Strona skibicki.pl korzysta z plików cookies w celu realizacji funkcjonowania.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w swojej przeglądarce.

O stronie

Strona powstała dzięki wspólnemu przedsięwzięciu
Zygmunta Skibickiego oraz firmy R-net

Do obecnej formy strony przyczyniła się firma Meguri

 



Zygmunt Skibicki o sobie ...

Urodziłem się na początku drugiej połowy zeszłego wieku.
Jestem absolwentem Politechniki Łódzkiej - wydział absolutnie nieturystyczny. Ot, inżynier od produkcji cukru.
Pisałem od zawsze - głównie opowiadania, gawędy turystyczne. Trzy literackie nagrody na konkursach akademickich.
Po górach chodzę od szesnastego roku życia. Zdążyłem wleźć na wszystko co garbate a dostępne turystycznie w Polsce. Od Szrenicy po przełęcz Użocką. Zdeklarowany szajbus tatrzański. W "twardych" czasach poznałem smak "zielonej granicy". Tyle, że zamiast po zakazaną bibułę dla innych chadzałem po górach dla siebie.
Interesuje mnie także nizinna turystyka narciarska oraz turystyka kajakowa i piesza w każdej postaci. Dużo fotografuję.
Zdecydowany turysta, ale nie wspinacz, choć kilka ładnych tur też zaliczyłem i to w znakomitym towarzystwie. Kilku światowej sławy taterników, alpinistów i himalaistów wiązało mnie na końcu liny - tym dolnym, rzecz jasna. Mniejsza o nazwiska ...już odeszli, niestety.
Od ponad dwóch lat związany jestem z miesięcznikiem "Poznaj Świat". Tam też drukowałem pierwsze wersje rozdziałów "Szkoły turystyki górskiej", następnie "Szkoły turystyki narciarskiej" a obecnie "Szkoły turystyki kajakowej".
Przygotowuję do druku tom moich opowiadań nie wyłącznie turystycznych oraz kilka innych "rzeczy" nie tylko własnych. Przykładem z niedawnej przeszłości jest tu książka Wojciecha Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion". Coś się już drukuje a kolejne dojrzewają.
Niezwykle pociąga mnie reanimacja tak popularnej w latach mojej młodości książki "fiedlerowskiej" jednak w znacznie bardziej nowoczesnej treści i formie niż to robił Mistrz Arkady pół wieku temu.
Obecnie uczestniczę w tworzeniu projektu wyprawy naukowej śladami Benedictusa Polonusa stawiając tezę - pytanie "Czy Marco Polo przypadkiem nie korzystał z notatek polskiego franciszkanina, który eksplorował Mongolię na długo przed nim". Ja twierdzę, że korzystał, ale to trzeba porządnie udowodnić. Tak z inżyniera chemika zostałem autorem, redaktorem i wydawcą.
To tyle. Jeśli masz pytania, pytaj. Nie mam aż tak ciemnych stron w życiorysie, aby coś ukrywać.

Zygmunt Skibicki - Mundek