W góry boso?

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

W góry boso?

Postprzez TakiJeden » Cz, 25 mar 2010, 13:57

?

Zachciało mi się prowokacji...

Otóż śmiem twierdzić, że odpowiedź na tytułowe pytanie jest twierdząca. Oczywiście nie zawsze, i nie wszędzie.

Ostatnio w prasie można przeczytać, że te wszystkie nowoczesne wynalazki w obuwiu sportowym, te amortyzacje podeszew etc.etc okazują się bardziej szkodzić niż pomagać, chronią wprawdzie przed urazami stopę, za to zmieniając mechanikę chodu prowadzą do przyspieszonego zużywania stawów. Tymczasem turystyka górska od zawsze jest rezerwatem pancernych buciorów...

Z mojego doświadczenia (praktykowałem to w czasach studenckich, a i później bywało) wynika wszakże, że po górach boso chodzić się daje... Rzecz jasna, nie w każdych górach, i oczywiście tylko latem. W czasie wielodniowych wypraw, gdy na grzbiecie niesiemy cały obóz, używamy oczywiście pancernych buciorów -- tym solidniejszych, im cięższy plecak. Ale twierdzę, że na jednodniowe wycieczki (z lekkim tylko plecaczkiem) w górach klasy Gorców "bosa turystyka" to nie jest rozwiązanie absurdalne. Przez ludność miejscową, do czasów, gdy tanie obuwie stało się ogólnie dostępne, było praktykowane powszechnie -- oczywiście nie w turystyce, tylko przy robocie, ale teren ten sam, i kilometry też...

Do "bosej turystyki" nadają się drogi leśne czy polne i ścieżki o nawierzchni gruntowej, niezbyt kamienistej. Szlaków o takiej charakterystyce między 400 a 1200 m n.p.m. w polskich górach jest multum. Wymaga to pewnego treningu, ale generalnie bosa stopa spisuje się w takich warunkach lepiej, niż nieodpowiedni but, a śmiem sądzić, nie gorzej, niż but odpowiedni. Do przekraczania miejsc pokrytych żwirem, złomem drzewnym itp. paskudztwem czy dróg brukowanych warto mieć ze sobą jakieś sandały czy inne podeszwy, ale zasadniczym ich miejscem jest plecak (w Gorcach za młodu przypinałem je po prostu do paska od portek). Należy uważać, po czym się idzie, ale idąc w butach też. Praktykę tę uprawiać można przy temperaturach powyżej 20 stopni, co w lipcu-sierpniu w polskich górach nie jest rzadkością na wskazanych wysokościach. Bezwzględnie wyłączyłbym z takiej praktyki Tatry, Babią Górę powyżej Górnego Płaju, masyw Śnieżki i Czarnego Grzbietu oraz częściowo stok Karkonoszy, ale w sprzyjających warunkach atmosferycznych nie widziałbym specjalnych przeszkód dla takiej praktyki na równiach wierzchowinowych, np. spacer trasą Strzecha Akademicka - Luční Bouda - Śląski Dom na przeł. pod Śnieżką - Strzecha Akademicka poza odcinkami biegnącymi brukiem w mej opinii do takiej praktyki się nadaje mimo wysokości sięgającej 1400 m n.p.m.

A co wy o tym sądzicie?
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez radek83 » Cz, 25 mar 2010, 19:07

Żeby chodzić boso trzeba mieć mocną skórę na stopach. Ktoś kto wstaje zza biurka może sobie zrobić krzywdę. Trzeba po prostu to ćwiczyć.
Ja bym się bał szkieł na szlaku.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 25 mar 2010, 20:30

radek83 napisał(a):Żeby chodzić boso trzeba mieć mocną skórę na stopach. Ktoś kto wstaje zza biurka może sobie zrobić krzywdę. Trzeba po prostu to ćwiczyć.

Wojtek Cejrowski twierdzi, że wystarczy trzy tygodnie chodzić na bosaka po ziemi i skóra sama się "utwardzi", ale wystarczy później tydzień w butach i znów "rozmięknie".
radek83 napisał(a):Ja bym się bał szkieł na szlaku.

A gdzie Ty teraz na szlakach znajdziesz szkło?
Prędzej puszkę od piwa...
........................
Inna sprawa, że sam bym nie miał ochoty na takie... ekperymenta.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Pietrek » Pt, 26 mar 2010, 00:01

Ochota to może i by się znalazła, gorzej z jej "urzeczywistnieniem". Boso owszem - piasek, trawka i inne takie w małych ilościach. Niestety stopy "puszczone luzem" po kilku dniach wcale nie mają ochoty na spacery w twardym obuwiu, czego boleśnie doświadczyłem ubiegłego lata.
Boso na szlaku, to dla mnie trochę egzotyka, niemniej jednak chylę czoła przed TJ-em - prawdziwy twardziel :smile:
Pietrek
 
Posty: 133
Dołączył(a): N, 31 maja 2009, 19:40
Lokalizacja: Beskid Niski

Postprzez TakiJeden » Pt, 26 mar 2010, 13:14

Z tym twardzielstwem przesada, poza tym gros z tego, to było dawno, gdy jeszcze byłem młody i głupi. Poza tym łażenie boso latem po Beskidach, zwłaszcza w ich mniej turystycznie używanych partiach, niewiele różni się od chodzenia boso po lesie na nizinach, generalnie zresztą turystyka w większości gór w Polsce bliższa jest ambitniejszej turystyce nizinnej, niż turystyce wysokogórskiej. Jak zaznaczyłem: nie jest to (w moim mniemaniu) propozycja dla tych, wg których góry zaczynają się powyżej Drogi pod Reglami a raczej dla tych co chodzą po reszcie.

Chodzenie boso po górach praktykowałem głównie w czasie wakacji po 1 roku studiów (1977) w Gorcach, i po dziś dzień wspominam tę imprezę z dużą dozą sentymentu. Bazę mieliśmy natenczas z koleżanką w Rzekach k. Lubomierza, i przez miesiąc z hakiem spenetrowaliśmy dość detalicznie całą wschodnią część Gorców od Turbacza na zachodzie po Tylmanowski Przełom Dunajca na wschodzie. W czasie tych jednodniówek -- ale wychodziło się z domu dość wcześnie a wracało późno -- nie nosiło się ze sobą nadmiaru rzeczy i obuwie nosiło lekkie, o ile pamiętam używałem wtedy tzw pepegów, a że było ciepło a drogi niezbyt brutalne to w lesie czy na halach podróżowały zwykle nie na moich stopach tylko uwiązane do paska od portek. Oczywiście miałem też ze sobą solidniejsze buty, chyba były to regularne buty górskie (moje pierwsze, specjalnie na tę okazję nabyte), acz na podeszwie typu traktor ("maratony") a nie wibramowskiej, ale z podwójnej skóry, za kostkę, z wszytym językiem i miękkim wykończeniem tylno-górnej części cholewki. I w czasie końcowej kilkudniowej wypraw(k)i -- przez Mogielicę i Dzwonkówkę (Modyń też była w planie, ale już odpuściliśmy...) do Szlachtowej oczywiście miałem te buciory na nogach, ale też na grzbiecie niosłem namiot, śpiwór, kuchnię i co tam jeszcze...
Ale wcześniej, jak rzekłem spory szmat szlaku zdeptałem boso.
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez dsp » So, 27 mar 2010, 01:05

TakiJeden napisał(a): Poza tym łażenie boso latem po Beskidach, zwłaszcza w ich mniej turystycznie używanych partiach, niewiele różni się od chodzenia boso po lesie na nizinach, generalnie zresztą turystyka w większości gór w Polsce bliższa jest ambitniejszej turystyce nizinnej, niż turystyce wysokogórskiej


Dokładnie, święte słowa :), ludzie jakoś tak bardzo ulegają otoczce gór..., zapewne większość górali śmieje się z nas ceprów za zbyt ideologiczne podejście generowane min. przez producentów obuwia, środowisko itd. góry nie różnią się niczym od nizin oprócz zróżnicowania pionowego, przynajmniej na moje "oko" i bez zagłębiania się w szczegóły aby nie generować niepotrzebnej dyskusji, ja inaczej niż "mieszczuchy" do tego podchodzę ponieważ wychowałem się w lesie..., w górach nie skalistych łatwo można chodzić boso jeśli ktoś ma w jaki kolwiek sposób przyzwyczajone do tego stopy, jeśli ktoś uważa, że na nizinach łatwiej niż w górach, w takim razie zapraszam do lasu sosnowego i nadepnięcie na otwartą szyszkę sosnową :P-ostre cholerstwo :).
dsp
 
Posty: 121
Dołączył(a): So, 21 lis 2009, 02:24

Postprzez DEXiu » So, 27 mar 2010, 01:19

Na początek chciałbym się przywitać, gdyż jest to mój pierwszy post na tym forum (choć czytuję je już od pewnego czasu) :smile:

Co do poruszonego tematu: ciekawym rozwiązaniem "pośrednim" (choć wiadomo jak to z półśrodkami bywa :wink: ) jest takie ustrojstwo -> Vibram FiveFingers. Ni to but ni to bosa stopa :smile:
Myślę, że używanie tego na szlaku może być... interesujące. Jednak mam też pewne obawy. Bosa stopa ma zadziwiająco dobrą przyczepność, ale wynika ona między innymi (a raczej przede wszystkim) z jednego faktu: po prostu CZUJEMY nią podłoże i dzięki temu - nawet nie całkiem świadomie - reagujemy na utratę przyczepności (czy to poprzez odpowiednie zgięcie stopy, mocniejsze chwycenie palcami lub po prostu zmianę pozycji). W butach górskich z oczywistych względów nie mamy możliwości "czucia" podłoża, dlatego przyczepność jest osiągana za pomocą gumy i bieżnika. No właśnie - bieżnika. Takie "pięciopalczaste skarpeto-butki" owy bieżnik mają jedynie szczątkowy (choć jest tam niby jakiś model z rzeźbą imitującą "TR"), a i czucie jest w nich nieco zaburzone (choć tego nie używałem, pokusiłbym się o stwierdzenie, że zapewne podobne jak w butach wspinaczkowych). Dlatego właśnie mam obawy - o przyczepność na mokrej skale, błocie i innych sytuacjach, w których sama mieszanka gumy to za mało dla dobrego trzymania :roll:
No ale pożyjemy - zobaczymy :smile: A może ktoś już się z tym zetknął/używał i podzieli się opinią?

Aha. Od razu także zastrzegę, iż bynajmniej nie rejestrowałem się tutaj wyłącznie dla dokonania wpisu w niniejszym wątku ani prowadzenia jakiejś działalności reklamowo-propagandowej :wink:
DEXiu
 
Posty: 9
Dołączył(a): So, 21 lis 2009, 19:42
Lokalizacja: Jaworzno

boso po górach

Postprzez Muztaghata » So, 10 lip 2010, 00:10

Chodzę często boso po Karkonoszach,wymaga to zwiększonej koncentracji,o kontuzję też nietrudno,ale są to inne doznania,niż chodzenie w butach.Rok temu kupiłem w Czechach fivefingersy i zacząłem w nich biegać.Większa ochrona,ale w mokrych warunkach obcierają(są przemakalne) i niestety ślizgają się na błocku(jak wszystko zresztą:)).Boso bardzo dobrze chodzi się po suchych kamieniach-świetna przyczepność,w Karkonoszach jest pod dostatkiem takich szlaków,zwłaszcza po czeskiej stronie.Pozdrawiam
Muztaghata
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pt, 9 lip 2010, 23:43

Postprzez Kamil » Pn, 12 lip 2010, 14:27

O ile mnie pamiec nie myli to fivefingersy zostaly stworzone do slackliningu.

Chodzenie boso jest zajefajne, ale nie wiem czy chcialbym np. w beskidy pojsc.
I nie o podeszwe stopy mi chodzi. :)
Mozna o korzenie sobie palce polamac i takie tam.
O tyle jest to ciezsze, ze wymaga duzo wiekszej koncentracji przy chodzeniu.
Ale łąkowe lazenie jak najbardziej polecam. :)
Kamil
 
Posty: 97
Dołączył(a): Śr, 30 lip 2008, 15:38
Lokalizacja: Warszawa

Re: W góry boso?

Postprzez bartekG » Śr, 18 mar 2015, 17:43

14.09.2014 na oczy własne dwa widziałem turystę, który od słowackiej strony boso wszedł na Rysy. Czyli da się :smile:
bartekG
 
Posty: 36
Dołączył(a): Pn, 16 mar 2015, 17:43

Re: W góry boso?

Postprzez queen » Cz, 9 kwi 2015, 15:24

Na boso? :shock: Nawet mi to przez myśl nie może przejść. Po prostu sobie tego nie wyobrażam! Może na łatwym i prostym szlaku, ale w innym wypadku ODPADA!
queen
 
Posty: 1
Dołączył(a): Cz, 9 kwi 2015, 14:32

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 9 kwi 2015, 15:40

queen napisał(a):Po prostu sobie tego nie wyobrażam!

I pewnie w tym tkwi rozwiązanie...
Jak by to napisać, a nikogo nie obrazić...?
Wszak Ötzi butów nie miał, a wlazł... daj Boże zdrowie każdemu!

Ale skoro w wątku była mowa o FiveFingersach...
Vibram wykoncepcił to:
[ img ]
Ni pies ni... wydra...
Pięć lat temu już to oferowali i jakoś większości ludzi... kiślu z mózgów nie narobili.
W każdym razie na szlaku jeszcze tego nie widziałem - w schroniskach chyba tylko jeden raz. Jak na 5 lat, to wynik oszałamiający nie jest.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: W góry boso?

Postprzez TakiJeden » Cz, 9 kwi 2015, 18:21

Zygmunt Skibicki napisał(a):Wszak Ötzi butów nie miał, a wlazł... daj Boże zdrowie każdemu!


Miał, i to jak na możliwości szewstwa z początków epoki brązu, bardzo solidne
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 9 kwi 2015, 18:32

TakiJeden napisał(a):Miał, i to jak na możliwości szewstwa z początków epoki brązu, bardzo solidne

Dobra... w kategoriach epoki brązu to pełniło funkcję dziś określaną jako buty, ale według naszych dzisiejszych pojęć, to on szedł boso... bardzo.
Proponuję obejrzeć nasze o 2 000 lat późniejsze, średniowieczne ciżmy, albo i prawdziwe góralskie kierpce z początku XX-go wieku i ewentualnie pomyśleć, że się w nich pójdzie w góry i to takie nie... kapuściane. W każdym razie to co Zygmunt Klemensiewicz już ponad sto lat temu nazywał butami w góry, to jest zupełnie coś innego - warto zajrzeć tu!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: W góry boso?

Postprzez TakiJeden » Pt, 10 kwi 2015, 14:55

Przypominam tyko, że w poście prowokującym ten wątek dyskusji wyraźnie sugerowałem że to rozwiązanie tylko na lato, jednodniówki i poniżej rzędnej 1200 (wszystko naraz a nie z osobna).
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 kwi 2015, 15:44

TakiJeden napisał(a):...rozwiązanie tylko na lato, jednodniówki i poniżej rzędnej 1200 (wszystko naraz a nie z osobna).

I Ci powiem, że to mnie przekonuje!
Może być nawet kilka dni z rzędu, ale koniecznie latem.
No i ta rzędna... Najlepiej od zera do plus minus... jeden :biggrin:
Długość... nie będę grymasił - praktycznie dowolna, za to szerokości wskazane poniżej 45 stopni, ale może być do 55...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: W góry boso?

Postprzez TakiJeden » N, 12 kwi 2015, 15:17

Jak wiesz, Zygmuncie, taternik ze mnie żaden, i jak najbardziej należę do zwolenników gór przez co bardziej ambitnozarozumiałe typy przezywanych pogardliwie "kapuścianymi". A tam, zwłaszcza gdy upał, a człek jeszcze młody i głupi, to się od czasu do czasu daje.

NB. 55 to miałoby znaczyć, że w Polsce to jeszcze, ale w Skandynawii w żadnym wypadku?
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 27 lip 2016, 22:05

zbanowany antek napisał(a):W góry boso? To raczej bardzo niebezpieczne! Aczkolwiek fajna koncepcja na film/książkę :P

No... zwłaszcza jako pomysł na kolejną serię filmów... Wojtka Cejrowskiego! :wink:
Można mu to wraz z marną reklamą niedocenianych noclegów podrzucić prze kontakt na jego stronie internetowej...


A teraz zupełnie poważnie:
Nie próbuj kiedykolwiek, gdziekolwiek i jakkolwiek na tym forum zamieszczać jakichkolwiek reklam, bo pierwszą twoją wywaliłem, a następna wyleci razem z... autorem.

Dopisek 2016.08.09:
Nie posłuchał i... podzielił los swojej powtórnie wstawionej reklamy.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: W góry boso?

Postprzez asiakamien » Cz, 25 maja 2017, 16:47

Ja bardzo lubię chodzić boso, ale w góry bym się nie wybrała z prostego powodu. Turyści. Niektórzy tak śmiecą na trasach, że po pierwszym kilometrze można by było na coś się nadziać i zrobić sobie krzywdę.
asiakamien
 
Posty: 2
Dołączył(a): Cz, 25 maja 2017, 15:50

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 25 maja 2017, 16:57

asiakamien napisał(a):Ja bardzo lubię chodzić boso, ale w góry bym się nie wybrała z prostego powodu. Turyści. Niektórzy tak śmiecą na trasach, że po pierwszym kilometrze można by było na coś się nadziać i zrobić sobie krzywdę.

Powiem tak: w góry zazwyczaj chodzi się z plecakiem, a to zdecydowanie zwiększa nacisk stopy na podłoże. Już to samo powinno stanowczo zniechęcać do... cejrowszczyzny.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: W góry boso?

Postprzez BlackHemp » Wt, 11 gru 2018, 14:36

Dla mnie to trochę niecodzienne. Chociaż czułbym się jak hobbit.
BlackHemp
 
Posty: 10
Dołączył(a): Wt, 11 gru 2018, 10:35

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 11 gru 2018, 15:25

Cały ten wątek od samego jego założenia był i nadal jest prowokacją.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: W góry boso?

Postprzez BlackHemp » N, 16 gru 2018, 13:49

Zygmunt Skibicki napisał(a):Cały ten wątek od samego jego założenia był i nadal jest prowokacją.


Jest to bardzo prawdopodobone, nie wierzę, że ktoś chodzi boso po górach.
BlackHemp
 
Posty: 10
Dołączył(a): Wt, 11 gru 2018, 10:35

Re: W góry boso?

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 16 gru 2018, 15:53

BlackHemp napisał(a):...nie wierzę, że ktoś chodzi boso po górach.

Też kiedyś sądziłem, że margines działań absurdalnych właśnie w górach jest bardzo mały. Teraz już wiem, że... byłem naiwny.
Kilka dni temu jakieś gnojki bez wyobraźni postanowiły wejść na Śnieżkę w samych kąpielowych gatkach. Cudem nie pozamarzali, bo... GOPR na plecach zdążył ich spod Zakosów poznosić do Śląskiego Domu.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10871
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości