Z dzieckiem w góry

Odpowiedz


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji.
Uśmieszki
:biggrin: :smile: :sad: :eek: :shock: :???: :cool: :lol: :mad: :razz: :oops: :cry: :evil: :badgrin: :roll: :wink: :uwaga: :pytanie: :idea: :arrow: :neutral: :doubt:
BBCode jest włączony
[img] jest włączony
[flash] jest wyłączony
[url] jest włączony
Uśmieszki są włączone
Przegląd wątku
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Z dzieckiem w góry

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Cz, 1 gru 2016, 17:47

O ile mnie wzrok nie myli, to z Korbielowa do granicy słowackiej jest drogą krajową nr 945 dobre... trzy kilometry.
Linki reklamowe obcinamy tu bardzo szybko, więc akurat tutaj do woli to sobie nie poszalejesz.
Ostrzegam: przy drugiej próbie wywalam próby reklamowe łącznie z... autorem.

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez sewmik » Cz, 1 gru 2016, 17:29

W zeszłym roku byłem z moim 12 letnim synem w górach, a konkretniej w Beskidach śląskich i muszę przyznać, że wypad zaliczam do bardzo udanych. Zatrzymaliśmy się w ośrodku wczasowym: tu był link reklamowy i skończył... jak wszystkie inne , w pobliżu którego znajduje się kilka szlaków rowerowych i pieszych. Byliśmy tam w okresie wakacyjnym i pogoda bardzo dopisywała więc zwiedziliśmy sporo fajnych miejsc. Syn najbardziej zadowolony był z basenu letniego, który znajdował się na terenie ośrodka i wycieczek rowerowych. W Korbielowie na granicy ze Słowacją znajduje się wypożyczalnia rowerów - 10 zł za cały dzień więc można szaleć do woli. :)

Re: Gdzie z maluchami

Post przez TakiJeden » N, 7 sie 2016, 11:16

Jeśli "żeby były góry takie na 100 m" ale nie większe, urozmaicenie tras takie żeby dzieciaków nie zanudzić, i Jura Krakowska już się opatrzyła, to z miejsc leżących w niekosmicznej odległości od Krakowa na myśl przychodzą mi w pierwszej kolejności:
1. okolice Chęcin
2. Roztocze: okolice Szczebrzeszyna, Zwierzyńca, Krasnobrodu i Suśca
3. Prządki koło Krosna
4. Pasmo Brzanki i Skamieniałe Miasto koło Ciężkowic
Wikipedia + Google Earth powinny na wstęp przed znalezieniem bardziej profesjonalnej literatury dać jakie takie pojęcie jak tam wygląda. Myślę zresztą, że chłopaki rozkręcą się na tyle, że wkrótce i w poważniejszych górach typu Beskidy przestaną marudzić.

Co do:
Jeśli wybieracie się z dziećmi w trasę to buła z szynką w plecaku obowiązkowa.
to żarcie jak żarcie, ale picie przy chodzeniu z dzieciakami jest niezbędne absolutnie. Dziecko głodne na ogół marudzi że głodne, ale odwodnione marudzi samo nie wie czemu i mocno opada z formy, a napojenie sprawia wtedy cuda.

Gdzie z maluchami

Post przez Sławek » So, 6 sie 2016, 23:41

Dzień Dobry
Mam na imie Sławek , jestem z Krakowa i dopiero teraz zaczynam swoją przygodę z łażeniem po różnych miejscach w Polsce.
Dlaczego teraz?
Bo mam dwóch synów 4 i 6 lat. :smile:

Ale za nim zacznę chciałbym po pierwsze podziekować za wspaniałą książkę Szkoła Turystki Pieszej.
Usiadłem na chwile by przejrzeć.
I wstałem dopiero jak całą przeczytałem.
I po powrocie ze szlaku z wakacji już wiem że stoi za nią ogromne doświadczenie.
I dlatego jeszcze raz chciałbym podziękować.
I poprosić o radę.
Ale najpierw tytułem wstępu.
Mieszkam w Krakowie i jest tutaj coś takiego jak Lasek Wolski.
Czyli porośnięte "lasem" pagórki z wyznaczonymi szlakami.
Na wiosnę poszedłem z synami kilka razy. I okazało się że chłopaki dają radę.
Na początku wakacji przez przypadek trafiliśmy na biegi na orientacje i dołączylismy.
Synowi pod względem kondycyjnym nadal świetnie dawali sobie radę.
Postanowiliśmy więc pójść za ciosem z żoną i pojechaliśmy w Beskid Żywiecki.
Wyjechaliśmy na górę żar kolejką a potem zeszliśmy zielonym szlakiem wśród lasów.
Ale tu widać było że chłopaki już się nudzili i pod koniec już było ciężko.
Generalnie teren zbyt monotonny.

Postanowiliśmy pojechać więc na szlak Orlich Gniazd gdzie teren jest bardziej urozmaicony.
I chłopakom się nawet podobało. Bylismy w zamku w Bobolicach, Ogrodzieniec itd.
Generalnie operowaliśmy w okolicach Rzędkowic.
Tylko mi się tam średnio podobało bo to raczej teren do wspinaczki skałkowej.
I czasami naprawdę się bałem o synów że spadną.

Ale w ostatni dzień popołudniu postanowiliśmy pojechać na obiad do Złotych Potoków koło Janowa.
Zjedliśmy miejscowego pstrąga odpoczeliśmy i żona zaproponowała żebyśmy poszli do rezerwatu zobaczyć Grotę Niedźwiedzia.
Zgodnie z książką (wiemy że przy dzieciach to trzeba zrobić musowo) zaopatrzyliśmy się w prowiant.
I poszliśmy zobaczyć grotę, a jak już tam byliśmy postanowiliśmy przejść się trochę szlakiem zielonym.
I tak zeszło nam dwie godziny. W pewnym momencie zaczęło trochę padać.
Wiec postanowiliśmy wrócić innym krótszym czerwonym.
A jak to bywa skróty czasami są dłuższe niż normalne drogi.
I do tego deszcz.
Chłopaki (my trochę mniej) wyszliśmy z lasu ubłoceni po pachy.
Ale byli naprawdę szcześliwi i zasuwali jak małe motorki mimo że to była już druga wycieczka w tym dniu.
Padało i było błoto.
Dlaczego?
Bo teren był baaaaaardzo urozmaicony.
Czyli albo z góry albo na dół albo w poprzek albo mniej lub momentami naprawdę stromo.
Jakiś mostek jakaś rzeczka itd itp.
I teraz moje pytanie do autora książki jak znaleść więcej takich miejsc gdzie małe nóżki będę miały frajdę z zdobycia kilku wielkich gór w ciagu jednego dnia.
A i rodzice powoli nabiorą doświadczenia wiedzy oraz przede wszystkim kondycji. :biggrin:
Żeby nie było że idę na łatwiznę na stronie PTTK znalazłem coś takiego:
http://malopolska.szlaki.pttk.pl/start
Super sprawa tylko że dla nas małopolska to za ciężki teren.
Niestety dla innych województw już nie ma tak fajnego opracowania.
I dlatego zwracam się do autora z prośbą jak podejść do tematu i gdzie szukać informacji na temat szlaków dla maluchów.
Czyli 2-4 godzin trasy z bardzo pofalowanym i urozmaiconym terenem.
Tylko żeby to były takie góry na 100 metrów :).

PS
dla innych czytających.
Jeśli wybieracie sie z dziećmi w trasę to buła z szynką w plecaku obowiązkowa.
Jak wojsko zaczyna marudzić.
Siadamy jemy i odpowczywamy.
Po 15 minutach dzieci są gotowe do dalszej drogi.
Działa nawet na 4 latka

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Pn, 31 sie 2015, 18:53

Kasia napisał(a):No tak - czarny

Obawiam się, że jednak zielony i... nigdy nie było tam innego.

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Kasia » Pn, 31 sie 2015, 18:27

No tak - czarny

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Pn, 31 sie 2015, 18:21

Na pewno podchodziłyście znad Czarnego Stawu na Karb czarnym?
Tam prowadzi zielony...

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Kasia » Pn, 31 sie 2015, 18:14

Z Czarnego Stawu podchodziliśmy czarnym szlakiem i z Karbu niebieskim w stronę Doliny Gąsienicowej.

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Pn, 31 sie 2015, 17:32

Gratulacje!
Kasia napisał(a):Podejście na Przełęcz Karb od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego...

Mam nadzieję, że nie wchodziliście wariantem zimowym, czyli właśnie znad Czarnego Stawu wprost żlebem na Karb...
Latem się podchodzi zielono znakowanym szlakiem znad Czarnego Stawu nieco na północ od Karbu, na grzbiet Małego Kościelca i tam jest nieco "windziaste" podejście, a z tego grzbietu schodzi wprost na Przełęcz Karb.

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Kasia » Pn, 31 sie 2015, 17:25

Wycieczka fantastyczna!
Udało nam się pokonać zaplanowaną trasę. Podejście na Przełęcz Karb od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego, jak i podejście na Świnicką Przełęcz wymagające, ale tragedii nie było (na filmach i zdjęciach innych zdobywających wygląda "gorzej"). Pogoda super; chociaż początkowo pełne słońce to na Karbie pojawiły się na szczęście chmurki ...
Zastanawiam się nad następną trasą ☺

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Śr, 26 sie 2015, 10:23

Kasia napisał(a):Zobaczymy co wyjdzie w efekcie końcowym :smile:

Ta szósta rano, to przy aktualnej pogodzie doskonały pomysł!
Liczymy, że wyprawa będzie udana, a nam się trafi tu ciekawa relacja...
Hej...!

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Kasia » Śr, 26 sie 2015, 10:11

Bardzo dziękuję.
Wybieram się w sobotę i zaczynamy ok. 6h; ma być dobra pogoda, więc zakładam, że przejdziemy zaplanowaną trasę. Zobaczymy co wyjdzie w efekcie końcowym :smile:

Re: Z dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 25 sie 2015, 13:08

Witamy Cię Serdecznie!
Zważywszy wcześniejsze dokonania Twoich dzieciaków, raczej problemów nie widzę... o ile pogoda popisze, rzecz jasna.
"Mapowy" czas planowanej trasy pieszej to około 5 godzin, więc około siedmiu powinno wystarczyć razem z drobnymi odpoczynkami - plus oczywiście czas oczekiwania na kolejkę i zjazd nią.
Gdyby miał być obiad w Murowańcu, to trzeba doliczyć kolejną godzinę... co najmniej.
Problemy na podejściu pod Przełęcz Świnicką mogą być, gdy będzie mokry szlak... Na sucho to tam jest ostra winda, ale nic gorszego...
Zresztą... jak by co... zawsze można od Zielonego Stawu pójść czarnym pod wyciąg i dalej żółtym na Kasprowy, a jak by już przyszła zupełna kiszka, to z Murowańca wprost na Kasprowy...
Powodzenia!

W Tatry z 8 i 9 letnimi dziećmi

Post przez Kasia » Wt, 25 sie 2015, 11:13

Dzień dobry,
chciałabym się wybrać z moimi dziećmi (8 i 9 lat) trasą: Kuźnice-Hala Gąsienicowa-Czarny Staw-Przełęcz Karb-Zielony Staw-Przełęcz Świnicka-Kasprowy Wierch i zjechać kolejką. Zastanawiam się jednak nad samym wyjściem na Przełęcz Świnicką (nie wychodziłam tamtędy, a po obejrzeniu kilku filmów na youtubie - waham się).
Dzieciaki są zapalonymi turystami i poznały już trochę Tatry. Ostatnio (w ciągu miesiąca) pokonały trasy:
1) Kuźnice-Kalatówki-Kondratowa-Przełęcz pod Kopą-Kasprowy-Przełęcz Liliowe-Murowaniec-Kuźnice
2) Palenica Białczańska-Dolina Pięciu Stawów -Świstówka Roztocka-Morskie Oko - Palenica Białczańska.
Doradźcie coś proszę.

Re: Z małym dzieckiem w góry

Post przez Booby » Cz, 26 wrz 2013, 15:40

Wskazówki bardzo ciekawe i na pewno okażą się przydatne. Dzięki :)

Re: Z małym dzieckiem w góry

Post przez Zygmunt Skibicki » Wt, 17 lip 2012, 11:49

Witamy Cię... upsss, witamy Was Serdecznie!
Nic nie piszesz o Małżonce, ale i Ją witamy!
No, jeśli równie dobrze zaszczepicie Młodemu sztukę pisania, co włóczęgostwa, to zdecydowanie wzrośnie zainteresowanie tutejszymi tekstami.
Ja z synem właśnie sześcioletniego wnuka za miesiąc do Wetliny zabieramy! - viewtopic.php?f=43&t=2362
Już się cieszę także na Waszą relację z tegorocznych wypadów...!

Re: Z małym dzieckiem w góry

Post przez Andrzej K. » Wt, 17 lip 2012, 09:56

Żaden ze mnie "górołaz" - doświadczenia mam tyle co kot napłakał, ale mojemu synowi góry podawaliśmy razem z mlekiem na szlaku. Jak skończył rok zatęskniliśmy z żona za lasem i kręta dróżką. Zebraliśmy ekipę i z kwatery w Wetlinie urządzaliśmy krótkie jednodniowe wypady po szlakach Bieszczadzkich. Fakt ze junior spędził ten wyjazd na plecach moich i szwagra w nosidle ze stelażem ale potrafił już powiedzieć CZEŚĆ wiec mijani z przeciwka turyści podrzucali mu z cicha słodycze..... Musieliśmy szyk przeorganizować żeby się nam nie rozchorował od tych delicji.
I tak już zostało od tego czasu. Raz w roku żeby nie wiem co zabieramy go w góry. Teraz ma siedem lat i zasuwa samodzielnie już od dawna. zaliczył co nieco w okolicach Karpacza, Szczawnicy a wzeszłym roku większość szlaków Słowackiego Raju.
Myślę że olbrzymiego kopa dało mu pewne odległe już zdarzenie gdy idąc szlakiem ze Śnieżki w stronę jak się nie mylę Słonecznika spotkaliśmy człowieka który góry pewnie przeszedł wzdłuż i wszerz. Starszy pan wyglądał pewnie dla młodego jak sam Karkonosz. Siwa broda i włosy, kostur w ręku ...... Przywitaliśmy się a jegomość ów zapytał czy może z młodym słowo zamienić. Jasne, czemu nie ? Przykucnął koło Olka i spytał go czy on tak sam dał rade na Śnieżkę i teraz dalej. Młody coś tam odbąknął zawstydzony a Starszy Pan uścisnął mu rękę i coś powiedział - co ? Nie wiem, nie doleciało ale młodemu mało klaty nie rozsadziło tak się napuszył. Poszliśmy każdy w swoją stronę a Olo od tamtego czasu ciągnie w góry coraz mocniej.

Re: W góry z dziećmi

Post przez TakiJeden » Śr, 23 maja 2012, 16:11

W najnowszym numerze "n.p.m." dość obszerny reportaż z wypraw(k)i z niezbyt chętnym do chodzenia po górach (początkowo!) dziesięciolatkiem do Zakopanego i w Tatry. Jak dla mnie dość interesujący materiał porównawczy do moich wycieczek z bratankami ale i do co niektórych opisywanych tu imprez, np. tej.
Dla osób które tego rodzaju doświadczenia mają dopiero przed sobą, artykuł może mieć wartość inspirującą.

@kawika

Post przez TakiJeden » Pt, 19 lis 2010, 23:20

:
Atrakcją dla dzieciaków w rejonie Gór Złotych może być dawna kopalnia złota w Złotym Stoku -- warto tam dotrzeć na koniec. Jeśli chodzi o góry na wschodnim obrzeżu Kotliny Kłodzkiej, to przy takiej ekipie wg mego zdania na Śnieżnik trzeba przeznaczyć 2 dni (1 wejście, 1 zejście), można się pokusić o przejście Gór Bialskich trasą Morawka/Bolesławów -- Gierałtów, o ile jest tam szlak (nie mam pod ręką mapy) bo to będzie ca 10 km z 400m przewyższeniem więc dystans i "górskość" nieprzesadne, z Gierałtowa do Lądka -- podobnie, jeśli dalej z Lądka do Złotego Stoku to z racji dystansu (ok. 20 km) należałoby podzielić na 2 dni, można ew. zejść na stronę czeską do Jawornika i autobusem pojechać do wsi Bila Voda (kursują dość często), która leży przez granicę koło Złotego Stoku (obie miejscowości łączy godziwa droga). To w sumie z atrakcjami Złotego Stoku byłaby impreza na tydzień... a że dorosły i doświadczony turysta zrobiłby tę trasę w trzy a może nawet dwa dni, to już zupełnie inna historia.

Nb. polecam stronę domową Adama Kutnego (zakładka "wyprawki") -- oprócz wielu innych zawiera opis wycieczki z dziećmi autora w Kotlinę Kłodzką

Post przez kawika » So, 13 lis 2010, 16:25

Dzięki za rady, ułożę więc nowy plan, zobaczę czy jeździ tam pks (między miejscem rozdzielenia a metą)i przedstawie go siostrze

Post przez Tomasz Adamski » Pt, 12 lis 2010, 22:12

kawika - Podział na dwie grupy wydaje się być dość rozsądnym rozwiązaniem (jeśli tylko inni to akceptują i siostra będzie miała możliwość dołączyć do Was po kilku dniach w sposób bezpieczny). Pierwsze dni wspólnego pobytu można potraktować jak rozgrzewkę chodząc jak sugeruje TakiJeden w pętli dla "rozchodzenia się". Niestety bardzo słabo znam okolice wybrane przez Ciebie, ale Twój plan opisany wyżej wydaje mi się całkiem nie najgorszy. Co do terenów to TJ powie więcej niż ja. Zresztą już czytasz jego cenne uwagi wyżej. Myślę, że dystans 10 km pierwszego dnia będzie wystarczający. Codzienne forsowanie coraz większego dystansu nie koniecznie przyczyni się do zwiększenia formy malca, więc krótszy dystans po przejściu np 15 km poprzedniego dnia może okazać się zbawienny.
Ja planując wycieczkę posługuję się raczej czasem podawanym na mapach niż odległością do przejścia. I tak np dla rozchodzenia z dziećmi przewiduję trasę do 3h ze względu na tę mniejszą moją pociechę (5 lat). Gdybym miał iść tylko z Ewą to myślę, że 3-4h marszu pierwszego dnia wystarczyłoby. Na dłuższe odcinki z 11 latkiem chodzącym co nieco po górach to moim zdaniem trasa 5-6h to max zważając, że następnego dnia znów trzeba będzie podobny odcinek pokonać. Do podanych czasów doliczyć należy odpoczynki i wychodzi łączny czas przejścia. Ile tych odpoczynków? to zależeć będzie od dyspozycji dnia małego wędrownika, ale zakładałbym co najmniej 10-15 min na każdą godzinę marszu. Jeśli pójdziecie jednak z młodszym górołazem trzeba będzie nieco zweryfikować te czasy.
Niestety to co tutaj napisałem może się kompletnie "sypnąć". Wszystko zależeć będzie od prawidłowej obserwacji dzieciaków już wcześniej przed wyjazdem na jakiejś jednodniowej wspólnej wycieczce. Nie znam Twoich siostrzeńców i piszę wiedząc na co stać moje dzieciaki. Kategorycznie nie twierdzę, że mam wyłączną rację.
Ale się rozpisałem...

P. S.
TakiJeden napisał(a):(wybaczysz, Tomku, że wywołuję cię do tablicy?).

Nie ma czego wybaczać. Teraz to Ty jesteś przy tablicy :smile:

Post przez TakiJeden » Pt, 12 lis 2010, 21:47

kawika napisał(a):Tylko że chodzi o to że siostra nie chce zmieniać miejsc noclegów, bo twierdzi że zawsze pierwszą noc w nowym miejscu nie może spać, z kolej jej mąż, ja i moja koleżanka jesteśmy za zmienianiem miejsc noclegowych,dzieciaki też lubią dużo chodzić, a potem padają jak kawki nie ważne gdzie śpimy
Przez parę dni chodzicie na pętelki ze stałej bazy, więc siostra powinna być zadowolona, a plany na końcową, kilkudniową wycieczkę, jako też jej skład, powinny się utrzeć w tym czasie.

Post przez kawika » Pt, 12 lis 2010, 14:58

Tylko że chodzi o to że siostra nie chce zmieniać miejsc noclegów, bo twierdzi że zawsze pierwszą noc w nowym miejscu nie może spać, z kolej jej mąż, ja i moja koleżanka jesteśmy za zmienianiem miejsc noclegowych,dzieciaki też lubią dużo chodzić, a potem padają jak kawki nie ważne gdzie śpimy

Post przez TakiJeden » Pt, 12 lis 2010, 12:50

Z przejazdem z rejonu Bystrzycy Kłodzkiej w okolice Lądka może być kłopot i zapewne nie obyłoby się bez jazdy przez Kłodzko -- jest wprawdzie szosa łącząca te miasta, ale parę lat temu, gdy trochę po tamtych okolicach chodziłem, nie kursowały nią żadne autobusy. Co do chodzenia z jedenastolatkiem: bardzo trudno tu coś jednoznacznie wyrokować. Ten sam dzieciak może jednego jednego dnia iść jak dorośli uczestnicy wycieczki, następnego marudzić i wymuszać półgodzinne postoje co kilometr, a trzeciego znów lecieć jak ścigant. To może zależeć od pogody, atrakcyjności trasy, i w końcu od formy psychofizycznej małego turysty, która jest... niesamowicie zmienna. Jeśli idzie kilku dorosłych z jednym dzieckiem można w takiej sytuacji próbować regulować rzecz obciążeniem dziecka -- jeśli zanadto leci, dociążyć mu plecak, jeśli nie wyrabia -- odciążyć. Moje doświadczenie z trzydniowej wędrówki z jedenastolatkiem jest tu opisane, stosowny odsyłacz znajdziesz w indeksie. Tomek na ten temat może ci zreferować więcej (wybaczysz, Tomku, że wywołuję cię do tablicy?). W gruncie rzeczy wzięcie ze sobą obojga dzieci, i rygorystyczne planowanie trasy pod młodsze, może dać bardziej przewidywalny efekt.

Nb. Stała baza w rejonie Gór Bystrzyckich i przeznaczenie kilku dni na pętlowe wycieczki jednodniowe to rozsądne rozwiązanie, pozwalające dobrze rozpoznać "dzielność górską" dzieci i w rezultacie dobrać skład i warunki na kilkudniową wyprawę plecakową. W praktyce mogłoby to być wejście na Śnieżnik od strony Międzygórza (raczej niż Międzylesia - bliżej i trasa chyba atrakcyjniejsza), nocleg w schronisku i zejście albo do Kletna (na Jaskinię Niedźwiedzią raczej nie liczcie, jest tak oblegana -- głównie przez zorganizowane autokarówki -- że bilet trzeba rezerwować chyba na trzy miesiące przed), albo w dolinę Białej Lądeckiej (w Starym Gierałtowie jest baza). Trzeci dzień w Górach Złotych z zejściem na dół na koniec. Trasy dzienne dobrze planować wariantowo -- tak by jeśli dzieci pozwolą przejść więcej, a jeśli będą hamować marsz, móc trasę skrócić, tak by nie wylądować po ciemku w lesie. Góry Bialskie szczytami raczej sobie odpuśćcie -- chyba że uda wam się znaleźć przez nie przejście nie przekraczające 15 km, takie, że zaczynać i kończyć będzie się we względnej cywilizacji. System Schengeński daje wam możliwość dowolnego przechodzenia na stronę czeską, i jest to wariant który warto tam brać pod uwagę: jest ona znacznie bardziej zaludniona i w razie nagłej konieczności zejścia w okolice cywilizowane może tam być bliżej.

Post przez kawika » Pt, 12 lis 2010, 11:44

a co sądzicie o podziale grupy na dwa? tzn przez pierwszy tydzień wszyscy razem będziemy nocować w jakimś ośrodku skoro siostra nie chce tyle chodzić i zmieniać miejsc noclegów, potem ona z młodszym dzieckiem by dalej została w tym ośrodku, a my (tzn ja, moja koleżanka, siostry mąż i starszy ich syn) byśmy na 3-4dni poszli byśmy jakąś trasę, niezbyt trudną i niezbyt długą, a siostra dojechała by np pks-em do mety w ostatni dzień i z tamtąd odjazd?
jak wtedy układać trasę dla 11latka i nas na te 3-4dni? ile km dziennie? max 15 może być? jakich tras unikać? (okolice kotliny kłodzkiej)
A trasa planowana jest na czerwiec lub sierpień, raczej druga połowa czerwca

Post przez Tomasz Adamski » Wt, 9 lis 2010, 23:04

kawika napisał(a):Na tym etapie planowania wszystko się zmienia co 5 minut, w tej chwili ekipa się rozpadła i wyjazd stoi pod znakiem zapytania


Nic się nie martw. Nie mów im tylko o samych zagrożeniach, na razie bo się wystraszą jeszcze czy co. Mów o tym co pięknego może się wydażyć. Jak będziesz w 100% pewna, co do składu i przebiegu wycieczki to przedstaw im plan jeszcze raz. A może powędrujesz sama? Nie wiadomo.

Post przez kawika » Wt, 9 lis 2010, 17:17

Na tym etapie planowania wszystko się zmienia co 5 minut, w tej chwili ekipa się rozpadła i wyjazd stoi pod znakiem zapytania

Post przez Tomasz Adamski » So, 6 lis 2010, 21:54

Zygmunt przytoczył wyżej fragment STG (Szkoła Turystyki Górskiej) zawierający wiele wspaniałych rad dla takich wypadów. Choć znam ten tekst to znów przeczytałem uważnie. Warto. Myślę kawika, że jeśli Twoi znajomi pozwolą Ci do końca zorganizować ten wypad, a Ty doczytasz/dopytasz tu co nieco jeszcze to sukces murowany. W razie pytań nie odmawiamy pomocy jak widzisz, a i sami chętnie czegoś może się dowiemy.

Post przez kawika » So, 6 lis 2010, 20:12

jeszcze raz przzeglądnęłam trasę, tym razem sama i na spokojnie, nie patrząc na oczekiwania koleżanki i moje, tylko typowo pod dzieci, i ta trasa się znacznie zmieniła, najcięższe i najdłuższe odcinki wywaliłam i skróciłam o dzień chodzenie, jak znajdę troszkę więcej czasu to opiszę

Post przez Zygmunt Skibicki » So, 6 lis 2010, 19:17

Zrobione!

Góra