niskim działem na wschód od Iwkowej ku południowi i przez południową grupę wzgórz nad Wytrzyszczką dojść do Zalewu Czchowskiego. Łososina płynie ku pn. od Półrzeczek przez Jurków do Dobrej, na tym odcinku oddzielając masyw Łopienia od reszty K7K. Rzeka opływa tę górę od zachodu i północy, przez Dobrą aż do Tymbarku. Na odcinku od Tymbarku do Laskowej Łososina wpływa na obszar Gór Łososińskich oddzielając ich północną część od południowej. Odcinek ten ma w kilku miejscach charakter przełomu. Dalej rzeka płynie ku wschodowi z pewnym odchyleniem ku pd. doliną o charakterze wydłużonego amfiteatru którego trybuny tworzą trabantowe wzgórza schodzące z ograniczających ją pasm. Na północy jest to pasmo Łopusza-Kobyły, zaś na południu pasmo Jaworza i Sałasza. Powyżej wsi Łososina Dolna rzeka przełamuje się raz jeszcze między wschodnim zakończeniem pasma Kobyły a wzgórzem Jodłowiec Wielki, po czym skręca ku pn. i dość szeroką doliną mającą tylko poniżej ujścia Białki słabe cechy przełomu wpada do Zalewu Czchowskiego. Większość dopływów Łososiny to typowe potoki górskie, do wartych uwagi należą Słopniczanka, Sowlina i Białka. Słopniczanka płynie z północnych stoków Gór Mogielickich, zbierając potoki mające źródła między Mogielicą na zachodzie a Cichoniem na wschodzie, i wpada do Łososiny w Tymbarku. Z dopływów Słopniczanki warto wspomnieć spływającą z Mogielicy Czarną Rzekę, która przełomowym odcinkiem doliny odcina od masywu Łopienia wzgórze Świerczek. Sowlina powstaje w Limanowej z połączenia spływającego spod Ostrej Potoku Starowiejskiego, potoku Jabłoniec odwadniającego zachodni kraniec Pogórza Limanowskiego i zbierającej wody spływające ku pd. z zachodniej części pasma Jaworza i Sałasza Mordarki. Na pn. od Limanowej, między przedmieściami Sowliny i Łososina Górna Sowlina przełamuje się między wschodnim krańcem grzbietu Paproci a zachodnimi krańcami pasma Jaworza i Sałasza oraz jego południowych trabantów i w Łososinie Górnej wpada do Łososiny. Białka płynie spod Rogozowej i Kobyły ku pd.-wsch., stanowiąc północną granicę Gór Łososińskich w ich wschodniej części. Uchodzi do Łososiny poniżej wsi Łososina Dolna. Resztę opisywanego obszaru odwadniają potoki wpadające do Dunajca bądź bezpośrednio, bądź też, w zachodniej części Gór Mogielickich, za pośrednictwem płynącej spod Turbacza a wpadającej do Dunajca w Zabrzeży Kamienicy, która na odcinku od Rzek do ujścia stanowi południową granicę opisywanego obszaru. Z potoków tych należy wymienić w pierwszej kolejności stanowiące granice Pogórza Limanowskiego: południowo-zachodnią – Słomkę z jej prawym dopływem Łukowicą i północną – Smolnik. Bieg tych potoków opisano przy okazji opisu granic tej grupy. Z dopływów Kamienicy należy wymienić Zbludzki Potok, ograniczający od zachodu masyw Modyni, a z bezpośrednich dopływów Dunajca: wpadającą w Łącku Czarną Wodę, płynący z północnych stoków Modyni a południowych Ostrej Jastrzębik, oraz spływające spod Litacza Gostwiczankę i Niskówkę. Wspomnieć wypada też uchodzący do Zalewu Czchowskiego poniżej ujścia Łososiny potok Granicznik, spływający spod wschodniego szczytu Machulca, a dzielący wzgórza nad Wytrzyszczką na grupę północną i południową oraz Zelinę i łączącą się z nią Tymówkę, uchodzące do Dunajca poniżej Czchowa, odwadniające od północy pasmo Machulca, wreszcie wpadającą w samym miasteczku Zelinę Czchowską, której źródła leżą naprzeciw źródeł Granicznika pod wschodnim szczytem Machulca.

5. Przyroda ożywiona
Lasy Beskidu Wyspowego leżą w większości w piętrze regla dolnego, dla którego najbardziej typowym zbiorowiskiem roślinnym jest buczyna karpacka z jodłą i jaworem. W niższych położeniach – poniżej rzędnej 500 dochodzą zbiorowiska nizinne: grądowe z grabem i lipą i borowe z sosną. Jedynie szczyt Mogielicy zahacza o piętro regla górnego i porośnięty jest typową dla tego piętra świerczyną. Naturalny skład lasów tej krainy został zaburzony przez gospodarkę leśną XIX i pierwszej połowy XX w, kiedy to na siedlisku dolnoreglowym masowo sadzono świerczyny, na ogół z sadzonek obcego pochodzenia. Świerczyny te obecnie często zamierają lub są niszczone przez wiatrołomy, zaś gospodarka leśna prowadzona obecnie dąży do zastąpienia ich przez drzewostany bardziej odpowiednie dla siedliska. Tymniemniej na tle całych Karpat polskich, Beskid Wyspowy charakteryzuje się najwyższym udziałem jodły w drzewostanach. Największe zwarte obszary leśne, stanowiące przedłużenie lasów gorczańskich, znajdują się w Górach Mogielickich. Z racji rozczłonkowania i przekształcenia lasów fauna Beskidu Wyspowego jest uboższa niż w Gorcach czy Beskidzie Sądeckim. Jest on jednak regularnie penetrowany przez wilki i rysie, a sporadycznie i przez niedźwiedzie. Liczne w K7K jaskinie szczelinowe dostarczają zimowisk nietoperzom. W lasach Mogielicy występują głuszce, sowy leśne oraz dzięcioły: trójpalczasty i białogrzbiety.

6. Historia osadnictwa i etnografia
W myśl poglądów najszerzej obecnie przyjmowanych Słowianie osiedlili się na Ziemiach Polskich w drugiej ćwierci pierwszego tysiąclecia naszej ery, na fali wielkich wędrówek ludów, które przemeblowały nie tylko dawne Imperium Romanum, ale też i Europę Barbarzyńską. Pochodząc z równinnych obszarów mniejwięcej wokół styku obecnych granic Rosji, Białorusi i Ukrainy – jak na to wskazują najstarsze słowiańskie nazwy rzeczne – dawni Słowianie nie znali sposobów gospodarowania odpowiednich dla ziem górskich. Z tego też względu w okresie plemiennym, a nawet jeszcze wczesnopiastowskim stałe osadnictwo wraz z przynależnymi ziemiami uprawnymi na obszarze polskich Karpat nie przekraczało w zasadzie rzędnej 350, a wyjątkowo tylko sięgało 400 m n.p.m. lokując się zasadniczo w dolinach walnych rzek i co obszerniejszych kotlinach, gdzie było dość względnie płaskiej, zdatnej pod uprawę ziemi o jako-tako urodzajnej glebie. Wyżej lokowały się tylko czasem miejsca kultu, oraz strzegące granic ekumeny fortyfikacje (grody). Z tego też powodu Słowianie zajmując w V – VII w. Bałkany wypędzili, wytępili, bądź zasymilowali pierwotną ludność równin ale pozostawili powierzchownie zlatynizowanych górali-pasterzy, którzy potem dali początek społeczności Wołochów. Będzie jeszcze o nich mowa... Na omawianym terenie osadnictwo wczesnosłowiańskie zajmowało Kotlinę Sądecką wraz z doliną Dunajca mniejwięcej po Łącko, dolinę Raby mniejwięcej po Myślenice oraz kotliny Wiśniowej i Jodłownika. Świadectwem osadnictwa z tamtych czasów są grodziska koło Szczyrzyca i Raciechowic, a także nad Dunajcem: w rejonie Podegrodzia i Naszacowic oraz Zabrzeży. Z okresu tego pochodzą pogańskie jeszcze, bo ciałopalne, cmentarzyska kurhanowe na górze Trupielec w paśmie Glichowca. Z okresem wczesnopiastowskim wiążą się podania o mnichach – eremitach z kręgu św. Andrzeja Świerada, którzy mieli mieć pustelnie w rejonie rożnowskiego przełomu Dunajca: Jodoka zwanego też Justem w Tęgoborzu, Urbana w paśmie Bukowca koło Iwkowej, Benedykta i samego Andrzeja, który, nim wstąpił do Benedyktynów w Nitrze, miał przebywać na pustelni w Tropiu, już na prawym brzegu Dunajca, naprzeciwko Wytrzyszczki. Intensywniejszy ruch osadniczy zaczął się na omawianych tu ziemiach w okresie rozbicia dzielnicowego czyli w XII – XIII w. Znaczną rolę w zasiedlaniu omawianych ziem odegrały klasztory: cystersów w Szczyrzycu i klarysek w Starym Sączu. Osadnicy pochodzili, prócz z istniejących już tu osad, z ziem Krakowskiej i Sandomierskiej, ale też i z Zachodniej Europy. Ci ostatni przynieśli ze sobą prawo saskie (magdeburskie). Metrykę z tego okresu mają takie miejscowości jak Pcim i Mszana Dolna nad Rabą, Skrzydlna, Żegocina czy Iwkowa na pograniczu Beskidów i Pogórza, Przyszowa i Pisarzowa na Pogórzu Limanowskim, czy też podgorczańska Kamienica. W XIV w. rozpoczęło się osadnictwo wołoskie. Miało ono trzy fazy, w pierwszej niejako „dzikiej”, spontanicznej, brali udział pasterze wędrujący ze stadami z Bałkanów, wzdłuż łuku Karpat. Etnicznie dominował wśród nich element, mówiąc dzisiejszym językiem, rumuński, z pewnym udziałem południowych Słowian i Albańczyków, a może i Romów-Cyganów. Istnieje też, acz nie potwierdzona archeologicznie hipoteza, że przynajmniej częściowo mógł brać w tym udział element autochtoniczny... tzn. że pasterze-transhumanci trackiego pochodzenia mogli zamieszkiwać również północne Karpaty, ale w interakcje z ludnością rolniczą weszli dopiero wówczas, gdy ta zaczęła intensywniej osiedlać się w górach. W fazie tej przybysze odbywali ze swymi stadami sezonowe wędrówki na znaczne odległości, starali się bowiem zimować w lasach u podnóży gór. Powodowało to konflikty z ludnością terenów, przez które stada musiały przechodzić. Srogie zimy prowadziły nieraz do ciężkich strat, o jednym z takich przypadków wspomina Długosz. Pamiątką tej fazy są nazwy miejscowe wołoskiego pochodzenia sięgające na zachód aż po Morawy. Druga faza, w XV – XVI w. miała już zorganizowany charakter. Wzięli w niej udział Wołosi z Siedmiogrodu, mający już ugruntowane tradycje współżycia z ludnością rolniczą, po części, zwłaszcza na Rusi Czerwonej nawet drobna szlachta, oraz Rusini, zakarpaccy raczej zresztą niż haliccy. Obie te grupy wniosły ze sobą też pewien element węgierski. Faza ta doprowadziła nie tylko do rutenizacji zachodniej części Beskidu Niskiego i wschodniej Sądeckiego a także części Spisza, prawie po Tatry, ale też do powstania efemerycznych kolonii ruskich na północ i zachód od pasma Radziejowej (np. Wola Gabońska, a bodaj i Ochotnica). Kolonie te potem zasymilowały się z miejscową ludnością zachodniego obrządku i zanikły. Trwałym dziedzictwem tej fazy był natomiast system współżycia pasterzy z osiadłą ludnością rolniczą, rządzącą się prawem saskim. Przyniesiona z Siedmiogrodu synteza obyczajów pasterskich i prawa saskiego zwana prawem wołoskim miała odtąd organizować życie góralskiej wsi. System ten przyniósł korzyści obu stronom: pasterze odtąd zimowali po wioskach, rolnicy zaś mogli w większej mierze rozwinąć produkcję zwierzęcą, bardziej odpowiednią dla górskich warunków, oddając na letni wypas swe trzody zawodowcom... Drugim dziedzictwem tego okresu jest przezwanie autochtonicznej ludności, która nie przyjęła góralskiego sposobu życia Lachami. Również ta nazwa zawędrowała z pogranicza polsko-ruskiego daleko na zachód, bo aż na Śląsk Cieszyński i przyległe ziemie morawskie. W trzeciej fazie, w XVI i XVII w. nowe osiedla zakładała już miejscowa, lub pochodząca z bliskiego sąsiedztwa, ludność góralska. Powstały wtedy najwyżej położone, najgłębiej między góry zapadłe wioski, takie jak Szczawa czy wsie na Pogórzu Podobińskim, np. Niedźwiedź.
Przez cały ten okres, gdy w górach trwało osadnictwo wołoskie, na pogórzu i w dogodniej położonych miejscach pod górami powstało też wiele nowych wsi laskich, w sumie do XVII w. powstała znakomita większość obecnie istniejących miejscowości. W XIXw., wraz ze wzrostem wydajności rolnictwa, oraz znacznym przeludnieniem wsi wiele polan dotąd użytkowanych pastersko zaorano i postawiono całoroczne zabudowania. Dało to początek wielu górnym przysiółkom, sięgającym w paśmie Cichonia-Ostrej, w Górach Łososińskich czy też w Beskidzie Myślenickim rzędnej 800, czy nawet 900 m n.p.m. Te, wyżej opisane, uwarunkowania historyczne dały podstawę etnograficznej charakterystyce miejscowej ludności. Właściwości poszczególnych jej grup (w stroju, języku, budownictwie czy obyczajach) najsilniej zaznaczały się na przełomie XIX i XX w. W późniejszym okresie upowszechnianie się kultury miejskiej doprowadziło do znacznego ich zatarcia.
Tak więc, ludność wiejska Beskidu Wyspowego i „przyległości” dzieli się w pierwszym rzędzie na Górali i Lachów. Podział ten bierze się z odmiennych sposobów gospodarowania, który u zajmujących mniej dogodne tereny Górali tradycyjnie bazował na produkcji zwierzęcej z istotnym udziałem pasterstwa szałaśniczego, zaś u zajmujących dogodniejsze dla rolnictwa ziemie Lachów na produkcji roślinnej z pewnym udziałem hodowli bydła i świń. Na przełomie XIX i XX w. w gospodarstwie wiejskim tych terenów coraz większą rolę zaczęło jednak odgrywać też i sadownictwo, które rozprzestrzeniło się na południowych stokach grupy Modyni, tzn. w okolicach Łącka, na wzgórzach przyległych do Kotliny Sądeckiej w rejonie Podegrodzia, ale także na całe Pogórze Limanowskie, dolne partie Gór Łososińskich i Ziemię Szczyrzycką. W stosunku do tradycyjnych form gospodarowania sadownictwo przynosiło znacznie wyższy dochód, przyczyniając się do wzrostu zamożności ubogiej przedtem na ogół ludności. Konsekwencją było wpierw przenikanie elementów kultury laskiej na tereny góralskie, a potem przyspieszone przenikanie kultury miejskiej na wieś. W późniejszym okresie upowszechnienie edukacji szkolnej, dostęp do coraz tańszych towarów produkowanych przemysłowo, wreszcie rozpowszechnienie się mass-mediów i za ich pośrednictwem ogólnej kultury popularnej, sprowadził kulturę ludową, niegdyś regulującą całe życie miejscowej ludności do folkloru, w wielu miejscach już zanikłego, bądź zanikającego.
O szczegółowym podziale miejscowej ludności na grupy etnograficzne decydowały takie elementy jak gwara, strój czy różnice w tradycyjnym budownictwie. Zróżnicowanie gwary w pierwszym rzędzie wynikało z pochodzenia miejscowej ludności. Przez Beskid Wyspowy przebiega granica między zachodnim, krakowskim, a wschodnim, sandomierskim, tu raczej tarnowsko-sądeckim podzespołem gwar małopolskich. Na zróżnicowanie stroju prócz sposobu gospodarowania decydującego o dostępnych materiałach samodziałowych wpływał również stopień zamożności który decydował o dostępie do materiałów fabrycznych i usług zawodowców. Trzecim ważnym czynnikiem był związek danego obszaru z konkretnym centrum handlowym. Czynniki te pozwoliły wśród Górali Beskidu Wyspowego i grup przyległych wyróżnić Białych Górali Sądeckich a wśród nich Górali Kamienickich, Łąckich i Obidzkich, dalej Zagórzan i Kliszczaków; wśród Lachów – Lachów Sądeckich, Limanowskich i Szczyrzyckich. Grupą o przejściowym, lasko-góralskim charakterze byli tzw. Lachy od Dobrej, których dolne skupiska reprezentowały kulturę pośrednią między Lachami Limanowskimi a Szczyrzyckimi, wśród górnych zaś dominowały wpływy zagórzańskie.
Gwary typu zachodniego, o cechach krakowskich i podhalańskich występują u Zagórzan i Kliszczaków oraz u Lachów Szczyrzyckich, typ wschodni reprezentują gwary Górali Białych oraz Lachów Limanowskich i Sądeckich. Ośrodkiem targowym Zagórzan była Mszana Dolna, Kliszczaków Myślenice, ale też Jordanów i Maków, Górali Białych Łącko i Stary Sącz. Trzeba tu zauważyć, że granice między poszczególnymi grupami nie były ostre i występowały strefy przejściowe. Np. w Kotlinie Rabczańskiej przenikały się wpływy kliszczackie i podhalańskie, w parafii Jurkowskiej wpływy zagórzańskie i laskie, zaś obie Kasiny stanowiły strefę przejściową między Zagórzanami a Kliszczakami.
Na omawianym tu obszarze Kliszczacy zamieszkiwali dolinę Raby od Lubnia po Stróżę i południowo-zachodnie stoki Beskidu Myślenickiego z ośrodkiem w Pcimiu, lecz ich siedziby sięgały też w głąb Beskidu Makowskiego z głównym centrum w Skomielnej Czarnej. Uważali się za Górali, lecz przez mieszkańców wyższych gór byli lekceważeni. Zamieszkując stosunkowo niskie góry dość wcześnie zarzucili szałaśnictwo. Zagórzanie zamieszkiwali w pierwszym rzędzie Pogórze Podobińskie, a także dolinę Raby od Zarytego po Mszanę i wsie leżące w dorzeczu Mszanki. Do kultury Zagórzan nawiązywała też kultura górnych wsi parafii Jurkowskiej: Chyszówek, Wilczyc i Półrzeczek. Pasterstwo szałaśnicze utrzymywało się u nich długo, a tereny wypasowe mieli w Gorcach. Zagórzaninem był sławny gorczański baca-czarownik Tomasz Chlipała zwany Bulandą, z Zagórzan pochodził też poeta Władysław Orkan. Górale Biali zamieszkiwali dorzecze Dunajca od Zabrzeży po Jazowsko, wraz z dorzeczem Kamienicy. Podgrupa Kamienicka zamieszkiwała dorzecze Kamienicy, a na północy przekraczała pasmo Cichonia i w Słopnicach Górnych mieszała się z Lachami. Podgrupa Łącka zamieszkiwała lewy brzeg Dunajca od Zabrzeży po Jazowsko oraz południowe i wschodnie stoki Modyni i jej trabantów, zaś Obidzka północne stoki Pasma Radziejowej na prawym brzegu Dunajca. Górale Łąccy, którzy wcześnie porzucili pasterstwo i zajęli się sadownictwem byli przez wyżej mieszkających sąsiadów z grup Kamienickiej i Obidzkiej uważani za Lachów. W podgrupie kamienickiej pasterstwo najdłużej przetrwało w Szczawie, lecz obecnie należące do Szczawy hale na Jasieniu i Mogielicy nie są już wypasane, a z licznych niegdyś szałasów zachował się jeden, na polanie Skalne. Stanowi to duży kontrast do sytuacji w Gorcach, gdzie szałasów zachowało się bardzo wiele.
W przeszłości góralszczyzna obejmowała zapewne większy obszar, np. w swoim czasie, w poświęconym Lachom Limanowskim tomie Atlasu Polskich Strojów Ludowych przeczytałem, że elementy kultury góralskiej (np. kierpce wobec laskich butów z cholewami) utrzymywały się długo również w Górach Łososińskich. Że niegdyś gospodarowano w nich na sposób góralski, świadczy sama nazwa jednego z ich głównych szczytów – Sałasz. Obecnie pasterstwo w nich od dawna zarzucono, dawne hale zajęte zostały przez osiedla, zaś miejscowa kultura ludowa, w swej ostatniej fazie, dopóki nie rozpłynęła się w ogólnopolskiej typu miejskiego, była laska.
Lasi Limanowscy zamieszkują Pogórze Limanowskie i Góry Łososińskie. Ich kultura ludowa najdłużej przetrwała we wsiach Przyszowa i Pisarzowa, po dziś dzień jej pamięć podtrzymują miejscowe zespoły folklorystyczne. Natomiast zabytki ludowego budownictwa Lachów Limanowskich z obszaru Gór Łososińskich utrzymuje niewielki skansen w Laskowej Nadolu. Lasi Sądeccy (też forma nazwy: Lachy Sądeckie) zamieszkiwali Kotlinę Sądecką i przyległe do niej wzgórza, na opisywanym obszarze z głównym centrum w Podegrodziu. Folklor Lachów Sądeckich kultywuje zespół mający siedzibę w tej miejscowości, zaś zabytki ich kultury materialnej można znaleźć w nowosądeckim skansenie. Lasi Szczyrzyccy zasiedlali Wzgórza Ziemi Szczyrzyckiej. Ich kultura ludowa była silnie przesiąknięta wpływami krakowskimi. Niższe partie Pogórza, na północ od Raby i starego traktu z Krakowa do Biecza, wiodącego przez Gdów i Czchów, zatem na północ od opisywanego terenu, zamieszkiwali już Krakowiacy, przy czym dolny bieg Raby oddzielał Krakowiaków Zachodnich, czyli właściwych od wschodnich, używających już gwary typu sandomierskiego. Kultura Krakowiaków była na tyle atrakcyjna, że ludność Pogórza i przedpola Beskidu Makowskiego, od Myślenic aż za Wadowice całkowicie się z nimi zasymilowała, i używane czasem określenia Lachów Myślenickich czy Wadowickich odnoszą się właściwie do południowych odłamów Krakowiaków, za których zresztą się uważali. Dalej na zachód „Lasi” jako określenie własne ludności Pogórza pojawia się dopiero za Wadowicami.
Uwaga: bardziej szczegółowe informacje o omawianych wyżej grupach etnograficznych można znaleźć np. tu

7. Zabytki architektury
Na omawianym obszarze są to głównie drewniane kościoły. Większość z nich pochodzi z XVII lub XVIII w. trafiają się też jednak i starsze. Najstarsze z nich, z XV wieczną metryką są w Iwkowej i Rozdzielu. Turystom udostępnia je Małopolski Szlak Architektury Drewnianej. Murowany kościół gotycki, pamiętający czasy Kazimierza Wielkiego jest w Wojakowej a XVI-wieczne są m. in. w Nowym Rybiu i Ujanowicach. Jeszcze starszy jest romański kamienny kościół św. Andrzeja Świerada w Tropiu, zaraz na prawym brzegu Dunajca, naprzeciw Wytrzyszczki (Wytrzyszczkę i Tropie łączy przeprawa promowa przez Zalew Czchowski). Wiele drewnianych kościołów nie dotrwało do naszych czasów – strawił je ogień, np. w Niedźwiedziu i Olszówce, inne, po wybudowaniu we wsiach nowych świątyń, zostały zdegradowane do roli kaplic cmentarnych lub w ogóle wyłączone z użytkowania. Szczęściem obecnie ich gospodarze zdają sobie na ogół sprawę z ich historycznej wartości. Pewien szczególny przypadek stanowi tu kościół w Rabce, który jeszcze w latach międzywojennych, po przejęciu funkcji sakralnych przez nową świątynię, został przez miejscowego proboszcza, zarazem działacza PTT, przekształcony w muzeum regionalne. Zabytków dawnej architektury świeckiej na omawianym obszarze zachowało się niewiele, do najważniejszych należy XIV-wieczny zamek Tropsztyn w Wytrzyszczce. Interesująca jest też zabytkowa zabudowa miasteczka Lipnica Murowana, położonego na opbrzeżu omawianego obszaru, nad Uszwicą, tuż na pn. od pasma Spilówki.

Linki:
Przewodnik po szlakach Beskidu Wyspowego i Myślenickiego -- część V Trasy Północnej
Ilustrowane sprawozdanie z wycieczki autora w Beskid Wyspowy -- sierpień 2011
Wnioski praktyczne z w/w wycieczki dla turystów wybierających się w te okolice
Ostatnio edytowano Wt, 26 lip 2016, 14:09 przez TakiJeden, łącznie edytowano 14 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » Wt, 11 paź 2011, 22:42

1 kwietnia 2012 wątek ma mały jubileusz... 30000 wejść! nawet uwzględniając że autor większości postów odpowiada za jakieś 10% to i tak jest coś...
Ostatnio edytowano N, 1 kwi 2012, 12:04 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Aktualizacje...

Postprzez TakiJeden » N, 1 kwi 2012, 12:01

Ten "przewodnik" swoją historię ma, i, mimo że wciąż niegotowy i bardzo długo będzie, to co poniektóre wcześniej napisane rozdziały zaczynają się dezaktualizować... Nie bardzo mam możliwość panować nad aktualnością całości, ale jak się trafi informacja o jakichś nowościach co do terenów dawniej opisanych, postaram się zamieścić... choćby w tej formie, co w następnym poście...
Ostatnio edytowano Cz, 22 lis 2012, 22:15 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Nowy szlak w Beskidzie Niskim

Postprzez TakiJeden » Śr, 21 lis 2012, 19:37

CSIR Uniwersytetu Rzeszowskiego wyznakowało nowy szlak w Beskidzie Niskim

Mapka trasy:
[ img ]

{posłałem Zygmuntowi, mam nadzieję, że tu wrzuci...}

Wrzucił! - dop. Zygmunt.
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Pogórze Rożnowskie: opis krajoznawczy

Postprzez TakiJeden » Cz, 22 lis 2012, 22:10

artykuł w przygotowaniu

Pogórze Rożnowskie ma na tle całości polskiego Pogórza Karpackiego szczególnie specyficzny charakter: O ile inne regiony Pogórza, tak na zachodzie jak i na wschodzie zdominowane są przez typowo pogórski krajobraz -- płaskie garby o wyrównanych wierzchowinach sięgających ok. 400 m n.p.m., zazwyczaj zajęte przez pola i wioski, o kilkudziesięciometrowych na ogół deniwelacjach, tylko lokalnie (na zachód od Dunajca z reguły w częściach przylegających do Beskidów zaś na zachód od Soły ... nigdzie; we wschodniej części Pogórza oddzielonej od Beskidów Dołami Jasielsko-Sanockimi w Paśmie Brzanki {P. Ciężkowickie}, masywie Chełmu/Klonowej {P. Strzyżowskie} i grupie Prządek zaliczanej zazwyczaj do P. Dynowskiego) przechodzący w rzeźbę typową dla gór niskich, to na Pogórzu Rożnowskim krajobraz pogórski i właściwy dla gór niskich współwystępują na całym obszarze regionu. Dzieje się tak, ponieważ region ten zajmuje stosunkowo wąski (kilkanaście do dwudziestu kilku km) pas ziemi między dwiema głęboko wciętymi dolinami rzecznymi -- Dunajca i Białej -- łączącymi się w podtarnowskich Mościcach, zarazem na całej przestrzeni osiągając znaczne jak na pogórze, przekraczające 500 a miejscami na południu sięgające niemal 600 m n.p.m. wysokości najwyższych wzniesień. Tym samym deniwelacje sięgające 200 a nawet 300 m nie są tu rzadkością, wiele grzbietów jest wąskich, o dość stromych zboczach i zwłaszcza środkowa część regionu jest silnie zalesiona. To wszystko sprawia, że lokalnemu krajobrazowi bliżej do "prawdziwych" gór niż typowych pogórzy.

Granice regionu. Północną granicę Pogórza Rożnowskiego stanowi czoło nasunięcia Karpat przebiegające nieco na południe od Tarnowa i na ogół widoczne w terenie. Wschodnią i zachodnią -- doliny Białej i Dunajca, choć czasem do PR zalicza się też wzgórza leżące między Dunajcem (ściśle: Zalewem Rożnowskim) i dolnym biegiem rzeki Łososiny (wtedy między Łososiną Dolną a Tęgoborzem granicę między PR a Beskidami prowadzi się przez przełęcz św. Justa albo przez siodło we wsi Świdnik). Trudna do wyznaczenia jest natomiast granica południowa, oddzielająca PR od należących już do Beskidu Niskiego Gór Grybowskich. Geologicznie wyznacza ją czoło nasunięcia płaszczowiny magurskiej, przebiega ono jednak przez tereny o akurat, mimo znacznej wysokości, typowo na ogół pogórskim charakterze. Geografowie prowadzą ją zwykle od Grybowa wzdłuż północnych stoków Jodłowej Góry i Rosochatki, a potem przez Paszyn do Nowego Sącza, zaś dla celów turystycznych jako granicę przyjmuje się zwykle łączące te miasta główną szosę albo linię kolejową, które przebiegają na południe od wspomnianych szczytów. Warto jednak zauważyć że biegnący tymi wierchami szlak turystyczny ma połączenia ze szlakami Beskidów, natomiast od szlaków Pogórza Rożnowskiego jest praktycznie izolowany.

Budowa geologiczna. Pogórze Rożnowskie leży na obszarze Karpat fliszowych, zasadniczo w obrębie dwu jednostek tektonicznych: Płaszczowiny Śląskiej (= Krośnieńskiej) i Płaszczowiny Skolskiej. Jedynie masyw Dąbrowskiej Góry i tereny na południowy wschód od niej budują utwory Płaszczowiny Magurskiej. Na Pogórzu Rożnowskim linia nasunięcia magurskiego, która gdzie indziej w polskich Karpatach zazwyczaj jest widoczna w terenie, zaznacza się słabo, i poza masywem Dąbrowskiej Góry oraz zaliczanej już do Gór Grybowskich grupy Jodłowej Góry i Rosochatki biegnie wzgórzami, które mimo wierzchowin położonych powyżej 500 m n.p.m. mają typowo pogórską rzeźbę. Wyraźnie w terenie zaznacza się natomiast linia nasunięcia krośnieńskiego, którą od południa wyznacza łańcuch wzgórz o mimo niepokaźnej wysokości nieznacznie i w nielicznych miejscach przekraczającej 400 m n.p.m mający rzeźbę gór niskich (Sucha Góra), zaś od północy: na zachodzie rozległa kotlina Czchowa i Zakliczyna, dnem której płynie Dunajec, robiący w tym miejscu wyraźny, ok 10-kilometrowy zwód ku wschodowi, a dalej na wschód dwie równoległe doliny: Siemiechowska i zajęta przez wieś Brzozowa, rozdzielone połogim wałem. Płaszczowina Skolska, która istotnego znaczenia nabywa dopiero w Karpatach Wschodnich, buduje masyw Wału, który stanowi najdalej na zachód wysuniętą grupę górską zbudowaną z jej utworów.
Ostatnio edytowano Pn, 16 lis 2015, 20:34 przez TakiJeden, łącznie edytowano 5 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 13 lip 2015, 09:17

Żeby nie zapeszyć, nie piszę co, ale najprawdopodobniej w najbliższych dniach coś nowego (i to z fotoreportażykiem!) się tu pojawi.
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 13 lip 2015, 15:15

Czekamy...!
U mnie dopiero za dwa, trzy tygodnie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10817
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » So, 18 lip 2015, 13:02

Właśnie wróciłem z trzydniowej wycieczki na Pogórze Rożnowskie.

Trasa:
1. (Tarnów) -bus->Rychwałd-Pustki -> niebieski->zielony szlak -> żółty szlak: góra Wał (523) -> Siemiechów -> Brzozowa -> Sucha Góra (406) -> Jastrzębia -> Jamna (ca. 500). 22 km.
2. Jamna ->żółty szlak -> niebieski szlak: dolina Paleśnianki -> rezerwat "Diable Skały" na górze Bukowiec (530) -> Bukowiec (wieś)-> zielony szlak -> Jamna. Ok. 10 - 12 km.
3. Jamna -> żółty szlak: Ostryż (447) -> Majdan (513) -> Bartkowa k. Gródka nad Dunajcem -bus->(zjazd do Nowego Sącza). 14 - 15 km.
4. na bis: Skansen w Nowym Sączu.

Skład ekipy: Andrzej, 57 (z hakiem); Tymek, 17 (prawie).

Relacja (ilustrowana fotkami, niestety skąpo) wkrótce. Należy się również spodziewać stosownego artykułu w części przewodnikowej oraz (dyletanckiego oczywiście, jak zresztą i cały ów "przewodnik" ;) ) opisu krajoznawczego terenu.
Ostatnio edytowano So, 18 lip 2015, 21:28 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » So, 18 lip 2015, 14:47

Tu zamieści się artykuł o Beskidzie Makowskim (części właściwej tj. między Rabą a Skawą) z wiadomościami geograficznymi i etnograficznymi o regionie. Treści przewodnikowe tu, a sprawozdanie z wycieczki tu (dopiero będzie na razie tylko linki do fotek).
Ostatnio edytowano Wt, 26 lip 2016, 12:23 przez TakiJeden, łącznie edytowano 8 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Pogórze Rożnowskie: Wycieczka dokumentacyjna (sprawozdanie)

Postprzez TakiJeden » Cz, 30 lip 2015, 13:53

Zamiar wypraw(k)i na Pogórze Rożnowskie chodził za mną już od dosyć dawna. Więc gdy w tym roku trafiła mi się okazja, a zapytany o chęć towarzyszenia mi bratanek (który w swoim czasie "zaliczył" ze mną wycieczkę narciarską w Góry Świętokrzyskie) wyraził jaki-taki entuzjazm dla tego pomysłu, nie pozostało nic innego jak ruszyć w drogę...

Pierwszy dzień

A więc, wczesnym wtorkowym rankiem, wysiedliśmy, ja i Tymek, z pociągu w Tarnowie. Plan na ten dzień był dość ambitny -- Tarnów od Jamnej dzieli ok. 30 km drogi -- chcąc zatem uniknąć niezbyt interesującego długiego marszu asfaltem przez podtarnowskie wsie, postanowiliśmy urwać pierwsze 10 km trasy podjeżdżając busem możliwie blisko do góry Wał -- pierwszego celu naszej wycieczki. Znalezienie w Tarnowie odpowiedniego środka transportu nie jest jednak łatwą sprawą dla kogoś niemiejscowego. W Małopolsce czasy PKS-u dawno minęły, większość tras krótkodystansowych przejęły prywatne linie busikowe, które owszem, jeżdżą dość często i kosztują tanio, ale nie korzystają z dworca autobusowego i trzeba znaleźć właściwy przystanek... Podpytując po kioskach, dowiedzieliśmy się że busy w interesującym nas kierunku odjeżdżają z przystanku koło CH "Świt". Szukanie przystanku i czekanie na autobus urwało nam jakąś godzinę, ale już koło 8 rano wylądowaliśmy w początkowym punkcie naszej trasy, koło karczmy w przysiółku Pustki nad Łowczówkiem. Pogoda może nie była najpiękniejsza, chmurzyło się i popadywało, ale z drugiej strony nie lało i nie zanosiło się na to by miał być jakiś większy deszcz, a kiedy jest rześko idzie się lepiej niż w upał. Przeczekując nieco intensywniejszy deszczyk zjedliśmy po wiatą przystanku śniadanie i w drogę! Nasza trasa wiodła wpierw niebieskim szlakiem turystycznym, drogą asfaltową wprawdzie, ale wąską i prawie bez ruchu pojazdów, wiodącą grzbietem wzgórza. Kilometr dalej nasz szlak łączy się ze szlakiem żółtym, którym będziemy iść aż do końca naszej trasy. Pierwsze 2 km to pola i niewielkie przysiółki, bliżej jednak szczytowch partii góry teren jest zalesiony. Jakieś pół km od szczytu napotkaliśmy cmentarz z I wojny światowej.
[ img ]
Cmentarz Wojenny nr 187 projektu Henryka Scholza* odnowiony ostatnio przez Austriacki Czarny Krzyż -- organizację opiekującą się grobami wojennymi

*
Jaroslav Hašek, Szwejk t.3 rozdział 2; w przekł. P. Hulki-Laskowskiego napisał(a):Zamiast 15 deka sera szwajcarskiego ... każdy żołnierz dostał pocztówkę wydaną przez komitet opieki nad wojennymi grobami Austrii.Zamiast 15 deka sera szwajcarskiego każdy żołnierz trzymał w ręku obrazek jednego z galicyjskich cmentarzy żołnierskich z pomnikiem zbudowanym ku czci nieszczęsnych landwerzystów przez dekującego się rzeźbiarza sierżanta Scholza, jednorocznego ochotnika

Fotka jest z domeny publicznej (autor:Zygmunt Put Zetpe0202, źródło: Wikimedia Commons) -- akurat nie było mi w głowie pstrykanie...

Tereny te w 1914/1915 roku były areną ciężkich walk, z udziałem również polskich Legionów, ale akurat ich cmentarz jest w Łowczówku, ok. 2,5 km poniżej miejsca skąd rozpoczęliśmy trasę. Co się tyczy cytatu ze "Szwejka" -- nie był to ten cmentarz (A. Kroh -- "O Szwejku i o nas" -- podał nawet o który chodziło, też w tej okolicy, ale inny). Po odepchnięciu frontu daleko na wschód przyszedł czas na pochowanie i godne uczczenie poległych; zajmował się tym wydział grobownictwa OKH z siedzibą w Krakowie zatrudniający wielu wybitnych artystów -- w tym i owego sierżanta Scholza, który jest autorem wielu takich cmentarzy w okolicach Tarnowa.
Droga omija sam szczyt Wału, przechodzi koło leżącego na podszczytowej polanie gospodarstwa agroturystycznego, po czym zagłębia się w las, i zaczyna dość ostro schodzić. Szlak jeszcze 3 km wiedzie asfaltem (po drodze jeszcze jedna polana z zabudowaniami za którą grzbiet się wyrównuje), aż do leżącgo na poprzecznym grzbiecie Jurasówki przysiółka Góry. Tu szosa dochodzi do poprzecznej drogi zaś szlak schodzi w polną ścieżkę która wkrótce zagłębia się w las. Zejście jest dość ostre, las stary i wysokopienny i przez jakiś kilometr entourage jest istotnie górski. W miejscu gdzie ścieżka wychodzi z lasu rozciąga się widok na poprzeczną dolinę w której leży wieś Siemiechów i majaczące za nią pasmo Suchej Góry.
[ img ]
Pasmo Suchej Góry widziane spod Wału

Z Siemiechowa szlak prowadzi polami przez niski dział do leżącej w równoległej dolinie wsi Brzozowa, a następnie zaczyna się wspinać na stok Suchej Góry. Pogoda jest zmienna: to świeci słońce to chmurzy się i popaduje przelotny deszczyk. Tymek wysforował się naprzód. Kiedy człek ma swoje lata, a z racji SBR* przeładowany nad miarę plecak, trudno mu dotrzymać tempa nastolatkowi**, którego wór (mimo że zawiera całą kuchnię i wszystko żarcie) jest w dodatku dwakroć lżejszy. Toteż zaczyna się ucierać taki system, że Tymek, odbiegłszy naprzód, czeka na mnie w jakimś dogodnym miejscu a w miarę potrzeby kontaktujemy się telefonicznie... Tym razem miejsce spotkania wypada przy kolejnym cmentarzu z I wojny. Akurat teraz jest słonecznie i ciepło. Tu, pod jednym z okalających cmentarzyk wielkich dębów, zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek.
[ img ]
Cmentarz wojenny nr 184, również dzieło H. Scholza. Fotka z domeny publicznej, autor: Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia Commons

Od cmentarza droga wiedzie w górę, mija niewielkie osiedle na grzbiecie działu i zagłębia się w las. Znów robi się "górsko". Szlak przewija się między wzgórzami z jednej strony grzbietu na drugą, wreszcie z głębokiego wąwozu z lewej dołączają znaki zielone i szlak wychodzi na podszczytową polanę Zachodniej Suchej Góry z osiedlem Wierzchowiny które wygląda tak jakby dawni mieszkańcy w większości porzucili je, sprzedając obejścia miastowym na domki letniskowe. Przy jednym z gospodarstw, które chyba nie znalazło nabywcy na pół zdziczała czereśnia zachęca do skorzystania z owoców... Na Pogórzu Rożnowskim może nie ma wiele takich okazji, rośnie tu jednak nad podziw wiele (przynajmniej dla kogoś z Mazowsza) całkiem dzikich trześni, których owoce choć znacznie od ogrodowych mniejsze są całkiem smaczne (choć mają lekki posmak gorzkich migdałów świadczący o zawartości toksycznych w większej dawce cyjanowych glikozydów). Węzeł szlaków. Nasz żółty skręca na południe, wyprowadza na pola i schodzi na bezdroże... Polami, polami po miedzach, po miedzach... trochę klucząc, przeskakując nad wąskim lecz głęboko wciętym strumykiem, przedzierając się przez wysokie trawy wychodzimy w końcu na sąsiedni grzbiet, z którego wygodna droga sprowadza do ostatniej przed Jamną wsi Jastrzębia. Stąd najwyższe i najdłuższe na naszej dzisiejszej trasie podejście prowadzi na grzbiet łączący górę Rosulec z Jamną. Tymek znów wysforował się naprzód (umówiliśmy się, że już nie będzie na mnie czekał po drodze, lecz aż w samej Jamnej -- dotarł tam jakąś godzinkę przede mną...). Wpierw między domami kolejnych przysiółków, potem lasem dochodzę do pierwszych zabudowań położonej w siodle między wzgórzami wsi. Dawna PTTKowska Bacówka (obecnie w rękach prywatnych) znajduje się na samym końcu Jamnej. Tymoteusz czeka na mnie przed schroniskiem. Nieco kontrowersji budzi fakt, że ceny noclegu okazują się wyższe niż to podawał internet, sprawdzamy więc jeszcze najbliższą alternatywną bazę, ostatecznie decydujemy się jednak na bacówkę. Dostajemy dwuosobowy pokoik na stryszku dodatkowego budynku, na "podwórzowym" stole robimy kolację, po czym udajemy się na zasłużony odpoczynek...
----------
Przypisy:
* --- Definicję SBR znajdziesz tutaj
** --- To nie ściganctwo. Po prostu ich rodzina już tak ma...


Drugi dzień

Dzisiejszy dzień przeznaczony jest na "lekką" wyprawę do okolicznych atrakcji (ze szczególnym uwzględnieniem "Diablich Skał" w Bukowcu, wpierw jednak, wobec nadszarpnięcia przez wyższą cenę noclegu funduszu, trzeba skoczyć do cywilizacji po forsę. Krótki wywiad u załogi schroniska wskazuje że najbliższy bankomat jest w Ciężkowicach, do których można dojechać z pobliskiej Siekierczyny. Przy okazji warto nieco wzbogacić prowiant o jarzyny na obiad. To zadanie wykonuję ja, przekąsiwszy przed startem cokolwiek i wypiwszy nieco wody by nie ganiać o suchym pysku, Tymek zaś zostaje "w domu". Gospodarski ten wypad należy zrobić jak najraniej, bo około południa busiki kursują znacznie rzadziej, a nadto należy zaoszczędzić czasu dla planowanej na dziś wycieczki. Nie mam coprawda szczęścia do busa w Siekierczynie (uciekł parę minut przedtem nim doszedłem do przystanku), ale udaje mi się złapać jedną, drugą okazję i do miasteczka docieram w przyzwoitej porze. Akurat jest dzień targowy, nad Białą rozłożył się zieleniak, warzywa tanie i w dużym wyborze więc bez problemu kupuję co trzeba, resztę zaopatrzenia załatwiam na rynku. Mam na to godzinę, potem jest powrotny autobus do Siekierczyny. Przystanek jest w dolinie, skąd szosa w kierunku Jamnej wspina się stromo na zbocze ku części Siekierczyny leżącej na grzbiecie wzgórza. Mam dość obładowany plecak i cokolwiek mi się spieszy, próbuję więc łapać okazje, ale dopiero na górze zatrzymuje się jakieś auto. Zabiera mnie do samej Jamnej. Około południa jesteśmy gotowi do właściwej wycieczki.
Od schroniska schodzimy do doliny Paleśnianki. Zejście jest dosyć ostre, droga wiedzie bukowym lasem, z polany po drodze ładny widok na pasmo Żebraczki.
[ img ]
Pasmo Żebraczki widziane z żółtego szlaku (zejście z Jamnej)

Dnem doliny wiedzie utwardzona droga, miejscami las, miejscami osiedla. Na potoku mały wodospad.
[ img ]
Wodospad na Paleśniance

Wreszcie szlak opuszcza dolinę, przekracza potok, i wspina się na wzgórze na którym znajduje się główny cel naszej wycieczki. Wobec różnicy naturalnego dla mnie i dla Tymka tempa nie idziemy w tym momencie razem (czyli robi się "wspólna wycieczka w kontakcie telefonicznym"). A tu, koło budynku na skraju lasu przebieg źle oznakowanego szlaku jest dość mylny, z mapy wiadomo, że robi zwód w lewo, po czym wychodzi w oś grzbietu, ale w terenie wcale nie jest pewne którą ścieżką. Toteż gubię szlak, i zorientowawszy się, że tak się stało, decyduję się na dojście do szlaku przełajem. Muszę jeszcze ustalić, gdzie znajduje się mój towarzysz. Z rozmowy telefonicznej wynika, że dotarł do rezerwatu i idzie "pod prąd" ścieżki dydaktycznej. Ma na mnie zaczekać przy stacji 7 ścieżki. Po wyjściu na grzbiet i odnalezieniu szlaku idę w górę i wkrótce dochodzę do stacji 8 "Skała Grzyb" (fotki nie będzie, bo nie wyszła). Nieco wyżej jest stacja 9, "Skała Kapa" z tablicą poświęconą walkom partyzanckim w czasie II Wojny Światowej.
[ img ]

[ img ]
Tablica ku czci BCh na Skale Kappie

Znaczy się, by spotkać się z Tymkiem, muszę się cofnąć. Kilkaset metrów w dół grzbietu, i przy stacji 7 ścieżki dydaktycznej spotykam Tymka.
Diable Skały to rezerwat przyrody chroniący wychodnie skalne piaskowca ciężkowickiego na grzbiecie wzgórza Bukowiec (między przysiółkami wsi tej samej nazwy). Jest tu kilka imponujących grzybów skalnych i dwie szczelinowe jaskinie -- ta tutaj, zwana "Diablą Dziurą" należy do największych w pozatatrzańskich Karpatach Polskich. Wejść jednak do niej nie można -- wejście zabezpieczone jest kratą i zamknięte na kłódkę.
[ img ]
Wychodnia skalna z "Diablą Dziurą"


Szlakiem grzbietowym dochodzimy do początku rezerwatu.
[ img ]
Skała "Diabeł" -- początek ścieżki dydaktycznej


Prowadząca przez rezerwat ścieżka dydaktyczna zaczyna się przy skale "Diabeł", która znajduje się przy drodze łączącej przysiółki Bukowca od strony Jamnej z centrum wsi. Następnie wiedzie stokiem poniżej wychodni skalnych, by wreszcie koło "Diablej Dziury" dołączyć do grzbietowego szlaku. Podchodzę kawałek początkowym odcinkiem tej ścieżki by obejrzeć kilka tych skał, ale koło stacji 5 ścieżki gubię szlak, a że zaczyna padać, drogą wiejską wiodącą wzdłuż stoku, tylko nieco niżej niż ścieżka wracam do "Diabła" gdzie czeka na mnie Tymek. Wybieramy się jeszcze do centrum Bukowca, jakieś 1 1/2 km asfaltem, by zakupić prowiant. Deszcz pada coraz mocniej, w końcu robi się prawdziwa ulewa, na szczęście krótkotrwała, którą przeczekujemy pod drzewami. Sklepik jest przy skrzyżowaniu szos w centrum wsi, kupuję w nim co trzeba (Tymek w tym czasie zatrzymał się kawałek wcześniej przy krzakach malin), i szlakiem zielonym wracamy do Jamnej. Jest już późne popołudnie, po ulewnym deszczu, więc choć tutejsze wzgórza do super wysokich nie należą doliny wypełniają się morzem mgieł -- widok aż prosi się o fotkę.
[ img ]
Krajobraz po deszczu


Nocne interludium czyli wilki w ścianach
Nie jest to może zbyt lojalne wobec nastolatka, przypominać mu że przed dziesięciu laty był jeszcze małym chłopcem, ale okazja taka, że nie sposób się powstrzymać. Otóż kiedy moi bratankowie uczyli się czytać, ich ulubioną książeczką była bajka Neila Gaimana "Wilki w Ścianach" (kto chce sprawdzić o czym, znajdzie w necie). A właśnie w ścianach naszej chatki -- nie w izbie, a wyraźnie za deskowaniem -- nocą odbywają się jakieś harce. Słychać tupot gonitwy, jakieś szczekliwe piski... Przypuszczam, że to kuna goni myszy. Widocznie między wewnętrznym a zewnętrznym poszyciem ścian jest na tyle duża przestrzeń, że może się w niej toczyć bujne życie zwierząt. Skojarzenie ze wspomnianą bajką nasuwa się samo... Rano mówię Tymkowi: "Tu w ścianach są wilki!"

Trzeci dzień
Dzisiejsza trasa ma doprowadzić nas nad Zalew Rożnowski. Szlak żółty wiedzie przez wzgórza Ostryż (447) i Majdan (513). Wzniesienia te, mimo nieimponujących wysokości bezwzględnych wznoszą się znacznie nad głęboko wcięte doliny potoków, których dna leżą tu poniżej rzędnej 300 m. n.p.m., ich stoki są dość strome a wierzchowiny wąskie, toteż krajobraz jest tu zdecydowanie górski. Góry są zalesione, a o tym że wysokości są zdecydowanie poniżej beskidzkich przypomina tylko skład miejscowych lasów, w których prócz buków i jodeł rosną też sosny i dęby.
[ img ]
Las pod Ostryżem


Po dwóch dniach dość chłodnych i z przelotnymi deszczami, dzisiejszy dzień jest pogodny i upalny. Tymek, jak zwykle wysforował się naprzód, umówiliśmy się, że będzie na mnie czekał za wychodzącym na grzbiet przysiółkiem Bębny. Niewielkie osiedle zajmuje polanę pomiędzy dwoma szczytami Ostryża, z której roztacza się widok na Zalew Rożnowski i widoczne za nim góry.
[ img ]
Góry które widać na tym zdjęciu, to pasmo Jaworza-Sałasza (Łososińskie) w Beskidzie Wyspowym


Przy którymś z gospodarstw pasie się para sympatycznych kózek.
[ img ]

Za Bębnami, pod lasem spotykam czekającego na mnie Tymka i po krótkim odpoczynku ruszamy w dalszą drogę. Szlak prowadzi przez wyższy, północnozachodni szczyt Ostryża, po czym sprowadza do szosy z Nowego Sącza do Zakliczyna. Za nią kolejne "grzbietowe" osiedle (Posadowa-Góra), a że do Zalewu coraz bliżej widok znacznie rozleglejszy, niż z Bębnów. Za gardzielą Dunajca między Dąbrowską a Białowodzką Górą widoczne Pasmo Radziejowej, a nad nim blado (na tyle blado, że widać, ale na fotce w żaden sposób wyjść nie chce) majaczą Tatry.
[ img ]
Widok z Posadowej-Gór


Na pierwszym planie widać Zalew Rożnowski z wyspą Gródek (zwaną też "Małpią Wyspą"), która przed zalaniem doliny była wzgórzem zamkowym (ale zameczek na niej od dawna był w ruinie).
[ img ]

Za osiedlem ponownie spotykam się z Tymkiem. Teraz nasza trasa prowadzi na szczyt Majdanu, a z niego szeroką wprawdzie, ale stromą drogą leśną schodzi do leżącej nad samym zalewem Bartkowej. Mój młody towarzysz znów poszedł przodem, ma na mnie czekać już na końcu trasy. Po drodze parę placów składowych drewna, na jednym z nich przy czterech ułożonych w kwadrat kłodach zatrzymuję się na odpoczynek. Przy kolejnym mijam zaparkowaną furgonetkę z ... przyczepą dla konia. Napotkanego robotnika pytam się: "to teraz z taką paradą wozi się konie do zrywki?" -- a on potwierdza. Droga, cały czas stromo, wychodzi z lasu i wchodzi między domy. Zaczyna się asfalt. Wreszcie dochodzę nad brzeg Zalewu, gdzie czeka na mnie Tymek. Za 1/2h mamy autobus do Nowego Sącza. Koniec wypraw(k)i.
[ img ]
Zalew Rożnowski w Bartkowej


Na deser, czyli nowosądecki skansen
W Nowym Sączu na dworcu autobusowym rozstajemy się. Tymek musi być następnego dnia w domu, zatem najbliższym autobusem jedzie do Krakowa, ja jednak mam zamiar zostać jeszcze dzień dłużej. Nowosądecki skansen od mojej ostatniej w tym mieście bytności rozrósł się o dwa nowe działy i mam zamiar je sobie obejrzeć.
Następnego dnia udaję się na miejsce. Pierwszy z nowych obiektów to położone przy "górnym" końcu muzealnego terenu tzw. "Miasteczko Galicyjskie". Nie ma tu przeniesionych autentyków, lecz kopie budynków bądź to istniejących, bądź już zburzonych, czasem, jak starosądecki ratusz niezrealizowanych i istniejących tylko w formie planów. Rzecz przedstawia typowy małomiasteczkowy rynek, taki jak w Ciężkowicach , Bobowej czy Krościenku. W poszczególnych budynkach odtworzono warsztaty rzemieślnicze, jest też remiza strażacka, poczta, sklep kolonialny, mieszkanie kupieckiej rodziny żydowskiej itp. tak jak to wyglądało w ostatnich przed wojną latach panowania Najjaśniejszego Pana Cesarza Franciszka Józefa I.
[ img ]
Rynek z prawej


[ img ]
Ratusz


[ img ]
Rynek z lewej


Kolejnym nowym działem skansenu jest sektor józefińskich kolonistów niemieckich. Odtworzono tu 3 obejścia niemieckie z Gołkowic koło Starego Sącza. Przeniesiono tu też wiejski kościół ewangelicki -- jedyny taki na sądecczyźnie. Akurat zebrało się na burzę. Deszcz przeczekuję w jednym z tych obejść, w budynku, w którym urządzono wystawę poświęconą stosunkom i animozjom różnych grup etnicznych -- Lachów, Górali, Niemców, Rusinów, Żydów, Cyganów -- zamieszkujących niegdyś Ziemię Sądecką.

[ img ]
Replika obejścia niemieckiego (józefińskiego) z Gołkowic


W sektorze łemkowskim cerkiew i kilka obejść -- niektóre chaty kurne. Przewodnikowi w jednej z nich "sprzedaję" szaryską anegdotkę o Cyganie okradającym gazdę z wędzącej się na strychu słoniny, na którego ten zastawił pułapkę, usuwając klapę z otworu odprowadzającego dym z izby i maskując dziurę. Gdy Cygan przyszedł z workiem po słoninę, wpadł, spadł do izby ale rezonu nie stracił i pyta: "Gazdo, nie kupilibyście worka?"

[ img ]
Cerkiew łemkowska z Czarnego


Odwiedzam sądecki skansen już n-ty raz, a jednak za każdym razem można się dowiedzieć czegoś nowego... ot chociażby, że u Lachów jeszcze 50 lat temu panował zwyczaj, że dojne krowy trzymano w domu. I to nie tylko u biedaków, bogatsi chłopi mieli obory czy stajnie, ale z bydła trzymali tam jałowiznę. Tak było np. w domu zamożnych gospodarzy z Gostwicy. Dojnym krowom, przez szacunek jako do żywicielek należało się miejsce w "ludzkiej" części obejścia. O krowy dbano bardziej chyba niż o własne dzieci. Gdy te urosły na tyle, że przestawały sypiać z rodzicami, nocowały gdzie popadnie, zazwyczaj na strychu gdzie składowano siano, zaś krowy stały na wydzielonym stanowisku w wielkiej izbie kuchennej... Mieszkanko gazdy położone za tą izbą złożone z pokoju i alkierzyka było od niej znacznie mniejsze. W domu była jeszcze izba paradna, po drugiej stronie sieni. W skansenie urządzono ją tak, jakby odbywało się tam przyjęcie weselne (w 63 w tym domu jeszcze stojącym natenczas w Gostwicy gościł na weselu Karol Wojtyła, który też udzielał młodym ślubu, stąd i pomysł na taką wystawę).
Obejrzenie całości na jeden raz, to w zasadzie przekracza możliwości. Odpuszczam już sobie sektor dworsko-folwarczny i kieruję się do dolnego wyjścia. Przy prowadzącej do niego drodze fotografuję jeszcze wystawę strachów na wróble.
[ img ]

I tak oto kończy się moja wypraw(k)a na Pogórze Rożnowskie...

Ps. Fotek z Nowosądeckiego skansenu mało, ale kto ciekawy może go sobie zwiedzić z Google Earth -- ich agenci ofilmowali go chyba wzdłuż wszystkich alejek...
Ostatnio edytowano Pt, 11 wrz 2015, 14:35 przez TakiJeden, łącznie edytowano 3 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » So, 9 lip 2016, 22:05

Ostatnie dwa dni spędziłem w Beskidzie Makowskim, dziś na bis najwyższy szczyt miasta Krakowa. Relacja wkrótce, ponadto pojawi się stosowny tekst w zarezerwowanym dla niego poście w części przewodnikowej.
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Beskid Makowski 6-9 lipca 2016

Postprzez TakiJeden » Wt, 26 lip 2016, 12:05

W Warszawie ma być szczyt NATO, miasto natenczas zapowiada się być nie do życia, a to okazja by „urwać się” w góry… A że w moim projekcie przewodnikowym obszar między Rabą a Skawą to biała plama, kierunek narzuca się sam. Termin akurat nie pasuje moim bratankom zatem jadę w pojedynkę.


Środa, 6 lipca

Internetowa kwerenda po gospodarstwach agroturystycznych w tej okolicy dała tylko jeden wynik, gospodarstwo w Tokarni, tymczasem na miejscu, a jest już późne popołudnie, okazuje się, że w tym roku nie przyjmują tam gości… Na szczęście mapa gminy przy przystanku pokazuje, że z gospodarstwami agroturystycznymi nie jest tam znów aż tak źle, na mapie są nawet numery ich telefonów, i w ten sposób trafiam w miejsce dla moich celów idealne: do Bogdanówki, w samym środku pasma, około godziny marszu do najwyższego szczytu tej grupy górskiej, Koskowej Góry. Zbudowawszy sobie nowy dom, gospodarze przerobili położoną nieco wyżej starą chałupę na domek gościnny, który wynajmują chętnym, ale akurat w tych dniach ja jestem jedynym gościem. W kuchni piec na drzewo (jak ja to lubię!), gotować wprawdzie można na gazie, ale aby mieć ciepłą wodę trzeba i tak palić pod kuchnią. Szkoda tylko, że w drewutni miast porządnej buczyny tylko złom z żerdzi świerkowych z porozbieranych płotów, ale wszak i z tego jest ogień. Pod schodkiem do drewutni mieszka wąż-gniewosz (co stwierdziłem nazajutrz). Niestety, chytra gadzina zauważywszy, że jest obiektem zainteresowania, natychmiast się chowa, i w ten sposób skutecznie unika foci…


Czwartek 7 lipca

Program na dziś przewiduje wycieczkę na wschód – przez Koskową Górę i Kotoń do Pcimia. Ale wpierw z samego rana spacer w górę od domu. Przy okazji znajduję dojście do niebieskiego szlaku którym będę wchodzić na Koskową. Na właściwą wycieczkę wyruszam pop śniadaniu. Dzień jest chłodny, chmurzy się i od czasu do czasu pokropi przelotny deszczyk. Szczytową kopułę Koskowej Góry obchodzę dokładnie – wszystkie ścieżki – i wypatruję widoków.
Widok z Koskowej Góry na Beskid Wyspowy
[ img ]
Wreszcie w drogę grzbietowym szlakiem żółtym. Prawie pod samym szczytem jest osiedle Koski, więc na grzbiecie są pola, a w zbożu – chabry.
[ img ]
Dalej trasa wiedzie lasem, przez borówczyska, gdzie „ludność miejscowa” zajęta jest zbiorem jagód. Z kolejnego szczytu – Parszywki – szlak sprowadza stromo ku polanie z osiedlem. Mijam dużą grupę dzieciaków. Kolonia, może obóz harcerski albo grupa rekolekcyjna („oaza”) na wycieczce? W osiedlu, koło kamiennego kościoła tablica, na której opisano dzieje Konfederacji Tatrzańskiej. Ich ostatni, tragiczny akt miał miejsce właśnie tutaj. Szlak schodzi stromo lasem wpierw w jar potoku (grzbiet jest tu pokrętny i szlak się go nie trzyma) a potem na głęboką przełęcz oddzielającą masyw Koskowej od masywu Kotonia. Tymczasem wypogodziło się i robi się coraz cieplej. Lasem podchodzę na kolejne wzniesienia – Balinkę i Gorylkę. Dochodzę do kolejnej polany z osiedlem – tu węzeł szlaków. Idę dalej, na Kotoń. Za wschodnim wierzchołkiem tej góry kolejna widokowa polana. Nad grzbietem Lubonia Małego widoczne Tatry.
[ img ]
Teraz mam z górki. Schodzę – wpierw lasem, tu i tam polany z przysiółkami, potem przez łąki do Pcimia, gdzie koniec dzisiejszej wycieczki. Autobusem powracam do Bogdanówki.


Piątek 8 lipca

Dziś idę na zachód. Jak wczoraj było chłodno, tak dziś jest ciepło, a ma być upalnie. Wypróbowaną wczoraj trasą idę w górę. Koski omijam – wchodzę wprost na szczyt Koskowej Góry jedną z polnych dróg. Po dojściu do szlaku kieruję się na zachód. Szlak sprowadza mnie do osiedla Majdówka, a dalej wiedzie, na ogół lasem (tu czy tam polanka z widokiem w stronę Babiej, albo na północ, na sąsiednie pasmo Babicy), zazwyczaj grzbietem, czasem stokiem, w zasadzie cały czas z nachyleniem w dół. W końcu dochodzę do miejsca, gdzie grzbietowy las się kończy a żółty szlak, którym idę, schodzi do Makowa.
Panorama Pasma Babiogórskiego znad Makowa Podhalańskiego
[ img ]
Tu odgałęzia się szlak czarny, którego nie ma na mojej mapie, ale który, jak się wydaje, biegnie dokładnie tak, jak zaplanowana przeze mnie trasa. Idę za jego znakami, ale gdzieś je gubię i orientuję się w tym dopiero po jakimś czasie. Nie ma sensu się cofać, idę polnymi drogami stokiem Bryndzówki w taki sposób, by nadmiernie nie stracić wysokości. Dochodzę do drogi jezdnej, która obsługuje górne osiedla Makowa. Wkrótce dołącza do niej zgubiony przeze mnie szlak. Szosa dochodzi do drogi biegnącej w poprzek wzgórz, dalej znów trasa wiedzie leśnymi drogami. Schodzę na przełęcz na której samotne gospodarstwo. Tu szlak skręca pod kątem prostym i ostro pnie się na Mioduszynę – górę flankującą od wschodu kotlinkę Suchej Beskidzkiej. Na podejściu, na leśnej drodze napotykam salamandrę.
[ img ]
Z Mioduszyny szlak sprowadza mnie wpierw do położonego wysoko na stoku osiedla, a potem znów lasem, dość stromo, stokiem porżniętym jarami nad Skawę, w pobliżu prowadzącego do miasta mostu.
Jeden busik do Jordanowa, stamtąd drugi do Tokarni, trzeci do Bogdanówki i na tym koniec na dzisiaj.



Sobota 9 lipca

Ostatni busik z Bogdanówki odjeżdża w soboty około 9 rano (w niedzielę muszę być w domu), tak więc dzień ten dla gór stracony… ale niezupełnie, pociąg do Warszawy, którym zamierzam jechać odjeżdża z Krakowa dopiero po siedemnastej, mam zatem w Krakowie pół dnia do wykorzystania, a wszak w granicach tego miasta góry całkiem godziwe przecież są… Zatem na dziś trasa: „od Kopca Niepodległości (Piłsudskiego) na Sowińcu do Kopca Kościuszki na Sikorniku”. Sowiniec, nawet bez kopca, byłby najwyższym wzniesieniem w bezpośrednim sąsiedztwie Krakowa, a z Kopcem sięga niemal 400 m n.p.m. i wznosi się prawie 200 m ponad nurt Wisły u podnóża Wzgórz Wolskich.
Na Sowiniec wchodzę od zachodu, od strony osiedla Zakamycze, do lasu przedzierając się opłotkami. W lesie szybko znajduję właściwy szlak. Podejście jest strome, wygląda jak w „prawdziwych” górach. Z Kopca Niepodległości roztacza się wspaniała panorama, ku północy Jura Krakowska, na wschód miasto, a na południe – Karpaty. Tatr wprawdzie nie widać – warunki nie te, dominantą jest więc Babia Góra, a prawie na pierwszym planie góry w których spędziłem dwa poprzednie dni. Rozpoznaję wiele widocznych szczytów. Niestety, aparat odmówił zarejestrowania widoku… Z Sowińca moja trasa prowadzi przez Panieńskie Skały (wygląda prawie jak w Pieninach…
[ img ]
a inaczej niż w pobliskich Dolinkach Podkrakowskich w Jurze) na zabudowaną Przełęcz Przegorzalską, a potem, koło kolejnej grupy ukrytych w lesie skałek na grzbiet Sikornika. Północny stok jest zalesiony, południowy zajęty przez ogrody Przegorzał a wierzchowiną wiedzie parkowa alejka, przy której w pewnym miejscu takie coś:
[ img ]
[ img ]
Jeszcze kilometr… i dochodzę do Kopca Kościuszki. Wstęp na tenże jest za biletami, ja zaś właściwie powinienem już jechać na dworzec, ostatecznie więc z Kopca Kościuszki rezygnuję, wsiadam w autobus… i na tym kończy się moja wypraw(k)a.
Ostatnio edytowano Pn, 12 wrz 2016, 12:24 przez TakiJeden, łącznie edytowano 4 razy
TakiJeden
 
Posty: 1459
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości