W Tatry z 10-letnimi dziećmi.

Odpowiedz


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji.
Uśmieszki
:biggrin: :smile: :sad: :eek: :shock: :???: :cool: :lol: :mad: :razz: :oops: :cry: :evil: :badgrin: :roll: :wink: :uwaga: :pytanie: :idea: :arrow: :neutral: :doubt:
BBCode jest włączony
[img] jest włączony
[flash] jest wyłączony
[url] jest włączony
Uśmieszki są włączone
Przegląd wątku
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: W Tatry z 10-letnimi dziećmi.

Post przez TakiJeden » Pn, 25 sie 2008, 20:42

Czyli pierwszy dzień spora przegonka, ale po równym lub w dół. To pozwala się wzajemnie rozpoznać. drugi dzień: duża wyprawa ale w spacerowym tempie i z odpoczynkami. potem na przemian: lajt i wycieczka. No i barz piyknie. A na zdobywanie szczytów (jezcze nie tych najwyższych) przyjdzie czas w przyszłym roku.

Post przez Hairy » Pn, 25 sie 2008, 15:23

Ralacja bardzo rzeczowa, możesz ja okrasic jakimis fotkami z drobnymi komentarzami pod nimi bedzie milo.

Post przez Zygmunt Skibicki » Pn, 25 sie 2008, 14:09

Kelly napisał(a):Relacja z naszej wycieczki:
Łącznie przebywaliśmy w górach 8 dni. /-/ A więc wycieczka udana, zarówno pod względem atrakcyjności jak i odpoczynku.

Dziękujemy za bardzo konkretną i pełna dobrych rad relację!

Post przez Kelly » Pn, 25 sie 2008, 13:07

Relacja z naszej wycieczki:

Łącznie przebywaliśmy w górach 8 dni. Odliczając dzień przyjazdu i wyjazdu mielśmy 6 pełnych dni na podziwianie uroków gór i Zakopanego. Ze względu na to że przed wyjazdem wynikły pewne sprawy zdrowotne jednego z chłopców - po wizycie u lekarza - postanowiliśmy, że wcześniej zaplanowane trasy mogą ulec skróceniu i tak też się stało.
1 dzień - przyjazd,
2 dzień - wyjzad kolejką na Butorowy, przejście do Góbałówki, zejście do miasta, przez Krupówki na Wielką Krokiew, drogą pod Reglami dojście na nocleg na Kościelisko.
3 dzień - Kuźnice - Dolina Gąsienicowa przez Boczań - Czarny Staw Gąsienicowy- bardzo długi odpoczynek ( z uwagi na piękny krajobraz panujący nad Stawem) - powrót Doliną Jaworzynki - Kuźnice.
4 dzień - Kąpielisko na Szymoszkowej.
5 dzień - Dolina Chochołowska - przejazd ciuchcią - przejście szlakiem papieskim - powrót do schroniska - długi odpoczynek na Chochołowskiej - powrót ciuchcią na Siwą polane.
6. dzień - pada deszcz - po południu przestaje - spacer na Krupówki.
7 dzień - dojście do Doliny Strążyskiej - przejście doliną do Siklawicy - Sarnia Skała - Dolina Białego - powrót drogą pod Reglami na nocleg.
8 dzień - pada deszcz - śniadanie - Krupówki + kupno pamiątek - Pizza - powrót do domu.

Zdecydowałem się zaraz na początku na chyba najdłuższą i najcięższą ze wszystkich przez nas zaplanowanych tras a mianowicie na Czarny Staw Gąsienicowy. Czemu? Już w drugim dniu chłopcy zauważyli, że chodzenie do kródkich nie należy. Widząc z Gubałówki Wielką Krokiew byli troszke przerażeni, że tak daleko mamy iść. Ale gdy już doszli na skocznie byli zadowoleni, że są na skoczni. Więc pomyślalem, że za kilka dni pewnie nie pałaliby chęcią na długie i ciężkie wędrówki.

Co do ich chęci - to pewnie jak dzieci - interesowała ich wysokość n.p.m. i jak długo mamy iść. Im wyżej i dłużej tym wydawało im się że fajniej, lecz po 2 - 3 godz. już było widać po nich, że sercem to może i by szli ale nogami to już chyba nie bardzo. Więc na wyżej wymienionych trasach szliśmy tempem spacerowym z licznymi postojami. Po drodze sporo atrakcji na każdej z tras, więc chłopcy byli zadowoleni, że jadą kolejką, że są na skoczni, że ładnie widać Giewont, bryczki, konie, owce, że stwa ma taki czarny kolor i jest taki głęboki, wodospad, że mogą pochodzić na szlaku z kijkami znalezionymi w lesie, itp. Więc na szczęście ich lekkie przerażenie odległościami przeplatało się zawsze z czymś ciekawym i fajnym na trasie.

A więc wycieczka udana, zarówno pod względem atrakcyjności jak i odpoczynku.

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 5 sie 2008, 23:34

TakiJeden napisał(a):Ale to jest dołożenie dodatkowych 3 km -- co z tego, że prawie po płaskim -- do trasy, która dla chłopców i tak będzie strasznym kawałem drogi!

To prawda, ale jest i takie wyjście, że z Kościeliska podjadą na Siwą Polanę busem, co będzie i tak tańsze niż opłata parkingowa.

Post przez TakiJeden » Wt, 5 sie 2008, 23:20

Jeszcze kilka "nauk moralnych" na koniec:
1. Nie zaczynaj od wycieczki "15/1000" (15 km trasy 1000m przewyższenia); zwłaszcza, jeśli jeszcze "nie zgrałeś się" z chłopcami. Na pierwszy dzień będzie lepsza wycieczka typu "8/500", np. właśnie jedną dolinką do Ścieżki nad Reglami, odcinek ścieżki i zejście inną; choćby właśnie dol. Białego-Sarnia Skała-dol. Strążyska. To będzie dobre na zgranie ekipy i na rozgrzewkę przed poważniejszym wyczynem.
2. Dni z większą wycieczką przeplataj bardziej lajtowymi. Na drugi dzień po 15 kilometrowej trasie do dwutysięczników chłopcy mogą być "nie do użytku" i to nawet wtedy gdy poprzedniego dnia trzymali morale do końca zejścia. Może to znaczyć że na ten drugi dzień chłopcy z trudem będą się nadawać ... nawet na spacer do lasu "na jagody albo grzyby" (przy zalożeniu że baza w Kościelisku jest na górze pod samym Butorowym, bo jak na dole to i do tego lasu może być za daleko)
3. Licz się z tym, że wycieczka z dziećmi może zeżreć ci drugie tyle czasu, niż gdybyś szedł sam.

Co do doliny Małej Łąki: idąc nią w górę masz kilka możliwości zmiany planów gdyby coś szło nie całkiem tak: 1o: ŚnRegl -- lepiej przez Przysłop Miętusi do Kościeliskiej niż przez Grzybowiec do Strążyskiej z racji koszmarnego zejścia i tłumów giewontowiczów; 2o: wyższa część doliny: ... odwrót; 3o: z przeł Kondrackiej wprost do schroniska na Kondratowej; jeśli czasu jest dość a chłopcy pałają chęcią zdobywania szczytów to lepiej na Kopę Kondracką niż na Giewont, i bezpieczniej, i tych tłumów nie ma, jako argumentu w dyskusji użyj, że wyższa; 4o: gdyby przy schronisku na Kondratowej chłopcy byli już bardzo padnięci to rozważcie możliwość noclegu.

No to powodzenia i dobrej zabawy!

PS.:
Zygmunt napisał(a):Mieszkając w Kościelisku* i wybierając się do Chochołowskiej chyba lepiej nie ruszać samochodu, pójść szosą do Kir i stamtąd zielonym szlakiem "Drogą pod Reglami" iść wprost na wschodni kraniec Siwej Polany

Ale to jest dołożenie dodatkowych 3 km -- co z tego, że prawie po płaskim -- do trasy, która dla chłopców i tak będzie strasznym kawałem drogi!
---
* zresztą, zależy gdzie w Kościelisku...

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 5 sie 2008, 20:34

TakiJeden napisał(a):Rada co do Trzydniowiańskiego: wchodzić Krowim Żlebem/Kulawcem, schodzić do Jarząbczej, jeśli zaś atakuje się od Jarząbczej wracać tak jak się weszło. Kulawiec jest podobno bardzo wredny w zejściu, ja go co prawda źle nie wspominam, mimo że holowałem nim dzieci, ale pokonywałem go w kierunku do góry!

Ja Kulawcem schodziłem w tym roku w czerwcu i powiem tak:
On się nazywa bardzo... prawidłowo, a "na mokro" jest po prostu niebezpieczny. Nie znam innej o nim opinii niż: raz w życiu i... wystarczy!
Relacja między innymi z tego zejścia - http://turystyka.skibicki.pl/?id=64&month=&year=&a=

[ img ]
Górny, ten "łagodniejszy" fragment szlaku przez Kulawiec...

Post przez TakiJeden » Wt, 5 sie 2008, 20:28

Rada co do Trzydniowiańskiego: wchodzić Krowim Żlebem/Kulawcem, schodzić do Jarząbczej, jeśli zaś atakuje się od Jarząbczej wracać tak jak się weszło. Kulawiec jest podobno bardzo wredny w zejściu, ja go co prawda źle nie wspominam, mimo że holowałem nim dzieci, ale pokonywałem go w kierunku do góry!

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 5 sie 2008, 18:16

Kelly napisał(a):Zna może ktoś ceny parkingu na Siwej Polanie i na ul. Bronisława Czecha (jeśli dobrze poczytałem - dojście do Kuźnic)?. Jedziemy w czwórke i myśle, że lepiej chyba nam sie opłaci dojechać na szlak samochodem (na Chochołowską i do Kuźnic) niż busem. Będziemy mieszkać na Kościelisku no i musimy jakoś dojechać na szlak. Czy tak będzie lepjej?

Na Siwej Polanie cena za dobę parkowania to 20 zł. Cen "na godziny" nie znam, ale kojarzy mi się stała opłata dzienna 10 zł.
Mieszkając w Kościelisku i wybierając się do Chochołowskiej chyba lepiej nie ruszać samochodu, pójść szosą do Kir i stamtąd zielonym szlakiem "Drogą pod Reglami" iść wprost na wschodni kraniec Siwej Polany - w ten sposób omija się "chochołowska" bramkę wejściową do TPN i trzeba kupować bilety przy bramce wejściowej do Doliny Lejowej - szlak przechodzi tuż obok niej.
Nie znam cen parkowania na ul. B. Czecha - w tym rejonie parkuję zwykle w innych miejscach.

Post przez Hairy » Wt, 5 sie 2008, 18:11

Moim zdaniem busik wyjdzie Was zdecydowanie taniej niż parking.

Post przez Kelly » Wt, 5 sie 2008, 17:07

Po powrocie napisze jak było i jak chłopcy (no i my) znosili zaplanowane przez nas trasy. Co do nich, to po przemyśleniach postanowiliśmy, że chcielibyśmy odwiedzić:
- Chohołowską i wyjść na Trzydniowiański Wierch,
- Doline Małej Łąki i tu się okarze dokąd uda nam się dojść, oraz
- z Kuźnic na Czarny Staw Gąsienicowy i może na Zielony Staw.
Trasy te będziemy przeplatać zwiedzaniem Zakopanego, pujściem na basen i może na jakiś mały spacerek po którejś z dolin.
Mam nadzieje, że uda nam się zrealizować nasze plany a jeśli nie - to i tak napewno będzie super.
Dzięki za wskazówki. Pozdrawiam.

Ps. Zna może ktoś ceny parkingu na Siwej Polanie i na ul. Bronisława Czecha (jeśli dobrze poczytałem - dojście do Kuźnic)?. Jedziemy w czwórke i myśle, że lepiej chyba nam sie opłaci dojechać na szlak samochodem (na Chochołowską i do Kuźnic) niż busem. Będziemy mieszkać na Kościelisku no i musimy jakoś dojechać na szlak. Czy tak będzie lepjej?

Post przez Zygmunt Skibicki » Pt, 1 sie 2008, 11:58

TakiJeden napisał(a):...jak chłopcy przygotowywali się do Tatr,
jak tam sobie radzili i jaka była wasza "polityka" względem nich przyda się tym, którzy w przyszłości, mając podobny problem, będą szukali na stronie Zygmunta rad jak go rozwiązać.

Może się to wydać dziwnym, ale powyższe kwestie są bodaj najważniejszymi dla tego forum. Jak ja sobie radzę, to opisuję sam, ale przecież nie są to jedyne rozwiązania, jakie można zastosować.
I jeszcze ważniejsza sprawa: z dziećmi nigdy nie wiadomo, co wymyślą?
Jak takie "zaskoczki" rozwiązuje się w konkretnych przypadkach?
Oooo! To jest temat!
I takie opisy, o jakich mówi TJ-ej są bardzo potrzebne.
Zatem... zapraszam!

Post przez TakiJeden » Pt, 1 sie 2008, 10:18

Kelly,
to jak już będzie po wyprawie, oczywiście czekamy na sprawozdanie :wink:

a tak poważniej: informacja o tym jak chłopcy przygotowywali się do Tatr,
jak tam sobie radzili i jaka była wasza "polityka" względem nich przyda się tym, którzy w przyszłości, mając podobny problem, będą szukali na stronie Zygmunta rad jak go rozwiązać.

Post przez Zygmunt Skibicki » Cz, 31 lip 2008, 09:15

Kelly napisał(a):Czarny Staw Gąsienicowy, Wieki Staw Polski, czy Czarny Staw pod Rysami?

Każdy jest piękny.
Każdy warto zobaczyć.
Każdy jest inny.
Jest po prostu całe mnóstwo kryteriów, a i gusta nie dość że różne, to jeszcze się zmieniają.
A może zdecydować w ostatniej chwili ze względu na aktualnie preferowane kryterium?
Na przykład, by nie było wielkiego mrowia ludzi...?
Wtedy z pewnością z tej trójki wygra Dolina Pięciu Stawów.

Post przez Kelly » Cz, 31 lip 2008, 00:32

Jeszcze chciałbym zadać pytanie dotyczące atrakcyjności szlaków. Wiem że to kwestia gustu - no ale gdzie jest piękniej?
Czarny Staw Gąsienicowy, Wieki Staw Polski, czy Czarny Staw pod Rysami?

Post przez Zygmunt Skibicki » Śr, 30 lip 2008, 16:10

TakiJeden napisał(a):Co do twojego pytania o konkretne trudności na szlaku na Kopę Kondracką...

To jest klasyczny "tuptuś" - od groma kilometrów, ale trudności praktycznie żadnych poza spora odległością od "cywilizacji" z najwyższego punktu trasy. My to robilićmy z Kuźnic do Małej Łąki z powodów "strategicznych", ale w waszym wypadku zdecydowanie bezpieczniej iść w drugą stronę - uzasadnienie dokładnie takie same jak pisał TJ-ej przy opisie szlaku przez Przełęcze Kondratowe.

Post przez TakiJeden » Śr, 30 lip 2008, 12:16

Co do trasy "3a" zastanawiam się, czy nie wartoby rozważyć odwrotnego kierunku tj z Małej Łąki do Kondratowej. Ta trasa ma ok. 15 km i ok. 1000 m przewyższenia i naprawdę będzie w górnej granicy możliwości chłopców. Robiąc z nimi taką trasę musisz założyć przynajmniej dwa duże postoje odpoczynkowe. Kierunek od Kuźnic do dol. Małej Łąki nie daje możliwości awaryjnego skrócenia trasy a zejście wypada terenem niezagospodarowanym. W odwrotnym kierunku pierwszy popas robicie na przeł. Kondrackiej (wada: przewalające się tlumy zdobywców Giewontu), jeśli dzieciom siada forma rezygnujecie z Kopy, jeśli tryskają energią to zdobywacie (chłopcy zaliczają pierwszy dwutysięcznik) i przez przeł. pod Kopą schodzicie na Halę Kondratową. Tam drugi popas przy schronisku i zejście do Zakopanego całkowicie banalne. Drugi zysk z takiego potraktowania trasy ten, że odcinki strome w skalistym terenie wypadają na podejścia a wygodniejsze na zejścia. W podejściu "wredność" szlaku ma mniejsze znaczenie niż w zejściu. Generalnie zresztą należy chodzić raczej w kierunku "od dziczy do cywilizacji" niż odwrotnym.

Co do twojego pytania o konkretne trudności na szlaku na Kopę Kondracką niech się wypowie Zygmunt który zna go z autopsji. W zeszłym roku wchodził i schodził tamtędy w towarzystwie chłopca na oko trzynastolatka (jego dumny raport możesz sobie przeczytać w wątku poświęconym zeszłorocznej edycji STGzD).

Czy chłopcy chodzili po Bieszczadach z tobą? Jeśli tak, to prawdopodobnie masz już rozeznanie co do ich możliwości (w tym roku oczywiście już nieco większych niż wtedy) i zwyczajów. Jeśli jednak nie, to wspólna wycieczka przed wyjazdem w Tatry lub łatwa wycieczka w okolicach Zakopanego jeśli na pierwszą opcję nie ma już czasu będzie bardzo istotna dla wzajemnego "dotarcia". Dla rozchodzenia chłopców istotniejsze niż ich zeszłoroczne doświadczenie z Bieszczadów jest to, czy to jest ich pierwszy tegoroczny wypad w góry czy nie. Dlatego jeśli masz na to czas, to sugerowana przeze mnie jednodniówka na Cergową przed wyjazdem w Tatry zdecydowanie się przyda.

Post przez Kelly » Śr, 30 lip 2008, 02:14

Dzieki za dobre rady. Przegladam teraz wszystko i analizuje.
Jesli chodzi o dzieci to tak są to bliźniacy. Prowadzą aktywnt tryb życia. Mieszkaja tam gdzie ja czyli w Rzeszowie. Czy podoba im sie chodzenie po górach? Raczej tak. Zaliczyli w tamtym roku Tarnice - wejście z Wołosatego i zejście do Górnych przez Szeroki Wierch i Połonine Wetlińską. Bardzo im się podobało. Już pytają się gdzie pójdziemy w Tatrach chodź wjazd 9 sierpnia.
Do wycieczek w góry - myślę że będziemy dobrze przygotowani. Zawsze zabieramy ze sobą spory zapas wody, jedzenie, coś na przebranie i deszcz (często odwiedzamy Bieszczady). W tym przypadu zabieramy ze sobą dzieci więc będziemy o takie żeczy dbać jeszcze bardziej.
W Tatrach byłem ze swoją dziewczyną w zeszłym roku i byliśmy na Grzesiu - szliśmy Chochołowską w obie strony na nogach, zdobyliśmy Giewont, byliśmy na Czarnym stawie pod Rysami i w Kościeliskiej - więc w tych rejonach wiem mniej więcej jakie występują warunki turystyczne - trzeba przyznać że są to spore odległości.

Co do tras to może na początek skłonie się do waszej propozycji a więc Dolina Białego - Sarnia Skała - Dolina Strążyska + Sikalwica.

Zastanawiam się nad trasą którą opisywałem a więc:
3. Kuźnice - Dolina Kondratowa - Kondracka Przełęcz - Wyżnia Kondracka Przełęcz - Kondracka Przełęcz - Dolina Małej Łąki lub:
3a. Kuźnice - Dolina Kondratowa - Przełęcz pod Kondracką Kopą - Kondracka Kopa - Kondracka Przełęcz - Dolina Małej Łąki
Sam szedłem trasą 3. Podejście pod Kondracką Przełęcz jest dość mocne. Czy w tym drugim wariancie jest tak samo pod Przełęcz pod Kondracką Kopą?

Czy w opisywanych przeze mnie trasach są i czy mogą występować jakieś trudności typu ciężkie podejścia, strome zejścia, urwiska, itp.?

Post przez Hairy » Wt, 29 lip 2008, 23:47

Andrzeju masz całkowitą rację że dzieci po górach nigdy nie holowałem.
Jednak uważam ze 10 letni chłopcy, którzy w miarę często sie ruszają nie powinni za długo sie rozchodzić mimo iż w trakcie Marszu pracują zupełnie inne mięśnie.
Co innego jeśli prowadzą tryb życia Komputerowo-telewizyjny.
Jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę opiekuna na to żeby każdy z nich miał własny plecak w którym będzie niósł swoje rzeczy(napój, sweter, kurtkę)
Na pewno po części przyhamuje to ich pędzenie do przodu.

A tak prawdę mówiąc pierwsze dwie wycieczki zweryfikują czy oni w ogóle chcą chodzić po górach czy np. nie wolą innych rozrywek.

Post przez TakiJeden » Wt, 29 lip 2008, 23:23

Piotrek (Hairy) ma, zdaje się, skłonność do koszmarnie długich etapów, a dzieci po górach zapewne nie holował.
Wnioski z mapy z czasami przejść (numerki oznaczają wycieczki zaproponowane przez Kellyego w poście otwarcia):

1): 5h drogowskazowego czasu samo kółeczko. Z dziećmi trasa całodzienna ponad 10h. Bez noclegu w schronisku się raczej nie obejdzie
3): też 5h drogowskazowo czyli z dziećmi cały dzień drogi. wariant 3a na granicy możliwości.
4): Do Murowańca i spowrotem trzeba liczyć po 3h (drogowskazowo 1 ½ w podejściu 1 ¼ w zejściu) . Program w górnej części doliny jakieś 2h. Wariant Piotra 8 do 10h (rozkładowo 4) i zjazd kolejką bo na zejście z Kasprowego czasu (ani sił) nie będzie.
5): 3 h rozkładowo czyli w praktyce około 6.

Z tego widać, że 5tka Roztoką to z poważniejszych wycieczek najlżejszy wariant. Pozostałe mogą dać chłopcom mocno w kość, choć jak się rozchodzą to będzie to w zasięgu ich możliwości.

Post przez Hairy » Wt, 29 lip 2008, 23:10

Może masz i racje, że z ta przełęczą przesadziłem,
Tak szczerze mówiąc ja swoją karierę zaczynałem tez w wieku 10 lat, ale jak to w życiu bywa zapomniał Wół jak cielęciem był.

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 29 lip 2008, 23:05

Hairy napisał(a):Jedną z ostatnich wycieczek może byc podejście Przez Boczań - Przełęcz miedzy Kopami do Murowańca dalej niebieskim do Zmarzłego Stawu następnie wycofanie zielonym dość na Karb następnie dalej do połączenia z Czarnym na Przełęcz Świnicką i dalej do Kasprowego i następnie zejście.

Piotrek, opanuj się - Bardzo Cię proszę.
Zlicz porządnie tę trasę i pomyśl, że to mają zrobić 10-ciolatki!
Wycieczka jest oczywiście piękna, i nawet nie za trudna, ale stanowczo za długa.
Chcesz im obrzydzić góry na całe życie?
W tym rejonie, ale po kilku wcześniejszych i dłuższych wycieczkach proponowałbym co najwyżej:
Kuźnice, Boczań, Murowaniec, Czarny Staw, Karb, Zielony Staw, Murowaniec, Jaworzynka, Kuźnice.

Post przez Hairy » Wt, 29 lip 2008, 23:04

Tą trasę co proponowałem to tylko i wyłącznie jako ostatnią.

Założeniem jest stabilna pogoda oraz dobra kondycja chłopców.

Ale to już musi Opiekun zadecydować bo tak jak Andrzeju napisałeś istnieje duże prawdopodobieństwo że na Kasprowy, chłopcy mogą paść a i opiekun może być w nie najlepszej formie :wink:

Basen proponowałbym w połowie pobytu - jeśli jedziecie samochodem proponuje Tatarlandie, Dla każdego coś miłego, dzieci wyszaleją sie na zjeżdżalniach a opiekunowie posiedzą w basenie z masażami wodnymi :)

Post przez TakiJeden » Wt, 29 lip 2008, 22:57

Hairy napisał(a):Jedną z ostatnich wycieczek może byc podejście Przez Boczań - Przełęcz miedzy Kopami do Murowańca dalej niebieskim do Zmarzłego Stawu następnie wycofanie zielonym dość na Karb następnie dalej do połączenia z Czarnym na Przełęcz Świnicką i dalej do Kasprowego i następnie zejście.
Albo na Kasprowy i zejście Świnicką przełęczą...


W zasadzie jest to wariant wycieczki którą Kelly zaproponował pod nr. 4.
Jeśli odcinek Świnicka przeł. -- Liliowe jest bezpieczny (nie ma miejsc szczególnie eksponowanych) -- niech się na ten temat wypowie kto tam był -- to tę wycieczkę można zakończyć w ten sposób. Ze zjazdem kolejką jest to trasa krótsza niż powrót droga którą się przyszło. Wybór tego wariantu uzależniałbym jednak od formy chłopców po dojściu do Murowańca. Jeśli będą tryskać energią i ciągnąć w górę -- to można, choć wtedy raczej trzeba się liczyć ze zjazdem, bo zejście na nogach to dla dzieciaków może być już za dużo kilometrów. Z Kuźnic na Kasprowy tą trasą drogowskazowego czasu są 4h. To zaś oznacza że uwzględniając postoje odpoczynkowe z dziećmi trasa ta zeżre ok. 10 godzin. To się nadaje dopiero wtedy gdy chłopcy będą dobrze rozchodzeni, a i wtedy będzie to w górnej granicy ich możliwości.

Post przez Hairy » Wt, 29 lip 2008, 22:34

Jedną z ostatnich wycieczek może byc podejście Przez Boczań - Przełęcz miedzy Kopami do Murowańca dalej niebieskim do Zmarzłego Stawu następnie wycofanie zielonym dość na Karb następnie dalej do połączenia z Czarnym na Przełęcz Świnicką i dalej do Kasprowego i następnie zejście.

Albo na Kasprowy i zejście Świnicką przełęczą

Może się to wydawać jako bardzo ekstremalna wycieczka - ale można dzieciom pokazać przepiękne ściany Granatów, OP, a przy odrobinie szczęścia może sie uda wypatrzeć wspinaczy :wink:

Tylko ta wersja może być "niepokojąca" jeśli dzieciom zaświecą się oczy i będą chcieli rozwijać sie dalej w kierunku wspinaczki. (Jedno z opowiadań Zygmunta mówi o podobnym przypadku)

Wtedy już zawsze będziecie sie martwic jak dzieci dorosną będa same w góry jechały.

Moim zdaniem 10 letnie dzieci dadzą radę temu szlakowi a częściowo poznają zalążek Tatr Wysokich.

Z Kasprowego zawsze istnieje możliwość zjechania kolejką.

Post przez TakiJeden » Wt, 29 lip 2008, 21:15

Jeszcze jedno: nie wiem, rzecz jasna, jaki tryb życia pędzą chłopcy aktualnie. Jeśli "komputerowo-telewizyjny" to bez pełnego "programu treningowego" się nie obejdzie. Jeśli jednak rodzice albo Starsza Siostra regularnie ganiają ich po podrzeszowskich pagórkach* i jeśli chłopcy mają smak do tego rodzaju zabawy, "fazę wstępną" można będzie znacznie skrócić. Jeśli wyjazd nie ma być "na ten tychmiast" to do treningu można wykorzystać wzgórza w odległości godziny jazdy od Rzeszowa. Przegońcie chłopaków w jedną sobotę przez Prządki albo Liwocz, w następną z Dukli przez Cergową do Zawadki Rymanowskiej i to spokojnie stanie za dwie pierwsze wycieczki. Ten tryb miałby nawet swoje zalety: dzieci z reguły bardziej cenią imprezy, które wymagają Przygotowań, niż te, które dorośli serwują im gotowe "na talerzu".

---
*Zakładam że dziewczyna i jej bracia (to bliźniacy?) mieszkają w twoim mieście, ale oczywiście mogę się mylić.

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 29 lip 2008, 20:48

TakiJeden napisał(a):mogłaby być Gęsia Szyja...

Ale oczywiście od Wierchporońca, przez Rusinową Polanę (bacówka, owce, żętyca, bundz!), a w drodze powrotnej Wiktorówki...
Marzenie!

Post przez TakiJeden » Wt, 29 lip 2008, 20:30

Jak trzech ludzi proponuje Ścieżkę nad Reglami (+ dojścia -- powroty do jej poszczegolnych odcinków) jako idealną trasę na wstępne przećwiczenie dzieciaków to widać coś w tym jest :wink:.

Ja śmiem z kolei sądzić że na jeszcze wstępniejsze przećwiczenie nadaje się grzbiet wzgórz na północ od Zakopanego tj. Gubałówki - Butorowego i dalej w stronę Witowa a w razie basenów termalnych w Oravicach - Magura Witowska. Ścieżka nad Reglami na drugie ćwiczenie, trzecim mogłaby być Gęsia Szyja, i jeśli towarzystwo będzie dobrze chodzić można urządzić im poważniejszą wycieczkę w Zachodnich [1; 3/3a] (pamiętając o tym co napisałem poprzednio, i co napisał Zygmunt) albo do górnych partii dolin w Wysokich (Hala Gąsienicowa [4] albo 5 Stawów doliną Roztoki [5]). Kościeliska z Wąwozem Kraków i Jaskinią Mylną [2] to jest spory kawałek, choć łatwy i można to chłopcom zafundować o ile będą sobie dobrze radzić z większymi dystansami. Prawdopodobnie jednak teraz będzie tam koszmarny tłok. Podobnie tłoku należy się spodziewać nad Morskim Okiem [6] przy czym chociaż wycieczka Morskie Oko -- Czarny Staw pod Rysami nie jest zbyt poważna (odbyłem ją w wieku lat 8 i to będąc w złej formie -- świeżo po chorobie -- i jakoś dałem radę, co prawda wtedy autobus dojeżdżał do samego MOka) to jednak też radziłbym fundować ją chłopcom dopiero po treningu w niższych partiach.

Post przez Hairy » Wt, 29 lip 2008, 16:28

Proponuje na rozchodzeni Dolina Białego - prawie zawsze mało ludzi - Sarnia skała - Pod reglami i zejście w Strązyską.

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 29 lip 2008, 12:07

Witamy na forum.
Właściwie to odpowiedź już masz i to spod bardzo doświadczonej ręki.
Ja bym tylko zasugerował te trasy "na rozchodzenie"...
Otóż nie ma do tego moim zdaniem lepszego szlaku niż "Ścieżka nad reglami" - czarny szlak zaczynający się (lub kończący) w Kuźnicach i biegnący aż na Siwą Polanę (Dolina Chochołowska).
Zalety:
- pięknie tereny i zaskakująco dalekie widoki,
- pusto, że aż trudno uwierzyć,
- idealny na upały (a nadchodzą!) - długie odcinki w cieniu,
- mnóstwo dojść - łatwo się wycofać, gdy coś nawali - choćby pogoda,
- cały szlak można podzielić na wiele niezależnych odcinków,
- sporo krótkich podejść i zejść - świetnie można poznać swoje i innych predyspozycje do dłuższych wycieczek górskich,
- na nowszych mapach łatwo znaleźć kilka wiat nadających sie na przeczekanie deszczu,
- w Dolinie Strążyskiej jest niezły bufet, gdzie można uzupełnić zapas napojów, a nawet coś zjeść.
Wady:
- mało znany szlak i nie ma czym "się pochwalić" wśród znajomych,
- od Doliny Strążyskiej aż za Przełęcz w Grzybowcu (w górę 50, a w dół 35 minut!) biegnie razem ze szlakiem na Giewont i prawie zawsze są tam tłumy, wrzaski i mnóstwo śmieci.

Potwierdzam wątpliwości TJ-eja - górne otoczenie Doliny Chochołowskiej, to chyba za daleka trasa jak na Wasz "skład". Ograniczyłbym ją co najwyżej do Grzesia, a na pewno nie "wychylał" się poza Rakoń.

Góra

cron